4. Dziewczyna o zielonych oczach: Czy wiesz, kim jesteś? - MarcinD
Proza » Fantastyka / Science Fiction » 4. Dziewczyna o zielonych oczach: Czy wiesz, kim jesteś?
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

Dziewczyna o zielonych oczach

4. Czy wiesz, kim jesteś?

W pierwszej kolejności na stoliku przede mną znalazła się gruba księga. Gdy na nią zerknęłam, domyśliłam się, że musiała być naprawdę wiekowa. Pożółkłe brzegi stron i pofalowana, skórzana okładka tylko mnie w tym upewniły. Zaraz obok księgi mężczyzna postawił niewielką buteleczkę, pożółkłą i zakurzoną. Ostatnim przedmiotem był mały, srebrny krucyfiks. Z jakiegoś powodu ten ostatni sprawił, że poczułam się nieco zaniepokojona. Teraz mężczyzna odwrócił zawartość walizki w moją stronę, tak, bym mogła ujrzeć jej wnętrze i otworzyłam szerzej oczy. Wewnątrz walizy, w odpowiednich uchwytach, był drewniany kołek, młotek, niewielki, starodawny pistolet oraz kilka buteleczek z jakimiś płynami. Była również stara, pożółkła Biblia.
- Nie będzie nam potrzebne nic ponad to, co już wyciągnąłem - powiedział spokojnie mężczyzna. - Chcę tylko upewnić się, że mój pierwotny osąd jest prawidłowy. Cóż... Widzisz, Maju. Mogę ci mówić po imieniu? - zapytał i mówił  dalej, gdy skinęłam głową.
- Moja rodzina jest dość stara. Wywodzi się od pewnego holenderskiego lekarza który jeszcze w dziewiętnastym wieku odwiedził Polskę. Wracał z Rumunii i dał początek mojej rodzinie. Wielokrotnie potem wracał do Polski i tutaj, na łożu śmierci podarował swojemu synowi tę walizę, a wraz z nią przekazał mu całą wiedzę, jaką posiadał. On przekazał swojemu, i tak dalej, aż dotarło to do mnie. Ja niestety nie doczekałem się syna i wszystkie te rzeczy, oraz - co ważniejsze - wiedza, należą do mnie - wyjaśnił i zamilkł na chwilę. - Nazywam się Józef, tak w ogóle. Józef Hels, chociaż właściwie moje nazwisko powinno brzmieć van Helsing, po moim przodku, Abrahamie van Helsingu - skończył z dumą.

Patrzyłam na zmianę to na walizkę, to na staruszka. Teraz ja nie wiedziałam, co mam myśleć. Nie rozumiałam, co miało to wszystko wspólnego ze mną? Wiem, że jeszcze kilka dni temu byłam szczęśliwą, radosną dziewczyną, która miała cudownego (tak mi się przynajmniej wydawało...) chłopaka, a teraz... Mimowolnie pokręciłam głową.
- Chcesz się przekonać? - zapytał i sięgnął po szklaną buteleczkę. Odkorkował ją, wyjmując stary, ozdobny korek i wsunął do środka pipetę. Nabrał nieco wody i wysunął w moją stronę. - Spójrz - powiedział i na środek jego dłoni spadła duża kropla. Kompletnie nic się nie stało. Nic. Woda, jak woda. Rozpłynęła się z bruzdach starej skóry, tak, że niemal nie było po niej śladu. Znów wciągnęłam odrobinę powietrza i poczułam wyraźnie zapach. Ostry, drażniący. Kojarzył mi się z czymś, co nie do końca umiałam rozpoznać i zrozumieć, ale jakoś podświadomie odczuwałam to jako zagrożenie.
- Wysuń jeden palec - powiedział łagodnym głosem mężczyzna. - Najmniejszy - dodał. Patrzyłam przez chwilę na niego, po czym z wahaniem wykonałam polecenie. Nasunął pipetę wprost nad moją skórę. Wysunęłam obie ręce spod worka, którym byłam owinięta i przytrzymałam go pod pachami, by wciąż osłaniał mnie od dekoltu w dół.

Gdy na opuszek mojego palca spadła kropla, poczułam ostre uczucie bólu, bardzo gwałtowne, aż syknęłam gniewnie i cofnęłam rękę. Poczułam zapach palonej skóry i usłyszałam skwierczenie. Gwałtownym ruchem zrzuciłam z palca kroplę i popatrzyłam na palec, a potem, ze złością, na mężczyznę.
- To bolało - warknęłam. - To naprawdę bolało - dodałam zdziwiona, zdając sobie sprawę, że ból był tyleż intensywny, co krótki.
- Spójrz na swój palec - powiedział z dobrotliwym uśmiechem. Popatrzyłam na palec i zobaczyłam, że opuszek miałam wypalony, jakbym zanurzyła go w kwasie. Jednak nie było krwi. Przeraziło mnie to. I dostrzegłam coś jeszcze. Rana bardzo szybko zaczęła się leczyć, dosłownie kilka sekund później nie było już śladu, poza drobną blizną.
- Za kilka godzin zniknie również blizna. To była święcona woda. Dość stara, muszę przyznać. Importowana z samego Watykanu - roześmiał się. - Święcił ją jeszcze sam Jan Paweł I - dodał. - Myślę, że woda święcona z lokalnych kościołów nie powinna zrobić ci większej krzywdy niż wywołać co najwyżej podrażnienia skóry, podobne do oparzenia wrzątkiem, no chyba że poświęcił by ją wyjątkowo wierny ślubom ksiądz. No i może nie od razu, musisz nieco… przywyknąć - wyjaśnił.
- Jak to woda święcona? - zapytałam, nieco skołowana.
- No, woda święcona. Taka, jaką księża kropią wszystko co popadnie za opłatę "co łaska" by się nie psuło, jeździło czy też przynosiło zysk - powiedział, z namaszczeniem odkładając buteleczkę na miejsce i w jego głosie wyczułam sarkazm.
- Gdybym podał ci ten krucyfiks... - powiedział Józef, podnosząc krzyżyk. - Myślę że efekt byłby podobny. Tak działa również srebro, im lepszej próby, tym gorzej dla ciebie. Powinnaś go unikać. Oraz oczywiście kościołów, świętych miejsc. Wyjątkiem są cmentarze. Tam zawsze będziesz czuła się dobrze.
- Nie rozumiem... - bąknęłam. Pokiwał głową.
- To oczywiste, że nie rozumiesz - powiedział, po czym odłożył krzyżyk i sięgnął po leżącą obok walizy księgę. - Czy wiesz, kim jesteś, Maju? - zapytał. Pokręciłam głową. Domyśliłam się, że nie pytał o to, jak mam na imię. I nie byłam pewna, czy byłam już człowiekiem. Więc kim byłam?

- Masz bardzo dużo czasu. Myślę, że powinnaś poczytać. Zostawię ci światło - powiedział, po czym podał mi księgę, a butelkę i krucyfiks schował do walizki. Zamknął ją z trzaskiem, skłonił głową i wyszedł. Popatrzyłam na księgę, jaką miałam w dłoniach. Otworzyłam ją ostrożnie i na pierwszej stronie ujrzałam tytuł, napisany ręcznie pięknym, gotyckim stylem. "Wampiry. Fakty i mity o krwiopijczych bestiach spisane przez A. van Helsinga". Cóż. Czy miałam coś do stracenia? Przewróciłam ostrożnie pierwszą, starą kartę...

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
MarcinD · dnia 22.09.2018 11:16 · Czytań: 325 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 6
Komentarze
Darcon dnia 22.09.2018 11:26
Marcinie, warto przejrzeć i poprawić jeszcze oba fragmenty.

Cytat:
W pierw­szej ko­lej­no­ści na sto­li­ku przede mną zna­la­zła się gruba księ­ga. Gdy na nią zer­k­nę­łam, do­my­śli­łam się, że mu­sia­ła być na­praw­dę wie­ko­wa. Po­żół­kłe brze­gi stron i po­fa­lo­wa­na, skó­rza­na okład­ka tylko mnie w tym upew­ni­ły. Zaraz obok księ­gi męż­czy­zna po­sta­wił nie­wiel­ką bu­te­lecz­kę, po­żół­kłą i za­ku­rzo­ną. Ostat­nim przed­mio­tem był mały, srebr­ny kru­cy­fiks. Z ja­kie­goś po­wo­du ten ostat­ni spra­wił, że po­czu­łam się nieco za­nie­po­ko­jo­na. Teraz męż­czy­zna od­wró­cił za­war­tość wa­liz­ki w moją stro­nę, tak, bym mogła uj­rzeć jej wnę­trze i otwo­rzy­łam sze­rzej oczy. We­wnątrz wa­li­zy, w od­po­wied­nich uchwy­tach, był drew­nia­ny kołek, mło­tek, nie­wiel­ki, sta­ro­daw­ny pi­sto­let oraz kilka bu­te­le­czek z ja­ki­miś pły­na­mi. Była rów­nież stara, po­żół­kła Bi­blia.


Musisz uważać na powtórzenia, zwłaszcza z charakterystycznymi słowami. "Pożółkły" to nie jest nagminnie używane słowo, więc jeśli występuje kilka razy w jednym akapicie, od razu zwraca uwagę.
Pozdrawiam.
bruliben dnia 14.12.2019 18:15 Ocena: Świetne!
Hej Marcinie,


"by się nie psuło, jeździło czy też przynosiło zysk"- czy możesz mi wytłumaczyć o co chodzi w tym podkreślonym fragmencie? Chyba jestem wyjątkowo tępym rekinem.

Van Helsing, hmmm... To nie sequel, co zdążyłem zauważyć, a prequel... Czy zwracałeś się do posiadaczy praw autorskich o pozwolenie na napisanie prequelu do Van Helsinga?

Żartuję... Miałem jednak rację, że coś knujesz, i że kolejne odcinki poświęcisz na ukazanie czegoś niezwykłego, nadnaturalnego - prototypu wampirzycy :)

Jesteś dobry w tym co robisz, ale nie uciekniesz przed jasnowidzem :).
MarcinD dnia 14.12.2019 19:55
Cytat:
"by się nie psuło, jeździło czy też przynosiło zysk"


Jest to ironiczny przytyk do zapraszania księży z kropidłami na otwarcia dróg, przekazania wozów bojowych straży pożarnej, radiowozów policji a nawet otwarcia fastfoodów jak to ma miejsce w naszym pięknym kraju B)

Cytat:
Czy zwracałeś się do posiadaczy praw autorskich o pozwolenie na napisanie prequelu do Van Helsinga?

Nie. Ale dopóki ktoś nie zechce wydać mojej "Dziewczyny..." i nie dać mi za to piniążków a ja piszę to dla tak zwanego funu, jest to chyba dla dobra prawowitego autora ;-).

Cytat:
...prototypu wampirzycy

Pamiętaj, że ona... Och, to jeszcze nie ten odcinek :shy: . Było blisko ;-).

Cytat:
Jesteś dobry w tym co robisz, ale nie uciekniesz przed jasnowidzem :).

Myślę że to kwestia tego, ile już napisałem i można przewidzieć mój styl i kierunek. Gorzej jak wrócę do moich starych, zupełnie innych tekstów, albo - o zgrozo - poezji :lol:
bruliben dnia 14.12.2019 21:33 Ocena: Świetne!
Powróć do poezji,pls. ;))
MarcinD dnia 14.12.2019 22:44
Cytat:
Powróć do poezji,pls. ;)

Nie chcesz tego. Świat tego nie chce. Świat nie jest na to gotowy :sourgrapes:
bruliben dnia 14.12.2019 22:48 Ocena: Świetne!
byłbyś zdziwiony co może przełknąć świat :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
skroplami
28/05/2022 17:50
Treść rozmów naprawdę rzeczywista, idealnie rzeczywista :).… »
skroplami
28/05/2022 17:04
Dobre, całkiem dobre. Ale do połowy lepsze jak dalej.… »
Florian Konrad
28/05/2022 16:21
Oj tam, dwie pierwsze powieści poszły z dymem, przyznaję.… »
wolnyduch
28/05/2022 16:20
No to zmienię na brzeg, choć na ogół nie jestem taka… »
wolnyduch
28/05/2022 16:18
Rozumiem, no ale jest ta telepatyczna i duchowa więź, bo… »
wolnyduch
28/05/2022 16:14
Re: D.U Ok, rozumiem, pozdrawiam serdecznie i życzę… »
Kobra
28/05/2022 16:11
...brzeg może być. Jest super. Ja myślałam po potoku, rzece… »
wolnyduch
28/05/2022 16:06
Zmieniłam na wers po wyjściu na brzeg, ale skoro piszesz, że… »
Kobra
28/05/2022 15:59
Coś mi się widzi, że zmiana "wody" na coś innego… »
wolnyduch
28/05/2022 15:46
Witaj Koberko No co ja zrobię, że ja kocham rym...:) No… »
Kobra
28/05/2022 14:48
Wody/tetrapody - zamierzony rym? I może trochę pozmieniać te… »
d.urbanska
28/05/2022 14:42
WD - to nie przejęzyczenie, lecz ludowa forma: udałaś mi się… »
czarnanna
28/05/2022 13:50
Wolny duchu, serdecznie dziękuję za podzielenie się odbiorem… »
wolnyduch
28/05/2022 12:12
Rozumiem, no cóż metafory zawsze są cenne, ale co do układów… »
wolnyduch
28/05/2022 12:08
Czegóż się nie robi w imię przyjaźni/miłości, nawet picie… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas