ROKU PAŃSKIEGO 1066 Rozdział 2 - Mateusz0090
Proza » Długie Opowiadania » ROKU PAŃSKIEGO 1066 Rozdział 2
A A A

Uformować prosty krzyż na kowadle nie jest rzeczą trudną. Dwa żelazne bloki rozpalić, ułożyć jeden na drugim w odpowiednim kształcie i bić młotem, póty nie ostygnie. Problem pojawia się, gdy trzeba dodać jakieś ozdoby, a takie fanaberie występują niemal zawsze. Strzałek nie pamiętał krzyża, który zostawiłby w prostej formie. Wyrobami wymagającymi większej precyzji zajmował się głównie Egbert, nie pozwalając innym tknąć biskupowych krzyży. Chłopiec nie uskarżał się, ledwo bowiem starczało mu siły na formowanie mniejszych, mniej skomplikowanych. Nawet teraz omdlewała mu ręka od uderzania w żelazo, a była to jeszcze wczesna godzina.

Upłynęło kilka tygodni od kiedy spotkał po raz pierwszy tajemniczą dziewczynę. Wypadek ten spowodował, że wszystko jakby zaczęło iść ku lepszemu. Banda Brunona patrzyła na niego z większym respektem, rozbicie nosa jednemu i wyrwanie noża drugiemu nie należało przecież do rzeczy łatwych. Na placu targowym aż wrzało od nowych wiadomości. Podobno Obodryci całkowicie oszaleli i zabili własnego księcia, Gotszalka, który to usiłował chrześcijaństwo od lat u nich wprowadzić, jak i jego ojciec przed nim. Biskup magdeburski darł szaty z żalu nad dobrym i wiernym księciem, który usilnie walczył z pogaństwem we własnym kraju. Kościoły obodrzyckie padły, a sam kraj został bez władcy, zdany na pastwę wilków. Strzałek zupełnie inaczej widział to wszystko, będąc Lucicem, ziemia jego ludu sąsiadowała bowiem z ziemiami Obodrytów. Pamiętał, że Gotszalk przejął władzę po ojcu podstępem, zbrodnią i zdradą, mordując rękami drużyny duńskich najemników wielu wspaniałych obodryckich wojów. Lud siedział cicho, ale do czasu. Właśnie ten czas nadszedł, a musiał prędzej czy później, rada Gotszalkowi by tego nie puściła płazem. Plotki mówiły, że skoro teraz Obodryci władcę zabili i pogaństwo u siebie przywracają, to cesarz znowu wielką armię na nich przysposobi.

Dziewczyna nadal była dla chłopca wielką tajemnicą. Od tamtego dnia widział ją przelotnie kilka razy na ulicy. Nie mówiła nieomal nic, aż Strzałek zaczął myśleć, że mówić nie umie. Udało jej się natomiast domyć, bo twarz miała już czystą, choć ponurą. Ot, jednego razu widział ją stojącą pod ścianą na rogu ulicy, kiedy indziej jak usiłowała dostać się na targ, zapewne by coś wykraść. Zawsze szybko znikała z oczu, tak że odechciewało się pogoni. Nie, Strzałek miał na głowie wózek, miał swoje problemy, nie chciał denerwować kowala. Kiedy nie jechał na targ, musiał chodzić do katedry na mszę, tak jak wszystkie dzieci i dorośli. Nic nie rozumiał z tego dziwnego bełkotu poza kilkoma słowami, ale stał cicho i cierpliwie do końca i to najwyraźniej kapłanom starczało. Nie chciał niczego więcej.

Lucice byli poganami, wiernymi dawnej wierze, nie to co ten pies, Gotszalk. Całe grody zgrzytały zębami na dźwięk tego imienia, Strzałek doskonale to pamiętał. Poza zdradą i hańbą dla swej krwi, Gotszalk przyniósł swojemu ludowi również chrześcijaństwo, które usiłował pokojowo wprowadzić. Lucice odwrócili się odeń z pogardą. Sam Strzałek, wzorem ojców, nie myślał nigdy o nim dobrze. Odkąd dowiedział się, że zmarł, odczuł ulgę. Wyobraził sobie podobne zachowanie u swoich współplemieńców i poczuł do nich tęsknotę, która zdawała się go pożerać od środka. Nie mógł jednak nic zrobić, poza ciężką pracą całymi dniami i przebywaniem w katedrze. Ratunek nie nadchodził.

Któregoś dnia wracał od piekarza z wózkiem pełnym ciepłego, miękkiego chleba. Zapach mąki wciąż unosił się w powietrzu. Wiedział, że ten zapas zostanie podzielony pomiędzy rodzinę kowala, czeladników i pomocników. Wszystko był odliczone więc nie mógł nic ukraść, ilość chleba była ustalona między Egbertem a piekarzem Martinem, o czym Strzałek doskonale wiedział.

Wtedy ponownie spotkał na swej drodze dziewczynę. Była brudna, do tego ledwie powłóczyła nogami. Wyglądała, jakby czekała na śmierć. Wystarczyło tylko jedno spojrzenie, aby być pewnym, że jest wycieńczona z głodu. Starał się na nią nie patrzeć. Mam wózek z chlebem, ale nie mogę nic jej dać, tłumaczył się sam przed sobą. Egbert by mnie ukarał i nie miałby do mnie zaufania. Kto wie, może by mnie komuś sprzedał i miałbym o wiele gorzej? Dziewczyna usiadła w końcu na ziemi, nie mogąc iść dalej. W dłoni ściskała kilka monet, które widocznie udało jej się wyżebrać.

 
I znowu na niego spojrzała. Strzałek odwrócił głowę, ale jeszcze raz litość zapanowała nad jego umysłem. To było dziwne uczucie. Pochwycił z wózka jeden bochen chleba. Wielki i gruby, ledwo mieścił się w jego obydwu dłoniach. Był gorący, niemal parzył mu ręce.
Zastanawiał się, jak ją nakarmić. Czy nie byłoby łatwiej, gdyby poszła wraz z nim do chaty kowala, tam dostarczyłby chleb, a potem wymknął się do niej z małą pajdą? Przecież ona zaraz zemrze, a widok jej oczu straszyłby go po nocach latami. Ale nie, to się nie uda. Dziewczyna  jest zbyt zmęczona, nie da rady wstać.
Oderwał duży kawałek od bochna, zawahał się przez chwilę, po czym podszedł i rzucił w jej kierunku. Pajda uderzyła o ścianę obok i wylądowała na ziemi. Dziewczyna przez chwilę patrzyła na niego apatycznie, aż odezwał się po sasku:
– Jedz, to dla ciebie!
Jej twarz rozjaśniła się i łapczywie sięgnęła dłonią po chleb. Spojrzała na niego jeszcze raz spode brwi, jakby chcąc się upewnić. Strzałek skinął jej głową. Szybko chwyciła całą pajdę w dłoń, po czym zaczęła jeść wielkimi, szybkimi kęsami, ledwo mieszczącymi się w ustach, niemal nie przeżuwając.
Strzałek czuł się nieswój. Wiedział, że nie powinien tego robić, to był chleb dla całego gospodarstwa, jednak nie mógł tak po prostu przejść koło tej dziewczyny, nie pomagając jej. Po raz kolejny w życiu przyznał sam przed sobą, że jest zbyt litościwy.
Nie mogąc już patrzeć, jak dziewczyna niemal dławi się chlebem, ruszył szybko przed siebie.
Wtedy dobiegło jego uszu dźwięczne:
– Dziękuję! – wypowiedziane łamanym niemieckim. Zrozumiał to jednak i były to dla niego najlepsze podziękowania w życiu, pomimo że żałował całego tego wyczynu.
Kiedy dotarł do chaty kowala, Iwo oznajmił mu z radością wypisaną na twarzy, że się żeni. Miał on ojca, który zginął z rąk obodrzyckich pogan i została mu po nim tylko pusta chata. Po ślubie planował zamieszkać w niej z żoną i na nowo ożywić swój rodzinny dom, który od tak dawna stał pusty. Ślub odbędzie się w listopadzie, jeszcze przed mrozami. Tyle tylko Strzałek zdołał zrozumieć z paplaniny Iwo, ale zauważył, że rozumie coraz więcej słów. Pełen dumy z siebie wparował do środka.

Egbert szybko wykrył, że jest coś nie tak. Kazał młodemu wyjaśnić, co stało się z połową bochna, która gdzieś zniknęła, pod groźbą powiadomienia o wszystkim strażników. Strzałek gorzko odczuł brak zaufania, ale wiedział, że jest tylko pogańskim niewolnikiem pośród morza chrześcijan i nie może nic zrobić. Szczerze wyznał, że podarował część bochna żebraczce. Przypomniał sobie o chrześcijańskim zwyczaju rozdawania jałmużny, więc wykorzystał to i powiedział, że czuje potrzebę niesienia pomocy ubogim. Było to czyste kłamstwo, bo chleb oddał jedynie przez litość. Kowal zastanowił się chwilę, i stwierdził, że to bardzo dobrze, skoro dzieli się pożywieniem z ubogimi, ale jest tylko sługą i musi jego o wszystkim powiadomić. Przed wieczerzą powiedział mu jeszcze, iż zastanowił się głębiej i pójdzie nazajutrz porozmawiać o tym z kapłanami w klasztorze. Strzałek poczuł niepokój. Co on im tam powie? Jakieś kary kapłany wymyślą dla niego, tortury? Pamiętał opowieści z rodzinnych stron, jakoby chrześcijanie to okrutni i zawistni ludzie, lubującymi się w okrucieństwie. Starzy powiadali, że nie może być inaczej, skoro wielbią człowieka umierającego na krzyżu i starannie czczą pamięć o torturach z tym związanych.

A jeśli i mnie skażą na jakąś chłostę czy ukrzyżowanie? Strzałek przeraził się samą tą myślą i łzy cisnęły mu się do oczu, powstrzymał się jednak. Musi zobaczyć, co przyniesie jutro.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Mateusz0090 · dnia 03.09.2020 09:06 · Czytań: 252 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Inne artykuły tego autora:
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Dobra Cobra
04/12/2022 22:32
Piękna druga czesc opowieści o Powstaniu. Szkoda, że tak… »
Ronin
04/12/2022 13:04
Zaimkoza aż boli. »
wolnyduch
04/12/2022 00:24
Ciekawy wiersz, msz o tym czego kto potrzebuje decyduje… »
wolnyduch
04/12/2022 00:18
Wstrząsający, wręcz dramatyczny wiersz, no cóż świat jest… »
wolnyduch
04/12/2022 00:15
Urokliwie zatrzymana chwila, wiersz bardzo obrazowy, taki… »
wolnyduch
04/12/2022 00:09
Dobrze się czyta tę impresję ze wspomnień, troszkę… »
wolnyduch
03/12/2022 23:56
Witaj al - szamanko Faktycznie mnie zafascynowała postać… »
al-szamanka
03/12/2022 19:15
Musial Cie Gray mocno zafascynowac, ze az cztery wersje… »
Wisniewski
02/12/2022 21:32
Dziękuję pięknie Wam obojgu! »
Marek Adam Grabowski
02/12/2022 20:47
Dziękuje. Kto wie, może Kości podstawią na turystykę.… »
Kazjuno
02/12/2022 20:35
Tym razem, Marku, pozostawileś czytelnika ze sporą… »
wolnyduch
02/12/2022 19:45
Może puka, bo mu zależy na niej? Tak poza tym, to zawsze… »
wolnyduch
02/12/2022 19:34
Spojrzenia w serce, tak ono jest ważne... Jak dla mnie to… »
wolnyduch
02/12/2022 19:26
Dobrze i mnie się czytało to życiowe opowiadanie, choć… »
wolnyduch
02/12/2022 19:15
No cóż, zawsze na początku ludzie się nie znają, ale taniec… »
ShoutBox
  • Kobra
  • 02/12/2022 17:58
  • Pociengiel piękny link.
  • akacjowa agnes
  • 02/12/2022 11:28
  • Darcon, z tego co wiem, to lista była przedwczoraj u przedostatniego uczestnika. Czyli powinna już raczej dotrzeć do wszystkich :)
  • Darcon
  • 29/11/2022 10:35
  • Hej! Jak Wam idzie przekazywanie listy artystów konkursu Malowanie Słowem? Dotarła już do ostatniego uczestnika?
  • Wiktor Orzel
  • 27/11/2022 11:29
  • Napiszę do Ciebie na pw w tej sprawie ;)
  • Dark
  • 26/11/2022 11:27
  • Witam. Dostałem ofertę z wydawnictwa Novae res na mój zbiór opowiadań. Koszty pół na pół. Ktoś się orientuje czy warto w to inwestować?
  • Darcon
  • 24/11/2022 17:35
  • Uwaga, uwaga! Zostało ostatnie wolne miejsce w konkursie "Malowanie słowem"!
Ostatnio widziani
Gości online:17
Najnowszy:Damphti
Wspierają nas