Wiedza nie prowadzi do zbawienia - Ten_Smiertelny
Publicystyka » Eseje » Wiedza nie prowadzi do zbawienia
A A A

TEN ŚMIERTELNY

 

Wiedza nie prowadzi do zbawienia

 

Wśród wielu chrześcijan panuje nieuzasadnione i błędne przekonanie, że wiedza (przede wszystkim ta zaczerpnięta z Biblii) prowadzi ludzi do zbawienia. Dla poparcia tego poglądu często przytacza się cytat:

 

Ewangelia Jana 17, 3. To zaś jest życie wieczne, aby poznali ciebie, jedynego Boga prawdziwego i tego, któregoś posłał, Jezusa Chrystusa.

 

Czy jednak rzeczywiście cytat ten świadczy o tym, że wiedza prowadzi do życia wiecznego? Ja twierdzę, że nie! Zwróćcie przede wszystkim uwagę, że w podanym cytacie nie ma ani słowa o „wiedzy”! Mowa jest o POZNANIU. Czym zaś jest to „poznanie” i czy może opierało się ono na wiedzy? Zastanówmy się nad tym przez chwilę.

 

Wtedy gdy Jezus Chrystus przyszedł na ziemię, spotykał różnych ludzi: rzemieślników, prostych rybaków; a także dostojników i uczonych w piśmie. Niektórzy z nich posiadali rozległą Biblijną wiedzę, inni znów (jak na przykład obcokrajowcy, czy Rzymianie) nie posiadali jej wcale.

 

Którzy zatem poznali go właściwie? Ci którzy mieli wiedzę, czy też ci, którym na niej zbywało? Sami faryzeusze, zdenerwowani, tak przedstawili całą sprawę:

 

Ewangelia Jana 7, 47. Odpowiedzieli im tedy faryzeusze: Czyż i wy jesteście zwiedzeni?

  1. Czy który ze starszych uwierzył weń, albo z faryzeuszów?
  2. Ale to pospólstwo, które nie zna Zakonu, przeklęte jest.

 

W rzeczywistości tak było i jak podaje Pismo: za Chrystusem szedł głównie zwykły lud, nie zaś nauczeni w Piśmie, znawcy Zakonu/Prawa Bożego, mający rozległą Biblijną wiedzę (Mat. 11, 25.). Przecież nawet najbardziej znani Apostołowie (Piotr, Jakub i Jan) byli wcześniej „jedynie” zwykłymi prostymi rybakami (Łuk. 5.), nie zaś uczonymi studiującymi Pismo Święte! Stan ten utrzymywał się i później wśród braci, jak przypomina Apostoł Paweł (1. do Kor. 1, 26.): „Przypatrzcie się bowiem, bracia, waszemu powołaniu, że niewielu mądrych według ciała, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych;”

 

Ewangelia Łukasza 10, 21. Onejże godziny rozradował się Duchem Świętym i rzekł: Wyznaję tobie, Ojcze! Panie nieba i ziemi, żeś to zakrył przed mądrymi i uczonymi, a objawiłeś to malutkim. Tak, Ojcze, gdyż tak upodobało się przed tobą.

 

Dzieje Apostolskie 4, 13. Widząc zaś odwagę Piotra i Jana, i dowiedziawszy się, że byli to ludzie bez nauki i prości, dziwili się, i poznali ich, że byli z Jezusem.

 

Warto zauważyć też, że nawet dzieci, których nierozsądnie byłoby posądzać o posiadanie rozległej wiedzy, Jezusa poznały, bo wołały „Hosanna synowi Dawidowemu”(Mat. 21, 15.), a z proroctw Chrystus nie został poznany, bo nawet apostołowie zrozumieli proroctwa dopiero po jego zmartwychwstaniu (Łuk. 24, 27. i 45.).

 

W tamtych czasach zwykli Izraelici zapomnieli już w większości język hebrajski i choć istniał już grecki przekład Siedemdziesięciu (który stał się później chrześcijańskim Starym Testamentem), w wielu sprawach lud musiał polegać na gorliwych znawcach zakonu Biblijnego – nauczonych w piśmie i faryzeuszach. Dlatego też Chrystus głosił:

 

Ewangelia Mateusza 23, 1. Wtedy Jezus przemówił do rzesz i do uczniów swoich, 2. mówiąc: Na stolicy Mojżeszowej zasiedli doktorowie i faryzeusze. 3. Wszystko tedy, cokolwiek wam rozkażą, zachowujcie i czyńcie, ale według uczynków ich nie czyńcie; gdyż mówią, a nie czynią.

 

Zatem Jezus potwierdził w ten sposób wiedzę faryzeuszy. To zaś, że i Apostołowie nie rekrutowali się z posiadających wiedzę, widać także gdzie indziej, gdy pytają Jezusa:

 

Ewangelia Marka. 9, 10. I pytali go, mówiąc: Cóż tedy Faryzeusze i Doktorowie powiadają, iż potrzeba, aby pierwej przyszedł Eliasz?

 

O ponownym przyjściu Eliasza mówi Biblijne proroctwo Malachiasza (Mal. 3, 22-23.), Apostołowie nie pytają jednak Jezusa: „Dlaczego zatem Malachiasz prorokuje, że najpierw ma przyjść Eliasz?”, lecz pytają: „Cóż tedy Faryzeusze i Doktorowie powiadają, iż potrzeba, aby pierwej przyszedł Eliasz?”.

 

Widać stąd, że i sami Apostołowie nie posiadali Biblijnej wiedzy (na temat ponownego przyjścia Eliasza) lecz opierali się na wiedzy podanej im przez doktorów zakonnych. Dodajmy: wiedzy, która była (w tym przypadku) jak najbardziej prawdziwa; gdyż Chrystus odpowiada:

 

Ewangelia Mateusza 17, 10. I pytali go uczniowie, mówiąc: Cóż więc powiadają doktorowie zakonni, że Eliasz ma pierwej przyjść?

  1. A on odpowiadając, rzekł im: Eliasz wprawdzie przyjdzie, i naprawi wszystko.
  2. Wszakże wam powiadam, że Eliasz już przyszedł, a nie poznali go, ale uczynili z nim cokolwiek chcieli. Tak też i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał.
  3. Wtedy zrozumieli uczniowie, że im mówił o Janie Chrzcicielu.

 

Jak zatem widać wyraźnie, nauczeni w Piśmie mieli opartą na Biblii prawdziwą wiedzę, a jednak jak mówi Chrystus: „nie POZNALI go”. Wracając zatem do pierwszego cytatu, wyraźnie widzimy, iż wiedza nie jest tożsama z poznaniem:

 

Ewangelia Jana 17, 3. To zaś jest życie wieczne, aby poznali ciebie, jedynego Boga prawdziwego i tego, któregoś posłał, Jezusa Chrystusa.

 

Faryzeusze bowiem mieli wiedzę – i nie poznali (1. do Kor. 2, 8.), a prosty lud nie znał Zakonu – i poznał. Wnioskujemy stąd zupełnie jasno, że „wiedza Biblijna” nie jest poznaniem. Przeciwnie Słowo Boże podaje, że taka wiedza przeszkadzała Faryzeuszom i nauczonym w Piśmie w prawdziwym poznaniu Jezusa Chrystusa:

 

Ewangelia Jana 7, 41. Niektórzy zaś powiadali: Czyż Chrystus przyjdzie z Galilei? 42. Czyż Pismo nie mówi, że Chrystus przyjdzie z rodu Dawida i z Betlejem miasteczka, gdzie był Dawid? (…) 52. Odpowiedzieli, i rzekli mu: Czy i ty jesteś Galilejczykiem? Badaj Pisma, a zobaczysz, że z Galilei prorok nie powstaje. 53. I powrócili każdy do domu swego.

 

Pan nasz Jezus prawdziwie nie pochodził z Galilei, lecz z rodu Dawida i Betlejem, jednak znajomość tych proroctw nie skłaniała ludu ku niemu; przeciwnie – oddalała od poznania go! Ci bowiem, którzy mieli wiedzę i znali te proroctwa, sądzili (mylnie), że Jezus ich nie spełnia i gorszyli się przez to.

 

A Chrystus mógł wprawdzie rozwiać te obawy, dowieść swego rodu i pochodzenia, jednak nie chciał! Słyszał przecież dobrze i wiedział co ci mówili, a jednak nigdy nie wyjaśnił im, że nie pochodzi z Galilei, ani nie przedstawił im swojego dawidowego pochodzenia.

 

Dlaczego Chrystus uczynił tak dziwnie? Dlaczego nie odpowiedział na to wszystko?

 

Bo Chrystus nie chciał, by POZNANO go dzięki WIEDZY, lecz poznano go w inny sposób, jak sam mówi:

 

Ewangelia Mateusza 7, 16. Z owoców ich poznacie ich. Czy zbierają z cierni jagody winne, albo z ostu figi? 17. Tak wszelkie drzewo dobre rodzi owoce dobre, a złe drzewo rodzi owoce złe.

 

Ewangelia Łukasza 6, 44. Bo każde drzewo z owocu swego bywa poznane; bo nie zbierają z ciernia fig, ani z głogu nie zbierają winnych jagód.

 

Tak też i Chrystus chciał być POZNANY z owoców swej pracy; z miłości, którą okazywał; i tak też bywał poznany, gdy lud mówił (Marka 7, 37.):  „Dobrze wszystko uczynił, i głuchym przywrócił słuch, i niemym mowę.” i szli za nim. A poznanie to nie było poznaniem umysłowym, z wiedzy nabytej, aby się nikt nie chlubił swą pracowitością (Do Efez. 2, 8-9.), lecz sercem poprzez miłość go poznali; jak i owoce kosztuje się i przez smak poznaje czy są dobre, czy też złe:

 

Pierwszy List Piotra 2, 3. skosztowaliście, że słodki jest Pan.

 

A wbici wiedzą w pychę Faryzeusze i nauczeni w Piśmie, patrzący na proroctwa i rodowody nie POZNALI go, bo skupiali się na tym, że jakoby pochodził z Galilei i nie miał właściwego rodowodu. Czego Jezus nie chciał sprostować, gdyż nie chciał, by świadczyły o nim rodowody i miejscowości, lecz czyny wynikające z miłości:

 

Ewangelia Jana 5, 36. Uczynki bowiem, które dał mi Ojciec, abym je wykonał: same uczynki, które ja czynię, świadczą o mnie, że mnie Ojciec posłał.

 

I jak dalej mówił im:

 

Ewangelia Jana 5, 39. Badajcie Pisma, gdyż wam się zdaje, że w nich życie wieczne macie; a one są, które świadectwo dają o mnie; 40. a do mnie przyjść nie chcecie, abyście życie mieli. 4l. Chwały od ludzi nie biorę. 42. Ale poznałem was, że miłości Bożej nie macie w sobie.

 

Tak też i dzisiaj podobnie wielu chrześcijan bada i studiuje Pismo myśląc, że dzięki wiedzy w niej zawartej zdobędzie „życie wieczne”. To jednak jest tylko ułuda, bo wiedza nie prowadzi do życia wiecznego.

 

To faryzejskie myślenie, kazi jednak wielu tak współcześnie jak i wtedy. Szczególnie zaś objawia się w szeroko rozumianym protestantyzmie, który całkiem słusznie wiążąc zbawienie z wiarą, nie ustrzegł się błędu pierwszych uwodzicieli, utożsamiających WIARĘ z wiedzą. Tym, też się sprzeciwiając, Apostoł Jakub pisał drwiąco (List Jakuba 2, 19.): „Ty wierzysz, że jest jeden Bóg? Dobrze czynisz: czarci też wierzą i drżą.”

 

Zaiste! Któż posiada dokładniejszą i pełniejszą wiedzę o Bogu niż Szatan, który był aniołem Bożym? Chyba tylko Syn Boży. I my rzeczywiście mamy być takimi synami, pod względem jednak zwykłej wiedzy, aniołom ustępujemy. Bo i Bóg nie chciał nam objawić, więcej niż nam jest wiedzieć potrzeba.

 

Wiedza jednak Szatana, nijak nie pomoże mu w dzień sądny. Tak i nam choćbyśmy obfitowali w największa wiedzę, na nic nam to nie pomoże, jeśli nie będziemy mieli miłości w sobie (1. do Kor. rozdział 13.). Bóg jest miłość, a kto ma miłość, Bóg w nim mieszka, a on w Bogu (1. Jana 4, 16.). Miłość jest zatem tym prawdziwym poznaniem; miłość nieobłudna płynąca z czystego serca, nie zaś z wykalkulowanej wiedzy obliczonej na korzyść w postaci życia wiecznego.

 

  1. Jana 4, 7. Najmilsi, miłujmy się wzajemnie, gdyż miłość jest z Boga. I każdy, co miłuje, z Boga jest urodzony i zna Boga.
  2. Kto nie miłuje, nie zna Boga, ponieważ Bóg jest miłością.

 

Poszukiwanie zaś wiedzy sprowadziło ludzi na manowce, bo myśląc, że wiedza zbawia i chcąc być zbawieni, starali się wyszukać jakąś wiedzę ponadto, aby ze światem nie być potępieni. Co stało się jedynie źródłem dziwnych domysłów, teorii, sprzeczek i kłótni, o rzeczy zupełnie niepożyteczne, którymi nawet nie trzeba nam było się zajmować:

 

Do Tymoteusza 1, 3. Jak cię prosiłem, abyś został w Efezie, gdy się udawałem do Macedonii, abyś rozkazał niektórym, żeby inaczej nie uczyli, 4. ani nie zajmowali się baśniami i niekończącymi się rodowodami, które powodują raczej spory, niż przyczyniają się do dzieła Bożego, które jest w wierze.

  1. Celem zaś przykazania jest miłość z czystego serca i z dobrego sumienia i z wiary nieobłudnej. 6. Niektórzy odstąpiwszy od tego, wpadli w czczą gadaninę, 7. chcą być nauczycielami Zakonu, nie rozumiejąc ani tego, co mówią, ani tego, co twierdzą.

 

My zaś nie mamy na sposób faryzeuszowski i ludzki szukać wiedzy, aby nabici nią w pychę, patrzyć na innych odrazą i mówić hardo: „pospólstwo, które nie rozumie Biblii i nie ma wiedzy, przeklęte jest.”, lecz na sposób pokornych, poprzez Chrystusa i łaskę Bożą, w wierze, nadziei i miłości, pojmować nie więcej niż nam jest potrzeba:

 

List do Rzymian 12, 3. Z łaski bowiem, która mi jest dana, mówię wszystkim, co są między wami, żeby nie więcej rozumieli, niźli potrzeba rozumieć, ale żeby rozumieli z umiarkowaniem i jaką każdemu udzielił Bóg miarę wiary.

 

Powtarzając za Apostołem Pawłem święte słowa (I do Koryntian 8. 1-3):

Wiedza nadyma, lecz miłość buduje. Jeśli zaś kto mniema, że coś wie, jeszcze nie poznał, jak mu wiedzieć należy. Jeśli zaś kto miłuje Boga, ten poznany jest przez niego.

 

Amen.

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Ten_Smiertelny · dnia 27.12.2018 18:25 · Czytań: 4417 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 11
Komentarze
Marek Adam Grabowski dnia 27.12.2018 19:14
Nie wiem jakiej denominacji jesteś przedstawicielem przez co trudniej mi się odnieść do tekstu. W chrześcijaństwie człowiek zbawia się po przez miłość do Boga i bliźniego. Oczywiście, jak dobrze zauważyłeś w protestantyzmie tę miłość rozumie się inaczej niż w katolicyzmie. I jeszcze dwie uwagi merytoryczne.

"Pan nasz Jezus nie pochodził z Galilei" - Nawet jeśli rodowód miał z Judei, to był wychowany w kulturze Galilejskiej i jako Galilejczyk (czyli pseudŻyd) umarł. Chrystianizm kontynuuje religię żydowską w wersji Galilejskiej.

"Byli jedynie (...) rybakami" - Tam naprawdę był cały przekrój społeczeństwa. Św. Mateusz był urzędnikiem, a Św. Łukasz lekarzem.

Pozdrawiam
Vanillivi dnia 28.12.2018 16:36
Nie bardzo wiem, jakiego "feedbacku" oczekujesz, umieszczając swoje teksty na portalu i na czym Ci zależy. Piszesz dość poprawnie, chociaż Twój tekst nie posiada większych wartości literackich, na czym my tutaj się koncentrujemy. Nie jest to dzieło literackie ani publicystyka adresowana do szerszego grona odbiorców, a przemyślenia dla współwyznawców/teologów. Być może znajdą się tutaj osoby, które Twój tekst zainteresuje, ale jeśli zależy Ci przede wszystkim na dyskusji teologicznej, to może warto poszukać portalu skoncentrowanego wokół takiej właśnie tematyki?
Drobne potknięcia interpunkcyjne czy stylistyczne łatwo poprawisz, natomiast tak czy tak nie będzie to tekst stricte literacki.

Pozdrawiam!
Ten_Smiertelny dnia 25.03.2019 10:16
Dziękuję za kom,

Marek Adam Grabowski napisał:
Nie wiem jakiej denominacji jesteś przedstawicielem przez co trudniej mi się odnieść do tekstu.

Nie wiem co to jest denominacja, więc jesteśmy kwita ;)

Tekst był w gruncie rzeczy o znaczeniu cytatu Jana 17, 3. podawanego przez wielu jako dowód, że do zbawienia potrzebna jest solidna Biblijna wiedza. Na nim opierają się chociażby tzw. „Świadkowie Jehowy” proponując własne tzw. „Studium Biblijne”. Była nawet taka książka: „Wiedza która prowadzi do życia wiecznego”.

Chodziło mi o to co znaczy słowo „poznać” ogólnie w Piśmie Świętym i w konsekwencji szczegółowo w Jana 17, 3. np.:

Rodzaju 4, 1. Adam potem poznał żonę swoją Ewę, która poczęła i porodziła Kaina mówiąc: “Otrzymałam człowieka przez Boga.”

W Biblii słowo „poznał” użyte jest wielokrotnie do określenia cielesnego połączenia się mężczyzny i kobiety. Połączenie odbywa się przez miłość i jako takie stanowi obraz połączenia się kościoła(oblubienicy) z Chrystusem.

Marek Adam Grabowski napisał:
W chrześcijaństwie człowiek zbawia się po przez miłość do Boga i bliźniego.

Człowiek sam się nie zbawia. Zbawienie jest z łaski Bożej, jak to wielokrotnie tłumaczy Pismo…

Do Efezjan 2, 4. Lecz Bóg, który jest bogaty w miłosierdzie, dla zbytniej miłości swojej, którą nas umiłował, 5. i gdyśmy byli umarłymi przez grzechy, ożywił nas wespół w Chrystusie (którego łaską jesteście zbawieni) 6. i wskrzesił nas wespół i wespół posadził na niebie w Chrystusie Jezusie, 7. aby w nadchodzących wiekach okazać obfite bogactwa łaski swojej, w dobroci względem nas w Chrystusie Jezusie.
8. Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę i to nie z was, bo jest darem Bożym; 9. nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. 10. Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych uczynków, które Bóg przygotował, abyśmy je wypełniali.

Marek Adam Grabowski napisał:
Oczywiście, jak dobrze zauważyłeś w protestantyzmie tę miłość rozumie się inaczej niż w katolicyzmie.

Nie o to do końca chodzi. Protestantyzm jest bardziej narażony na wskazany przeze mnie błąd, z racji tego, że większą uwagę przykłada do studiowania Biblii i większy też nacisk kładzie na posiadanie wiedzy. Zdaję się nawet, że duchowni protestanccy nagrywając swe wykłady często przedstawiają się na tle wielu ksiąg, z Biblią pod ręką, prawie jakby chcieli tak wizualnie podkreślić, że są „nauczonymi w Piśmie”…

Co zaś się tyczy wiedzy pojętej ogólnie; Chrystus nauczając nakazywał naprawdę wiele rzeczy, próżno zaś znaleźć w jego nauce jakiś bezpośredni nakaz zdobywania wiedzy. W porównaniu z nauką innych nauczycieli (np. Mahometa, który porównywał wiedzę do wielbłąda, którego trzeba chwytać gdy tylko się go zobaczy) widać tutaj istotną różnicę nauki chrześcijańskiej.

Marek Adam Grabowski napisał:
"Pan nasz Jezus nie pochodził z Galilei" - Nawet jeśli rodowód miał z Judei, to był wychowany w kulturze Galilejskiej i jako Galilejczyk (czyli pseudŻyd) umarł. Chrystianizm kontynuuje religię żydowską w wersji Galilejskiej.

We wspomnianym fragmencie chodziło mi o to, że w rzeczywistości Jezus spełniał proroctwa, mimo iż pozornie wydawało się, że jest odwrotnie – co właśnie odrzucało uczonych.

Twoje określenie uważam zaś za co najmniej trochę niefortunne. Ciężko powiedzieć by Jezus Chrystus, który żył jeszcze przez Abrahamem, mógł być czegoś nauczony i „wychowany” w jakiejś kulturze. Przecież on już za młodu, jako dziecko zadziwiał kapłanów trafnie i zaskakująco tłumacząc Słowo Boże. Syn Boży miał swą wiedzę bezpośrednio od Boga i ludzkie wychowanie naprawdę nie mogło odegrać tutaj żadnej roli.

Ewangelia Jana 8, 27. I nie zrozumieli, że Ojcem swoim nazywał Boga.
28. Rzekł im tedy Jezus: Gdy podwyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, żem ja jest, a sam z siebie niczego nie uczynię; ale jako mię nauczył Ojciec, to mówię.

Można więc nawet stwierdzić, że to Bóg wychował Chrystusa.

Marek Adam Grabowski napisał:
"Byli jedynie (...) rybakami" - Tam naprawdę był cały przekrój społeczeństwa.

Chodziło mi, tak jak napisałem, o Piotra, Jakuba i Jana – czyli tych którzy przewodzili. Mimo, że Apostołów było dwunastu, gdy Chrystus ulegał przemianie na górze, uczestniczyli w tym jedynie rybacy: Piotr, Jakub i Jan. A gdy z martwych wskrzeszał dziewczynkę, dopuścił do siebie jedynie rodziców i rybaków: Piotra, Jakuba i Jana.

Oczywiście pierwotne chrześcijaństwo obejmowało „cały przekrój społeczeństwa” i nawet z faryzeuszy wielu nawracało się i uznawało Chrystusa, a Paweł został nawet Apostołem. Nie zmienia to jednak faktu, że więcej było ich z biedoty i gminu, niż ludzi wykształconych i zamożnych. Nie da się inaczej interpretować choćby tego cytatu:

1. do Koryntian 1, 26. Przypatrzcie się bowiem, bracia, waszemu powołaniu, że niewielu mądrych według ciała, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych; 27. ale Bóg wybrał głupstwa świata, aby zawstydził mądrych, i wybrał Bóg słabych świata, aby zawstydził mocnych; 28. i nieznanych światu i wzgardzonych wybrał Bóg i tych, których nie ma, aby zniszczył tych, którzy są; 29. aby się nie chełpiło żadne ciało przed oczyma jego.

Jakuba 2, 5. Słuchajcie, bracia moi najmilsi: Czyż Bóg nie obrał ubogich na tym świecie na bogatych w wierze i dziedziców królestwa, które Bóg obiecał tym, co go miłują?
6. (…) Czyż to nie bogacze przemocą was uciskają i czy nie oni ciągną was do sądów?
7. Czy nie oni bluźnią dobremu imieniu, którego wzywano nad wami?

Marek Adam Grabowski napisał:
Św. Mateusz był urzędnikiem

To nie do końca tak…

Apostoł Mateusz był celnikiem… a w okupowanym przez Rzym Izraelu, w powszechnej opinii równało się to ze zdradą i działaniem na rzecz okupanta. To tak jakby ktoś w Polsce podczas okupacji niemieckiej kolaborował nieprzyjacielem…

W praktyce więc była to najniższa z możliwych klasa społeczna i w konsekwencji też najbardziej pogardzana grupa, do której należeli tylko wyrzutki. Nawet samo Pismo Święte używa czasem słowa „celnik” zamiennie z „grzesznik”, a w powszechnym ówczesnym mniemaniu bycie celnikiem było postrzegane zapewne nawet gorzej.

Ewangelia Mateusza 9, 10. I stało się, gdy on siedział u stołu w domu, oto wielu celników i grzeszników przyszedłszy, siedziało u stołu z Jezusem i uczniami jego.
11. A widząc to faryzeusze, mówili uczniom jego: Czemu z celnikami i z grzesznikami je nauczyciel wasz?
12. Lecz Jezus usłyszawszy, rzekł: Nie potrzeba zdrowym lekarza, ale źle się mającym.
13. Idąc zaś uczcie się, co znaczy: “Miłosierdzia chcę, a nie ofiary”; bo nie przyszedłem wzywać sprawiedliwych, ale grzesznych.

Mateusza 5, 46. Albowiem jeśli miłujecie tych, co was miłują, cóż za zapłatę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią?
47. A jeślibyście pozdrawiali tylko braci waszych, cóż więcej czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?
48. Wy więc bądźcie doskonali, jako i Ojciec wasz niebieski doskonały jest.

Łukasza 6, 32. A jeśli miłujecie tych, którzy was miłują, jakąż macie zasługę? Albowiem i grzesznicy miłują tych, co ich kochają.

Łukasza 15, 1. Zbliżali się też do niego celnicy i grzesznicy, aby go słuchać.
2. A faryzeusze i doktorowie szemrali, mówiąc: Że ten przyjmuje grzeszników, i i jada z nimi.
3. I rzekł do nich tę przypowieść, mówiąc: 4. Który z was człowiek, co ma sto owiec, jeśliby jedną z nich zgubił, czy nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni, a nie idzie za tą, która zginęła, aż ją odnajdzie?

Pozdrawiam Marku i dziękuję za komentarz. :)

// Vanillivi
Dziekuję za rady i komentarz. Myślę, że wiara jako dotycząca spraw egzystencjonalnych jest kwestią zasadniczą i tyczy się każdeg o człowieka. Dlaczego publicystyka i felietony religijne miałby byc gorsze od tych dotyczących innych kwestii? Wszystko tak czy siak jest jakąś twórczością literacką i w każdej ksiegarni znajdzies również książki o treści religijnej.
Pozdrawiam.
Antytrynitarianie.pl dnia 11.05.2021 18:20
Można się zgodzić z autorem tego opracowania co do tego, że wiedza nie jest kluczowa jeżeli chodzi o zbawienie. Pismo wyraźnie mówi, że zbawienie to dar od Boga, a w życiu chrześcijanina najważniejsza jest miłość do Boga i bliźnich.
Czy jednak wiedza (szczególnie ta płynąca z Biblii) jak twierdzi autor nie jest nam w ogóle potrzebna?
Jeżeli tak, to w jaki sposób po śmierci apostołów moglibyśmy dowiedzieć się czegokolwiek o Jezusie, jeżeli ich „wiedza” nie została by przelana na papier w postaci ewangelii i listów?
Nawet autor opracowania nie miałby wiedzy co się w czasach Jezusa wydarzyło, więc to opracowanie bez tej wiedzy nie mogłoby powstać.
A co Pismo mówi samo o sobie? W 2 do Tym 3:16,17 czytamy
Cytat:
„Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany.„


Jak wynika z tych słów Pismo Święte jest „natchnione”, więc sam Bóg zadbał o to co ma się w nim znaleźć. Pozwala nam dla przykładu wykryć błędy propagowane przez religie tego świata, jak również mamy możliwość dzięki wiedzy w nim zawartej uczyć się czym jest miłość i jak naśladować Jezusa i okazywać ją innym. Część ludzi wierzy dla przykładu w Trójcę ale czytanie Pisma może pomóc im wrócić do korzeni wiary w Boga (zob. polemikę na stronie wwhttps://blog.antytrynitarianie.pl/)

Selektywnie wybrane wersety przez autora i ich interpretacja nie dają nam pełnego obrazu odnośnie wartości wiedzy. Podam przykład:
Faryzeusze nie uznali Jezusa nie dlatego że mieli wiedzę, ale dlatego, że nie mieli miłości. Byli pyszni i zarozumiali. Polegali na autorytecie ludzkim a nie boskim (Czy który ze starszych uwierzył weń, albo z faryzeuszów?). Wyciąganie wniosku, że prości ludzie nie mieli żadnej wiedzy jest za daleko idące.
Co sabat spotykali się w synagogach gdzie czytano Pisma (Sam Jezus czytał chociażby ze zwoju Izajasza)
Autor napisał również:
Cytat:
„W tamtych czasach zwykli Izraelici zapomnieli już w większości język hebrajski”.

Warto się zastanowić w jakim języku zatem nauczał Jezus. Po grecku? Z ewangelii wynika że po hebrajsku lub aramejsku. Jezus czytał na pewno po hebrajsku ze zwojów. Maria prosta kobieta (zob. Jana 20:16 rzekła do niego po hebrajsku jak podaje Pismo Rabbuni! Co znaczy: Nauczycielu!

W innym miejscu autor wysnuwa wniosek, że proroctwa nie miały znaczenia. W jaki sposób zatem można by było udowodnić, czy przekonać się, że Jezus jest Mesjaszem? To spełniające się na nim proroctwa świadczyły, że jest tym na którego czekali.
Zobaczmy kilka wersetów, które poświadczają jak ważne jest zbadanie proroctw mesjańskich.
Cytat:
Łukasza 22:37 Albowiem mówię wam, iż musi się wypełnić na mnie to, co napisano:
Łukasza 7:27 To jest ten, o którym napisano
Jana 2:17 Wtedy uczniowie jego przypomnieli sobie, że napisano: Żarliwość o dom twój pożera mnie.
Mat 26:56 Ale to wszystko się stało, aby się wypełniły Pisma prorockie. Wtedy wszyscy uczniowie go opuścili i uciekli.
Mar 12:10 Czy nie czytaliście tego Pisma: Kamień który odrzucili budowniczowie, stał się kamieniem węgielnym.
Mar 14:27 I rzekł im Jezus: Wy wszyscy się zgorszycie, bo napisano: Uderzę pasterza, a owce będą rozproszone.

To spełniające się proroctwa wskazywały na Jezusa jako Mesjasza. Odrzucenie tej wiedzy spowodowałoby, że każdy mógłby się Mesjaszem ogłosić. Znając jednak Pisma takich fałszywych proroków można by przesiać przez sito proroctw i wykazać że nie spełniły się na nich.

Ciekawy w rozważaniach o wiedzy jest przykład mieszkańców Berei Łukasz mówi o nich o czym czytamy w Dziejach Apostolskich 17:11
Cytat:
„Którzy byli szlachetniejszego usposobienia niż owi w Tesalonice; przyjęli oni Słowo z całą gotowością i codziennie badali Pisma, czy tak się rzeczy mają”.

Zaowocowało to tym, że wielu z nich uwierzyło.

W podsumowaniu warto podkreślić, że nie sama wiedza zbawia, ale dzięki niej mamy możliwość poznawania Boga i Jezusa. Ważne jest zatem co my z tą wiedzą zrobimy. Faryzeuszom nie pasował Mesjasz taki jakim był Jezus, oczekiwali wyzwoliciela spod jarzma Rzymu. Ignorowali wersety mówiące o Słudze Pańskim, o kimś pokornym i chętnym innym do pomocy.

Autor stwierdził również:
Cytat:
„Tak też i dzisiaj podobnie wielu chrześcijan bada i studiuje Pismo myśląc, że dzięki wiedzy w niej zawartej zdobędzie „życie wieczne”. To jednak jest tylko ułuda, bo wiedza nie prowadzi do życia wiecznego.”

Znam osobiście wielu szczerych i dobrych ludzi, którzy studiują Pisma nie po to, żeby uzyskać „życie wieczne”, ale po to by jak najlepiej naśladować Jezusa i Boga. To dzięki wnikliwemu studium możemy zrozumieć na czym polega bezinteresowna miłość, jak mamy przebaczać innym, poznać owoce Świętego Ducha Bożego, czy zrozumieć czym była ofiarna śmierć Syna Bożego.
Na koniec werset do przemyślenia z 1 do Tes. 2:13
Cytat:
„A przeto i my dziękujemy Bogu nieustannie, że przyjęliście Słowo Boże, które od nas słyszeliście nie jako słowo ludzkie, ale, jak jest prawdziwie, jako Słowo Boże, które też w was wierzących skutecznie działa.
Ten_Smiertelny dnia 18.05.2021 19:11
Dziękuję, bardzo za komentarz.

Zrozumiałeś mój tekst inaczej niż chciałem. Słusznie zauważasz Słowo Boże jest natchnione i pożyteczne do wszelkiego nauczania i napominania, dlatego też napisałem ten tekst, by poprzez Słowo Boże napomnieć czytających.

Nie jakobym chciał zniechęcić kogoś do czytania Biblii, widzisz przecież, że cytuję Biblię i autorytetu jej nie podważam. Jest bowiem oczywiste, że kto miłuje Boga, będzie chciał poznać Słowo Boże. Kto zaś nie miłuje Boga, choćby sięgnął po Słowo Boże, nie pomoże mu; jeśli bowiem będzie drwił i śmiał się z niego i szukał sprzeczności tam gdzie ich nie ma, niczego się nie nauczy.

Jeśli zatem Słowo Boże jest dobre do napominania i karcenia, czemu nie miałbyś przyjąć tego o czym mówię Ci na podstawie Słowa Bożego? Cóż z cytatami które podaję? czy ich nie widzisz albo i nie dostrzegasz, że nic z tego co powiedziałem, nie powiedziałem wbrew kontekstowi, bo i samo Słowo uczy tego o czym i ja mówię?

///
Cytujesz gdzie indziej:
Cytat:
Heb 11:6 Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu; kto bowiem przystępuje do Boga, musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy go szukają.

Zważ jednak co jeszcze mówi Paweł:
Cytat:
Do Rzymian 10, 18. Powiadam jednak: Czyż nie mieli możności usłyszeć? - Bynajmniej. Po całej ziemi rozszedł się ich głos, aż na krańce świata ich słowa. 19. Pytam jednak: Czyż Izrael nie zrozumiał? Już Mojżesz powiada: Przywiodę was do zazdrości z powodu ludu, który nie jest moim, przywiodę was do gniewu niemądrym ludem. 20. Izajasz natomiast nie lęka się powiedzieć: Znaleźli Mnie ci, którzy Mnie nie szukali, objawiłem się tym, którzy nie pytali o Mnie.


I jeszcze mówi wcześniej:
Cytat:
Do Rzymian 1, To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. 20. Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty – wiekuista Jego potęga oraz bóstwo – stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy. 21. Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. 22. Podając się za mądrych stali się głupimi.


Nie mniemaj więc błędnie, że bez Biblii nie można by poznać, a więc miłować, Boga. Nikt bowiem nie będzie miał wymówki, że „nie wiedział”. To bowiem co wiedzieć potrzeba, od założenia świata widoczne jest przez wszystkie dzieła Boże, dobre i piękne. Abyśmy chwalili Stwórcę, który wszystko dobrze uczynił.

Antytrynitarianie.pl napisał:
Faryzeusze nie uznali Jezusa nie dlatego że mieli wiedzę, ale dlatego, że nie mieli miłości. Byli pyszni i zarozumiali.

Ale dlaczego byli „pyszni i zarozumiali”? Co sprawiło, że tacy się stali? Czy Biblia nie odpowiada na pytanie: „Dlaczego?

Otóż odpowiada: Bo wiedza nadyma. – I o tym właśnie jest ten tekst.

Dlaczego faryzeusz z przypowieści był zarozumiały? widzimy to kiedy mówi: "Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego co nabywam"
Faryzeusze i uczeni w Piśmie z racji swojej wiedzy Biblijnej i tego, że spełniają uczynki zgodne z Prawem Bożym, czuli się lepsi od innych, przez co też wpadali w pychę i zarozumiałość.

Ogólnie znaną prawdą, potwierdzoną też w Słowie Bożym, jest fakt, że posiadanie wielkiej wiedzy prowadzi raczej do pychy niż pokory. O wiele prawdopodobniejsze jest, że pyszny i zarozumiały będzie raczej profesor na uniwersytecie, niż drwal. W istocie widzimy to bardzo często: aroganckie wypowiedzi wygłaszane z ambony czy podium.

To, że wiesz więcej od innych, sprawia też często, że czujesz się lepszym od innych – a to właśnie nazywamy zarozumiałością. Jeśli na sobie nie dostrzegasz tego, że nawet zwiększanie swojej wiedzy Biblijnej, może prowadzić do pychy, to może zobaczysz to na moim przypadku?

Osobiście przyznaję, że wraz ze wzrostem mojej świadomości i nauki, wzrastała też moja pycha. Biblia uczy bardzo wiele o potrzebie pokory. By uwolnić się od alkoholizmu, trzeba najpierw przyznać, że jest się alkoholikiem. Tak samo jest z każdym grzechem: By uwolnić się od pychy trzeba zrozumieć, że jest się pysznym. Przyznaję, że bywałem bardzo często (i często dalej niestety jestem!) pyszny i zarozumiały. Dzięki Bogu (i Jego Słowu) zrozumiałem jednak, że to niewłaściwa droga.

Tutaj jest zatem przesłanie dla wszystkich, wytrwale studiujących Pismo Święte: Uczysz się Pisma, uważaj by nie stać się Uczonym w Piśmie!

Antytrynitarianie.pl napisał:
Wyciąganie wniosku, że prości ludzie nie mieli żadnej wiedzy jest za daleko idące.Co sabat spotykali się w synagogach gdzie czytano Pisma (Sam Jezus czytał chociażby ze zwoju Izajasza)

To jest dość zabawny argument. :) Katolicy też co tydzień zbierają się w kościele i czytają Pismo, a jednak ich wiedza, krótko mówiąc, nie powala ;)

Nie twierdziłem, że ludzie nie posiadali „żadnej” wiedzy, to byłaby oczywiście przesada. Faktem jednak jest, że posiadali tej wiedzy zdecydowanie mniej od nauczonych w Piśmie i faryzeuszów, a mimo to Chrystusa (w przeciwieństwie do nich) przyjęli. Nie może być więc mowy o prostym równaniu: „Większa znajomość Pism – przyjęcie Chrystusa.” – było raczej na odwrót…

Antytrynitarianie.pl napisał:
W jaki sposób zatem można by było udowodnić, czy przekonać się, że Jezus jest Mesjaszem? To spełniające się na nim proroctwa świadczyły, że jest tym na którego czekali.

No Biblia nie koniecznie tak naucza… Zobacz sytuację w której Piotr wyznaje, że Jezus jest Mesjaszem:
Mat 16, (15) Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? (16) Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. (17) Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie.

Jak widzimy Piotr nie poznał Jezusa, w sposób naturalny na podstawie proroctw, lecz dzięki objawieniu danym mu przez Boga. Byli oczywiście i tacy którzy uznali Jezusa z powodu proroctw, lecz nie jest to jedyna droga. Ewangelia podaje, że ludzie wierzyli w niego przede wszystkim ze względu na dobrodziejstwa, które od Niego otrzymali. Poganie zaś stawali się chrześcijanami poprzez doświadczenie Ducha i mocy, a nie proroctwa…

Antytrynitarianie.pl napisał:
Zobaczmy kilka wersetów, które poświadczają jak ważne jest zbadanie proroctw mesjańskich.

Te cytaty nie poświadczają tego o czym mówisz… Faktem jest, że Jezus nawiązywał do proroctw i dbał o to by je spełniać, Biblia mówi jednak, że słuchacze nie zawsze rozumieli o czym mówi i wszystko pojęli dopiero po fakcie. Proroctwa nie pomogły poznać Jezusa przed jego ukrzyżowaniem, bo nawet apostołowie zrozumieli je dopiero gdy im je wyjaśnił, po tym jak zmartwychwstał!:

Łuk 24, (25) On zaś rzekł do nich: Bezmyślni i nieskorzy do wierzenia we wszystko, co powiedzieli Prorocy! (26) Czyż Mesjasz nie musiał tego wycierpieć i tak wejść do swej chwały? (27) I począwszy od Mojżesza i Proroków wyjaśniał im, co było o Nim we wszystkich Pismach.

Zrozum, że nie twierdzę, że proroctwa nie były potrzebne. Pisałem tylko o tym, że ich znajomość nie pomogła faryzeuszom rozpoznać Chrystusa, a nawet niejako im przeszkodziła.

Antytrynitarianie.pl napisał:
To spełniające się proroctwa wskazywały na Jezusa jako Mesjasza. Odrzucenie tej wiedzy spowodowałoby, że każdy mógłby się Mesjaszem ogłosić.

Tak, każdy mógł wzbudzić z martwych człowieka i uczynić tyle cudów co Jezus ;)
Zwróć uwagę na to, że Jezusa jako Mesjasza uznali nawet Samarytanie, których nie możesz posądzać o zbyt wielką wiedzę Biblijną. Spójrz na to:
Jana 4, (39) Wielu Samarytan z tego miasta uwierzyło w Niego dzięki kobiecie, która oświadczyła: Powiedział mi wszystko, co uczyniłam. (40) Kiedy więc Samarytanie przyszli do Niego, prosili Go, aby u nich pozostał. I pozostał tam dwa dni. (41) I jeszcze więcej ich uwierzyło dzięki Jego nauce. (42) A do kobiety mówili: Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, ale dlatego, żeśmy Go sami usłyszeli i przekonaliśmy się, że On jest naprawdę Zbawicielem świata.

Jak widzisz, wielu uwierzyło z powodu samego oświadczenia tej kobiety. Sama zaś kobieta nie uwierzyła z powodu proroctw, lecz dlatego, że jej powiedział: „Dobrze powiedziałaś, że nie masz męża. Miałaś pięciu mężów, a ten, którego teraz masz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś prawdę.” i przyznał, że jest Mesjaszem. To wystarczyło by pobiegła mówiąc: 29) „Chodźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co zrobiłam. Czy to nie jest Mesjasz?”. Uwierzyła choć proroctw spełnionych, nie zauważyła żadnych.

Antytrynitarianie.pl napisał:
Ciekawy w rozważaniach o wiedzy jest przykład mieszkańców Berei Łukasz mówi o nich o czym czytamy w Dziejach Apostolskich 17:11Cytat:„Którzy byli szlachetniejszego usposobienia niż owi w Tesalonice; przyjęli oni Słowo z całą gotowością i codziennie badali Pisma, czy tak się rzeczy mają”.

To jest zdecydowanie nadużywany werset… Weź pod uwagę, że ci z Barei byli „szlachetniejszego usposobienia niż owi w Tesalonice” którzy podburzyli motłoch i chcieli ich zabić. Od nich rzeczywiście „byli szlachetniejsi”, nie oznacza to jednak, że szlachetniejsi byli również od innych zborów, o których nic nie pisze, że badali Pismo…

Jest oczywiste, że wśród Żydów to, że badali Słowo by sprawdzić, czy Jezus rzeczywiście jest Chrystusem, było objawem szlachetności – nawet jeśli wielu z nich, mimo tego badania, wcale nie dochodziło do tego wniosku. Chrześcijanie jednak wzięci z pogan, niekoniecznie badali Zakon by przekonać się o spełnieniu proroctw. W Dziejach jest napisane, że gdy Paweł stanął wpośród Areopagu wygłosił tylko krótką mowę, nic nie wspominającą o spełnieniu proroctw, a jednak już po niej pisze, że: „niektórzy mężowie przystali do niego i uwierzyli: a był wśród nich i Dionizy Areopagita i niewiasta, imieniem Damaris, i inni z nimi.” (Dziej. 17, 34.)

Także Paweł pisze w listach o tym, że nie na mądrości i wiedzy, lecz na doświadczeniu Ducha i mocy Bożej, opierała się wiara pierwszych zborów:

Cytat:
1. do Kor. 2, (1) Bracia! I ja, kiedy przybyłem do was, aby wam oznajmić świadectwo o Bogu, nie zamierzałem zabłysnąć słowem lub mądrością. (2) Postanowiłem bowiem, że nie będę wśród was znał niczego poza Jezusem Chrystusem i to ukrzyżowanym. (3) I tak przybyłem do was ze słabością i z bojaźnią oraz z wielkim drżeniem. (4) Moja mowa i nauczanie nie opierały się na przekonywających słowach mądrości, lecz na okazaniu ducha i mocy, (5) aby wasza wiara nie wypływała z ludzkiej mądrości, ale z mocy Bożej.


Poganie bowiem przyjmowali chrześcijaństwo na podstawie cudów które widzieli, Ducha Bożego który był w nich czynny, owocując różnymi darami. To faryzeusze chcieli by uczyć ich Zakonu Mojżeszowego: „I powstali niektórzy z sekty Faryzeuszów, którzy byli uwierzyli, mówiąc, że trzeba ich obrzezać i nakazać im zachowywać Zakon Mojżeszowy.” (Dzieje. 15, 5.) Apostołowie jednak uradzili inaczej, zwracając uwagę, że nie ma szczególnej potrzeby uczenia wszystkich Prawa „ 21. Mojżesz bowiem od dawna ma w każdym mieście takich, którzy opowiadają go w bóżnicach, gdzie w każdy szabat go czytają.”

Antytrynitarianie.pl napisał:
W podsumowaniu warto podkreślić, że nie sama wiedza zbawia, ale dzięki niej mamy możliwość poznawania Boga i Jezusa.

Poznać znaczy miłować. Ucząc się o Bogu niekoniecznie Go poznajemy.

Jana 4, 7. Najmilsi, miłujmy się wzajemnie, gdyż miłość jest z Boga. I każdy, co miłuje, z Boga jest urodzony i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, ponieważ Bóg jest miłością.

Poznać Boga możemy jedynie poprzez miłość, nie zaś przez wiedzę. To miłość czyni z dwóch jedno ciało. Miłość nazywa się poznaniem:

Rodzaju 4, 1. Adam potem poznał żonę swoją Ewę, która poczęła i porodziła Kaina

1. do Kor. 6, 16 Albo czyż nie wiecie, że ten, kto łączy się z nierządnicą, stanowi z nią jedno ciało? Będą bowiem – jak jest powiedziane – dwoje jednym ciałem. 17. Ten zaś, kto się łączy z Panem, jest z Nim jednym duchem.

Antytrynitarianie.pl napisał:
Faryzeuszom nie pasował Mesjasz taki jakim był Jezus, oczekiwali wyzwoliciela spod jarzma Rzymu.

Dodajemy, że oczekiwania takie wyrobili sobie czytając proroctwa o Mesjaszu…

Antytrynitarianie.pl napisał:
Ignorowali wersety mówiące o Słudze Pańskim, o kimś pokornym i chętnym innym do pomocy.

Równie dobrze mogliby powiedzieć, że to chrześcijanie ignorują wersety mówiące o mesjaszu rządzącym rózgą żelazną, którego królestwo nie przemija… Łatwo ci teraz interpretować proroctwa po fakcie.

To zaś co naprawdę najbardziej przeszkadzało faryzeuszom to to, że Jezus nie wybrał ich, lecz cudzołożnice, celników i pijaków. Spodziewali się, że skoro tak długo studiują Pismo Święte i gorliwie starają się przestrzegać Prawa Bożego, to Mesjasz gdy przyjdzie, pochwali ich za to – tymczasem on ich zganił. Prawdziwie spełniło się Słowo Boże: „Znaleźli Mnie ci, którzy Mnie nie szukali, objawiłem się tym, którzy nie pytali o Mnie.”

Uczmy się zatem Słowa Bożego, ale patrzmy by nie wpaść w podobną pułapkę.

Antytrynitarianie.pl napisał:
Znam osobiście wielu szczerych i dobrych ludzi, którzy studiują Pisma nie po to, żeby uzyskać „życie wieczne”, ale po to by jak najlepiej naśladować Jezusa i Boga.

Oby tak było! Jeśli jednak chcą naśladować Chrystusa, to nie powinni studiować Pisma, bo Chrystus go nie studiował… Naśladować kogoś – czyli czynić to co i on czyni…

Wracając jeszcze na chwilę do braci w Barei, nie dziwne, że mieli co „badać”, bo nauka o Chrystusie była dla nich nowością. Czy taką samą nowością jest również dla Nas? Gdyby teraz przyszedł nowy prorok, rozsądne byłoby zbadać: czy jest tak jak mówi i zgadza się to z Pismem Świętym.

Mówiąc jednak o Piśmie Świętym, nie ma sensu „badać go” w nieskończoność. Trzeba je wykonywać i wprowadzać w życie, nie zaś tylko badać go. Chrześcijaństwo nie polega na nieustannym badaniu Słowa, lecz na wykonywaniu go. Być może wszyscy to wiedzą, ale warto to jednak podkreślić, by nie było jak z tymi o których pisze: „Zawsze się uczące, a nigdy nie dochodzące do znajomości prawdy.” (2. do Tym. 3, 7.)

Antytrynitarianie.pl napisał:
To dzięki wnikliwemu studium możemy zrozumieć na czym polega bezinteresowna miłość, jak mamy przebaczać innym, poznać owoce Świętego Ducha Bożego, czy zrozumieć czym była ofiarna śmierć Syna Bożego.

Nie sądzę byś potrzebował to „rozumieć”, lecz czuć. Bóg nie wymaga od ciebie rozumienia, lecz czucia. Miłość jest uczuciem – nie wiedzą; nie da się jej zrozumieć. Da się ją poczuć.

Jak długo zresztą ma trwać to studium? Spójrz na Filipa i rzezańca Etiopskiego, wystarczyła jedna przejażdżka wozem, by Filip przekazał mu wszystko co potrzebne, po czym ochrzcił go i już więcej nie potrzebował go widzieć! (Dziej. 8, 26-40.)

Antytrynitarianie.pl napisał:
Warto się zastanowić w jakim języku zatem nauczał Jezus. Po grecku? Z ewangelii wynika że po hebrajsku lub aramejsku. Jezus czytał na pewno po hebrajsku ze zwojów. Maria prosta kobieta (zob. Jana 20:16 rzekła do niego po hebrajsku jak podaje Pismo Rabbuni! Co znaczy: Nauczycielu!

Co innego jedno słowo, co innego znanie całego języka… Wierz lub nie, ale Jezus czytał grecką Septuagintę. Także cytaty zawarte w NT zgadzają się w pełni z LXX, nie zgadzają się zaś w szczegółach z wersją hebrajską. Istnieje wiele fragmentów świadczących, że przeciętny Żyd w czasach Jezusa, nie znał hebrajskiego. Czy myślisz, że rzezaniec Etiopski czytał po hebrajsku? Czy nie jest oczywiste, że miał przekład grecki?

Podobnie apostołowie mówią, że w każdy szabat czytają Mojżesza i w ten sposób grecy mogą się z nim zapoznać. Byłoby to absurdalne stwierdzenie, gdyby czytano księgi Mojżeszowe w języku dla greków niezrozumiałym. Podobnie, musiałaby być gdzieś podniesiona kwestia tłumaczenia ST itd.

Gdy Jezus zacytował po hebrajsku psalm, nie zrozumieli go, lecz myśleli, że woła Eliasza. Gdy zaś Paweł przemówił po hebrajsku do faryzeuszy, wszyscy zamilkli, bo niezwykłe było dla nich słyszeć ojczystą mowę i musieli dobrze się skupić by ją zrozumieć. Ale Paweł był faryzeuszem i znał ją doskonale, w przeciwieństwie do tych którzy byli nieuczeni. (Hebrajski był znany, ale nie powszechnie i nie tak jak greka.)

Nie chcę więcej tego rozwijać, bo to mało ważna kwestia i nie ma potrzeby się o to kłócić…

///
Reasumując: Czytajmy Słowo Boże, lecz uważajmy by wraz ze wzrostem wiedzy, nie szedł wzrost pychy.

Oby miłosierny Bóg, bez którego nic jest niemożliwe, dał zrozumienie Słowa swego tym którzy je czytają i pragną pojąć. Łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa niechaj będzie z wami wszystkimi. Amen.
Prostaczek dnia 18.05.2021 20:46
"Ewangelia Łukasza 10, 21. Onejże godziny rozradował się Duchem Świętym i rzekł: Wyznaję tobie, Ojcze! Panie nieba i ziemi, żeś to zakrył przed mądrymi i uczonymi, a objawiłeś to malutkim. Tak, Ojcze, gdyż tak upodobało się przed tobą."

Objawienie nie jest niczym innym, jak daniem wiedzy właśnie.

"Widać stąd, że i sami Apostołowie nie posiadali Biblijnej wiedzy (na temat ponownego przyjścia Eliasza) lecz opierali się na wiedzy podanej im przez doktorów zakonnych. Dodajmy: wiedzy, która była (w tym przypadku) jak najbardziej prawdziwa; gdyż Chrystus odpowiada:"

W tym fragmencie piszesz, że jednocześnie mieli wiedzę i nie mieli.

Z jakiego korzystasz tłumaczenia Pisma Świętego, bo przyznam, że jestem odrobinę zdumiony?
Nie chcę się wdawać w polemikę z tą dziwaczną hybrydą homilii i egzegezy, ale skoro dłubiemy w cytatach, to sam Jezus Chrystus nauczał i objaśniał pisma. W jakim celu? Czyżby chciał przekazać WIEDZĘ?
Sorki stary, ale to trąci jakimiś Badaczami Pisma, czy nawet gnozą. Nie wiem jakiej jesteś wiary i nic mi do tego, . Sam jestem ateistą, ale za swoich egzegetów, nadal będę uważał świętych Tomasza, Anzelma i Augustyna. Do Anzelma zachęcam szczególnie w odniesieniu do tego co tu zamieściłeś.
Pozdrawiam
Ten_Smiertelny dnia 22.05.2021 18:02
Prostaczek napisał:
Sam jestem ateistą, ale za swoich egzegetów, nadal będę uważał świętych Tomasza, Anzelma i Augustyna. Do Anzelma zachęcam szczególnie w odniesieniu do tego co tu zamieściłeś.

To jest doprawdy zabawne, że ty będąc ateistą uczysz mnie jak wykładać Pismo Święte i polecasz swoje ludzkie autorytety. Zatem będę studiował Anzelma, Tomasza i Augustyna, abym pojął Słowo Boże właściwie i stał się (jak Ty!) ateistą! :)

Czy zatem to „święty” Tomasz, Anzelm i Augustyn tak cię nawrócili na bezbożność? I jacy oni dla ciebie „świeci”, skoro w Boga nie wierzysz? W Boga nie wierzysz, a ich autorytet i świętość uznajesz?

Jeśli zaś ateista tekstu mojego nie rozumie – miło mi bardzo. To bowiem są duchowe rzeczy, które Duchem się rozpatruje. Jak napisano:

1. Do Kor. 2, 14. Człowiek zmysłowy bowiem nie pojmuje tego, co jest z Bożego Ducha. Głupstwem mu się to wydaje i nie może tego poznać, bo tylko duchem można to rozsądzić. 15. Człowiek zaś duchowy rozsądza wszystko, lecz sam przez nikogo nie jest sądzony.

Cóż mogę Ci powiedzieć? Odrzuć ludzkie autorytety! Na co Ci pisma Tomasza, Anzelma i Augustyna, skoro dalej jesteś ateistą? A może gdybyś poznał inne zrozumienie i zobaczył inne poznanie, przemówiłoby do Ciebie i tak odkryłbyś Boga który żyje i nie ma w nim żadnej ciemności?

Czytaj Słowo Boże bez nauk i mądrości ludzkich które je zaciemniają, a tak pokochasz Boga i będziesz żył na wieki. Tego życzę Tobie i każdemu z osobna. Niechaj miłosierny Bóg zmiłuje się nad Tobą, abyś widział chwałę Jego we wszystkich dziełach Jego dobrych i pięknych. Wszystkie bowiem stworzenie Boże opowiada chwałę Boża – czyż tego nie widzisz? To niechby dał Bóg abyś kiedyś to zobaczył i zachwycił się! :)

Prostaczek napisał:
Z jakiego korzystasz tłumaczenia Pisma Świętego, bo przyznam, że jestem odrobinę zdumiony?

Przede wszystkim ze starego Wujka, a tak po prawdzie to z bardzo różnych (papierowych i cyfrowych). Polecam:
https://www.biblia.info.pl/biblia.html
http://www.bibliepolskie.pl/zzteksty_vers_por.php

Prostaczek napisał:
"Ewangelia Łukasza 10, 21. Onejże godziny rozradował się Duchem Świętym i rzekł: Wyznaję tobie, Ojcze! Panie nieba i ziemi, żeś to zakrył przed mądrymi i uczonymi, a objawiłeś to malutkim. Tak, Ojcze, gdyż tak upodobało się przed tobą."

Objawienie nie jest niczym innym, jak daniem wiedzy właśnie.

W tym przypadku nie chodzi o danie wiedzy maluczkim, lecz danie im zrozumienia, aby mogli pojąć to co przed mądrymi zakryte. Pojąć można zaś sercem czy Duchem, nie zaś tylko rozumem. Pisałem jednak o wiedzy w innym sensie tzn. nauki wyuczonej na sposób ludzki.

Prostaczek napisał:
"Widać stąd, że i sami Apostołowie nie posiadali Biblijnej wiedzy (na temat ponownego przyjścia Eliasza) lecz opierali się na wiedzy podanej im przez doktorów zakonnych. Dodajmy: wiedzy, która była (w tym przypadku) jak najbardziej prawdziwa; gdyż Chrystus odpowiada:"

W tym fragmencie piszesz, że jednocześnie mieli wiedzę i nie mieli.

Nie mieli wiedzy Biblijnej. Wiedzieli zaś co faryzeusze mówią o Eliaszu. Nie znali Pism tak dobrze jak nauczeni w Piśmie i faryzeusze.

Prostaczek napisał:
Nie chcę się wdawać w polemikę z tą dziwaczną hybrydą homilii i egzegezy, ale skoro dłubiemy w cytatach, to sam Jezus Chrystus nauczał i objaśniał pisma. W jakim celu? Czyżby chciał przekazać WIEDZĘ?

Tak po prawdzie Jezus za wiele cytatów nie objaśniał… Porównaj naukę Chrystusa zawartą w Ewangelii, z nauką współczesnych duchownych. Mowy Jezusa nie polegały na wyjaśnianiu Pisma, lecz na przekazaniu nowej doskonałej nauki, np.

Mat 6, (1) Strzeżcie się, abyście dobrych czynów nie spełniali na oczach ludzi, aby was podziwiano. Bo inaczej nie będziecie mieli zapłaty u waszego Ojca w niebie. (2) Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie każ trąbić przed sobą, jak czynią obłudnicy w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: Już odebrali swoją zapłatę. (3) A kiedy dajesz jałmużnę, niech twoja lewa ręka nie wie, co czyni prawa, (4) aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A twój Ojciec, który widzi to, co jest ukryte, odpłaci tobie. (5) A kiedy się modlicie, nie postępujcie jak obłudnicy, bo oni lubią się modlić, wystawając w synagogach i na narożnikach ulic, aby się pokazać ludziom. Zaprawdę, powiadam wam: Już odebrali swoją zapłatę.

///
Jezus przekazał naukę jak żyć i postępować i właściwie rzecz biorąc wszystko można nazwać jakąś wiedzą. Nie chodziło mi w żadne sposób o to by ją podważać, albo do niej zniechęcać. Chodzi o zauważenie faktu, że studiowanie Pisma nie pomogło faryzeuszom poznać Chrystusa, lecz nabiło ich w pychę i zarozumiałość – czuli się bowiem lepsi dlatego, że wiedzieli więcej. To samo dzieję się też niestety często wśród chrześcijan. W tym jest pułapka dla każdego kto sięga po Słowo Boże.

Pismo ma bowiem sprawić, że poznamy Boga; tzn. pokochamy Go widząc Jego dobroć. Niektórzy jednak badają Pismo i znajdują w nim jakąś wiedzę innym nie znaną, przez co czują się lepsi od drugich i drugimi gardzą, że tego (co oni) nie wiedzą. Celem nauki Jezusa jest Miłość – nie wiedza która nadyma.

Prostaczek napisał:
Sorki stary, ale to trąci jakimiś Badaczami Pisma, czy nawet gnozą.

Śmieszne co piszesz :)
Badacze Pisma to z samej nazwy ci którzy Pismo „badają”, a ja tutaj dowodziłem, że faryzeusze badali Pismo i to nic im nie pomogło… „Gnoza” zaś to starogrecki termin oznaczający… „wiedza”…

Wikipedia:
Gnoza (stgr. γνῶσις gnosis "poznanie, wiedza";) – forma świadomości religijnej podkreślająca wartość wiedzy jako narzędzia zbawienia.

Ja zaś tutaj podkreślałem, że wiedza do zbawienie NIE prowadzi. A więc coś przeciwnego do tego co nazywamy gnozą! Ty zaś uznałeś to za gnozę… lol

///
Pozdrawiam serdecznie. Oby Bóg ukazał Ci swe światło. Nie odrzucaj Pisma Świętego, odrzuć to co przeszkadza, a zobaczysz co zostanie.

Marka 7, 6. On zaś odpowiedział im: Dobrze prorokował o was obłudnikach Izajasz, kiedy pisał: Lud ten czci mnie wargami, ale serce ich daleko jest ode mnie, (7) czczą mnie jednak na próżno, głosząc nauki i zasady ludzkie.

Owocem nauki Tomasza, Anzelma i Augustyna może być ateizm. Owocem jednak Ducha Świętego jest jedynie miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność i opanowanie (Do Gal. 5, 22.). Dobrze byłoby zatem byśmy wszyscy je wydawali! Amen.
Prostaczek dnia 22.05.2021 18:24
W takim razie odpadam. Myślałem, że mam do czynienia z kimś, kto ma wiedzę wychodzącą poza wikipedię. Przykro mi, że zmarnowałeś tyle czasu żeby wybrać garść cytatów i dowolnie je zinterpretować. Nie chce mi się tego czytać. Mam wrażenie, że nikomu innemu też nie będzie się chciało. Pozdrawiam.
PS. Gnoza to także kierunek religijny, powstały jeszcze u zarania Chrześcijaństwa. Dobrze opisany przez Von Astera w jego Historii filozofii. Badacze Pisma zaś, to sekta powstała w dziewiętnastym wieku. Pozdrawiam.
Ten_Smiertelny dnia 23.05.2021 11:48
Prostaczek napisał/a:
W takim razie odpadam. Myślałem, że mam do czynienia z kimś, kto ma wiedzę wychodzącą poza wikipedię. Przykro mi, że zmarnowałeś tyle czasu żeby wybrać garść cytatów i dowolnie je zinterpretować. Nie chce mi się tego czytać. Mam wrażenie, że nikomu innemu też nie będzie się chciało. Pozdrawiam.PS. Gnoza to także kierunek religijny, powstały jeszcze u zarania Chrześcijaństwa. Dobrze opisany przez Von Astera w jego Historii filozofii. Badacze Pisma zaś, to sekta powstała w dziewiętnastym wieku. Pozdrawiam.

Ty się nie powinieneś nazywać „Prostaczek” lecz „Szlachciątko”, skoro taki jesteś dumny, że lekceważysz kogoś, bo nie ma tak wielkiej wiedzy jak Ty… :)

Twoja jednak wielka wiedza i oczytanie nie doprowadziły Cię do poznania Boga, bo sam twierdzisz, że jesteś ateistą. Jesteś zatem mądry i oczytany – ale nie po Bożemu. Obyś zatem stał się głupi, aby stać się prawdziwie mądrym:

1. Do Kor. 3: 18. Niechajże nikt samego siebie nie zwodzi; jeśli się kto sobie zda być mądrym między wami na tym świecie, niech się stanie głupim, aby się stał mądrym.
pociengiel dnia 23.05.2021 12:23
Spotkałem się na innym portalu z osobą pisząca podobnie. Nie to, że mam coś przeciw. Jest wolność słowa, zwłaszcza mniej lub bardziej przetworzonego dla jakichś celów.
Tylko tamten facet po pierwszych tekstach, okazał się sekciarzem, werbownikiem.
Antytrynitarianie.pl dnia 08.06.2021 14:16
Piotr mówi do Jezusa "Ty masz słowa żywota wiecznego".
Te słowa żywota zostały zapisane w ewangeliach i one stanowią, jak by na to nie patrzeć wiedzę.
Odrzucenie ich prowadzi do zboczenia na szeroką drogę.
Trzeba zauważyć, że dzisiaj bazujemy tylko na dostępnej wiedzy, o Jezusie, więc pisanie, że jest ona zbędna jest absurdalne.


Przemyśl proszę temat swojego artykułu czy się z tą tezą zgadzasz "Wiedza nie prowadzi do zbawienia". Słowo "prowadzi" rozumiem, że "pomaga" "nadaje kierunek" czy "wskazuje drogę".
Jak pisałem bez wiedzy nie wiedzielibyśmy, że Jezus żył 2000 lat temu na ziemi. Jak byś zadał pytanie "Czy dzięki samej wiedzy można osiągnąć zbawienie?" to brzmiało by o wiele to lepiej.

Wyciągasz fałszywe wnioski pisząc że zbyt dużo wiedzy prowadzi do pychy. Nie chodzi o ilość wiedzy, ale o nastawienie i serce danego człowieka. Wiedza owszem może wbijać w pychę, ale nie znaczy to, że tak musi być i że jest to zasadą. Takie argumenty są bezpodstawne.

Zwróć uwagę, że każdą praktycznie moją uwagę cytujesz i w komentarzu negujesz. Zawsze wiesz lepiej. Cytujesz mnie i starasz się udowodnić, że tak nie jest, chociaż podaję ci wersety. Czy to nie jest postawa faryzeusza uważającego, że wszystko robi najlepiej? Czyżby Twoja wiedza wbiła cię w puchę? Negujesz nawet to, co sam w komentarzach wcześniej pisałeś. Jest to rozpaczliwa próba obrony tematu, który jest nie do obrony.
Podam przykład. Napisałeś:
Cytat:
Jeśli jednak chcą naśladować Chrystusa, to nie powinni studiować Pisma, bo Chrystus go nie studiował… Naśladować kogoś – czyli czynić to co i on czyni…


Niby jak mam naśladować kogoś, jeżeli nic o nim nie wiem? Sprzeczność goni sprzeczność i czym bardziej brniesz w to tym bardziej piszesz niedorzeczności. Twierdzisz, że Jezus po grecku naucza? Z czego to wynika jeżeli wówczas aramejski był w użyciu. Negacja berejczyków pochwalonych przez Pawła (bo do teorii twojej to nie pasuje) a oni nie ewangelie studiowali ale proroctwa z Tenach.
Reasumując publikujesz artykuł że "Wiedza nie jest potrzebna a w komentarzu do mnie piszesz:
Cytat:
"Oby miłosierny Bóg, bez którego nic jest niemożliwe, dał zrozumienie Słowa swego tym którzy je czytają i pragną pojąć."


To już nie wiem sam Wiedza jest czy nie jest nam potrzebna?

Zapraszam do zapoznania się z artykułem zainspirowanym naszą rozmową włąśnie o https://blog.antytrynitarianie.pl/berejczycy/
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Jacek Londyn
01/07/2022 08:08
Wolnyduchu, Mareczku, dziękuję za znak na… »
Abi-syn
30/06/2022 22:57
Atutem tego wiersza jest autentyczność, wiersz pisany… »
Abi-syn
30/06/2022 22:46
Dzięki: No i trafiały się u mnie też i gorsze teksty,… »
Abi-syn
30/06/2022 22:06
Wolna Duchem, "wyciągłaś" B) B) z niebytu tekst,… »
Madawydar
30/06/2022 20:55
Taka chwila przed pierwszym aktem, oczekiwanie, kondensacja… »
Yaro
30/06/2022 19:52
Dziękuję Duszku jesteś bardzo potrzebna i niesiesz dobre… »
wolnyduch
30/06/2022 19:47
Specyficzne poczucie humoru, jak dla mnie jest to wiersz… »
wolnyduch
30/06/2022 19:44
Jak dla mnie świetny, rytmiczny 13 zgłoskowiec, a z takimi… »
wolnyduch
30/06/2022 19:29
Dobry wiersz do zatrzymania, pozdrawiam. »
wolnyduch
30/06/2022 19:18
Witaj Abi - syn No cóż, może i nie musiałam, ale na ogół… »
Mareczek
30/06/2022 17:03
Delikatnie płynie Twój wiersz,bije z niego autentyzm.Pełne… »
Mareczek
30/06/2022 16:37
Inaczej niż zwykle,zaskoczyłeś mnie,Jacku.Świetny wiersz,… »
Abi-syn
30/06/2022 13:21
jest klimat, czuję ten wieczór pełny napięcia w szuwarach… »
Abi-syn
30/06/2022 13:16
hejka Wolna Duchem I nie musiałaś dopisywać, że to Munch,… »
Abi-syn
30/06/2022 13:03
No i czasami trzeba "łopatologią" wytłumaczyś co… »
ShoutBox
  • Materazzone
  • 28/06/2022 17:24
  • Dawno mnie tu nie było. Strasznie mało tu życia jest :(
  • Kuba1994
  • 19/06/2022 15:13
  • Witam poszukuję kogoś kto oceni moją książkę ?
  • Dobra Cobra
  • 12/06/2022 11:46
  • Nie ma co do tego wątpliwości. Ukłony.
  • Kazjuno
  • 12/06/2022 09:01
  • Noblesse oblige
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:58
  • PS Zburzyć twierdzę i taktyczny odwrót.
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:54
  • Dzięki Dobra Cobro. Aż rzuca się w oczy że jesteś obcykany w kodeksie rycerskości. Serdecznie pozdrawiam, Kaz
  • Dobra Cobra
  • 11/06/2022 08:02
  • Serwując się ucieczką uratowałeś swoją męską cześć ;) Zuch chłopak!
  • Kazjuno
  • 10/06/2022 19:18
  • Dopiero wczoraj wróiłem do ciemnogrodu Wałbrzycha, serwując się ucieczką od przygodnej znajomej. (Ledwo starczyło na pociąg).
Ostatnio widziani
Gości online:38
Najnowszy:DominikSkibinski
Wspierają nas