Niewygórowana cena - MariaWeronika
Proza » Humoreska » Niewygórowana cena
A A A
Od autora: Moje pierwsze opowiadanie

Nieprzenikniona czerń otaczająca Grzegorza koi jego nerwy. Nie rozpraszają go światła neonów, migotanie ekranu telewizora czy poświata komórki. Nieskażone najmniejszym powiewem ciepło daje poczucie bezpieczeństwa. Absolutna cisza otulająca jak pluszowy pled przynosi niemal fizyczną przyjemność. Bez dobiegającego z dołu jazgotu jamnika, głuchego dudnienia windy oraz wrzasków bachorów. I w końcu, bez piskliwego, zrzędliwego…
– Grzegorzu!… Grzegorzu! – dobiegający z oddali kobiecy głos przerywa leniwy błogostan. Co u licha... – zastanawia się Grzegorz, lecz odwykły od pracy mózg nie podsuwa mu żadnego pomysłu na to, kto mógłby zawracać mu głowę.
– Grzegorzu! – głos nie odpuszcza. – Czy wciąż masz żal do Anety?
W świadomości Grzegorza powoli, bardzo powoli kiełkuje z pozoru niedorzeczna myśl… Na wszelki wypadek zaciska usta.
– Grzegorzu! Twoja żona pragnie ci przekazać, że bardzo cię kochała.
Teraz Grzegorz nabiera pewności, że wie, o co tu chodzi. O nie, nie da się w to wciągnąć. Odgryzie sobie język, a nie odezwie się ani słowem.
Już myślał, że raz na zawsze uwolnił się od swej ślubnej udręki. Swoją drogą to ciekawe, jak skądinąd nie najgorzej wykształcony mężczyzna z perspektywami i niezłą aparycją może tak łatwo dać się omotać? I kiedy ta eteryczna, kasztanowłosa piękność z zadartym noskiem zamieniła się w rudego babsztyla przy kości?
Będę twoją przyjaciółką i najwspanialszą kochanką – mówiła. Będę cię wspierać i trwać wiernie u twego boku – obiecywała. Razem będziemy płynąć po oceanie życia, aż znajdziemy swój bezpieczny, stały ląd.
Żeglarskie zapędy Anetki skończyły się po niespełna dwóch latach pożycia. Wspólne sterowanie w świetle zachodzącego słońca zamieniła skwapliwie na obracanie kartą kredytową Grzegorza; bezpieczny ląd kupiony za kredyt w obcej walucie interesował ją jedynie jako przystań między wizytami u kosmetyczki a fryzjerem.
Może, gdyby nie wywalili jej ze studiów, wszystko wyglądałoby inaczej? Trzeba było nie podrabiać podpisu pod zaliczeniem z matematyki…
Grzegorz ukończył studia z wyróżnieniem. Planował, że wdychając kredowy pył na tchnącym powagą wieków uniwersytecie, będzie odkrywać prawidła rządzące światem. Tymczasem zarabiał na kredyt i fantazje połowicy sprzedażą średniej klasy samochodów.
– Grzegorzu! Pytam ponownie! Czy wybaczyłeś swojej żonie?
Grzegorz uśmiecha się ze zjadliwą satysfakcją.
To taaakie buty... Anetka ma wyrzuty sumienia... no, no. I słusznie. Gdyby nie zrobiła tej głupiej awantury, pewnie do niczego by nie doszło.
Jaki facet wpadnie na to, że zagubiona w gąszczu prania granatowa skarpetka może przemienić komplet białej bielizny w szarobure szmaty. Zresztą, czy uszczerbek poniosłaby w tym wypadku, dajmy na to, czarna lub czerwona koronka?
Grzegorz rozmarza się na wspomnienie reklam, które nie wiedzieć jakim cudem, zdawały się śledzić go po całym Internecie. Właśnie wybiera wiertarkę udarową, a tu z boku wyskakuje okienko z prężącą się blond pięknością obleczoną w nylony i koronki.
Ale oczywiście biała bawełna przemysłowa Anetki wchłonęła cały buro-niebieski barwnik.
– Grzegorzu! Grzegorzu! Czy bardzo cierpiałeś? Twoja  żona niepokoi się o ciebie. 
Grzegorz otrząsa się z bezlitośnie pozbawionych szans na urzeczywistnienie rozmyślań.
Po karczemnej awanturze, urządzonej przez Anetkę na okoliczność pralniczej wpadki, Grzegorz wymknął się na spacer do pobliskiego lasu. Miał tam swój tajemny azyl. Włócząc się z dala od najbardziej uczęszczanych alejek, natknął się kiedyś na starą ambonę. Zarośnięta pokrzywami ścieżka prowadziła do lekko pochylonej konstrukcji. Najwyraźniej myśliwi dawno temu przestali z niej korzystać.
Tak czy inaczej, Grzegorz objął ambonę w posiadanie. Gdy sielanka małżeńska dawała mu się we znaki, zaszywał się w drewnianej samotni. Wyciągał ukrytą buteleczkę pigwowej nalewki i korzystając z dobrodziejstw miejskiego zasięgu, mógł sobie oglądać na telefonie co chciał i ile chciał.
Tym razem, prawdopodobnie za sprawą jesiennej słoty, najwyższy szczebelek drabiny prowadzącej na ambonę okazał się przegniły. Tyle tylko, że Grzegorz posiadł tę wiedzę dopiero, gdy machając w locie rękami, próbował namacać nogą jakikolwiek punkt podparcia. Jak ulęgałka spadł z wysokości pięciu metrów na ziemię. Walnięcie potylicą w leżący obok drabiny kamień dopełniło efektu…
I ona się teraz pyta czy jej wybaczył. No to niech się pyta – Grzegorz uśmiecha się z przekąsem. Figę się dowie! Niech ją gryzą wyrzuty sumienia jak jego roba… Grzegorz wzdraga się na myśl o nieuniknionym. Odgania ją czym prędzej i mości się w bordowym aksamicie. Żeby się jeszcze dało na boczek przekręcić...
 
Szczupła kobieta odziana w powłóczyste szaty siedzi przy okrągłym stole z odchyloną  do tyłu głową. Wywraca oczyma pod bladosinymi powiekami i niespodziewanie je otwiera. Odczekuje chwilę, aż jej milczenie wzmocnione blaskiem świec osiągnie oczekiwany skutek. Następnie spogląda na siedzącą po przeciwnej stronie kobietę. Ta, z dłońmi o kostkach pobielałych od ściskania torebki, czeka na mające paść słowa.
– Pani Anetko – zaczyna z powagą kobieta – proszę się już nie martwić. Pani świętej pamięci małżonek powiedział mi, że bardzo panią kochał. Jest i zawsze będzie pani miłością jego życia. Już dawno puścił w niepamięć to nieporozumienie z praniem – ciągnie profesjonalne medium po korespondencyjnym licencjacie z psychologii. – Nie ma do pani żalu, a śmierć przyszła do niego szybko i bezboleśnie.
Na twarzy Anetki odmalowuje się wyraz bezgranicznej ulgi, w oczach lśnią łzy wzruszenia.
– Bardzo, bardzo pani dziękuję!
Nie mogąc opanować emocji, prawie chwyta w objęcia zwiastunkę dobrej nadziei.
– Ależ nie trzeba, pani Aneto. Jestem przecież po to, by pomagać osobom w pani sytuacji. – Kryguje się medium. – To, hmm...  może się teraz rozliczymy. Czekają już na mnie kolejne osoby w potrzebie – dodaje przepraszająco, wyciągając spod stołu terminal. – Należy się w sumie... czterysta dziewięćdziesiąt dziewięć złotych.
– Ach, byłabym zapomniała... Pan Grzegorz wyraził także nadzieję, że ułoży sobie pani życie z innym mężczyzną – dorzuca w gratisie, przyjmując płatność. – Czy potrzebuje pani potwierdzenia z karty?
Rozpromieniona Anetka bez żalu rozstaje się z pieniędzmi; pięćset złotych to w końcu niezbyt wygórowana cena za święty spokój.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
MariaWeronika · dnia 17.06.2020 08:46 · Czytań: 413 · Średnia ocena: 3,5 · Komentarzy: 14
Komentarze
Marek Adam Grabowski dnia 18.06.2020 13:34 Ocena: Dobre
Gratuluje debiutu! Dobrze napuszane i nawet dowcipne. Ma jednak te opowiadanie jedną, ale duża wadę. Trudno się skupić czytając je. Twórczość powinna bardziej przyciągać.

Pozdrawiam!
MariaWeronika dnia 18.06.2020 14:10
Dzięki Marku za dobre słowo, po dwóch miesiącach kursu już widzę, ile bym zmieniła, ile inaczej napisała. Dopiero odkrywam pisanie i próbuję różnych tematów i form. A co rozumiesz w tym wypadku przez przyciąganie- chodzi bardziej o fabułę czy język?
Marek Adam Grabowski dnia 18.06.2020 14:12 Ocena: Dobre
Wyłącznie o język.
wiosna dnia 18.06.2020 15:50
Pomysłowo:) Pięćset złotych za uciszenie wyrzutów sumienia i błogosławieństwo od męża na nowe życie, to rzeczywiście niewiele, pod warunkiem, że tak jak pani Aneta wierzymy w kontakt ze zmarłymi.
A teraz kilka słów do Grzegorza: trzeba było się odezwać, ciekawe jak zareagowałoby profesjonalne medium;) Przypomniał mi się film "Uwierz w ducha"
Pozdrawiam:) I gratuluję udanego debiutu.
Galernik dnia 18.06.2020 22:10 Ocena: Bardzo dobre
MarioWeroniko - dla mnie bomba! Pomysł i wykonanie jak się patrzy. Ciekawie prowadzisz opowieść, zaskakujesz zwrotem akcji.
Drobiazgi techniczne - pauzy, przecinki (w tym nie jestem za dobry) z pewnością wskaże Ci Miladora.

Pozdrawiam

p.s. nie słuchaj Marka - to jego wina, że nie potrafił się skupić. Może jakieś reklamy mu na boku wyskakiwały?
MariaWeronika dnia 18.06.2020 22:21
Dzięki Wiosno, dzięki Galerniku,
Nie ukrywam, że pojawienie się w tak znamienitym gronie to trochę stres, choć do krytyki tekstów przyzwyczaiłam się na kursach:-) Motywacja rośnie i oczywiście jeszcze dużo jest do nauki. A interpunkcja to oczywiście zmora...
Miladora dnia 19.06.2020 03:23
Pomysł mi się podoba, MarioW. :)
Nawet bardzo.

A co do wykonania, to porozmawiajmy.
Marek Adam Grabowski napisał:
Wyłącznie o język.

Marek ma sporo racji, bo opowiadanie faktycznie napisałaś jakby trochę zbyt sztywno.
Czasem tak bywa, że gdy chce się coś zrobić dobrze i starannie, nagle zaczyna w tym brakować lekkości. Ale to kwestia rozpisania się, więc jeszcze wszystko przed Tobą.
Jak na debiut, to i tak nieźle, więc się nie zniechęcaj.

MariaWeronika napisał:
A interpunkcja to oczywiście zmora...

Owszem, ale wszystkiego można się nauczyć. :)
A najlepszym sposobem jest dopracowywanie tekstów.

Przecinki dzisiaj zostawiam w spokoju, chociaż masz ich za dużo.
Popatrzmy na inne błędy:
Cytat:
(-) Grze­go­rzu!…Grze­go­rzu! (–) jakiś do­bie­ga­ją­cy z od­da­li

Pierwszy (-) to dywiz, drugi (–) to myślnik.
Dobrze byłoby poprawić w tekście dywizy na myślniki, czyli dłuższe kreseczki.

Cytat:
„Co u licha...” – za­sta­na­wia się Grze­gorz

W zapisie myśli nie jest potrzebny cudzysłów. Jeżeli już, to lepsza jest kursywa:
Co u licha... – za­sta­na­wia się Grze­gorz...

Cytat:
zu­peł­nie nie­do­rzecz­na, myśl…()Na wszel­ki wy­pa­dek

Dodaj spację () po wielokropku.

Cytat:
O nie…()nie, z pew­no­ścią

Tu też spacja ().

Cytat:
„Będę twoją naj­lep­szą przy­ja­ciół­ką i naj­wspa­nial­szą ko­chan­ką”()- mó­wi­ła. „Będę cię wspie­rać i trwać wier­nie u twego boku” - obie­cy­wa­ła. „Razem bę­dzie­my pły­nąć po oce­anie życia, aż znaj­dzie­my swój bez­piecz­ny, stały ląd”.

Przejdź na kursywę i wymień dywizy na myślniki oraz dodaj spację ().

Cytat:
(-) Grze­go­rzu! Pytam po­now­nie! Czy wy­ba­czy­łeś swoje żonie?

Zmień dywiz (-) na myślnik i popraw "swojej".

Cytat:
Anet­ka ma wy­rzu­ty su­mie­nia….()no, no.

Wielokropek to trzy kropki, a nie cztery. No i brakuje spacji ().

Cytat:
obok dra­bi­ny ka­mień do­peł­ni­ło efek­tu…

Sporo zdań kończysz wielokropkami. Niepotrzebnie.

Cytat:
czy jej wy­ba­czył….()No to niech się pyta…

Trzy kropki i spacja ().

Cytat:
po­wle­czo­ny­mi bla­do-si­ny­mi po­wie­ka­mi

- bladosinymi -

Cytat:
(-)()Pani Anet­ko – za­czy­na z po­wa­gą ko­bie­ta – pro­szę się już nie mar­twić.-Pani świę­tej pa­mię­ci mał­żo­nek

Zmień dywiz (-) na myślnik i dodaj spację ().
Bez myślnika przy "Pani" - to ciągle ta sama kwestia.

Cytat:
- To, hmm… może się teraz roz­li­czy­my...()- ko­bie­ta za­ją­ku­je się nie­znacz­nie. - Cze­ka­ją już na mnie ko­lej­ne osoby w po­trze­bie… – do­da­je prze­pra­sza­ją­co, wy­cią­ga­jąc spod stołu prze­no­śny ter­mi­nal. -()Na­le­ży się w sumie...​()czterysta dzie­więć­dzie­siąt dzie­więć zło­tych.

Myślniki zamiast dywizów, trzy spacje do dodania.

Cytat:
– Ach, by­ła­bym za­po­mnia­ła – pan Grze­gorz wy­ra­ził także szcze­rą na­dzie­ję

W tym przypadku lepszy byłby wielokropek, a nie myślnik.
– Ach, by­ła­bym za­po­mnia­ła... Pan Grze­gorz wy­ra­ził także (...)

No to pierwsza kosmetyka za Tobą.
A przy okazji przeglądnij przecinki i spróbuj wyłapać nadwyżki.

Miłej zabawy na portalu. :)
MariaWeronika dnia 19.06.2020 10:36
Miladoro, jesteś nieoceniona. Wielkie dzięki. Poprawki zrobione, wywaliłam też sporo przecinków i kilka wielokropków. Mam nadzieję, że lepiej to wygląda

Co do interpunkcji to mam zawsze i niezmiennie dylemat, czy przecinek powinien być w takim przypadku:

Cytat:
Mięk­ka, nie­prze­nik­nio­na czerń ota­cza­ją­ca Grze­go­rza, po­wo­li koi jego ro­ze­dr­ga­ne nerwy

Chodzi oczywiście o ten drugi przecinek:-)
Miladora dnia 19.06.2020 12:48
MariaWeronika napisał:
Mięk­ka, nie­prze­nik­nio­na czerń ota­cza­ją­ca Grze­go­rza, po­wo­li koi jego ro­ze­dr­ga­ne nerwy

Gdy się ma wątpliwości co do przecinków, dobrze jest rozebrać zdanie do rosołu. ;)
Czyli - Nieprzenikniona czerń powoli koi nerwy - jak widzisz, przecinek nie jest potrzebny.
Nie będzie także potrzebny, gdy do tego doda się kilka uzupełniających słów.
Chyba że część tego zdania zostanie potraktowana jako dopowiedzenie.
Nieprzenikniona czerń, otaczająca Grzegorza, powoli koi jego rozedrgane nerwy. - wtedy dwa przecinki, ponieważ wtrącenia i dopowiedzenia powinny być oddzielone.
Ale równie dobrze może przecinków nie być, bo po co nadmiernie szatkować zdania.

Dlaczego usunęłam "miękką"?
Bo zdania ze zbyt dużą ilością dookreśleń tracą na lekkości. A przynajmniej w tego rodzaju tekstach.
Cytat:
otu­la­ją­ca jak cie­pły, plu­szo­wy pled

"Ciepły" to też zbędne dookreślenie, bo pluszowy pled zazwyczaj bywa ciepły.

Cytat:
Nie­ska­żo­ne żad­nym po­wie­wem, przy­jem­ne w swej jed­no­li­to­ści cie­pło daje po­czu­cie do­sko­na­łe­go bez­pie­czeń­stwa.

A to przykład zdania, które spokojnie można pościnać z nadmiaru słów, żeby nabrało większej lekkości.

Cytat:
jakiś do­bie­ga­ją­cy z od­da­li, przy­tłu­mio­ny ko­bie­cy głos

Skoro dobiega z oddali, to siłą rzeczy jest przytłumiony, więc po co powielać znaczenia?

Cytat:
Czy wciąż masz jakiś żal do swo­jej żony, Anety?

Przecież adresat tego pytania doskonale wie, kto to jest Aneta, więc wystarczyłoby:
Grzegorzu, czy nadal masz żal do Anety?

Cytat:
Jak ską­d­inąd nie naj­go­rzej wy­kształ­co­ny, młody męż­czy­zna, ze świe­tla­ny­mi per­spek­ty­wa­mi i cał­kiem nie­złą apa­ry­cją może tak łatwo dać się omo­tać?

Jak ską­d­inąd nie naj­go­rzej wy­kształ­co­ny męż­czy­zna ze świe­tla­ny­mi per­spek­ty­wa­mi i cał­kiem nie­złą apa­ry­cją może tak łatwo dać się omo­tać?

Cytat:
Może, gdyby nie wy­wa­li­li jej ze stu­diów wszyst­ko wy­glą­da­ło­by ina­czej?

Może gdyby nie wy­wa­li­li jej ze stu­diów wszyst­ko wy­glą­da­ło­by ina­czej?
Albo:
Może, gdyby nie wy­wa­li­li jej ze stu­diów, wszyst­ko wy­glą­da­ło­by ina­czej?

Cytat:
Jaki facet wpad­nie na to, że jedna, za­gu­bio­na w gąsz­czu pra­nia gra­na­to­wa skar­pet­ka

Skoro "skarpetka", to wiadomo, że jedna. Czyli to zbędne dopowiedzenie.

Cytat:
Po kar­czem­nej awan­tu­rze(,) urzą­dzo­nej przez Anet­kę na oko­licz­ność pral­ni­czej wpad­ki, Grze­gorz jak zwy­kle wy­mknął się

Tu potraktowałabym środkową część jako dopowiedzenie, czyli dwa przecinki.

Cytat:
Włó­cząc się z dala od naj­bar­dziej uczęsz­cza­nych ale­jek(,) na­tknął się kie­dyś na starą am­bo­nę. Ledwo wi­docz­na, za­ro­śnię­ta po­krzy­wa­mi ścież­ka pro­wa­dzi­ła do sta­rej, lekko po­chy­lo­nej kon­struk­cji. / Grzegorz przejął starą ambonę pod swoje panowanie.

Imiesłowy oddzielamy przecinkami.
Zwracaj uwagę na powtórzenia.
I usuń nadmiar słów - skoro zarośnięta pokrzywami, to wiadomo, że ledwo widoczna.

Cytat:
Wal­nię­cie po­ty­li­cą w le­żą­cy sobie spo­koj­nie obok dra­bi­ny ka­mień do­peł­ni­ło efek­tu…

Podkreślone zbędne.

Cytat:
– Pani Anet­ko – za­czy­na z po­wa­gą ko­bie­ta – pro­szę się już nie mar­twić(.) (P)ani świę­tej pa­mię­ci mał­żo­nek po­wie­dział mi

Kropka, nowe zdanie.

Cytat:
– To, hmm... , może się teraz roz­li­czy­my

Usuń przecinek.

Masz trochę przykładów, więc teraz już sama możesz ocenić, jakie słowa w tekście są zbędne.
Gdy go nieco pościnasz, stanie się bardziej przejrzysty, uwypuklając pointę.

No to miłej zabawy, MarioW. :)
MariaWeronika dnia 20.06.2020 18:03
Miladoro, dzięki za kolejne wskazówki. Poprawiłam, wzięłam do serca i zrobiłam notatki:-) Wyrzuciłam też hurtową ilość zaśmiecaczy - przysłówków i przymiotników. Pewnie jutro jeszcze coś okroję.
To chyba jest tak, że jak człowiek pierwszy raz coś pisze, to mu się wydaje, że im bardziej kwieciście tym lepiej:-)
Dzięki jeszcze raz, pozdrawiam:-)
Miladora dnia 20.06.2020 21:33
MariaWeronika napisał:
że jak człowiek pierwszy raz coś pisze, to mu się wydaje, że im bardziej kwieciście tym lepiej:-)

To prawda. :)
Na początku każdemu się wydaje, że trzeba absolutnie wszystko opisać. Ale niestety dużo niekoniecznie znaczy dobrze.

MariaWeronika napisał:
Pewnie jutro jeszcze coś okroję.

I słusznie. :)
Przemyśl fragment z kupowaniem wiertarki i koronkami.

Zwróć też uwagę na to zdanie:
Cytat:
– Grze­go­rzu! Twoja żona chce(,) żebyś wie­dział, że bar­dzo cię ko­cha­ła.
Teraz Grze­gorz na­bie­ra pew­no­ści o co tu wła­ści­wie cho­dzi.

Żeby drugie zdanie było jasne, powinno brzmieć tak:
- ...nabiera pewności, że wie, o co tu chodzi. -
Ale w pierwszym zdaniu masz "wiedział", no i także "że".
Wniosek z tego, że lepiej byłoby zmienić kwestię medium, by nie było powtórzeń.

A także na ten fragment:
Cytat:
Już my­ślał, że raz na za­wsze uwol­nił się od swej ślub­nej, rudej udrę­ki. Swoją drogą to cie­ka­we. Jak ską­d­inąd nie naj­go­rzej wy­kształ­co­ny męż­czy­zna ze świe­tla­ny­mi per­spek­ty­wa­mi i nie­złą apa­ry­cją może tak łatwo dać się omo­tać? I kiedy ta ete­rycz­na, kasz­ta­no­wło­sa pięk­ność z za­dar­tym no­skiem ob­sy­pa­nym uro­czy­mi pie­ga­mi za­mie­ni­ła się w po­spo­li­te­go, ru­de­go babsz­ty­la przy kości?

Dobrze byłoby połączyć te zdania:
Swoją drogą to ciekawe, jak skądinąd dobrze wykształcony mężczyzna o świetnych perspektywach i niezłej aparycji może tak łatwo dać się omotać.
Zauważ, że powtarzasz "rudą" i że dokładnie opisujesz, jak wyglądała.
A wystarczyłoby"
- ...od swojej ślubnej udręki.
- I kiedy ta kasztanowłosa piękność z zadartym noskiem zmieniła się w rudego babsztyla.

Jednym z sekretów budowania klimatu są niedopowiedzenia. Gdyż podawanie wszystkiego jak na tacy nie rozbudza wyobraźni. Czyli rzucasz przynętę, a czytelnik sam tworzy obraz. ;)

Cytat:
sumie...()​czterysta dzie­więć­dzie­siąt dzie­więć

Nie zapominaj o spacjach.
Cytat:
Wy­wra­ca gał­ka­mi po­wle­czo­ny­mi bla­do­si­ny­mi po­wie­ka­mi

I unikaj przypadkowych rymów.

Aha - dobrze jest (przynajmniej na początku zabawy pisarskiej) zrobić kopię tekstu, dopracować ją, zrobić z niej kopię, wprowadzić kolejne poprawki itd., aż do momentu, gdy uzna się, że to już koniec. Wtedy ma się porównanie i łatwiej ocenić, czy tekst jest lepszy.
Nie stresuj się wieloma korektami - im dłużej pracujesz z tekstem, tym lepiej widzisz, co jeszcze jest nie tak. I więcej się uczysz.

Miłego wieczoru, MarioW. :)
MariaWeronika dnia 22.06.2020 09:25
No i znów poszły w ruch nożyczki:-) Miladoro, w żadnym wypadku się nie zrażam. Uważam, że z pisaniem jest jak z każdą inną dziedziną. Można mieć trochę talentu, ale cała reszta to praca i jeszcze raz praca. A doskonalenie tekstu sprawia tylko trochę mniej przyjemności niż samo pisanie.
Z wiertarką i koronkami na razie jakoś nie mogłam się rozstać. Potrzebne mi to zobrazowanie marzeń Grzegorza dla późniejszczego zderzenia z beznadziejnym faktem, że teraz może sobie już tylko pomarzyć:-) Trochę tylko ten fragment zredukowałam.
Dzięki i pozdrawiam, miłego dnia:-)
Miladora dnia 22.06.2020 13:18
No to już ostatni szlif, MarioW. :)

Cytat:
Grze­gorz objął am­bo­nę swoim pa­no­wa­niem.

Objął ambonę w posiadanie.

Cytat:
Wy­wra­ca gał­ka­mi oczny­mi po­wle­czo­ny­mi bla­do­si­ny­mi po­wie­ka­mi i nie­spo­dzie­wa­nie je otwie­ra.

Wywraca oczyma pod bladosinymi powiekami i niespodziewanie...
Wtedy nie ma rymu i zdanie jest prostsze.

Cytat:
Ta, z dłoń­mi o kost­kach po­bie­la­łych od ści­ska­nia to­reb­ki(,) czeka z za­par­tym tchem na ma­ją­ce paść słowa.

Przecinek (,), bo to dopowiedzenie.

Cytat:
– Pani Anet­ko – za­czy­na z po­wa­gą ko­bie­ta – pro­szę się już nie mar­twić. (–) Pani świę­tej pa­mię­ci mał­żo­nek

Usuń ten myślnik (–) - jest niepotrzebny.

Cytat:
– Bar­dzo, bar­dzo pani dzię­ku­ję! – wy­krzy­ku­je, nie mogąc opa­no­wać emo­cji. Ledwo się po­wstrzy­mu­je od chwy­ce­nia w ob­ję­cia

Masz trzy rymujące się formy, a niżej jeszcze dwie "kryguje/zająkuje".
Można zmienić chociażby w ten sposób:
...pani dziękuję! – Anetka, nie mogąc opanować emocji, prawie chwyta w objęcia zwiastunkę dobrej nadziei. (Chuda jest zbędnym dopowiedzeniem).

Cytat:
Kry­gu­je się me­dium. – To, hmm... może się teraz roz­li­czy­my – ko­bie­ta za­ją­ku­je się. – Cze­ka­ją już na mnie ko­lej­ne osoby w po­trze­bie – do­da­je

Kry­gu­je się me­dium. – To, hmm... może się teraz roz­li­czy­my? Cze­ka­ją już na mnie ko­lej­ne osoby w po­trze­bie – do­da­je przepraszająco...
Zdanie jest bez zająkiwania się, bo pomyśl, czy takie cwane medium ma jakiekolwiek skrupuły w wyciąganiu pieniędzy od naiwnych?

Cytat:
pani życie z innym męż­czy­zną – do­rzu­ca w gra­ti­sie me­dium, przyj­mu­jąc płat­ność.

Usuń "medium" - jest powyżej, więc nie ma sensu powtarzać tego słowa.

Biedny Grzegorz, nie przewidział skutków swojego milczenia. :)
Rzeczywiście przypomina się film "Uwierz w ducha".

Mam nadzieję, że niedługo zaprezentujesz następne opowiadanie.
Miło było z Tobą pracować.

Dobrego dnia. :)
MariaWeronika dnia 22.06.2020 14:39
Poprawki się zrobią, wielkie dzięki Miladoro. Kolejne opowiadanie mam w poczekalni, ale już je poprawiam, żeby od razu podmienić, gdy tylko pojawi się na stronie:-)

Proszę jeszcze o ostatnią podpowiedź:
czy w tym zdaniu przecinek jest ok, czy jeśli wtrącenie jest wprowadzone przez "i" to nie trzeba go domykać przecinkiem?
Cytat:
Wy­cią­gał ukry­tą bu­te­lecz­kę pi­gwo­wej na­lew­ki i ko­rzy­sta­jąc z do­bro­dziejstw miej­skie­go za­się­gu, mógł sobie oglą­dać na te­le­fo­nie co chciał i ile chciał.

Dzięki, pozdrawiam
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
27/05/2022 19:17
Emocjonalne burze nam nie służą, ale ludzie wrażliwi są na… »
wolnyduch
27/05/2022 19:08
Dążenie do zapamiętania za wszelką cenę jest bez sensu, ale… »
wolnyduch
27/05/2022 18:41
Sądzę, że niejedna osoba się nad tym zastanawia. Nie wiem,… »
Yaro
27/05/2022 18:35
Dziękuję za komentarze :) Pozdrawiam Was serdecznie:) »
wolnyduch
27/05/2022 18:32
Msz, uszczypliwe półsłówka nie biorą się znikąd, no chyba,… »
wolnyduch
27/05/2022 18:18
Dobry wieczór D.U Dziękuję za czytanie, gratuluję, że… »
Zdzislaw
27/05/2022 14:40
Również pozdrawiam, Wolnyduchu :) »
d.urbanska
27/05/2022 12:40
Cudny wiersz. Malarski i emocjonalny. Bardzo mi się udał :)»
d.urbanska
27/05/2022 12:37
Wolnyduchu dziękuję za wizytę i ocenę. Też zastanawia mnie… »
Marian
27/05/2022 09:26
Tetu, bardzo dziękuję za odwiedziny i cieszę się, że tekst… »
Marian
27/05/2022 09:22
Wolnyduchu, dziękuję za wizytę i rzeczowy komentarz. »
wolnyduch
26/05/2022 21:04
Tak bywa, fajne. Pozdrawiam :) »
wolnyduch
26/05/2022 21:03
Ciekawie, z polotem i wyobraźnią, pozdrawiam serdecznie :) »
mike17
26/05/2022 20:59
Jarku, wiersz przejmujący i pełny treściowo. Dziś pieniądz… »
wolnyduch
26/05/2022 20:59
Dobrze się czyta, a przy okazji pokazuje polskie realia,… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas