Przepis na bimber - Zdzislaw
Proza » Humoreska » Przepis na bimber
A A A
Od autora: fragment wspomnień
(...)
Znajomość o bitwie okazała się powszechna, co mnie mile zaskoczyło. Kiedy tylko zapytałem:
 
– Kto słyszał o Grunwaldzie?
 
W odpowiedzi podniósł się las junackich rąk.
 
– A coś bliżej o tej bitwie? Kto coś wie?
 
Las rąk się przerzedził, ale dalej wiele z nich wystawało ponad głowy junaków. „To już coś. Nie jest tak źle, trochę im ze szkoły jednak zostało. Pewnie to jedno z niewielu z historii, ale zawsze więcej niż nic” – skonstatowałem w myśli z małą satysfakcją. – „Moje zadanie to choć trochę dołożyć, jedną czy dwie cegiełki do ich wiedzy. Więcej niż zero to zawsze jest na plus”.
 
– Dobrze. Ty. – Wskazałem na siedzącego w środkowym rzędzie, który aż podskakiwał i machał w powietrzu ręką. „Żeby tak zawsze byli zaangażowani na zajęciach. Ale teraz muszę kuć żelazo…”. – Co powiesz o tej bitwie?
 
Wstał, obciągnął mundur i energicznie wyrecytował:
 
– Nasi się napierdalali z Krzyżakami i wygraliśmy. Daliśmy im w dupę!
 
Triumfalnie potoczył wzrokiem po swoich kolegach, którzy wszyscy, jak jeden mąż, zarechotali głośno. W pierwszej chwili chciałem ich szybko uciszyć, ale się powstrzymałem. „Niech się wyśmieją, przynajmniej nie będą podsypiać”. Po kilkunastu sekundach, kiedy rechot zaczynał słabnąć, dopytałem tego wybitnego znawcę historii wojen:
 
– Tak, dobrze. Świetnie. Chociaż bardziej nasi rycerze dawali im od przodu, a nie od zadka strony…
 
Nie zdążyłem zadać pytania. Gromki, chóralny śmiech mało nie rozsadził mi bębenków usznych. Ledwie to wypowiedziałem, zaśmiałem się razem z junakami z mojego mimowolnego żartu.
 
– Dobra, ciszej, no już. – Rozłożyłem ręce, machając nimi, aby uspokoić wesołe towarzystwo. – Przejęzyczyłem się, ale wiecie, o co chodzi.
 
– O dawanie od przodu – odkrzyknął któryś z junaków. W odpowiedzi znowu ściany sali odbiły kilkakrotnie chóralny śmiech junaków.
 
– No dobra, coś w tym sensie, ale… – przerwałem na chwilę, gdyż głos mój ugrzązł w hałasie wywołanym przez trwający jeszcze rechot. Odczekałem i dokończyłem: – Chodziło mi o to, że Krzyżacy dostali od naszych rycerzy łupnia, którzy bili w nich kopiami i mieczami od przodu.
 
– My też bijemy kopiami. Ale baby, jak którą się trafi! – To znów ten śmiałek od „dawania od przodu” wszedł mi w słowo, wywołując ponowny paroksyzm chóralnego śmiechu.
 
Wyciągnąłem otwartą dłoń do przodu, aby uspokoić już zbyt rozweselony pluton.
 
– Spokój! Junaku, kiedy przełożony mówi, to się podwładny nie wcina niepytany. Zrozumiane? No! – Leciutko mrugnąłem powieką dla złagodzenia efektu mrożącego, gdyż indagowany odruchowo wyprostował się na ławce. – O babach porozmawiamy może kiedy indziej, gdyż w samej bitwie nie brały udziału. Wracamy do bitwy. Coś jeszcze o niej wiesz? – Zwróciłem się do wciąż stojącego junaka, który przed dwiema minutami błysnął swoją ponadprzeciętną wiedzą „o napierdalaniu Krzyżaków przez naszych”. – Kiedy to było? Kto był wtedy królem Polski?
 
Zamilkł nagle i skrzywił się na twarzy. Rzucił okiem w lewo, potem w prawo, ale naraz wszyscy w pobliżu zaczęli patrzeć w różne strony, tylko nie na swojego kolegę. Stał więc chwilkę milcząc. Czekałem cierpliwie. Usłyszałem szept dochodzący z tylnych ławek; dosłyszał go też „znawca historii”, gdyż nagle rozjaśnił się na twarzy i pewnym głosem odpowiedział:
 
– Jagiełło!
 
– Bardzo dobrze! – Pokiwałem z uznaniem głową. – Władysław Jagiełło. Dopowiem, że był z pochodzenia Litwinem, władcą Litwy, a naszym królem został przez małżeństwo z polską królową Jadwigą.
 
– To nie był Polak?! – Wyrwało się jednemu z junaków.
 
– Tak – odpowiedziałem spokojnie. – W tamtych czasach, w średniowieczu, władcy krajów często zawierali małżeństwa z królowymi lub córkami królów innych państw, aby władać też innymi ziemiami, albo zawrzeć sojusz przeciwko komuś. Dla Polski i Litwy śmiertelnym wrogiem byli wtedy Krzyżacy i ich państwo. Pojedynczo byliśmy słabsi, ale razem zwyciężyliśmy ich pod Grunwaldem. W Polsce przez kilkaset lat panowali władcy z rodu Piastów, a od Władysława Jagiełło przez następne dwieście lat panowali Jagiellonowie.
 
Przerwałem, odkaszlnąłem i popiłem wody ze szklanki. Spojrzałem ukradkiem na zegarek. „No tak, jak zwykle się rozgaduję, zbaczając trochę z tematu, a czas zajęć ucieka”. – Sam siebie lekko zganiłem w myśli.
 
– A pamiętasz może datę tej bitwy? – Ponownie zwróciłem się do junaka. – Albo chociaż mniej więcej kiedy to było?
 
Przygryzł zębami dolną wargę i zmarszczył czoło. Potem usta ustawił w dzióbek i głośno westchnął. Nie przerywałem dodatkowym ponagleniem czy podpowiedzią; odczuwałem prawie fizycznie, jak w jego głowie zakotłowały się intensywne procesy myślowe. Po chwili, poświęconej pewnie na rozplątanie tych myśli, jeszcze głębiej westchnął i wydukał:
 
– Noo… dawno. To było dawno.
 
– A jak dawno? – Musiał odebrać to jako złośliwość z mojej strony, chociaż zapytałem spokojnie, gdyż znowu się skrzywił na twarzy.
 
– Noo… bardzo dawno. Bardzo, bardzo.
 
Korciło mnie, aby junaka jeszcze trochę pomęczyć, ale czas zakończenia zajęć zbliżał się do punktu granicznego. Musiałem przyspieszyć, jeżeli chciałem zdążyć z przekazaniem tego, co zamierzałem.
 
– Tak, to było dawno. Siadaj, trochę jednak pamiętasz. – Kiwnąłem mu głową i i zwróciłem się do plutonu: – Kto pamięta tę datę?
 
Jeden z junaków podniósł rękę. Spojrzałem na niego i uniosłem brwi. Wstał.
 
– To byłoo… – zaczął i przeciągnął odpowiedź – to było chyba w czternastym albo piętnastym wieku.
 
– Tak, bardzo dobrze. – Pokiwałem z uznaniem głową. – Dokładnie w roku… – Zamilkłem na sekundę, gdyż przypomniałem sobie, jak ją zapamiętywaliśmy w moich szkolnych czasach. „To jest myśl”! Dokończyłem: – Abyście łatwiej zapamiętali. Kto zna, jak się robi… bimber? Ile czego potrzeba?
 
Znowu rozległ się prawie chóralny śmiech.
 
– Przecież to wszyscy wiedzą – odkrzyknął junak Nowak.
 
„O, coś wie. I to Nowak. Chyba pierwszy raz odezwał się niepytany. To już mój sukces” – przypomniałem sobie, jak go kiedyś męczyłem ze znajomości państw, sąsiadujących z Polską.
 
– Wiedzą, nie wiedzą. Wiesz, to wstań i się chwal.
 
Podniósł się, wzruszył ramionami i prychnął: – No, woda, drożdże, ziemniaki albo żyto…
 
– Poczekaj – przerwałem mu. – A jak zamiast ziemniaków czy zboża weźmiesz cukier? Ile czego wtedy trzeba?
 
– Pewnie, że wiem – odpowiedział zadowolony. – Ojciec przecie… – i nagle zamilkł, jakby się przestraszył, że za dużo powie.
 
– Nie pytam się, kto i co. Nie jesteśmy na milicji. – uspokoiłem go. – Więc?
 
– No to potrzeba kilo cukru – odetchnął z ulgą – dziesięć litrów wody i cztery deka drożdży. I wtedy…
 
– W porządku. Chodziło mi tylko o składniki. Dziękuję, możesz usiąść. Znamy więc ile czego potrzeba – zwróciłem się do wszystkich. – Powtarzam we właściwej kolejności. Kilo cukru, znaczy jeden. – Wziąłem kredę i zapisałem cyfrę na tablicy. – Do tego cztery deka drożdży. – Dopisałem kolejną. – Oraz dziesięć litrów wody. – Uzupełniłem o liczbę „10”. – Co nam wyszło? Jaka data?
 
– Tysiąc czterysta dziesięć! – Kilkunastu junaków odezwało się jednocześnie.
 
– I to jest data bitwy pod Grunwaldem. Do zapamiętania. Nie interesuje mnie jak, macie znać.
 
Odpowiedzią był chóralny śmiech, który został zagłuszony przez donośny dźwięk dzwonka, kończącego zajęcia. „Zdążyłem, co do sekundy”!
Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Zdzislaw · dnia 27.02.2020 15:59 · Czytań: 487 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 6
Komentarze
Dobra Cobra dnia 27.02.2020 16:40 Ocena: Bardzo dobre
Skojarzenia najważniejsze. Podobno dzięki nim można przyswoić sobie długie strony tekstu. Tak przynajmniej twierdzą aktorzy.


Zdzisław,

Grunt to dobra podpowiedź!

Zgrabnie napisane, z rozmachem udowodnione, czyta się. Czegóż chcieć więcej!?


Bardzo dobra rzecz. Polecam!


Z pozdrowieniami i do następnego,

DoCo
Zdzislaw dnia 27.02.2020 18:51
DoCo - powyższa humoreska (oraz wcześniej publikowane: "Pozycja sześć na dziewięć" w XI 2019 i "Diabli balast" w I 2020) są częścią nowo pisanej pozycji z mojego cyklu wspomnieniowego. Ukaże się gdzieś na przełomie 2020/2021 (pt."Cywil w służbie Narodu";).

Wracając do Twojego komentarza - oczywiście. Nauka "przez skojarzenia" pozwala zapamiętać co trzeba, jeżeli jest trudniejsze.
Pozdrawiam również ;)
Galernik dnia 06.03.2020 20:13 Ocena: Bardzo dobre
Zdzisławie, świetna opowieść, napisane płynnie i z polotem. A jeśli to Twoje wspomnienia, to pozazdrościć tylko tak ciekawych przeżyć. Samo życie!

Pozdrawiam
Zdzislaw dnia 07.03.2020 16:04
Galerniku, moje życie i... praca pozwalają mnie teraz spisywać wspomnienia w formie opowiadań w książkach. Po prostu nie było nudnie przez minione lata ;)
Quentin dnia 22.03.2020 16:22 Ocena: Bardzo dobre
Pedagogika

Przyjemna anegdotka. Od razu widać, że jako pedagog masz dobre podejście do nauczania. A z tego co pamiętam z czasów szkolnych, wielu takich podejść się nie obserwowało, tak więc pozazdrościć młodzieży nauczyciela.

Kłaniam się i pozdrawiam
Q
Zdzislaw dnia 22.03.2020 22:13
Również pozdrawiam, Quentin. Fajnie, że się spodobało.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Florian Konrad
23/05/2022 22:55
Dziękuję i również jak najserdeczniej pozdrawiam! »
tetu
23/05/2022 22:31
Twój lekki, zwiewny utwór, przypomniał mi wiersz Teofila… »
tetu
23/05/2022 22:16
Wolnyduszku, ale ja niczego nie sugerowałam z tytułem, ani… »
Lilah
23/05/2022 21:49
Ano, taki tasiemiec mi wyszedł. Dziękuję, wolnyduchu.… »
JOLA S.
23/05/2022 21:08
Witaj Owsianko, czyta się z przyjemnością. Napisane oczami… »
wolnyduch
23/05/2022 21:02
Bardzo obrazowe pisanie, wręcz malarskie. Co do czerniny,… »
wolnyduch
23/05/2022 20:42
Ponoć są takie osoby, które potrafią dokładnie opisać… »
wolnyduch
23/05/2022 20:38
Fajna gra słów, najlepiej być sobą, choć wcale… »
wolnyduch
23/05/2022 20:36
Trudno komentować tak surrealistyczne obrazy, zatem powtórzę… »
wolnyduch
23/05/2022 20:31
Jak dla mnie piękny, wzruszający wiersz, choć sądzę, że… »
wolnyduch
23/05/2022 20:18
Wiersz pełen uroku, z kaliną w roli głównej i miłością w… »
wolnyduch
23/05/2022 19:58
Dobry wieczór Tetu Dobry trop, owszem. Tak chodzi o… »
Marian
23/05/2022 17:00
Marku, dziękuję za wizytę. Lilah, dziękuję za wizytę i… »
Lilah
23/05/2022 16:45
Żal mi się zrobiło owego sumiennego konsumenta, widać odwyk… »
Marek Adam Grabowski
23/05/2022 15:30
Już to komentowałem na innym portalu, więc tutaj jedynie… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:29
Najnowszy:Lukasz112
Wspierają nas