Nikifor wrócił - JOLA S.
Proza » Obyczajowe » Nikifor wrócił
A A A
Od autora: Zwykle jesienią, gdy słońce staje się obojętne, stęskniona wracam do starszej kobiety, właścicielki starego domu w Krynicy Zdrój. Agata, bo o niej mowa, z dumą i szacunkiem nosi w sobie odchodzący w niepamięć świat. Może o nim opowiadać do końca życia. Słuchając, wybucham śmiechem, żartując, że nawet przedmioty skłania do słuchania. :)

      

Nikifor wrócił

      

Ostatniej jesieni, do pociągu wiozącego mnie do Krynicy, obok kapci i ciepłego szala, zabrałam do plecaka tomik poezji Zbigniewa Herberta. Jak można wiedzieć o nim tak mało, zreflektowałam się, pochłaniając na jednym oddechu strofy wiersza Nikifor.

Zagadnęłam o malarza Agatę zaraz po gorącym powitaniu.

— Jesteś go naprawdę ciekawa? Przecież, od śmierci tego nieszczęśnika minęło pół wieku. Czemu akurat dziś? Trochę niedomagam, od rana okropnie łamie mnie w kościach, zawsze, gdy zbiera się na deszcz — rzuciła szczerze zaskoczona pytaniem.

Spojrzałam z troską na Agatę, wyglądała naprawdę marnie.

— Boję się o ciebie — wykrztusiłam.

Objęłyśmy się jak siostry. Moja ręka przesunęła się po szczupłych plecach Agaty.

— Nie przejmuj się mną, jakoś to zniosę. A przypomnienie historii Nikifora jest zawsze na czasie.

Gdy to mówiła, rozpromienił jej twarz dobrze znany uśmiech.

Sama myśl o dyspucie podniosła mi ciśnienie. I nie pomyliłam się, gdyż już po chwili zaczęła półgłosem:

— Nikifor jest mi szczególnie bliski. Tchnął ducha sztuki w moją rodzinę. Malowanie było dla niego sensem egzystencji, sposobem na przebłaganie świata.2 Nieurodziwy, drobnej postury, trochę białawy jak to gruźlik. Nie zdejmując dziurawego kapelusza, malował na makulaturze pędzelkiem wyleniałym jak mysi ogonek.1  Lubił te swoje obrazki, głaskał je i tulił. Nikt o nim nie chciał słyszeć, dopóki sam nie wlazł w oczy. Odmieniec! Filtrowali przez własne ego. Obrzucali wyzwiskami, robili dudka. Krążyły po mieście wierutne kłamstwa. Czy my w ogóle jesteśmy w stanie zrozumieć drugiego?

— Przykro słuchać.

— Cóż, taka jest prawda. Zawsze ze spuszczoną głową, w niedbale sklejonych okularach tkwił przy przyulicznym murku i malował. Nasze  krynickie uliczki i ciasne podwórka. Widział rzeczy takimi, jakie są, a nie takimi, jakie chciały być widziane. Moja babka podchodziła do niego po zrobionych zakupach, zainteresowana osobą i niezwykłymi malunkami. Gdy trącała go łokciem, robił się czerwony jak burak i dalej niczym kamień. Sztuka potrzebuje rozmowy, a on, jakby nie słyszał, bał się złych języków.

Może był głuchoniemy?  zapytałam dramatycznie.

Agata wzruszyła ramionami, patrząc mi w oczy i zaczęła się śmiać.

— Ach, te plotki! Zaprzątają tylko umysł, siejąc chwasty. Ludzie nie mają szacunku do tych, co nie potrafią się jasno i foremnie wypowiedzieć, zawsze coś dopiszą dla uciechy czy skandalu. Szkoda czasu na dyrdymały.   

Zawstydziłam się. Pogoda w Krynicy nagle zmieniła się, zaczęło padać, zerwał się wiatr. Dudnienie deszczu o parapet stało się tak nieznośne, że przeszłyśmy do jadalni. Było ciszej i mieściła wygodne fotele. Agata usiadła naprzeciwko i po chwili skupienia...        

"Malowanie było dla niego sensem egzystencji, sposobem na przebłaganie świata".2 

— Z czasem Nikifor oswoił się. Siadał biedak w ciemnym kącie naszej kuchni i z przymkniętymi powiekami studiował kształty przedmiotów i mebli. Miał kłopoty ze wzrokiem, ale kuchnię to on umiał namalować. Chyba dawała poczucie bezpieczeństwa. 2 Pachniała rosołem, wekowanym kurczakiem, gęsią lub konfiturą. Częstowany, uniżenie dziękował, obejmując rękami talerz. Wszystko dokładnie, powoli. Tylko śliwek nie lubił, idąc przez ogród, deptał je w niemym zapale. Zimą ciągnął za sobą zapach śniegu, jesienią wnosił butami odór wilgoci i czarnego błota ścieżki, mieszały się z gorzką wonią starej szafy i biedy. Nikifor nie wadził domownikom. W skupieniu dobierał kolory, rozmazując  krople akwareli na świeżo umytej podłodze. Pod jego ręką farby traciły surowość, jaśniały tęczą. Takiś  zdolny, a nigdy nie malowałeś na sztalugach; nie miałeś palety, chwaliła go babka. W czasie akcji Wisła, razem z innymi patriotami, za karę, wywieźli go w odległy koniec Polski, ale wrócił do Krynicy, na stare śmieci. Starł rękawem marynarki niewidzialny kurz, zasiadał na końcu stołu i nic nie mówił. Myślami był daleko. Bóg, sędzia ostateczny, też o nim zapomniał, kiedyś wspomniała babcia, podtykając mi pod nos żółknącą fotografię malarza, wyciętą ze starej paryskiej gazety.

 Bywał w Paryżu? Oczy mi zapłonęły, poczułam przez skórę, że w walizce wspomnień Agaty, coś znajdę, jakąś nową opowieść o Nikiforze, coś, czego nie ma w oficjalnych przekazach.

— Nie przerywaj, proszę — szepnęłam.

— Dziewczyno, sumienia nie masz, przestań mnie o niego wypytywać. Jestem introwertyczką, wolę słuchać. 

Spodziewałam się, że to powie. Zastygłam, wytrzymując  jej spojrzenie. Agata gwałtownie urwała dyskusję i podniosła się z fotela.

— Wybacz, muszę do kuchni!

Domyśliłam się, że podreptała po tabletkę przeciwbólową. Opowiadanie wciąga i warte jest słuchania, ale o pobycie Nikifora w Paryżu nie powiedziała ani słowa, szkoda, pomyślałam nieco rozczarowana. Nawet nie zauważyłam, kiedy wróciła. Chwilę potem, moją zadumę przerywał ożywiony głos Agaty.

— Te bóle krzyża mogą człowieka wykończyć, ale jak chcesz słuchać...

 Mówiąc, zerknęła na mnie i nie czekając na moją reakcję:

— Nikifor przegrywał za życia, zresztą nie on jeden. Ludzka zazdrość, małostkowość, okrutna znieczulica potrafią zabić najtwardszego — rzuciła, pocierając nerwowo podbródek.             

Przeszły mnie dreszcze.

— Niech to szlag! — pospiesznie wybełkotałam w odpowiedzi.

— A ciebie, co ugryzło? To nic nowego — wybuchła. — Pomniki stawiają, otwierają zdziwione oczy, laurki piszą, ale wtedy, gdy jest za późno, gdy człowieka już nie ma. Taki ten świat. Nikifor swoimi obrazkami wystawił sobie pomnik, oczywiście skrojony na jego miarę. Długo nikt nie interesował się jego twórczością, nie kupował malunków. Za to miał czas na oprawianie ich w cieniutkie papierowe ramki, niektóre opatrywał datami. Jeden przechowałam, prezent dla babci. Cudny domek, taki, jakich jest wiele w Krynicy. Nie była to zawiła kompozycja, na starym opakowaniu po czekoladzie, namalowana akwarelami, ze zwykłą jemu prostotą i z zaskakująco małą ilością detali. Sprzedałam tutejszemu księdzu...  Przypiął się, stara pijawka. Nie pytaj za ile! Potrzebowałam pieniędzy, za czasów komuny bywało ciężko. Gdy o tym pomyślę, serce rwie się na strzępy. Szmat czasu... doprawdy, gdyby mi teraz przyszło wybierać...

W moich oczach pojawił się znak zapytania, nie uszedł uwadze Agaty.

— Nad czym tak dumasz?

— Znowu się zamyśliłam, aż tak mocno widać?

— Chwileczkę, niech zbiorę myśli... To, co opowiem, łączy się ze tym obrazkiem.

I Agata wskazała na ścianę szczelnie obwieszoną starymi fotografiami i rysunkami.

— To pies???

— Zgadłaś, to Łatka, ukochany przybłęda. Pokazywał głowę i serce, inny niż pozostałe psy. Ten obrazek narysowała moja mama, prawda, że rzadki bohomaz. Nikifor psy omijał je z daleka i w nadzwyczajnym pośpiechu, ale Łatka ciągle kręcił się przy jego nogach, lizał kostki, domagał się pieszczot. Naszego Łatkę było stać na wiele, a raczej pchły jego. Obsiadły buty malarza, boleśne pogryzły łydki. Dla Nikifora strapienie i przeszkoda nie do pokonania. Gdy w domu są psy, pchły to zwykła rzecz.

 Uśmiechnęłam się.

— Tak, trochę jak w kiepskiej tragedii. Nikifor na odchodne źle potraktował pupila babci. Piesek okulał, był jakiś niemrawy, biedactwo. Nigdy nie widziałam nic smutniejszego, niż ten milczący, mały mężczyzna okładający laską przerażonego pieska, zapisała w pamiętniku. Łatka poprzysiągł zemstę. Zwierzę też myśli. Długo nie trzeba było czekać. Miał pewną tajemniczą właściwość: nie sposób go było przywołać do porządku, chadzał jak kot własnymi drogami. Kiedyś wrócił przed kolacją z rzeczonym obrazkiem w zębach. Babcia nie wierząc własnym oczom, wpadła w furię. Obrazek jest zmarnowany, dokładnie obśliniony, z ledwo widocznym konturem domku. Zuchwalstwo! Taki wstyd!, krzyczała. Kradzież miała miejsce w biały dzień, wśród  tłumu turystów. Nikifor stał bezradnie, siny z zimna, nie zaskoczył od razu. Całe miasto się śmiało, akurat na ulicach trwał jakiś konkurs. Taki obraz zachowała we wspomnieniach. Miał pomysły ten piesek.

— Widocznie, na Łatkę nastał czas rozliczeń. Zawsze znajdą się ludzie, którzy poddadzą ten przykry incydent w wątpliwość — wtrąciłam.

— Babcię Nikifor też zdumiał odejściem. Co było robić, poprosiła o spotkanie. Zawsze starała się zrozumieć i usprawiedliwić czyjeś błędy. Ledwo zamienili kilka słów. Okazał się nieprzejednany. Potem, długo miotała się w kuchni, wierciła, sapała, aby na końcu przypalić konfiturę. To był fakt historyczny, wcześniej się jej to nie zdarzało...

—  Zabawne — zagulgotałam.

Agata spojrzała z ukosa.

—  Może to i śmieszne, ale dla obojga sprawa była wielce wstydliwą. Nikifor nie chciał przyjąć z powrotem skalanego kontaktem z psem obrazka. Spłoszona wróciłam do domu, zapisała w pamiętniku. Na tym nie koniec historyjki. Nadszedł grudzień, wszędzie zamieszkał śnieg. Babcię, osaczały wspomnienia, na swój sposób tęskniła za smutnym malarzem. Nagle, w wigilię jej imienin: Proszę… proszę to wziąć, chcę ofiarować, namalowałem od nowa, wydukał,  pojawiając się niespodziewanie.

— Nikifor wrócił?

— Tak, tym razem na dobre. Chciałam go wziąć w ramiona. Wreszcie czas się ułożył. Dla drogiego Epifaniusza nawet najgorsze przeżycia w naszym domu, są lepsze, od tego, co się dzieje poza nim. Gdy przeczytałam te słowa łzy mnie oślepiły. Czy masz jeszcze jakieś pytania?

— Nie...

— Kłamczucha! Najwyższa pora iść spać, w koszu czekają śliwki, ale do jutra  na pewno nie uciekną.

Jadalnia Agaty pogrążyła się w mroku. Nocą śniły mi się istoty mieszkające w ciemności.

 

 

 


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

   1.Zbigniew Herbert, Nikifor”, fragment

   2.Artykuły i publikacje Fundacji „ Niezła sztuka”

   3.Wisława Szymborska, ”Wszystkie lektury nadobowiązkowe”

  

    

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
JOLA S. · dnia 29.08.2018 18:47 · Czytań: 635 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 16
Komentarze
Carvedilol dnia 30.08.2018 10:46
Jolu

całkiem ładny obrazek obyczajowy
parę przecinków chyba gdzieniegdzie za mało lub za dużo, np. Babcię, Nikifor zdumiał tu chyba niepotrzebny, ale w tej kwestii nie jestem ekspertem

Pozdrawiam
Carvedilol
JOLA S. dnia 30.08.2018 11:19
Carvedilol, dzięki za czytanie.

Carvedilol napisał:
całkiem ładny obrazek obyczajowy


Pomysł wziął się z poezji Zbigniewa Herberta. :) Przeczytałam kiedyś na chybił trafił. Wiersz jasny, napisany językiem trochę staromodnym, ale żywo pulsuje. I dobrze znany wszystkim Nikifor. Nie tylko mnie intryguje, jest nadal zagadką, piach się rozpycha nad małym ciałem, wielkim duszą...
Znalazłam dużo materiału, mającego wartość większą niż sentymentalna. Trudny wybór, czarny las od znaków i znaczeń, w głowie zamęt, ale napiszę i dokleję do mojego cyklu o wielkich.
Część zamieściłam już dawno, na PP.


I tak się zaczęło.

Serdecznie pozdrawiam :)
Marek Adam Grabowski dnia 30.08.2018 13:26
Jako nastolatek często bywałem w Krynicy i mam do tego miasteczka sentyment. To prawda, że postaci Nikifora jest dla tego miejsca bardzo ważna. Omawianego tomiku poezji nie czytałem, ale z szkoły pamiętam Herberta jako (proszę mi to wybaczyć) nudnego twórcze. Zupełnie inna sprawa, że jego biografia jest imponująca. Co do opowiadanie, niestety muszę je skrytykować jako chaotyczne. Nie byłem nawet w stanie doczytać.
JOLA S. dnia 30.08.2018 16:04
Marek Adam Grabowski napisał:
Nie byłem nawet w stanie doczytać.


To zdecydowanie wyjaśnia sprawę i rozwiewa moje wątpliwości.

Wielkie dzięki za wizytę pod tekstem

Pozdrawiam :)
skinnywords dnia 02.09.2018 04:39
Cytat:
Na co było stać naszą Łatkę oka­za­ło się chyba po mie­sią­cu. Ko­cha­my psa, a już nie pchły jego.3 Pa­sku­dy ob­sia­da­ły skó­rza­ne buty Ni­ki­fo­ra, bo­le­śnie gry­zły chude łydki.— Nie było le­kar­stwa?— Trud­no po­wie­dzieć. Pchły stały się dla bie­da­ka stra­pie­niem i prze­szko­dą nie do po­ko­na­nia. Roz­sta­nie było bo­le­sne, szcze­gól­nie dla Łatki, gdyż so­lid­nie obe­rwał od Ni­ki­fo­ra.— Dla­cze­go padło na Łatkę?— Nie bar­dzo wia­do­mo, krę­cił się przy no­gach Ni­ki­fo­ra, lizał kost­ki, łasił się. Gdy ma się psy, pchły to zwy­kła rzecz.


W tym fragmencie pies zmienił płeć ;)

Cytat:
— Mar­no­wał czas, gdyż długo, nikt nie in­te­re­so­wał się jego twór­czo­ścią, nie ku­po­wał kosz­mar­ków. Za to Ni­ki­for miał czas na opra­wia­nie ich w cie­niut­kie pa­pie­ro­we ramki z sznur­ko­wy­mi za­wiesz­ka­mi. Opa­try­wał nie­któ­re da­ta­mi. Cią­gle uśmiech­nię­ty, mówił mało, beł­ko­tli­wie. W szu­fla­dzie jedną prze­cho­wa­łam, to był pre­zent dla babci.


"nikt nie kupował koszmarków"... "w szufladzie jedną taką przechowywałam". Tu też brak spójności.

Odnoszę też wrażenie, że trochę kuleje kompozycja. Dialog przeplata się z opisami i myślami postaci. Wrzucenie wszystkiego tylko w dialog powoduje zamieszanie.
JOLA S. dnia 02.09.2018 06:43
Witaj Skinnywords, dzięki za czytanie. Wymagało skupienia, cóż i tak bywa. ;)

Odnośnie pierwszej wątpliwości:

Stąd wnosisz, że Łatka był suczką? Może coś pomajtałam, literówka?

Druga:

Cytat:
Nagle, w wi­gi­lię jej imie­nin:

— Pro­szę… pro­szę to wziąć, chcę ofia­ro­wać, na­ma­lo­wa­łem od nowa.
Ni­ki­for wró­cił.

Czytaj: Obrazek był prezentem od Nikifora dla babci Agaty, nie kupiła go.

Było w tekście i wcześniej.

Może faktycznie tekst wydaje się trudny w konstrukcji, na pewno nie do czytania w biegu. Dialogi przerwą długie opisy, taki miałam zamysł.


Pozdrawiam cieplutko:)
skinnywords dnia 03.09.2018 08:22
Napisałaś: "naszą Łatkę". Jeżeli to pies, powinno być "naszego Łatkę".
JOLA S. dnia 03.09.2018 08:33
Faktycznie :) Poprawiłam. Dzięki. :)
purpur dnia 07.09.2018 18:03
No dawno Cię nie czytałem.

Dawno...

Ale dalej malujesz nader urodziwe obrazki. Tak, kilka kompozycji słownych było okrutnicko przyjemne i takie inne, ciekawe.... Opisów, niemalże jak zwykle, co-nie-miara :)

Z jednej strony bardzo ładnie rysowane otoczenie przyciągało, chciało się czytać, zaś z drugiej... nic ciekawego, nic z "historią", nic takiego dla-mnie- tutaj nie znalazłem. Ot obrazek, z tysiącem ładnych słów. Jak dla mnie - dużo lepsze Twoje teksty czytałem!

Nie chcę brzmieć jak maruda, dlatego już kończę swoje wywody :p

Ech...

Pozdrawiam,
pur
JOLA S. dnia 07.09.2018 22:18
Drogi Purpurze, moje opko mówi o pożytku z istnienia psa. O innych pożytkach wspominam mimochodem.
Oczywiście żartuję.
Uznałam, że nie zaszkodzi przypomnieć Nikifora, polskiego malarza prymitywistę, którego twórczość mnie urzeka. Podrzuciłam garść informacji, celowo bez specjalnych dygresji.
Z nadzieją, że może wzbogaci wiedzę o nim i naszym ubiegłym stuleciu. Jest cała rzesza tych, co niewiele wiedzą o nim i o jego malarstwie.
Przyznam szczerze, że obecna beletrystyka trochę mnie już nuży, gdyż snują się w niej trudne tematy, często na granicy szaleństwa, obsesji. Też czasem ulegam tej pokusie i modzie.
Jedni chcą fantazji, inni zwyczajności, jeszcze inni żądają krwi na realistycznym tle, tragedii w miłości albo ideowych konfliktów.
A ja, teraz, o człowieku sztuki i już. Tak, dla odmiany. :)

Chwalisz moje opisy, bo cóż milszego jesienią, niż ładny obrazek. :)

Ech, zasapałam się, pisząc odpowiedź na Twój komentarz. ;)

Będzie mi bardzo miło, gdy wpadniesz z kolejną wizytą. :)

JOLA S.
Lilah dnia 02.10.2018 08:20
Dziękuję za wzruszenia, Jolu, piękne opowiadanie.
Przypomniałaś mi i muzeum Nikifora, i film "Mój Nikifor", w którego wcieliła się aktorka Krystyna Feldman.
Pozdrawiam :)
JOLA S. dnia 02.10.2018 09:52
Droga Lilah, cieszę się niezmiernie. :)

Serdeczności :)
OWSIANKO dnia 20.10.2018 15:51
JOLA S.
Nikifora znałem za młodu i jak na fanfarona przystało, nie wyznawałem się na talentach, artystach i w ogóle na sztuce. Tak, że znałem go z zaledwie z widzenia. Ale odmalowałaś go po mistrzowsku.
JOLA S. dnia 21.10.2018 09:07
OWSIANKO,

miłe słowa, wielkie dzięki. Tekst zaciekawił, a to najbardziej cieszy.
Winnam wyjaśnienie, im bardziej wchodziłam w temat, tym było trudniej/ za dużo materiału/.

Serdecznie pozdrawiam :) :)
Madawydar dnia 12.03.2019 14:02
Opowiadanie jak teledysk. Króciutki urywek z życia artysty z banalnym epizodem w postaci psa i nieszczęsnego dzieła malarza. Doskonale i wiernie oddany obraz epoki.

Pozdrawiam.
JOLA S. dnia 12.04.2019 10:28
Madawydar,

dzięki za ciepłe słowa.

Tekst pisałam rozsmakowana w malarstwie Nikifora. Jest to opowieść osobliwa. Na początku miała wyglądać inaczej. Zwyciężyła szczypta fantazyjności.

Pozdrawiam serdecznie. :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
annakoch
20/05/2022 21:00
Dobrze napisane, fajnie się czyta. Jeśli chodzi o nazwy… »
annakoch
20/05/2022 20:40
Dziękuję za słowa komentarza, trafną interpretację i… »
Pulsar
20/05/2022 19:13
Musiałbym zobaczyć obraz, żeby porównać. Co innego napisać… »
Yaro
20/05/2022 18:16
Dziękuję Duchu:) Miłego:) »
wolnyduch
20/05/2022 17:25
Też nieraz sobie zadaję takie pytania, kiedyś lata temu… »
wolnyduch
20/05/2022 17:12
Wyobraźnia niesamowita, proza bardzo wciągająca, a snobizm… »
wolnyduch
20/05/2022 16:56
"Dieta słoneczna" fajna fraza, trochę smutno z tą… »
wolnyduch
20/05/2022 16:50
Jak dla mnie bardzo dobre, świetnie napisane, nowoczesnym… »
Darcon
20/05/2022 16:43
Bardzo dobre. Ciekawie przestawiona alienacja, chociaż to… »
annakoch
20/05/2022 08:44
Lekko, oryginalnie, odważnie, super ! »
annakoch
19/05/2022 22:54
Dziękuję za zatrzymanie i pozytywny odbiór wiersza.… »
wolnyduch
19/05/2022 19:42
Takie kadry z młodości pozostają na długo w pamięci, Jarku.… »
wolnyduch
19/05/2022 19:37
Tak, żadnych, oby ta za ścianą, jak najszybciej się… »
wolnyduch
19/05/2022 19:33
Dziękuję Redakcji za szybką publikację wiersza. miłego dnia… »
Yaro
19/05/2022 18:07
Właśnie pomagać i żadnych wojen. Dziękuję za komentarz.… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas