Pij bracie, pij - swistakos
Proza » Miniatura » Pij bracie, pij
A A A

 

 - Miałem kiedyś żonę… - Powiedział kładąc obrączkę na stół.

Patrząc na złoty krążek zamyślił się przez chwilę.

- Miałem, ale już nie mam.

Pokiwawszy głową upił kolejny łyk piwa.

 

 To był maj, początek zimy. Sypiący od rana śnieg z nieba pokrytego szaroburymi chmurami okrył grubą, białą, puszystą powłoką podwójnie spadziste dachy okolicznych domów. Pod nim lśniłaby niewidoczną w tej chwili czerwienią drewniana dachówka, tak zwane gonty malowane na ten kolor. Za to kolorowe ściany były jak najbardziej widoczne, choć gdzieniegdzie nawet je porywały większe lub mniejsze białe płaty śniegu nawianego przez wiejący od kilku dni bez przerwy porywisty wiatr niosący ze sobą coraz to nowe masy przenikliwie zimnego, typowo zimowego powietrza.

 Stała w oknie przytulnego ciepłego wnętrza domu i spoglądała z zachwytem na padające równomiernie duże śniegowe płatki, co chwilę zawiewane prze wietrzne podmuchy. Z perspektywy dobrze ogrzanego pokoju naprawdę jej się to podobało, uważała, że w tej chwili świat za oknem wygląda przepięknie. Wiedziała, że miała absolutną rację, zdecydowanie tak.

Podszedł do niej z tyłu i opiekuńczo objął ją ramieniem tak, jak to robił wielokrotnie. Swymi zielonymi oczami o łagodnym wilgotnym pobłysku spojrzała zaglądając mu głęboko w jego stalowo niebieskie oczy. Uśmiechnął się tak jakoś z pozoru nieśmiało. Właśnie ten uśmiech spowodował, że jak tylko zobaczyła go na balu maturalnym to zakochała się w nim. Jak to mówią „od pierwszego wejrzenia”. Podeszła do niego i śmiało zagadała. Umówili się na spotkanie, potem jeszcze jedno, następne i jeszcze wiele kolejnych. Postanowili oboje skończyć studia, potem pobrać się. I tak zrobili. Ślub był skromny, ale za to wesele huczne, tak, jak sobie tego zażyczyli. W ten sposób kilka lat temu stali się małżeństwem.

 Brzdęk tłuczonego szkła wyrywa ja z zamyślenia. „Znowu się zaczyna” pomyślała.

Wrócił z pracy zupełnie pijany. Już od dłuższego czasu pił codziennie i nie miał zamiaru tego zmienić. W progu domu zaklął siarczyście, bowiem otwierając drzwi wypadła mu z kieszeni butelka z niedopitym piwem, a następnie z brzdękiem rozbiła się o wykładaną kafelkami posadzkę przedpokoju. Klnąc na czym świat stoi chwiejnym krokiem poszedł do sypialni i nie zdejmując ubrania walnął się na łóżku.

Po chwili usłyszała jego pijackie chrapanie. Wiedziała, że znowu będzie spać na wersalce w salonie, bowiem już dawno temu postanowiła, iż z kompletnie pijanym człowiekiem nie ma zamiaru i nie będzie spać. Westchnąwszy weszła do łazienki, gdzie wzięła prysznic. Odkręciła wodę i pozwoliła wąskim mokrym strużkom spływać po niej. Zakręciwszy kran wytarła się starannie do sucha i ubrawszy piżamę poszła do salonu, gdzie położyła się na wersalce. Długo trwało zanim zasnęła, jeszcze do tej pory trudno jej było spać samotnie, bez męża. Właśnie męża… Z zamkniętymi oczami zaczęła myśleć. Nie wiedziała co dalej będzie. Jak długo można tak żyć?

 Nad ranem, gdy tylko wyszedł do pracy, wstała i postanowiła wcielić w życie podjętą w nocy decyzję. Wyjęła z szafy walizkę, do której spakowała swe rzeczy. Trochę trwało zanim wszystkie je upchała w ciasnym wnętrzu, ale jakoś się udało. Ubrała zimowy płaszcz, szalik, czapkę i rękawiczki, na nogi wdziała kozaki i chwyciwszy w dłoń walizkę opuściła mieszkanie nawet nie zamykając go na klucz, choć zapasowy miała w kieszeni palta. Na zewnątrz śnieg i wiatr objął ją w swe posiadanie, poszła tam, gdzie powinna podążyć już dawno temu.

 Dopiero trzeciego dnia pijanego powrotu zorientował się, że coś nie tak, w domu kogoś brakuje. W przebłysku niepewnej trzeźwości zorientował się, iż jej nie ma, gdzieś zniknęła. Zaczął wołać ją po imieniu, nieco bełkotliwie, lecz nigdzie jej nie było. Poczuł zmęczenie spowodowane krążącą w jego żyłach ilością wypitego alkoholu i machnąwszy ręką ze zrezygnowaniem padł na łoże w sypialni, chwilę później zasnął.

 Obudziwszy się uświadomił sobie, że dziś jest niedziela, więc nie musi iść do pracy. No tak do pracy nie, ale napić się czegoś musiał, zresztą jak zwykle. Wstał i wyszedł do sklepu. Wiedział, iż jak wróci będzie czekało na niego przygotowane przez żonę śniadanie.

Tym razem było inaczej, po powrocie nie tylko nie zastał śniadania, ale też jej nie było. Przypomniał sobie, że wczoraj też była nieobecna. Teraz dotarło do niego, iż jej nie ma. Na stole w kuchni leżała jakaś kartka, wziąwszy ją w rękę zorientował się, że to jakiś list. Z niego dowiedział się gorzkiej prawdy. Opuściła go…

 

 Oderwał wzrok od leżącej na blacie stołu obrączki.

- Nie ma jej – wymruczał.

Wypił piwo do końca i zamówił kolejne.

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
swistakos · dnia 20.05.2017 10:36 · Czytań: 522 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 3
Komentarze
JOLA S. dnia 20.05.2017 15:27
Temat trochę ograny, ale do mnie miniatura dociera.
Smutek, poczucie wypalenia, zapętlenia, żalu po tym wszystkim, co minęło.
Ale może jeszcze bohater coś poczuje, odzyska dawną energię, życie go "dokarmi".

Bardzo na tak.

Pozdrawiam :)

JOLA S.
retro dnia 20.05.2017 19:36 Ocena: Bardzo dobre
Witaj,
coś mi zgrzyta w tym tekście.

Cytat:
Klnąc na czym świat stoi chwiejnym krokiem poszedł do sypialni i nie zdejmując ubrania walnął się na łóżku.

Po chwili usłyszała jego pijackie chrapanie. Wiedziała, że znowu będzie spać na wersalce w salonie, bowiem już dawno temu postanowiła, iż z kompletnie pijanym człowiekiem nie ma zamiaru i nie będzie spać. Westchnąwszy weszła do łazienki, gdzie wzięła prysznic.


Końcówki -ąwszy/-iwszy tworzą niepotrzebny patos, sztuczność. Często padają w Twoim tekście, co mu nie służy.

Ponadto:
Cytat:
Dopiero trzeciego dnia pijanego powrotu zorientował się, że coś nie tak, w domu kogoś brakuje. W przebłysku niepewnej trzeźwości zorientował się, iż jej nie ma, gdzieś zniknęła. Zaczął wołać ją po imieniu, nieco bełkotliwie, lecz nigdzie jej nie było. Poczuł zmęczenie spowodowane krążącą w jego żyłach ilością wypitego alkoholu i machnąwszy ręką ze zrezygnowaniem padł na łoże w sypialni, chwilę później zasnął.


Za dużo przymiotników dzierżawczych.

Temat wart pisania oraz analizowania.

Pozdrawiam,
Retro
elaj dnia 21.05.2017 12:09
calsyw :)

Jip* (zdej)!
odwrotność
odwrotności
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Yaro
28/06/2022 21:41
Świetny film i bardzo dobry wiersz. Pozdrawiam… »
Yaro
28/06/2022 21:39
GUZIKI /Pamięci kapitana Edwarda Herberta/ Tylko guziki… »
Brytka
28/06/2022 21:06
Z podobaniem, pozdrawiam »
Gramofon
28/06/2022 14:39
Dziękuję, cieszę się, że się podobało. Pozdrawiam. »
wolnyduch
27/06/2022 20:48
Msz sens życia, to coś więcej poza przetrwaniem, ale… »
Yaro
27/06/2022 19:09
Jezus chce byśmy się cieszyli, radowali miłość jest radością… »
Materazzone
27/06/2022 17:27
Jak dla mnie zbyt...proste? Może nie, raczej zbyt łatwe w… »
Marek Adam Grabowski
27/06/2022 15:37
Nie lubię żartów z religii (nie twierdzę, że taki był… »
Marek Adam Grabowski
27/06/2022 15:35
Dobrze napisane i fabuła fajna. W obydwu przypadkach sukces… »
Marek Adam Grabowski
27/06/2022 09:14
Dzięki! Zawsze miło cię widzieć. Pozdrawiam »
Marian
27/06/2022 07:25
Ciekawie napisane. Zgadzam się z tulipanowką, przeżyła, bo… »
Yaro
26/06/2022 13:42
Dziękuję Kasiu:)Pozdrawiam:) Duszku akurat Jezus pokazał… »
Marek Adam Grabowski
26/06/2022 09:32
Spoko. Przy okazji polecam moje ostatnie opowiadanie.… »
Marian
26/06/2022 07:44
Marku, dzięki za odwiedziny i komentarz. Akapit zaraz usunę. »
wolnyduch
25/06/2022 21:29
z pewnością nawet Jezus nie był ideałem, ale to świadczy o… »
ShoutBox
  • Materazzone
  • 28/06/2022 17:24
  • Dawno mnie tu nie było. Strasznie mało tu życia jest :(
  • Kuba1994
  • 19/06/2022 15:13
  • Witam poszukuję kogoś kto oceni moją książkę ?
  • Dobra Cobra
  • 12/06/2022 11:46
  • Nie ma co do tego wątpliwości. Ukłony.
  • Kazjuno
  • 12/06/2022 09:01
  • Noblesse oblige
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:58
  • PS Zburzyć twierdzę i taktyczny odwrót.
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:54
  • Dzięki Dobra Cobro. Aż rzuca się w oczy że jesteś obcykany w kodeksie rycerskości. Serdecznie pozdrawiam, Kaz
  • Dobra Cobra
  • 11/06/2022 08:02
  • Serwując się ucieczką uratowałeś swoją męską cześć ;) Zuch chłopak!
  • Kazjuno
  • 10/06/2022 19:18
  • Dopiero wczoraj wróiłem do ciemnogrodu Wałbrzycha, serwując się ucieczką od przygodnej znajomej. (Ledwo starczyło na pociąg).
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas