Czarny kot, czarna noc, czarne lakierki - Marek Adam Grabowski
Proza » Humoreska » Czarny kot, czarna noc, czarne lakierki
A A A

Byli zupełnie różni. On i ona. Nie łączyło ich prawie nic. Mówią, że przeciwieństwa się przyciągają. Jak Jing i Jang. W tym wypadku jednak się odpychały. Chociaż nie do końca. Coś ich do siebie pchało. Ale to „coś” doprowadziło do tragedii.

Nie studiowali ze mną socjologi. Ona była na kulturoznawstwie, a poznałem ją na jakimś seminarium. Jego znałem, gdyż dorabiał sobie w BUW-ie, a co studiował nie wiem. Na imię jej było Kaśka, lecz wolała przedstawiać się Jamido. Było chyba jedyną na Uniwerku Lolitą, czyli dziewczyną ubierającą się na wzór małej dziewczynki. Takie osoby można zobaczyć na Yutube czy w innych mediach, lecz na żywo poza Japonią nie sposób. Co więcej Jamido była nawet nie typowa jak na Lolitę, gdyż nosiła tylko czarne stroje. Istna dark lolita. Nie mylcie tego z emo, czyli z tym czym jest moja siostra. Jemu było na imię Kajetan i był tak brzydki, jak piękne były jej lakierki.

Koszmar zaczął się pięknego słonecznego dnia. Spotkałem Jamido na dziedzińcu przed głównym kampusem. Szła wolnym krokiem, a głowę miała lekko spuszczoną. Ubrana była w czarne lakierki na płaskiej podeszwie (takie jakie zakładają małe dziewczynki do kościoła) i czarną suknię w falbanki. Bujne blond włosy zdobiła wielka, czarna kokarda. Widok byłby zajebisty, gdyby nie miała wielkiego grymasu. Ten był chujowy.

- Siema! - przywitałem się. - Coś taka spięta?

- Widzisz - odparła płaczliwszym tonem. - Byłam w BUW-ie, a tam znowu ten pierdolnięty Kajtek, który wydaje książki się na mnie jopił. Widzisz - ciągnęła - ten wzrok jest taki żarłoczny, że ja się jego boję.

Podrapałem się po głowie. Byłem zaskoczony i strapiony zarazem. W ogóle nie zdawałem sobie sprawy z problemu.

- Chodzi ci o to, że to spojrzenie jest pożądliwe?- wolałem się dopytać.

- Tak – wybełkotała. Generalnie mówiła niewyraźnie, ale tym razem wyjątkowo sepleniła. - Wydaje mi się, że ten psychol jak wraca do domu to bawi się ptaszkiem i myśli o mnie. Nawet krążą plotki, że zrobił mi jakieś fotki na komórce.

Robiła wrażenie naprawdę podłamanej. Z jednej strony jej szczerze współczułem, ale z drugiej zastanawiałem się, czy nie wyolbrzymia tematu.

- Może powinnaś mu zwrócić uwagę? - zapytawszy zapiąłem marynarkę.

- Już kilkakrotnie mówiłam, żeby się odjebał, ale nie pomogło to!- powiedziała włożywszy dłonie do kieszeni spódnicy.- Zrobię teraz coś innego.

Automatycznie jej głos ze szlochu przemienił się w chichot, a grymas na jej twarzy w szatański uśmieszek. Aż się przestraszyłem.

- Co zamierzasz zrobisz? Pójdziesz na psy?

- Zemszczę się! Zemsta jest słodka, tak jak Lolity są słodkie - mówiąc to jej głos był coraz bardziej złowieszczy. - Na razie Piotruś!

Poszła sobie zostawiwszy mnie samego w szoku.

Minęły dwie, może trzy godziny, gdy natrafiłem na Kajetana. Wychodził z BUW-u tylnym wejściem. Ubrany był w znoszony sweter (zapewne z lumpeksu). To był cały on. Chudy, zgarbiony z pryszczami. Ohyda!

Postanowiłem z nim pogadać. Problem należało omówić

- Cześć! Chyba posprzeczałeś się z Jamido?

- Masz na myśli tą kurwę, która chodzi w lakierkach i w kokardach?- odparł w bardzo chamski sposób.

- Po pierwsze mówi się „tę” a nie „tą”,- pouczyłem go- a po drugie czemu nazwałeś ją po łacinie?

- Bo to szajbuska! - gdakał. - ubzdurała sobie, że rozbieram ją wzrokiem. Co za odlot!

To wszystko zaczynało mnie irytować. Zawsze miałem Jamido za osobę dziwną i przewrażliwioną, ale teraz czułem, że naprawdę padła ofiarą maniaka seksualnego.

- Ale patrzyłeś się na nią czy nie? - spytałem retorycznie.

- Mam gały to się patrzę. To moje prawo. Po za tym robię to automatycznie. Nad tym się nie da zapanować.

Nieco się odsunąłem, by przepuścić wycieczkę szkolną. Obrona Kajtka była irytująca.

- Ale zrozum kurwa, że ją to boli!

- A myślisz kurwa, że mnie ta cała sytuacja nie boli? - powiedziawszy to spojrzał na chodnik, jakby się bał patrzeć w prosto oczy. W jego głosie był szczery smutek.- Widzisz ja ja kocham i nienawidzę zarazem.

-Co ty pierdolisz? - było mi go żal, a jednak postanowiłem być stanowczym.- Nie można kogoś kochać i nienawidzić.

-Można - odburknął. – Ja nienawidzę wszystkich kobiet. Nawet tej, która mnie nosiła w swojej macicy. Nigdy nie miałem dziewczyny. Jestem prawiczkiem i zawsze będę. Ale niech przynajmniej będzie mi wolno sobie popatrzeć.- Mówiąc to cały się trząsł. -Zresztą co ja z tobą gadam. Spieszę się.

Szybkim krokiem odszedł ode mnie. Wołałem za nim, ale bezskutecznie.

Zapaliwszy papierosa pomyślałem sobie.- Szkoda ich obydwojga. To się wszystko źle skończy.

Niestety miałem rację.

Minęło kilka dni. O całej sprawie zapomniałem. Była letnia noc, dość ciemna. Szedłem Długą wracając, do mojego domu na Barokowej. Nagle stanął przede mną czarny kot. Był to dachowiec, ani duży ani mały, ani gruby ani chudy. Taki typowy. Ukucnąłem i wyciągnąłem ku niemu dłoń.

- Cześć! - powiedziałem. - Sorry, ale nie mam czym ciebie nakarmić.

- Miau! - odpowiedział. - To ty Piotrek?

Omal się nie wyjebałem. Ten kot mówił.

- Kurwa, przecież nie brałem dzisiaj żadnych jontów! - krzyknąłem.

Kocur wpatrywał się we mnie swoimi oczyma. Spokojnym głosem rzekł:

- Nie bój się, to ja Kajtek - chociaż mówił po ludzko, to głos był jakby zwierzęcy. Na pewno nie był to głos Kajetana z BUW-u.

- Ktoś sobie robi ze mnie jaja! Pokaż się żartownisiu! - próbowałem racjonalizować sytuację.

- To nie są żadne jaja. Miau! - nieco przyśpieszył głosu. - Naprawdę ja jestem tym jebniętym kotem!

- Kurwa, możesz mi wyjaśnić, co to za wariactwo! - próbowałem pozbierać myśli.

- To wszystko, kurwa wina tej suki Jamido! - powiedział, czy raczej zamiauczał. - To ona mnie przemieniła w Kota! Miau! Jest tak jakby czarownicą!

- Jak to było? Opisz mi wszystko - przy całym wariactwie tej sytuacji byłem jednak coraz bardziej zainteresowany. Musiałem otrzymać od gadającego kota jakieś informację.

- Poprosiła mnie o spotkanie, a potem gdy przyszedłem rzuciła na mnie czar. Miau! - wytłumaczył Kociak- Nie będą wchodził w szczegóły. Jak ja jej nienawidzę!Kurwa!

Nie zrozumiałem czy miał na myśli, że Jamido to kurwa, czy też ta kurwa to miał być wykrzyknik. Sam tego chyba nie wiedział.

- To jakieś wielkie wariactwo! Rozumiem, że teraz jesteś kot Kajtek. Imię bardziej by pasowało na psa. Mogę ci jakoś pomóc?

Robiło się coraz ciemnej i zimniej.

- Sprawa jest prosta- odparł kot. - Masz powiedzieć tej dziwce, żeby mnie odczarowała.

- A jeśli mnie też przemieni? Ta sprawa mnie przerasta. - Mówiąc to złapałem się za łeb. Czułem, że biorę udział w jednym wielki szaleństwie.

- Tobie nic nie zrobi. Miau!- Widać było, że jest zrozpaczony.- Ale ratuj mnie! Bycie kotem jest chujowe.

- Nie przesadzasz? Ma chyba ono pewne zalety. Możesz chodzić po dachach; penetrować kanały, nie musisz mieć znajomych na fejsie. - Próbowałem Kajtka pocieszyć. Sam jednak nie wierzyłem, że koci żywot może być lepszy od ludzkiego.

- To prawda, ale ma też wady. Miau!- Kocią mądrością zbił mój argument.- Np. nie można się masturbować.

Gdybyś się nie masturbował, to byś nie okociał. - Pomyślałem sobie. Jednak zachowałem tę uwagę dla siebie. Nie chciałem moralizować człowiekowi, którego spotkało nieszczęście przemienia się w dachowca.

- Porozmawiam z nią, przyrzekam. Ale nic nie mogę obiecać. Chciałbyś spędzić noc u mnie? To niedaleko.

Rozmowę lekko zagłuszył stukot jadącego po brukowanej ulicy samochodu. Długą rzadko jeżdżą samochody. Zwłaszcza o tej porze nocy.

- Dzięki za dobre serce, ale przenocuję w pobliskim śmietniku. Tam nie mam żadnych bab. U ciebie stresowałyby mnie szpilki twojej starej i trampki twojej siostry.

Pożegnałem się z gadającym kotem i wróciłem do domu. Po drodze myślałem tak: Najpierw studentka w czarnych lakierkach oskarża jakiegoś gucia o namiętne spojrzenie. Potem ten gucio oskarża ją o bycie kurwą. A w finale mówiący kot nie chce u mnie przenocować, gdyż jest mizoginem. I jak po takich schizach mam poprawić kolokwium?

Nocą nie mogłem usnąć. Z rana zadryniłem do Jamido i umówiliśmy się w kawiarence. Był to lokal raczej damski niż męski, na swój sposób słodki. Gdy przyszedłem okrutna Lolita siedziała na mięciutkim siedzeniu przy małym stoliku. Wolniutko jadła ciasteczko. Ubrana była w czarną suknię do ziemi, z kokardą z tyłu. Wystawały spod niej czarne lakierki na małym, grubym obcasie i białe rajstopki. Obok leżała czarna torebeczka w kształcie serduszka. Od razu pomachała do mnie.

Usiadłem i byliśmy teraz twarzą w twarz. Dobrze widziałem jej bladą, delikatną cerę, wielkie zielone oczy, długie rzęsy i faliste blond włoski. Byłem podenerwowany i wystraszony.

- Czemu jesteś taki spięty Piotrusiu? - spytała nawet troskliwym głosem.

Wiedziałem już, że muszę złapać byka za rogi.

- Wczoraj spotkałem Kajtka. Nie wiem, o co tutaj chodzi, ale to jest chore!

Zachichotała głośno i rozkosznie.

- Nie chore, ale zabawne! Był masturbatorek, a teraz jest kotek - Psotek! Chi, Chi!

Z nerwów złapałem się za twarz.

- To ciebie bawi, ze zniszczyłaś komuś życie? To jakaś wielka Creepypasta!

Łyknęła trochę herbatki, po czym się wzdrygnęła. Chyba była dla niej jeszcze za gorąca.

- Jestem lolita, więc jestem słodka. Kotki są słodkie, więc zrobiłam kotka.

Zupełnie nie rozumiała tragizmu sytuacji. Głośno westchnąłem po czym powiedziałem:

- W ogóle, to co tu się dzieje. Jak go zaczarowałaś? Czy znasz inne czary? Z stąd to umiesz? Przespałaś się z diabłem? Czy więcej czarnych kotów to zaczarowani chłopcy?

Jamido dygnęła i zaklaskała:

- Oj, nie Piotrusiu! Jak ci powiem, to nie będzie tajemnicy. - Potem zaczęła uderzać paluszkami w stół niczym w fortepian, śpiewając przy tym:

- Nie dowiesz się, nie dowiesz!

- Już mam tego po dziurki w nosie! Nie miałaś prawa go przemienić.

- A on niby miał prawo się tak na mnie patrzeć? - Śmiała się Lolita.

-Mógł cię denerwować. Był np. prawiczkiem.

- To akurat było OK- powiedziała Kaśka oblizawszy się przy tym. - Sama jestem dziewicą i generalnie preferuje prawiczki. Gwóźdź tkwi w tym, że on mnie umieścił w swoim hentai. To nie ładnie.

Rozmawialiśmy tak głośno, że aż inni nas słyszeli. Zapewne mieli nas za czubków.

- Nie bronię go! Jednak kara była za ostra. Czy da się go odczarować?

- To już ci mogę wyjaśnić Piotrusiu - mówiąc to złapała się za nosek. - Tego się nie da odmienić. Przez pierwszy miesiąc będzie gadającym kotem niczym Salem z Sabriny, potem przez miesiąc nie będzie już mówił, ale nadal będzie pamiętał kim kiedyś był. Trzeciego miesiąca stanie się zwykłym mruczkiem. A w ogóle to chyba nie do końca rozumiesz tę magię. Nie byłabym w stanie go zamienić, gdyby nie obudził sam w sobie tego kota, kota nienawiści do kobiet.

- Tu się zgodzimy, ja nic nie rozumiem z tego. - Zdawało mi się, ze utknąłem w Matriksie.

Zamrugała oczkami i powiedziała:

- To fajna sprawa, ale w sumie jestem już nią znudzona. Pokażę ci zabawny film z YUTUBE na komórce.

- Nie jestem w nastroju- odburknąłem i odszedłem od stołu.

Może nie powinienem jej oceniać, ale wówczas zrobiłem to.

Jakie były ich dalsze losy. Dokładnie nie wiem, gdyż kontakt nie był za częsty. Chyba w czasie kiedy Kajtek łowił myszy, Jamido się kąpała się w wannie, kiedy grzebał w śmietniku leżała na swoich poduszeczkach, kiedy pił wodę z kałuży jadła cukierki i czytała mangi. W końcu wylądował w wietnamskiej jadłodajni. Nie wiem w czyim żołądku zastał pochowany, ale na pewno nie w Jamido gdyż ta nie jadała mięsa. Była na to zbyt współczująca.

Powiecie pewnie, że ta historia jest głupia, smutna i makabryczna. To prawda, ale mam prawo do obrony. Po pierwsze świat jest makabryczny, smutny i zwłaszcza głupi. Po drugie może przeczytawszy ją jakiś facet nie będzie już więcej patrzył pożądliwie na kobietę. Nie róbcie tak. Nawet jeśli ona nie przemieni wasz w kota to i tak sami z siebie staniecie się zwierzętami.

Marek Adam Grabowski

Warszawa 2018

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Marek Adam Grabowski · dnia 19.08.2020 11:38 · Czytań: 377 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 8
Komentarze
Helena Dulska dnia 20.08.2020 11:38
Zabawne i wciągające opowiadanie z morałem :) Wiele fragmentów bardzo mi się podobało, były naprawdę świetne. To, co mnie zachwyciło, to obrazowość z jaką pokazujesz swoich bohaterów. Są nietuzinkowi, od początku zaciekawiają i chce się z nimi wędrować przez tę historię. Piszesz w niewymuszony sposób. Dużo tu jednak nieścisłości, blędów stylistycznych i interpunkcyjnych. Parę z nich wynotowałam:

Cytat:
Co wię­cej Ja­mi­do była nawet nie ty­po­wa jak na Lo­li­tę, gdyż no­si­ła tylko czar­ne stro­je.
- "nietypowa" lub "nie była typowa"
Cytat:
a tam znowu ten pier­dol­nię­ty Kaj­tek, który wy­da­je książ­ki się na mnie jopił.
- interpunkcja, poza tym zdanie nieco niezgrabne
Cytat:
Widok byłby za­je­bi­sty, gdyby nie miała wiel­kie­go gry­ma­su.
- gdzie miała ten grymas?
Cytat:
Już kil­ka­krot­nie mó­wi­łam, żeby się od­je­bał, ale nie po­mo­gło to!
- bez "to"
Cytat:
Au­to­ma­tycz­nie jej głos ze szlo­chu prze­mie­nił się w chi­chot,
- nie szlochala wcześniej, tylko sepleniła, więc skąd ten szloch?
Cytat:
Chudy, zgar­bio­ny z prysz­cza­mi.
- brak przecinka
Cytat:
-Masz na myśli tą kurwę, która cho­dzi w la­kier­kach i w ko­kar­dach?- od­parł w bar­dzo cham­ski spo­sób.
- że chamski to widać, narrator nie musi tego mówić
Cytat:
cho­ciaż mówił po ludz­ko
- literowka
Cytat:
-To nie są żadne jaja. Miau!- nieco przy­śpie­szył głosu. - Na­praw­dę ja je­stem tym jeb­nię­tym kotem!
- może "zaczął mówić szybciej" ?

Pozdrawiam Cię serdecznie, Hela
Marek Adam Grabowski dnia 20.08.2020 11:58
Dziękuję za komentarz. Niestety raczej teraz nie będę miał czasu poprawić błędy. Ledwo znalazłem żeby odpisać.

Pozdrawiam!
Dobra Cobra dnia 20.08.2020 16:29
O, kurwancka, ale opowieść!


Marek Adam Grabowski,

Jakież to słodko piękne, niczym ciastko z dziurką. A na dodatek z przestrogą. Choć właściwie to trudno powiedzieć, bo teraz babki więcej odsłaniają, niż zasłaniają, i tylko naprawdę ktoś niewyżyty (z różnych oczywiście powodów) jeszcze zwraca na nie uwagę.

Nie daję atomiast zgody na zapis myślników bez pauz z lewej strony. I to zarówno, jako rozpoczynające zdania, jak i w środku.
Straszne niechlujstwo się przez to zrobiło w tekście. A tu Autor -człowiek słodki, a na dodatek dwojga imion, co wielce nobilituje.

Dzięki za możliwość przeczytania :)

Pozdrawiam i do następnego,

DoCo
.
Marek Adam Grabowski dnia 20.08.2020 16:37
Dzięki cobro! Błąd, który podałeś jest typowy dla mych starych opowiadań.

Pozdrawiam!
Madawydar dnia 01.09.2020 09:51
Pierwszy akapit. Siedem pierwszych zdań zaciekawia czytelnika. Dobry początek.


Cytat:
wy­beł­ko­ta­ła. Ge­ne­ral­nie


-tak - wybełkotała. - Generalnie
Cytat:
-Co za­mie­rzasz zro­bisz? Pój­dziesz na psy?-Ze­msz­czę się!

- Co zamierzasz zrobić? Pójdziesz na psy?
- Zemszczę się!
Cytat:
gda­kał.- ubz­du­ra­ła


Cytat:
gda­kał.- ubz­du­ra­ła



-Gdakał.- Ubzudraa sobie lub - Gdakał - ubzdurała sobie...

Cytat:
ja ja


ja, ją

Cytat:
po l

Cytat:
po ludz­ko,


po ludzku

Cytat:
nie­na­wi­dzę!Kurwa!


nienawidzę! Kurwa..

Cytat:
Kocia mą­dro­ścią


kocią mądrością
Cytat:
nawet


Cytat:
spy­ta­ła nawet tro­skli­wym


spytała troskliwym tonem ( bez nawet)

Cytat:
Po­ka­że ci


Pokażę ci

Ale co mm zrobić, jeśli to kobieta patrzy na mnie pożądliwie? Swoim przyjaciółkom mówi o mnie [i]"ale ciacho" Mam ją zamienić w kotkę? Ależ kurwa ja chciałbym ją wyjebać, a kotki przelecieć się nie da.

Na miejscu Jamido odczarowałbym Kajetana i go po prostu rozprawiczył.

Pozdrawiam

Mad.
Marek Adam Grabowski dnia 01.09.2020 10:42
Dzięki. Co masz zrobić? Nie wiem; my chyba takich mocy nie mamy (przynajmniej ja). Jamido nie mogła do rozprawiczyć, gdyż sama była przywiązana do dziewictwa.

Pozdrawiam!
Kazjuno dnia 03.09.2020 08:24
Mimo błędów, w wytykaniu których trudnili się poprzednicy, opowieść świetna. Pomysły to masz nie do podrobienia. Też znakomicie uchwycone i namalowane postaci bohaterów. Dialogi też rewelacyjne.

Kiedy, Marku, do kurwy nędzy, zaczniesz szlifować te regułki, których łamanie wypominają Ci poprawiacze?

Jednak w podziękowaniu za zabawę nie potrafię dać oceny gorszej niż bardzo dobra.

Pozdrawiam, Kaz

PS. No i zapomniałem kliknąć na "bardzo dobre". Sorry
Marek Adam Grabowski dnia 03.09.2020 10:13
kazjuno - Nie szkodzi, że zapomniałeś. Dzięki za komentarz.

Pozdrawiam!
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
23/05/2022 23:23
Re: Tetu No to się cieszę, że nie nalegasz na zmianę,… »
Florian Konrad
23/05/2022 22:55
Dziękuję i również jak najserdeczniej pozdrawiam! »
tetu
23/05/2022 22:31
Twój lekki, zwiewny utwór, przypomniał mi wiersz Teofila… »
tetu
23/05/2022 22:16
Wolnyduszku, ale ja niczego nie sugerowałam z tytułem, ani… »
Lilah
23/05/2022 21:49
Ano, taki tasiemiec mi wyszedł. Dziękuję, wolnyduchu.… »
JOLA S.
23/05/2022 21:08
Witaj Owsianko, czyta się z przyjemnością. Napisane oczami… »
wolnyduch
23/05/2022 21:02
Bardzo obrazowe pisanie, wręcz malarskie. Co do czerniny,… »
wolnyduch
23/05/2022 20:42
Ponoć są takie osoby, które potrafią dokładnie opisać… »
wolnyduch
23/05/2022 20:38
Fajna gra słów, najlepiej być sobą, choć wcale… »
wolnyduch
23/05/2022 20:36
Trudno komentować tak surrealistyczne obrazy, zatem powtórzę… »
wolnyduch
23/05/2022 20:31
Jak dla mnie piękny, wzruszający wiersz, choć sądzę, że… »
wolnyduch
23/05/2022 20:18
Wiersz pełen uroku, z kaliną w roli głównej i miłością w… »
wolnyduch
23/05/2022 19:58
Dobry wieczór Tetu Dobry trop, owszem. Tak chodzi o… »
Marian
23/05/2022 17:00
Marku, dziękuję za wizytę. Lilah, dziękuję za wizytę i… »
Lilah
23/05/2022 16:45
Żal mi się zrobiło owego sumiennego konsumenta, widać odwyk… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:25
Najnowszy:Lukasz112
Wspierają nas