Kobieta w oczach ludzi morza. Szanty, ballada żeglarska jako teksty kultury. - Nalka31
Publicystyka » Artykuły » Kobieta w oczach ludzi morza. Szanty, ballada żeglarska jako teksty kultury.
A A A
Od autora: Poniższy tekst jest jednym z tych pisanych na zaliczenie w ramach zajęć na studiach. Dotyczy, jak sam tytuł wskazuje tego, co darzę wielka miłością, czyli szant. Może powinnam zacząć od czegoś innego w tym temacie, ale mam nadzieję, że choć trochę zaciekawi. Pod tekstem znajdą się linki do utworów cytowanych w tekście, o ile ktoś będzie chciał posłuchać.

W dobie globalnej wioski, społeczeństwa informacyjnego i kultury masowej, mówienie o jakichkolwiek tekstach kultury nie jest wcale łatwe. Bo czym tak naprawdę jest tekst kultury, w jaki sposób można go zdefiniować, aby jak najtrafniej zobrazować samą teorię i wyjaśnić znaczenie tego terminu. W jak najszerszym rozumieniu tego pojęcia, tekstem kultury może być wszystko, co stanowi wytwór myśli ludzkiej i jego działania. Rzeczy materialne, fizyczne, które mają nadany określony kształt (przedmiot, obraz, książka). Mogą to też być rzeczy niematerialne, jak melodia, słowa przekazywane w tradycji ustnej z pokolenia na pokolenie.

Skoro zatem mamy taką dowolność i różnorodność, to dlaczego nie pokusić się o nazwanie tekstami kultury samych szant, a właściwie szeroko pojętej piosenki żeglarskiej. Skąd bierze się jej niesłabnąca popularność, choć nie jest to nurt muzyczny z pierwszych stron gazet i głównych wydań dziennika telewizyjnego. Wbrew pozorom mają się bardzo dobrze i łączą ze sobą wciąż niesłabnący krąg wiernych odbiorców oraz naśladowców. Świadczy o tym ilość odbywających się festiwali, gdzie do najbardziej znanych należą te odbywające się w Krakowie, Łodzi, Białymstoku, Giżycku oraz wielu pomniejszych miejscowościach. Wciąż powstają zespoły, które zafascynowała tematyka wiatru i wody. I choć czasem daleko ich twórczości do klasycznej szanty, to nadal zachowują charakter piosenki morskiej, żeglarskiej, określanej czasem mianem folku marynistycznego. Czerpią inspirację z ogromnego dorobku polskich szantymenów, ale także z utworów światowych dopisując do tradycyjnych melodii polskie słowa, które na stałe weszły do repertuaru wielu zespołów. Stały się elementem tradycji, bez których nie można sobie wyobrazić klasyki piosenki żeglarskiej. Śpiewane są na lądzie jak i pod żaglami daleko w rejsie.

Na początek zatem przydałaby się krótka historia skąd się wzięły, jak się rozwijały, a na sam koniec o czym mówią i jakie mogą mieć znaczenie dla odbiorcy, co ze sobą niosą dla tych, którzy ich słuchają. Czego można się w nich dopatrzeć, że ciągle, co niektórym ich mało? Szanty kochają nie tylko żeglarze, ale i ludzie, którzy na co dzień niewiele mają wspólnego z morskim rzemiosłem.

Od najdawniejszych czasów ludzie bardzo często śpiewali przy pracy wykonywanej zbiorowo, zespołowo. Śpiew zapewniał pracującym równe tempo wykonywanych czynności, a co skracało czas ich wykonywania i dawało lepszy efekt końcowy. Zatem ze śpiewem przy pracy można się spotkać i w odległej przeszłości. I tu na scenę wkraczają właśnie szanty. W najściślejszym znaczeniu szanty to pieśni pomagające w pracy, w nieco luźniejszym za szanty uważane są wszystkie historyczne pieśni żeglarskie z minionych epok, a w najszerszym szantami zwie się współczesne piosenki i ballady żeglarskie daleko odbiegające od tradycyjnych korzeni.

Chociaż śpiew przy pracy nie był czymś nowym, to najmocniejsze korzenie szant tkwią w przełomie XVIII/XIX w., kiedy to pojawiły się wielkie żaglowce, które obsługiwały małe liczebnie załogi, a sama szanta stawała się narzędziem, bez którego nie wychodziła żadna praca na pokładzie. XIX wiek to czas wielkich wypraw morskich i bujny rozwój budownictwa okrętowego. Powstawały szybkie statki pocztowe zwane packet ships. Był to okres rozwijającej się bardzo intensywnie żeglugi handlowej. Gorączka złota i emigracja za chlebem, również wpływały na gwałtowny rozwój transportu morskiego. Istotną rolę odgrywał człowiek zwany „szantymenem”, od którego umiejętności zależało sprawne wykonywanie różnego rodzaju prac na pokładzie. Wykonywane a cappella lub z towarzyszeniem prostych instrumentów, doczekały się podziału na pieśni związane z rodzajem wykonywanych prac na pokładzie. Od tego też zależała ich rytmika i melodyka, dopasowywana do wykonywanych czynności. Inne szanty były śpiewane, podczas rwania z dna kotwicy przy wychodzeniu w morze, inne podczas wciągania żagli krótkimi szarpnięciami lin, inne podczas mozolnej pracy przy pompach, lub podczas załadunku towarów. Dlatego wyróżnia się takie szanty jak: fałowe, kabestanowe, kotwiczne, pompowe i wiele innych. Niektóre z nich swoją historię zaczynają wraz z wejściem na pokład różnych grup zawodowych, górników, kopaczy złota, zbieraczy bawełny i wpasowały się w marynistyczny charakter szant. Były też tzw. pieśni kubryku, które najczęściej śpiewano w chwilach wolnych od pracy, kiedy był czas na odpoczynek, kiedy można było pomyśleć o tych co zostali na lądzie. Te z reguły miały bardziej charakter ballady, były bardziej melodyjne i pozwalały na chwile zapomnienia o ciężkiej pracy.

Cechą charakterystyczną tekstów tych starszych szant była ich ogromna sprośność, a imiona kobiet, najczęściej tych wprost z portu i okalających go dzielnic, nadawano np. szczególnie ciężkim przedmiotom, które trzeba było ruszyć, wciągnąć itp. Stąd do szant wkradały się niejednokrotnie dwuznaczne refreny, insynuacje, pojawiały się różne opowieści na temat męskich podbojów i możliwości. Długie rozłąki z rodziną, wielomiesięczne rejsy sprawiły, że kobieta stała się jednym z ulubionych tematów piosenki żeglarskiej. Śpiewano o tęsknocie, potrzebach, marzeniach i wszelkich innych uczuciach z nimi związanych. Szanta i ballada żeglarska zmniejszały ból rozstania, a czasem ułatwiały zapomnienie.

Kiedy Polska odzyskała dostęp do morza, zaczęła rozwijać się polska marynarka i żeglarstwo, to wtedy szanta wkroczyła również na polskie pokłady i stała się nieodłącznym elementem morskiej kultury i tradycji. Na początek włączana w ruch piosenki turystycznej, na przełomie lat 70/80-tych XX w., przeżywa swój prawdziwy rozkwit i tak się dzieje do chwili obecnej. Wtedy też po raz pierwszy pojawia się polskie słowo szanta odpowiednik angielskiego shanty, które funkcjonuje do dziś, gdy tylko mówimy o piosence, balladzie żeglarskiej współcześnie.

Kobieta i stosunki damsko męskie, bardzo szybko zagościły w polskich tekstach z kręgu pieśni wiatru i wody. Zwłaszcza, że teksty, które trafiały do Polski stanowiły ewidentny dowód, że prawdziwy marynarz nie może obejść się bez kobiety. Powstawały teksty nowe, całkowicie nikomu nieznane, które miały oddać charakter polskiej szanty, ważność morza i żagli w życiu codziennym marynarzy, a przede wszystkim kobiety. Pojawiły się rubaszne teksty, dwuznaczne stwierdzenia i przeróbki oryginalnych tekstów. Pojawiły się też polskie tłumaczenia szant z całego świata. Zwłaszcza teksty angielskie i irlandzkie zyskały sobie na popularności. Niektóre były wiernym przekładem pierwotnego tekstu, inne tylko swobodną wariacją do istniejącej już melodii, przy czym równie dobrze oddawały ich charakter. Z roku na rok jest ich coraz więcej. Bogactwo aranżacji, wykonania i repertuaru zadziwia nie raz żeglarzy z krajów, gdzie tradycje morskie były podstawą do rozwoju potęgi gospodarczej kraju.

O Missouri, Ty wielka rzeko!

- Ojcze rzek, kto bieg twój zmierzy?

Wigwamy Indian na jej brzegach,

- Away, gdy czółno mknie poprzez nurt Missouri.

O Shenandoah, jej imię było,

I nie wiedziała, co to miłość.

Aż przybył kupiec i w rozterce

Jej własne ofiarował serce.

A stary wódz rzekł, że nie może

Białemu córka wodza ścielić łoże.

Lecz wódka białych wzrok mu mami;

Już wojownicy śpią z duchami.

Wziął czółno swe i z biegiem rzeki

Dziewczynę uwiózł w kraj daleki.

O, Shenandoah, czerwony ptaku,

Wraz ze mną płyń po życia szlaku.

„Shenandoah”, do której polskie słowa dopisali A. Mendrygał i R. Soliński, jest jedną z najstarszych i najpopularniejszych pieśni wiatru i wody. Jej pochodzenie nie jest do końca zbadane, bo przypisuje się ją zarówno amerykańskim traperom, jak i francuskim voyageurs. Mówi zarówno o miłości do rzeki, jak też do córki indiańskiego wodza – czerwonoskórej, pięknej dziewczyny o imieniu Shenandoah. Doczekała się wielu aranżacji i wykonań, a za każdym razem urzeka swoim pięknem i prostotą tekstu, melodii. Czy w polskim tłumaczeniu, czy w wersji oryginalnej nie przemija. Do jednych z najpiękniejszych wykonań należy nagranie zespołu Ryczące Dwudziestki, z motywem harmonijki ustnej, która dodatkowo podkreśla jej urodę.

Idealnie w klimat żeglarskiej ballady, pieśni kubrykowej poświęconej kobietom, wpisują się teksty zespołu EKT Gdynia. Mówią o rozdarciu pomiędzy miłością do morza i tym zwykłym uczuciem do piękniejszej połowy globu.

„1.       Szesnaście lat miałem, gdy na żagle

Pierwszy raz w świat przyjaciel mnie zabrał -

Wdzięczny jestem mu za to do dziś.

Morze jest mym życiem i żywiołem

Do końca dni. Teraz, gdy zacząłem,

Przyjaźń z nim - z tego już nie da się wyjść.

 

Ref.: Morze i wiatr, na dobre i na złe,

   Przez wiele lat szukałem, znalazłem.

   Miła, błagam, nie zrozum mnie źle.

   Kocham Cię tak, jak swoje przestworza

   Pokochał wiatr, a jednak, o Morzu,

   Nie wiem, czy miłość to też, czy zew?”

„Piosenka dla mojej dziewczyny”, której autorem jest Jan Wydra, to liryczna ballada zarówno pierwszych doświadczeniach na morzu jak i uczuciu do wybranki serca, której trudno jest zrozumieć pasję jaką ma jej ukochany. Prosta linia melodyczna, dodatkowo podkreśla zarówno rozdarcie wewnętrzne, jak i siłę uczucia do żywiołu i dziewczyny. Podobny charakter ma „Emeryt”, którego słowa napisał Tomasz Piórski, a muzykę Ryszard Muzaj, ale bohater ballady tym razem jest dojrzalszy i bardziej doświadczony życiem. Jednak jego przygoda z morzem właśnie się skończyła.

„1.       Leżysz wtulona w ramię i cichutko mruczysz przez sen,

Łóżko szerokie, ta pościel biała, za oknem prawie dzień.

A jeszcze niedawno koja, a w niej cuchnący rybą koc,

Fale bijące o pokład i bosmana zdarty głos.

 

  Ref.: To wszystko było - minęło, zostało tylko wspomnienie,

   Już nie poczuję wibracji pokładu, gdy kable grają.

   Już tylko dom i ogródek, i tak aż do śmierci,

   A przecież stare żaglowce po morzach jeszcze pływają.

 

  1. Nie gniewaj się kochana, że trudno ze mną żyć,

Że nie kupiłem mleka, zapomniałem gary zmyć.

Bo jeszcze niedawno statek mym drugim domem był,

Tam nie stało się w kolejkach, tam nie było miejsca dla złych.

 

            Jak może czuć się mężczyzna, który zamknął za sobą pewien rozdział własnego bytu? Czy potrafi zrozumieć go kobieta, którą kocha? Czy w ogromie tego uczucia jest mu w stanie wybaczyć, że nie zawsze robi to co by chciała? Siła przyzwyczajenia, pewien porządek dnia codziennego. Miłość do tego, co wykonywało się całe życie nie znika wszak tak w jednej chwili. Trudno jest w krótkim czasie zapomnieć, o tym co stanowiło treść od rana do wieczora i wyznaczało rytm tygodni, miesięcy, lat. Wystarczy wsłuchać się w melodię, aby móc poczuć to wszystko, nie ruszając się zbyt daleko.

Do klasycznej szanty śpiewanej a cappella nawiązują chociażby dwa teksty zespołu Cztery Refy. „Kusa Janka” jest dziewczyną z która marynarz przeżył swoją pierwszą przygodę miłosną. Tekst jest luźną adaptacją angielskiej szanty zatytułowanej "Doodle Let Me Go". Ale nie tylko o pierwszych doświadczeniach z kobietami mówią szanty klasyczne. Niektóre z nich czasami są mocno niecenzuralne i opowiadają o dziewczynach z portu, które wiedziały jak zająć marynarza wracającego z długiego rejsu.

 

1.       Gdy do brzegów Chile dojdziemy już - dalej żywo, razem pchajmy!

Gdy do brzegów Chile dojdziemy już - to ruszymy w rytm fandango.

Nim zapadnie noc zobaczymy port,

Gdzie hiszpańskie dziewczyny zawsze chętne są.

Dalej żywo, razem pchajmy i śpiewajmy razem refren ten.

 

  1. A gdy dojdziemy do Vallipo - dalej żywo, razem pchajmy!

A gdy dojdziemy do Vallipo - to ruszymy w rytm fandango.

Panny z Vallipo tak gorące są,

Że chcą kochać się bez przerwy cały dzień i noc.

Dalej żywo, razem pchajmy i śpiewajmy razem refren ten.”

 

Pieśń „Dziewczyny z Chile” jest polską wersją utworu "The Gals o' Chile", a słowa polskie napisał do niej Jerzy Rogacki. Szanta ta jako tradycyjna pieśń pracy, śpiewana była najczęściej przy załadunku lub podnoszeniu łańcucha kotwicznego. Marynarze nie tylko ułatwiali sobie w ten sposób pracę, ale również koili w ten sposób tęsknotę za żoną, kochanką. Podobno marynarz ma w każdym porcie narzeczoną, ale i dziewczyny miały chłopców na każdym przypływającym statku. Dziewczyny z portów Peru i Chile cieszyły się szczególną sławą wśród żeglarzy, wielorybników, kiedy zawijały do nich żaglowce pełne mężczyzn, którzy od wielu dniu nie dzielili łoża z kobietą.

 

To tylko kilka przykładowych tekstów, które tak naprawdę są jedynie kroplą w morzu, jeśli chodzi o tematykę kobiecą w szantach i piosence żeglarskiej. Ballada czy szanta klasyczna, pieśń tradycyjna, czy współczesna bez względu na datę powstania jest elementem kultury i tradycji morskiej. Swoim charakterem, treścią opowiada o morskich tradycjach, uczuciach w sposób bardzo różnorodny. Można ją spotkać w każdym zakątku ziemi, zarówno na zimnych morzach północnych, jak i w powiewach zwrotnikowego passatu. Rozbrzmiewają nią pokłady statków, małe jachty i porty pod każdą szerokością geograficzną. Na przeglądach, festiwalach, pubach i tawernach ludzi jednoczy piosenka, wspólny śpiew i zamiłowanie do wodnego żywiołu. Tematyka szant dotycząca kobiet jest tylko niewielką częścią całego ich bogactwa i różnorodności. Nie da się ukryć, że szanty należą do tekstów kultury związanych z ludźmi, którzy mają swój własny świat, zasady, obyczaje, ale też należą do tych tekstów kultury, które trafiają do różnych odbiorców, bo ich wymowa jest uniwersalna i trafia bezpośrednio do serca.

 

 

Literatura:

  1. Wadowski. „Pieśni spod żagli”; Wydawnictwo Morskie, Gdańsk, 1989
  2. Siurawski. „Szanty i szantymeni”; Fundacja Hals, Kraków 1999

 

Odnośniki audio/wideo – gdyby ktoś chciał posłuchać:

  1. https://www.youtube.com/watch?v=56m_XqGGZMU –„ Kusa Janka”
  2. https://www.youtube.com/watch?v=9qv-lZOS8IQ – „Dziewczyny z Chile”
  3. https://www.youtube.com/watch?v=nK6xadx_I9g – „Piosenka dla mojej dziewczyny”
  4. https://www.youtube.com/watch?v=Dr73prGeZ3Y - Emeryt
  5. http://www.youtube.com/watch?v=oshj5Rxxjd4 – „Shenandoah”

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Nalka31 · dnia 11.04.2017 22:00 · Czytań: 2527 · Średnia ocena: 4,67 · Komentarzy: 22
Komentarze
allaska dnia 11.04.2017 23:39
Bardzo mi podoba :) tekst ciekawy. Poprawność językową da się zauważyć, poza pewnymi drobiażdżkami typu powtórki, typu dwa razy kiedy i coś tam jeszcze. Już się bałam, że pójdzie w kierunku szkolnego wypracowania, ale nie. Z przyjemnością było przeczytać dobry tekst.
Nalka31 dnia 11.04.2017 23:45
Dziękuję Allasko. Cieszy, że tekst zaciekawił i spodobał się.

allaska napisała:
Już się bałam, że pójdzie w kierunku szkolnego wypracowania, ale nie.


Na studiach raczej trudno iść w stronę szkolnego wypracowania, musi być troszkę więcej, a drobiazgów czasem trudno uniknąć.

Pozdrawiam serdecznie. :)
Zola111 dnia 13.04.2017 00:08
Nalko,

oczywiście, jak się domyślasz, tekstowi potrzebna jest korekta interpunkcyjna. Obiecałam sobie, że nie będę tego robić, i tak też czynię. Bardzo mi się podoba Twój tekst. Jest reczywiście interesujący. I ja mam swoją ulubioną szantę - "Gdzie ta keja". Nigdy nie żeglowałam, jednak miałam do czynienia z szantą z powodu udziału moich dzieci w festiwalach piosenki harcerskiej i turystycznej, na których zdarzały się szanty. To piękne piosenki. Szczególnie smakują latem (czasem zdarza mi się trafić w Mrzeżynie na festiwal szant).
Twoja praca jest bardzo bliska mojemu sercu. Ach, i jeszcze "Hiszpańskie dziewczyny" w wykonaniu "Ryczących Dwudziestek" - cudko pieśni wielogłosowej. Gratuluję i serdecznie pozdrawiam,

z.
Nalka31 dnia 13.04.2017 00:49
Pięknie dziękuję Zolu za wgląd. Co do korekty interpunkcyjnej, to tego byłam pewna. To jest taka mała bolączka, ale i tak (przynajmniej taką mam nadzieję) chyba bardzo źle nie jest. Z tym zresztą chyba sporo osób ma problem. :D Cieszy, że tekst się podoba i to bardzo.

Cytat:
I ja mam swoją ulubioną szantę - "Gdzie ta keja"


Keję zna bardzo dużo osób i zetknęło się z nią na obozach, przeglądach harcerskiej piosenki. Napisana jeszcze w latach 70-tych szybko trafiła do serc. Ale jest mały mankament. "Gdzie ta keja" nie jest szantą. No chyba, że o mowa o baaaardzo szerokim rozumieniu. Właściwie, to ballada żeglarska (ewentualnie piosenka kubrykowa), ale tu by dłużej trzeba tłumaczyć. :D

Cytat:
Ach, i jeszcze "Hiszpańskie dziewczyny" w wykonaniu "Ryczących Dwudziestek" - cudko pieśni wielogłosowej.


To fakt, w wykonaniu Ryczących brzmią cudnie, chociaż jest też kilka innych wspaniałych wykonań. "Hiszpańskie" natomiast należą już do szanty klasycznej, w przeciwieństwie do "Kei". :)

Cytat:
To piękne piosenki. Szczególnie smakują latem


Nie tylko latem, o każdej porze roku smakują, zwłaszcza w towarzystwie i przy dobrym wykonaniu.

Pozdrawiam cieplutko. :)
Aronia23 dnia 13.04.2017 07:21 Ocena: Bardzo dobre
Nalko, poprawnie napisany "artykuł". Ja tu ominę "hiszpańskie dziewczyny" a dodam, jako rozpaczliwą tęsknotę Matki za synem "zakochanym w morzu i tam przebywającym" https://www.youtube.com/watch?v=MUOUU5-ZuaE
Nalka31 dnia 13.04.2017 09:56
Krzewinko bardzo mi miło, że zechciałaś zajrzeć pod mój tekst i zostawić swój ślad. Cieszy też, że uznałaś go za
Aronia23 napisała:
poprawnie napisany "artykuł"
:)

Aronia23 napisała:
Ja tu ominę "hiszpańskie dziewczyny" a dodam, jako rozpaczliwą tęsknotę Matki za synem "zakochanym w morzu i tam przebywającym"


"Hiszpańskie..." to tylko jedna strona medalu. Temat został tylko przeze mnie zarysowany. A wspomniany przez Ciebie utwór jest dla mnie jednym z takich bliskich sercu. Oczywiście, że w szantach i innych morskich piosenkach śpiewa się również o tęsknocie tych, co zostali w domu, ale gdybym chciała napisać o wszystkim, co dotyczy chociażby kobiet, to pewnie wyszłaby cała książka, a nie tylko krótka praca.

Serdeczności.
Aronia23 dnia 13.04.2017 12:01 Ocena: Bardzo dobre
Nalko, dziękuję. Wiem, że o kobietach (różnych) ,można pisać i pisać. I pisano. Wiem, że jest to (Twój tekst) wyrywkiem jeno. PP jest super miejscem, ale na esencję piękna (zdarzają się wyjątki). Może uderzyło i zasmuciło Cię określenie "poprawnie napisany artykuł" - wybacz, od paru dni jestem z lekka zasmucona, co mnie irytuje, a nie powinnam tego przenosić tutaj. Może zacznę od nowa. Włożyłaś, zapewne wiele pracy w ten tekst. Cenię. Cenię też Twoją delikatność i dobro oraz ... no wszystko. Wybacz, jeszcze raz proszę, moją gruboskórność. Ja morze lubię, w ogóle wszelki żywioł, trochę lawiruję, jak marynarze i "górzyści", ale to mój żywioł. Lubię Cię bardzo, jelonku i te łapki, oczka - sama delikatność, dziękuję za Krzewika, Reniferku, nie jelonku, chyba. Spokojnych Świąt. A23
JOLA S. dnia 13.04.2017 12:45
Nalko,

jest klimat i rytm. Słowa uznania za nieoklepany temat . Przeczytałam z wielką przyjemnością. :) :)

Pozdrawiam cieplutko i Dobrych Świąt

JOLA S.
Nalka31 dnia 13.04.2017 23:56
Aronia23 napisała:
Może uderzyło i zasmuciło Cię określenie "poprawnie napisany artykuł" - wybacz,


Krzewinko, nie zasmuciło, a raczej zaskoczył mnie krótki komentarz, bo przywykłam do tych obszerniejszych. :D

Aronia23 napisała:
od paru dni jestem z lekka zasmucona, co mnie irytuje, a nie powinnam tego przenosić tutaj.


Każdemu trafiają się gorsze dni, więc nie trzeba się z tego tytułu usprawiedliwiać, ale rozumiem, że czułaś taką potrzebę. Mam nadzieję, że te kiepskie dni szybko przeminą.

Jolu bardzo dziękuję za bytność i poczytanie. Cieszy, że tekst się spodobał i przypadł do gustu.
JOLA S. napisała:
Słowa uznania za nieoklepany temat .


Na PP na pewno nie należy do częstych. :D

Dobrych i Spokojnych Świąt dla Was Dziewczyny.

Serdeczności. :)
maak dnia 15.04.2017 00:30
Czytam.
Uwielbiam szanty, ale nigdy nie rozpracowywałem ich z punktu widzenia kobiecego. Ten ogląd jest fascynujący i wzbogacający. Szanty w tym wydaniu nabierają nowej mocy. Bardzo ciekawy artykuł, rzucający ożywczy prąd na pieśń marynarską. Podoba mi się.

Maak
Nalka31 dnia 15.04.2017 22:39
Maczku dziękuję za poczytanie i zostawienie swojego śladu pod moim tekstem. Bardzo mi miło.

maak napisał:
Uwielbiam szanty, ale nigdy nie rozpracowywałem ich z punktu widzenia kobiecego.


Cieszę się, że są i inni miłośnicy szant na PP. Jak widzisz jest i kobieca strona tej miłości. Mnie szanty też urzekły. Chciałabym, aby ich postrzeganie nie kojarzyło się tylko z tawerną, bo w nich jest tyle różnych barw, nastrojów. nawet jeśli bardziej kojarzą się z męskim odbiorem, to jak widać i kobiety też mogą wnieść coś nowego. Zatem może niedługo znów, coś się pojawi, pisane kobiecym piórem. :)

Serdeczności świąteczne.
Aronia23 dnia 20.04.2017 10:24 Ocena: Bardzo dobre
https://www.youtube.com/watch?v=O7q5bNX6EWQNalko, cześć:)))./ Uśmiech niezbędny dziś jest./ Żałość tylko szalona, / Gdy człowiek dobry kona. Ja wyślę mój ulubiony "podchodzący" do szantów utwór. Może już go zapodawałam, ale "co tam, jestem wprawdzie hipopotam./Kilogramów ważę tysiąc, /ale za to mógłbym przysiąc, / że wzór męża znajdziesz we mnie,/ iże ze mną żyć przyjemnie."J. Brzechwa. Ten hipcio chciał za żonę żabę. Niewykonalne? Myślę, że wykonalne, ludzie mają niesamowity potencjał, niestety większość z nich, nawet nie wie, że go ma.
Taka nostalgia ogarnęła mnie. "Łapkowaty Reniferku", A23. Ja w ogóle jestem duchem mrocznych, zimnych, nieprzytępnych i nie do zdobycia, krain. Podziwiam majestat wszelkich żywiołów. My, ludziki, myślimy, że go "oswoimy". Nie oswoimy i całe szczęście.Coś nie mogę wkleić poprawnie tego linku - nie lubię tego słowa - tutaj. Może na fb?
Nalka31 dnia 20.04.2017 18:49
Krzewinko, bardzo mi miło, ze wróciłaś pod moje pisanie ze swoimi rozważaniami. A nasza ludzka natura tak już ma, ze ciągnie ją w mroczne strony, do walki z żywiołami. Jednak zaprzyjaźni się z nimi tylko ten, kto odczuwa wobec nich pokorę i chyli głowę przed ich potęgą.

A odnośnie piosenki, to mnie otwiera się bez przeszkód. Jest zresztą dobrym nawiązaniem do tekstu, bo poruszony temat jest jednym z wielu występujących w szantach i folku morskim.

A co do fb, to bardzo chętnie. :) Uśmiech posyłam.
Aronia23 dnia 20.04.2017 19:25 Ocena: Bardzo dobre
Nalko, reniferku o błękitnych oczach. Mnie kojarzą się one z początkiem życia poza wodą. Nasz pierwotny, nazwę "zerowy" przodek LUCA - żył jeszcze w wodzie, ale już rodziły się mutanty, tak, mutanty - pomieszane geny, DNA, i jeśli mogły mieć potomstwo, to ewolucja pędziła. Niektóre nie mogły mieć dzieci, coś jak muły. Ginęły, były żarciem, nawoziły glebę, oj, Nalko. Już nie gadam/piszę, bo zanudzę jeszcze. Opowieści zacznę snuć, jak jedwabnik - będą, mam nadzieję, dobrym materiałem. Jeśli nie, to trudno, ale zawsze warto próbować, nawet jeśli ktoś twierdzi, że uderzono mnie w głowę wiadrem. Tak, Koleżanko, tak mi napisano. Tyle opowieści - jedwabnych. Nawet o hara - kiri mam, o Korei - wojnie tam. Ten temat mnie fascynuje. I teraz idzie do przodu. W Korei Północnej niedługo będą liście na drzewach i zwierzęta, bo ludzie nie będą musieli ich pożerać. :))). Komuniści trzęsą się i tak ma być. Jak to mówił Adaś M. W "Dniu Świra"- "W życiu udało mi się nie być jedynie komunistą". Hej, szanty, wieloryby, Grenlandia - mój żywioł. I maestorm to Trójkąt Bermudzki, gdzie nie działają, dzięki sile Natury, żadne ludzkie urządzenia. Hi, Natura wie, co robi, mówi nam - SPADAĆ (na drzewa), jeśli jeszcze ich nie powycinacie. O ludzie, to ja cała Aronia. Wiesz, lubię Cię. :))).
Nalka31 dnia 20.04.2017 19:29
Krzewinko, wyobraźni na pewno Ci nie brakuje i pozytywnej energii. Dziękuję. Też Cię lubię. :)
Aronia23 dnia 20.04.2017 19:33 Ocena: Bardzo dobre
:)))))
mike17 dnia 20.04.2017 20:52 Ocena: Świetne!
Gdybyś tylko wiedziała, jak ja śpiewam na kajaku :)
Oddaję tym całą mą radość i tym, co mi daje w chwilach na wodzie, na moich ukochanych Mazurach, bodaj na Krutyni, wszędzie, gdzie woda, gdzie pasja moja ukochana.

Piękny tekst.
Pisany piórem pasjonata.
Niebanalny.
Niepróżny.
Niepospolity.

Bo?

Ujęłaś pasję wodniactwa jako miłość do...
Do czego właśnie?
To cudowności wody, morza i jezior.

Wiem, że żeglujesz po Mazurach.
To nas łączy.
Ja raczej wędkarz, ale pływak, surfer i kajakarz.

A kobiety?

Kiedyś pewna polska piosenkarka śpiewała: " Bo męską rzeczą jest być daleko, a kobiecą wiernie czekać"

Czy nie ma w tym prawdy o tym, co piszesz?

Czy kobieta kochająca nie powinna wypatrywać swego rycerza na horyzoncie?
Myślę, że tak, że bardzo tak :)

A pieśń żeglarska zawsze pozostanie w sercach jako coś, od mężczyzny do kobiety.

Ukłony :)
Nalka31 dnia 20.04.2017 21:05
Cytat:
Gdybyś tylko wiedziała, jak ja śpiewam na kajaku Oddaję tym całą mą radość i tym, co mi daje w chwilach na wodzie, na moich ukochanych Mazurach, bodaj na Krutyni, wszędzie, gdzie woda, gdzie pasja


Podobno kto śpiewa, dwa razy się modli, a czyż obcowanie z naturą nie jest swego rodzaju modlitwą. Śpiew jest li tylko podziękowaniem, za te cuda. A jeśli ten śpiew płynie z radości, to nie ma znaczenia jego jakość. Chociaż pewnie muzyk i zdeklarowany meloman by się na to oburzył.

Bardzo Ci dziękuję za takie czytanie, ciepłe słowa. W piosenkach jest mądrość ukryta. W szantach zaś jest ukryty duch, tego co niesie ze sobą żeglowanie pod każdą postacią. A że kobiety tęsknią, to na dalekim morzu można chociaż śpiewem złagodzić tęsknotę.

Cytat:
Piękny tekst.Pisany piórem pasjonata.Niebanalny.Niepróżny.Niepospolity.


A za to jestem wyjątkowo wdzięczna. :)

Pozdrawiam ciepło.
Usunięty dnia 21.04.2017 02:46
A propos szanty jako tekstu kultury nasunęły mi się dwie rzeczy:

Po pierwsze, angielski czasownik "(to) chant", bliskoznaczny, acz nie synonimiczny z "(to) sing", określający czynność popularną... no... wszędzie:) Od piłkarskich stadionów, poprzez koncerty reggae, wczesnoszkolne akademie, oj, długo by wymieniać. Wygląda więc na to, że szanta w swej pierwotnej formie przetrwała niemal wszędzie...

... tylko nie na morzu. Jakichś szeroko zakrojonych badań, rzecz jasna, nie robiłem. Mam jednak nieodparte wrażenie, że większość dzisiejszych marynarzy uważa szanty za - tu cytat - "fanaberie studenciaków z Krakowa i Rzeszowa". Cóż, skończył się już żagli wiek, na obecnie pływających mechanicznych potworach nie ma sensu śpiewać. Zazwyczaj taki hałas, że i tak nikt nie usłyszy.

Bliżej tekstu: Kobieta w oczach ludzi morza. Temat na pierwszy rzut oka nie tylko nie oklepany, co nawet, hmmm..., karkołomny. Bądźmy szczerzy (nawet jeśli politycznie niepoprawni) - bohaterkami ogromnej większości szant są, pardon, dziwki. Rozszerzenie tego zagadnienia poza rozmyślania o czymś powyżej ud, co słodkie jest jak dżem stanowi niewątpliwie dużą sztukę. Chylę czoła.

Osobiście długo musiałem myśleć, żeby coś od siebie dorzucić. I - jak to nieraz bywa - to, czego szukałem, było tuż-tuż. Własna córka mi przypomniała nucąc parę dni temu na cmentarnym spacerku "Monę". Ilekroć słyszę ten kawałek w oryginale, ilekroć Dorota Zaborowska-Sawka przypomina mi, że w ramiona ich nie wrócą już, uświadamiam sobie, że wiatr jest kobietą. Oczywiste, prawda? Dwójka, trójka, czwórka, piątka... I jeszcze flauta:) A nie żaden tam dwójek, czy trójek. Albo - a tfy... - flaut.

Kłaniam się nisko.

L.B.

P. S.
"Hiszpańskie dziewczyny" (bez względu na wykon) wywołują u mnie chorobę morską ze wszystkimi jej objawami. "Keja" nie inaczej:)
Nalka31 dnia 21.04.2017 10:55
Witaj Lucho pod moim tekstem. Czytać takie komentarze to przyjemność, zwłaszcza że czytam wypowiedź z, której widać iż wiesz o czym piszesz i czego dotyczy tekst, choćby po cytatach. :D

Cytat:
Po pierwsze, angielski czasownik "(to) chant", bliskoznaczny, acz nie synonimiczny z "(to) sing", określający czynność popularną... no... wszędzie Od piłkarskich stadionów, poprzez koncerty reggae, wczesnoszkolne akademie, oj, długo by wymieniać. Wygląda więc na to, że szanta w swej pierwotnej formie przetrwała niemal wszędzie...


Idąc tym tropem masz niewątpliwie rację jeśli mówimy o samym śpiewaniu, Zresztą od słowa "(to) chant" znawcy wywodzą rodowód samego słowa szanta. (to jedna z teorii)

Cytat:
... tylko nie na morzu. Jakichś szeroko zakrojonych badań, rzecz jasna, nie robiłem. Mam jednak nieodparte wrażenie, że większość dzisiejszych marynarzy uważa szanty za - tu cytat - "fanaberie studenciaków z Krakowa i Rzeszowa". Cóż, skończył się już żagli wiek, na obecnie pływających mechanicznych potworach nie ma sensu śpiewać. Zazwyczaj taki hałas, że i tak nikt nie usłyszy.


I tak i nie. Rzadko kiedy śpiewa się przy pracach na pokładzie, no chyba że weźmiemy to za pokaz folku morskiego lub ciekawostkę etnograficzną. Jednak na pokładach żaglowców, czy jachtów śpiewa się nadal wieczorami w kubryku (nawet jeśli tylko przypomina to karkołomne darcie gardła czasami), bo jak głoszą przekazy gen. Zaruski nie wyobrażał sobie rejsu z załogą, która nie śpiewała. I na pewno nie można tego nazwać "fanaberią studenciaków z Krakowa i Rzeszowa", chociaż trzeba przyznać, że Kraków zrobił sporo jeśli chodzi o popularyzowanie szant.

Cytat:
Bliżej tekstu: Kobieta w oczach ludzi morza. Temat na pierwszy rzut oka nie tylko nie oklepany, co nawet, hmmm..., karkołomny. Bądźmy szczerzy (nawet jeśli politycznie niepoprawni) - bohaterkami ogromnej większości szant są, pardon, dziwki. Rozszerzenie tego zagadnienia poza rozmyślania o czymś powyżej ud, co słodkie jest jak dżem stanowi niewątpliwie dużą sztukę. Chylę czoła.


Dziękuję za ukłon. :D Prawdą jest, że w tych historycznych najczęściej mowa jest o paniach z portu. W końcu z nimi ówcześni marynarze mieli najwięcej doczynienia. Ale jeśli chodzi o rozważania na temat
Cytat:
powyżej ud, co słodkie jest jak dżem
, takie też jak widzisz się zdarzają. Tym bardziej, że piszę to z kobiecego punktu widzenia. :D A biorąc pod uwagę nasze rodzime teksty, to już nie wydaje się aż tak karkołomne. :D

Cytat:
ilekroć Dorota Zaborowska-Sawka przypomina mi, że w ramiona ich nie wrócą już, uświadamiam sobie, że wiatr jest kobietą. Oczywiste, prawda? Dwójka, trójka, czwórka, piątka... I jeszcze flauta


Otóż to wiatr jest kobietą Niezaprzeczalny fakt. Podobnie jak burza. :)

Cytat:
"Hiszpańskie dziewczyny" (bez względu na wykon) wywołują u mnie chorobę morską ze wszystkimi jej objawami. "Keja" nie inaczej


Wiem, że niektórzy mogą tak reagować, ale na pewno przyczyną nie jest sam tekst i melodia, a raczej częstotliwość wykonania (któremu czasem daleko do piękna).

Pozdrawiam serdecznie.
introwerka dnia 24.04.2017 12:52 Ocena: Świetne!
Nie byłam nigdy wielką fanką szant, mimo to przeczytałam z ogromnym zainteresowaniem. Pięknie i interesująco przedstawiasz społeczno-kulturalno-obyczajowe tło ich powstawania, tłumaczące dobrze tęskność, nastrojowość i pewną taką majestatyczność tych pieśni. Za Zolą, tekst wymagałby drobnej korekty interpunkcyjno-stylistycznej, choć... powtórzenia słów można też uznać za współgrające z refrenowością samych szant :)

Serdeczności :)
Nalka31 dnia 24.04.2017 23:03
Intro bardzo się cieszę z tego, że pomimo braku wielkiej miłości do szant zajrzałaś i przeczytałaś moją opowieść.

introwerka napisała:
Pięknie i interesująco przedstawiasz społeczno-kulturalno-obyczajowe tło ich powstawania, tłumaczące dobrze tęskność, nastrojowość i pewną taką majestatyczność tych pieśni.


Tym stwierdzeniem sprawiłaś mi ogromną przyjemność. Szanty są tak różnorodne, że nawet zwykły słuchacz może spojrzeć na nie z zainteresowaniem, a jeśli zechce odkryć, to o czym wspomniałaś.

Co do korekty interpunkcyjnej, to rację już Zoli przyznałam, a co do stylistyki, to trudno mi powiedzieć, że coś można zmienić, bo tu prawdopodobnie grają rolę emocje. Nie potrafię bez tego mówić o szantach.

Serdeczności. :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
mike17
20/07/2024 17:15
Jarku, dobra mineta nie jest zła i warto ją uskuteczniać :)»
Jaaga
20/07/2024 09:12
Cóż, egzystencja jesiennej muchy nie do pozazdroszczenia.… »
Jaaga
20/07/2024 09:07
Berele, twój komentarz jest sam w sobie czymś pięknym dla… »
Berele
20/07/2024 08:30
Muszę się przyznać do tego, że z wielką przyjemnością… »
Berele
20/07/2024 08:13
Bardzo ładne "Czy pewnego razu nie wystygnie,"… »
Berele
20/07/2024 07:54
Jest to wiersz z pomysłem i ma bardzo klarowny, mądry wyraz.… »
Yaro
19/07/2024 21:39
Jesteś wybitnie stary doskonały:) Sztuka minety jak sztuka… »
Dar
18/07/2024 19:50
Kiedy pojawia się strach dobrze mieć wsparcie ze strony… »
mike17
18/07/2024 19:44
Sztuka robienia dobrej minety to już wyżyny. Oralny Bill… »
mike17
18/07/2024 19:35
Skroplami, lubię wzruszać i spełniam się w tym. co więcej,… »
Dar
18/07/2024 18:58
Jeśli erotyka jest powiązana z językiem miłości to wywołuje… »
Jaaga
18/07/2024 17:56
Dla mnie jest to wiersz erotyczny i podoba mi się.… »
Jaaga
18/07/2024 17:26
Dla mnie świetne. Perspektywy, rozwój, potem upadek. Co… »
Jaaga
18/07/2024 16:22
Bardzo dziękuję skroplami za pochylenie się nad moim… »
Jaaga
18/07/2024 16:03
Nie było mnie tu już bardzo dawno i twój komentarz Kazjuno… »
ShoutBox
  • Gramofon
  • 19/07/2024 19:56
  • Dziękuję bardzo Jago, a jakby ktoś nie chciał oglądać na facebooku to jest też już na youtube [link]
  • Jaaga
  • 19/07/2024 14:37
  • Powiem, Gramofon, że poeta jesteś pełną gębą i zaczynasz, jak nie przymierzając, Charles Bukowski, on też był listonoszem. Zrobił na mnie wrażenie zwłaszcza wiersz o dociskaniu. Pozdrawiam
  • Gramofon
  • 18/07/2024 17:51
  • Poproszę o feedback bo znajomi to wiadomo, poklepują po plecach :)
  • Jaaga
  • 18/07/2024 17:32
  • Gramofon, właśnie słucham jak czytasz.
  • Gramofon
  • 18/07/2024 16:44
  • siemanderrro. Jakby ktoś chciał posłuchać jak czytam wiersze i to przedpremierowo przy akompaniamencie gitary to zapraszam [link]
  • Jaaga
  • 18/07/2024 16:38
  • Zapraszam też do siebie, przygotowałam kilka nowych rzeczy, mam nadzieję, że się spodobają i porządnie je skomentujecie. Kształtuję się pod waszym okiem.
  • Jaaga
  • 18/07/2024 16:34
  • Po długiej nieobecności witam Wszystkich. Zaraz kogoś skomentuję. Już dawno nie miałam czasu, żeby tak sobie usiąść i poczytać.
  • Jacek Londyn
  • 12/06/2024 14:22
  • a komentarzy ni chu, chu. "Czego oczy nie widzą, sercu nie żal"... Niby tak, lecz ja komentarze sobie cenię. Nierzadko lepiej niż kawa rano podnoszą ciśnienie.
  • Jacek Londyn
  • 12/06/2024 14:19
  • "Ostatnio widzianych" spory tłum,
  • Zbigniew Szczypek
  • 31/05/2024 21:10
  • "Po co tu jesteśmy, skoro ciągle się boimy?"- to taka "terapia", dla duszy i ciała, ekshibicjonizm w innym wymiarze. Skoro już tu jesteś, zrzuć ostatni listek! Bądź wreszcie wolny
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty