Wyrzuty sumienia Kanady - recenzja książki "27 śmierci Toby'ego Obeda" J. Gierak-Onoszko - Vanillivi
Publicystyka » Recenzje » Wyrzuty sumienia Kanady - recenzja książki "27 śmierci Toby'ego Obeda" J. Gierak-Onoszko
A A A
  • Autor książki: Joanna Gierak-Onoszko
  • Gatunek książki: literatura faktu
  • Tytuł: 27 śmierci Toby'ego Obeda
  • Kategoria: literatura piękna
  • Wydawnictwo: Dowody na Istnienie
  • Forma książki: reportaż

Przyjemna okładka debiutanckiej książki Joanny Gierak-Onoszko „27 śmierci Toby’ego Obeda” w żaden sposób nie przygotowuje czytelnika na konfrontację z opisanymi w reportażu historiami. Narodowe symbole Kanady: góry, liście klonu, kije hokejowe i niedźwiedzie składają się na kolorowy patchwork niczym z pocztówki, przywodząc na myśl wizję społeczeństwa tolerancyjnego i otwartego, w którym obok siebie bez większych zgrzytów funkcjonować mogą kościół i meczet. Autorka boleśnie rozprawia się z tymi stereotypowymi wyobrażeniami, ukazując niewyobrażalny koszmar, o którym do dzisiaj wielu woli nie wiedzieć.

Joanna Gierak-Onoszko przedstawia wydarzenia, które rozegrały się w najodleglejszych prowincjach Kanady, w odciętych od świata wioskach, zagubionych wśród tundry, klifów i lodowców. Na tych terenach od połowy XIX wieku przez ponad sto lat indiańskie, inuickie i metyskie dzieci były odbierane rodzicom. Przymusowo umieszczano je w oddalonych o setki kilometrów od domu szkołach z internatem, gdzie musiały szybko zapomnieć o rodzinnym języku i wierze. W założeniu twórców szkoły finansowane przez państwo i zarządzane przez katolickie i protestanckie kościoły miały spełniać dla swoich wychowanków misję cywilizacyjną i przygotowywać ich do życia w nowoczesnym społeczeństwie.

W rzeczywistości dzieci wynaradawiano; padały one również ofiarą wszelkiego rodzaju przemocy: psychicznej, fizycznej i seksualnej. Była to przemoc systemowa. Po przybyciu do placówki odbierano im imiona i nadawano numery, rodzeństwa rozdzielano, za porozumiewanie się w kriiinuktikut czy po odżibwejsku groziły surowe kary. Standardem było dotkliwe bicie, upokarzanie i głodzenie. Nierzadko dochodziło również do gwałtów i wyrafinowanych tortur. Izolacja geograficzna i brak jakiejkolwiek kontroli sprawiały, że miejsca te stanowiły prawdziwy raj dla psychopatów i sadystów. Sytuację dodatkowo pogarszały złe warunki mieszkaniowe i sanitarne.

Punktem wyjścia do opowiedzenia losów Ocaleńców (jak nazywa się w Kanadzie absolwentów residential schools) autorka uczyniła słynną sprawę Anderson przeciwko Kanadzie. Już w pierwszym rozdziale poznajemy losy jednego z absolwentów szkoły z internatem, pochodzącego z Labradoru i wymienionego w tytule Toby’ego Obeda. W jego przypadku odebranie rodzicom we wczesnym dzieciństwie i pobyt w szkole doprowadziły do kolejnych niewyobrażalnych tragedii, który odbiły się na wszystkich sferach życia. Po raz ostatni serce Toby’ego pękło, gdy w 2008 roku w swoich przeprosinach premier Stephen Harper pominął absolwentów szkół z Nowej Funlandii i Labradoru. „27 śmierci Toby’ego Obeda” stanowi w dużej mierze opowieść o tym, jak trudna – również współcześnie – staje się walka o uznanie krzywd, nawet gdy te są dobrze udokumentowane.

Jednym z najbardziej wstrząsających aspektów książki jest także ukazanie mechanizmów, które powodują dziedziczenie traum. Poznając szokujące wyznanie polityka wywodzącego się z rdzennego ludu Sagkeeng (Manitoba) Phila Fontaine’a czy historię zatrudnionej w Szkole św. Anny w Fort Albany zakonnicy Anne Wesley, dostrzegamy, jak nieoczywisty staje się podział na ofiary i katów, gdy nakręcająca się spirala przemocy powoduje powtarzanie tych samych krzywd w kolejnym pokoleniu.

„27 śmierci Toby’ego Obeda” to uniwersalna, wieloaspektowa opowieść o zbrodni i winie bez kary. To książka o trudnych rozliczeniach z przeszłością, która przywodzić może na myśl słynny film braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”. Autorka oddaje w niej głos osobom zwykle funkcjonującym na marginesie społecznej świadomości, wykluczanym i marginalizowanym. Ich opowieści niejednokrotnie mogą szokować.

Podczas lektury warto zwrócić uwagę także na sposób narracji i konstrukcję książki. Joanna Gierak-Onoszko stosuje niejednokrotnie chwyty, które znamy z najlepszej beletrystyki. Zaciekawia, odpowiednio dozując napięcie, kreśląc słowami niemalże filmowe kadry. Te zabiegi nie mają jednak na celu zabawy formą, lecz przedstawienie historii Ocaleńców w sposób, który pozwoli czytelnikom na możliwie jak najgłębszą refleksję i współodczuwanie.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Vanillivi · dnia 21.08.2020 14:53 · Czytań: 38645 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 3
Komentarze
Kazjuno dnia 06.12.2020 18:31 Ocena: Świetne!
Recenzja, Mad, powiedziałbym dosadna. Przywołała mi znane dramaty Polek w Niemczech, którym Jugendamt odbiera dzieci (często pod nie do końca zasadnym pretekstem) je wynarodawia, zakazując mówienia w ojczystym języku, a kierując nie rzadko do małżeństw jednopłciowych i sprowadzając na nie dodatkową traumę. Czasem te dzieci także są molestowane seksualnie.

Opisywane zwięźle przez Ciebie przypadki opisów Joanny Gierak Onoszka wskazują na wielkie dramaty takich dzieciaków i znakomite pióro opisującej je Autorki.
Współczesne niemieckie akcje Jugendamt'ów stosowano już w epoce hitleryzmu także wobec polskich i niebieskookich blondasków/blondasek z innych słowiańskich krajów. Wówczas dzieci musiały spełniać kryteria rasowe.

Widziałem film o "rasowej urodzie" Czeszce, którą zapłodnić miał blond esesman. Eksperyment się nje udał bo "nadczłowiek" okazał się pederastą.

Chyba jeszcze nie przeprowadzono psychologicznych badań, jaki efekt na psychikę dzieci odebranych biologicznym rodzicom i przydzielonych jednopłciowcom, będzie miał na ich dalsze życie. Ale nie wykluczam, że opłakany.

Jak widzisz, Mad, twoja recenzja książki, do przeczytania której mnie zachęciłeś, zadziałała na mnie typowo: "Uderz w stół, a nożyce się odezwą".
Więc dałeś mi okazję do poszczekania na "nowoczesną pedagogikę" sąsiadów zza Odry.

Mocna recenzja.

Pozdrawiam, Ma
Usunięty dnia 28.01.2021 01:52
hm
Vanillivi dnia 27.03.2021 18:23
Kazjuno, dziękuję za komentarz. Za pomyłkę absolutnie się nie gniewam. Co do meritum: nie wiem, czy wynika to z nieznajomości książki i poruszanej w niej tematyki, ale zestawiasz ze sobą rzeczy nieporównywalne. Zakładając nawet, że faktycznie niemieckie sądy preferują obywateli niemieckich przy udzielaniu opieki nad dziećmi, to nie da się tego porównać do tego, co działo się w Kanadzie: nie chcąc za bardzo spoilerować, w książce jest m.in. opis biskupa, który dla zabawy ku uciesze publiki raził dzieci prądem na krześle elektrycznym, zakonnicy, która zmuszała dzieci do jedzenia własnych rzygowin, czy problem gwałtów i pedofilii. Także ja bym w tym kontekście nie narzekała tak bardzo na "nowoczesną pedagikę", a wręcz przeciwnie.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Wiolin
26/01/2022 20:39
Witaj Florianie. Ty tak po nowemu...Licowanie podpowiada… »
Wiolin
26/01/2022 20:15
Witaj Julando. No nie wierzę....Zapewne minęły 4 lata od… »
Yaro
26/01/2022 20:02
Najważniejsze by w życiu być człowiekiem. Szarość jest… »
Wiolin
26/01/2022 19:56
Witaj Zolu. Tak naprawdę boję się tej inności. Jestem… »
Wiolin
26/01/2022 19:35
Witaj Ewuniu. Rzeczywiście pieśni kojarzą mi się z Rosją,… »
OWSIANKO
26/01/2022 16:26
rzeczywiście, poezja pisana prozą »
OWSIANKO
26/01/2022 16:13
Dziękuję, Afrodyto. »
AntoniGrycuk
26/01/2022 15:58
Bruliben, dziękuję za interpretację wiersza. Cieszy mnie, że… »
bruliben
26/01/2022 10:31
Odchodząc chcemy cokolwiek (coś) zostawić po soboe, choćby… »
Afrodyta
26/01/2022 10:09
Nie skupiłam swojej uwagi na tych znakach, ale dziękuję za… »
Jacek Londyn
26/01/2022 08:30
W zasadzie tekst sam się napisał. Dziękuję Kamasutro!… »
Florian Konrad
25/01/2022 22:48
licowało? ja bym napisał korespondowało :D ale to ja :D »
Florian Konrad
25/01/2022 22:03
Dziękuję znów :) taki mały piroman ze mnie :D »
Florian Konrad
25/01/2022 22:02
Dziękuje za piękny i wnikliwy koment, również pozdrawiam! »
Afrodyta
25/01/2022 21:29
Najbardziej w Twoim eseju podobają mi się fragmenty… »
ShoutBox
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 20:04
  • Dobra, wystarczy tej gadki o niczym.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:58
  • A to zależy co się założy. Ja czasem wolę zapytać Nikogo, niż gadać z Bylekim-ś.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:56
  • Jakże ja bym chciał tak skasować, ale nie mam kogo i za co.
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 18:54
  • A ja, z założenia, nie pytam nikogo o nic.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:52
  • Gdybym wiedział o co chodzi, to bym się nie pytał Kogoś, ale Nikt nie odpowiada. A że jestem Niewiedzący, to pytam i Wiedzących.
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 18:45
  • Skasowałam. znów włączyła mi się autocenzura.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:43
  • Obie miejscówki leżą niedaleko Gdzieśtam.
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 18:41
  • A ja znam takich z Znikąd. to chyba niedaleko od Nikąd.
Ostatnio widziani
Gości online:44
Najnowszy:Quidem
Wspierają nas