Wypoczynek - Helena Dulska
Proza » Humoreska » Wypoczynek
A A A

„Wypoczynek to największe z dóbr” – mawiał Sokrates, a Waldek w stu procentach zgadzał się ze słowami filozofa. Już od dłuższego czasu marzył o wypoczynku na łonie natury. Chciał zapomnieć o klasówkach, ocenach, radach pedagogicznych i elektronicznym dzienniku. Marzył o założeniu kąpielówek i leniwym wygrzewaniu się w promieniach słońca, No dobrze, tylko gdzie w tym roku? Grecja, Hiszpania, Włochy a może Wyspy Kanaryjskie? Renata miała na ten temat własne zdanie:
– W dobie koronowirusa najbezpieczniej będzie odpocząć nad polskim morzem – zadecydowała.
Dobrze, niech będzie Bałtyk. Waldek porzucił marzenia o lazurowej, ciepłej wodzie, palmach i drinkach w basenie. Gdziekolwiek, byle z dala od szkoły, uczniów i ich rodziców. Tylko plaża, morze, mewy i spokój, święty spokój – wyraźnie poczuł, że tego właśnie potrzebuje. Pakując walizkę, z premedytacją nie włożył do niej laptopa.
– Odpoczynek, to odpoczynek – odpowiadał ze stoickim spokojem, kiedy Renata lamentowała, że nie będzie miała możliwości układania wieczornego pasjansa i relacjonowania na bieżąco w mediach społecznościach o postępach w zmianie koloru swojego ciała na coraz bardziej złocisty.
I tak, po pięciu godzinach jazdy własną nową hondą, znaleźli się we Władysławowie, nazwanym przez turystów po koleżeńsku — Władkiem. Zrzucili walizki, zabrali parawany i koce i wyruszyli na plażę. Minęli deptak pełen straganów z pamiątkami znad morza: muszelkami, bursztynkami, latarniami morskimi, kołami ratunkowymi, czapkami marynarskimi, foczkami z pluszu i delfinkami na patyku. Karuzele, huśtawki, smażalnie i hamburgery, a nawet oscypki. Przy tych ostatnich zatrzymali się i zakupili dwa na ciepło z żurawinową konfiturą. Szaleć, to szaleć.
Koronowirus zatrzymał w kraju i innych turystów, kierując ich do rodzimych kurortów. Przez deptak przelewał się, rozgrzany popołudniowym słońcem tłum. Gorąca lawa bladych ciał płynęła pomiędzy straganami, wpływała do kawiarń i namiotów z chińskimi wyrobami, gdzieniegdzie zastygała na ławkach i wystawionych przed lokalami krzesełkach. Powietrze miało zapach wypiekanych w budkach gofrów, lodów i smażonych frytek, które blady tłum kupował i pochłaniał, nie dbając o linię. Wakacje, to wakacje. Waldek był zdania, że żadna dieta nie powinna zakłócać prawdziwego wypoczynku.
Ilość spragnionych odpoczynku nad morzem rodaków, nieco zbiła Waldka z tropu, ale obietnica rychłego plażowania dodała mu skrzydeł. Niecierpliwie maszerując w stronę plaży, uśmiechał się do siebie bezwiednie, a w uszach już słyszał głos fal, rozbijających się o brzeg i beztroskie pokrzykiwania mew. Przed oczami miał tajemniczy bezkres zielonoszarych wód Bałtyku, zmieszany ze złotem rozgrzanego piasku. Jego stopy brodziły w spienionej, przyjemnie chłodnej wodzie, a wiatr delikatnie muskał go po twarzy. Z zamyślenia wyrwał go głos Renaty:
– Będzie padać – powiedziała. I miała rację. Dopiero teraz dostrzegł ciemną chmurę, która zawisła nad nimi, niczym wyrocznia. Już zapomniał, że pogoda nad polskim morzem lubi się zmieniać szybko i bez uprzedzenia. Poczuł na sobie pierwsze krople, które stawały się coraz bardziej napastliwe, zupełnie jak rodzice jego uczniów. Po chwili deszcz ustąpił, pozostawiając po sobie nieprzyjemne uczucie osaczenia. Waldek próbował pozbyć się go, wycierając ciało ręcznikiem, ale uczucie nie ustępowało. Chcąc nie chcąc zabrał je ze sobą na plażę.
Kiedy doszli na miejsce, słońce na powrót przejęło dowodzenie. Przestudzony deszczem tłum rozlokował się na piasku, zasłaniając dostęp do morza na całej linii brzegowej. Różnobarwne parawany rozkwitły na plaży, bombardując oczy mnogością kolorów. Waldek z Renatą też rozłożyli swój parawan, odgradzając się od innych plażowiczów. Pomimo tej prowizorycznej prywatności, uczucie osaczenia narastało i Waldek postanowił odizolować się od reszty, przykrywając głowę ręcznikiem.
„Spokój, tylko spokój” – powtarzał w myślach.
– Kevin! – tuż nad jego uchem rozdarło się jakieś babsko. Waldek poczuł ból, jakby ktoś brzytwą przejechał mu po plecach.
„Usłyszeć imię Kevin, to tak jakby poznać historię jego życia” – zdobył się na refleksję.
Zamknął oczy i próbował oddychać spokojnie, napawając się chwilą ciszy.
– Orzeszki w karmelu dla ciebie, przyjacielu! – Nad jego głową rozległ się donośny głos plażowego sprzedawcy. – I dla pani i dla pana kukurydza gotowana!
Ja pierdolę. Waldek poczuł, jak krew pulsuje mu w żyłach, a jego ciało zalewa zimny pot. Wzniósł oczy ku niebu i niedowierzająco pokręcił głową. Policzył do dziesięciu, powoli uspokajając oddech.
– Kukurydza w dzień upalny wzmacnia popęd seksualny! – Usłyszał z oddali i poczuł, że łzy bezsilności cisną mu się do oczu. Z rozgoryczeniem popatrzył na ciało Renaty, które kiedyś wydawało mu się piękne. Westchnął ciężko. Próbował się rozluźnić, przeprowadzając na sobie elementy treningu autogennego Schultza. Pomyślał, że jedynym wyjściem z sytuacji będzie wejście w stan hipnozy. Zaczynał już odczuwać ciężar ciała i wprowadzać go w stopniowy bezwład.
– Mężu, mężu nie bądź głupi, niech ci żona piwo kupi! – Głos sprzedawcy znów rozedrgał w nim wszystkie struny. Czerwień na jego twarzy sprawiała wrażenie, jakby zaraz miała eksplodować. Waldek pomyślał, że piwo może być dla niego ostatnią deską ratunku. Kupił dwie puszki i natychmiast wypił je duszkiem. Zimny, gorzki, orzeźwiający płyn spłynął przez ściśnięte gardło, rozlewając się do wszystkich komórek ciała. Wiedział, że najlepsza dla niego byłaby teraz melisa, ale do szału doprowadziło go samo przypomnienie sobie jej smaku.
Piwo nieco go rozluźniło. Pozwolił sobie nawet na wystawienie twarzy do słońca. Dotarły do niego zapachy plaży: zapach rozgrzanych ciał i olejków do opalania. Powoli zaczynał odzyskiwać równowagę.
„Pach” – rozległo się pacnięcie i wraz z dmuchaną piłką, spadła na jego twarz lawina drobnych ziarenek, wciskając się do oczu i ust. Waldek usiadł na kocu i rozejrzał się bezradnie załzawionymi od piasku oczami. Łzy zaczęły spływać mu po twarzy i spadać na ziemię, wsiąkając w złoty pył.
– Najlepsze do chmielu orzeszki w karmelu! – Usłyszał zbliżający się głos. Zacisnął w dłoniach brzegi ręcznika. Wystarczyłoby zarzucić go na szyję sprzedawcy, a potem ścisnąć mocno, coraz mocniej…
– Jedna babcia chorowała. Zjadła kolbę – wyzdrowiała! – Zatkał uszy dłońmi i podniósł się z koca, gotowy przepchać się przez gorącą masę i rzucić wprost w niezbadaną morską otchłań, dać się porwać falom i odpłynąć z nimi na zawsze.
– Kup kolego kolbę z solą, bo mnie z pracy… – Usłyszał jeszcze za sobą, kiedy wskakiwał w falującą, bezdenną, nieprzejednaną czeluść morza.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Helena Dulska · dnia 07.08.2020 12:19 · Czytań: 575 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 4
Komentarze
Marek Adam Grabowski dnia 09.08.2020 13:59 Ocena: Dobre
Przyjemnie się czytało. Wprawdzie jak na humoreskę jest to mało zabawne, ale jest OK.

Pozdrawiam!
Helena Dulska dnia 09.08.2020 17:46
Dziękuję za odwiedziny:) Masz rację, pisanie zabawnych tekstów to nie moja bajka. Pozdrawiam! Hela
Kazjuno dnia 02.01.2021 08:16 Ocena: Świetne!
Co za koszmar, Helenko!
Żona twojego bohatera musi zarabiać niezłą kasiorę, bo jakoś z trudem sobie wyobrażam nauczyciela rokrocznie odpoczywającego na francuskiej Riwierze, lub na Karaibach. Choć może się zaharowuje, pracując po 50 godzin tygodniowo na spłatę nowej Hondy i ciułając na egzotyczne wakacje. Zresztą potwierdza to stan psychiki pedagoga, wykończonego szkolnym harmidrem.
Sam uwielbiam Bałtyk, choć tylko 2 razy bywałem na zagranicznych plażach (Południowa Anglia i Dunkierka). Nie znoszę smażenie się w słońcu, więc stronię od tropików. Minionego lata 2 razy jeździłem nad polskie morze wprawdzie nie nową Hondą a 11-to letnim Golfem 4.

Twoje obserwacje z "Władka" są bardzo celne. Trochę przypominają pogardliwą w odniesieniu do motłochu relację celebrytki, córuni nie żyjącego już znanego piosenkarza. Mówiła/pisała o brzuchaczach wlewających w siebie jak Kiepscy hektolitry browca i o hałaśliwych zaniedbanych brzdącach, którym 500 + dał szansę na demolowanie wypoczynku ludziom z wyższej półki. (Młynarska pisała albo mówiła też o wczasach we "Władku";).
Widać u twojego bohatera kardynalny brak nadbałtyckiego obycia. Sam prawie codziennie jeżdżę na różne plaże i wybieram raczej odludne zakątki, bo kiszenie się w zagęszczonym tłumie przeżywałbym podobnie do przepracowanego pedagoga.

Wracając do meritum, muszę Cię pochwalić. Świetna humoreska, która niczym znakomita karykatura wywołała we mnie parukrotny uśmiech.
Wierszyk:
Cytat:
– Kup ko­le­go kolbę z solą, bo mnie z pracy…
zaiste majstersztyk!

Pozdrawiam serdecznie...
Helena Dulska dnia 02.01.2021 15:20
Kazjuno,
dziękuję za wizytę i wysoką ocenę :) Rzeczywiście, coś się temu mojemu nauczycielowi za bardzo powodzi. Nowa Honda, zagraniczne wojaże... Choć powiem Ci, że jak się dobrze poszuka to zagraniczne wakacje dla par można znaleźć niemal za grosze. Więc może Waldek po prostu był z tych oszczędnych, którzy potrafią dobrze szukać ;) Nie dziwię się nikomu, kto na wczasy we Władku narzeka; choć sama bywam tam częstym gościem (z racji darmowego lokum) - staram się jednak przyjeżdżać tam poza sezonem.
Ten tekst był chyba pierwszą próbą napisania czegoś zabawnego, cieszę się więc bardzo, że humoreska skłoniła Cię do uśmiechu.
Pozdrawiam Cię serdecznie,
Hela
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Madawydar
21/01/2026 15:53
Początek opowiadania dla mnie zbyt infantylny. Wychowany na… »
Madawydar
19/01/2026 15:48
Psychodeliczny tekst. Wyrafinowany język narracji. Dobrze,… »
pociengiel
18/01/2026 11:28
Nie zajmuję się kwestiami wynikającymi z niedouczenia… »
pociengiel
18/01/2026 10:34
Wycisz się, skocz do biblioteki, poczytaj Awantury i wybryki… »
Pulsar
18/01/2026 09:01
Dziadek był zwiadowcą w armii czerwonej? Piękne geny. To są… »
Pulsar
18/01/2026 08:50
"WRON (Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego) to… »
Miladora
18/01/2026 01:53
Bardzo ładnie wyszło Ci to dopracowanie, Gert. :) Tekst, nie… »
pociengiel
17/01/2026 22:12
Dzięki Madawydar, ale PZPR WALCZY! - pozostaje aktualne.… »
Pulsar
17/01/2026 20:58
No właśnie! Były inne napisy. wrona orła nie pokona.… »
Madawydar
17/01/2026 20:50
Lato 2082 roku. Jestem studentem na urlopie dziekańskim… »
Pulsar
17/01/2026 20:48
To ciebie też chyba wyłapano jako działacza Solidarności. Z… »
Madawydar
17/01/2026 20:34
- chyba ...chwilę odwrotu w stronę... . - rzeczy nie mają… »
valeria
17/01/2026 10:57
Dziękuję serdecznie:) »
JOLA S.
17/01/2026 10:32
Lubię bajki, o smokach też. Co za emocje i to o poranku.… »
gertruda burgund
16/01/2026 22:22
Dziękuję! Pozdrawiam (: »
ShoutBox
  • Darcon
  • 09/01/2026 08:00
  • Mamy to. :) Pierwszy utwór konkursu "Malowania słowem" dostępny na stronie głównej. EDIT. Mamy już dwa utwory :)
  • Redakcja
  • 07/01/2026 13:49
  • Wszystkiego dobrego Wszystkim Portalowiczom!
  • Kushi
  • 04/01/2026 21:22
  • Wszystkiego najlepszego w Nowym 2026 roku dla całego Portalu Pisarskiego <3 :)
  • JOLA S.
  • 01/01/2026 21:17
  • Dobry wieczór w Nowym 2026 Roku. Dawno mnie tu nie było. Piękne wspomnienia były silniejsze. Do siego dla wszystkich i do usłyszenia.
  • Janusz Rosek
  • 01/01/2026 11:11
  • Szczęśliwego Nowego Roku 2026 i spełniania marzeń.
  • Redakcja
  • 04/12/2025 11:42
  • Powodzenia wszystkim, kategoria konkursowa została już utworzona, można zgłaszać do niej teksty!
  • Darcon
  • 04/12/2025 11:25
  • Stało się, skład uczestników konkursu Malowanie Słowem zamknięty. Teraz czekamy na pierwsze konkursowe opowiadania. :)
  • Darcon
  • 29/11/2025 14:37
  • Uwaga! Zostało ostatnie miejsce w konkursie Malowanie Słowem! Nie zwlekaj, żeby nie żałować. :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty