Trzecia do towarzystwa ( 2 ) - wykrot
Proza » Obyczajowe » Trzecia do towarzystwa ( 2 )
A A A

 

Nie wiem czyja ręka to wszystko ukartowała, ale ostatni weekend ułożył się całkowicie po myśli Dorotki. Amerykańska szkoła organizowała integracyjną wycieczkę dla uczniów przed rozpoczęciem roku szkolnego, dlatego w piątek ledwo zdążyliśmy wrócić aby obydwie z Heleną spakowały chłopców i jeszcze przed obiadem zostaliśmy sami. Zaglądnąłem wtedy do resortu, wstąpiłem na chwilę do Anny, wracałem jednak od razu do Podkowy, bo tam pojechała Dorotka. I to bez Heleny. Niezadługo też dołączyła do nas Agata.

Spędziliśmy tam dwie doby, jedząc i pijąc raczej umiarkowanie, chociaż były też chwile bardzo ostre. Mimo to, na pozór wszystko wyglądało zupełnie zwyczajnie. Nie byliśmy odcięci od świata, przywożono nam posiłki, spacerowaliśmy po ogrodzie, pływaliśmy w basenie, a wszystko to odbywało się z przestrzeganiem zasad przyzwoitości. Nawet kiedy Agata pobierała od Dorotki lekcje tańca, odbywało się to bez seksualnych podtekstów. Oczywiście, większość czasu spędzały we dwie, zajmując się tematami damskimi, czyli kosmetyka, moda i tak dalej, chociaż prawdę mówiąc, nie wiem czym się zajmowały.

Nie uczestniczyłem w ich dyskusjach, gdyż zabrałem z resortu swoją teczkę pracy, nie całkiem zgodnie z przepisami, ale jednak. Potrzebowałem zaktualizować stan wiedzy o tematy bieżące, aby w poniedziałek nie świecić oczami. Szef musi być w kursie spraw, urlop nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Miałem więc czym się zająć.

Tę swobodę, którą miały właściwie przez cały czas, wynagradzały mi wieczorami, kiedy zaszywaliśmy się nad basenem. To były moje godziny i mogłem robić z nimi wszystko co tylko zechciałem. Spaliśmy też, oczywiście, we trójkę.

Dopiero w niedzielę nastąpił prawdziwy koniec naszego urlopu. Obiad zjedliśmy już w domu, po czym Agata nas pożegnała, my zaś pojechaliśmy do ambasady odebrać chłopców. O tym co się działo w Podkowie nie rozmawialiśmy zupełnie, chociaż Dorotka przez cały dzień miała świetny nastrój. Cieszyła się na czekające nas powitanie chłopców, tryskała też humorem podczas spotkania z innymi amerykańskimi rodzicami. Nie inaczej też było, kiedy zjawił się autokar i do domu wracaliśmy jako zgodna, kochająca się rodzina.

 

To była prawda, wątpliwości nie miałem. Kochałem ją nie dla tych ogromnych pieniędzy, nie dla tego życia jakie mi stworzyła, ale dla niej samej. Byłem też pewien, że i jej nie jestem obojętny. A jednak… Na tym zgodnym wizerunku pojawiały się jakieś rysy i coś mi mówiło, że zaczynają się powiększać.

„Bez ciebie byłyśmy w łóżku jedynie dwa razy”. To zdanie, lekko przez nią rzucone jeszcze w lesie, dziwnie zapadło mi w pamięć. Gdzie? Kiedy? Dlaczego wcześniej o tym nie wiedziałem? Nie było sytuacji, żeby nie wróciła na noc do domu, chyba, że… Czy zawsze jej wyloty do Nowego Jorku oznaczają wyprawę za Atlantyk? Czy nie skrywa czegoś przede mną? Nie… Nie wierzę… Mogły się spotkać w dzień, chociażby u Agaty, w godzinach pracy… Zapytać ją o to? Może lepiej nie…

Podczas weekendu dotrzymała słowa. Chwilami pieściła Agatę tylko po to, aby mnie umożliwić wszelkie z nią zabawy, a po finale sama mnie całowała i dziękowała, jakbym to z nią osiągnął orgazm. Zresztą, przez te dwa dni seksu było tyle, że musiałem wspomagać się viagrą, inaczej by mnie wykończyły. Wiek zaczynał dawać mi się we znaki, natury nie da się oszukać, chociaż moja żona wciąż wyglądała tak, jakby upływ czasu jej nie dotyczył.

 

Uwielbiałem jej się przyglądać. Jak się porusza, jak chodzi, jak się ubiera, rozbiera, w łóżku kochaliśmy się przy pełnym oświetleniu, nigdy jej to nie przeszkadzało, a ja miałem możliwość podziwiania wszelkich fragmentów jej cudownego ciała. Była piękna i tak jak kiedyś powiedziała mi Lidka, nie znajdowałem w niej żadnych skaz. Bez względu na upływ czasu!

Wciąż miała sylwetkę młodej dziewczyny, może z nieco poszerzonymi biodrami, ale te drobne, dziewczęce rysy twarzy otrzymane od natury, nie pozwalały jej się starzeć! Gdyby tylko zechciała i ubrała się w stylu współczesnej młodzieży, bez trudu mogłaby wciąż uchodzić za studentkę! Nigdzie nie miała też zmarszczek, chociaż znawcy kobiecej fizjologii twierdzili, że czasu nie da się oszukać. Owszem, stosowała na co dzień wiele różnych kosmetyków, na których zupełnie się nie znałem, ale to wszystko. Nie przechodziła żadnych operacji, biust miała sprężysty bez silikonu, a na botoks, jak mawiała, przyjdzie jeszcze czas.

Wiedziała o tych moich obserwacjach i lubiła je. Kiedyś nawet powiedziałem, że byłaby striptizerką doskonałą.

- Ależ ja jestem striptizerką! – odparła zalotnie. – Co prawda wyłącznie dla jednego widza, ale jednak! Od innych specjalistek dzieli mnie tylko to, że jedna, wyłącznie twoja akceptacja w pełni mi wystarcza! Podziwu od innych nie potrzebuję!

We wszystkim perfekcyjna, jeśli czymś się zainteresowała, już nie odpuściła. Stąd się brały jej sukcesy w pracy, nie umiała pracować po łebkach, to nie wchodziło w rachubę. Tyle że takie podejście mogło również rodzić problemy. Jeśli zdecydowała się na jakiś rodzaj związku z Agatą, już tak łatwo nie zrezygnuje, a co z tego może wyniknąć? Wolałem nie myśleć…

 

Agata była w niej zakochana. Mocno i z całej duszy, to się dawało zauważyć kiedy były razem, nawet łóżko nie było mi do tego potrzebne. Była w stanie zrobić dla niej wszystko, tak jak kiedyś Ania, asystentka Johna…  Ejże! A jak wyglądają ich relacje obecnie? Dorotka nigdy mi o tym nie mówi, a przecież spotyka się z Anią w Nowym Jorku!

W lesie twierdziła wprawdzie, że w jej życiu nie ma już nikogo, ale czy nie miała na myśli wyłącznie Polskę? Mężczyzn nie miała, w to wierzyłem, byłem nawet pewien, że mnie nie zdradza. Ale z kobietami… Jak sobie radzi z samotnością za Atlantykiem? Czy Ania jej wtedy nie… pomaga? Nie jest to wykluczone… Kiedyś tak samo spoglądała na Dorotkę tym cielęcym wzrokiem, jak teraz Agata. Mocna kobieta, oficer, wysportowana, sprawna, a jednak rozpływa się jak lód w ognisku i taje, pieszcząc Dorotki biust. Wystawia mi też zadek do używania tylko dlatego, że Dorotka tak chce. Niesamowite…

Całe szczęście, że nie musiałem obawiać się jej ciąży. Dorotka zadbała i o to, zapewniając nam bezpieczeństwo. Jak i czym? Nie wiedziałem. Nie chciała o tym rozmawiać i nigdy nie szukała niczego w polskich aptekach. Tę sferę kontrolowała również profesjonalnie, dla swojej i mojej wygody.

Pamiętna, leśna rozmowa z Dorotką oraz weekend spędzony z Agatą, miały też swoje inne następstwa. O ile wcześniej odczuwałem pewien dyskomfort wywołany historią z Eweliną, to teraz znikł on prawie zupełnie. Jeśli moja żona uważa, że jej intymne epizody, realnie nie zagrażające naszemu związkowi są dopuszczalne, to… moje też! Co z tego, że miałem przygodę z Eweliną? Ani ona mnie nie szuka, ani ja jej… Było miło i to wszystko! Czym się przejmować? Poczułem się rozgrzeszony.

 

Do pracy wróciłem pełen energii i zapału, z mocnym postanowieniem ułożenia sobie pracy tak, by dzień służbowych zajęć w resorcie skrócić do ośmiu godzin. Seksualnie zaspokojony, z rozwiązanymi problemami domowymi, nie przewidywałem żadnych trudności czy niespodzianek Bieżące zadania już znałem i mogłem się włączyć w tok pracy bez zgrzytów. Los jednak i tu spłatał mi figla.

To prawda, że w pracy nie pozwalałem sobie na jakiekolwiek zachowania wobec kobiet, które mogłyby zostać skojarzone dwuznacznie, ale nie jest to całą prawdą. Już podczas pierwszej po urlopie odprawy z najbliższym zespołem wspomniałem zapytanie Dorotki i przejechałem oczami po figurach moich asystentek. Niezłe laski… Musiałem sam się strofować w duchu, żeby nie dać plamy. To wprawdzie trwało mgnienie oka, dalsza część odprawy przebiegła bez problemów, ale już we wtorek sfera seksu śmiało wkroczyła w moje resortowe życie. Przy czym nie było to przyjemne.

Anna pojechała na posiedzenie rządu, a wtedy zdecydowałem się odwiedzić Łukasza. Dawno z nim nie rozmawiałem, ciekawe jaki jest stan prac nad przygotowaniem ustawy o zmianie podporządkowania zagranicznej służby handlowej.

Był na miejscu, porozmawialiśmy jakiś czas, nie miał jednak ważnych informacji, gdyż szczegóły rozpracowania zlecił swojemu zastępcy, którego nie było w gabinecie. Nie wiedział też gdzie się znajduje.

Cóż, i tak bywa, jak to w biurach. Umówiliśmy się na rozmowę jeszcze w tym tygodniu, po czym poszedłem do siebie. Mijałem powoli kolejne drzwi na korytarzu, kolejne tabliczki informacyjne i nie wiem co mnie wtedy skusiło, żeby zaglądnąć do pokoju socjalnego.

Był taki na każdym piętrze. Wyglądał jak nowoczesna kuchnia z pełnym zapleczem i taką też  rolę pełnił. Jeśli ktoś zostawał w pracy, a nie było to wcale rzadkością, mógł tu wszystko ugotować, odgrzać, zrobić kawę, herbatę i nie tylko. W szafkach oraz lodówkach były zapasy różnych produktów do wykorzystania, głód tu nikomu nie zagrażał.

Za kuchnią znajdowała się salka przeznaczona pierwotnie na cele konsumpcji, jednak życie zweryfikowało te plany i stała się zwyczajną palarnią. Korzystali z niej nałogowcy i nie było sensu z tym walczyć, gdyż lepszego miejsca dla nich nie było. W pobliżu znajdowały się kanały wentylacyjne przeznaczone dla potrzeb kuchni, podłączono więc wyciąg i dało się tu żyć, nawet tym palącym. Nie spodziewałem się jednak, że kiedy uchylę drzwi, zobaczę leżącą na stoliku półnagą kobietę z rozchylonymi nogami i mężczyznę, z głową wciśniętą pomiędzy jej obnażone uda.

Dziewczyna ujrzała mnie niemal natychmiast i wrzasnęła, ściskając nogi, a wtedy i on się odwrócił. Wszystko stało się jasne. Był to poszukiwany zastępca Łukasza, ale nie to mnie ubodło najbardziej. Leżącą była Patrycja, jedna z moich asystentek.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
wykrot · dnia 29.01.2018 18:44 · Czytań: 290 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 4
Komentarze
Darcon dnia 29.01.2018 18:52
Wykrocie, jaki miałeś cel w napisaniu opowiadania w formie relacji?
Cytat:
Spę­dzi­li­śmy tam dwie doby, je­dząc i pijąc ra­czej umiar­ko­wa­nie, cho­ciaż były też chwi­le bar­dzo ostre. Mimo to, na pozór wszyst­ko wy­glą­da­ło zu­peł­nie zwy­czaj­nie. Nie by­li­śmy od­cię­ci od świa­ta, przy­wo­żo­no nam po­sił­ki, spa­ce­ro­wa­li­śmy po ogro­dzie, pły­wa­li­śmy w ba­se­nie, a wszyst­ko to od­by­wa­ło się z prze­strze­ga­niem zasad przy­zwo­ito­ści.

Cytat:
Do­pie­ro w nie­dzie­lę na­stą­pił praw­dzi­wy ko­niec na­sze­go urlo­pu. Obiad zje­dli­śmy już w domu, po czym Agata nas po­że­gna­ła, my zaś po­je­cha­li­śmy do am­ba­sa­dy ode­brać chłop­ców. O tym co się dzia­ło w Pod­ko­wie nie roz­ma­wia­li­śmy zu­peł­nie, cho­ciaż Do­rot­ka przez cały dzień miała świet­ny na­strój. Cie­szy­ła się na cze­ka­ją­ce nas po­wi­ta­nie chłop­ców, try­ska­ła też hu­mo­rem pod­czas spo­tka­nia z in­ny­mi ame­ry­kań­ski­mi ro­dzi­ca­mi. Nie ina­czej też było, kiedy zja­wił się au­to­kar i do domu wra­ca­li­śmy jako zgod­na, ko­cha­ją­ca się ro­dzi­na.

Przez częste "śmy" historia niespecjalnie mnie wciągnęła. Żadna przyjemność czytać o rzeczach dokonanych, bez możliwości oceny sytuacji, wyborów, czy też zamiarów.

Warsztat dobry.

Pozdrawiam.
wykrot dnia 30.01.2018 19:07
Darcon napisał:
Wykrocie, jaki miałeś cel w napisaniu opowiadania w formie relacji?
No wiesz co? Sądziłem, że redaktorzy widząc w tytule takie coś ( 2 ), nie będą zadawać tego rodzaju pytań.
Darcon napisał:
Przez częste "śmy" historia niespecjalnie mnie wciągnęła. Żadna przyjemność czytać o rzeczach dokonanych, bez możliwości oceny sytuacji, wyborów, czy też zamiarów.

Przykro, musiałbyś poświęcić dla tej opowieści nieco więcej swego cennego czasu. A przynajmniej sięgnąć do pierwszego odcinka.
Darcon dnia 30.01.2018 19:48
Za cholerę nie wiem, Wykrocie, dlaczego dwójka miałaby mi powiedzieć, że to będzie forma relacji. :) W przedmowach nic na ten temat nie mówisz.
wykrot dnia 30.01.2018 20:44
Bo to dalsza (druga część) i tak większej całości. Informację zamieściłem w poprzednim odcinku.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Marian
09/08/2022 20:14
Marku, dziękuję za odwiedziny i konstruktywną krytykę. »
Dobra Cobra
09/08/2022 18:19
Miło jest zawsze porozmawiać o sprawach naistotniejszych.… »
Afrodyta
09/08/2022 15:44
Dziękuję za tak obszerną odpowiedź na mój komentarz. Bardzo… »
Marek Adam Grabowski
09/08/2022 14:58
W sumie to tym razem opowiadanie niezbyt ci wyszło. Zbytnio… »
Yaro
09/08/2022 12:47
Dziękuję.Czy wiesz co nazywa się pośladem? Poślad to słabe… »
Per fumum
09/08/2022 10:36
Zamiast umrzeć woli zawracać sobą głowę ;) Samo życie... »
Per fumum
09/08/2022 05:39
Tak, dziękuję za uwagę. Zapomniałam poprawić na stu,a miałam… »
wolnyduch
08/08/2022 23:26
Lubię przyrodę i wiersze o niej również, w Afryce byłam… »
wolnyduch
08/08/2022 23:16
Cześć Abi Ciekawy wiersz w tematyce wiary, czy to wola… »
wolnyduch
08/08/2022 22:54
Wymowny wiersz, msz pełen emocji, a to najważniejsze, do… »
wolnyduch
08/08/2022 22:44
Witaj ajw No cóż, to fakt, że tak jest, mnie fascynują… »
wolnyduch
08/08/2022 22:38
Jak widać, z dobrym skutkiem, a ja pogadać też czasem lubię,… »
wolnyduch
08/08/2022 22:36
No, to znaczy, że jeszcze zmysł wzroku działa, to dobrze :) »
wolnyduch
08/08/2022 22:33
Witaj ajw To prawda, że inspirujące mnie opowiadanko… »
Dobra Cobra
08/08/2022 16:27
Manipulacja zaletą wszystkich korporacji, firm i rządów… »
ShoutBox
  • Darcon
  • 14/07/2022 20:17
  • Mało osób ma czas na "betowanie", ale możesz przysłać mi na priv opowiadanie, które skasowałaś. Sprawdzę, zasugeruję i uzasadnię półkę, tylko nie od razu. Dwa w jednym, coś jak szampon. ;)
  • Wiktor Orzel
  • 12/07/2022 08:09
  • Nie czytamy wszystkich komentarzy, bo nie mamy na to czasu. Twój akurat mi się rzucił w oczy, to nic osobistego. ;)
  • ApisTaur
  • 01/07/2022 22:13
  • W sezonie ogórkowym, tłok tylko na plażach ;)
  • Materazzone
  • 28/06/2022 17:24
  • Dawno mnie tu nie było. Strasznie mało tu życia jest :(
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas