Opowieść o złotej rybce - Miladora
Proza » Miniatura » Opowieść o złotej rybce
A A A
Od autora: z cyklu Opowieści wierutne.

Nie ma rzeczy niemożliwych.
Są tylko takie, które nie zdarzyły się
lub nigdy nie zdarzą.

Opowieść o złotej rybce
 
        – Dlaczego tak jest? – spytała Bliska Kuzynka i z głosu jej poprzez zamyślenie przebiła drobna nutka buntu. – Dlaczego ten świat jest taki normalny, zwyczajny, powszedni… Nie ma czarów, magii, zaklęć, spełniania życzeń, tajemnic, duchów, zjawisk nadprzyrodzonych… nie ma niczego dziwnego… słowem, nic się nie dzieje.
Od kiedy, jeszcze jako dziecko, uświadomiłam sobie, że baśnie to tylko bajki, ta zwyczajność zaczęła napełniać mnie żalem. Zawsze tęskniłam za czymś tajemniczym, marząc, że mnie też kiedyś spotka coś fantastycznego… i co? Spotykam samych zwyczajnych ludzi, rozwiązuję same zwyczajne problemy, postrzegam same zwyczajne zjawiska… A potem idę do kina, patrzę na jakiś baśniowy film i mam łzy w oczach, że to nie zdarza się naprawdę…

    Dawniej wmawiałam sobie, że świat jest pełen czarów i lada moment mnie też przytrafi się coś cudownego. Ale jak długo można się oszukiwać? Musiałam przestać, bo znajomi zaczęli plotkować, że bez przerwy kupuję złote rybki i wpuszczam je do rzeki… albo że w każdym chomiku widzę krasnoludka. I dopiero kolega uświadomił mi, że przy obecnych zanieczyszczeniach nie jest to żadną przysługą i przez to zapewne nie należą mi się jakiekolwiek profity. Tak że tę ostatnią zostawiłam już w domu, choć sama wiesz, jak mało mam czasu, by się nią zajmować…
 
   Spojrzałam przez półmrok pokoju na dużą szklaną kulę wypełnioną zielonkawą wodą, gdzie w ukośnych promieniach wieczornego słońca polśniewała złociście mała rybka z falującym ogonem.
 
        – …Więc może powinna być mi wdzięczna, że jej nie wrzuciłam do rzeki – ciągnęła B.K. – ale jakoś nic się nie dzieje. A przecież to mnie się należała wygrana, a nie temu…
        – A wypowiedziałaś życzenie? – przerwałam żartobliwie.
 
Złota rybka podpłynęła do ścianki akwarium i przyjrzawszy nam się bacznie, mrugnęła jednym okiem.
 
        – Życzenie? Dobrze, mogę wypowiedzieć życzenie… – B.K. machnęła lekceważąco ręką. – Wtedy sama się przekonasz. Wiem, myślisz, że ta forsa jest od niej… – popatrzyła w stronę rybki z wyraźną niechęcią w oczach – ale ręczę, że to czysty przypadek. I żeby ci tego dowieść, zażyczę sobie zaraz coś absolutnie nieprzypadkowego…
Zamyśliła się na chwilę, po czym powiedziała z wyraźnym triumfem w głosie:
        – Chciałabym, żeby w kuchni przy stole siedział Biały Królik i grał w karty z Alicją.
 
Złota rybka machnęła ogonem i odwróciła się tyłem.
 
    B.K. podniosła butelkę i spojrzawszy na nią pod światło, sięgnęła do barku po następną.
        – A wiesz, co się działo, kiedy przeczytałam o UFO? – spytała, nalewając wino. – Ile nocy tkwiłam na tym zakichanym tarasie? To była ostatnia szansa. I co? I figa! Dlatego jestem rozgoryczona i nic mnie nie cieszy. Wredna proza życia. Wiesz… kiedyś, w czasach liceum, pocałowałam nawet żabę. A rezultat był taki, że z zarośli wylazł jakiś chłopak i popłakał się ze śmiechu. Potem powiedział, że to on jest tą żabą, ale pocałowałam go za wcześnie, bo jeszcze nie dorósł, więc wraca do bajora, i żebym odszukała go, kiedy będę starsza… Nie, nie myśl, że nie jestem romantyczna, poszłam tam kiedyś, ale, wiadomo, nie mogłam go znaleźć…
        – Zaraz… – wtrąciłam. – Czy to nie wtedy poznałaś swojego pierwszego faceta?
B.K. zmarszczyła czoło.
        – Rzeczywiście – przyznała z lekkim zdziwieniem. – Ale w tym przecież nie było żadnej magii. Po prostu siedział sobie z wędką. Zapytałam dla żartu, czy złowił złotą rybkę, a on odparł, że tak, i że właśnie zażyczył sobie, żebym go znalazła. On był w sumie strasznie nieżyciowy…
Westchnęłam.

        – A pamiętasz, jak w dzieciństwie bawiłam się lustrem? – B.K. dopiła wino i zapaliła papierosa. – Jak ustawiałam te dwa skrzydła na toaletce matki, żeby odbijały pokój? Mogłam w nie patrzeć całymi godzinami. A potem spróbowałam wejść, ale nic z tego nie wyszło, więc tak się rozzłościłam, że wszystkie potłukłam. Wtedy właśnie podarłam bajki i pożegnałam się z marzeniami. A teraz nic mi już nie zostało. Zwyczajne życie. Normalny dom. Bez tajnego przejścia. Bez żadnych duchów. I tylko ta cholerna złota rybka… – B.K. rozżaliła się i siąpnęła nosem. – A ty się dziwisz, że mam chandrę?
        – Wiesz co? – powiedziałam współczująco. – Nie pij więcej. Zaparzę kawę i posiedzimy na tarasie. Kto wie, może zdarzy się coś ciekawego…?
        – Nic ciekawego nie istnieje – stwierdziła płaczliwie.
Zabrałam szklanki i wyszłam.
 
    W kuchni przy stole siedział Biały Królik i grał w karty z Alicją. Na mój widok przerwał grę i uśmiechnął się życzliwie.
        – Wciąż to samo, prawda? – powiedział.
Skinęłam głową i nastawiłam wodę na kawę.
        – Nie zapomnij napełnić miseczki dla Skrzacika – dorzucił. – Już trzy razy tu zaglądał.
Kapnęłam na spodek trochę miodu i mleka, i postawiłam w kącie.
        – Widziała go kiedyś? – spytałam ciekawie, choć właściwie mogłam nie pytać.
        – Widziała – ochoczo przyznał Królik.
        – I nie zdziwiła się?!
Królik zachichotał.
        – Zdziwiła – przytaknął. – Nie mogła zrozumieć, czemu w kuchni jest chomik.
A potem zamyślił się, pocierając pyszczek łapką.
        – Wiesz – stwierdził powoli – cały problem w tym, że ona tak naprawdę wcale nie chce wierzyć. A przecież, jeżeli traktujemy życie jako coś cudownego, to naprawdę świat jest pełen magii…
Otrząsnął się.
        – Zagrasz z nami? – zapytał.
Alicja uśmiechnęła się zachęcająco. Sięgnęłam po karty…

        – Gdzie ty byłaś tak długo? – powiedziała z wyrzutem B.K., przykładając chusteczkę do oczu. – Tyle nie trwa robienie kawy.
        – Grałam w karty z Białym Królikiem – odparłam zgodnie z prawdą.
B.K. żachnęła się.
        – Może byś wreszcie dorosła – stwierdziła z niesmakiem.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Miladora · dnia 14.05.2020 12:48 · Czytań: 670 · Średnia ocena: 4,6 · Komentarzy: 18
Komentarze
Lilah dnia 14.05.2020 17:15
Cytat:
...je­że­li trak­tu­je­my życie jako coś cu­dow­ne­go, to na­praw­dę świat jest pełen magii…


I to trzeba sobie postawić jako życiowe motto. Smucenie się i narzekanie nic dobrego nie daje.

Piękna i mądra wierutka! :) :) :)
Miladora dnia 14.05.2020 17:25
Bardzo dziękuję, Lilu. :)
Wyłowiłaś bezbłędnie to, co w żadnej mierze nie jest wierutne.
Cieszę się, że tak odebrałaś ten tekst.

Serdeczności. :)
Lilah dnia 14.05.2020 17:44
Miladora napisała:
Wyłowiłaś bezbłędnie to, co w żadnej mierze nie jest wierutne.

Sztuką jest wpleść to, co nie jest wierutne w niby wierutną opowiastkę. Ty to potrafisz. :)
pociengiel dnia 14.05.2020 18:37
cały problem w tym, że ona tak naprawdę wcale nie chce wierzyć jako stachanowiec dałbym to na koniec tekstu.
Galernik dnia 14.05.2020 21:16 Ocena: Świetne!
Bardzo pouczająca historyjka Milu. Rzeczy niemożliwe zdarzają się częściej niż nam się wydaje, tylko nie zawsze je dostrzegamy. Mnie się takie przytrafiają pomiędzy jawą a snem, kiedy mieszają się czasy i światy, ten rzeczywisty z równoległym, przesuniętym o milionową część sekundy.
Miło Cię czytać, jak zawsze...

Pozdrawiam
wiosna dnia 14.05.2020 23:09
Miałam kiedyś złotą rybkę - Złotkę. Była piękna:)
Podoba mi się Twoja opowieść, a te słowa sobie zabieram:
Cytat:
A prze­cież, je­że­li trak­tu­je­my życie jako coś cu­dow­ne­go, to na­praw­dę świat jest pełen magii…


Cytat:
i z głosu jej po­przez za­my­śle­nie prze­bi­ła drob­na nutka buntu.

Mnie brakuje się* przebiła się*
Cytat:
Mu­sia­łam prze­stać, bo zna­jo­mi za­czę­li plot­ko­wać, że bez prze­rwy ku­pu­ję złote rybki i wpusz­czam je do rzeki… albo że w każ­dym cho­mi­ku widzę kra­sno­lud­ka. I do­pie­ro ko­le­ga uświa­do­mił mi, że przy obec­nych za­nie­czysz­cze­niach nie jest to żadna przy­słu­ga i przez to za­pew­ne nie na­le­żą mi się ja­kie­kol­wiek pro­fi­ty. Tak że tę ostat­nią zo­sta­wi­łam już w domu, choć sama wiesz, jak mało mam czasu, by się nią zaj­mo­wać…

Zamieniłabym miejscami rybki z chomikiem, ponieważ to ich dotyczy dalsza wypowiedź.

Pozdrawiam cieplutko:)
Miladora dnia 15.05.2020 00:32
pociengiel napisała:
dałbym to na koniec tekstu.

Może to i dobra myśl, panie F. :)
Przegryzę.
I dziękuję, że zajrzałeś.

Galernik napisał:
ten rzeczywisty z równoległym, przesuniętym o milionową część sekundy.

To ciekawe, co powiedziałeś, bo ostatnio przeczytałam, że naukowcy udowodnili względność czasu, wykonując pomiary na szczycie ogromnego wieżowca i na poziomie ziemi, i wyszło im, że już na takiej wysokości czas płynie o ułamek sekundy szybciej. :)
Dziękuję za miło Cię czytać.

wiosna napisała:
Mnie brakuje się* przebiła się*

Myślę, Wiosenko, że w tym przypadku "się" nie jest niezbędne. :)
A co do zamiany rybki z chomikiem - nie da się, bo B.K. nie miała chomika, a przy czytaniu wychodzi, że tę ostatnią zostawiła, więc sądzę, że jasne jest, co zostawiła w domu.

Miło mi, że Tobie też się spodobała wypowiedź Białego Królika. :)
Dziękuję, że przyszłaś i spokojnej nocy.

W ogóle jeszcze raz dziękuję wszystkim za przeczytanie. :)
wiosna dnia 15.05.2020 01:26
Tylko mnie go brakuje, ale nie twierdzę, że jest niezbędne:)
Chodziło mi o zamianę zdań, a nie tylko o nazwy stworzonek. Wiem, że każdy się domyśli o co biega, ale tak mi jakoś lepiej pasuje. Oczywiście to tylko moje subiektywne uczucie i wcale nie muszę mieć racji.

Mu­sia­łam prze­stać, bo zna­jo­mi za­czę­li plot­ko­wać, że w każdym chomiku widzę krasnoludka albo że bez prze­rwy ku­pu­ję złote rybki i wpusz­czam je do rzeki… I do­pie­ro ko­le­ga uświa­do­mił mi, że przy obec­nych za­nie­czysz­cze­niach nie jest to żadna przy­słu­ga i przez to za­pew­ne nie na­le­żą mi się ja­kie­kol­wiek pro­fi­ty. Tak że tę ostat­nią zo­sta­wi­łam już w domu, choć sama wiesz, jak mało mam czasu, by się nią zaj­mo­wać…[/quote]

Dobrej nocy, Miladoro:)
Miladora dnia 15.05.2020 02:06
Cytat:
że bez prze­rwy ku­pu­ję złote rybki i wpusz­czam je do rzeki… albo że w każ­dym cho­mi­ku widzę kra­sno­lud­ka.

Owszem, Wiosenko - Twoje zdanie ma sens. :)
Zauważ jednak, że wypowiedź o chomiku następuje po wielokropku, czyli jakby po chwili namysłu.
Jest wtrąceniem w perorze B.K., a więc czymś w zasadzie marginalnym.
Niech sobie więc mówi w taki w sposób. :)

Dziękuję jednak, że zwracasz uwagę na szczegóły. Dzięki temu zmieniłam "żadna przysługa" na "żadną przysługą" - tak było na początku, ale chyba miałam jakieś zaćmienie przy dodawaniu tekstu i dopiero teraz ugryzło mnie to w ucho.
Dobranocek. :)
Madawydar dnia 15.05.2020 09:28 Ocena: Bardzo dobre
Już samo stworzenie Świata jest cudem, a istnienie Ziemi wielką magią. My sami - ludzie - jesteśmy cudowni. Nie doceniamy tego, bo tego niedostrzegany. Prędzej uwierzymy w samych siebie, aniżeli w istnienie rzeczy nadprzyrodzonych, których nie jesteśmy w stanie ogarnąć naszym rozumem. No właśnie….My musimy wszystko zrozumieć, tylko po co?

Treść daje wiele do myślenia.

Pozdrawiam
Dobra Cobra dnia 15.05.2020 11:07 Ocena: Świetne!
Przepiękną opowieść o Niemożliwym.


Miladoro,

Podajesz niezawodnie, bez dwóch zdań. Zasłużone brawa!

Oczywiście - jako osoba, której cuda co raz się przytrafiają (lub przydarzają) - płaczę w duchu z powodu tej niewiernej koleżanki, popijającej w kółko winko. Najgorzej jest osiąść na mieliźnie i iść (brnąć) przez życie z opuszczoną głową.

Oczywiście winę za taki stan rzeczy należy bezbłędnie przypisać wyzwoleniu kobiet, które się co prawda wyzwoliły, ale nie wiedzą, co dalej ze swoim wyzwolonym życie zrobić . A stąd już krótka droga do robienia wielu głupot i popełniania wielu błędów życiowych.

Przypomina to stosunkowo niedawną sytuację w Afryce, gdzie ruch narodowowyzwoleńczy terroryzowal pokolenie kolonizatorów, podpalając, mordując i... czyniąc inne rzeczy. A gdy w końcu kolonizatorzy zmuszeni zostało do wyjazdu do swej dawnej ojczyzny, olbrzymie, żyzne tereny rolne przeszły w ręce rdzennej ludności iod razu popadły w ruinę, zaniedbanie i zarosły chwastem. A lokalni leżeli w cieniu popijając napoje alko i ciesząc się z wygranej.

:(

Czyli nie ma nadziei?


Dziękuję za tę słodko napisaną (wedle wszystkich zasad) opowieść, zdecydowanie dodają ją do Ulubionych.


Pozdrawiam i do następnego,

DoCo
Miladora dnia 15.05.2020 12:40
Madawydar napisał:
My musimy wszystko zrozumieć, tylko po co?

Bo rozumienie czegoś to większa świadomość, Madawydarze. :)
Ale masz rację, bo często nic nam nie daje, a jeszcze częściej wolimy zepchnąć ją na pobocze.

Dobra Cobra napisał:
Czyli nie ma nadziei?

Na to, że wyzwolenie kobiet wpłynie na sytuację w Afryce i spowoduje właściwe wykorzystanie terenów opuszczonych przez dawnych kolonizatorów, Coberku? :)))
Najpierw trzeba byłoby zapytać Afrykanek, czy są "wyzwolone".

A tak poważniej - w tym, co się widzi lub w co się wierzy, nie ma podziału na płeć. ;)

Dziękuję pięknie - Madawydarze i Coberko - za uczestniczenie w podchmielonym monologu bohaterki opowiadania. :)
Nie wątpię, że każdy z nas wierzył (czy nadal wierzy) w różne tajemnice.
Inaczej nie byłoby baśni.

Miłego dnia. :)
skroplami dnia 15.05.2020 15:03 Ocena: Świetne!
Nieraz rzeczy, sytuacje, ludzie są dziwne/dziwni. Nieraz tym określamy co czujemy, widzimy, próbujemy zrozumieć. Biorę to Twoje opowiadanie w dłonie i przyglądam się, dziwne :) światło migocze w nim. Nie ja a ono całuje gdzieś w środku, można zdębieć. W znaczeniu "dziwnie" :).
Autorko, Twoja proza, jak dla mnie i często chociaż nie każda, "zbyt mądra" :). Powyższe opowiadanie to uśmiech, wspomnienia, zapytania, odsłonięcie zakamarka w "niepamięci", polanie strumieniem słów wtulających się miękko/ciepło, żywo poruszających wrażeniami wrażenia. I trzymam w dłoniach i oddaję pocałunek, tak "odśrodkując" z wnętrza :). Cóż, to zdanie "dziwne", nie szkodzi.
Z Twoich opowiadań, pomijam poezję, powyższe jest dla mnie jednym z najdoskonalszych. Nie ze względu na styl, budowę, itp, chociaż ma wpływ na całość i liczy się, ale na "akcję" :), czyli treść jego. Cholera, wciąż się porusza w dłoniach, zaczyna mruczeć, łasić się, żyje :).
Gratulacje czarodziejko.
Miladora dnia 15.05.2020 15:19
skroplami napisał:
Nieraz rzeczy, sytuacje, ludzie są dziwne/dziwni.

To prawda, Skropelku. :)
I prawda, że próbujemy to dziwne zrozumieć.
Ale może nie trzeba rozumieć? Może tylko wystarczy wziąć w dłonie?

Dziękuję pięknie za wizytę i refleksje. :)

A wiesz, co dla mnie jest zaskakujące? To, że panom spodobał się ten tekst.
Myślałam, że będzie raczej w damskim guście. No i mam miłą niespodziankę. :)

Miłego popołudnia. :)
Milena1 dnia 17.05.2020 07:53 Ocena: Bardzo dobre
Czyli całe życie sami siebie ograniczamy, pakując zdarzenia wykraczające poza przyjętą ( uzgodnioną) rzeczywistość do szufladki - niemożliwe. Dobry tekst i bardzo przyjemnie się czytało.
Pozdrowionka :)
Kazjuno dnia 17.05.2020 10:04
Stawiasz sobie, Milu, ciekawe wyzwania. Powiedziałbym, że to powyższe jest uniwersalne, bo chyba dotyczy wszystkich. Zderzyłaś świat dziecięcych marzeń z rozczarowaniami dorastających i wreszcie dorosłych.
Cytat:
Od kiedy, jesz­cze jako dziec­ko, uświa­do­mi­łam sobie, że ba­śnie to tylko bajki, ta zwy­czaj­ność za­czę­ła na­peł­niać mnie żalem. Za­wsze tę­sk­ni­łam za czymś ta­jem­ni­czym, ma­rząc, że mnie też kie­dyś spo­tka coś fan­tastycznego­

Dialog między narratorką/marzycielką (która jeszcze nie pozwoliła sobie odebrać marzeń), a B.K. musiałem trawić dwukrotnie, by do mnie dotarł.
Ale nadal mam pewne wątpliwości.
Czy piszesz o forsie wygranej na loterii? To jakieś mało klarowne. Więc to skrót myślowy? Ktoś ją wygrał, a nie B.K.? Czy dlatego Bliska Kuzynka jest rozczarowana złotą rybką?
Chyba tak, albo B.K. otrzymała jednak skądś jakieś pieniądze.
Cytat:
Wiem, my­ślisz, że ta forsa jest od niej[quote]



Pojawił się też przekaz poboczny. Frustratka Bliska Kuzynka z rozczarowań "leczy się" procentami, natomiast tkwiąca jeszcze w marzeniach narratorka ma to:

[quote]– Wiesz co? – po­wie­dzia­łam współ­czu­ją­co. – Nie pij wię­cej. Za­pa­rzę kawę i po­sie­dzi­my na ta­ra­sie. Kto wie, może zda­rzy się coś cie­ka­we­go…?

Więc adresujesz czytelnikom hasło: "nie sięgajcie po używki, one pogrążają w życiowej apatii"(?).
(Ale to tak na marginesie - tu też jak najbardziej Cię popieram).

W sumie, bardzo bogaty przekaz. Posłużę się cytatem Madawydara:
Madawydar napisał:
Treść daje wiele do myślenia.


Dla mnie jednym z cudów, którym się upajam, jest czas budzącej się wiosną przyrody. Nowe kolory zieleni, kwiaty, to też magia prowokująca do marzeń.

Dzięki za przedśniadaniową pigułkę, a nuż pozwoli odpłynąć w poprawiające nastrój wyobrażenia, czego życzę Tobie i sobie. :) Kaz
Miladora dnia 17.05.2020 14:46
Milena1 napisała:
Czyli całe życie sami siebie ograniczamy, pakując zdarzenia wykraczające poza przyjętą ( uzgodnioną) rzeczywistość do szufladki

Myślę, Milenko, że większość ludzi ma tendencje do szufladkowania różnych rzeczy - to do tej, tamto do tamtej. Nasz system percepcji i wartości zawsze próbuje porządkować rzeczywistość. :)

Kazjuno napisał:
Ale nadal mam pewne wątpliwości.

Z narracji B.K. wynika, że znajomy przekonał ją, że nie można wpuszczać rybek do rzeki, bo jest zbyt zanieczyszczona. A potem jest mowa o wygranej. Czy daleko stąd do wniosku, że rybka odwdzięczyła się w ten sposób znajomemu, który zapewne w momencie kupowania losu westchnął: Chciałbym wreszcie wygrać. :)
B.K. już zapomniała, że można wyrażać jakieś pragnienia, więc jak mogłyby jej się spełnić?
Ale co do serwowania czytelnikom jakichś haseł - mylisz się. Panie urządziły sobie damski wieczór przy lampce wina i tyle. Też tak robiłam z przyjaciółkami. :)
Natomiast odnośnie zderzania się świata dziecięcych marzeń z rozczarowaniami dorosłych - masz rację. Wszyscy w jakiś sposób przez to przechodziliśmy.

Dziękuję serdecznie - Milenko i Kaz - za wizytę u bohaterek opowieści. :)
Miłej niedzieli.
Kazjuno dnia 17.05.2020 16:45
Dzięki za klarowną podpowiedź. Pewnie zauważyłaś zdarzające się u mnie kłopoty interpretacyjne. Wiele twoich opowiadań (co też sobie cenię, bo wywołują odżywczą nawalankę szarych komórek - coś jak trening nieswoisty mięśni mózgowych) wymusza konieczność dokonania analizy. Znasz mnie i wiesz, że u mnie jest "kawa na ławę". Dlatego też boję się rozkniajania współczesnej poezji. Nie chcę się ośmieszać błędnym odczytywaniem.

Uśmiechnąłem się, bo przypomniał mi się ojciec, który wracając ze spacerów, przychodził na korty. Wielokrotnie pytał, na czym polega tenisowe liczenie punktów. Pojął co to są gemy, ale przez całe życie nie ogarnął, rachowania wewnątrz gemów. (Jak może być 40/0 po rozegraniu trzech piłek? Co to są przewagi i równowagi?).
Ze mną jest trochę podobnie, gdy chodzi o poezję i poetycką prozę. Pewnie nie zaprzeczysz, że twoja proza, chyba ma cechy prozy poetyckiej.
Ojcu powiedziałem, że pojąłby tenisowe rachowanie, gdyby rozegrał choć jednego seta.

Może więc spróbować prozy poetyckiej? Ale obawiam się, że napisałbym jakieś brednie.

Miłego niedzielnego popołudnia, Kaz
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
26/05/2022 21:04
Tak bywa, fajne. Pozdrawiam :) »
wolnyduch
26/05/2022 21:03
Ciekawie, z polotem i wyobraźnią, pozdrawiam serdecznie :) »
mike17
26/05/2022 20:59
Jarku, wiersz przejmujący i pełny treściowo. Dziś pieniądz… »
wolnyduch
26/05/2022 20:59
Dobrze się czyta, a przy okazji pokazuje polskie realia,… »
wolnyduch
26/05/2022 20:47
Gratuluję wyróżnienia. Dobrze, że nie tylko surrealistyczna… »
wolnyduch
26/05/2022 20:07
Muszę przyznać, że dobrze wychodzi to zbieranie słów, a… »
wolnyduch
26/05/2022 20:00
Tak, też myślę, że mnogość interpretacji to plus dla… »
wolnyduch
26/05/2022 19:53
Rozumiem i gratuluję drugiego tomiku. Pozdrawiam serdecznie… »
Kobra
26/05/2022 18:54
Bardzo dziękuję Wolnyduchu! Tak, miałam fazę wspomnień. Taki… »
Florian Konrad
26/05/2022 16:23
Dziękuję i również serdecznie pozdrawiam! »
Zdzislaw
26/05/2022 15:48
Brytka - pozdrówka :) FrancodeBies, i o to chodziło :)»
KatarzynaKoziorowska
26/05/2022 14:55
Wolnyduchu, dziękuję Ci bardzo za wyczerpujący komentarz.… »
FrancodeBies
26/05/2022 14:36
Dobry tekst! Trafił w moje gusta. Pozdrawiam serdecznie »
FrancodeBies
26/05/2022 14:31
Poprawia humor! Pozdrawiam serdecznie »
FrancodeBies
26/05/2022 14:15
Na pewno temat reinkarnacji jest ciekawym zagadnieniem oraz… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas