Karaluchy - tuff
Proza » Obyczajowe » Karaluchy
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

Karaluchy

Imponująca rezydencja państwa Rotz z wypolerowanym i błyszczącym się w słońcu tynkiem w kolorze piasku znajdowała się na cichej ulicy. Głównego wejścia strzegły dwie pękate palmy i celujące w ścieżkę kamery. Miałam nadzieję, że Timothy, którego po tragicznej śmierci rodziców dopadło załamanie nerwowe, nie zwróci na nie zbytniej uwagi.

Pani Rotz przyjaźniła się z matką Tima. Stwierdziła, że wakacje w ich domu na Florydzie pomogą mu dojść do psychicznej równowagi. Sama liczyłam na to, że obecność państwa Rotz przywróci mu poczucie bezpieczeństwa.

Korpulentna pani Rotz prowadziła nas długim korytarzem do sypialni. Dźwięk ciągniętych za nami walizek odbijał się od ścian. To pewnie przez wysoki sufit. W powietrzu czuć było słodko-kwaśny zapach odświeżacza, a może to od klimatyzacji.

- Nic się nie martw – pani Rotz szepnęła mi do ucha i wyszła.

Ciemny orzech ogromnego łóżka i toaletki. Nad nią lustro w ciężkiej ramie. Lampki nocne w bezpiecznym kolorze ochry. Tak jak ściany. Rattanowy fotel na biegunach, obok okrągły stolik z falującym od sufitowego wiatraka kakaowym obrusem do ziemi.
Wszystko się zgadza, wszystko dobrane. Sztuczne hortensje. Tutaj też słodko - kwaśny zapach, który przypominał mi płyn do dezynfekcji, jakiego użyli tamci ludzie od sprzątania po samobójstwach. Egipska piramida. Grobowiec.

Otwarłam swoją walizkę. Położyłam kosmetyczkę na stoliku, na klamce powiesiłam strój kąpielowy. Wyciągnęłam bieliznę i trochę ciuchów. A Timothy zaczął upychać wszystko nerwowo do szuflad. To dla pani Rotz, żeby się nie denerwowała. Przecież nie wejdzie. I co ją obchodzi nasz bałagan?
No nie wiadomo. A co będzie, jak się zdenerwuje? - pytał przestraszony Timothy.

Rotzowie to Republikanie, ale bardzo mili. Nienawidzili Obamy, Hilary Clinton i Muzułmanów. Od czasu World Trade Center wspierali hodowle świń, a o Trumpie mówili zawsze p a n prezydent. Mimo to nie byli nachalni. Pan Rotz w opiętej na pokaźnym brzuchu fioletowej i połyskliwej koszulce polo i białych adidasach drzemał zwykle fotelu przed telewizorem albo zaszywał się w swojej sypialni. W hallu stał jego sprzęt do golfa, lecz nigdy nie widziałam, by zniknął stamtąd choćby na chwilę. Po kolacji miał w zwyczaju pić cappuccino. Jednym machnięciem grubego języka jak wycieraczką pozbywał się białej pianki znad górnej wargi. Energiczna Pani Rotz dbała o dom, trojaczki swojej córki oraz przyjaciół. Wierzyła w Amerykę, Boga, historię, zachowawcze wychowanie i porządne caserolle. I martwiła się nieustannie. Jednego popołudnia w kuchni zwierzyła mi się, że głównie o syna i przyszłość rodzinnej firmy. Nie lubiła dziewczyny Toma, Renaty, uważała, że chodzi jej tylko o pieniądze:

-Oplotła Toma swoimi mackami. To przez nią tyle imprezuje, popełnia błędy w pracy, zaniedbuje nas. Zwykła dziwka … - pani Rotz aż zabrakło tchu. Otarła dłonią pot z czoła, do którego przykleiły się jej blond kosmyki, a potem dostała ataku kaszlu. Tom przeleciał wszystkie moje kumpele, liczne barmanki, kelnerki, dentystkę i jej asystentkę, i laryngolog, która mu usuwała kamienie z podjęzykowej ślinianki. Rozwalił każdy wypożyczony samochód, a extasy, vicodin i xanax połykał jak miętowe pastylki. Podałam kasłającej pani Rotz szklankę wody. Do kuchni wpadła Lisa, sąsiadka. Ładna, około pięćdziesięcioletnia drobna Włoszka. Koniecznie musimy jej pomóc! Teraz i natychmiast, zanim jej mąż Bruno wróci od fryzjera. Bruno jest estetą. Koneserem oliwy z oliwek. W wolnych chwilach – fotografem. Zrezygnował z comiesięcznych usług firmy tępiącej insekty, gdyż uważał, że przy takim poziomie czystości, jaki utrzymuje, w ich domu nie ma miejsca na karaluchy. Dlatego teraz biedna Lisa prawie, że ze łzami w oczach, tłumaczy nam, jak to znalazła kilka pełzających scarafaggio. Boi się, że się gdzieś zalęgły, musimy jej pomóc wysprejować cały dom.

Pobiegłyśmy za nią do jej garażu. Rozdała nam butelki ze środkiem zabijającym insekty. Trzymała je ukryte w bagażniku pod kocem.

Uzbrojone, rozbiegłyśmy się po domu. Czułam się jak Wonder Woman. Biedna Lisa. Pieprzony Bruno. Do dzisiaj odbija mi się jego hand made tortellini. Czterogodzinna kolacja i monolog Bruna u szczytu stołu. I Lisa całująca marmurowe stopy męża.

Po skończonej akcji znalazłam Timothego stojącego nieruchomo za zasłoną w sypialni. Wystawały tylko jego chude łydki.

Widział samochód policyjny przejeżdżający powoli obok domu. Też widziałam. W kilku Stanach zaczęła się właśnie przerwa wiosenna i dzieciaki z collegu wynajęły okazałą willę na końcu ulicy. Rano minęłam grupę dziewcząt idących na plażę w czerwono-białych podkoszulkach z napisem Cornell University. A potem, wracając z zakupów z panią Rotz, podwiozłyśmy dwóch przemiłych chłopaków z kilkoma skrzynkami piwa. Sąsiadom widocznie przeszkadza, że imprezują. To w końcu spokojna ulica.

Tim uspokoił się na tyle, by wyjść zza zasłony. W samych majtkach położył się na wysokim łóżku, splótł ręce na brzuchu i wbił wzrok w obracające się skrzydła sufitowego wiatraka.

Niecały rok później Timothy spał już spokojnie w naszej sypialni na górze. Wrócił do równowagi emocjonalnej, raz w tygodniu uczęszczał także na psychoterapię, a ja przy stole w kuchni oświetlonej tylko płomieniami świec dopijałam resztki wina po uroczystej kolacji z okazji Święta Dziękczynienia. Zapikała komórka. Sms od pani Rotz:

Najdroższa, jak się masz? Dzisiaj wyszło na jaw, że ten stary pryk, którym zajmowałam się przez pięćdziesiąt lat, ma trzydziestoletnią kochankę. Od dwóch lat kupuje jej samochody, spłaca pożyczki, sprezentował jej dom. Musi być dobra. Chciałabym to widzieć: ona z 74 letnim grubym pierdzielem. Wyczyści go do zera i wtedy przyjdzie do mnie z podkulonym kutasem. Trojaczki już przygotowują się do egzaminu na prawo jazdy. Nie mogę w to uwierzyć. Luke jest jak Tom, choć mam nadzieję, że w kwestii kobiet będzie rozsądniejszy. James jest za to nad wiek odpowiedzialny. A panienka Lucy, no cóż, nie lubi prowadzić samochodu. Powiedziała mi, że jak znajdzie odpowiedniego męża, to będzie ją stać na szofera. Przezabawne z niej stworzenie. Wyobrażasz sobie, że ten stary ćwok zrobił mi coś takiego? Ściskam was mocno.

Wstałam od stołu i wypłukałam kieliszek. Na parapecie w blasku świecy migotały na fotografii twarze rodziców Timothiego. Zgasiłam płomień i ich tajemnice. Po ciemku skierowałam się do sypialni.

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
tuff · dnia 15.06.2020 20:24 · Czytań: 349 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 7
Inne artykuły tego autora:
Komentarze
Zakochany Zlodziej dnia 24.06.2020 19:36
Cześć! Sporo społecznej krytyki jak na tak krótki tekst. Opowiadanie czyta się jak fragment większej całości. Będziesz rozwijać? Wątek Tima czy raczej jego problemów zdaje się (moim skromnym zdaniem) wisieć w powietrzu. Można by go rozwinąć, albo zastanowić się nad wykreśleniem, bo wydaje mi się, że nigdzie nie prowadzi. Trochę dziwi mnie brak komentarzy, bo (jak dla mnie) tekst jest niezły.
Pozdrawiam!
tuff dnia 24.06.2020 23:47
Dziękuję Ci za przeczytanie tekstu oraz komentarz:) To opowiadanie, raczej nie będę rozwijać. Osoba Tima była mi potrzebna do pokazania, że rodzice nawet po śmierci, mają wpływ na dorosłe już dzieci. Ale po Twoim komentarzu zastanawiam się, jakby to wyszło bez Tima, na przykład to narratorka przechodzi załamanie nerwowe, a Tima nie ma? Bo rzeczywiście widzę go teraz z Twojej perspektywy: że wisi gdzieś tam, takie jego widmo, hmmm... Ale jednak chyba zależy mi na tym, żeby to była para, więc może jednak rozwinąć jego wątek??? Dałeś mi do myślenia:) Dziękuję
Miladora dnia 30.06.2020 16:35
No to zajrzałam, Tuff. :)
Jak dla mnie - panuje tu lekki chaos. I mam wrażenie, że niektóre rzeczy potraktowałaś po łebkach. Na przykład jest spory przeskok od Tima leżącego na łóżku, do "niecałego roku później".
W zasadzie to wycinek z życia kilku osób. Ale z jednej strony masz dokładne opisy, a z drugiej wiele niewiadomych. Trudno orzec, co jest ważne, i na jakie rzeczy ma wpływ.
Chociaż, być może, miało to wyglądać jak karaluchy miotające się po kuchni. Z tajemnicami w tle.

Od strony warsztatowej przydałoby się dopracowanie. Dlatego kilka uwag dotyczących pierwszej połowy tekstu, bo nie wiem, czy chciałabyś, żebym pościnała Ci cały. :)

Cytat:
Im­po­nu­ją­ca re­zy­den­cja pań­stwa Rotz(,) z wy­po­le­ro­wa­nym i błysz­czą­cym się w słoń­cu tyn­kiem w ko­lo­rze pia­sku(,) znaj­do­wa­ła się na ci­chej ulicy.

"Się" zbędne.

Cytat:
dwie pę­ka­te palmy

Nie lepiej byłoby - przysadziste?

Cytat:
Pani Rotz przy­jaź­ni­ła się z matką Tima. / obecność państwa Rotz / Korpulentna pani Rotz / pani Rotz szepnęła mi

Nie za dużo Rotzów w tym fragmencie?

Cytat:
(-) Nic się nie martw (–) pani Rotz szep­nę­ła

Zmień dywiz (-) na myślnik (–).
I pozostałe dywizy w tekście.

Cytat:
Otwar­łam swoją wa­liz­kę. Po­ło­ży­łam ko­sme­tycz­kę na sto­li­ku, na klam­ce po­wie­si­łam strój ką­pie­lo­wy.

Zwracaj uwagę na przypadkowo rymujące się słowa.
W następnych zdaniach masz je także - mili/nienawidzili/mówili/byli.

Cytat:
drze­mał zwy­kle (w) fo­te­lu przed te­le­wi­zo­rem albo za­szy­wał się

Cytat:
Ener­gicz­na Pani Rotz dbała o dom,

- pani -

Miłego popołudnia. :)
tuff dnia 02.07.2020 01:16
Miladora,
dziękuję za poprawki dotyczące pierwszej połowy tekstu oraz za miłościwe powstrzymanie się od jego dekapitacji. Rotzow zdecydowanie za dużo i rymów też. Wprowadzę imiona dla Rotzow i będę stosować wymiennie.
Pękate palmy w moim odczuciu brzmią lepiej niż przysadziste. Najprawdopodobniej zmienię na „dwie palmy pękate jak wańki-wstańki”, gdyż tak to w wyobraźni widzę.
Przeskok od Tima na łóżku do Tima w łóżku :), ale później faktycznie wydaje się być tak gwałtowny, że aż wymijający;) Mam pomysł, jak te dwie części połączyć albo raczej zrobić łagodne przejście - rozwinę wątek rodziców. Mam nadzieję, że to pomoże również pokazać, co jest w tym tekście ważne, a ważne są tajemnice wypełzające nagle jak karaluchy...
Dziękuję!
Miladora dnia 02.07.2020 01:51
tuff napisała:
Mam nadzieję, że to pomoże również pokazać, co jest w tym tekście ważne, a ważne są tajemnice wypełzające nagle jak karaluchy...

Właśnie takiego wypełznięcia brakowało, więc mam nadzieję, że to zobaczę. :)
Daj znać, gdy będziesz gotowa.

Miłego, Tuff. :)
Galernik dnia 02.07.2020 10:47
Tuff, odniosłem podobne wrażenie jak Mila, czyli chaos. Część błędów technicznych wskazała M. - są jeszcze jakieś literówki, ale zwróciłem też uwagę na:
Cytat:
Chcia­ła­bym to wi­dzieć: ona z 74 let­nim gru­bym pier­dzie­lem. Wy­czy­ści go do zera i wtedy przyj­dzie do mnie z pod­ku­lo­nym ku­ta­sem.

to ONA przyjdzie z podkulonym kutasem? Bo tak to wygląda.

Poza tym to dość długi SMS. To by dobrze brzmiało jako nagranie na automatycznej sekretarce. Lub jeśli komórka to nagranie głosowe.

Pozdrawiam
tuff dnia 02.07.2020 16:19
Galernik,
Gdyby to była wiadomość na starej Nokii, to zgadzam się, mogłoby być ciężko. Ale myślałam o smartphonie. Może być też whatsapp. Albo Messenger. Więc może zmienię na: Zapikała komórka. Wiadomość od pani Rotz. Zamiast SMS, bo SMS istnieje w świadomości jako krótki. Co do Twojej uwagi o to, kto do kogo przyjdzie z podkulonym kutasem- jak ona ma kutasa, to może przyjść:)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Yaro
28/06/2022 21:41
Świetny film i bardzo dobry wiersz. Pozdrawiam… »
Yaro
28/06/2022 21:39
GUZIKI /Pamięci kapitana Edwarda Herberta/ Tylko guziki… »
Brytka
28/06/2022 21:06
Z podobaniem, pozdrawiam »
Gramofon
28/06/2022 14:39
Dziękuję, cieszę się, że się podobało. Pozdrawiam. »
wolnyduch
27/06/2022 20:48
Msz sens życia, to coś więcej poza przetrwaniem, ale… »
Yaro
27/06/2022 19:09
Jezus chce byśmy się cieszyli, radowali miłość jest radością… »
Materazzone
27/06/2022 17:27
Jak dla mnie zbyt...proste? Może nie, raczej zbyt łatwe w… »
Marek Adam Grabowski
27/06/2022 15:37
Nie lubię żartów z religii (nie twierdzę, że taki był… »
Marek Adam Grabowski
27/06/2022 15:35
Dobrze napisane i fabuła fajna. W obydwu przypadkach sukces… »
Marek Adam Grabowski
27/06/2022 09:14
Dzięki! Zawsze miło cię widzieć. Pozdrawiam »
Marian
27/06/2022 07:25
Ciekawie napisane. Zgadzam się z tulipanowką, przeżyła, bo… »
Yaro
26/06/2022 13:42
Dziękuję Kasiu:)Pozdrawiam:) Duszku akurat Jezus pokazał… »
Marek Adam Grabowski
26/06/2022 09:32
Spoko. Przy okazji polecam moje ostatnie opowiadanie.… »
Marian
26/06/2022 07:44
Marku, dzięki za odwiedziny i komentarz. Akapit zaraz usunę. »
wolnyduch
25/06/2022 21:29
z pewnością nawet Jezus nie był ideałem, ale to świadczy o… »
ShoutBox
  • Materazzone
  • 28/06/2022 17:24
  • Dawno mnie tu nie było. Strasznie mało tu życia jest :(
  • Kuba1994
  • 19/06/2022 15:13
  • Witam poszukuję kogoś kto oceni moją książkę ?
  • Dobra Cobra
  • 12/06/2022 11:46
  • Nie ma co do tego wątpliwości. Ukłony.
  • Kazjuno
  • 12/06/2022 09:01
  • Noblesse oblige
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:58
  • PS Zburzyć twierdzę i taktyczny odwrót.
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:54
  • Dzięki Dobra Cobro. Aż rzuca się w oczy że jesteś obcykany w kodeksie rycerskości. Serdecznie pozdrawiam, Kaz
  • Dobra Cobra
  • 11/06/2022 08:02
  • Serwując się ucieczką uratowałeś swoją męską cześć ;) Zuch chłopak!
  • Kazjuno
  • 10/06/2022 19:18
  • Dopiero wczoraj wróiłem do ciemnogrodu Wałbrzycha, serwując się ucieczką od przygodnej znajomej. (Ledwo starczyło na pociąg).
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas