I po wszystkim - cz. 3 - Dobra Cobra
Proza » Inne » I po wszystkim - cz. 3
A A A
Od autora: Do opowiadania dostępny jest także audiobook:

http://soundcloud.com/dobra-cobra/doco-i-po-wszystkim-cz-1
http://soundcloud.com/dobra-cobra/doco-i-po-wszystkim-cz-2
http://soundcloud.com/dobra-cobra/doco-i-po-wszystkim-cz-3

   Chlupotek wyjął zza ucha papierosa i pstryknął zapalniczką. Po pierwszym sztachnięciu grymas obrzydzenia wykrzywił mu pysk:

- To już nie te same marlboraski, jak kiedyś – westchnął. 

- A dlaczego?

- Bo dodają do tytoniu jakieś inne substancje chemiczne – wyjaśnił. - Ale to pewnie i tak moja wina, że mi nie smakują, bo zdobywam fajki tylko z białoruskiego przemytu. A tam pewnie ładują do składu jeszcze jakieś inne gówna, żeby były tańsze. I koło się zamyka. To już nie te marlboraski… – dokończył melancholijnie.

Chwilę pomilczeliśmy w zadumie, po czym spytałem psa o pochodzenie tej dziury, w której przebywaliśmy:

- To ty nie wiesz? Jak umarł władca ZSRR Leonid Breżniew, to go pochowali na cmentarzu dla politycznych. Ale trzy dni później przechodziła tamtędy jakaś babka i zobaczyła wystającego spod kamiennej płyty grobu Leonida ludzkiego członka. Krzyknęła pełna strachu i pobiegła do grabarzy. Ci, aby broń Boże w żadnym wypadku nie narazić się partii, w pocie czoła wyjęli trumnę z pierwszym sekretarzem, pogłębili dół na kilka dobrych metrów i tam na powrót go wrzucili.

- I co było dalej?

- Minęły kolejne trzy dni i znów wydarzyła się ta sama historia. Milicja otoczyła cmentarz szczelnym kordonem, a na Kremlu odbyto tajną naradę, na której zastanawiano się, co w takiej niezręcznej sytuacji należało zrobić. No, bo – bądź co bądź – to był jednak wielki uszczerbek na honorze partii komunistycznej. Wreszcie jeden mądry akademik poradził, żeby spróbowali ułożyć ciało na brzuchu. Jak postanowiono tak i zrobiono. Jednak dwa tygodnie później…

- Co stało się dwa tygodnie póżniej?

- Otóż dwa tygodnie później zadzwonił czerwony telefon z Waszyngtonu. Poproszono, aby Ruscy nie straszyli Ameryki hujem.

- E?

- No i stąd wzięła się ta dziura. 

Czy miałem uwierzyć w tę tak nieprawdopodobną opowieść?

 

Dobra Cobra – w przypływie głosu proroczego, natchnienia i nader skomplikowanego procesu twórczego, w który zaangażowane zostały różne narzędzia elektroniczne jak i zwykłe przybory piśmienne – przedstawia dziś opowieść dramatyczną, a jednocześnie jakże bliską czasom, w których żyjemy, pt.

I po wszystkim

Część 3

Kiedy w początkach XX wieku na Węgrzech zatrzymano Maruszkę – wykolejacza pociągów – było to wydarzenie sensacyjne i absolutnie wyjątkowe.

 

*

   Siedliśmy przy ogniu, a Chlupotek podał do picia coś w brązowej flaszce. Był to cierpki płyn, który jednak po kilku minutach ogrzał ciało, a po następnych łykach skutecznie rozwiązał język. W akcie ostatecznej desperacji zdradziłem psu o złożonej mi niedawno niecodziennej propozycji.

- Nie bądź głupi, to jest niewykonalne – stwierdził zwierzak. - Nawet ja, nie rewolucjonista, to wiem. Ktoś chce cię najwyraźniej wrobić. Czy ktoś taki, jak ten Planisze, w ogóle istnieje?

- Nie wiem. To znaczy: zadzwonił do mnie dwa razy, przyjechał na spotkanie eleganckim autem… To… co teraz?

- Nie daj się.

- Nie dać się? Chyba sobie żartujesz.

- Nie, nie żartuję. Musisz po prostu się nie dać.

- Ty sobie, kurwa, jednak żartujesz, psie! Wyobrażasz to sobie: ja w pojedynkę kontra światowy system religijny, który owładnął cały świat? To coś, jakby… porywać się z motyką na słońce!

- Kopernik się porwał...

- Kopernik - srernik. W tym kontekście to jest akurat dość słabe porównanie.

- Ale wiesz, właściwie to się dobrze składa, bo tak w głębi duszy to ja czuję, że chyba mogę zostać psem – rewolucjonistą – oświadczył nagle Chlupotek. - Już wyobrażam sobie te tytuły w prasie: Nieustraszony pies Chlupotek, niczym boski Che Guevara, oswobadza cały świat od religijnej zarazy. Czuję nawet, że ta myśl dodaje mi teraz sił i pcha tok rozumowania do przodu. Kto wie, może nawet zdjąłbym sobie kamień z zębów. Gdyż nic w życiu nie dzieje się przypadkiem. 

Nagle zmienił temat rozmowy:

- Biegłem kiedyś przez las, kierując się moczowym psim fejsbukiem i węsząc za jakimś jedzeniem. I naraz natrafiłem na tę dziurę. Nie chciałem tu wpadać, ale jakiś zatwardziały myśliwy wziął mnie za zająca i już przeładował dubeltówkę do strzału. Skoczyłem ze strachu do tego otworu i… tak się tu znalazłem. Te blade korzonki są jadalne, czasem wpadnie do dziury jakiś zabłąkany zwierzak, więc nawet mięsko jest w jadłospisie od czasu do czasu.

- Przypomniałam sobie, że w szopie ciągle jest ta mała pilarka – krzyknęła z mroku Barbie - i może przy jej pomocy – oraz dzięki obecności człowieka, który, w odróżnieniu od psów, umie władać rękami – jakoś wreszcie zdjęlibyście we dwóch tę moją plastikową bieliznę. 

 

*

   Gdy w pocie czoła powoli zsuwaliśmy oporne majtki Barbie, Chlupotek z zapałem tworzył plan idealny:

- Za pomocą informacji i haseł, które posiadasz, wtargniemy do siedziby Kościoła Właściwego, zwabimy Przywódcę na Barbie – której się przecież nie oprze, bo na pewno lubił się bawić lalkami, jak był dzieckiem i to są z pewnością jego pierwsze wspomnienia fantazji cielesnych. I wtedy my go zgładzimy podczas tego pierwszorzędnego, prenatalnie wymarzonego stosunku cielesnego, a później wszystko podpalimy i zwiejemy, gdzie pieprz rośnie.

- Czyli gdzie? 

 

   Naraz plastik niespodziewanie puścił i naszym ukazała się przecudna cipka lalki, o zapachu tak pięknym, że powodowani chuciami niemal od razu zaczęliśmy bić się o to, kto z nas będzie pierwszy współżył z tą sztuczną kobietą o nadzwyczaj prawdziwej waginie. 

- Odwal się, psie! – krzyknąłem ostro. - Idź se poszukaj jakiejś psicy. Ja to zrobię!

- Ty się nie nadajesz do krycia tej dziewczyny – warknął Chlupotek, używając pazurów i zębów, by się mnie jak najszybciej pozbyć. - Jesteś tak chudy, że nawet polski ksiądz nie chciałby cię dotknąć, a co dopiero marzyć o dotyku takiej dziewczyny!

- Ych, ty psi skurwysynu! Na ciebie ten ksiądz to by nawet nie spojrzał, bo musisz wiedzieć, że oni to wcale nie patrzą na zwierzęta i ich los.

- Taaa? Jak bym ci powiedział, co na własne oczy widziałem na podwórzu plebanii w okolicach Szczebrzeszyna, to by ci majtki opadły do kostek, albo i niżej. Jak żeś taki mądry, to wiedz, że ja od młodości władam swym fechtunkiem zawodowo. Jak ty dokonasz może ledwie trzech ruchów pseudo frykcyjnych, ja już będę dawno po wszystkim i na dodatek zdążę jeszcze zajarać fajkę.

- Ha, ha, ha, ha! To masz problem ze zbyt wczesnym wytryskiem?! – zadrwiłem. - Tu się nie ma czym chwalić i to nie przynosi zaszczytu, piesku.

- Jaki zbyt wczesny, kurde! To ty mi wyglądasz na nie nadającego się do niczego wymoczka.

- Nie wygląd świadczy o człowieku, zwierzaku. Nawet nie wiesz – bo i skąd – że w ostatnim czasie ja to nawet trenowałem… do… mistrzostw świata!

- Cooo? Buhahaha! Kto ci w to uwierzy? Pewnie były to zawody w... w tym, no... – przez chwilę szukał jakiegoś poniżającego określenia - w dubbingu??? Hahaha!

- I tak mam grubszego od ciebie!

- Ta? A za to ja dłuższego! 

To psi skurwysyn! I jaki zmyślny na dodatek! Tak mnie od tej jego ostatniej uwagi zatrzęsło, że na chwilę osłabiłem chwyt, co zwierz zaraz wykorzystał w perfidny sposób, wpychając mnie na powrót do dziury bez dna.

- Pięknie się go pozbyłeś, mój ty zarośnięty Chlupotku – usłyszałem na odchodnym… czy raczej: odlotnym radosny głos Barbie. - Ale teraz koniec z tym niesatysfakcjonującym oralnym chlupotem! Wyciągaj tę swoją świąteczną parówę i do roboty!

- Wrrrr...

Z oddali dobiegły też pierwsze dźwięki puszczonej po raz kolejny piosenki Rasputin.

 

*

   Cholera, już dość tych niesamowitych zjawisk i przelotnych znajomości! I tej przeklętej dziury, w której zostałem wbrew sobie uwięziony. Głupi Chlupotek, głupia Barbie, głupi Niedomaradzki! I głupie mistrzostwa świata w dubbingu, i Kościół Właściwy też! Wszyscy głupi! Co jeszcze mogło mnie czekać, co teraz zgotuje mi los? Ten Planisze mnie niechybnie odnajdzie i to będzie mój koniec. Nie wypełniłem zadania, do którego zostałem wybrany. Ale z drugiej strony będę się mógł bronić, że przypadkowo wpadłem do dziury i cóż mogłem zrobić. Tylko, czy to coś da? Proces pewnie będzie zamknięty, a potem szybko i bez rozgłosu wykonają wyrok.

Jakież było moje zdziwienie, gdy przez zaczopowany śmieciami otwór wyleciałem w… no właśnie, gdzie?

Zaraz oszczekał mnie jakiś przebiegający pies, ale nie po naszemu: hau, hau – ale po zagranicznemu: woof, woof. Potem przechodzący kot zamiauczał: meow, a nie: miał. Język zwierząt budził we mnie nadzieję – czyżbym niespodziewanie dotarł do Ameryki, jak wieki temu uczynił to jej odkrywca Krzysztof Kolumb? Kierunek nawet by się ogólnie zgadzał z tym, co mówił Chlupotek o Breżniewie i jego długim fajfusie.

Wiedziałem, że USA to taki kraj, gdzie – jak się chce – to można znaleźć dobrą kryjówkę, pracować dorywczo za dniówki i spokojnie żyć latami bez problemów z administracją czy policją.

Wychodząc z lasu napotkałem na swej drodze waszyngtoński sklep z telewizorami, gdzie z wielkim zdziwieniem – graniczącym z szokiem – dowiedziałem się ze ściany ultranowoczesnych odbiorników, że Kościół Właściwy tak naprawdę włada tylko Polską, a te wszystkie doniesienia o jego światowych podbojach są totalną ocenzurowaną nieprawdą. A cały świat żyje swoim życiem, wolnością, demokracją i giełdą. Czego namacalne dowody oglądałem z zapartym tchem przez następną godzinę.

Zamknięte granice, odłączenie rodzinnego kraju od Internetu i manipulacja na wielka skalę w sprzyjającej Kościołowi Właściwemu telewizji rządowej – pozwoliły wmówić polskiemu społeczeństwu, że żyje w idealnym świecie, gdzie zło zostało wytępione, a wszyscy inaczej myślący i wierzący zostali definitywnie pokonani. Cały świat dowiedział się, że my, Polacy, to Mesjasz Narodów, którego szczególna predestynacja została wreszcie objawiona po wiekach tęsknego wyczekiwania!

Uradowany takim obrotem sprawy zacząłem skakać i tańczyć na chodniku. Pod sklepem zaraz pojawił się policyjny samochód, z którego wyszło dwóch grubych, rumianych stróżów prawa.

- Co panu tak wesoło? – spytał jeden z nich z dobrotliwym zainteresowaniem.

- Jestem wesoły, bo okazuje się, że Kościół Właściwy nie rządzi na całym świecie!

- Oczywiście, że nie rządzi. To zresztą w naszym kraju, ostoi demokracji, byłoby niemożliwe – powiedział drugi mundurowy. - Proszę okazać dokumenty.

- Panowie, ja właśnie się wyrwałem z tego „właściwego” systemu religijnego.

- A w jaki sposób, jeśli można wiedzieć?

- Przez dziurę. To znaczy – widzę panów zdziwione spojrzenia – ale to najświętsza prawda i absolutnie nie robię sobie żartów z władzy. Więc prześladowany uciekałem przed tym systemem religijnym i wpadłem do dziury, co ją Ruscy wykopali jeszcze w osiemdziesiątych latach dwudziestego wieku. I przeleciałem środkiem przez całą kulę ziemską i wyleciałem tu, w pięknej Ameryce.

- Imigrant - szepnął pierwszy policjant. - A na dodatek może i szpieg. Proszę wyciągnąć przed siebie obie ręce – powiedział zdecydowanie głośniej. - Pojedziemy na posterunek i wyjaśnimy całą sprawę. Nasz kraj bowiem nie przepada za ludźmi nielegalnie przekraczającym naszą granicę. Nawet gdyby ci przybywali prosto z uciemiężonej religijnym terrorem Polski. I bez was cierpimy na przeludnienie, bo każdy chce się znaleźć w raju – ostoi demokracji oraz taniej benzyny – jakim niewątpliwie są Stany Zjednoczone.

W radiowozie spytałem ich o jeszcze jedną rzecz:

- A co by było, jakbyście zatrzymali kogoś bez majtek?

- Wtedy mógłby się zesrać.

 

To podsunęło mi pewną myśl…

 

KoNiEc

Dobra Cobra

marzec 2020

 

 

Za Tekstowo.pl tłumaczenie wielkiego przeboju zespołu BoneyM – Rasputin, który Arkadiusz Pion usłyszał w dziurze, gdy tylko wylądował w tajemniczej jaskini, oraz z niej odlatywał w dalszą podróż ku nieznanemu: 

Dawno temu w Rosji żył pewien mężczyzna

Był duży i silny, w jego oczach płonący blask

Większość ludzi patrzyła na niego z trwogą i ze strachem

Ale dla moskiewskich panienek był słodkim kochankiem

Mógł głosić Biblię niczym kaznodzieja

Pełen ekstazy i ognia

Ale był też pewnego rodzaju nauczycielem

którego pragnęły kobiety.

Ra Ra Rasputin

Kochanek rosyjskiej królowej

Ten koleżka naprawdę był lepszy niż inni

Ra Ra Rasputin

Najwspanialsza rosyjska maszyna do kochania

To wstyd, w jaki sposób żył

Rządził rosyjskim krajem i nie zwracał uwagi na cara

Ale kozaczoka tańczył naprawdę wspaniale

We wszystkich sprawach państwowych mógł coś załatwić

Ale naprawdę świetny był, gdy miał dziewczynę do uściśnięcia.

Dla królowej nie był kombinatorem

Chociaż słyszała o rzeczach, które zrobił

Wierzyła, że był świętym uzdrowicielem

Który mógłby uleczyć jej syna

Ra Ra Rasputin

Kochanek rosyjskiej królowej

Ten koleżka naprawdę był lepszy od innych *

Ra Ra Rasputin

Najwspanialsza rosyjska maszyna do kochania

To wstyd, w jaki sposób żył

(Lecz gdy jego pijaństwo, pożądanie i głód władzy stawały się znane coraz większej liczbie ludzi, żądania by zrobić coś z tym oburzającym mężczyzną stawały się coraz głośniejsze i głośniejsze...)

Ten człowiek po prostu musi odejść! - oświadczyli jego wrogowie

Ale damy błagały, nie próbujcie tego robić, prosimy

Bez wątpliwości ten Rasputin miał wiele ukrytych wdzięków

Pomimo, że był brutalem one po prostu wpadały w jego ramiona

Wtedy, pewnej nocy, kilka wysoko postawionych ludzi

przygotowali pułapkę, nie można ich za to winić

Przyjdź nas odwiedzić - nalegali

I on rzeczywiście przyszedł.

Ra Ra Rasputin

Kochanek rosyjskiej królowej

Dolali mu trochę trucizny do wina

Ra Ra Rasputin

Najwspanialsza rosyjska maszyna do kochania

Wypił je całe i powiedział, świetnie się czuję

Ra Ra Rasputin

Kochanek rosyjskiej królowej

Nie skończyli, chcieli jego głowy

Ra Ra Rasputin

Najwspanialsza rosyjska maszyna do kochania

Więc strzelali do niego aż padł martwy.

(och, ci Rosjanie...)

* Alternatywne tłumaczenie dla tego zdania : ("There was a Kat that really was gone")

ogólnie :Zdrobniale o Katarzynie królowej Rosji która znikała by oddawać się uciechom cielesnym.

Dosłownie : Katarzyna była lecz po prawdzie znikała/ przepadała

 

 

Oryginał:

There lived a certain man in Russia long ago

He was big and strong, in his eyes a flaming glow

Most people looked at him with terror and with fear

But to Moscow chicks he was such a lovely dear

He could preach the Bible like a preacher

Full of ecstasy and fire

But he also was the kind of teacher

Women would desire

Ra Ra Rasputin

Lover of the Russian queen

There was a cat that really was gone

Ra Ra Rasputin

Russia's greatest love machine

It was a shame how he carried on

He ruled the Russian land and never mind the tsar

But the kasachok he danced really wunderbar

In all affairs of state he was the man to please

But he was real great when he had a girl to squeeze

For the queen he was no wheeler dealer

Though she heard the things he'd done

She believed he was a holy healer

Who would heal her son

Ra Ra Rasputin

Lover of the Russian queen

There was a cat that really was gone

Ra Ra Rasputin

Russia's greatest love machine

It was a shame how he carried on

(but when his drinking and lusting and his hunger

For power became known to more and more people,

The demands to do something about this outrageous

Man became louder and louder...)

This man just got to go! declared his enemies

But the ladies begged don't you try to do it, please

No doubt this Rasputin had lots of hidden charms

Though he was a brute they just fell into his arms

Then one night some men of higher standing

Set a trap, they're not to blame

Come to visit us they kept demanding

And he really came

Ra Ra Rasputin

Lover of the Russian queen

They put some poison into his wine

Ra Ra Rasputin

Russia's greatest love machine

He drank it all and he said I feel fine

Ra Ra Rasputin

Lover of the Russian queen

They didn't quit, they wanted his head

Ra Ra Rasputin

Russia's greatest love machine

And so they shot him till he was dead

(oh, those Russians...)

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Dobra Cobra · dnia 17.06.2020 08:44 · Czytań: 886 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 17
Komentarze
Krystyna Habrat dnia 17.06.2020 11:05 Ocena: Bardzo dobre
Przeczytałam i jestem pełna podziwu dla jeszcze większej doskonałości twego pióra, dla niezwykłej wyobraźni i pomysłowości oraz poczucia humoru. Tylko, ze względu na szczegóły i "różne" słowa, kobiecie nawet n i e w y p a d a powiedzieć, że jej się to podobało, a nawet, że czytała, co w sumie uznaj za wielki komplement.
Szkoda, że nie piszesz dla pań. Oczywiście nie chodzi o ckliwą prozę romantyczną, za jaką i ja nie przepadam. Naal cię zachęcam do płodozmianu, czyli poszerzenia pola tematycznego. Myślę, że wyszłoby fajnie.
Pozdrawiam.
KH.
Dobra Cobra dnia 17.06.2020 11:33
Jesteś tak łaskawa w komentarzu, Krystyno.

Szkoda, że nie piszę dla pań :( ... Aby to jednak robić musiałbym przejść najpierw jakieś kursy pisarstwa dla dam oraz inne reedukacyjne ;)

Pisanie dla kobiet to ciągle balansowanie między subtelnością a dramatem wrodzonym, między słodyczą a brutalnością. Takie trochę stanie w rozkroku na ogrodzeniu, zakończonym dla ochrony mieszkańców ostrymi stalowymi dzidami. To dość ryzykowne zadanie, przyznasz.

Serce by mnie się krajało, gdyby moi kobiecy bohaterowie musieliby w kółko i nieodwołalnie cierpieć, być bezbrzeżnie niezapokojeni romantycznie, a nawet długo w niewyobrażalnych cierpieniach umierać na straszną, a na dodatek nieuleczalną chorobę.

Ale... jest nadzieja! Czyż oto Dobra Cobra nie napisała Parowozowni, owej kobiecej prozy, gdzie Femina jest główną bohaterką, która... tak: cierpi! A nawet cierpi w dwojnasób.

http://www.portal-pisarski.pl/czytaj/54500/parowozownia


Jak więc widzisz są jakieś zajawki na odwrócenie się w stronę kobiet oraz ich (często ryzykownych) wymagań.

"Jeśli nie chcesz mojej zguby, krokodyla daj mi luby" - sama widzisz. I chociaż w takiej Florydzie owe zwierzę jest do załatwienia, u nas jego kradzież z zoo podlegała by prawu karnemu. Nie wiadomo także, czy obdarowana by się z tego faktu aż tak cieszyła, po dość szybkim znalezieniu się między zębami bestii.

Choć akurat daaaawny serial Na wschód od Edenu uczy, że po pożarciu przez krokodyla kobieta może, dzięki operacji chirurgicznej, stać się jeszcze piękniejsza, niż uprzednio.

A to marzenie wszystkich kobiet.


Pozdrawiam serdecznie, dziękując raz jeszcze za komentarz i odwiedziny.

Pracuje nad płodozmianem, ale to trochę jakby powiedzieć chłopakom z AD/DC, żeby grali inne, słodsze kawałki. Ale w razie czego, gdyby przemiana mnie się udała i zostałbym gwiazdą literatury cierpiętniczej (nie mylić w cierpieniem partyjotycznym) - będzie to Twoja zasługa. Wtedy zaproszę Cię do Tiffanyego na drinka wraz ze śniadaniem. I będziemy się śmiać i śmiać i śmiać.


Dobra Cobra
Kazjuno dnia 23.06.2020 09:47
No, to odpaliłeś dopiero fajerwerk!
Jeśli tego nie wyślesz do Michnika, będziesz dennym frajerem. Choć te prześmiewki z fajfusa Breżniewa - wprawdzie "WIELKIEGO ADAMA" rozśmieszą - ale potem skłonią do zadumy. Pewnie chwyci za komórkę i sięgnie po poradę u przyjaciela urzędującego kiedyś na Mysiej. Surowy cenzor może narobić bigosu, bo wpadnie w rozdwojenie jaźni.
Z jednej strony tekst genialny, ale jak odłamek granatu wbity w mózg, zacznie go uwierać prześmiewczy ton, którego ostrze jest skierowane przeciwko wiernej miłości do ZSRR.
Kto wie? Może na którymś z mitingów z delegacją konsomolców przeleciał radziecką pionierkę? Takich wzniosłych darów od losu się nie zapomina.
Bądź jednak optymistą, a nuż przeważy w nim poczucie humoru.
Tylko jak tu nagłośnić dzieło Dobrej Cobry?
Ile zaśpiewa Olbrychski za czytanie kwestii Piona, Janda za głosik Barbi, a senior Sztur za szczekanie Chlupotka. Do tego trzeba ściągnąć BonieM, a ich czołowy wokalista wącha kwiatki od spodu, więc jak tu wytrzasnąć dublera. Może w końcu udawać z playback'u.
Oj! Namnoży się problemów. W końcu cel szczytny, znokautować Dudę, a na tron wsadzić Trzaskowskiego, a tu do wyborów tylko parę dni.
Jeszcze drobiazgi: ile trzeba beknąć za wynajem Stadionu Narodowego, Stadionu Śląskiego i innych w wojewódzkich miastach. Za to bez wahania zapłaci miliarder Soroż, ale wymalować stadiony na kolory tęczy to nie lada przedsięwzięcie.
Na twoim miejscu nie wahałbym się sekundy. Z tekstem całości I po wszystkim biegłbym do Agory po drodze wziąłbym Puciana - to na wypadek, gdyby nie chcieli Cię wpuścić do Michnika /Pucian napierdoliłby ochroniarzy, a potem złapał ADAMA za klapy i powiedział krótko: kurwa, czytaj/.
Twoje zaklęcie "Trzaskowski na prezydenta" nabrałoby mocy wybuchu bomby wodorowej, której błysk obleciał w 1960 (coś koło tego) dookoła kulę ziemską.
Reszty nie muszę dopowiadać. Drobiazg, że pięciolatki zaczęłyby wpadać w nałóg samogwałtu a niedługo potem się pierdolić, że stolicą Polski byłby Berlin, a może znowu Moskwa? Ślady po katedrze częstochowskiej wyrównałyby buldożery. Ale to takie pierdołki.
Chyba nie muszę wyjaśniać, kim zostałbyś TY.

Tekst genialny w swoim rodzaju!

Pozdrawiam.
Krystyna Habrat dnia 23.06.2020 11:55 Ocena: Bardzo dobre
Ubawiłam się Twoją odpowiedzią, bo dowcip masz przedni, ostry a zarazem subtelny, co oznacza, że nie z gruba ciosany, nie prostacki. Doceniam to od dawna.
Tylko miej zawsze takie pojęcie o paniach, jak tu opisałeś. Świadczy to, że masz dobre doświadczenia rodzinne. Nie wiesz co to Ksantypa, Megiera, Wiedźma, krakowska przekupka, walcząca feministka a szczególnie każda (no prawie każda, bo wszystkich nie poznałam, a 1 wyjątek znam) szefowa w sfeminizowanym zakładzie pracy. Ksantypa czy Wiedźma wobec tej ostatniej to sam urok i słodycz - bez humorów, darcia się o byle co, złośliwości i intryg za plecami. A jak taka niejedna potrafi kląć, to chłop by się zaczerwienił.
To już lepiej pozostań przy swojej teorii i o paniach myśl idealistycznie. I bądź szczęśliwy. Masz i tak pokaźne grono zwolenników. Ja również doceniam walory Twego pióra. Zresztą wiesz.
A polecany utwór oczywiście przeczytam. Pozdrawiam. KH.
PS Ale, jak ogłosisz, że posłuchałeś jakiego japończyka z komentarza powyżej i zagłosowałeś na warszawską niedojdę RT (choć komentarz jakoś niewprost czy pokrętny) to więcej się nie znamy.
Kazjuno dnia 23.06.2020 14:01
Uchowaj Boże, Krystyno Habrat, nie jestem Japończykiem, może pokrętnie ale szydziłem z wyboru Trzaskowskiego. Też uważam go za WYJĄTKOWĄ NIEDOJDĘ! Zagłosuję na Dudę, bo on uratuje nas przed zgnieceniem kleszczami rusko - niemieckimi.
Wybór warszawskiej napompowanej i kłamliwej kukły to nieszczęście dla nas wszystkich.
Dobra Cobra dnia 23.06.2020 14:35
Wszędzie polityka, polityka i aluzje polityczne. :( Toż nie ma innych tematów na świecie???

Najgorszym polskim słowem nie jest: huj, dupa, cycki czy kurwa. Najgorszym polskim słowem jest : legitymizacja. To słowo oznacza brutalne przymuszenie jak największej ilości Narodu, by oddała głos (na kogokolwiek, nie ma to znaczenia ). By potem wybranek, legitymizowany przez lud, mógł kraść, brać do łapy ile wlezie . I o to chodzi w polityce. A te wszystkie podziały i wojny da tylko po to, aby przekonać ludność, by uwierzyła, że ma wpływ na zwycięstwo w walce dobra że złem, nowoczesności że staroście, etc. I po to każdą opcja walczy z każdą i czym się tylko da.

Swego czasu przytaczalwm przykład o pięknej Francji, gdzie swego czasu mądry de Gaulle zwołał wszystkich liderów politycznych i poprosił ich, aby energia atomową nigdy nie była przedmiotem walki politycznej w tym kraju. Dzięki temu rozwinął się u nich trend budowy elektrowni atomowych, bo co parę lat nie wyskakiwal jakiś głupek i nie blokował tych inwestycji.

A u nas walczy się w kółko, ostatnio z energia wiatrowa. PO budowali, pis zabronił, ale teraz wraca z tym ,jako swój pomysł.
U nas co nowa władza, tfu, to totalne zaprzeczenie tego, co budował poprzedni rząd.


Kazjuno,

Ty to masz wypasione komentarze, chlopaku. Ale wyziera z nich wielkie przerażenie różnymi sprawami, jak i postaciami ogólnie znanymi z mediów i, tfu, z polityki.

Nagranie tej słodkiej opowieści w oryginale, z castem który wymienisz byłby możliwym pod warunkiem odpowiedniej ilości kasy. Gdyż za pieniądze możesz mieć wszystko. Więc dokonaliśmy podstępu i opowieść w formie dźwiękowej nagrana jest równie po mistrzowsku, ale z jeszcze lepszym aktorem, z którego uprzejmosci skorzystaliśmy. O i tak.

Nie jestem natomiast pewien, czy ktoś pamięta o przelecianej/nieprzelecianej pionierce z ZSRR.


Ukłony.


_________

Krystyno,

W zasadzie dobrocobrowa opowieści dziwnej treści mogą trącić nieco subtelną mizoginią, czyli tym, co z powodzeniem napędza całe Hollywood od dziesięcioleci.


Zapraszam w przyszlosci, słodyczą jest z Tobą wymieniać myśli.


Pozdrawiam

DoCo
Miladora dnia 23.06.2020 14:56
Przyznam się, DoCo, że trzecia część mnie rozczarowała, w zasadzie niczego nie wyjaśniając. Oprócz, oczywiście, mistyfikacji z zawładnięciem przez Kościół Właściwy całego świata.
W dodatku nieco mnie zmęczyły przydługawe przepychanki psa i Piona, który z nich ma mieć pierwszeństwo w przeleceniu Barbie. Bo jak to się ma do całości opowiadania?
W sumie - dla mnie - brak tu logicznego i spójnego prowadzenia akcji.
A także odpowiedniego wyważenia tekstu. Jest chaos i takie wrażenie wyniosłam z tej lektury.

A do poprawki to:
Cytat:
aby Ruscy nie stra­szy­li Ame­ry­ki hujem.


Cytat:
sys­tem re­li­gij­ny, który owład­nął cały świat?

- który zawładnął całym światem -

Cytat:
mogę zo­stać psem – re­wo­lu­cjo­ni­stą

- psem rewolucjonistą -

Cytat:
jakiś prze­bie­ga­ją­cy pies, ale nie po na­sze­mu: hau, hau – ale po za­gra­nicz­ne­mu: woof, woof.

Drugie "ale" zmień na "lecz".

Miłego popołudnia. :)

PS. Kochanek rosyjskiej królowej to bzdura.
Dobra Cobra dnia 23.06.2020 18:13
Cytat:
kochanek rosyjskiej królowej to bzdura
A widzisz, toż to sam Wielki Boney,M tak twierdzi. ;)

Miladoro,

Z hujem to już wiemy, że się to winno pisać przez samo h. Napisałaś pod drugą częścią opowiadania

[Quote]
Sjp PWN:
Najbardziej kłopotliwa jest kwestia chuja i derywatów. Etymologicznie uzasadniona jest pisownia przez ch, ale ponieważ od osób używających tego słowa w piśmie trudno oczekiwać znajomości etymologii, słowniki (te, które w ogóle to słowo odnotowały) aprobują także pisownię przez h. Logicznie rzecz biorąc, tak samo powinno się traktować pochodny przymiotnik i przysłówek. Sam jednak nie jestem bez winy, gdyż w Innym słowniku języka polskiego pod moją redakcją te ostatnie podane są tylko w jednej formie, etymologicznie zasadnej. Ktoś mógłby to skomentować żartobliwie, że użycie przymiotnika chujowy jest widocznie świadectwem wyższej kompetencji językowej i dlatego od osób używających tego słowa w piśmie wymaga się, aby znały etymologię.
Mirosław Bańko [quote]


Dzielo kończy się tzw happy endem. To zabieg dający producentom szansę na skręcenie drugiej części. I tak jest w tym wypadku. Moze Nie jest To literacki koniec, o jakim marzą czytelnicy (główny bohater ginie, ale misja się powodzi), no ale taki był zamysł autora.

Gdy zapachnie cipka, chłopy tracą rozum. Po jednym z pierwszych finałów Tańca z Gwiazdami doszło w pewnym lokalu do strasznej bójki między facetami o to, kto ma przelecieć te znane i mniej znane gwiazdy oraz celebrytki z jury. Więc tu niejako życie jest przykładem dla prozy.


Z przepięknym pozdrowieniem,

DoCo
Kazjuno dnia 24.06.2020 10:54
Dobra Cobrusiu
Jakoś się nieźle przespałem z twoją ripostą, zresztą bardzo taktowną i kulturalną, bo nie wątpię, że jesteś osobą zacną i czcigodną, ale przyszła mi chętka dołożyć kolejne 5 groszy.
Otóż rozumiem, że można czuć obrzydzenie do polityki. Tak, bywa brudna i często obrzydliwa, nie mniej właśnie od niej zależy nasze życie!
Wielu z nas ma w głowie sieczkę. Biorąc pod uwagę nasze podwórko, (ale nie tylko, bo rzecz odnosi się do całego świata) zamęt jaki robią nam w łepetynach media, może powodować rozdwojenie jaźni.
Jeśli czasem zerkniesz na TVN24, Czy Polsat News, a potem na TVP Info. Możesz doznać dysonansu poznawczego, który gdybyś poważnie traktował płynący przekaz, mógłbyś wylądować w pensjonacie bez klamek.
Ale przecież Cobro jesteś uzbrojona w pewną wiedzę historyczną, co zdradzasz choćby między wierszami zabawnego tryptyku.

Już czuję twoje oburzenie. Pewnie Ty - mimo, że kulturalny Człowiek - masz ochotę powiedzieć:
- Pierdolę politykę i Kazjuno, nie naciągniesz mnie na ględzenie o tej dyscyplinie wiedzy.
Jednak spróbuję. Proszę, posłuchaj kazojunowych wymądrzeń:

Skupię się na mediach. Obydwie strony prowadzą zażartą - na śmierć i życie - kampanię wyborczą.
Strona antyrządowa, która włada circa 75 procentami mediów - bo musisz też do nich zaliczyć ogromny koncern Axelspringer, czyli Fakt, Superexpress, rzesze płatnych heiterów, trolli i you - tubów, szczekających na ichniej smyczy, suma sumarum, stanowi potęgę propagandową z potężną przewagą medialną. Na dodatek posługuje się najnowocześniejszymi socjotechnikami, jakich pozazdrościłby stojący przy boku Hitlera Goebels, bo mu się takowe nawet nie śniły.
Strona rządowa.
Ma państwową telewizję TVP i walczy jak wściekły pies o przetrwanie, zadając często na oślep ciosy, ledwo trzymając się na nogach, bita przez Godzillę, Wielkiego Cyklopa, który kopie po jajach, wbija w plecy noże, do drinków dolewa trutki, a jak trzeba wysyła seryjnego samobójcę.

Pewnie pomyślisz:
- Kurwa, ten Kazjuno, skoro chce Dudę na prezydenta, pierdoli od rzeczy...

Nie, nie do końca. Ty myślisz, że nie widzę jaką propagandę sukcesu imputuje nam TVP Info? Niszowe TV Trwam z TV Republiką? Rozpaczliwie chce nam wmówić, że jak wybierzemy obóz pro Dudowy, to staniemy się bezpiecznym i powiększonym Kuwejtem, krainą mlekiem i miodem płynącą.Tylko patrzcie jacy tamci to złodzieje, oszuści, pedały i skurwysyny.

Jedni i drudzy napierdalają się ile wlezie.

Jednak Ty - nie wątpię, że inteligentny facet - powinieneś spojrzeć na to wyciągając z kabury Magnum zasobów wiedzy historycznej. Czego chcą te skurwysyny, a czego tamte?
Przeleć przez parę sekund historię minionych dwóch wieków:

Primo: 123 lata rozbiorów niemiecko rosyjskich (Cesarstwo austro-węgierskie okupowało jedynie 7% obszaru 18 wiecznej Polski i właściwie było łagodniejszą formą okupacji niemieckiej).

Secundo: Potem WW2 prawie 6 lat ponownej okupacji niemiecko rosyjskiej.

Tercio: 45 lat niewoli rosyjskiej.

Był wprawdzie epizodzik międzywojennego dwudziestolecia ale piętrzyły się nad Polską drapieżne chmurki zawiedzionych utraceniem "swoich terenów" szwabów i kacapów (Nie udała się ruska próba odzyskania "swego" w 1920-tym, a Szwaby pogrążone przegraną rozpierduchą WW1, po "swoje" sięgnęły jak wzmocnił ich pojebany Adolf.

No i otrzymaliśmy WOLNOŚĆ(?). Czy aby na pewno?

Jedna strona - ta dudowa - chce rozwoju na modłę sanacyjnej (uzdrowionej) Polski, ale niezależnej od lewo i prawostronnego sąsiada. Wpuszcza do nas mocnego ochroniarza USA (rzecz jasna bodygard sobie za to policzy, więc nie za darmo, ale też możemy na tym zyskać gospodarczo).

Co oferuje druga strona "bardziej światłych", prezentujących się uwodzicielsko na salonach i w świetle jupiterów, tych "lepiej wykształconych światowców-europejczyków"?
Proponuje poddać się dyktatowi "Brukseli" (wziąłem Brukselę w cudzysłów, wszak trzeba być wyjątkowym ciemniakiem, żeby nie wiedzieć, że rządzi tam Berlin).

Wierzysz Cobrusiu, że Niemcy chcą dla nas dobrze? Może i tak, ale po swojemu, czyli pod swoim butem. Oni nie chcą nas ponownie najechać czołgami, mają lepsze sposoby. Chcą zrobić z nas podludzi zapierdalających w ich montowniach, pozwalających wycyganić w dalszym etapie "swoje" tereny, w białych rękawiczkach je "wykupić". Po co Polaczkom stocznie? Poco im Lot jak mogą fruwać Lufhansą, Po co CPK jak mają w Berlinie lotnisko Schoenefeld?
A przkop Wiślanej Mierzi? Uuuu, to może wkurwić Putina, a wszakże czerwonoarmiści opuścili Polskę, ale szczególnie (do niedawna) polska generalicja i postkomunistyczne służby są/były (mam na myśli część) na ich smyczy i to one stanowią trzon mafii, zapewne potężniejszej niż sycylijska i zarobaczają naszą gospodarkę i nie tylko.
Sam cacany dupek Radzio Sikorka, który "kupił" sobie pałac i potrzebuje kasiory, żeby żyć godnie jak hrabia (dlatego się Szwabom sprzedał) przed paru laty powiedział (jeszcze chyba nie miał pałacu):
Nordstream 2 to drugi pakt Ribbentrop-Mołotow. Czyli zamach uprzedzający kolejny rozbiór Polski.

Więc się nie zżymaj Dobra Cobro na politykę. Jesteś facetem i pomyśl idąc na wybory o polityce.
Nie bądź frajerem a trochę Polakiem.
Chyba, że polactwo Cię mierzi jak Szwaba Tuska? Jeśli tak, to niepotrzebnie się wysilałem pisząc ten komentarzyk.

Pozdrowienia z ciemnogrodu, Kaz
Dobra Cobra dnia 24.06.2020 14:31
Eh, Kaz, i jak tu Cię nie kochać, skoro w takiej zapalczywości bronisz zła.


Dziękuję za wizytę i długi komentarz, który jednak jakiś minął się z przesłaniem dzieła. Chyba, że czegoś nie wiem... ;)


Pozdrawiam, zapraszam w przyszłości,

DoCo
Kazjuno dnia 24.06.2020 15:26
Och, Cobro, Cobro, rzeczywiście jesteś Dobrą Cobrą. Choć po twojej kontrze lepiej by Cię określić: Łaskawą Cobrą. Do tego twoja wyjątkowa inteligencja z zaiste lisią przebiegłością Ci podpowiedziała, jak tu skarcić Kazajuno. (Jak się domyślam zakłóciłem Ci wygrzewanie się w kłębuszku na słońcu, albo czynność jeszcze przyjemniejszej z partnerką pulchniutką coberką dokarmianą przez komitet wyborczy Trzaskowskiego).
Przecież, zatapiająć we mnie zęby i wstrzykując odpowiednią ilość jadu mogłeś mnie zabić. Mogłeś napisać taką ripostę, że padłbym porażony apopleksją. Tymczasem Ty jednym z zębów delikatnie otarłaś mi naskórek, sycząc w myślach: spierdalaj do pisuaru
Dobra Cobra napisał:
skoro w takiej zapalczywości bronisz zła
.
. Wystarczyło, żebym tylko spadł z krzesła. Muszę przyznać, że jakość twojego jadu jest piorunująca.
Thanks for your mercy & God bless you.
Dobra Cobra dnia 24.06.2020 16:04
Ależ po co karcić? I z jakiego powodu? Napisałeś, co Ci nie od dziś leży na sercu i ja to szanuję. Mało kto jest tak odważny, by tubalnie i z werwą głosić niewygodne prawdy.

Jad pozostawmy na prawdziwego wroga.


Pozdrawiam,

DoCo
Kazjuno dnia 24.06.2020 16:16
Proszę bardzo: nie dość że Cobra Dobra, Łaskawa, to jeszcze Wspaniałomyślna...

Dzięki
Dobra Cobra dnia 24.06.2020 19:49
Dziękuję za czytanie tej jakże pięknej i urokliwej opowieści.


Pozdrawiam,

DoCo
Kazjuno dnia 26.06.2020 08:43
Dobra Cobrusiu, wybacz...
Nie potrafię się powstrzymać, Przed wczorajszą polityczną - tak(!) - właśnie polityczną refleksją!

Wczoraj na Shoutboxsie dostałem - co by tu nie powiedzieć - opierdol. Za co? Nietrudno się domyślić: za głoszenie ciemnogrodzkich herezji. Promowałem prezydenta Dudę, wycierając szmatą od podłogi nieboraka Trzaskowskiego.
Tak sobie pomyślałem, że właściwie zachowałem się chujowo/hujowo. Więc słusznie opierdolili mnie Miladora i Orzeł. Wylałem pomyje na potencjalnego elekta Trzaskowskiego, a ta biedula właściwie ma małe szanse, (mimo wsparcia Axelspringer, pieniędzy Soroża, przewagi finansowej "światowego lewackiego rządu) na wrzucenie do swego wora Polski. Więc ta biedulka Trzaskowski, nieporadna, kompletnie nie nadająca się do rządzenia Warszawą, a co dopiero Polską, musi w duchu cierpieć. Tymczasem jakiś nic nie znaczący pętak Kazjuno chlusta mu jeszcze w twarz wiadrem nieczystości.
Krótko mówiąc, zachowałem się podle. Kopać po twarzy nieszczęśnika i niedojdę? Trzeba być świnią! Postąpiłem niegodziwie...

Po wczorajszym opr. nie czułem się najlepiej. Czułem się nieszczególnie wieczorem.

I wtedy, usłyszałem jak żoneczka na swoim laptopie wysłuchuje znienawidzonego przeze mnie kolejnego wykładu redaktora S. Michalkiewicza. Dotąd traktowałem tego ideologa Konfederacji jak ostatniego skurwysyna, agenta wpływu ruskiego wywiadu. Zresztą niektórzy nazywają go ruską onucą.
Już chciałem krzyknąć na żoneczkę:
- Co!? Znowu dajesz się indoktrynować ruskiej onucy?
Ale się powstrzymałem i zacząłem się wsłuchiwać w jego farmazony. Otóż Onuca, zwykle nawet błyskotliwie wkręcająca Polakom, że Polska stanie się kondominium amerykańsko-żydowskim, bo ustawa 447 i trzeba Żydom wypłacić bilion odszkodowań za bezspadkowe mienie żydowskie, nagle powiedziała coś takiego, że stanąłem jak słup soli.
Zaczęła wymieniać korzyści, co by się stało, gdyby w imię przyjaźni między USA a Polską rząd zgodził się zostać 51. stanem Stanów Zjednoczonych? (Oczywiście niby to żartobliwie).

1. Nie musielibyśmy wypłacać bilionika za bezspadkowe mienie, bo w USA nie ma takiego prawa.

2. Nie musielibyśmy się prosić o powiększenie garnizonu wojsk amerykańskich i za to płacić, bo Pentagon usadowiłby tu garnizon stu tysięcy marines i sam by za to becalował.

3. Stan Polska stałby się najbogatszym państwem Europy i Putin dostałby (chyba) zawału, a Makrelę zamknięto by w wariatkowie.

4. W FSO Żerań zaczęto by produkować elektryczne Cadillaki i Chewrolety,

5. Otwarto by dolinę krzemową od Trójmiasta do Tatr.

6. Na południu zbudowano by mur chroniący nas od napływu zarobkowych uchodźców z Afryki, wymieszanych z arabskimi terrorystami.

Mało? Mógłbym jeszcze wymieniać i wymieniać.
Na pewno Trump pozwoliłby się uczyć polskiego, bo przecież angielski i tak jest obowiązkowy

Same korzyści. Wreszcie wszyscy odwaliliby się od Kazajuno, że jest fanatykiem polskości i ciemnogrodzkim tumanem.

Taaak... Obok Haiti Honolulu Hawaje i Alaski, USA-Polska. W końcu te stany też od Waszyngtonu dość daleko.
A Andrzej Duda? Po co od razu na prezydenta? Mógłby zostać Gubernatorem. Warszawa została by stolicą stanu.

Jeszcze raz Dobra Cobro proszę Cię o wybaczenie. Powiesz:
- Ten komentarz nie ma nic wspólnego z tekstem.

A właśnie, że ma!

Twoja piękna opowieść natchnęła mnie do spowiadania się ze skrytych marzeń.

Pozdrówka, Kaz

PS. Nie chcąc się narażać patriotom, wystąpiłbym z inicjatywą zburzenia PKiN daru Stalina i na miejscu Pałacu Kultury, zaproponowałbym wybudowanie Łuku Triumfalnego na cześć zwycięstwa nad bolszewicką hordą w 1920. Byłaby to najwyższa konstrukcja w Europie, kurduplem byłaby przy niej wieża Eifla. W bezchmurny dzień Łuk Triumfalny dostrzegano by z Berlina przez lunety o najlepszych na świecie zeisowskich obiektywach. Musiano by jedynie obliczyć, czy nie zasłoniłaby ich krzywizna ziemi. Z Moskwy Łuk byłby już niedostrzegalny (po co drażnić kurującego się po zawale Putina).
Quentin dnia 23.08.2020 14:06 Ocena: Bardzo dobre
Niezbadane są wyroki...

Komentarz pozostawiam po przeczytaniu całości, co by się nie powtarzać po trzykroć. Chyba lepiej raz, a dobrze, nie?

Zacznijmy od tego, że wyruszyłeś na krucjatę przeciwko jednemu z najsilniejszych "wrogów". Religia to coś, co było, jest i będzie. Mniejsza o czasy, realia, politykę, ustrój czy cholera wie co tam jeszcze. Nie ma to żadnego znaczenia.

Całe szczęście w walce tej użyłeś najsilniejszego oręża, jakim jest humor. Chwała ci za to, DoCo. Zasłużyłeś na pomnik albo na ukrzyżowanie. Coś sobie wybierz.

W samej historii było wszystko, a nawet więcej niż wszystko. Mieliśmy zwroty akcji, konspiratorski nastrój, ikoniczne postaci, no i warstwa dialogowa również bez lipy. Kilka razy głośno "śmiechłem", a to u mnie rzadkość przy tekstach.

Wielki dzięki za wspaniałą rozrywkę.

Pozdrowienia
Q
Dobra Cobra dnia 26.08.2020 20:05
Oczywiście, że lepiej raz, a dobrze ;)

Quentin,

Jestem bardzo rad, że mogłem dostarczyć tak miłą opowieść, ktora stworzona jest mi zbudowaniu człowieka i pokrzepieniu go na duszy.

Ukrzyżowanie bym nie wytrzymał i mógłbym umrzeć, wolę więc i wybieram pomnik. Najlepiej w jakimś zapomnianym przez ludzi zakątku, gdzie będzie zielenial od mchu i był obsrywany przez lokalne ptactwo, które będzie się dziwowało, co to za miejsce do odpoczynku im człowiek wystawił. Może czasami w cieniu kamienia jakaś panna straci wianuszek...

Masz rację - występujące postacie są ikoniczne, a akcja brawurowa i ocierajaca się o zagładę.

Śmiech, dobry nastrój i spogladanie w przyszłość z nadzieją to najważniejsze czynności w życiu człowieka. Tak 3maj cały czas!


Bardzo miło było Cię gościć, zapraszam w przyszłości.

Pozdrawiam i do następnego,

Doaco
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
mozets
02/12/2021 21:54
Poetyckie świadectwo wiary. Yaro porusza tutaj kilka… »
ZielonyKwiat
02/12/2021 20:17
Cześć, Kilka uwag zupełnie " sine ira et studio"… »
AntoniGrycuk
02/12/2021 20:16
Hej, a mnie się bardzo podoba. Tyle jest wśród nas… »
Yaro
02/12/2021 19:32
Mój Bóg jest moim Bogiem:) Dziękuję Michał dziękuję… »
ZielonyKwiat
02/12/2021 18:09
Wiersz w moim przekonaniu doskonały. Zastanawia szczególnie… »
mike17
02/12/2021 17:32
Bo to tak jest, że im bardziej szukasz Boga, On łatwiej cię… »
Marek Adam Grabowski
02/12/2021 16:10
Piszesz:" Będę wdzięczny za szczere i otwarte… »
mozets
02/12/2021 16:07
Proszę o uwagi, po poprawieniu tekstu. Na pewno coś tam… »
ZielonyKwiat
02/12/2021 15:20
Bardzo "malarski" tekst, w takim znaczeniu, że… »
ZielonyKwiat
02/12/2021 13:49
Bardzo nostalgiczny, krótki, a mieszczący w sobie dużo… »
liathia
02/12/2021 13:35
Bardzo Wam dziękuję za poczytanie, i komentarze.… »
Jacek Londyn
02/12/2021 12:31
Dzień dobry. Zacznę od ważnej rzeczy - lewactwa w tekście… »
ZielonyKwiat
02/12/2021 10:42
Może i tak. Przynajmniej rym robi się dzięki temu… »
Lilah
02/12/2021 10:19
Albo - tłum aniołów świętych ???? »
Afrodyta
01/12/2021 22:24
Wodniczko, dziękuję za odwiedziny i za to, że podzieliłaś… »
ShoutBox
  • mike17
  • 15/11/2021 14:27
  • Ze względu na małe zainteresowanie MUZO WENAMI 10 przedłużam czas nadsyłania prac do 15-go grudnia. [link] Życzę weny i lekkiego pióra :)
  • AntoniGrycuk
  • 13/11/2021 11:31
  • Czy ktoś ma pojęcie o wyobrażeniu, gdzie znajdę listę aktualnych czasopism (też internetowych), gdzie warto publikować? Nie mówię o portalach literackich. Dzięki.
  • AntoniGrycuk
  • 09/11/2021 22:18
  • Na czyjąś prośbę zamieszczam link do konkursu: [link] Ja w tym roku nie biorę udziału. Należy napisać tekst z jedną z kilku dzielnic Wwy.
  • mike17
  • 09/11/2021 15:15
  • Przypominam, że pozostał jeszcze cały tydzień, by nadesłać pracę konkursową. Weźcie się w garść i piszcie ;) [link]
  • Zbigniew Szczypek
  • 07/11/2021 17:15
  • Apisie - wiem i niestety zgadzam się z Twoją opinią - tak jest znów, kolejna "fala"
  • ApisTaur
  • 07/11/2021 16:12
  • Zbyszku. Oczywiście pisałem to do Ciebie, lecz nie o Tobie.:)
  • Zbigniew Szczypek
  • 07/11/2021 16:01
  • Apisie -na szczęście nas obu to, o czym pisałeś, zwracając się do mnie, nie dotyczy. ;-}
  • Kazjuno
  • 06/11/2021 18:51
  • Dzięki za miłe komentarze pod recenzją "Buntownika" M. Grabowskiego. Na końcu komentarzy odpowiadam, indywidualnie Joli S. i każdemu z komentujących. Pozdrawiam cały PP
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas