"Moje spotkanie z Cyrylem" - (38 i 40) - oldakowski2013
Proza » Inne » "Moje spotkanie z Cyrylem" - (38 i 40)
A A A
Od autora: Tak na "szybcika" wrzuciłem rozmowy z Cyrylem, za parę dni wyjeżdzam na Mazury, na 3-4 miesiące, nie będę miał z Wami kontaktu, bo jak zawsze dotychczas, wyjeżdżam bez komputera. Jak odpoczynek, to odpoczynek. Tak mam od lat! Pozdrawiam i życzę Wam przyjemnych wakacji!!

" Moje spotkanie z Cyrylem" - (38)

No i proszę, mój Cyrylek zawitał do mnie po południu, a nie rano, jak to czynił zazwyczaj. Rozgościł się u mnie tak, jak gdyby był u siebie w domu. Nie byłem zdziwiony jego wizytą, ba, można nawet powiedzieć, że spodziewałem się jego. Wiedziałem, że skoki narciarskie dobiegają końca, rywalizacja zawodników kończy się i już niedługo nasi narciarze, a właściwie to skoczkowie i górscy lotnicy zawieszą na przysłowiowym "kołu" swoje narty.

Oglądam ich zmagania i jestem pełen podziwu dla nich, za ich odwagę i kunszt jaki prezentują. byłem sportowcem, wiem ile ich te wyczyny kosztują, wiem ile "płacą", za utrzymywanie tak wysokiej formy przez tyle dni, tygodni czy miesięcy. Strach zagląda w moje oczy, gdy pokazują w panoramie te skocznie, zwłaszcza te "mamucie", a już gdy pokażą zjazd... zamykam oczy. Nie mogę patrzeć i nie ma tu nic do śmiechu, ja naprawdę boję się spojrzeć w dół, a co dopiero skoczyć. Niestety... mam lęk wysokości. Słyszałem jednak, że był taki skoczek, co miał lęk wysokości, a mimo to skakał. No, jego to już naprawdę podziwiam, chyba skakał z zamkniętymi oczami, ale w takim razie jak trafiał na próg?

- Zaczęli? - spytałem wchodząc do pokoju. Kawa była dymiąca i jak zwykle bez cukru.

- Dobrze się zapowiada - Cyryl nawet nie popatrzył na mnie. Na wyczucie, nie odwracając się, szuka ręką ciasteczka. Znalazł, wziął kilka w garść i jeszcze bardziej wlepił wzrok w telewizor.

Polacy dobrze skaczą - relacjonował mi nie odwracając głowy w moim kierunku. - Oby tak dalej!

Oczywiście, oby tak dalej. Wczoraj wspaniałe drużynowe zwycięstwo, dzisiaj również dobre skoki. Aż patrzeć się chce na te wyczyny skoczków. I ten Japończyk Kasai. Boże, jego chyba wnuki oglądają, niby sportowy "staruszek", a tu skacze lepiej niż niejeden młodzian. Fantastyczny sportowiec, lubię go. Oooo...! Proszę, ustanowił nawet rekord życiowy, a to ucieszą się wnuki z wyczynu dziadka. Nasi też nie odpuszczają, skaczą dobrze, choć niektórzy mogliby lepiej, ale to jest sport, do tego górski... Wystarczy podmuch wiatru i cały wysiłek idzie na marne.

A niech to, mamy upadek, wygląda groźnie, znoszą go na noszach. niedobrze! Oby naszym nic się nie przytrafiło, innym zresztą też. Cyryl siedzi jak na szpilkach, widzę jak co chwilę podskakuje na moim fotelu, wydając przytłumione okrzyki. Ale teraz, wrzasnął wniebogłosy, wyskoczył z fotela jak oparzony, poleciał w górę, jak ten Stoch, który właśnie teraz oddal swój ostatni skok. Jezu... Jezu... - słyszałem jego słowa. Wreszcie ostatni skoczek, nie patrzę, to Kraft, jego najgroźniejszy rywal. Sunie, jednak odwróciłem się, muszę to zobaczyć, odbił się i poszybował. Oj, coś niedobrego się dzieje, zachwiał się, upadnie? Nie, leci dalej, daleko...daleko... Nie, nie tak daleko jak Stoch, krzyczę i wpadam w objęcia Cyryla, on już wie, że Kamil wygrał, że zdobył jeszcze jeden medal, dla siebie, dla Polski, dla nas. Wspaniali są ci chłopcy, ileż oni nam dali radości, więcej chcemy takich chwil. Teraz ceremonia i nasz Mazurek Dąbrowskiego. Ścisnęło mi gardło, gdy Cyryl podkręcał regulator głosu. Wspaniały mamy ten hymn, nuciłem go razem z Kamilem Stochem i moim przyjacielem Cyrylem.

- Tadeuszu, brak mi słów - Cyryl wygodnie rozsiadł się w fotelu. Teraz dopiero upił łyk wystygłej kawy i zaczął pałaszować przygotowane ciasteczka. Uśmiech, mimo pełnych ust, zapchanych ciasteczkami nie schodził z jego twarzy. Obaj byliśmy szczęśliwi.

(Data: 19.03.2017r.)

 

"Moje spotkanie z Cyrylem" - (40)

Dawno nie widziałem się z Cyrylem, nie było go, był u brata na Śląsku. Dzisiaj korzystając z przepięknej, ciepłej pogody spotkaliśmy się w naszym osiedlowym parku. Ludzi mnóstwo, dzieci jeszcze więcej, aż miło patrzeć na te biegające bobaski. Z trudem znaleźliśmy wolną ławeczkę, ale w końcu udało się.

- Jak tam na Śląsku? - zapytałem mojego kolegę, jednocześnie wyciągając z torby kamerę. Pofilmuję sobie trochę, a co, nie wolno? Będzie pamiątka, jak pięknie budzi się Wrocław ze snu zimowego.

- A, nic ciekawego. Byłem w Katowicach, ale ciągnęło mnie bez przerwy do Wrocławia.

- Nie podobają ci się Katowice? -  spojrzałem zaskoczony na niego - mnie podobają się bardzo, nawet chciałbym odwiedzić je. Może kiedyś to uczynię?

- Kiedy byłeś tam ostatnio?

Zaraz, zaraz. Niech sobie przypomnę, ale to nie taka prosta sprawa. Byłem w latach siedemdziesiątych, o Boże, ja teraz z pewnością nie poznam tego miasta. Chyba się zmieniło... Oczywiście, musiało się zmienić.

- Jakieś ... Czterdzieści parę lat temu.

Cyryl popatrzył na mnie jak na jakiegoś stwora, którego nie widział czterdzieści pięć lat na własne oczy.

- Człowieku! - zaczął podniesionym głosem - bez przewodnika, to nawet nie wybieraj się tam, bo zginiesz.

- E, tam - przerwałem mu - ja stary chłop się zgubię? Coś ty? Nie w takich miastach bywałem i jak widzisz nie zgubiłem się. Jestem tutaj, przy tobie.

- No tak... Ale musisz wiedzieć, bardzo wypiękniały te Katowice, to nie tamto miasto, które widziałeś i gdyby nie stojące wieże górnicze, nawet byś nie pomyślał, że to górnicza stolica Górnego Śląska. Mógłbyś w końcu odwiedzić to miasto, pozostałe również.

- O, tak! Chorzów, Bytom, Zabrze i wiele tych mniejszych i mniej sławnych miast, z chęcią bym ponownie zobaczył. Ciekawi mnie czy istnieją jeszcze te knajpy, gdzie był niesamowity tłok, a od dymu papierosowego, było tak ciemno, że nie widać było drugiego stolika. I te rozmowy, śląskie, z gwarą, że jak tam wszedłem to myślałem, że jestem w obcym kraju. Nic a nic nie rozumiałem, a oni tak się ze mnie śmiali, że aż łzy mieli w oczach.

- Tadeuszu, teraz tego nie ma. Sporządnieli chłopy, chociaż jeszcze na uboczu zdarzają się i jeszcze mógłbyś przeżyć to samo, co dawniej. Mówię ci ten Śląsk to ma swój urok, jak żadne inne miasto. Mieszkasz w jednym mieście, a chleb kupujesz w innym, tak blisko siebie są. Jak oni mogą się w tym połapać? Nie wiem!

- Ja też nigdy tego nie pojąłem, a oni tak! Śmiali się tylko ze mnie. Fajne z nich chłopy.

No tak, milo wspominało się nam ten Śląsk, ale my też mieszkamy na Śląsku, ale jakżeż innym, niż tamten. I tamten i ten nasz, ma swój urok, każdy kocha go na swój sposób i za żadne skarby by nie chciał mieszkać gdzie indziej. Ja i Cyryl też jesteśmy przywiązani do Wrocławia, kochamy swoje miasto, choć niekiedy "klniemy jak szewce" na nie, ale nie opuszczamy go i nie zamierzamy tego zrobić.

Tutaj są nasze domy, nasze rodziny, nasze dzieci. Tutaj spędziliśmy naszą młodość, a teraz będąc w podeszłym wieku, nie zamierzamy go zdradzić, ani opuścić. Pozostaniemy tutaj do końca naszych dni i godzin, kochając go i wychwalając. No bo jakżeż może być inaczej, nasze miasto, to trzeba go kochać.

Ponownie zabrałem się do filmowania, trzeba uwiecznić obraz dzisiejszego dnia, dla następnych pokoleń.

(Data: 02.04.2017 r.)

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
oldakowski2013 · dnia 29.05.2017 09:18 · Czytań: 679 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
dach64
28/11/2023 16:55
Bardzo słuszny wiersz. Niezwykle istotny i prawdziwy.… »
Marian
28/11/2023 08:25
Marku, dziękuję za odwiedziny. »
gaga26111
27/11/2023 17:56
Dziękuję:) za opinie i czas poświęcony na komentarze.… »
Lilah
26/11/2023 20:13
Bardzo dziękuję, ajw. Moje strofki mają trochę inne metrum… »
ajw
26/11/2023 19:47
Przepiękne tłumaczenie. Pozdrawiam serdecznie, Lilah :) »
ajw
26/11/2023 19:45
Wiolinie - piękna interpretacja :) »
ajw
26/11/2023 19:45
Niby nic, a jednak dzieje się w tym wierszu pomiędzy… »
mike17
26/11/2023 17:54
A ty liż mnie, to taka piękna gra :) Sztuka lizania to nie… »
Yaro
26/11/2023 14:12
Pozdrawiam:) »
Yaro
26/11/2023 14:11
Nie wiem czy celowy rozjazd światów , taki obraz się… »
Marek Adam Grabowski
25/11/2023 14:05
Kopiuje mój komentarz z innego mieszcza: "Ciekawy… »
nicekk
25/11/2023 14:00
NImfa, blacha i smsy. Celowo taki rozjazd światów? Ciekawe… »
ajw
25/11/2023 11:00
Nawet iskrą można wzniecić ogień, więc może nie wszystko… »
valeria
23/11/2023 20:51
Bardzo się cieszę, że mnie odwiedzają takie gwiazdy:) a… »
Pulsar
23/11/2023 17:47
Dziękuję za wpis. Również pozdrawiam. »
ShoutBox
  • Berele
  • 28/11/2023 08:40
  • Poranek; dźwięk budzika, odcisk brudnej ręki na ścianie, szum czajnika, strumień wody do kubka, silnik samochodu dostawczego za oknem; wciśnięcie klawisza w starym radio.
  • mike17
  • 14/11/2023 20:43
  • Sweet dreams, my love :)
  • Jaaga
  • 14/11/2023 12:23
  • Dzień dobry, zapraszam na herbatkę.
  • mike17
  • 13/11/2023 14:45
  • Dzień doberek całej literackiej społeczności :)
  • aleksander81
  • 13/11/2023 09:16
  • I dzień dobry w poniedziałek, do piątku już niedaleko ;)
  • mike17
  • 12/11/2023 14:02
  • Wesoły pozdrowczyk ślę dla wszystkich :)
  • aleksander81
  • 12/11/2023 08:46
  • Wczoraj było święto, w Poznaniu wszyscy maszerowali i jedli rogale marcińskie. Też fajnie!
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty