3. Liceum Samobójców - pliszka
Proza » Inne » 3. Liceum Samobójców
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

Po kilku pierwszych tygodniach w tej szkole nadchodzi pewien nieunikniony moment. Moment, w którym uświadamiasz sobie, po co tu naprawdę jesteś. Czy jesteś tu, bo faktycznie tu pasujesz? Czy jesteś, aby utwierdzić się w przekonaniu, że to ani trochę nie jest miejsce dla ciebie? A tak, to możliwe. Taka szkoła może być miejscem dla kogoś dobrym. Ludzie po próbach samobójczych dostrzegają, co tak naprawdę chcą sobie zrobić. Kiedy widzą ciało chłopaka, z którym dzień wcześniej grali w koszykówkę, zaczynają rozumieć, jak wygląda to wszystko z perspektywy drugiej osoby. Siniejąca skóra, suche usta, zapadnięte oczy. Trzeba przyznać, że przez pierwsze miesiące taki widok robi wrażenie. Potem zaczynasz się przyzwyczajać.
Piątek — najkrótsze lekcje. Po godzinie trzynastej praktycznie zostaje zaliczenie stołówki i droga do pokoju. Czemu zaliczenie, a nie po prostu obiad? Bo mało kto to je. Są przypadki, kiedy woźne próbują wepchnąć w suchą osóbkę przynajmniej gram jedzenia. Ale celowa anoreksja to też rodzaj samobójstwa. Okrutnego i powolnego. Sprawdzenie samego siebie, ile da się radę wytrzymać. W każdym razie na stołówkę trzeba przyjść. Zazwyczaj po prostu zgłaszam, że się pojawiłem, siadam w kącie i odrabiam lekcje. Czasem wsunę jakiegoś batona lub dwa. Normalny nastolatek, co nie? Ale mam radę dla każdego, kto ma podobną stołówkę do naszej. Jeśli już musisz to zjeść, to zjedz to jak najszybciej, zanim to zje ciebie.
Po odwaleniu dwunastu zadań o pierwiastkach od pani Gràffs wybiła prawie piętnasta. Stołówka opustoszała. Z drugiego końca sali było słychać tylko nalegania starszych kobiet i żałosne, ledwo słyszalne mruczenie: ,, Nieee, puść... Zostaw, nie chcę". Wychodziłem właśnie przez ogromne drzwi z zamglonymi szybami na ciemny już o tej porze korytarz.

— Darreeen! — krzyknął ktoś za mną. 

Odwróciłem się i zobaczyłem biegnącą w moją stronę wysoką brunetkę w o wiele za krótkich spodniach. Na skąpą białą bluzkę na ramiączkach miała zarzuconą powycieraną dżinsową kurtkę. Czerwone, oryginalne trampki, które widocznie obcierały jej kostki, sprawiały tej dziewczynie więcej dumy z ich noszenia niż bólu. To Cassidy Rousteen.

— Cześć — rzuciłem, nie chcąc wdawać się w głębszą dyskusję i odwróciłem się znów w stronę korytarza.
— Zaczekaj! Jak tam obiad? Smakowały brukselki? — zapytała z takim uśmiechem, jakby sama przyrządziła pieczoną gęś i była z siebie bardzo dumna.
Nie byłem głodny i darowałem sobie obiad.
Chłopaku, wiesz, że trzeba jeść! Inaczej nasz organizm... 

Cassidy trudno było spławić. Była takim szkolnym psychologiem na własną rękę. Każdym się interesowała i każdemu chciała pomóc, ale jej nie miał, kto ofiarować pomocy, kiedy tego potrzebowała. Przez całe dzieciństwo była bita i zastraszana przez własnego ojca. Jej matka zmarła, kiedy Cassidy miała czternaście lat. To wtedy podobnież chciała się zabić, ale nie każdy w to wierzy. Fakt — stała w środku nocy oparta o balustradę mostu, ale to było jej miejsce. Miejsce, gdzie chodziła z mamą pogadać, wyżalić się. Miała trudno w życiu, ale w szkole nigdy nie widziałem jej w bandażach na nadgarstkach lub na szpitalnych noszach.

— Tak, wiem. Stanie się wycieńczony i mózg źle będzie przyswajał wiedzę. Nie martw się, dostarczyłem dużo cukru — powiedziałem, pokazując opakowania po batonach i wyrzucając je do kosza.
— Oh Darren, gdyby więcej osób w tej szkole byłoby takich jak my, to ludzie wcale nie nazywaliby nas żywymi trupami — powiedziała, patrząc na mnie z lekkim uśmiechem.
Może... — chciałem tym zakończyć tę rozmowę.

Z Cassidy czasami uczyłem się po lekcjach, ale w rozmowach psychologicznych nie była najlepsza. Nie miałem ochoty na żadną rozmowę. Po spartaczonym teście z angielskiego nie miałem ochoty na nic.

Badania wykazują, że środowisko, w jakim żyjemy, znacząco wpływa na...
— Nie obchodzi mnie, co wykazują badania Pani Psycholog Rousteen! — krzyknąłem, gwałtownie skręcając w korytarz prowadzący do internatu chłopców.

Miałem już dość gadania o tym, jakim trzeba być i jacy jesteśmy. Nie odwróciłem się, tylko szedłem stałym tempem przed siebie. Wiedziałem, że za mną nie idzie. Słyszałem tylko swoje kroki, ale wiedziałem, że stoi na skrzyżowaniu głównego holu z podrzędnym korytarzem. Jest nieruchoma i patrzy, jak odchodzę. Myśli, co znów powiedziała nie tak, dlaczego nikt nie chcę dać sobie pomóc, dlaczego każdy ją zawsze odrzuca. Z zatrwożoną miną i trzęsącą się wargą próbuję opanować mętlik w głowie. Wyobrażam sobie, jak wyjmuję notatki z kieszonki w kurtce i patrzy, czy się gdzieś pomyliła, mimo że nie miała gdzie, bo prawie nie dopuściłem jej do głosu, aby prawiła swoje mądrości. Nie byłem jedyny, który tak ją potraktował. Ludzie często zbywają ją w tej szkole. Nikt nie chcę słuchać, jaki powinien być i co powinien robić. A ona pragnie każdemu na siłę pomóc. Nie czułem, żebym potrzebował pomocy. Wtedy nie.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
pliszka · dnia 23.01.2020 11:26 · Czytań: 459 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 4
Komentarze
MarcinD dnia 23.01.2020 23:46
Cytat:
To Cassidy Rousteen.

A kto to jest? Kim ona jest? Bo ja nie wiem, nie mam tego jednoznacznie określone. Z poprzednich zdań wiem jak wygląda. Może jest kucharką, która chce się upewnić że bohater coraz zjadł? A nie, chyba jest uczennicą, taką jak bohater, tyle że lubi się zajmować innymi. Ok, domyśliłem się po czasie. Dobrze, przepraszam, jeśli było to z mojej strony odrobinę złośliwe - nie takie miało być.

Konsekwentnie prowadzisz ciąg dalszy wydarzeń, trzymasz poziom jak przy poprzednich częściach. To dobrze, chce się czytać i czekać na kolejne, zwłaszcza po końcówce zapowiadającej jakiś... przełom?
pliszka dnia 03.02.2020 21:33
MarcinD, dziękuję za komentarz. Bardzo mi zależy, by poziom ten nie spadł :) Zobaczymy co z tego wyjdzie :) Pozdrawiam!
Miladora dnia 17.04.2020 19:01
pliszka napisała:
Bardzo mi zależy, by poziom ten nie spadł

Cóż... jeżeli chodzi o wzbudzenie w czytelnikach zainteresowania opowieścią, to nie spadł, Pliszko. :)
Jednak w tej części aż roi się od błędów.
Powiedz - nie sprawdzasz tekstów przed publikacją?
Bo masz całą masę literówek, powtórzeń, braków interpunkcyjnych, no i stylistyka miejscami wyraźnie kuleje.

Ale wiesz co? Wierzę w Ciebie i w tę opowieść. :)
Więc zabieraj się do roboty.

Do miłego następnego. :)
wiosna dnia 17.04.2020 21:08
Zwrócę uwagę na dwa miejsca:)
Cytat:
Lu­dzie po pró­bach sa­mo­bój­czych do­strze­ga­ją, co tak na­praw­dę chcą sobie zro­bić. Kiedy wsta­ją rano i widzą ciało chło­pa­ka, z któ­rym dzień wcze­śniej grali w ko­szy­ków­kę za­czy­na­ją ro­zu­mieć, jak wy­glą­da to wszyst­ko, kiedy już by nie mogli pa­trzeć.

Myślę, że nad powyższą wypowiedzią warto pomyśleć, bo teraz, jak dla mnie jest mocno zagmatwana.
Cytat:
chcia­łem za­koń­czyć tą roz­mo­wę. Z Cas­si­dy nawet czę­sto się uczę po lek­cjach, ale w roz­mo­wach psy­cho­lo­gicz­nych nie była naj­lep­sza. Nie mia­łem ocho­ty na żadną roz­mo­wę. Po spar­ta­czo­nym te­ście z an­giel­skie­go nie mia­łem ocho­ty na nic.

Mieszasz czasy.
Takich miejsc jest więcej, ale to już napisała Miladora. Trzymam kciuki za poprawki. :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Kazjuno
28/02/2024 22:59
Gosposię, Zbysiu, w odpowiedzi na mój komentarz, ująłeś w… »
Kazjuno
28/02/2024 22:13
Zbysiu Zaciekawiłeś mnie powyższym komentarzem. Bliski… »
Jacek Londyn
28/02/2024 19:03
Zdzisławie, z treści fraszki wnioskuję, że pomimo… »
Marek Adam Grabowski
28/02/2024 15:55
Zamiast pisać od nowa wklejam mój komentarz z innego… »
Zbigniew Szczypek
28/02/2024 15:24
Kaziu Nie zrozumiałeś mnie niestety, jeśli chodzi o… »
Zbigniew Szczypek
28/02/2024 15:06
Kaziu To jest niedokończony przeze mnie komentarz, tak jak… »
Kazjuno
28/02/2024 13:26
Sposobów na poderwanie "gosposi" może być wiele.… »
Kazjuno
28/02/2024 13:01
Cieszę się, że przeczytałeś i dzięki za taaaaaaki duży i… »
Zbigniew Szczypek
28/02/2024 00:40
Kaziu Pisałem wcześniej o pomyśle na część 5-tą, już ją… »
Zbigniew Szczypek
28/02/2024 00:14
Roninie Podobała mi się ta miniatura. Chociaż zacząłem od… »
Kazjuno
27/02/2024 23:32
No, Zbysiu, Muszę pogratulować! Nie należę raczej do… »
Zbigniew Szczypek
27/02/2024 23:23
Kaziu Nie pamiętam, co czytałem i nie skończyłem… »
pliszka
27/02/2024 23:22
Muszę przyznać, że tekst ten skłonił mnie do szczególnie… »
pliszka
27/02/2024 22:57
Uderzająco prawdziwe i smutne. I nie tylko z miłością tak… »
Zbigniew Szczypek
27/02/2024 21:42
Dobry wieczór Pliszko Bardzo Ci dziękuję, że jako jedyna… »
ShoutBox
  • Redakcja
  • 28/02/2024 12:15
  • Dla nas to było takie samo zaskoczenie jak i dla Was ;)
  • Zbigniew Szczypek
  • 28/02/2024 12:00
  • No to śmieszne nie było, już rozwijałem matę i owijałem papierem ryżowym krótkie tanto... ;-]
  • Redakcja
  • 28/02/2024 11:50
  • Wracamy po krótkiej przerwie. Tęskniliście? ;-)
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 23:33
  • I teraz dopiero, gdy byłem tu i tam, pozwolę sobie zaprosić Was do mnie, na "Bal". Z góry dziękuję, za odwiedziny ;-}
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 22:50
  • Hej! W tym "skansenie" chroboczą korniki - więc jeszcze żyje!
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:52
  • Oby nie z mocą Covida. Część ucieknie w popłochu. Niektórzy przeciążeni intelektualnie mogą powiększyć grona pacjentów zakładów psychiatrycznych. Tym zalecam mokre kompresy na rozpalone czoła.
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:45
  • Sorry za literówkę. "Macie", a nie "Maci"!
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 13:44
  • I tu Ci Kaziu przyklasnę - brawo! "Zarażmy" towarzystwo PP nową "pandemią" ;-}
  • Kazjuno
  • 22/02/2024 13:09
  • Maci rację Pliszko Zbyszku. Szczypku. Może właśnie my (bo też ostatnio dorzuciłem pięć groszy) ponownie obudzimy z letargu PP rozleniwione towarzystwo? Szkoda było patrzeć, jak marniało w oczach.
  • Zbigniew Szczypek
  • 22/02/2024 12:48
  • Zgadzam się z Pliszką. Gdy tu się działo - komentarze/rady{kilkadziesiąt dziennie) - PP żyło, przyciągając także młode pookolenia, radosną dyskusją na temat literatury wszelakiej. Był taki gwar!
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty