Zwiędłe balony - Niczyja
Proza » Inne » Zwiędłe balony
A A A
Od autora: Nie mam pomysłu do jakiej kategorii to zaliczyć, felietony, recenzje, eseje, czy inne. Nie wiem. Jest to luźna interpretacja filmu, który bardzo mnie poruszył. "Rok spokojnego słońca" - Zanussiego. Polecam!

„Zwiędłe balony”

 

- Kocham cię…

- Ja też cię kocham – wyznał Norman. – Od pierwszej chwili, gdy cię ujrzałem, Emilko.

- Chcę ci coś przeczytać.

- Czytaj kochanie, ale nie śpiesz się. Mamy mnóstwo czasu.

Zaczęli się namiętnie całować, jakby to był ich pierwszy raz albo ostatni. Emilka przerwała objęcia, by przeczytać to co napisała na kartce.

- Chciałam ci bardzo za wszystko podziękować. Jesteś dla mnie teraz wszystkim. Rozumiesz mnie? Cokolwiek się wydarzy, nawet jako wypadek, wiedz, że jesteś dla mnie teraz wszystkim… - przerwała na chwilę

Norman otoczył jej policzek swoją dłonią. Ucałowała ją.

- Szczęście może być znalezione nawet w cierpieniu – wznowiła czytanie, patrząc mu w oczy. – Nawet w cierpieniu…

- Opowiesz mi o tym w Berlinie, za dwa dni – odpowiedział poważnie, z uczuciem wodząc kciukiem po jej ustach. – Poczekam na ciebie. Będę czekał.

- Czekaj…

 

*****

Emilka nie dotarła do Berlina za dwa dni, ani w ogóle. Mężczyzna, któremu zapłaciła na przemycenie jej z Polski przez zieloną granicę do Niemiec ukradł pieniądze i ulotnił się jak kamfora. Czekała cały ranek w umówionym miejscu, on się nie zjawił. Wróciła powłócząc nogami do rudery, w której mieszkała. Do pustego pokoju, w którym całkiem niedawno zmarła jej matka. Do zdjęcia męża, który poległ w czasie wojny. Pierwszej wojny. Długo nie mogła się z nim rozstać, nawet w myślach, dopiero Norman sprawił, że jej świat zajaśniał. Na nowo zaistniał. Że jej serce otworzyło się na miłość, w którą już przestała wierzyć. Ze smutnej, przygaszonej czterdziestoletniej kobiety stała się ubóstwianym aniołem. Normana całym światem. Przyklaskiwała im jej matka, patrzyła na rozkwit uczucia. Prawdziwego, szczerego, zrodzonego z samotności i tęsknoty za bliskością.

Pokochali się mimo bariery językowej, różnicy kultur, pochodzenia i niepewnej przyszłości. Siła uczucia sprawiła, że zaistniała możliwość wspólnego gdzieś życia. Snucia marzeń na nowo, od początku. Złośliwy los chciał jednak inaczej, rozdzielił ich.

 

*****

Zawieszone u sufitu balony zwiędły. Przypominały teraz dwie pisanki, pomarańczową i zieloną, od których odchodziły krótkie wstążki. Zwisały smętnie. Z biegiem lat balony obwisły, zeszło z nich powietrze. Piersi Emilki straciły jędrność, sutki zwisały jak dwie krótkie tasiemki.

Minęło już tyle lat od tamtej nocy, tamtego sylwestra, gdy po raz ostatni się widzieli. Gdy ich drogi, wbrew pragnieniom, na zawsze się rozdzieliły. Nie wiedzieli o tym, nie.

Później nie związała się już z nikim. Powoli gasła, z każdym dniem tracąc nadzieję na zejście. Czekała. On może też czekał, gdzieś  tam w Ameryce. Nie pisali do siebie listów, nie znała jego adresu w Niemczech. On nie miał jej, gdy przeniosła się do innego mieszkania.

Tak to się skończyło. A mogło być, miało być tak pięknie… Czasem, nawet gdy można, to nie można. Tak naprawdę człowiek nie jest właścicielem swojego losu. O jego życiu decydują kanalie, historia zimna jak lód, polityka, źli i zawistni ludzie, czasem przypadek. Nie można w pełni decydować o swoim szczęściu, bo ono nie należy do nas.

Pozostały tylko dwa zwiędłe balony, wspomnienie ostatniej nocy szczęścia. Potem była już tylko nicość i powolne umieranie, każdego dnia po troszku. Umierali wciąż żyjąc, z dala od siebie, nic o sobie nie wiedząc. Skazani na samotność przez okrutny los, a potem już trwając w swym postanowieniu. W upartej, beznadziejnej tęsknocie, która zabija bardziej niż choroba. Nie można jej uleczyć, nie ma na nią lekarstwa. Nie ma recepty, którą można zrealizować w aptece. Nie ma lekarza, który ją wystawi. Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową. Jak to genialnie ukazał w swoim filmie tenże sam reżyser – Zanussi, którego zaczynam uwielbiać. Za jego mądrość, za jasność myśli, za talent, za pokazanie scenami, tego co niewypowiedziane. Za pozostawienie tego czegoś w człowieku, co wciąż drży z emocji, czego nie można zapomnieć.

Miłość to piękna sprawa. Ukazanie jej różnych odcieni jest nie lada wyzwaniem, wymaga wrażliwości, bezdennej studni talentu, morza empatii. Tylko geniusze słowa, kadru, pędzla i nuty potrafią ją celująco odzwierciedlić. Tak zobrazować, aby działała na uczucia odbiorcy i pozostawiła w nim zadumę nad światem, losem zwyczajnego człowieka, każdego z nas.

Bo życie jest tylko jedno i trzeba je przeżyć w pełni. Korzystać z szans i możliwości, aby niczego potem nie żałować. Aby niespełnione marzenia nie zabijały nas od środka każdego dnia po troszku. Aby nie było zwiędłych balonów, tylko zawsze pełne, napełnione świeżym powietrzem, czystą radością.

 

(16 kwietnia 2017) Wielkanoc

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Niczyja · dnia 26.04.2017 09:11 · Czytań: 691 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 14
Komentarze
Dobra Cobra dnia 26.04.2017 10:21
Uff, a już się bałęm, że po takim tytule opowieśc podąży w nieco innym kierunku. Cóz, i tak poniekąd w nim podążła ;)

Niczyja,

Jakie psychologiczne dywagacje dzisiaj! Dramat przemytnika, który nie miał czym zapłacić córce za szkołe i jak wziął pieniądze to zaraz ruszył do uczelni zapłacić za latorośl czesne. W związku z czym ni9e zdążył na umówiony przemyt.

Psychologiczne to nieco. Oraz o tym, jak zbieg okoliczności (czasem szczęśliwy) zmienia ludziom życie na zawsze.

Ojej, te dywagacje psychologiczne na koniec są niczym zawsze radośnie powiewająca flaga USA w amerykańskich filmach, gdzie trzeba pokazać, że naród amerykański zwycieża zawsze. Co mdli mnie od zawsze z jakiego powodu już prawie wcale nie uczęszczam do kin.


I ten tytuł...


Pozdrawiam pięknie,


DoCo
Niczyja dnia 26.04.2017 20:12
DoCo, sama słodycz czytać Ciebie:), nawet jeśli czasem jesteś kąśliwy i przemycasz ironiczne uwagi, które ja jako specjalistka w tym fachu, zawsze lub prawie zawsze wykrywam;)

Nie drwij z miłości, bo to wielka sprawa. Jeśli kiedyś Ciebie dopadnie, to sam zobaczysz, jak to jest. I nie jest dramatem sytuacja przemytnika, sam o tym dobrze wiesz, tylko próbujesz powagę przeinaczyć w zabawność. To też się ceni, i ja cenię, w dzisiejszym ponurym świecie. Wielkie dzięki za Twój talent na tym polu.

Ja też dawno nie byłam w kinie... To co?;)

Co znaczy w Twoich ustach?:
Cytat:
I ten tytuł...


Odpiękniam, równie pięknie, a nawet bardziej,
Niczyja
Dobra Cobra dnia 26.04.2017 21:00
No, tytul przypomina koszarowe dowcipy ;). Bo słowo "balony" ma w męskim świecie tak wiele znaczeń...

Droga,

To fajnie i miło, że cenisz a i rozpoznajesz ironie. Lubie myśleć o miłości ironicznie. Ale masz rację: czasem na człeka przychodzi taka niewypowiedziana i nie do opisania tęsknica. Ty w jakiś sposob umiesz ja nazwać, co już samo w sobie jest szczególnym darem.

Przy wynalazku youtuba kino utraciło magie i znaczenie. Teraz byle dzierlatka kusi nagością w necie i to za darmo. Kiedyś nie trafiało się zbyt często na goliznę. Ponadto śtrasznie jedzie tam popcornem.

Odpięknowuję niczym wuje na rodzinnym spotkaniu (po latach).

DoCo
Niczyja dnia 26.04.2017 22:46
DoCo, nie pytam o męskie "balony", nie chcę wiedzieć.

Wiem, że lubisz ironię. Zdążyłam zauważyć;)
Tęsknica... ładne słowo. Oj, mnie często nachodzi i o tym u mnie (czasem) przeczytasz.

Dla mnie kino na zawsze pozostanie magią, innym światem... Zależy na co, gdzie i kiedy pójdziesz, i co wybierzesz.

Odciociam niczym ciocie przy pieczeniu rogalików z marmoladą truskawkową;)
Niczyja
maak dnia 26.04.2017 23:26
Niczyja i DoCo, odpięknie się odciociacie za chwilkę, że nie wspomnę o zanikłych (przepraszam, zwiędłych) balonach. Tym razem Wasze komentarze wzięły górę nad tekstem. Fajni jesteście :)... i czasami nieznośni w tej ironii. Róbcie tak dalej :|

Pozdrawiam Was

Maak

Quasimodo, jak i Notre Dame muszą być Ci znane. Ruszaj do Paryża i cofnij się ociupinę w czasie. Będziesz zachwycona :). Na pewno!
Niczyja dnia 28.04.2017 22:47
Witaj Maczku:) Fajnie, że miło było Ci czytać moje komentarze z czupurnym, acz uroczym DoCo:)
Odpozdrawiam.
Niczyja
PS. Nie muszą, bo nie są mi znane, seriozno. A w Paryżu nigdy nie byłam, jakoś mnie tam nie ciągnie, chyba, że kiedyś się zakocham, bo to podobno Miasto Miłości;) Kto wie...
skroplami dnia 29.04.2017 09:03 Ocena: Świetne!
No same słodziaki dziś tu widzę ;). Niczyja, gratulacje :). Też nie wiem jak nazwać utwór ale nic w nim nie zgrzyta przy czytaniu, przeciwnie. Do krótko i mocno opowiedzianej historii dodajesz gdzie ona i czyja oraz dlaczego cenisz autora. Twoja diagnoza na temat miłości, życia, wpływów ludzioprzypadków, mądra. Dodam z doświadczenia, przypadki to mniejszość, większość zła wobec człowieka tworzy drugi człowiek. Dlatego miłość tak cenna i kluczem do szczęścia. Nie musi być jak Romea i Julii, ważna w kształcie przyjaźni człowieka do człowieka, inaczej - sąsiedzka :). Nauczał Chrystus w imię swego Ojca, pokazał jak. I? I jest jak jest chociaż dzięki niemu jest lepiej :). Niestety, nie wśród islamistów, nie wśród katolików chociaż oczywiście i tam są wyjątki. Tak, wiary dziś i wczoraj to identyczna jak rządowa, polityka pełna nienawiści. Znalazłem jednak jedną, prawdziwą :). Szukaj, ta miłość jest w zasięgu każdego :).
No wiem, odbiegłem :(. Ale właśnie przez Twój utwór, nie podałaś możliwego rozwiązania a istnieje :). Właściwie zachwyciłaś się smutkiem o pięknym kształcie zawartym w filmie. Nie, nie jestem mądrala, ponownie doświadczenia. Nie pisz mi tylko że każdy doświadcza inaczej :(. Nie w tym przypadku, gdy do miłości podejdziesz rozumem i spłynie do serca :). Oczywiście, piszę o Bogu, nie o trójcy a o jednym, prawdziwym i jego posłańcu, Chrystusie.
Wracając do tego co z utworu płynie, no jest dla serca i to się czuje :). Pięknie napisane, pięknie zobrazowane myślami :).
Niczyja dnia 30.04.2017 11:26
Dziękuję, skroplami, za Twój mądry i rozbudowany komentarz:)
Czyli tekst wywołał w Tobie takie refleksje, pole do dyskusji, polemiki... To dobrze, prawda?
W pisaniu o to chodzi, żeby coś zostawić w Czytelniku. Zatrzymać go na chwilę zastanowienia. Tak kiedyś pisał do mnie Ktoś:) Ty rozszerzyłeś to o religię i wiarę. Hmm... mądrze brzmi i sensownie.
Wiesz, tak mi przyszło teraz na myśl pewnie zdanie, na pewno nie jest moje:
Miłość jest samotną wyspą, do której nie każdy może dopłynąć. Nie każdy umie pływać...
Nie wiem czy gdzieś to wyczytałam wcześniej, czy teraz przyszło mi na myśl, ale to prawda, smutna prawda...
Dziękuję, skroplami, za podzielenie się ze mną Twoimi myślami:)
al-szamanka dnia 09.05.2017 20:33 Ocena: Świetne!
Piękny tekst.
Nie mam nic do dodania oprócz tego stwierdzenia, zauroczyłaś.

Pozdrawiam ciepło :)
mike17 dnia 10.05.2017 16:17 Ocena: Świetne!
Piękne to, choć takie krótkie :)
Jest tu wiele niedopowiedzeń, które tak bardzo lubię.
Wiele "pomiędzy", które nawet z tak krótkich tekstów czynią małe perełki.
Jak dziś tu u Ciebie.
A miłość?
Nie każdej dane jest przetrwać.
Czasem skazani jesteśmy już tylko na wspomnienia... i marzenia o tym, co być może.

Smutne to, ale prawdziwe, bo takie bywa życie.
Jeden ma wszystko, drugi nic.

Masz dryg, Niczyja, do takich tekściorów :)
A że opowieści o miłości to mój konik, mogę Ci tylko przyklasnąć :)
Niczyja dnia 11.05.2017 20:16
al-szamanko,
Bardzo, bardzo dziękuję:)


Michale
,
Dziękuję za taki Twój komentarz, wiesz dobrze, jak działa i raduje:)
I stymuluje, mobilizuje... do brania czasem 'pióra' do ręki.

To boli, bardzo boli, choć brzmi tak prawdziwie:
Cytat:
Czasem skazani jesteśmy już tylko na wspomnienia... i marzenia o tym, co być może.

Jeszcze raz dziękuję.
Z sympatią:)
Niczyja
Lilah dnia 04.07.2017 15:33
Cytat:
Bo życie jest tylko jedno i trze­ba je prze­żyć w pełni. Ko­rzy­stać z szans i moż­li­wo­ści, aby ni­cze­go potem nie ża­ło­wać. Aby nie­speł­nio­ne ma­rze­nia nie za­bi­ja­ły nas od środ­ka każ­de­go dnia po trosz­ku.


To powinniśmy mieć ciągle przed oczami i powtarzać jak mantrę każdego dnia.

Pozdrawiam serdecznie :)
Niczyja dnia 04.07.2017 21:03
Kochana, Lillah, dziękuję za przypomnienie mi tych właśnie słów, moich własnych.
Zaczynam do dziś, od teraz...

Pozdrawiam cieplutko:)
Niczyja
Lilah dnia 04.07.2017 21:47
Niczyja napisała:
Zaczynam do dziś, od teraz...

Ja takoż. :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
skroplami
28/05/2022 17:50
Treść rozmów naprawdę rzeczywista, idealnie rzeczywista :).… »
skroplami
28/05/2022 17:04
Dobre, całkiem dobre. Ale do połowy lepsze jak dalej.… »
Florian Konrad
28/05/2022 16:21
Oj tam, dwie pierwsze powieści poszły z dymem, przyznaję.… »
wolnyduch
28/05/2022 16:20
No to zmienię na brzeg, choć na ogół nie jestem taka… »
wolnyduch
28/05/2022 16:18
Rozumiem, no ale jest ta telepatyczna i duchowa więź, bo… »
wolnyduch
28/05/2022 16:14
Re: D.U Ok, rozumiem, pozdrawiam serdecznie i życzę… »
Kobra
28/05/2022 16:11
...brzeg może być. Jest super. Ja myślałam po potoku, rzece… »
wolnyduch
28/05/2022 16:06
Zmieniłam na wers po wyjściu na brzeg, ale skoro piszesz, że… »
Kobra
28/05/2022 15:59
Coś mi się widzi, że zmiana "wody" na coś innego… »
wolnyduch
28/05/2022 15:46
Witaj Koberko No co ja zrobię, że ja kocham rym...:) No… »
Kobra
28/05/2022 14:48
Wody/tetrapody - zamierzony rym? I może trochę pozmieniać te… »
d.urbanska
28/05/2022 14:42
WD - to nie przejęzyczenie, lecz ludowa forma: udałaś mi się… »
czarnanna
28/05/2022 13:50
Wolny duchu, serdecznie dziękuję za podzielenie się odbiorem… »
wolnyduch
28/05/2022 12:12
Rozumiem, no cóż metafory zawsze są cenne, ale co do układów… »
wolnyduch
28/05/2022 12:08
Czegóż się nie robi w imię przyjaźni/miłości, nawet picie… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:28
Najnowszy:Urok osobisty
Wspierają nas