Psycho - Liftangel
Proza » Obyczajowe » Psycho
A A A
Zatrzymałam na swoje dłonie, niespokojnie uderzające o blat stołu. Opuszki powoli zaczynały nabierać sinawego koloru. Przerzuciłam się na przedramię, przycięte paznokcie sprawiały lekki ból, wbijając się w skórę, pozostawiając na niej czerwone piekące smugi. Rozkosznie.

Muzyka, potrzebuję muzyki...
Siedząc na krześle poruszałam się nieznacznie w znany rytm, spod przymkniętych powiek obserwowałam cień rzucany przez moje ciało. Moje ciało? Pokój wypełnił pusty śmiech. Ja nie mam ciała, jestem tylko powietrzem, jestem nicością. Jestem? Nie, nie ma mnie. Nie ma... Kiedyś byłam, ale teraz... Myśli zaczynały wirować, powodując ostry ból głowy. Myśleli że mnie zniszczyli, ale byłam zbyt silna, zbyt sprytna. Jestem, ciągle jestem. Wróciłam. Czułam wielkie podniecenie. Byłam taka rozkojarzona, tak cudownie obojętna na wszystko. Lekkim krokiem przeszłam przez pokój i zaczęłam tańczyć, wykonując najbardziej wymyślne ruchy, jakbym chciała zwabić kochanka w swoje sidła, a później go pożreć. Modliszka...

Zmęczona padłam na łóżko i zasnęłam. Nie śniło mi się nic. Chyba nigdy nie miałam snów... Obudziłam się bardziej zmęczona, niż kiedy kładłam się spać. Jakbym całą noc ciężko pracowała, a nie spędziła ją w łóżku. Ze strachem spojrzałam na swoje ramię, które sprawiało wrażenie, jakby nie było moje. Lekko zaczerwienione, jakby obce. Pewnie źle spałam. Znów. Powinnam coś z tym zrobić, pójść do lekarza. Tak, pójdę do lekarza.

Do lekarza? Ciszę przerwało gwałtowne trzaśnięcie drzwiami. Nie pójdę do żadnego konowała, znów będą próbowali się mnie pozbyć. Znów będą chcieli mnie zgładzić, pozbawić wszystkiego, co mam. Nigdy więcej im na to nie pozwolę, nigdy... Moim ciałem targnęły dreszcze, osunęłam się tuż przy ścianie, zanosząc się szlochem, obejmując ramionami kolana z całych sił. Nie pozwól im Boże, nie pozwól im, szlochałam. Łzy ciekły po policzkach, spływając na koszulkę. Tak bardzo się boję...

Nie chciałam się z nikim spotkać, nie czułam się najlepiej. Chciałam być sama, bolało mnie cało ciało. Pewnie jakaś grypa, albo inne paskudztwo, myślałam parząc herbatę. Dlaczego ta cholerna szklanka jest taka gorąca?! Zastanawiałam się nad tym, dotykając parzącego szkła, z lubością pieszcząc jej uszko, zanurzając palce w parującym płynie. Piekło niemiłosiernie, a ja odczuwałam przyjemność. Bolesną rozkosz, która spowodowała, że znów poczułam się sobą. Uśmiechnęłam się. Znów mogę być sobą.

Na środku pokoju zaczęły się piętrzyć ubrania, wyrzucałam z szafy wszystko, co popadło. Szukałam jednej jedynej rzeczy. Kiedy tylko ujrzałam skrawek poszukiwanej zguby, krzyknęłam z radości, ostrożnie wyjmując spod sterty nieistotnych szmat tą upragnioną. Przytuliłam do policzka śliski materiał i z przymkniętymi oczami chłonęłam jej dotyk. Moja krwistoczerwona sukienka. Moja ukochana... Pospiesznie zdjęłam ubranie i stojąc nago przed olbrzymim lustrem przyłożyłam ją do ciała. Kiedy tylko skóra połączyła się z chłodnym materiałem moje ciało przeszedł dreszcz podniecenia. Jęknęłam z rozkoszy.

Wolnym krokiem szłam ulicą. O tej porze raczej nikt nie spacerował. Apatycznie mijałam domy, obojętnie przeszłam przez park, bez entuzjazmu minęłam wystawy sklepowe. Stukałam obcasami po nierównym chodniku, aż w końcu dotarłam na miejsce. Przystanęłam na chwilę, przyglądając się olbrzymiej budowli, zakończonej krzyżem i znów to poczułam. Poczułam ogromną radość. Pewnym pchnięciem otworzyłam ciężkie i oporne drzwi, które po chwili z głośnym skrzypnięciem stanęły otworem, ukazując mi zaciemnione, dostojne wnętrze.

Uśmiechnęłam się szeroko, zamykając za sobą drzwi. Jeszcze chwilę, jeszcze kilka kroków... Przeszłam środkiem zdejmując buty. Bose stopy dotknęły chłodnej, płaskiej powierzchni. Na ramiona wystąpiła gęsia skórka, sama nie wiem, czy z zimna czy z emocji. Chłód pomieszczenia spowodował, że me ciało, odziane wyłącznie w lekką i zwiewna sukienkę zaczęło dygotać. Spojrzałam na wszystkie palące się świece, dające niezwykły nastrój, tak romantyczny i intymny. Głębokie westchnienie rozległo się po całym kościele, obijając się o każdą ścianę. Cisza, błoga cisza... Serce biło niemiłosiernie szybko, zaczęłam się niecierpliwić. Ręce niecierpliwie błądziły po spragnionym pieszczot ciele, najpierw delikatnie, a później mocno, brutalnie i zachłannie. Oddech pogłębiał się z każdym gestem, stając się coraz bardziej urywający i nierówny. Ciche jęki towarzyszyły nadchodzącej rozkoszy. Kiedy dotyk zaczął sprawiać ostry ból, osunęłam się na chłodną posadzkę, wyczerpana i zaspokojona.

Przeżegnałam się i podnosząc z kolan, wyszłam. Modlitwa działała na mnie uspakajająco, pozwalała zebrać myśli, oczyścić się. Muszę znów zacząć chodzić do kościoła. Chłód nocy wywołała dreszcze, a bose stopy kaleczone o wystające płyty chodnikowe, kamienie i szkło, nie sprawiały bólu. Wiatr rozwiewał wilgotne od potu włosy, całował mokre od łez policzki, próbował objąć mnie swoimi ramionami, lecz nie sprawiało mi to przyjemności. Nie chciałam kolejnego kochanka. Nie czułam nic, poza spełnieniem i spokojem.

Znów byłam tylko ja. Ona odeszła. Odeszła i nigdy już nie wróci...
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Liftangel · dnia 02.03.2007 19:31 · Czytań: 578 · Średnia ocena: 3 · Komentarzy: 2
Komentarze
Wiktor Orzel dnia 03.03.2007 21:49 Ocena: Dobre
Cóż, portaktowałem to jak czytadło, nie chciało mi się wyłapywać błędów :p Jedyne co się rzuciło w oczy to kilka zbędnych powtórzeń

A teraz do rzeczy. Opowiadanie ciekawe, klimatyczne, ale jak dla mnie za mało w nim grozy. Mogłaś pokusić się o coś bardziej pikantnego :smilewinkgrin: Obraz smutny i nieciekawy. Kto wie. Może i ja tak skończę :D
Liftangel dnia 04.03.2007 11:12
Właśnie, kto wie.... :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Zola111
27/01/2022 00:42
Bardzo słuszne skojarzenie, Inesko, rumaki i poezja nie… »
bruliben
26/01/2022 23:34
Oj tak Wiolinie, Czasem jest szczodra, innym razem skąpa w… »
pociengiel
26/01/2022 23:25
dzięki, no bywa »
Wiolin
26/01/2022 21:51
Witaj Niczydarze. To "MY" ma wymiar za… »
Wiolin
26/01/2022 21:29
Witaj Pociengiel. Nie potrafię tegoż wiersza sformatować,… »
Wiolin
26/01/2022 21:16
Witaj Bruliben. O jak fajnie to ująłeś...Ona ma to do… »
valeria
26/01/2022 21:13
wiersz fajny, otwierają się horyzonty, warto je zbilansować… »
Wiolin
26/01/2022 21:09
Witaj Florianie. Za mądrze i za wiele politycznie.… »
Wiolin
26/01/2022 20:39
Witaj Florianie. Ty tak po nowemu...Licowanie podpowiada… »
Wiolin
26/01/2022 20:15
Witaj Julando. No nie wierzę....Zapewne minęły 4 lata od… »
Yaro
26/01/2022 20:02
Najważniejsze by w życiu być człowiekiem. Szarość jest… »
Wiolin
26/01/2022 19:56
Witaj Zolu. Tak naprawdę boję się tej inności. Jestem… »
Wiolin
26/01/2022 19:35
Witaj Ewuniu. Rzeczywiście pieśni kojarzą mi się z Rosją,… »
OWSIANKO
26/01/2022 16:26
rzeczywiście, poezja pisana prozą »
OWSIANKO
26/01/2022 16:13
Dziękuję, Afrodyto. »
ShoutBox
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 20:04
  • Dobra, wystarczy tej gadki o niczym.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:58
  • A to zależy co się założy. Ja czasem wolę zapytać Nikogo, niż gadać z Bylekim-ś.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:56
  • Jakże ja bym chciał tak skasować, ale nie mam kogo i za co.
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 18:54
  • A ja, z założenia, nie pytam nikogo o nic.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:52
  • Gdybym wiedział o co chodzi, to bym się nie pytał Kogoś, ale Nikt nie odpowiada. A że jestem Niewiedzący, to pytam i Wiedzących.
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 18:45
  • Skasowałam. znów włączyła mi się autocenzura.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:43
  • Obie miejscówki leżą niedaleko Gdzieśtam.
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 18:41
  • A ja znam takich z Znikąd. to chyba niedaleko od Nikąd.
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas