Weterynarz nad morzem - Dorota cz. I - Madawydar
Proza » Długie Opowiadania » Weterynarz nad morzem - Dorota cz. I
A A A
Od autora: Opowiadanie z cyklu pod tytułem "Weterynarz nad morzem".

Było późne letnie popołudnie. Sosnowy las za oknem pogrążał się coraz bardziej w mroku. Ptaki z wolna przestawały śpiewać, wieczorny koncert rozpoczęły świerszcze, w gorącym jeszcze powietrzu unosił się zapach żywicy i leśnej ściółki. Naturalną ciszę przerwał  niespodziewanie ostry dzwonek telefonu. Z wielką niechęcią podniosłem słuchawkę.

- Halo, czy tu weterynarz? - usłyszałem kobiecy głos.

- Tak, lekarz weterynarii przy telefonie  - odpowiedziałem.

- Proszę pana, mój pies zachorował. Czy mogę przyjechać do pana?

- Przyjęte jest, że ludzie zwracają się do mnie zazwyczaj per „panie doktorze”, proszę pani, a poza tym lecznica czynna jest od 7ºº do 15ºº. Teraz jestem po pracy. Odpoczywam. Prywatnie nie przyjmuję. Dyżur pełni lecznica w Kamieniu Pomorskim. Proszę tam zadzwonić. Mogę podyktować numer telefonu.

- Ależ to 40 kilometrów stąd.

- Wiem.

- Proszę pana, przepraszam, panie doktorze, obawiam się, że pies wymaga natychmiastowej pomocy. Ci z Kamienia nie zdążą przyjechać.  - Bardziej stonowanym i proszącym głosem odpowiedziała kobieta.

- Co mu jest?  - zapytałem.

- Cały czas wymiotuje, nie je, nie pije i nie może się załatwić.

- Chyba ma pani rację. To nie może długo czekać. Proszę podjechać do lecznicy. Zaraz tam będę.

            Pod Państwowy Zakład Lecznictwa dla Zwierząt w Międzyzdrojach przy ulicy Ustronie Leśne 13 zajechał nowiutki mercedes. Wysiadła z niego młoda, urodziwa i elegancko ubrana dziewczyna. Wyszedłem naprzeciw i gdy zobaczyłem, że jest sama, pośpieszyłem z pomocą. W bagażniku leżał niemiecki dog. Z trudem we dwoje wnieśliśmy go do gabinetu zabiegowego.  Zbadałem dokładnie psa. Temperatura powyżej 40º, blade spojówki, przyśpieszony oddech i tętno, silna bolesność powłok brzusznych, a do tego wymioty i brak stolca wskazywały na niedrożność jelit. Mogła ona być spowodowana obecnością ciała obcego ( Takie psy w czasie zabawy połykają różne przedmioty, np. piłkę tenisową) lub skrętem jelit. Bez  prześwietlenia nie da się tego określić. Przez chwilę zastanawiałem się, co mam powiedzieć pacjentce.

- Proszę panią  -  odezwałem się w końcu. - Podejrzewam niedrożność układu pokarmowego. Konieczna jest  natychmiastowa operacja. To poważny zabieg i w tych  warunkach raczej ryzykowny. Bez ultrasonografu lub  chociażby aparatu  rentgenowskiego nie wiem, w którym miejscu mam szukać  tej niedrożności. Rana operacyjna będzie musiała być zatem  znaczna. Nie mam też bloku operacyjnego, który w razie  potrzeby podtrzymywałby oddychanie. Znam  klinikę w Szczecinie odpowiednio wyposażoną do takich  operacji. Niestety, to ponad 100 km. Pies może tam żywy nie  dojechać.

- Panie doktorze. Niech go pan ratuje, za wszelką cenę, a jeśli już jesteśmy przy cenie, to ona tu nie gra najmniejszej roli.  - Odparła błagalnym tonem dziewczyna. Zrobiło mi się jej żal, bolało mnie cierpienie zwierzęcia i jednocześnie nie mogłem się oprzeć niespotykanej urodzie kobiety.

- Jestem sam, będę potrzebował asystenta. Muszę poprosić któregoś z kolegów.

- Ja mogę nim być  - odparła bez wahania.

- A nie boi się pani widoku krwi, wnętrzności w żywym organizmie?

- Absolutnie nie.

- Dochodzą do tego pani osobiste emocje związane z pani pupilem.

- Dam radę. - Oświadczyła  zdecydowanie.

 Podobała mi się nie tylko jej uroda, ale także determinacja, pewność siebie i wielkie uczucie jakie żywiła dla swojego psa. 

Ta wizyta mogła się zakończyć tak szybko, jak się zaczęła. Ja, biorąc pod uwagę okoliczności i warunki, z czystym sumieniem mogłem odmówić tego ryzykownego i nie dającego pewnych rokowań zabiegu, a  właścicielka w obliczu postawionej diagnozy  poprosić o eutanazję psa. Z zadowoleniem odkryłem, że łączy nas empatia w stosunku do zwierząt.

- No to do dzieła, pani asystentko – pozwoliłem sobie na odrobinę poufałości.

 Podałem dziewczynie jednorazowy, biały, wykonany z cienkiej włókniny  chirurgiczny fartuch. Jego zaletę stanowiła niezwykła lekkość, duża wytrzymałość i swoboda ruchów, wadę zaś spora przeźroczystość. 

- Proszę to na siebie włożyć. Proponuję ściągnąć tę śliczną sukienkę. Szkoda by się poplamiła krwią. Ja na chwilę wyjdę również się przebrać.

            Po chwili pomogłem jej zawiązać tasiemki z tyłu fartucha. Wykonując tę czynność zauważyłem, że nie ma na sobie stanika, a majtek, można by powiedzieć, że też ich w zasadzie nie było. Dziewczęce ciało prześwitywało przez tkaninę. Założyliśmy czepki, wyszorowaliśmy ręce i założyliśmy rękawiczki. Wcześniej zważyłem psa, dobrałem odpowiednia dawkę wetbutalu (środek do narkozy) i ułożywszy odpowiednio zwierzę na stole operacyjnym, zapaliłem lampę bezcieniową, wygoliłem i zdezynfekowałem jodyną skórę brzucha. Dziewczyna rozkładała narzędzia na serwecie, a na podręcznym stoliku różne wskazane przeze mnie medykamenty. Podałem dożylnie odmierzoną dawkę narkozy, nakryłem pole operacyjne serwetą chirurgiczną i razem obydwoje umocowaliśmy ją klamerkami do skóry. Spojrzałem na zegar ścienny. Dochodziła dwudziesta pierwsza.

- Poproszę skalpel i pęsetę. - Podałem pierwszą komendę dla mojej uroczej pani asystent.

(Ciąg dalszy nastąpi)

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Madawydar · dnia 27.08.2020 09:21 · Czytań: 404 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 10
Komentarze
Dobra Cobra dnia 27.08.2020 21:44
Nareszcie jakiś niefantastyczny (sajens - fikszyn) cykl na PP. A na dodatek o weterynarzu. To działa na wyobraźnię.


Madawydar,

Czegóż potrzeba czytelnikowi, by czytał i nie dojadał kolacji? Atrakcyjny zawód bohatera , stabilizacja finansowa, szlachetność, tajemnicza,seksowna nimfomanka ... I już mózg się zastanawia, co z tego będzie. Gdzie zaczną seks, a gdzie go skończą i czy zaczną go w kuchni, a skończą na strychu.

Miły, mały fragment ja o część 1.ale dobrze się zapowiada.

Jedyna wada opowieści to strasznie sztuczne dialogi. Ale łatwość ich pisania przychodzi z latami. Zatem tu należy uznać je za wprawkę jeno, coś jakby kawa z cukrem, ale bez ziaren kawy.


W oczekiwaniu kolejnych części pozostaje,

DoCo
Madawydar dnia 27.08.2020 22:21
Wielkie dzięki DobraCobro za wizytę. Zdaję sobie sprawę ze sztuczności moich dialogów. Będę się starał cos zmienić ucząc się od innych. W poczekalni jest już cz. 2. Trzecią mam w głowie, jeszcze nie przelaną do pliku.

Pozdrawiam

Mad.
wiosna dnia 28.08.2020 09:58
Cytat:
Na­tu­ral­ną ciszę i po­obied­nią drzem­kę prze­rwał  

Narrator opowiada, więc jeszcze nie drzemie. Może dopiero ma na to chęć;) Poobiednia drzemka wieczorem?

Cytat:
Halo, czy tu we­te­ry­narz? - usły­sza­łem ko­bie­cy głos.
Usłyszałem.
- Tak, le­karz we­te­ry­na­rii przy te­le­fo­nie.  - Od­po­wie­dzia­łem.

bez kropki po telefonie i odpowiedziałem
Cytat:
- Ja mogę nim być,  - Od­par­ła bez wa­ha­nia.

bez przecinka po być i odparła
Przejrzyj dialogi pod ty kątem.
Cytat:
Ta wi­zy­ta mogła się za­koń­czyć tak szyb­ko, jak się za­czę­ła.

Cytat:
Dziew­czę­ce ciało prze­świ­ty­wa­ło.

moim zdaniem coś tu trzeba dodać, np., że prześwitywało przez tkaninę
Cytat:
razem oby­dwo­je

jedno z dwóch
Zwróć jeszcze uwagę na czasowniki w tej samej formie, powtarzające się w zdaniach.

Ciut za krótko jak dla mnie. Pozdrawiam:)
Madawydar dnia 29.08.2020 16:51
Wiosna

Dziękuję za czas poświęcony korekcie. Bardzo mi pomogłaś.

Pozdrawiam

Mad
Dobra Cobra dnia 30.08.2020 11:52
Jesteś jednak wielkim ryzykantem - publikujesz kolejne części, nie mając ukonczonego dzieła.

Ukłony,

DoCo
Madawydar dnia 30.08.2020 12:17
DobraCobra

Wiem. Przyznaję rację. To błąd. Więcej tak nie zrobię. Jedynym plusem jest to, że teraz myślę o tym opowiadani bardziej intensywnie i więcej czasu wypełnia mi pisanie i korekta tekstu. To jednak szaleństwo. No cóż, wdepnąłem i muszę brnąć dalej. Całe szczęście, że pisanie sprawia mi wiele radości. Inaczej nie dał bym rady.
Wdzięczny będę za pomoc, krytykę i korektę.

Pozdrawiam

Mad.
Kazjuno dnia 03.09.2020 13:44
Madawydarze. Bardzo ciekawe i z rosnącym napięciem opowiadanie. Jako miłośnik psów mocno je przeżyłem. Wybrzmiewa tu niemała fachowa wiedza autora na temat zabiegów chirurgicznych. Także podoba mi się delikatnie zarysowany odcień erotyzmu.
Czekam z zapartym tchem na ciąg dalszy. Łudząc się oczywiście, że zacny dog operację przeżyje i ozdrowieje.
Już przeczytałem też opowiadanie o rodzinie Bromskich, też jest ciekawe i odkrywcze, napiszę osobny komentarz.
Jednak sądzę, że powinieneś dokończyć i opublikować dalszą część, tej bardzo fabularnej opowieści.
Szkoda, że po napisaniu tej bardzo mocno osadzonej w realiach części, w drugiej nie może zaprosić asystentki na drinka do trącącej myszką tawerny Pod wrakiem. Może po paru drinkach skusiła by się na rewanż w naturze? Choć sądzę, że do takowego dojdzie w drugiej części. Tawerny w Międzyzdrojach nie ma. Byłem tam tydzień temu na wypadzie z Dziwnówka, gdzie spędzałem 10 dni. Mimo, że końcówka sezonu był kłopot z parkowaniem i prawie wszystko jest na wysoki połysk, ale kurort stracił urok z przed lat.

Dzięki za lekturę i serdecznie pozdrawiam, Ahoj! Kapitanie Żeglugi Wielkiej.
Madawydar dnia 03.09.2020 22:11
Kazjuno

Dziękuję za komentarz. Jak zawsze cenny i pomocny.

Pozdrawiam

Mad.
Marek Adam Grabowski dnia 07.09.2020 14:38
Bardzo dobrze napisane; zwłaszcza ten opis przyrody na początku. Fabuła nie jest porywająca; aczkolwiek trudno mi ją ocenić nie znając finały.

Pozdrawiam!
Madawydar dnia 08.09.2020 09:34
Marku Adamie Grabowski

Dziękuję za komentarz i lekturę tekstu. Twoja ocena jest dla mnie budująca.

Pozdrawiam

Mad
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
26/05/2022 21:04
Tak bywa, fajne. Pozdrawiam :) »
wolnyduch
26/05/2022 21:03
Ciekawie, z polotem i wyobraźnią, pozdrawiam serdecznie :) »
mike17
26/05/2022 20:59
Jarku, wiersz przejmujący i pełny treściowo. Dziś pieniądz… »
wolnyduch
26/05/2022 20:59
Dobrze się czyta, a przy okazji pokazuje polskie realia,… »
wolnyduch
26/05/2022 20:47
Gratuluję wyróżnienia. Dobrze, że nie tylko surrealistyczna… »
wolnyduch
26/05/2022 20:07
Muszę przyznać, że dobrze wychodzi to zbieranie słów, a… »
wolnyduch
26/05/2022 20:00
Tak, też myślę, że mnogość interpretacji to plus dla… »
wolnyduch
26/05/2022 19:53
Rozumiem i gratuluję drugiego tomiku. Pozdrawiam serdecznie… »
Kobra
26/05/2022 18:54
Bardzo dziękuję Wolnyduchu! Tak, miałam fazę wspomnień. Taki… »
Florian Konrad
26/05/2022 16:23
Dziękuję i również serdecznie pozdrawiam! »
Zdzislaw
26/05/2022 15:48
Brytka - pozdrówka :) FrancodeBies, i o to chodziło :)»
KatarzynaKoziorowska
26/05/2022 14:55
Wolnyduchu, dziękuję Ci bardzo za wyczerpujący komentarz.… »
FrancodeBies
26/05/2022 14:36
Dobry tekst! Trafił w moje gusta. Pozdrawiam serdecznie »
FrancodeBies
26/05/2022 14:31
Poprawia humor! Pozdrawiam serdecznie »
FrancodeBies
26/05/2022 14:15
Na pewno temat reinkarnacji jest ciekawym zagadnieniem oraz… »
ShoutBox
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:45
  • Szanowna redakcjo! Na mój BLOG nikt nie może publikować. Jedynie komentować i wyrażać wszystko co wątrobie zalega. Zatem nie jestem [link]żeniem.
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:25
  • oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:20
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:18
  • Oto adres:
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:15
  • Zabrakło znaków. Coś podobnego. A ja dopiero się rozkręcam. Zatem zapraszam wszystkich do mojego BLOGA, nieśmiałego. u mnie można o wszystkim, nie tylko o poezji. W ramach obowiązujących norm internet
  • Pulsar
  • 20/05/2022 20:08
  • Zapraszam na mojego nieśmiałego BLOGA. Wszystkich, nawet tych bez ślepej kiszki i z dwunastnicą zapasteryzowanymi metaforami. Co zrobić, trudno! Z żołądkiem zakwaszonym refluksem. RRRUU! Wszystko ule
  • Yaro
  • 16/05/2022 19:07
  • To fajnie:)
  • mike17
  • 16/05/2022 17:17
  • Opróżniłem pocztę Jarku :)
  • mike17
  • 16/05/2022 14:29
  • Jarku, nie zapomniałem o Tobie :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas