Powietrze - ks-hp
Proza » Obyczajowe » Powietrze
A A A

Wdycham poranne powietrze. Rześkie strumienie ochładzają nozdrza, przepływają do płuc i rozbudzają. Przypomina coś ulotnego, co pamiętam jakby z wczoraj, choć wiem, że było w czasach, kiedy świat wydawał się bardziej kolorowy, a sprawy czarno-białe.

Jest w nim coś szkolnego: coś z przerzucania jesiennych liści, coś z wypraw nad cuchnącą ściekami rzekę, przepływającą smoliście przez centrum miasta. Coś ze spacerów wokół parkowej palmiarni. Coś z przesiadywania w sali do biologii mieszczącej się w piwnicy ostatniego pawilonu, obracania głową we wszystkie strony i spoglądania: to za okno, gdzie w szarawym świetle październikowego słońca na boisku grupa chłopaków ze starszej klasy, dając upust swym samczym zapędom, wyrzucała sobie wzajemnie puszczone szmaty, a sroga nauczycielka, ta bardziej męska wersja lesbijki, trzepała otwartą dłonią w potylicę każdego, kto ważył się w jej obecności użyć wulgarnego słowa; to na model szkieletu ustawiony z tyłu sali, tuż przy sercach świń zatopionych w formalinie jak wyrośnięte owady w zastygłej żywicy.

Jest w tym powietrzu coś z wymaszerowywania z domu o siódmej trzydzieści, pokonywania zatęchłej klatki schodowej, omijania świeżych plam moczu i kup pozostawionych przez zniedołężniałego psa sąsiadki. Coś z wypadania w szary świt i wymijania starszych zaspanych twarzy spieszących do pracy i młodszych półprzytomnych twarzy goniących do szkół: każda wpatrzona w nieokreślony punkt w oddali, omijająca wzrokiem to, co obok. Jakby chciały najprędzej przejść przez to miasto, pozbyć się złudzeń, że cokolwiek ma sens i że warto się rozglądać.

Jest w tym powietrzu coś, co nazywam godziną wielkiego milczenia: słyszałem jedynie te rozkrakane przecinki na wyblakłej karcie nieba, obsiadające rozkraczone drzewa wyciągające do chmur gałęzie w geście błagania o lepszą pogodę na rozwinięcie pąków i liści. Nie wiedziały drzewa i nie wiedziały ptaki, że to już schyłek – zaraz były znicze i słodycze z odpustu, zaraz były defilady i salwy honorowe. Wspominaliśmy zmarłą, wtedy przed pięcioma laty, ciotkę Ryśkę, siostrę ojca, do której odwiedzin w hospicjum przed jej śmiercią zmuszał nas ojciec, gdzie smród papierosów, z których każdy mógł być tym ostatnim, mieszał się ze smrodem zmienianych pieluch; od której w rodzinie wszyscy się odwrócili, gdy wyszła pewnego dnia z domu i zniknęła, zostawiając roczne dziecko pod opieką babki. Ale o zmarłych źle się nie mówi, pokój jej duszy. O zmarłych mówi się dobrze, psia jego mać.

Jest w tym powietrzu coś śląskiego: coś z podróżowania po miastach aglomeracji, między jednym a drugim familokiem, wzdłuż wielkiej płyty, od kamienicy do kamienicy. Tłuczenia się rozklekotanymi jelczami, unikania stania w przegubach, które gąsienicowato to nas miażdżyły, to rozciągały. Polowania na puste miejsca i wkładania twarzy w czapki, by nie zwymiotować od mdłego zapachu żółtych wunder-baumów i ostrej woni potu śląskich macho z węglem za paznokciami, o nalanych, błyszczących jak woskowane jabłka policzkach.

Jest w końcu coś takiego w tym powietrzu, co każe mi codziennie po przebudzeniu zastanawiać się, czy wyjdę w to czwarte co do wielkości miasto w województwie śląskim. Zobaczę gmach dyrekcji nieczynnej huty, w którym na balkonie w 2000 roku strajkował sąsiad spod piątki. Przejdę się do Ewuni, w której donuty sprzedawano już w latach 90. jako pączki angielskie: ciepłe, parzące w palce, rozpływające się w ustach; ubrudzę sobie twarz pudrem z tych pączków. A jeśli to będzie lato, wezmę ogromny deser ze świeżymi owocami, którego nie dojem, a lody śmietankowe będą spływały mi po brodzie. I nie będę miał żadnych skojarzeń.

I będzie to sobota, na pewno będzie to sobota. Nie pójdę do szkoły, tylko przejdę się ulicą Zwycięstwa, skręcę w Fredry, gdzie w wieku lat czterech i pół wyprowadziliśmy się z mieszkania po dziadkach od strony ojca. Gdzie mieszkałem z rodzicami w jednym pokoju przedzielonym meblościanką, zza której w dziecięcych koszmarach wysuwała się głowa dzikiego olbrzyma ze zmierzwionymi czarnymi włosami, wpatrująca się we mnie i w rodziców, a na moje pytania, kim jest ta postać, mama tylko uciszała mnie i patrzyliśmy dalej; ta głowa odwiedziła mnie we śnie jeszcze kilkakrotnie. W pokoju, w którym, przebudziwszy się w środku nocy z gorączki i bólu, byłem stawiany przed ojca do kąta, aż się nie uspokoję. W pokoju, w którym matka musiała tańczyć przed nim nago, godziła się odprawiać ten plemienny rytuał, by nie wyrzucił jej z domu.

Pójdę Fredry, a potem przez Park Chopina, wdychając wciąż to samo rześkie powietrze, by nie utracić wizji. Sprawdzę, czy pod palmiarnią, jak co roku, wystrzeliły już krokusy, tuż przy bezpańskim lwie, o którym wierzyłem, że zeskakuje z cokołu i przechadza się alejkami, kiedy zamykają park o zmierzchu. Przejdę się ulicą, gdzie w domu w londyńskim stylu mieszkała dziewczyna, z którą bawiliśmy się w eliksiry i zielarstwo w przepastnym, dzikim ogrodzie. Wtedy naprawdę wierzyliśmy w czary. Prawdę mówiąc, nadal w nie wierzę.

Wreszcie dotrę do biblioteki przy Kościuszki. Tam właśnie uciekałem, w świat książek, w świat spraw bibliotecznych. Tam oprawialiśmy, katalogowaliśmy, inwentaryzowaliśmy, sklejaliśmy zmechacone książki razem z paniami bibliotekarkami, które koło południa wysyłały mnie do pobliskiego Baru Teatralnego po obiad, dzięki czemu przy okazji i mnie dostała się porcja pierogów ruskich, podobno najlepszych w całym mieście. Wejdę między półki i sprawdzę, czy pod literą S jest wystarczająco dużo miejsca, by zmieścić tam moje przyszłe dzieła. Wejdę tam i postanowię, że ukończę licencjat z bibliotekoznawstwa.

To powietrze od lat nie uleciało.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
ks-hp · dnia 04.04.2020 17:36 · Czytań: 1472 · Średnia ocena: 4,8 · Komentarzy: 11
Komentarze
Wiktor Orzel dnia 06.04.2020 09:11 Ocena: Świetne!
Świetny tekst! Sugestywna metaforyka, te obrazy, zapachy, sytuacje, nostalgia, brud, ale i piękno. Tekst się czuje podczas czytania i mam wrażenie, że autor czuł go też mocno podczas pisania.
wiosna dnia 06.04.2020 10:54
Bardzo mi się podoba. Sprawiłeś, że w wyobraźni razem z Tobą przemierzałam te ulice, wspomnienia. Na pewno jeszcze tu wrócę i przygarnę bezpańskiego lwa.
Pozdrawiam:)
Kazjuno dnia 06.04.2020 11:43 Ocena: Świetne!
Rzeczywiście kolaż wielobarwny i pełen autentycznych spostrzeżeń. Dla mnie dobra lekcja pisania.
Właśnie tego brakuje w moich tekstach, gdzie podkręcam tempo, spieszę się,żeby akcją za akcją szokować czytelnika.
A właśnie jak Ty ks-hp buduje się nastrój, przemyca czytaczom klimaty/nastroje. Muszę się do ku**wy nędzy tego nauczyć.

Dzięki Autorze za wrażenia, połączone z walorem edukacyjnym.

Pozdrawiam
Miladora dnia 06.04.2020 12:54
Cytat:
coś z wy­praw nad cuch­ną­cą ście­ka­mi rzekę, prze­pły­wa­ją­cą smo­li­ście przez cen­trum mia­sta. Coś ze spa­ce­rów wokół par­ko­wej pal­miar­ni.

Już po tych dwóch zdaniach zaczęłam podejrzewać, że opisujesz Gliwice, Ks-hp. :)
Wyruszyłam więc razem z Tobą w wędrówkę po ulicach mojego dawnego miasta, przypominając sobie ich gwar i zapach.
Bardzo klimatyczna opowieść.
I jeżeli miałabym się do czegoś przyczepić, to jedynie do przypadkowo rymujących się form gramatycznych, które nieco wytrącały mnie z rytmu.
Na przykład tutaj:
Cytat:
coś z wy­ma­sze­ro­wy­wa­nia z domu o siód­mej trzy­dzie­ści, po­ko­ny­wa­nia za­tę­chłej klat­ki scho­do­wej, omi­ja­nia świe­żych plam moczu i kup po­zo­sta­wio­nych przez znie­do­łęż­nia­łe­go psa są­siad­ki. Coś z wy­pa­da­nia w szary świt i wy­mi­ja­nia star­szych za­spa­nych twa­rzy spie­szą­cych do pracy i młod­szych pół­przy­tom­nych twa­rzy go­nią­cych do szkół: każda wpa­trzo­na w nie­okre­ślo­ny punkt w od­da­li, omi­ja­ją­ca wzro­kiem to,

No i za dużo powtórzeń: "omijania/wymijania/omijająca".

Ale warto było się przespacerować, zobaczyć miasto Twoimi oczyma i posłuchać wspomnień.

Miłego dnia. :)
Galernik dnia 07.04.2020 21:23 Ocena: Świetne!
ks-hp - popłynąłem wraz z Tobą tymi ulicami, parkiem, klatką schodową. Jest klimat, czuje się zapach (czytaj: smród) opisywanych miejsc. Wspaniale budujesz nastrój, absolutnie nie przeszkadzają mi Twoje wymaszerowywania i pokonywania. One właśnie budują ten klimat, klimat całej opowieści.

Cytat:
Jest w tym po­wie­trzu coś, co na­zy­wam go­dzi­ną wiel­kie­go mil­cze­nia: sły­sza­łem je­dy­nie te roz­kra­ka­ne prze­cin­ki na wy­bla­kłej kar­cie nieba, ob­sia­da­ją­ce roz­kra­czo­ne drze­wa wy­cią­ga­ją­ce do chmur ga­łę­zie w ge­ście bła­ga­nia o lep­szą po­go­dę na roz­wi­nię­cie pąków i liści.

Ten, i wiele innych fragmentów - mistrzostwo!

Jestem pod wielkim wrażeniem. Dziękuję.

Pozdrawiam
ks-hp dnia 10.04.2020 13:19
Wiktorze, jeżeli od Mistrza czytam takie słowa, to nie pozostaje nic innego, jak motywować się do dalszego pisania. Tak, bardzo mocno czułem tekst - dzięki porannej wizycie w ogrodzie i wdychaniu tego samego powietrza, które od lat się nie zmieniło zwizualizowałem sobie obrazy. Dobry patent! Dzięki za wizytę i ślad!

Wiosno, cieszę się, że udało mi się zabrać Cię w podróż. Dzięki i wszystkiego wiosennego!

Kazjuno, miło mi, dziękuję za ślad. Czasem to zaleta, a czasem wada w moim wykonaniu, gdy od budowania nastroju przechodzę do przegadywania. Zapraszam do siebie nieraz i życzę powodzenia w dalszym pisaniu!

Milu, po cichu czekałem na Twój komentarz, bo byłem ciekaw, jak wyraźnie uda mi się wytyczyć gliwicką ścieżkę. Bardzo się cieszę, zwłaszcza po Twoich słowach, bo chyba się udało. :) Co do powtórzeń i rymów - przyznaję się bez bicia, że tekst napisałem jednym tchem i wrzuciłem. Przy następnych już nie będę tak impulsywnie się zachowywał. Dzięki za ślad i do zobaczenia przy następnych!

Galerniku, to ja się kłaniam i dziękuję za Twoje słowa.

Pozdrawiam!
Dobra Cobra dnia 10.04.2020 17:32 Ocena: Bardzo dobre
Solidna rzecz.


Dziękuję za możliwość przeczytania.


Ukłony,

DoCo
ks-hp dnia 15.04.2020 18:38
Dobra Cobro, dziękuję za ślad i cieszę się, że dałem Ci tę możliwość.

Pozdrawiam!
mike17 dnia 16.04.2020 18:58 Ocena: Świetne!
Liryczna podróż po światach, co minęły, po czasie, który upłynął.
Całość napisana sentymentalnie, z dużą dozą wspomnień.
Poszczególne wstawki dają nowe obrazy, nowe kształty tego, co pozostało w pamięci.

Tekst jest bajeczny, bo jak z bajki wydobywa swe obrazy.
I widzimy je niejako jak sen, jak wizje, które gdzieś przemknęły nam przez mózg w chwili powrotu do przeszłości...

Lubię takie teksty - są pełne człowieczeństwa, i bardzo egzystencjalne.

I czyż każdy z nas nie lubi wracać do krainy wspomnień?
Chyba tak.
Dlatego ten utwór ma taki pałer i feeling :)
ks-hp dnia 19.04.2020 16:26
Mike'u, miło mi, że i Ciebie nie zabrakło wśród Czytelników. Zgadza się - jest tu dużo oniryzmu, w końcu często miewam - i chyba nie tylko ja - wrażenie, że to, co przeszłe, nigdy się nie wydarzyło, istnieje w naszych głowach jako wyobrażenie o tym, jak było. Powietrze, które wdychamy o określonych porach roku, jest jednocześnie zbawcą, jak i skurwysynem - przypomina wiele zdarzeń, które chcielibyśmy mieć z powrotem; przypomina też takie, o których nie chcemy pamiętać. Ale pamięć nie jest na rozkaz.

Powietrze jest jak zapach perfum, które ktoś kiedyś używał. Jak dym papierosów, jakie palili rodzice. Wychodzisz - czy to w deszcz, czy w słońce - a w głowie przewija Ci się film.

Dzięki za ślad, pozdrawiam!
Helena Dulska dnia 25.07.2020 12:06
Niesamowita, zmysłowa podróż. Płynęłam z tym powietrzem oczarowana, czułam je mocno , wdychałam powoli, chcąc nasycić się nim i pozostawić w sobie jego część. Dziękuję za te piękne wrażenia i naukę prawdziwego Pisania. Pozdrawiam, Hesia
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Majster89
01/04/2023 23:11
Super, podoba mi się bardzo wiersz. Pozdrawiam… »
valeria
01/04/2023 18:47
Staram się bajkowo i wyszukuję metafory:) »
mike17
01/04/2023 17:16
Ilekroć czytam o kochaniu, wiem, że takie wiersze piszą… »
valeria
01/04/2023 17:06
Życie składa się z westchnień i co nam zostało, już… »
tetu
01/04/2023 16:38
Serdecznie dziękuję BeNek za taki odbiór wiersza.… »
tetu
01/04/2023 16:36
Bardzo ładny, liryczny wiersz. Zgadzam się z Benkiem co do… »
Marek Adam Grabowski
01/04/2023 15:58
Sympatyczny wiersz. Pozdrawiam »
Olowiany Zolnierzyk
01/04/2023 14:58
Jesteś autorze bardzo wrażliwym człowiekiem, poetą na pewno… »
Olowiany Zolnierzyk
01/04/2023 14:49
Nikt nie chce dać Ci komentarza? Powinnaś się domyśleć… »
Olowiany Zolnierzyk
01/04/2023 14:29
To żaden wiersz, lecz szybkie wyrażenie swojej myśli -… »
Olowiany Zolnierzyk
31/03/2023 23:21
Dziękuję za komentarze. Jak zwykle Miladora ma rację.:) »
valeria
31/03/2023 23:21
Poezja rzeczywiście jest wielką przyjemnością, Bóg też jest… »
Pulsar
31/03/2023 22:19
Niech poezja będzie twoim lekarstwem, na troski twoje. co do… »
valeria
31/03/2023 21:17
To jest mój poziom, taki lekki, jakaś przyjemność. ogólnie… »
Brytka
31/03/2023 20:37
BeNek - dziękuję :) »
ShoutBox
  • Kobra
  • 30/03/2023 15:55
  • Zapraszam do krótkiej piłki:https://www.youtube.com/watch?v=9KcBdRtxSLg&t=4s
  • mike17
  • 25/03/2023 14:26
  • Witaj Kaziu! Kopę lat, jak ten czas leci. Zdrówka życzę no i rzecz jasna, weny :) Ahoy!
  • Zola111
  • 25/03/2023 01:21
  • Gdyby ktoś już miał wiersz na Zaśrodkowanie: [link]
  • TakaJedna
  • 22/03/2023 10:30
  • Ja to na ten przykład nie wiem, czego chcą inni, bo kuli kryształowej nie było już w sklepie. O, jaki ładny dzień za oknem.
  • Marek Adam Grabowski
  • 22/03/2023 10:17
  • Zastanawiałem się czy odezwać w sprawie. Niektórzy tutaj chcą tylko wazeliny. Na merytoryczne komentarze nie odpowiadają lub reagują hejtem. Niech się potem nie dziwią, że nie ma dyskusji.
  • TakaJedna
  • 21/03/2023 22:44
  • Nie narzekaj, zawsze może być lepiej.
  • ApisTaur
  • 18/03/2023 11:12
  • Co się ludziska dziwicie brakiem komentarzy, przy dzisiejszym wtórnym analfabetyzmie. Jeśli poezja, to w raperskim stylu, jak proza, to lepiej w formie SMSowej, bo gubią wątki. Idiokracja w rozkwicie.
  • zawsze
  • 17/03/2023 21:18
  • Cobro, u mnie raczej ani trochę, mam nadzieję, że u Ciebie lepiej :) :*
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas