10. Liceum Samobójców - pliszka
Proza » Inne » 10. Liceum Samobójców
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

Przełknąłem nerwowo ślinę. Oczy mojego oprawcy były przepełnione obłędem. Zawsze wiedziałem, że jest z nim coś nie tak, ale w tamtym momencie uderzyła mnie myśl, że nie doceniłem jego przypadłości. Wyobraziłem sobie skrajne okrucieństwo, jakiego mógł się dopuścić i niekoniecznie chciałbym brać w tym udział. Zanim znów zaczął mielić ozorem, starałem się myśleć racjonalnie. Jak zachować honor, będąc związanym i przestraszonym chuderlakiem? Nawet gdybym stał wolny, uderzenie Faulknera skutkowałoby złamaniem nadgarstka. A potem kolejnych, jakże cennych dla mnie kosteczek. Byłem na jego łasce, ale przez długi czas nie chciałem tego przyjąć do wiadomości. Pojmowanie mojej beznadziejnej sytuacji wywołało u mnie tylko wzrost paniki. Bałem się, co mogło nastąpić w obskurnej piwnicy. Nie chciałem tego, na Boga — za co to wszystko?
— Darren... powiedz nam łaskawie, kto zabił Lise? —  Sarkastyczny uśmieszek zaczął skutecznie zajmować miejsce nienaturalnie wykrzywionych ust Faulknera. Nie odrywał ode mnie oczu, nie ruszył się nawet o centymetr. Cholera! Ten mutant nawet nie mrugał!
Nie dam mu takiej satysfakcji — pomyślałem. Faulkner nie usłyszał odpowiedzi. Mój wzrok wylądował na przerośniętym gorylu, stojącym pod ścianą, który niesamowicie przypominał mi Vinniego Jonesa. Nawet nie zauważyłem, kiedy wszedł do środka, a ze względu na jego rozmiary naprawdę mnie ten fakt zaskoczył. Jak mogło mi umknąć wtoczenie do piwnicy — nawiasem mówiąc, dość niskiej — pocisku działa kalibru 800 mm? Wyglądał trochę komicznie w zbyt małej bokserce i z grymasem niezadowolonego dziecka na twarzy, ale stwierdziłem to dopiero z perspektywy czasu. W tamtym momencie nie było mi do śmiechu. Za drzwiami usłyszałem cichą rozmowę męskich basów. Czyżby koledzy?

Faulkner cierpliwie czekał, nie ponawiając swojego pytania. Zamknąłem oczy, pozwalając, by honor zwyciężył nad racjonalnym myśleniem.  
— Największy dupek w szkole, Bill Faulkner — Poczułem pięść wgniatającą moje wnętrzności w głąb ciała. Gdyby dało się obejrzeć to w „sloł mołszyn”,  zapewne zobaczylibyście zaciśniętą dłoń niemal dosięgającą powierzchni słupa za moimi plecami. Oczywiście poprzez moje zmasakrowane, biedne narządy życiowe i kręgosłup. Jeden taki cios wystarczył, abym dostrzegł wizje kostnicy. Odruchowo chciałem skulić się w kłębek, pomóc żołądkowi wrócić na swoje miejsce, ale liny mi na to nie pozwalały. Nie otworzyłem oczu. Nie wiedziałem, kto uderzył, ale strzelam, że napakowany skurczybyk spod ściany. Skoro nie zauważyłem, kiedy wszedł do środka, mogło mi też umknąć, kiedy się do nas zbliżył. Kolejny cios wylądował zdecydowanie niżej. Zabolał zdecydowanie bardziej. Pęcherz jak i oczy nie wytrzymały napięcia i pozwoliły sobie oddać trochę płynów. Nie wiem, z którego powodu czułem większe zażenowanie.
— Kto zabił Lise? — zapytał ponownie, tym razem donośnie, wyraźnie i akcentując każdą sylabę.
— B-bill Faulkner — wycedziłem przez zęby, szykując się na kolejne uderzenie. Długo nie czekałem.

Wypadła mi szczęka, wypadła mi szczęka, wypadła mi szczęka.

Każdy cios był dla mnie czymś nowym, każdy uraz i każda rana była dla mnie śmiertelna. Takie przynajmniej miałem przekonanie. Ból często paraliżował niektóre części ciała, przez co byłem pewien mojego przyszłego kalectwa. W nadmiarze adrenaliny i pełnienia roli worka treningowego nie nadążałem aktualizować w mózgu listy miejsc, które przeszywał ból. Kiedy poczułem, jak żuchwa niepokojąco daleko odbiegła od miejsca swojego stałego pobytu, straciłem na moment kontakt z rzeczywistością. Było to najgorsze uczucie wieczorku zapoznawczego. (W końcu bardzo dogłębnie zaznajomiłem się z pięścią rosłego kolegi). Gdy wróciłem do świata przytomnych, nie pamiętałem momentu gdy moja ukochana przeżuwaczka wracała na swoje miejsce. Z perspektywy czasu wiem, że wróciła, ale wtedy byłem pewien, że oto powstał stały uszczerbek na moim zszarganym zdrowiu.

Serdeczna rozmowa z Faulknerem, polegająca na tym samym pytaniu i tej samej odpowiedzi, ciągnęła się nie dłużej niż pół godziny. Przez cały czas jego pomocnik starannie dbał o dwie rzeczy:

  1. nie bić za często po twarzy, aby ślady tego spotkania były możliwie najmniej widoczne,
  2. nie bić za mocno po głowie, aby przesłuchiwany był możliwie najkrócej nieprzytomny.

Widać, że koleś znał się na rzeczy.

—  Darren, Darren, Darren. Muszę przyznać, że nie doceniałem twojej skromnej osoby. Zaskakujesz mnie, przyjacielu — Jadowita sympatyczność w głosie Faulknera była niemal namacalna.

— Szpierda-a-aj — wymamrotałem, opluwając się krwią. Jakże krótki wyraz resztek honoru, ale niesamowicie mnie uszczęśliwił. Znaczyło to, że poobijana żuchwa nadal działała, a ja jeszcze miałem siłę robić wszystkie głupie rzeczy, które robiłem od prawie godziny. Czyli rozmawiać z nim. Lepsze to niż ostateczna wizyta w kostnicy albo jeszcze gorzej — w czarnym worku na dnie rzeki.

— Zaczyna mnie jednak już nużyć twoje opieszalstwo. Czy mógłbyś się pośpieszyć i ostatecznie przyjąć do swojego ptasiego rozumu, że… no jakby ci to powiedzieć… nie masz już wyjścia? Że za żadną cholerę nie wygrasz, nie uciekniesz, nie przechytrzysz mnie? Masz dwa wyjścia: zgnijesz jako trup w rynsztoku albo zgnijesz jako cwel w więzieniu. Oszczędźmy sobie już te formalności. Masz pięć sekund i decyduję za ciebie.

W takiej przepełnionej dramaturgią sytuacji powinienem spanikowany myśleć, co powiedzieć i jak to się dla mnie skończy. Zastanawiałem się jednak, skąd ograniczony umysłowo ogr zna takie słowa jak nużyć i opieszalstwo.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
pliszka · dnia 05.08.2020 10:51 · Czytań: 365 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 3
Komentarze
Kazjuno dnia 06.08.2020 09:17 Ocena: Bardzo dobre
Barwnie, sugestywnie i przekonująco podnosisz napięcie "przesłuchania". Rośnie nastrój grozy. Choć muszę powiedzieć, że nie skojarzyłem w pierwszej chwili postaci
Cytat:
Vin­nie­go Jo­ne­sa
.
I tu mam dwie uwagi jedną krytyczną drugą pochwalną.
1. Negatywną: czytelnik nie kojarzący goryla Faulknera (czyli Vinniego) ma dysonans poznawczy. Nie kojarzy Johnsa. Sięgnąłem więc do Wikipedii i oprócz opisu, kim był i jest, ujrzałem jego zdjęcie.
2. Pozytywną: wybór Vinniego jest strzałem w dziesiątkę. Buziuchna jak się patrzy! Super nadająca się do roli w filmie, gdyby twoje opowiadanie Liceum adaptować na wersję ekranową.
Moja rada:
Powinnaś zastosować tak zwany przypis dolny. Czyli pod stroną, gdzie użyłaś porównania do wyglądu Walijczyka zawrzeć opis kim jest/był Vinni Johns. Metodę przypisów dolnych stosuję dość często i zauważyłaś pewnie czytając mój najnowszy tekst. Nie wszyscy muszą znać angielski, choć to coraz bardziej znany język młodym Polakom. Więc cytowane dialogi po angielsku (na wszelki wypadek) w przypisach przetłumaczyłem na język ojczysty. Niech Cię nie przeraża, że ten opis może nawet być obszerniejszy od strony przez Ciebie napisanej. Sprawę możesz załatwić metodą kopiuj/wklej, dopisując jedynie na końcu źródło (na przykład) Wikipedia.

Może jeszcze jedna uwaga: choć się nie upieram, bo tekst jest bardzo sugestywny. Jak się przechwalałem, w młodości byłem bokserem. Widywałem parokrotnie przypadki łamania szczęki. Opisany przez Ciebie cios przemieszczający szczękę Derena na pewno by ją złamał, co powoduje u ofiary bardzo silny ból wraz z całkowitą utratą woli walki. Tymczasem Deren walczy o swój honor, jeszcze pyskując się odszczekuje... Więc zadałem sobie pytanie, czy byłoby to realne w przypadku wątłego chłopca unieruchomionego krępującą ruchy liną?

Natomiast może trochę przesadnie, ale zgodnie z rzeczywistą reakcją ofiary opisałaś skutek ciosu w miękką część brzucha. Rzeczywiście po potężnym ciosie w splot słoneczny następuje skurcz i odruch skręcenia się w kłębuszek.

Sumując: stworzyłaś makabryczną dramaturgię i udało Ci się podnieść na wysoki poziom oczekiwanie czytelnika "co dalej"? Na pewno napięcie rośnie i zapewne nie tylko ja-czytelnik oczekuję dalszego ciągu.

Pozdrawiam, życząc ciepło miłego dzionka, Kaz
pliszka dnia 07.08.2020 22:17
Kaz, dziękuję za komentarz i wszystkie rady. Masz rację, przypisy to bardzo dobry pomysł.
Cytat:
Opisany przez Ciebie cios przemieszczający szczękę Derena na pewno by ją złamał

Cóż... najwyraźniej niekoniecznie. Starałam się to podkreślić w tekście, że Darren nigdy nie doznał poważniejszego urazu. Zadziałała wyobraźnia, adrenalina itd. Osobiście opierałam się na wydarzeniu z mojego dzieciństwa, kiedy rozpędzona na rowerze uderzyłam głową o betonowy mur. Byłam pewna, że usłyszałam trzask kości i że pękła mi czaszka, albo już w ogóle oderwało mi głowę. Okazało się, że jedynie poharatałam sobie połowę twarzy i podobne odczucia mógł mieć Darren. Nic poważnego mu się nie stało, ale cios był na tyle silny, że biedny chłopak się po prostu przestraszył, a resztę zrobiła wyobraźnia. Sam był przecież potem zaskoczony, że szczęka nadal działa.
To bardzo miłe, że uważasz mój tekst za nie najgorszy. Naprawdę się cieszę, że jako taki poziom nadal się trzyma. I mam ogromną nadzieję, że w przyszłych odcinkach tego nie sknocę :) Pozdrawiam, miłej nocy :)
Kazjuno dnia 08.08.2020 11:10 Ocena: Bardzo dobre
Muszę przyznać, że twoje tłumaczenie skutków ciosu w szczękę jest całkiem logiczne. Miałem ok. 10. lat i przeżyłem analogiczną rowerową przygodę. Ścigaliśmy się z bratem na krótkim dystansie i mimo minimalnie przegranej nie wyhamowałem po minięciu mety, chyba nie chcąc kogoś staranować wpadłem czołowo na drzewo. Był błysk, nawet poza wstrząsem nie pamiętam bólu i potem skojarzenie, że chyba nie przeżyję.

Więc rewiduję oskarżenie, jakoby Deren nie mógł przeżyć podobnego doznania i ulgi, że szczęka ma się nieźle. Widocznie sobowtór Vinniego Johnsa uderzył litościwie, nie z całą mocą, ot taki kurtuazyjny knockout, po którym przeciwnika zniesiono by z ringu.

Więc dobrze, dobrze, urocza Pliszko - jak najczęściej w pisaniu należy wykorzystywać przeżycia z autopsji. Te podnoszą wiarygodność tekstów.

Na przeprosiny za niesłuszną napaść całuję rączęta.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
gaga26111
17/01/2022 23:38
Ja też wiolinie. Bardzo podoba mi się twój wiersz. Sama… »
gaga26111
17/01/2022 23:22
Normalnie omijam twoje teksty bez słowa bo po prostu nie mój… »
gaga26111
17/01/2022 22:35
Ten wiersz z kolei ma w sobie coś fajnego. Jakas inna… »
gaga26111
17/01/2022 22:15
O i to mnie kopnęło. Niebanalne i twórcze przedstawienie… »
gaga26111
17/01/2022 22:12
Nie mój nurt obrazowy. Może mnie dzisiaj nie trafią to coś… »
gaga26111
17/01/2022 22:08
Ładna widokówka górska lekko się czyta i nie ciąży jakaś… »
gaga26111
17/01/2022 22:04
Jestem jak najbardziej za tym co darcon chociaz ja też… »
gaga26111
17/01/2022 22:01
Sama treść jakoś mnie nie powala ale tytul to mistrzostwo i… »
gaga26111
17/01/2022 21:59
Piękny dojrzały erotyk :) pozdrawiam serdecznie »
domofon
17/01/2022 21:41
Florian Kondrat, annakoch, dzięki :) valeria, pewnie, że… »
Marek Adam Grabowski
17/01/2022 17:51
Dziękuję! Bardzo mi miło! Pozdrawiam »
Darcon
17/01/2022 17:15
Podążanie swoją własną drogą nie powinno zależeć od zdania… »
Darcon
17/01/2022 17:08
Podobało mi się. :) Płynne dialogi, czyta się szybko, a i… »
KatarzynaKoziorowska
17/01/2022 16:41
Nurio, tak jak napisałam w wiadomości prywatnej, dziękuję Ci… »
Mareczek
17/01/2022 16:25
Fajna ta zimowa miłość.Wiersz nastraja… »
ShoutBox
  • ZielonyKwiat
  • 17/01/2022 17:14
  • Jasne, że szukałam. O Dialogu wiem. Dziękuję
  • Carvedilol
  • 17/01/2022 15:18
  • eria Spróbuj "Dialog"
  • Carvedilol
  • 17/01/2022 14:39
  • ZielonyKwiat w czasopismach to najłatwiej w wersji online, ale czy to wersja papierowa, czy wirtualna, wszędzie trzeba najpierw zgłosić tekst, szukałaś stron "czasopsima + dramat"? każda ma inne kryt
  • ZielonyKwiat
  • 16/01/2022 15:29
  • AntoniGrycuk, dziękuję za odzew. Pytałam jednak o możliwość opublikowania (np. w czasopismach). W konkursach nie biorę udziału.
  • AntoniGrycuk
  • 16/01/2022 15:18
  • Nie ma sprawy, nic nie chcę za tę poradę, jest za free ;)
  • AntoniGrycuk
  • 15/01/2022 22:51
  • ZielonyKwiat, poszukaj na aktualnekonkursy.pl, tam bywają konkursy na dramaty, na ksiązki, na opowiadania. Masz szanse.
  • ZielonyKwiat
  • 15/01/2022 19:01
  • Ktoś wie, gdzie można opublikować dramat/ sztukę teatralną?
  • Dobra Cobra
  • 15/01/2022 18:53
  • Oka, po prostu wyczytałem w Twoim wpisie cierpienie i poszedłem Ci na pomoc. A spacery i odetchniecie świeżym powietrzem zawsze aktualne dla kazdego. Pozdrawiam
  • AntoniGrycuk
  • 15/01/2022 15:29
  • DoCo, naprawdę, nie bierz tego do siebie, że ja w ten sposób pojmuję literaturę kobiecą. Niepotrzebnie tak sie przejmujesz. Wyjdź sobie na spacer, odetchnij świeżym powietrzem.
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas