Trzeźwym (k)rokiem (kac) - JaDziekuje
Proza » Miniatura » Trzeźwym (k)rokiem (kac)
A A A
Od autora: kolejna część mojej prawdziwej historii
Mój zachwyt nad światem zanikł wiele miesięcy temu, w nieznanych mi okolicznościach. Miesiące zimy mieszały się ze sobą, tak jak wszystkie uprzednie lata, tworząc ciąg zdarzeń nie do odtworzenia. Dokładnie pamiętam jednak tę beznadzieję, wpadającą wraz z porannym słońcem, które zwiastowało nowy, niczym nieróżniący się od innych dzień. Słońce miało smak kaca, księżyc bywał ulgą. W blasku tego drugiego wędrowałem ku swojej aptece, by zażyć cokolwiek i jakoś usnąć, doczekać słońca, które zawsze miało ten sam smak. 
Czarna rozpacz pukała do mojej głowy, coraz mocniej i częściej, usiłując wylać się całą sobą we mnie, a ja stawiałem opór. Jeden dzień, drugi tydzień, a może trzeci miesiąc — nie pamiętam, ale pamiętam jej głos, a „czarna rozpacz" ma głos męski i stanowczy. Przemówiła pewnego ranka, gdy słońce smakowało wyjątkowo obrzydliwie, przemówiła tuż po przebudzeniu. Najpierw cicho, tak, że nie byłem pewny czy obok ktoś stoi, a potem już głośniej, tak, że wlała się we mnie. Wiedziałem doskonale, że mówi do mnie z odległości zbyt bliskiej, by mógł to mówić ktoś obok. 
Najpierw zaszeptała „ej". To była ona, a głos był jej miły i przyjemny. Potem powiedziała, głosem już wrogim, męskim i niskim: "zabij się". 

Wczoraj wyłem, długo wyłem, dobrych parę godzin, bardzo złych godzin, wyłem i się zwijałem, wczoraj jej jeszcze nie było, na pewno jej nie było, myśli moje przeplatały rodzaje samobójstwa, a czarna rozpacz tylko wgniatała moją głowę w łóżko i dociskała moimi rękoma mocniej i mocniej, uciskając czaszkę tak, by wreszcie coś się z niej wykluło i nic się nie wykluwało, ale nie mówiła nic, wczoraj nie mówiła jeszcze do mnie, ja tylko wyłem, płakałem i zwijałem się, z kocykiem się zwijałem, nogami przewracałem butelki, te butelki przy łóżku, a one upadały i brzdękały, brzęczały na cały świat, a ja wyłem głośniej i głośniej. I jakoś usnąłem, jakoś widocznie w trakcie tego snu, wpuściłem najgorszą cząstkę zła. Zło do swojej głowy wpuściłem, nie chciałem, a weszło, wlazło, wpełzło i huczało i szeptało we mnie. Wiedziałem, że mnie będzie przekonywać, a ja jestem zdatny posłuchać, bo czułem się słaby, bardzo słaby i wiedziałem, że jak zostanę w domu, to mnie zje, zeżre całego, połknie w swoją nicość, zadusi mnie, zbombarduje słowami, więc ubrałem się, a ona mówiła, a ja ubrałem się z nią, a ona nie chciała bym się ubierał i "zabij się" powtarzała. I wyszedłem przed siebie, i szedłem między domami pustymi, domami bez charakteru, między domami wymarzonymi i znajomymi, i dotarłem i kupiłem, jak zawsze kupowałem, i wypiłem, tak jak piłem zawszę, a ona nie zamilkła. Miała zamilknąć na zawsze, a to nic nie dało, nie pomogła setka, która pomagała zawsze, ale nie na głosy pomagała, tylko na kace. Przecież to głos, a nie kac, pierwszy raz słyszę i nie wiem co pomaga - wódka nie pomaga. Więc postanowiłem nie pić już. I „zabij się”, i kazała patrzeć mi, na przejeżdżające ciężarówki, pędzące ciężarówki, jak stałem na przystanku, z ludźmi innymi, normalnymi. I kazała zawrócić, a ja wiedziałem, że chce źle dla mnie i ja nie mogę, chociaż chciałem uciec od zagrożeń, od ciężarówek, od świateł czerwonych, to nie robiłem tego, bo i ona chciała tego samego. I „zabij się” mówiła, pokazując mi wieżowce, wysokie wieżowce, wczoraj myślałem o nich, jak myślałem o śmierci, a dziś ona mi je pokazuje i dusi od środka, i w autobusie mi kazała wychodzić, i z mostu nad Wisłą skoczyć, i mówiła „wyjdź z autobusu". Nie wiem, gdzie byli wtedy ludzie obok, czy byli ludzie obok. Jej głos wcale mnie nie zaskakiwał, czułem, że musiała kiedyś przemówić i mówiła: „jesteś do niczego”, a ja trzymałem się rurki w autobusie, bojąc się siebie, że wyjdę zaraz, że puszczę rurkę, że wyskoczę, że posłucham, nie bałem się jej - ona była naturalna w tym wszystkim i pokazywała mi pociągi pędzące, wieżowce, wiadukty. I widziałem śmierć wszędzie, to ona mi ją pokazywała, mówiła „zabij się, jesteś niczym” i pokazywała możliwości śmierci, tak jak dzieła sztuki na wystawie, jak reklamy przed filmem, jak ja wczoraj wymyślałem sobie śmierć, a dziś realnie ją widzę, gdzie powiesić się można, pod co rzucić i skąd skoczyć. „Śmieciu, nawet zabić się nie umiesz” szeptała, głosem demonicznym czasem, a czasem przemiłym nadal męskim, powtarzała „zdychaj i tak zdechniesz". A ja jechałem do pracy, a w pracy płakałem, a ona mówiła, pracowałem, a ja nie byłem już pijany, a ona mówiła. Zacząłem z nią co krok powtarzać na głos, „zabiję się”, ale potem pomyślałem, co ja gadam, jeszcze się zmieni, jeszcze dobrze będzie, a ona mówiła "umrzesz" i krótko mówiła, mądra istota to była, bo wiedziała co mówić i próbowała, i do wieczora późnego, mówiła i nie wiem jak odeszła, kładła się ze mną jeszcze i wstać kazała, i jeszcze raz "zabij się", a ja już sił nie miałem i było mi wszystko jedno. Poduszka chłonęła pot, dreszcze przelatywały przez skórę, księżyc zawiesił się na szyjkach pustych butelek, przewróconych butelek, czaszka pulsowała, zegar uderzył w sekundę, sekunda uderzyła w drugą, druga w kolejną...

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
JaDziekuje · dnia 28.11.2017 09:52 · Czytań: 322 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 1
Komentarze
JOLA S. dnia 28.11.2017 10:36 Ocena: Świetne!
Czasami chciałbyś nie wyłączać kamery w swoim telefonie. Nagrywać bez przerwy, tak, żeby pomiędzy jednym, a drugim obrazem była pustka, jako uzupełnienie, ciemna przestrzeń pokrowca albo twojej kieszeni. I to jako główny przekaz.

Jestem z Tobą w środku. Tekst ogólnie jest autentyczny, dobrze oddaje smutną rzeczywistość bez patosu z należnym dystansem, wiesz co mówisz. Zastanowiłabym się jedynie nad poniższym zdaniem, czy potrzebne są dookreślenia.

Cytat:
po­ka­zy­wa­ła moż­li­wo­ści śmier­ci, tak jak dzie­ła sztu­ki na wy­sta­wie, jak re­kla­my przed fil­mem,


Ale może się czepiam.

Pozdrawiam. :)

JOLA S.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
pliszka
21/02/2024 22:28
Czy wszyscy ojcowie mają takie podejście do zwierząt?… »
pliszka
21/02/2024 22:18
Bardzo lubię czytać Twoje fragmenty, w których dużo jest… »
pliszka
21/02/2024 22:05
Ciekawa historia. Nierzadka brutalność, bezpośredniość i… »
Zbigniew Szczypek
21/02/2024 21:48
Florianie To ja Ci dziękuję, jeśli w czymś byłem pomocny.… »
Florian Konrad
21/02/2024 21:29
Dziękuję serdecznie za świetny komentarz! »
Zbigniew Szczypek
21/02/2024 20:45
Jacku " ..gdy na dworze mróz" - super! Lekkie, z… »
Zbigniew Szczypek
21/02/2024 18:44
Witaj Florianie Przebrnąłem przez Twoje "potoki… »
Zbigniew Szczypek
21/02/2024 18:07
Zajrzałem po śladach Kazjuno(bo dzisiaj już mało kto pisze… »
Kazjuno
21/02/2024 12:34
Przyznam się, że z niemałym trudem przebrnąłem przez nieco… »
Zbigniew Szczypek
20/02/2024 00:55
Gabrielu No niestety Kazjuno ma rację - to już nie jest ten… »
Zbigniew Szczypek
19/02/2024 23:56
Cześć Nikon Nie wiem, jakiej prawdy szukasz, według górali… »
mike17
19/02/2024 20:38
Jarku, piszesz w bardzo amerykańskim stylu. Nie ma tu… »
Marek Adam Grabowski
19/02/2024 15:28
Spoko. To chyba rzeczywiście jedno z moich lepszych, a… »
Kazjuno
19/02/2024 14:15
Dzięki Marku. Na Ciebie mogę zawsze liczyć. To kontynuacja… »
Kazjuno
19/02/2024 14:11
Ten kawałek też przegapiłem. Sorry! Pomysł, jak to u Ciebie… »
ShoutBox
  • Zbigniew Szczypek
  • 21/02/2024 18:54
  • Do Redakcji! - Nie o starych tu chodzi! Stary się nie potknie/potnie, bo jest stary. Młody nie otrzyma pomocy/komentarza/wyciągniętej ręki, pójdzie gdzie indziej lub będzie "potworzył". Dogasa ogień
  • Redakcja
  • 20/02/2024 16:43
  • Nie mamy nic przeciwko, jeśli każdy z narzekających sprowadzi choć jedną osobę ze starej gwardii. Nie mamy niestety siły, żeby konkurować z mediami społecznościowymi, jesteśmy skromnym portalikiem ;)
  • Zbigniew Szczypek
  • 18/02/2024 22:24
  • Szkoda, wielka szkoda! Co zaglądam, a trochę mnie nie było, to jest coraz gorzej! Przez tydzień obserwuję zapaść, było żle ale teraz, to jakaś tragedia z komentarzami, czy to martwy magazyn?
  • RonaczeK
  • 09/02/2024 19:16
  • Chciałem tylko powiedzieć że choć ostatnio nie mam czasu na to by być tu online to zaglądam poczytać. A Ty czytasz? [link]
  • mike17
  • 09/02/2024 16:19
  • Wczoraj minęło 12 lat, jak jestem na portalu :) Jak ten czas leci. To były naprawdę fajne, udane lata. Szkoda tylko, że tak wielu wartościowych użytkowników już tu nie zagląda...
  • Druus
  • 20/01/2024 22:16
  • Bywam tutaj co jakiś czas i domniemam, że Wasz Król „umarł”.
  • ajw
  • 13/01/2024 15:52
  • Również wszystkiego dobrego :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty