Randka - Przema24
Proza » Obyczajowe » Randka
A A A

Maciej zamknął drzwi na klucz i skierował się w stronę ulicy. Sobota przywitała go słoneczną aurą. Był umówiony na dziesiątą, ale wyszedł godzinę wcześniej, chcąc jeszcze wstąpić do kwiaciarni. Dziewczyny to lubią. Płatki kwiatów podkreślają ich piękno, a kolce charakter. Zapach perfum. Wyciąg z róży stulistnej. Ciekawe, czy popsika się tym samym, co ostatnio. Delikatna woń miłości.

Całkiem ciepło jak na tę godzinę. W południe będzie prażyć. W końcu lipiec. Po co ten długi rękaw? Mogłem założyć co innego, ale tak będzie bardziej elegancko. Moda nigdy nie była interesująca. Ot, im bardziej niewygodnie, tym lepiej. Ważniejszy jest komfort psychiczny. Albo te dziury w spodniach. W szafie pełno takich, po co przepłacać. Uch, na pewno się spocę. Nie pomyślałem.

Zszedł wąską drogą, mijając kilka drewnianych domów. Architektura pamiętająca czasy sprzed Kazimierza Wielkiego. Najwidoczniej. Dalej sklep spożywczy. Ominąć. Tu nie będzie kwiatów. Może czekoladowe. Ania ma zdrowe zęby, białe jak cukier. Chwila słodyczy, a potem przez długie dni cierpienie. Nie zasłużyła na to. Dentysta bierze nie mało za wizytę. Dawniej robił to kat. Jedno pociągnięcie i problem z głowy. Jedno zamachnięcie się i głowa z szyi. Dobrze, że dziś te profesje rozdzielono.

Niebo nie przykrywała ani jedna chmura. Piękny dzień, aby się spotkać.

Maciek uśmiechnął się. Minął dwójkę dzieci, podskakujących jak źrebaki. Sam był młody, miał dwadzieścia lat, ale to już nie czas na okazywanie radości w taki sposób. Pora spoważnieć, mocniej trzymać się gruntu. Choć zawsze, gdy miał spotkać swoją ukochaną, czuł się tak jak te dzieci. Promień szczęścia opadający na twarz. Bezmiar entuzjazmu. Jednak gdy wracał do siebie, bywało różnie.

Wkroczył w cień jednego z większych budynków. A jeśli coś pójdzie nie tak? Bardzo nalegała na to spotkanie o tak wczesnej porze. To do niej niepodobne. Zwykle to on proponował, ona się zgadzała. Teraz było na odwrót. A może…

Kwiaciarnia była już blisko. Lekki wiatr przyjemnie opływał ciało. Teraz tylko szybki zakup i można iść na umówione miejsce. Tajne to ono nie jest, sporo ludzi tam przychodzi.

Może nie dziś. Jest jeszcze wcześnie.

- Dzień dobry - powiedział Maciek, wchodząc w drzwi niewielkiej kwiaciarni.

- Dzień dobry. Szuka pan konkretnego gatunku? - głos ekspedientki był przyjemny, melodyjny, można powiedzieć – kwitnący. Człowiek mógłby wejść z zamkniętymi oczami i od razu wiedziałby, gdzie jest. W sumie zapachy też są. Ale nie tak bardzo, to nie drogeria.

Maciek rozejrzał się i od razu znalazł to, po co przyszedł. Duża, dorodna, jeszcze niewyschnięta róża. Ideał. Klejnot w koronie. Purpura wyrwana z ziemi, aby pożyć kilka dni i obumrzeć. Dar, w którym ważniejszy jest symbol niż użyteczność. Właśnie, symbolika. Podarunek miłości. Jedna z trzech cnót boskich, ponoć najważniejsza. Wszyscy jej pragniemy. Trudno o tym mówić, ale nie zawsze się udaje. Najpierw płaczemy, że z kimś nie jesteśmy, a potem płaczemy, że jesteśmy. Cudowne uczucie.

- Poproszę tę największą. Tak, jedna wystarczy.

Maciek otworzył portfel, wyłuskując co wartościowsze monety spomiędzy miedziaków. Dziewięć złotych. Tyle kosztuje jeden uśmiech. Jeśli później będzie się uśmiechać także w samotności, było warto. Jeśli nie, szkoda zachodu.

- Do widzenia - rzucił krótko i wyszedł z kwiatem na zewnątrz.

Opuszki palców prawej dłoni delikatnie przytrzymywały łodyżkę. Główka skierowana do dołu, tak podobno lepiej. Byle nie zapomnieć odwrócić przy wręczaniu.

Serce zaczęło mu bić mocniej. Zawsze tak się działo, gdy była blisko. Wyczuwał ją. Skręcić w prawo, potem przed kościołem w lewo. Może tu kiedyś się pobierzemy. Ona w białej sukni, ja w ciemnym garniturze. Yin i Yang. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela. Biel i czerń. Dwie planety, chcące żyć na jednej orbicie. Pod wysokim sklepieniem konstelacja zaproszonych osób. Świadkowie. Ksiądz. Oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Drżenie głosu. Tylko się nie pomylić. To moje marzenie.

Gdy był blisko, zobaczył ją siedzącą na ławce nad stawem. Spojrzał na zegarek. Wpół do dziesiątej. Śpieszyło jej się. To dobrze?

Podszedł bezszelestnie. Nie odwróciła głowy. Może jeszcze nie zauważyła.

Podbródek oparty na dłoniach, łokcie na kolanach. Piękna czerwona sukienka. Wyglądała jak rzeźba greckiej bogini. Nike, która nadal się waha.

Powieki leniwie przymknięte. Słoneczna pogoda. Byłoby miło, gdyby nie ten kamień na sercu. Jak mam mu to powiedzieć? Przecież się załamie. To już dwa lata, tyle czasu, a ja nie dałam jednoznacznej odpowiedzi. Serce nie sługa, cóż mogę poradzić. Wiatr przycichł, jakby czekał. Słyszę kroki. Nie, jeszcze nie. Jak spojrzeć mu w oczy?

Maciek stanął obok, Anna uniosła wzrok. Wstając, uśmiechnęła się lekko. Cienka jest granica pomiędzy uśmiechem a cierpieniem. Śmiech przez łzy, płacz pomimo sukcesów. Jakie to ludzkie.

Przytuliła go, a on odwzajemnił ten gest. To ich rytuał. Od dwóch lat. Nie mogło być inaczej.

Usiedli i dopiero teraz Maciek spostrzegł, że coś jest nie tak. Nie patrzyła na niego, tak jakby kamień leżący na ziemi był w tym momencie najważniejszy.

Chciał wziąć ją za rękę. Odtrąciła jego dłoń. Delikatnie, bez złości, jakby odganiała motyla.

- Muszę ci coś powiedzieć - oznajmiła. - To ważne.

Krótka pauza. Cisza. Zbiera rozbiegane myśli. Nic dobrego z tego nie będzie. Być może jest o coś zła. Ale o co? Szlag, wciąż trzymam różę główką do dołu. Wiedziałem, że zapomnę.

Spojrzała na kwiat. A potem Maćkowi w oczy. Jej były zielone i łagodne, ale smutne. Pod powiekami zaczęły zbierać się łzy. Powstrzymała je. Ale nic nie mówiła.

- Tak? - zachęcił Maciek, choć obawiał się tego, co może usłyszeć. Przecież było im tak dobrze ze sobą. Może to nie dotyczy ich. Problemy w domu? Poza domem? Mam nadzieję, że nie jest ciężko chora. Wygląda dobrze, tylko to spojrzenie... Widocznie źle spała. Dlaczego?

- Chciałam ci powiedzieć... - zaczęła, ale nie skończyła.

Czerwona róża. Daj spokój, Maciek, wiem, co to oznacza. Ale ja tego nie czuję. Być może nigdy nie czułam. Tak boli. Przecież nie możemy. Wiem, że się starałeś. Wiem, że. Wiem...

Pierwsza łza potoczyła się po policzku Ani, zatrzymała się na podbródku i po chwili spadła bezgłośnie na wysuszoną ziemię. Nadal milczy. Gdybym tylko wiedział, co powiedzieć. Jeden uśmiech za dziewięć złotych. Jedna łza. Po co szedłem do tej kwiaciarni. Gorąco tu. Uśmiechu nie można kupić, chyba. Kolejna łza. Może powinienem przeprosić? Ale za co? Po prostu. Czasami trzeba. Profilaktycznie.

Maciek także chciał coś powiedzieć, ale wyszło mu tylko coś w rodzaju przghhagh, więc zrezygnował. Gdy kobieta zaczyna płakać, czasami nie da się zatrzymać jej łez. I lepiej się nie wtrącać, dopóki sama nie będzie chciała powiedzieć.

Po dłuższej chwili Ania się przełamała.

- Maciek, wiem, że mnie kochasz. Wiele razy mi to mówiłeś. Ja nigdy nie mogłam ci tego powiedzieć. Owszem, cieszyło mnie twoje towarzystwo. Zależało mi na tobie jak na nikim innym. Zrozum mnie jednak, nie mogę tego dłużej ciągnąć w taki sposób. Jest mi z tym źle. Czuję się, jakbym oszukiwała. Jakbym okłamywała sama siebie.

Promień radości został złamany. Świat zmierza w kierunku mroku. Jedna z planet opuszcza orbitę, wybierając drogę własnym szlakiem. Yin bez Yang. Dwie strony tego samego medalu. Jak je rozdzielić? Obróć, a zobaczysz rewers. Obróć, a zobaczysz awers. Pomiędzy nie ma niczego. Bezbarwna pustka, gdzie nie ma ani światła, ani ciemności. To zapewne tam trafiają dusze potępione. Serce nie sługa, możesz odejść.

Maciek przestał słuchać, ale mimo to słyszał. Widział też, jak po pewnym czasie Ania wstaje i odchodzi. Na pewno cierpi. Idzie powoli, ale nieubłaganie. Przypomina sobie jej słowa: tak będzie lepiej; przestań; my nie możemy być razem; nie pisz; naprawdę mi przykro; żegnaj.

Kwiat, który trzymał w dłoni, przesunął się wolno pomiędzy palcami, a następnie upadł niedaleko miejsca, gdzie chwilę wcześniej wyschła łza Ani. Być może ktoś go jeszcze znajdzie. Jej już na pewno nie.

Maciek siedział pogrążony w zamyśleniu. Spojrzał na zegarek. Była równa dziesiąta.

Umówiony na godzinę. Zegary są bezwzględne. Czas jest bezlitosny.

A jej tu nie ma.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Przema24 · dnia 30.08.2019 09:35 · Czytań: 243 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Lilah
01/07/2022 20:01
Abi, cała przyjemność po mojej stronie. :) To… »
Florian Konrad
01/07/2022 19:04
Dziękuję Wszystkim!!!!!!! Nawet Pierwszemu :) Nie, żebym się… »
Florian Konrad
01/07/2022 19:02
Dziękuję. »
Dobra Cobra
01/07/2022 17:35
Ja tu widzę SAME pozytywne zmiany u bohatera tego jakze… »
Jacek Londyn
01/07/2022 08:08
Wolnyduchu, Mareczku, dziękuję za znak na… »
Abi-syn
30/06/2022 22:57
Atutem tego wiersza jest autentyczność, wiersz pisany… »
Abi-syn
30/06/2022 22:46
Dzięki: No i trafiały się u mnie też i gorsze teksty,… »
Abi-syn
30/06/2022 22:06
Wolna Duchem, "wyciągłaś" B) B) z niebytu tekst,… »
Madawydar
30/06/2022 20:55
Taka chwila przed pierwszym aktem, oczekiwanie, kondensacja… »
Yaro
30/06/2022 19:52
Dziękuję Duszku jesteś bardzo potrzebna i niesiesz dobre… »
wolnyduch
30/06/2022 19:47
Specyficzne poczucie humoru, jak dla mnie jest to wiersz… »
wolnyduch
30/06/2022 19:44
Jak dla mnie świetny, rytmiczny 13 zgłoskowiec, a z takimi… »
wolnyduch
30/06/2022 19:29
Dobry wiersz do zatrzymania, pozdrawiam. »
wolnyduch
30/06/2022 19:18
Witaj Abi - syn No cóż, może i nie musiałam, ale na ogół… »
Mareczek
30/06/2022 17:03
Delikatnie płynie Twój wiersz,bije z niego autentyzm.Pełne… »
ShoutBox
  • ApisTaur
  • 01/07/2022 22:13
  • W sezonie ogórkowym, tłok tylko na plażach ;)
  • Materazzone
  • 28/06/2022 17:24
  • Dawno mnie tu nie było. Strasznie mało tu życia jest :(
  • Kuba1994
  • 19/06/2022 15:13
  • Witam poszukuję kogoś kto oceni moją książkę ?
  • Dobra Cobra
  • 12/06/2022 11:46
  • Nie ma co do tego wątpliwości. Ukłony.
  • Kazjuno
  • 12/06/2022 09:01
  • Noblesse oblige
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:58
  • PS Zburzyć twierdzę i taktyczny odwrót.
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:54
  • Dzięki Dobra Cobro. Aż rzuca się w oczy że jesteś obcykany w kodeksie rycerskości. Serdecznie pozdrawiam, Kaz
  • Dobra Cobra
  • 11/06/2022 08:02
  • Serwując się ucieczką uratowałeś swoją męską cześć ;) Zuch chłopak!
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas