Różowy Pinokio- cz.II - Rozdział IX i X - JOLA S.
Proza » Bajka » Różowy Pinokio- cz.II - Rozdział IX i X
A A A
Od autora: Zosia nie ma jeszcze dość moich historyjek i tym samym zmusza mnie do pisania. :)

Rozdział IX

 

— Latałem balonem! Nie znoszę kąpieli w deszczu, ale było wspaniale. Zabrał mnie przypadkiem  — nie wiem, dlaczego tylko mnie i nie pamiętam, gdzie wtedy byliście! — przejęty Ptaszek relacjonował jednym tchem.

Pluszak aż przysiadł ze zdumienia.

— Ojej! Podróż balonem to moje wielkie marzenie. Ptaszku, a z ciebie wulkan energii, nie to, co ta chuda tyka — dodał, patrząc z wyrzutem na drewnianego przyjaciela.

Pajacyk zastygł, czując przypływ zimna i gorąca, jak zawsze, kiedy ktoś go atakował bez ostrzeżenia.

— Spadające gwiazdy można podziwiać, stojąc! Nie musiałem trzepotać skrzydłami! A przy Księżycu byłem taki malutki — Ptaszek nie przestawał szczebiotać, rozwodząc się nad wszystkim, co mu przyszło do głowy.

Pinokio strzepnąwszy zaschłe błoto z kolan, odezwał się z niedowierzaniem w głosie:

— Chyba to wszystko ci się przyśniło, bo prawda jest taka ...

Ptaszek nie dosłyszał dalszego ciągu komentarza Pajacyka, i może dobrze się stało, bo nie był on miły. Pluszak jeszcze nie ochłonął:

— Ptaszku, co jeszcze pamiętasz? Opowiedz! Cokolwiek!

— Balon był ogromny, lekki i sterowny jak piórko. Niesiony wiatrem wznosił się i równie szybko opadał! Zaskoczę cię jeszcze bardziej! Pszczoły transportowały nim miód. Słowo!

— Hm...W słoikach? Aż ślinka leci i serce rośnie!

— No coś ty! W baryłkach! Dowożą je wózkami na lądowisko dziwne stwory, przypominające ogromne koniki polne. No wiesz, był półmrok i mogło mi się przewidzieć...

— To wszystko jest takie trudne, ale nie szkodzi! — przerwał mu Miś, równie zdumiony, co szczęśliwy.

Pinokio popatrzył na przyjaciół z odcieniem zazdrości w oczach:

— O czym tak szepczecie? Zapewne jakieś głupoty chodzą wam po głowach!

— Pajacu, nie zadzieraj nosa!

Pajacyk skrzywił się urażony. Zapanowała cisza.

Po długim czasie:

— Co będziemy robić? — odezwał się niepewnie.

Pluszak omiótł drewnianego przyjaciela szorstkim spojrzeniem.

— Nie myślałeś chyba, że będę tu siedzieć i czekać, co?

— Spokojnie, Misiu! Muszę przygotować precyzyjny plan podniebnej przygody. Lata się, stojąc, a doświadczenia nabywa się dopiero po kilkudziesięciu godzinach pilotowania.Tego w szkole nie uczą!

Pajacyk okazał się kiepskim aktorem. Nawet niezbyt spostrzegawczy obserwator wychwyciłby kłamliwy ton jego głosu, podparty mało wiarygodnym grymasem twarzy.

— Pinokio, mówiłeś, że nie pilotowałeś balonu? Kłamanie coś kiepsko ci idzie!? — rzucił Miś, łykając gniew.

— Pluszaczku, to nie tak! Będę mógł to powtórzyć, oczywiście z tobą na pokładzie.

Radość Misia była wielka.

— Witamy, kapitana balonu! Ten moment trzeba uczcić, najlepiej karmelkami!  — wykrzyknął, gładząc się łapką po brzuszku.

Pinokio poweselał, mile połechtany propozycją przyjaciela. Był głodny, jak wilk. Korciło go, żeby rozwinąć tę kwestię, już nabrał w płuca powietrza, gdy w tym samym momencie  :

— Nic, już nie mów! Spadam! — rzucił z roztargnieniem Pluszak, zrywając się na równe nogi i już go nie było.

 Zabawny Miś! Najwyraźniej doznał kolejnego objawienia, ale niech mu będzie. Do lądowiska balonów czeka nas jeszcze długa droga — orzekł w duchu Pajacyk i powlókł się za przyjacielem.

— Będzie dobrze! Kto szuka ten znajduje — pocieszył go skrzydlaty gaduła, szybko wznosząc się ku zachmurzonemu niebu.

 

Rozdział X - Dolina Duchów

 

Mali wędrowcy maszerując, prawie nie rozmawiali. Droga dłużyła się. Prowadząca pod górę, skalista ścieżka zwężała się z każdym krokiem. Wieczorna mgła stopniowo spowijała okolicę, ograniczając widoczność.

Pajacyk już z daleka wyglądał na zmęczonego. Powłócząc długimi nogami, rozmyślał, wpatrując się z niepokojem w niebo: Niestety nie mam dla Misia żadnej dobrej wiadomości. Dlaczego ten uparciuch, zawsze chce więcej i lepiej? Może nie powinienem mu ulegać?

Po długich godzinach dotarli na szczyt najwyższego wzniesienia. Widok, który roztaczał się przed nimi, wprawiłby każdego w osłupienie. Kępy gęstych zarośli okalały krawędzie bezkresnej, ciemnej doliny o płaskim dnie, porośniętym wysokimi trawami.

Dolina Duchów przypomina ciężkie, falujące morze. Nie taką pamiętam, ale myślę, że będzie fajnie.

Głos Pajacyka brzmiał niepewnie.

A, to interesujące! wypalił Miś, przysiadając na skale.

Faktycznie, drzewa i krzewy wyglądały na tle Doliny, niczym maszty zbłąkanych żaglowców. Obrazy przemieszczały się przed oczami tak szybko, że Pluszak nie był pewien, czy to, co widzi dzieje się naprawdę.

— Słyszysz te szmery?  — odezwał się zaniepokojony.

— Pozwól rozbrzmiewać szumowi lasu.

Pinokio próbował uspokoić Misia, ale dźwięki stawały się coraz dokuczliwsze.

— To nie świst wiatru! — orzekł Pajacyk po namyśle, zsuwając różową czapeczkę na tył głowy.

— Naturalnie, naturalnie... Proponuję, by nie gadać na próżno i samemu zbadać przyczynę — odparł Miś i w oka mgnieniu ześlizgnął się ze stromego zbocza.

Zaaferowany nawet nie zauważył, że Pajacyk został daleko z tyłu. Co sił w pluszowych nogach, biegł w kierunku szpaleru krzaków okalających porośniętą wysoką trawą łąkę. Gdy był u celu przystanął. To, co ukazało się czarnym oczom z guzików przeszło najśmielsze oczekiwania.

A co to takiego? Cała masa stworów pokrywa łąkę. Siedzą w trawie lub skaczą. Dziwne jakieś? I te długie czułki zakończone oczamiszeptał do siebie, najwyraźniej zaciekawiony.

W tej samej chwili, tuż przed nim, wyrósł, jak spod ziemi, zagadkowy stwór. Był dużo większy od Misia i wyglądał, jak konik  polny narysowany ręką dziecka: wielkie, wyłupiaste oczy, podłużny tułów i patykowate nogi. Stał blisko, nie więcej niż metr od Misia. Pluszak aż poskoczył, drapiąc się w głowę.

A ty, kim jesteś? Minę masz, jakbyś wlewał kwas do wody. Duch nie duch? Wcale nie przypominasz poczciwego Filipa z „Pszczółki Mai”. Czuję się tu, jak obcokrajowiec, przemknęło przez pluszową głowę.

Miś cofnął się, mocno zaciskając powieki. Gdy je podniósł, już nikogo koło niego nie było. Mimo dręczących obaw, zapuszczał się w wysokie trawy, coraz dalej i dalej. Przyjemność odkrywania okazała się silniejsza od zdrowego rozsądku. Mrok zdawał się oddychać w rytmie misiowych kroków. Niedługo trzeba było czekać, gdy tuż za plecami usłyszał ochrypłe, metaliczne ćwierkanie, powtarzane przez echo:

 — Kimkolwiek jest przegonić go albo najlepiej związać i do kotła!

Donośne głosy przyprawiały o dreszcze, drzewa rzucały straszne, pełzające cienie. Księżyc zbladł. Gwiazdy przygasły.

— Zapewne z podróży do Londynu wyszły nici i teraz te wściekłe kupy metalu, szykują dla mnie coś strasznego, wzdrygnął się Miś.

Ciemności wydawały mu się coraz mroczniejsze. Zmieniające się, czarne kształty przerażały. Tajemnicze koniki, niczym zjawy, powoli wyłaniały się z mroku, otaczając pluszowego przybysza kołem, które kładło się cieniem na dnie doliny.

Ścigają mnie! To nie jest zabawa w berka po ciemku! jęknął cicho.

Zapewne nie chciał przyznać się głośno, jak bardzo czuł się bezradny i osamotniony. Nagle, dziwnym zbiegiem okoliczności, doszedł go ledwie słyszalny, znajomy głos:

— Co za głupie psikusy? I to ma być element dobrej zabawy?!

Misiowe oczy napełniły się łzami nadziei.

Hallo, Ślimaczku, ty tutaj? Zaczekaj, proszę! zawołał ostatkiem sił, wyciągając przed siebie pluszowe łapki.

Nikt mu nie odpowiedział. Wydawało się, że małe serduszko pęknie na tysiąc kawałków.

 

*****

Pinokio słysząc dochodzący z Doliny Duchów hałas, pełen złych przeczuć puścił się na skróty.

Miś i kłopoty to jedno, ale chodzi o to, żeby być razem. Przyjaźń jest warta najwięcej, przemykało przez głowę biegnącego na przełaj Pajacyka.

Nie wiadomo, jak by skończyło się spotkanie Misia z tajemniczymi konikami, gdyby Pinokio nie wyszedł nagle z cienia.

Ooo, nareszcie! wyrwało się z pluszowej krtani.

Miś był wyraźnie zalękniony, prawie płakał, ale bliskość drewnianego przyjaciela zmieniła wszystko. Pluszak odzyskał oddech. Złowrogie ćwierkanie ustało. Koniki znieruchomiały, spoglądając na przybysza z zaciekawieniem. Twarz Pinokia, w świetle księżyca, przybrała nieodgadniony wyraz. Ręce zaplótł na piersiach, zmrużył oczy, jakby szukał użytecznego zwrotu, albo jakiegoś tajemnego zaklęcia. W końcu zebrał się w sobie, podparł się pod boki i uśmiechając się przymilnie, powiedział:

— Zakończmy to widowisko, panowie! Może porozmawiamy? Jestem bezstronny, ale wydaje mi się, że Miś nie chciał was obrazić i prosi o przebaczenie.

— A jak wyjaśnisz, że ten pluszowy intruz widzi w nas tylko zło?

To kłopotliwe pytanie przez moment kołatało się w powietrzu. Pinokio w zamyśleniu pocierał podbródek, aż w końcu odparł:

— Mój mały przyjaciel błaznował, to robi najlepiej! Jestem jego licencjonowanym przewodnikiem po Krainie Niekończącej się Bajki. Mam pewność, że ta podróż go jeszcze wiele nauczy, jest w dobrych rękach... Jestem rad, że was spotkałem ...

Pluszak popatrywał na drewnianego przyjaciela spod oka, ale Pajacyk mówił dalej, niczym nakręcony. Gdy skończył, wstrząsany czkawką, mruknął pod nosem:

— Misiu, tym Duchom trzeba dać szansę i wiedz, że ta dolina była zawsze ich domem

— Jesteś pewien?

— Całkowicie.

Udobruchane duchy rozstąpiły się. Ucichł harmider.

— Misiu, zmywamy się póki czas!

— Dobra, dobra — ten odparł posłusznie.

Ruszyli pędem przed siebie, nie zatrzymując się. Twarda ziemia usiana była okrągłymi kamykami. Monotonii krajobrazu nie zakłócały nawet nieliczne wzniesienia.

— No i co teraz? — zapytał zdyszany Pluszak, gdy na horyzoncie ukazał się kontur Lasu Umarłych.

— Zanim ci odpowiem, Pluszaczku, muszę cię skarcić: rozumiem twój strach, ale nie byłeś zbyt grzeczny i zapamiętaj, że nieproszone wizyty w Dolinie Duchów, po północy, są niedozwolone.

— Coś ty! — obruszył się Miś, rzucając Pajacykowi ostrzegawcze spojrzenie.

— No, nie obrażaj się! Te Duchy wyglądały mi bardziej na kogoś, kto lubi płatać figle — ciągnął dalej Pajacyk.

Zwyczajnie się ich bałem i nie mam ochoty zastanawiać się czy byłem grzeczny czy nie, pomyślał nadąsany Pluszak, odwracając się na pięcie.

 

                                                                                                                                          dcn.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
JOLA S. · dnia 15.10.2019 15:15 · Czytań: 765 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 10
Komentarze
Dobra Cobra dnia 15.10.2019 17:51 Ocena: Świetne!
Piękna bajka, która obowiązkowo trzeba czytać dzieciom, by ustrzec ich przed młodzieńczą masturbacją!

JOLA S,

Jak zwykle slodko, jak zwykle dydaktycznie . Gdybyż historie dla dorosłych miały taką moc prowadzenia ludzi o iluż mniej byłoby zagubionych, z pomieszanymi zmysłami, erotomanó gawędziarzy iraz zwyklych swirow jak i chamów.

Przepiękna dawka prozy dla niektórych, która należy wznosić pod niebiosa. Jak też wychwalać najwyższymi ocenami.

Dziękuję za te piękne chwile popołudniowe, gdy nie dała się z Pinokiem and Co w bajce. Co z może być lepszego? wszak Majkel Dżakson tez tak czymil. Na dodatek miał lamę i fontannę, z ktorej 24 na dobę tryskał boski napoj Pepsi Cola. Więc spragnieni nie mieli wcale źle.


Pisz nam dalej!


Pozdrawiam w sposób piękny,

DoCo
JOLA S. dnia 15.10.2019 21:07
DoCo,

czegokolwiek dotkniesz zamienia się w złoto. Każdy Twój komentarz przyciskam do piersi, zachodząc w głowę - Skąd on czerpiesz natchnienie?

Moim jest moja mała dziewczynka, o bezgranicznej ciekawości świata.
Dopiero za dwa tygodnie stuknie jej ósme wiosna, ale już dziś wyruszamy z naszymi ulubieńcami w podróż do Krainy Niekończącej się Bajki.
Trzaskają drzwi samochodu. Słyszysz? Nasz pojazd odjeżdża.
Czy następna przygoda będzie należała do nas?
Opowiemy po powrocie.

Buziaki :) :)
al-szamanka dnia 18.10.2019 17:23 Ocena: Świetne!
Niektóre z zauważonych:

Cytat:
Jakie to wszyst­ko nie zwy­kłe.

niezwykłe

Cytat:
— Więc, co mam robić? — za­py­tał zmar­twio­ny.

bez przecinka

Cytat:
A ty, kim je­steś?

jw
Cytat:
— Nie, nie śnię! Pi­no­kio, po­mo­cy, nie chcę tu umrzeć! — Miś jęk­nął, bez­rad­nie.

a może... jęknął bezradnie Miś, albo bezradnie jęknął Miś.

Cytat:
Po go­dzi­nie wy­tę­żo­nej wę­drów­ki Pi­no­kio, przy­sta­nął

bez przecinka

Cytat:
Zimny wiatr się na­si­lał z każdą mi­nu­tą.

a tak: Zimny wiatr nasilał się z każdą minutą.

Cytat:
Pa­ja­cy­ka, pierw­sze­go, zmo­gło zmę­cze­nie.

bez przecinków

Oczywiście nie mogło mnie zabraknąć pod Twoim Pinokio:)
Podziękuj ode mnie Zosi, że ciągle nie ma dość i tym samym zmusza Cię do pisania.
To najcudowniejszy przymus jaki tylko może się zdarzyć.
W rezultacie znowu mamy śliczne opowiadanie o przyjaciołach o różnych charakterkach.
O ich przygodach, wędrówkach, a nawet małych, niewinnych nieporozumieniach.
Piszesz tak obrazowo, że nawet widzę grymasy Twoich bohaterów - miękkie pluszaka, i nieco kanciate Pinokia.
Spodziewam się, że wspólny lot balonem dostarczy obu niezapomnianych wrażeń.
Bo jak swojego czasu powiedział Pinokio: "Coś, co wygląda na splot dziwnych zdarzeń, może być początkiem wielkiej przygody"

pozdrawiam ciepło :)
JOLA S. dnia 18.10.2019 17:52
Droga Al,

pisanie podobnie jak życie to suma wyborów. Sama wiesz, że dla dzieci powinno się pisać inaczej, lepiej. Uwierz, czasem brak mi sił. Gdy przywieram do szyby, w mroku czai się strach, że nie podołam. Po chwili zwątpienia, dzieje się coś dziwnego. To myśli! One należą do Zosi. Czuję bicie jej serca i już wiem, że nie wolno mi jej zawieść.

Wielkie dzięki za czytanie, słodkie słowa i należne cięgi. :)

Serdeczności i do następnego.
al-szamanka dnia 18.10.2019 17:58 Ocena: Świetne!
Ach, jakież cięgi? - maciupkie potknięcia :)
W żadnym wypadku nie możesz zawieść Zosi, nigdy!
Dopóki tak jest, nie zawiedziesz też Twoich czytelników.

buziaki :)
JOLA S. dnia 19.10.2019 08:17
Obiecuję, Al. :) :) :) :)
Kazjuno dnia 20.10.2019 12:55 Ocena: Świetne!
Ech...Ta nasza przyjaciółka Al Szamanka to ma oko. Nic dziwnego, trenowała strzelectwo.
Dla mnie Jolu, twoje pisanie to wzór pięknej polszczyzny.
Choć raz mi delikatnie zgrzytnęło.
Cytat:
Pa­ja­cyk na­wi­jał dalej, jak na­krę­co­ny.

Jednak "nawijać" to zapożyczony z grypsery i powszechny teraz zwrot w młodzieżowej gwarze. Jednak tu wtrącony, w pięknej bajeczce dla Zosi, zastąpiłbym słowem "ględził"(?), "ciągnął"(?), albo inaczej.
Pewnie to Ciebie dziwi. Taka uwaga od Kazajuno? Faceta, który pisze o mordobiciach, kryminalistach i prostytutkach? A tu taki delikatniutki?

Chyba jednak się czepiam.

Bajeczka jest pięknie napisana. Można wnusi pozazdrościć tak kreatywnej Babci.
Za to jeden z moich wnuków interesuje się historią, więc zabawiam go opowieściami o Hitlerze, o słynnych szpiegach, a także wygłaszaniem niepoprawnych politycznie osądów dotyczących stosunków z krajami ościennymi.

Najpierw odepchnęła mnie literacka kategoria Różowego Pinokia. Przeczytałem ze dwa zdania i odpuściłem. Dzisiaj chyba byłem lepiej usposobiony. Przeczytałem parę zdań więcej i już nie mogłem się oderwać.
Aż się dziwię, jak potrafiłaś także mnie, osobnika dalekiego od zainteresowania bajkami wciągnąć w Twoją opowieść.

Życzę ozłoconej słońcem jesiennej niedzieli i serdecznie pozdrawiam, Kaz
JOLA S. dnia 20.10.2019 20:52
Drogi Kazjuno,

bardzo mi miło słyszeć takie słowa.

Słuszne spostrzeżenia, wielkie dzięki.

Serdeczności. :) :) :)
Lilah dnia 25.10.2019 17:58
Jolu,
piękna opowieść! Ja siedzę w tych swoich rymowańcach i prozą niczego jeszcze nie zdarzyło mi się napisać. Nie wiedziałabym nawet, jak się zabrać do takiego pisania, więc z tym większym podziwem Cię czytam.

Pozdrawiam serdecznie :)
JOLA S. dnia 26.10.2019 08:02
Lilu,

bardzo się cieszę z Twojej wizyty w Krainie Niekończącej się Bajki. :)

Dzięki za miłe słowa :)

Serdeczności :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Dobra Cobra
07/12/2021 18:37
Jest dokładnie tak, jak piszesz. JOLA S. Dziękuję… »
Kazjuno
07/12/2021 15:37
Zwroty akcji, niczym w wirującym kalejdoskopie. Niektóre… »
jelcz392
07/12/2021 14:09
Masz dużo racji, ale przyjąłem takie założenie, że… »
Nuria
07/12/2021 12:36
przyszycguzik Enooo, nigdzie nie powiedziałam, że się… »
przyszycguzik
07/12/2021 12:28
Gratuluję :) Przyjmuję do wiadomości, że się nie znam. »
JOLA S.
07/12/2021 11:39
Nie dajcie się zwieść, to wciąż opowieść o nas, ludziach, z… »
Nuria
07/12/2021 10:42
Nie wiem, nie jestem fanką memów i nie ma mnie na FB.… »
przyszycguzik
06/12/2021 21:57
Fajny rym - Górna Półka - Peruka. Obawiam się, że we… »
Dobra Cobra
06/12/2021 15:35
Kawałek życia kawałkiem życia, ale to przeszkadza Ci w… »
pociengiel
06/12/2021 11:31
Dzięki. »
Darcon
05/12/2021 20:20
A dziękuję, miałem to nagrane w formie słuchowiska, ale plik… »
AnDob
05/12/2021 20:09
Kochaj mnie dla pieniędzy... »
Opheliac
05/12/2021 17:24
Bardzo podoba mi się pierwsza strofa i klimat z winnicą.… »
Opheliac
05/12/2021 17:20
"Zwiewna przepustnica" trochę mnie przerosła,… »
Opheliac
05/12/2021 16:37
ZielonyKwiecie, Alosie - dziękuję za komentarze :) »
ShoutBox
  • Igga90
  • 07/12/2021 18:57
  • hejka
  • mike17
  • 07/12/2021 15:08
  • Jeszcze tydzień pozostał, by wziąć udział w MUZO WENACH 10, konkursie dla prozaików. Zapraszam do zabawy : [link]
  • ZielonyKwiat
  • 06/12/2021 20:51
  • Jak na razie jeszcze jestem "aktywna". Pusto.
  • mike17
  • 06/12/2021 17:52
  • Po prostu jadąc do domu na Święta : [link]
  • AntoniGrycuk
  • 06/12/2021 15:40
  • Zmarł wczoraj, genialny wokalista: [link] Odpoczywaj w pokoju ze swoją muzyką :(
  • ZielonyKwiat
  • 05/12/2021 15:29
  • Dziękuję za zaproszenie, ale chwilowo mam awersję do portali. Wolę jednak czasopisma i książki. W rzeczywistości czekam, aż admin zamknie mi konto, wiec jeszcze Wam odpisuję
  • Yaro
  • 05/12/2021 15:25
  • ZielonyKwiat zapraszam na inny portal na naszapoezja.pl lub na Truml.com. Cieszę się bardzo, że pojawiłaś się tutaj na portalu wniosłaś wiele świeżego powiewu. Pozdrawiam.
  • AntoniGrycuk
  • 05/12/2021 15:23
  • Mnie się też podobała, ale uważam, że można nad nią jeszcze popracować. Niektóre fragmenty były wyśmienite, a naprawdę słabych nie było. Było to, co u każdego zdolnego, wciąż uczącego się autora.
Ostatnio widziani
Gości online:37
Najnowszy:Igga90
Wspierają nas