"Jak skończysz czterdziestkę,to cię uśpię" - elawalczak
Proza » Długie Opowiadania » "Jak skończysz czterdziestkę,to cię uśpię"
A A A
Od autora: Opowiadanie Elżbiety Walczak ze zbioru "Nienasycenie" premiera w listopadzie

JAK SKOŃCZYSZ CZTERDZIESTKĘ TO CIĘ UŚPIĘ

 

 

 

*

 

      Twarz  jest samospełniającą się przepowiednią, dlatego prawdziwa miłość rodzi się od pierwszego spojrzenia. Gdybym dwadzieścia lat temu wiedziała o ludzkiej twarzy tyle co dziś, od chińskich mistrzów Mian Xiang, przepowiadających z niej los,  byłabym szczęśliwa, bogata  i do głębi spełniona. A tak?

Ten pierwszy nie miał  blisko osadzonych siebie oczu, mocno zarysowanych brwi oraz kwadratowej szczęki  -  a to właśnie zapewnia w życiu sukces.

Drugi miał wąskie, płaskie czoło i głęboko osadzone oczy. Typowy okrutnik.

Trzeci optycznie wyglądał na inteligentnego, bo zaczesywał włosy do góry. Bujał w obłokach, bo miał krzaczaste brwi.

Usta czwartego były zbyt mięsiste. Zbyt dużo jadły, piły i średnio umiały siłę całować mięsiście.

Piąty miał znowu za wąskie. Takie mają rozwodnicy, bez przerwy poszukujący drugiej połówki.

Szósty, błękitnooki  –  najpiękniejszy esteta i egoista jakiego znałam. Gdyby miał piwne, kochałby przyjemności życia. A tak? Albo chociaż brązowe – melancholik, ale przynajmniej uczciwy.

Siódmy i ósmy mieli przylegające do głowy uszy, byli cierpliwi. Ale moje uszy przylegają do czegoś innego. Nie pasowaliśmy do siebie.

Dziewiąty miał to, co chciałam - duży nos do interesów. Ale gdybym wiedziała wtedy, że czubek tego wielkiego nosa nie może być zadarty, bo to oznacza straty, byłabym nieszczęśliwa tylko z powodu ośmiu. A tak?

Ostrzegam. Przyglądaj się twarzom.  Nie patrz na to, co mówią ich usta.

Gdybym Ja miała inne oczy - mniejsze, byłabym sprytniejsza. Moje średnie  oczka  nie lubią ryzyka i niepotrzebnych emocji. Duże są lepsze, wiadomo.  Moje zmarszczki wokół ust i mięsiste policzki świadczą o mojej atrakcyjności.  To znaczy, że nie fryzura, ani buciki? Gdybym wiedziała, że będę taka przystojna na starość, to chciałabym się starzeć szybciej.

Nie wiem ile przede mną, wiem ile za mną.

Dziesiąty musi mieć oczy osadzone troszkę dalej, brwi zadbane, średnie usta i soczewki  w kolorze, który nie zdradza przeznaczenia. Uszy muszą być piękne, kształtne i nosek malutki, perkaty…

A co z resztą?

Z  jaką resztą,  mistrzu Mian Xiang?

 

*

 

Moje rozmyślania przerwał telefon.

- Jak skończysz czterdziestkę, to cię uśpię!

 

- Halo, kto mówi? – spytałam.

 

- Przyjaciel.

 

- Przyjaciel? - powtórzyło coś w mojej głowie.

 

- Głuchaś? - zapytało coś.

 

- No raczej! - powiedziałam. - Po czterdziestce, to chyba normalne.

 

- Słuchaj Elu...

 

- Halo, kto mówi?

 

- Twój głos wewnętrzny, Eluuuuu.

 

Ten epizodzik rozpoczął moją przygodę czytającego w myślach i chodzącego potem do numerologa, żeby oczyścić złą aurę.

 

- Słuuuuchajjjj – hulało we łbie.

 

- Czy to wiatr? – rozejrzałam się, bo jak nie wiesz, że to twój głos, to myślisz że wiatr między uszami.

 

- Eluuuu, kurwa – powtórzyło echo w głowie brzydkie słowo na K.

– Słuuuuchajjjj – i całą resztę, powtórzyło.

 

Nigdy do tej pory nie używałam brzydkich słów. Może tylko dupa, więc nie spodziewałam się, że to ja zwracam się do siebie w jakimś celu.

 

- Speeee …

 

- Co spe? – szybciej trochę, bo aż tak wolno nie myślę.

 

- Speeeełnięęęe twoje jedno życzenie.

 

- Dlaczego nie trzy? – zapytałam myśli, która znajdowała się po prawej stronie zwojów, albo bardziej w środku. – Dobra jedno, na próbę.

 

- Móóóówwww i proś.

 

- Daj mi chwilę, niech pomyślę. – Leżałam w łóżku, więc miałam czas. – Może pokaż mi jazdę próbną z moim nowym facetem. Wiesz, chcę zobaczyć seks, przyszłość i całą resztę.

 

Zamknęłam oczy, i się zaczęło.

 

Najpierw ukazały się usta tak wielkie, że nie mieściły mi się w głowie. Potem pieszczoty. Hmmm – na jakiej dziumdzi uczyłeś się tego? – wyrwało mi się gardłowo, ale głos krzyknął.

 

– Teraz szaaaa. Współpracuj! Ujjjj!

 

- Uj – wyrwało mi się, kiedy zdjął koszulkę i zobaczyłam tatuaż z wyrytym napisem „Kocham Elkę, bo ma wielkie serce”. Zrozumiałam, że wyszłam za niego za mąż. - A gdzie niespodzianki? – zapytałam głosu, który pominął moją sugestię myślową milczeniem.

 

- W swoiiiimmmm czaaaasie.

 

No i jak się spierać ze sobą. Wizja przesunęła się w czasie, tak jak obiecał głos. Zobaczyłam domy, samochody, uśmiech sprzedawcy ubezpieczeń , szczery ale wymuszony, i samotność na końcu drogi.

 

- I jak? – zapytał głos.

 

- A gdzie niespodzianki? – powtórzyłam zniecierpliwiona.

 

Zawiało, zahulało, zabrzęczało i głos wewnętrzny upadł na podłogę.

 

- W tooobieeee. - Leżał tak jakiś czas cichy i przestraszony.

 

- Przepraszam – podniosłam go do delikatnie i wepchnęłam z powrotem przez lewe ucho. - Hulaj, ale czasami zapytaj czy tego właśnie chcę.

 

- Nieeeeeeeee, nie, nie i jeszcze raz nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee.

 

Wkurzył się niebanalnie.

 

- Chyba, że będę w pobliżuuuu…

 

- Halo, jesteś tam? – zapytałam smutna, bo czułam, że go tracę.

 

Zahulało, zabrzęczało i ucichło.

 

 

*

 

- Co?! – zapytała pani, będąca w tym samym wieku, co przychodząca.

- Jakbym wiedziała co, to by mnie tu nie było.

- Niech mówi, zobaczymy  co w numerkach piszczy. Rok urodzenia poproszę.

Przychodząca do numerologa nie podała nazwiska, ale data urodzenia była prawdziwa.

- 3+7 wychodzi  11. To dobra astrologiczna suma.

- Przypadków?

To pytanie zdradzało, że przychodząca na numerologii średnio się znała. Bo jakby się znała, to by podsumowała sama.

- W sumie wychodzi 2. – Numerolog była pod wrażeniem. -  Szczęściara. Taki klient rzadko się zdarza.

Złapała przychodzącą za obie dłonie i przysunęła je do siebie. – Jesteś starą duszą! Rozglądasz się, podpatrujesz  i wyciągasz właściwe  wnioski.

- Jak bardzo starą? – spytała ta, co przyszła, bo ciało nie zdradzało jej wieku.

- Jakieś  7 dup. Przepraszam,  7 dusz do tyłu.

- Aha. Czy coś mi za to grozi, że wlazłam tu po raz ósmy, żeby się rozejrzeć?

- Ten, co go teraz zostawiłaś w sumie był zawsze dobry.

Pani wydawało się, że przychodząca pyta o seks, a ona pytała wyłącznie  o sens. Nie wiedziała bowiem, bo niby skąd, że ten co go zostawiła, po każdym jej wyjściu witał się z inną przychodzącą.

- Dobry, ale na zrobienie z niego mydła – sprostowała w końcu numerolog. – Zdradzał. Zepsuty jakiś od środka. W  tamtym życiu taki nie był. Ale ten, co się pojawi po nim jest fajny.

- Fajny? – spytała przychodząca i zerknęła na numer 13, który pojawił się na kartce. – Dla mnie, czy dla kogoś innego?

- Fajny i już! Ty masz samych fajnych koło siebie. Do 13 dodaj 1. Jest dla ciebie.

Przychodząca zapamiętała najbardziej numer 7, który w sumie powinien być szczęśliwym numerkiem.

- Jesteś piękna,  ale dla mnie za mądra, żeby cię tak po prostu przelecieć.  – Usłyszała wtedy od niego i było jej przykro, że jest taka mądra. Więcej się nie zobaczyli.

- Trzeba go było  ośmielić – wyrwała ją numerolog z transu, w którym przechadzała się po zmysłach. – Może szukał w dupie mózgu.

- Może – przychodząca uświadomiła sobie właśnie, że jej szczęście nie zależy od szczęśliwych numerków.  – A więc od czego zależy szczęście? – zapytała nieśmiało.

- Od ciebie – usłyszała.

- Czy nie jestem  za stara? – zapytała ta, co przyszła.

- Twoja dusza tak, ale ty nie. – Odpowiedziała numerolog na pytanie poszukującej starej dupy. Przepraszam, starej dyszy.

Ciąg dalszy już nastąpił.  Ta, co przyszła została wynalazcą botoksu dla dusz. Jej ciało nigdy do tej pory jej  nie zdradziło. Dzięki wynalazkom nikt nie wie ile ma lat, oprócz numerologów. Zapomniała również o tym, co w sumie było zawsze najważniejsze, o mężczyznach. To po co jej ten botoks?

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
elawalczak · dnia 08.11.2017 15:58 · Czytań: 401 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Komentarze
Jacek Londyn dnia 08.11.2017 19:47
Słuuuuchajjjj, Eluuuu, nic się nie stanieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee, gdy dasz sobie spokój z takim pisaniem. :)
Abigail dnia 12.11.2017 17:06
Witam,

niestety, ale ten tekst do mnie nie trafił. Być może jest to rzecz gustu.

Pozdrawiam
Abigail
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Jacek Londyn
29/02/2024 11:09
Wreszcie ciekawszy (dla mnie) tekst. Teksty z podróży nie… »
Zdzislaw
29/02/2024 09:45
Jacku, dobrze odebrałeś mój przekaz :) Na szczęście miałem… »
Kazjuno
28/02/2024 22:59
Gosposię, Zbysiu, w odpowiedzi na mój komentarz, ująłeś w… »
Kazjuno
28/02/2024 22:13
Zbysiu Zaciekawiłeś mnie powyższym komentarzem. Bliski… »
Jacek Londyn
28/02/2024 19:03
Zdzisławie, z treści fraszki wnioskuję, że pomimo… »
Marek Adam Grabowski
28/02/2024 15:55
Zamiast pisać od nowa wklejam mój komentarz z innego… »
Zbigniew Szczypek
28/02/2024 15:24
Kaziu Nie zrozumiałeś mnie niestety, jeśli chodzi o… »
Zbigniew Szczypek
28/02/2024 15:06
Kaziu To jest niedokończony przeze mnie komentarz, tak jak… »
Kazjuno
28/02/2024 13:26
Sposobów na poderwanie "gosposi" może być wiele.… »
Kazjuno
28/02/2024 13:01
Cieszę się, że przeczytałeś i dzięki za taaaaaaki duży i… »
Zbigniew Szczypek
28/02/2024 00:40
Kaziu Pisałem wcześniej o pomyśle na część 5-tą, już ją… »
Zbigniew Szczypek
28/02/2024 00:14
Roninie Podobała mi się ta miniatura. Chociaż zacząłem od… »
Kazjuno
27/02/2024 23:32
No, Zbysiu, Muszę pogratulować! Nie należę raczej do… »
Zbigniew Szczypek
27/02/2024 23:23
Kaziu Nie pamiętam, co czytałem i nie skończyłem… »
pliszka
27/02/2024 23:22
Muszę przyznać, że tekst ten skłonił mnie do szczególnie… »
ShoutBox
  • Redakcja
  • 28/02/2024 12:15
  • Dla nas to było takie samo zaskoczenie jak i dla Was ;)
  • Zbigniew Szczypek
  • 28/02/2024 12:00
  • No to śmieszne nie było, już rozwijałem matę i owijałem papierem ryżowym krótkie tanto... ;-]
  • Redakcja
  • 28/02/2024 11:50
  • Wracamy po krótkiej przerwie. Tęskniliście? ;-)
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 23:33
  • I teraz dopiero, gdy byłem tu i tam, pozwolę sobie zaprosić Was do mnie, na "Bal". Z góry dziękuję, za odwiedziny ;-}
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 22:50
  • Hej! W tym "skansenie" chroboczą korniki - więc jeszcze żyje!
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:52
  • Oby nie z mocą Covida. Część ucieknie w popłochu. Niektórzy przeciążeni intelektualnie mogą powiększyć grona pacjentów zakładów psychiatrycznych. Tym zalecam mokre kompresy na rozpalone czoła.
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:45
  • Sorry za literówkę. "Macie", a nie "Maci"!
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 13:44
  • I tu Ci Kaziu przyklasnę - brawo! "Zarażmy" towarzystwo PP nową "pandemią" ;-}
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:09
  • Maci rację Pliszko Zbyszku. Szczypku. Może właśnie my (bo też ostatnio dorzuciłem pięć groszy) ponownie obudzimy z letargu PP rozleniwione towarzystwo? Szkoda było patrzeć, jak marniało w oczach.
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 12:48
  • Zgadzam się z Pliszką. Gdy tu się działo - komentarze/rady{kilkadziesiąt dziennie) - PP żyło, przyciągając także młode pookolenia, radosną dyskusją na temat literatury wszelakiej. Był taki gwar!
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty