Zombie girl - reka
Proza » Inne » Zombie girl
A A A
Od autora: Zombie.
Klasyfikacja wiekowa: +18

Nikt się nie spodziewał, że tej zimy zamiast śniegu w miastach zalegać będzie szarość i mrok. Był już luty. Biały kolor zwykle o tej porze ożywiał nastroje i skłaniał do wyjazdu w góry, ale tym razem powietrze tłoczyło w płuca raczej zalążki depresji niż śnieżnego szaleństwa. Wiatr szalał po mieście i ludzie chowali się po domach jak gryzonie, nawet ci którzy w zimie biegają po parkach z przysłowiową antenka na głowie w formie słuchawek. Tylko galerie handlowe tętniły życiem na tle szarych świateł miasta. Ruch uliczny jakby złagodniał za sprawą niesprzyjającej pogody. Dziewczyna spacerowała samotnie po parku, czując na sobie wzrok przechodniów, wyobrażając sobie, iż każdy zwraca uwagę na brak towarzysza u jej boku. Przyzwyczaiła się do tego. Stare liście pamiętające jeszcze złotą jesień, przyklejały się do butów a zimowa trawa przywoływała na myśl bardziej brudne dywany, niż naturalna zieleń. Kira od dłuższego czasu była samotna, z wyboru, z braku akceptacji kogokolwiek w jej otoczeniu. Był to wybór świadomy - nie wynikający z braku adoratorów, czy odpowiedniego towarzystwa. Wybór powodowany rozpaczą po nieudanym związku sprzed kilku lat. Jedynie na co się decydowała, to krótkotrwałe, jednorazowe związki z przypadkowymi facetami spotkanymi w necie. Nie ukończyła jeszcze trzydziestu lat a wydawało jej się że dobiega już kresu swych dni.  Dziewczyna zwracała uwagę na siebie, jej przenikliwe spojrzenie, piękna twarz ukryta w doskonałej symetrii, smukła i cudownie wyrzeźbiona sylwetka, powodowała, iż każdy mężczyzna zwracał na nią uwagę. Jednak z dnia na dzień jej oczy gasły a słowa wypowiadane w samotności traciły dla niej znaczenie i sens. Walczyła ze sobą starając się ugasić wewnętrzny płacz, rozpadające się dziecięce marzenia, wrażliwość. Próbowała uciec za pomocą skoku w codzienność, pracę i często przypadkowy seks. Powoli zamieniała się w obiekt, którym cały świat chciał aby się stała, mechaniczną lalką, pozbawioną serca i duszy.

Przez ostatni rok, znajomi z pracy zauważyli, że stała się zamknięta w sobie, opryskliwa,  łatwo wpadająca w irytacje a także pozbawiona empatii, oziębła i niespokojna. Na jej twarzy rzadko gościł uśmiech. Dawne pogaduszki przyprawiały ją o grymas na twarzy, a Pan Józef - jej szef, doprowadzał ją do odruchów wymiotnych po pierwszym, wypowiedzianym słowie i przesłodzonych komentarzach. Szczególnie nie znosiła komplementów, a nie szczędzono jej tego nawet kiedy miała zły humor. Koledzy w pracy nie ustawali w komentowaniu i nagminnym zaczepianiu słowami z barwnym podtekstem. Gdyby pracowała w dużej firmie, wiele z tych spraw można by klasyfikować jako molestowanie słowne. Jednak to mała firma, gdzie nikt nie przejmuje się takimi rzeczami. W tej atmosferze, obskurnym otoczeniu biura, chwilami załamana ślęczała w toalecie, a wspomnienia o Tomku nie dawały za wygraną, ten ból który temu towarzyszył sprawiał, że często nawet nie mogła poradzić sobie z prawidłowym dawkowaniem leków.

Wróciwszy ze spaceru, pogrążała się w necie, żeglując przez rozmaite portale z treściami naukowymi, weterynarią, psychologia, polityka i stronami porno. W jej małej kawalerce brakowało kilku mebli, jakby nigdy nie zakończyła przeprowadzki. Nie miała ochoty na zmiany, estetykę czy dobór czegokolwiek poza tym, co nie byłoby funkcjonalne i praktyczne. Gdy przesiadywała godzinami w necie, czasem spoglądała na małą japońska lalkę przyczepiona do lustra. Miała ochotę dźgać ją igłami, wtopić się w atmosferę horrorów wudu, przeklinać i rozlewać niewinna krew. Dziewczyna rozczytywała się w skandynawskich thrillerach, krwawych opowieściach z mroczną aurą i kryminałach, jakby podświadomie poszukiwała sprawcy własnego nieszczęścia. Nie zdawała sobie sprawy, iż to czym się interesuje i co daje jej odskocznie od rzeczywistości, w istocie było związane ze źródłem wpływającym na jej własne przeznaczenie. Zatraciła już samokontrole, nie patrzyła nigdy więcej w lustro, miała wrażenie, że jest już inna osobą, japońską maiko lub dzikim koniem. Jej pragnieniem było przestać odczuwać cokolwiek, być martwym w środku aby nie cierpieć. Coraz częściej sięgała po alkohol i już niemal codziennie umawiała się z facetami. To było jak narkotyk, obroża na umysł, a jednocześnie zawór bezpieczeństwa.  Bez tego nie mogła już normalnie funkcjonować w pracy, nie wspominając problemów ze snem. Otaczający ją świat kurczył się, malał w oczach i ograniczał się do znanych kilku ulic, tramwaju, przejścia dla pieszych i rozmów w necie, podczas których pragnęła coraz bardziej poddawać się psychicznej presji. Często prosiła facetów aby obrzucali ją wyzwiskami, nakłaniała do opisywania scen przemocy i perwersyjnego seksu. Gdy udało jej się odnaleźć kogoś, kto potrafił wywołać takie odczucia, umawiała się szybko i doprowadzała do tego co nie dawało jej spokoju. Pragnęła być upokarzana, maltretowana i bita. Obrzucanie wyzwiskami sprawiało jej przyjemność, jakby tylko sam fakt cierpienia był jedyną przepustką do uwolnienia się od depresji i pustki. Poznała kilku takich facetów, którzy nie dawali jej potem spokoju. Roberta, Pawła i Maksa. Potem byli jeszcze inni ale żaden z tych pozostałych nie potrafił już wywoływał w niej uczuć upodlenia. Mężczyźni nie wyróżniali się z tłumu i raczej nie grzeszyli urodą ale posiadali w sobie tą cechę oprawców, spojrzenie gwałciciela, łysego przestępcy, który może się podobać kobietom właśnie z tego względu.

- Cześć Gnoju – zaczęła rozmowę z Pawłem na komunikatorze telefonu. – Kiedy się widzimy i co mi zrobisz?

- Hejka, laleczko, co słychać? – odpowiedział. – Będzie bzykanko dzisiaj? Może dołączysz do grupy, mamy dzisiaj imprezę i będzie mega orgia. Kilku nowych kolesiów z siłowni ma ochotę dołączyć.

- Chętnie, po siłce i prochach może być jazda – kontynuowała. – Mam dzisiaj hype, tak że mnie roznosi.

- To może wpadnę teraz i zrobię ci mały zastrzyk? – zapytał rozradowany Paweł.

- Co za debilny tekst. Spadaj kretynie. Mam jeszcze coś do zrobienia. O której ta impreza? Co będzie do łykania? – zapytała.

- Dla ciebie zawsze coś się znajdzie. Może być exi, albo nowy towar, mega moc – zareklamował Paweł. – Ale pod warunkiem, że ja pierwszy Cię obskoczę i zrobimy tak jak ostatnio, jazdę na analu, że aż do gardła dojdę – zarechotał. – Niespodziankę to już ci zrobiłem, zobaczysz.

- Zjeb jesteś, masz nieźle zryte. Ale było ok, muszę przyznać. Miałam ekstra orgazmy, w końcu potem dobry sen – ucieszyła się Kira. – A będzie Julia, też chciałabym trochę pogadać, i sucz jakąś pogłaskać.

- Będą laseczki, dużo – znajdziesz wszystko u mnie Kira. – Dla Ciebie wszystko.

 

Kiedyś nie używała tylu wulgaryzmów w trakcie rozmowy, ale z biegiem czasu dostosowywała się do otoczenia. Ostre słowa uśmierzały ból, a powodzenie jakim się cieszyła przywracało iluzoryczną pewność siebie, siłę i poczucie panowania nad innymi. Choć nigdy nie była lękliwa, starał się wystrzegać tego uczucia właśnie poprzez wyrzucanie z siebie wulgaryzmów. Całe to szemrane środowisko w którym teraz się obracała tonęło w podobnym słownictwie, być może substytutu kreatywnej przemocy, mafijnej proweniencji lub chęci budowania obrazu czegoś nowego a przez to modnego, koturnowego, niczym podwalin rynsztokowego lansu. Co zastanawiające, w pracy wszyscy odbierali ją jako ułożona i kulturalna osobę, nawet uwzględniwszy ostatnie napady zdenerwowania. Chłopcy - bo tak ich nazywała - często robili jej niespodzianki. Nie obyło się też bez wielu adoratorów wśród kolegów z pracy. Jeden z nich, już żonaty stracił zupełnie dla niej głowę. Zaczęło się niewinnie ale po dwóch miesiącach, Przemek chciał porzucić żonę, dzieci i być tylko z nią. Przesiadywał pod klatka jej mieszkania i zostawiał prezenty. Ostatecznie skończyło się to w sądzie, w którym Kira oskarżyła Przemka o prześladowanie. Nie inaczej było z kilkoma chłopakami, których poznała w necie na jedną noc. Wielu z nich nie mogło pogodzić się z tym, iż była to jednorazowa przygoda i wciąż szukali z nią kontaktu. Zadziwiające było to, że dziewczyna działała na nich nie tylko jako obiekt pożądania ale większość z nich traciła zupełnie rozum, traciła zmysły, można by rzecz, iż wariowali na jej punkcie. Być może było to spowodowane jej dominacja nad nimi, wrażeniem silnej i bardzo atrakcyjnej kobiety, czerpiącej z seksu prawdziwą rozkosz i niemal demoniczną satysfakcje. Ten czar który na nich rzucała, agresywna inteligencja zabójczyni, niezwykła pewność siebie, powodował obłęd w ich oczach. Nigdy potem nie mogli się od niej uwolnić.

Był piątek. Po zrobieniu zakupów zaczęła przygotować się na imprezę. Mocny makijaż, niemal brak bielizny, obcisłe dżinsy, sportowy styl – tak prezentowała się Kira. Nadal nie potrafiła zapomnieć siebie z dawnych lat i stąd preferowała swobodny sposób ubierania, bardziej jak dziewczyna niż kobieta. Zanim skończyła się ubierać, sprawdziła jeszcze pocztę i wiadomości na komunikatorze. Na ekranie telefonu pojawił się tekst.

- Cześć Kira. Może dzisiaj zostaniesz ze mną zanim ostatecznie odejdziesz?

Zdziwiło ją to, ponieważ tekst pochodził z nieznanego konta. Próbował sobie przypomnieć, kto mógłby ją teraz zaczepiać.   

- Kim jesteś? Dawaj od razu nie mam czasu na pierdoły – odezwała się.

- Jestem twoim sumieniem – pojawiła się odpowiedz.

- Nie pierdol, nie rób sobie żartów, teraz bo idę na imprezę, zaraz – ciągnęła Kira.

- To nie żart. Idziesz na imprezę do Pawła i spotkasz Eliazara oraz Baltazara – odpowiedział ktoś z konta o nazwie Kaj.

- Ja pierdole, Paweł przestań robić mi żarty. Zaraz tam będę, po chuj mi wypisujesz teraz takie pierdoły? – zapytała zdenerwowana.

- Przed chwilą włożyłaś do kieszeni prezerwatywy a masz na sobie czerwone stringi – odpowiedział Kaj.

- Kurwa – wykrzyknęła Kira. – Włączyłeś mi kamerkę zdalnie?

- Nie, ale wiem o tym gdzie się wybierasz i jak wyglądasz – odpowiedział komunikator.

Po chwili na ekranie pojawiło się zdjęcie nagiej dziewczyny w łazience.

- Kurwa – krzyknęła.

- Dzwonie na policje, kurwa, kim ty jesteś że mi włazisz do mieszkania – wystukała szybko, przestraszona dziewczyna. Szybko zerwała się na równe nogi i zaczęła wykręcać numer na policje. Jednak brakowało zasięgu. Działał tylko net.

- Błagam cię, powiedz kim ty jesteś? – poprosiła wystraszona dziewczyna. Dlaczego wyłączyłeś mi zasięg w telefonie.

Brakowało odpowiedzi. Zrozpaczona dziewczyna wybiegła z mieszkania. Wyszła z klatki i pobiegła w kierunku tramwaju. Wcześniej chciała zamówić ubera ale teraz nie było czasu. Rozglądała się na wszystkie strony przestraszona. Patrzyła na wszystkich stojących na przystanku, podeszła do starszej kobiety, chcąc się schować przed innymi. Dwóch lekko podpitych mężczyzn zaczęło ją zaczepiać. Tym razem nie miała odwagi odpowiedzieć agresywnie ale zachowała zimną krew. Zasięg wrócił. Dzwoniła do Pawła.

- Paweł, błagam cię, przyjedź tu szybko, ktoś się włamał do mieszkania i robił mi zdjęcia – krzyczała. – Mam czekać, czy jechać tramwajem?

- Ale zaraz, zaraz – zaczął pijany Paweł. – O co ci chodzi? Kto się włamał. Co się stało.

- Już się spiłeś gnoju, przyjeżdżaj po mnie, kurwa.

Dziewczyna była zrozpaczona, nie miała do kogo teraz dzwonić, rodzice mieszkali daleko. Zaczęła dzwonić na policje. Zdenerwowana czekała na przystanku jeszcze jakieś pół godziny zanim pojawił się patrol. Policjanci spisali zeznania ale dziewczyna nie potrafiła wyjaśnić co się właściwie stało. Próbowała pokazać zdjęcia, ale cała wypowiedz została już usunięta.

- Proszę się uspokoić i wrócić do mieszkania. Gdyby coś się działo, proszę dzwonić pod nasz numer bezpośredni – odpowiedział jeden policjantów i odjechali.

W aucie policjanci kontynuowali rozmowę.

- Jakaś pierdolnięta, nie uważasz? – zaczął pierwszy. – Ale laseczka niezła, może jednak do niej wpadniemy jeżeli tak się boi. Może jeszcze zadzwoni, bo potrzebuje kutasa. Albo może naćpana jakaś, trzeba było sprawdzić.

Kira wróciła do mieszkania. Niepewnie wchodziła małymi krokami i rozglądała się po kątach. Pomyślała że zadzwoni do starej, dobrej koleżanki. Asia odebrała i obiecała przyjechać jak najszybciej. W milczeniu dziewczyna zastanawiała się nad zagadką tożsamości włamywacza. Do głowy przyszedł jej  Przemek, szaleniec, który nie odstępował ją na krok, gdy jeszcze pracował w firmie. Pomyślała, że chce się zemścić. Telefon odezwał się sygnałem wiadomości. Odczytała.

- Cieszę się, że jesteś u siebie i nic ci nie grozi – odczytała wiadomość od Kaja.

- Ty wredny gnoju, jak się włamałeś do mojego mieszkania? – szybko klikała. W międzyczasie podeszła jeszcze raz do drzwi i sprawdziła zamek. Wyjrzała przez okno. Nikogo w pobliżu nie było. Poczuła się bezpieczniej.

- Dlaczego to zrobiłeś, kim jesteś? – zapytała. – Błagam Cię, wyjaw mi kim jesteś. To ty Przemek?

- Nie jestem Przemek ani raczej nikt kogo znasz – przeczytała. – Mogę Ci wyjawić kim jestem jeżeli coś dla mnie zrobisz.

- Co takiego. Mnie się wydaje, że jesteś Przemkiem. Przepraszam Cię Przemek, nie miałam innego wyjścia. Musiałam podać Cię do sądu, nie mogłam już tak dłużej żyć. Nie kocham Cię, zrozum to. Daj mi kurwa spokój, ty gnoju.

Dziewczyna ponownie wpadła w furie.

- Nie denerwuj się, wszystko Ci wyjaśnię. Ale musisz się uspokoić – zapewniał Kaj. – To dość złożona sprawa i byłoby Ci bardzo trudno to zrozumieć. Wiem o Tobie wszystko, mogę Cię zobaczyć w każdej chwili.

- Ale przecież założyłam plaster na kamerkę w kompie i telefonie – oznajmiła. Jak to możliwe, że możesz mnie widzieć, masz u mnie zamontowaną ukrytą kamerę? – zapytała.

- To nie jest ukryta kamera. Nic z rzeczy które znasz i możesz zrozumieć – odpisał.

Dziewczyna denerwowała się coraz bardziej. Zadawał nerwowe pytania i dochodziła do wniosku że nadal jest podglądana i obserwowana. Zanim przyjechała Asia, dziewczyna wezwała policję jeszcze raz. Wiadomości na telefonie zostały usunięte, choć nigdy wcześniej nie znała takiej opcji usuwania treści. Policjanci podśmiechiwali się pod nosem.

- Proszę Panów, ja jestem pewną, że to mój dawny kolega z pracy – zaczęła opowiadać. – Ona mnie prześladuje, choć ma się do mnie nie zbliżać zgodnie w wyrokiem sądu. Ja chcę abyście jechali do niego i coś z nim zrobili.

- Proszę się uspokoić – odparł policjant. – Sprawdzimy tą sprawę i jeżeli mówi Pani prawdę, pojedziemy do kolegi. Dawaj na radio, sprawdzimy sprawę.

Policjanci sprawdzali czy rzeczywiście była taka sprawa i Przemek ma zakaz zbliżania się do Kiry. Wszystko się potwierdziło i odjechali sprawdzić miejsce jego zamieszkania. Kira czekała w tym czasie na Asię. Telefon znów się odezwał.

- Dlaczego znów wzywasz policje? – zapytał Kaj. – To niczego dobrego nie przyniesie a może doprowadzić do nieszczęścia. Po prostu się uspokój i posłuchaj. Jeżeli uwolnisz się od Pawła i tego co się tam dzieje, wszystko będzie dobrze. Na szczęście, dzisiaj tam nie poszłaś i dzięki temu jesteśmy razem – oznajmił Kaj.

- Razem? – zapytała klikając trzęsącymi się dłońmi.

- Tak, razem. Jestem w mieszkaniu razem z tobą – dodał Kaj. – Zapamiętaj tylko jedno zdanie, które Ci przekaże. Powtórz parę razy abyś nie zapomniała – pisał dalej Kaj.

Dziewczynę zmroziło. Wydawał się cała sparaliżowana. Spojrzała na telefon i odczytywała znak po znaku.

- Płynę wśród syren, własnych dzieci, płaczę, odkrywam i rozplatam sieci, ucisk mnie zżera, serca ciepło chroni, żyję w bezruchu wśród głębokiej toni. Marcie podsyłam morskich fal szeptanie, czekając na nią zanim noc nastanie – zakończył.

- A co to jakiś wiersz? – zdziwiła się dziewczyna. Nie lubiła poezji a tym bardziej w takich okolicznościach. Ale to nieco ją uspokoiło. Zdała sobie sprawę, że Przemek nie mógł napisać takich słów. Do głowy teraz przyszedł jej facet o pseudonimie Horacy. Kiedyś wypisywał do niej podobne brednie.

- Horacy to ty? – zapytała. – Przestań robić ze mnie wariata. Zaczynam się bać, to przestaje być śmieszne. Gdzie zainstalowałeś kamerę?

- Proszę Cię naucz się tego na pamięć – poprosił. – Powtórz.

- Nie pyskuj. Nie będę powtarzać tych bredni – otrząsnęła się Kira. – Jesteś jakimś stukniętym psycholem, maniakiem i prześladowcą. Zapierdole Cię jak się dowiem. Tomek to ty? – zapytała.

- Tomek nie był człowiekiem, chciałbym Ci o tym opowiedzieć. Ale to trudne – zobaczyła tekst. – Jesteś na liście trzystu kobiet z Polski. To była misja, on nie jest człowiekiem. Teraz sieć 5G synchronizuje się z inna siecią, bardzo starą.

- Ale pierdolisz, kim ty jesteś psycholu? – zapytała. – Co mnie obchodzi chujowa sieć 5G. Takich świrów trzyma się w klatce. Naślę na ciebie chłopaków, rozjebią Cię. Ostrzegam, gnido. Jak się włamałeś, masz klucze? Może jesteś poprzednim lokatorem?

- Nic z tego co napisałaś nie jest prawdą. Proszę uspokój się, wszystko Ci wyjaśnię – prosił Kaj. Musisz uwolnić się od Tomka, on zrobił z Ciebie to kim jesteś teraz.

- Kim jestem pierdolcu? – wystrzeliła. - Kim jestem? Dlaczego mi to robisz? 

W międzyczasie wrócili Policjanci i w mieszkaniu pojawiała się Asia. Zrobiło się małe zamieszanie, ponieważ okazało się, że Przemek już dawno nie mieszka pod danym adresem.

- Sprawdziliśmy, Pan Przemek już dawno się wyprowadził i mieszka teraz w innym mieście – zaczął policjant. – Musi się Pani uspokoić. Widzę, że przyszła koleżanka. Pomoże Pani nabrać równowagi.

- Ale czy wy nie widzicie co on do mnie pisze? – podniosła telefon i pokazała wiadomość.

Asia patrzyła na telefon przez dłuższą chwile. Policjanci wydawali się zdziwieni  i zaczęli przekazywać sobie jakieś gesty.

- Ale Kira, tu nic nie ma – oznajmiła Asia. – Ekran jest pusty, zobacz nic nie widać.

- Jak kurwa nic nie widać? – wściekła się dziewczyna. – Może patrzysz pod złym kątem, jak kurwa nie widać, nie umiesz czytać. Nie denerwuj mnie w tej chwili. Panowie spiszcie te wiadomości. Teraz można je zobaczyć.

Nie trwało to długo a policjanci uznali, że trzeba będzie wezwać pogotowie, ponieważ Kira wpadła w szał. Chciała rzucić się na policjanta i wydrapać mu oczy, ponieważ twierdził że nic nie widzi, krzyczała na Asię – „Jak możesz mi to robić!”. Dziewczyna dostała ataku agresji i skończyło się na interwencji lekarzy. Zabrano ja do szpitala, całą związana w kaftan. Nie pozwalała się dotknąć, dlatego dwóch postawnych facetów musiało ją zabrać siła. Majaczyła coś o Kaju i słowach, które wypowiedział. Od razu zaaplikowano leki uspokajające. Asia cały czas była z nią, starała się pomóc i wezwać rodziców dziewczyny, ponieważ nie udało się tego wyciągnąć od Kiry.

W międzyczasie lekarz zajmował się kilkoma pacjentami, którzy zostali przywiezieni na oddział w delirium narkotycznym. Dwóch z nich nie udało się uratować, przedawkowali jakiś silny narkotyk. Notował nazwiska dwóch denatów: Paweł Rokicki oraz Damian Pawelec zmarli.

Lekarz dyżurny przekazał sprawę Profesorowi Lisickiemu. Na drugi dzień w szpitalu ustawiono rozmowę z profesorem oraz spotkanie z rodzicami. Dziewczyna wydawał się spokojna, ale jej wzrok krążył nieświadomie po ścianach. Leżała bezładnie na łóżku. Gdy lekarz usiadł przy jej łóżku, odpowiadała tylko wyzwiskami.

- Czego chcesz pierdolcu? Masz mnie stąd wypuścić. Jestem normalna, was wszystkich pojebało. Chcę adwokata – wypowiadała głośno przez zęby.

- To nie amerykański serial. Pani wymaga opieki – zaczął lekarz. – Z opisu ataku, wygląda na wczesne rozpoznanie schizofrenii lub ciężka choroba dwubiegunowa. Pani Asia opowiedziała nam o tym, co działo się w Pani życiu i to może być na tle prześladowczym.

- Ty chamie, jak śmiesz mi wciskać tak syf – nie ustawała dziewczyna. – Ja się na to nie godzę, podam was do sądu, wszystkich. Kurwa, dajcie mi nóż – krzyczała.

- Wszystko będzie dobrze, za chwilę pojawią się rodzice i będzie Pani mogła porozmawiać – odparł. – Rodzice podejmą decyzje co dalej z Panią robić.

- Wypierdalaj – skwitowała.

Po godzinie pojawili się rodzice oraz dziadkowie. Ojciec był blady i wystraszony, mama płakała i nie potrafiła wypowiedzieć słowa. Spotkali się z Profesorem Lisickim.

- Jaki jest jej stan? – zapytał ojciec. – Proszę nam wszystko powiedzieć.

- Za wcześnie jeszcze na wnioski, musimy zrobić wszystkie badania – zaczął Profesor. – Na tym etapie, będą Państwo musieli zdecydować i podpisać zgodę na pobyt córki w szpitalu. Będę musiał Państwu opisać co zaszło i dowiedzieć się więcej o podłożu problemu, który ujawnił afekt.

Lekarz opisał całe zajście. Interwencje Policji oraz starania Asi. Nie obyło się bez domysłów na temat wiarygodności świadków. Gdy lekarz zaczął przytaczać wypowiedzi i oskarżenia, coś zwróciło uwagę babci.

- Proszę powtórzyć, co ona mówiła jeszcze raz – zaczęła Babcia. – Mnie się coś przypomina.

- Płynę wśród syren, własnych dzieci – zaczął Lekarz.

- Odkrywam i rozplatam sieci – ciągnęła Babcia. - Ucisk mnie zżera, serca ciepło chroni, żyję w bezruchu wśród głębokiej toni. Marcie podsyłam morskich fal szeptanie, czekając na nią zanim noc nastanie.

Babcia zbladła i wydawało się, że straci przytomność. Ojciec złapał ją za ramię i przytrzymał. Zrobiło się zamieszanie. Profesor wstał i zaczął cucić babcie. Usiadła i uspokoiła się na tyle, że zaczęła mówić.

- To słowa dziadka – stwierdziła Babcia. – Ale nikt ich nie znał. To wiersz który mi napisał na dwudziestą rocznicę ślubu. Ale Kasia nie mogła o tym wiedzieć.

Imię Kasia, było prawdziwym imieniem dziewczyny.

- Mamo, ale dziadek nie żyje od dziesięciu lat – ze strachem w oczach stwierdziła Matka Kiry.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
reka · dnia 27.08.2020 09:22 · Czytań: 305 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
valeria
24/01/2022 11:49
tak:) to nie mówcie głośno, wszyscy mnie zapeszają:) »
ZielonyKwiat
24/01/2022 11:27
Dużo słów. Czy nie bardziej poetycki jest obraz faceta w… »
ZielonyKwiat
24/01/2022 11:23
Nic tam nie poprawiaj. Skoro tak Ci się napisało, to tak… »
ZielonyKwiat
24/01/2022 11:21
A mnie zawsze cieszy, że niektóre komentarze są bardziej… »
valeria
24/01/2022 10:53
dziekuję, myślałam, że przejdzie taki błąd. raz jestem… »
pociengiel
24/01/2022 10:50
Za komuny mieliśmy polskie auto Syrenka - głośny dwusuw. Wg… »
ZielonyKwiat
24/01/2022 10:34
Wiersz jak wiersz. To moje zdanie. »
pociengiel
24/01/2022 10:29
daj se luzik, popuść guzik »
Wiolin
24/01/2022 09:50
Valerio. Widzę w tym wierszu wiele niegramatyczności...… »
Wiolin
24/01/2022 09:29
Witaj Anno. No tak, przyznaję że nie brakuje temu… »
Wiolin
24/01/2022 09:14
Witaj Przyszyty. Wiesz przecież że wiersz nie musi… »
przyszycguzik
24/01/2022 01:26
Wściekłość i żal jak echo budzą się w koszmarze. To taka… »
Florian Konrad
24/01/2022 01:26
Dziękuję serdecznie! Bardzo trafnie odczytany początek.… »
Florian Konrad
24/01/2022 01:25
No cóż, trudno się mówi, dziękuję. »
przyszycguzik
24/01/2022 01:22
Czy niegramatyczność jest zamierzona? Moim zdaniem… »
ShoutBox
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 20:04
  • Dobra, wystarczy tej gadki o niczym.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:58
  • A to zależy co się założy. Ja czasem wolę zapytać Nikogo, niż gadać z Bylekim-ś.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:56
  • Jakże ja bym chciał tak skasować, ale nie mam kogo i za co.
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 18:54
  • A ja, z założenia, nie pytam nikogo o nic.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:52
  • Gdybym wiedział o co chodzi, to bym się nie pytał Kogoś, ale Nikt nie odpowiada. A że jestem Niewiedzący, to pytam i Wiedzących.
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 18:45
  • Skasowałam. znów włączyła mi się autocenzura.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:43
  • Obie miejscówki leżą niedaleko Gdzieśtam.
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 18:41
  • A ja znam takich z Znikąd. to chyba niedaleko od Nikąd.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:38
  • Znałem wielu Niktów, z reguły byli z Nikąd i wracali tam, skąd przybyli. Są niezapamiętywalni i postrzegani jako deja vu.
Ostatnio widziani
Gości online:21
Najnowszy:Quidem
Wspierają nas