Nagonka - Szelesty
Proza » Obyczajowe » Nagonka
A A A

Czuł na sobie oddech wściekłych psów. Adrenalina zastąpiła w nim krew. Szybko, szybko, byle tylko zdążyć do pałacu, byle tylko zdążyć przed… Ścigali go, ścigali jak dzikie zwierze. Czarny spływający potem lok zsunął się na oczy. Odgarnął go zniecierpliwiony, prawie wyrywając sobie nogi ze stawów w dzikim biegu. Kończył mu się dech w piersiach, mięśnie mogły odmówić posłuszeństwa w każdej chwili. Dopadł do skraju lasu, prawie przewracając się na widok jaki ukazał się jego oczom.

Ach, już widać pałac! Nareszcie!, westchnął szybko i nie zwalniając, przemknął się przez ogród z równo posadzonymi drzewkami. Dopadł w końcu do drzwi kuchennych i zamknął je za sobą z łoskotem. Szzzzzzzzzzzzzzz! Plask! Nagłe uderzenie w twarz wybiło go z rytmu. Potoczył się po podłodze, niczym worek kartofli.

– Co Ty sobie wyobrażasz!? – zbeształa potężna matrona, dzierżąc w ręku mokrą szmatę, pogromcę urwisów. Nie czekając na odpowiedź, ciotka opanowała się szybciej od niego, postawiła na nogi, wcisnęła mu nowe ubranie w ręce i dała srogiego klapsa, popędzając do wnętrza kuchni.

Wciąż zdezorientowany, wbiegł gdzieś między ogromne gary i szybko zrzucił z siebie ubranie. Szczekanie psów dotarło już pod pałac. Gorączkowe okrzyki mężczyzn wypełniały chłodne powietrze poranka.

– Prędko, prędko! – ponaglała ciotka, zbierając rzeczy, które zdjął. Zwinęła je w kłąb i wcisnęła do piwniczki.

Pobiegł na górę, zaplątał się w korytarzach i wpadł przez pierwsze drzwi, jakie napotkał. Potoczył dzikim wzrokiem po pokoju. Długi taras miał widok na ogród, mógłby z niego obserwować… Radosny pisk wypełnił przestrzeń pokoju. Znów był na podłodze, tym razem przez coś, co uczepiło się gwałtownie jego kolan.

– Książę! – zawołał ze śmiechem – spokojnie, to tylko ja!

Adrenalina odpuściła, napięte ciało rozluźniło się, tarzając się z małym brzdącem po podłodze. Miał już swoją tarczę, na wypadek, gdyby go znaleźli. Nie będzie pewnie jej potrzebował, księżna na pewno wszystkim się zajmie. Ale nie ufał jej do końca. Postanowił zadbać o siebie na swój sposób. Poderwał się do góry i porwał dzieciaka w powietrze. Mały śmiał się radośnie, tak niewinnie, zupełnie nie wiedząc, co zrobił jego ulubiony kompan. Postawił go na ziemi, oddychając ciężko. Rozczarowane spojrzenie, szukało w twarzy chłopaka dalszej zabawy.

– Daj mi chwilkę odpocząć, co? – opadł bezwładnie na podłogę. Mięśnie poczuły, że jest już bezpiecznie i odpuściły zupełnie. Dyszał ciężko przez chwilę, obserwując wirujące plamy na swoich powiekach. Było warto, myślał. Zdecydowanie było warto. Z zewnątrz dochodziły coraz to głośniejsze odgłosy nagonki. Już niebawem zdumiona księżna wyjdzie w swym przewiewnym szlafroku porozmawiać z policjantami. Już za chwilę. Trzeba tylko czekać i nie wychylać się za bardzo.

– Przyprowadź samochód – rzucił do ściskającego go dzieciaka.

– Łiiiiiiiiiiiiiiiiiiii – wykrzyknął tamten i rzucił się spełnić polecenie.

Pobiegł na koniec swego bardzo długiego pokoju po zabawkowe auto elektryczne, do którego mieściły się spokojnie dwie osoby. W tym czasie czarnowłosy chłopak podszedł niepewnie do okna i uchylił lekko zwiewną zasłonkę. Policjanci stali przed pałacem, zastanawiając się co zrobić. Głosy nawoływań ucichły nieco, choć psy złapane na smycz, wyrywały się w stronę wejścia kuchennego pałacu. Księżna już chyba wyszła. Nie widział jej pod tym kątem, musiała stać blisko budynku.

Nagły ból w łydce odsunął go skutecznie od okna. To książę wjechał mu autkiem w nogę.

– Wsiadaj! – rozkazał, nie uznając sprzeciwu.

– Aj, aj, kapitanie! – zaśmiał się, skacząc żwawo na jednej nodze, próbując rozmasować w locie obolałą łydkę. Zasiadł za książęciem i pogrążył się w wir zabawy. Tymczasem wrzawa na dworze zupełnie ucichła, a zawiedzeni policjanci rozeszli się do domów.

Drzwi do pokoju rozwarły się z hukiem, kategorycznie kończąc wesołą zabawę. Powaga księżnej wlała się do pokoju jeszcze zanim sama pojawiła się w drzwiach. Zdało się, że temperatura spadła o kilka stopni. Chłopak poderwał się nagle z księciem w ramionach. Księżna wkroczyła do pokoju. Zwiewny róż szlafroka nie ujmował jej wcale powagi.

– Połóż go – rozkazała cicho. Chłopak skwapliwie wypełnił jej polecenie.

– Do sypialni – niemal wyszeptała do malucha.

– Tak, matko – dzieciak spuścił pokornie głowę i oddalił się pospiesznie, zamykając za sobą drzwi. To by było na tyle, jeśli chodzi o tarczę, pomyślał tęsknie chłopak. Ucieczka zakończyła się. Teraz trzeba stawić czoła temu, co nadejdzie.

Księżna podeszła do niego powoli. Tak blisko, że poczuł zapach jej rozgrzanego ciała. Niemal westchnął, gdy dotarł on do jego nozdrzy. Była piękną kobietą. Najpiękniejszą, jaką znał.

– Uratowałam Ci życie – oznajmiła. – nie chcę żadnych oznak wdzięczności – uprzedziła szybko jego pokłon. – Od teraz należysz do mnie. – ujęła jego zgrabny podbródek w palce. Jego brązowe, gorące oczy szukały spojrzenia jej niebieskich, skutych lodem oczu, lecz nie znalazły. Patrzyła gdzieś ponad jego głową. Był dla niej niczym. Och, to się zmieni, pomyślał butnie, już wkrótce.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Szelesty · dnia 14.05.2020 12:49 · Czytań: 208 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 1
Komentarze
wiosna dnia 17.05.2020 23:57
Cytat:
oczy. Od­gar­nął go znie­cier­pli­wio­ny, pra­wie wy­ry­wa­jąc sobie nogi ze sta­wów w dzi­kim biegu. Koń­czył mu się dech w pier­siach, mię­śnie mogły od­mó­wić po­słu­szeń­stwa w każ­dej chwi­li. Do­padł do skra­ju lasu, pra­wie prze­wra­ca­jąc się na widok jaki uka­zał się jego oczom.

Może jedno prawie* zastąpić niemal*?
Cytat:
Na­resz­cie!, wes­tchnął szyb­ko i nie zwal­nia­jąc, prze­mknął się przez ogród
Cytat:

Po wykrzykniku zabłąkał Ci się przecinek. Myslę, że można wywalić się*
– zbesz­ta­ła po­tęż­na ma­tro­na

Brakuje go*
Cytat:
Nie cze­ka­jąc na od­po­wiedź, ciot­ka opa­no­wa­ła się szyb­ciej od niego, po­sta­wi­ła na nogi, wci­snę­ła mu nowe ubra­nie w ręce i dała sro­gie­go klap­sa, po­pę­dza­jąc do wnę­trza kuch­ni.

To zdanie ciut bym przeredagowała. szybko się opanowała, postawiła go na nogi* tylko, że sporo ła*opanowała, postawiła, wcisnęła, dała* Ciotka nie wyglądała na nieopanowaną:)
Cytat:
roz­luź­ni­ło się, ta­rza­jąc się z małym brzdą­cem po pod­ło­dze.

znowu się* ciało rozluźniło się, kiedy baraszkował z brzdącem* Moim zdaniem brzdąc wystarczy.
Cytat:
Ra­do­sny pisk wy­peł­nił prze­strzeń po­ko­ju. Znów był na pod­ło­dze,

Tu wygląda, że pisk był na podłodze.
Cytat:
Nie bę­dzie pew­nie jej po­trze­bo­wał, księż­na na pewno

pewnie i na pewno - powtórka
Cytat:
Po­de­rwał się do góry

po prostu Poderwał się bez do góry*
Cytat:
– Tak, matko – dzie­ciak spu­ścił po­kor­nie głowę

kropka po matko. - Dzieciak
Cytat:
jego zgrab­ny pod­bró­dek w palce. Jego brą­zo­we

­

dwa razy jego*
Wygląda to na część dłuższej całości. Na razie nie wiele wiadomo, więc czekam na ciąg dalszy.
Witaj na portalu. Pozdrawiam:)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Florian Konrad
27/05/2022 21:02
A ja nie palę od 2008 :) Modami gardzę. Cytując klasykę:… »
wolnyduch
27/05/2022 19:17
Emocjonalne burze nam nie służą, ale ludzie wrażliwi są na… »
wolnyduch
27/05/2022 19:08
Dążenie do zapamiętania za wszelką cenę jest bez sensu, ale… »
wolnyduch
27/05/2022 18:41
Sądzę, że niejedna osoba się nad tym zastanawia. Nie wiem,… »
Yaro
27/05/2022 18:35
Dziękuję za komentarze :) Pozdrawiam Was serdecznie:) »
wolnyduch
27/05/2022 18:32
Msz, uszczypliwe półsłówka nie biorą się znikąd, no chyba,… »
wolnyduch
27/05/2022 18:18
Dobry wieczór D.U Dziękuję za czytanie, gratuluję, że… »
Zdzislaw
27/05/2022 14:40
Również pozdrawiam, Wolnyduchu :) »
d.urbanska
27/05/2022 12:40
Cudny wiersz. Malarski i emocjonalny. Bardzo mi się udał :)»
d.urbanska
27/05/2022 12:37
Wolnyduchu dziękuję za wizytę i ocenę. Też zastanawia mnie… »
Marian
27/05/2022 09:26
Tetu, bardzo dziękuję za odwiedziny i cieszę się, że tekst… »
Marian
27/05/2022 09:22
Wolnyduchu, dziękuję za wizytę i rzeczowy komentarz. »
wolnyduch
26/05/2022 21:04
Tak bywa, fajne. Pozdrawiam :) »
wolnyduch
26/05/2022 21:03
Ciekawie, z polotem i wyobraźnią, pozdrawiam serdecznie :) »
mike17
26/05/2022 20:59
Jarku, wiersz przejmujący i pełny treściowo. Dziś pieniądz… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas