Magnethion 6/16 - Carvedilol
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Magnethion 6/16
A A A
Od autora: Baśń dla młodzieży

 

  Mans dopiero po chwili rozpoznał Sepala. Choć minęło niewiele czasu od poprzedniego spotkania, Sepal wyglądał zgoła inaczej. Twarz poszarzała i zapadła się, cienie pod oczami nadawały jej trupi wygląd. Oczy zaś skrzyły się szaleńczo, zdawały się nie rozpoznawać Mansa.
– Nie chcę nic ukraść. – Mans pojednawczo uniósł dłonie w górę. – Szukam tylko…
– Drugi raz nie dam się oszukać. – Przerwał chrapliwym głosem Sepal. – To ja znalazłem skarb i nie zamierzam się nim z nikim dzielić. Z nikim! – wrzasnął, wodząc wzrokiem po grocie. – Całe złoto należy do mnie.
– Sepal, nie poznajesz mnie? – Spróbował innego sposobu młodzieniec. – To ja, Mans. Jest tu tylko jedna rzecz, która mnie interesuje.
  I w tym momencie Pan Dwóch Wagaronów popełnił błąd. Wyciągnął mapę, chcąc zlokalizować położenie fragmentu lusterka. Wtedy ogarnięty szałem Sepal rzucił się na niego.
– Kłamco, od początku miałeś mapę, czekałeś, aż cię doprowadzę na górę. – Mans zdołał uskoczyć, a cios wyraźnie osłabionego przeciwnika przeciął powietrze. Zdążył jednak zobaczyć na pergaminie, gdzie ma szukać. Doskoczył do sterty za plecami i gorączkowo starał się wyłowić kawałek bezwartościowego dla innych szkiełka. Nie miał za wiele czasu, bo Sepal ponowił atak. Tym razem wpadł z impetem na próbującego uniku Mansa. Dwa ciała upadły na drogocenne przedmioty, które zadały im powierzchowne rany, ale żaden z mężczyzn nie poczuł bólu. Jeden z przerażenia, drugi będąc w amoku, ogarnięty żądzą mordu.
  Sepal uchwycił ofiarę za szyję i zacisnął dłonie. Mans poczuł zawroty głowy i duszność. Prawą ręką uchwycił pierwszy obiekt w zasięgu i zamachnął się. Napastnik stęknął i osunął się na bok. Najwyraźniej nie jadł zbyt wiele od momentu, kiedy dostał się do skarbca w szczycie Maczugi. Osłabione ciało nie potrzebowało wiele, aby ulec.
  Mans ze wstrętem popatrzył na trzymany w ręce puchar, z którego spływała krew. Wstał i zajął się Sepalem. Uspokoił się, widząc, że ten oddycha, a rana nie jest zbyt głęboka. Najwyraźniej samo uderzenie powaliło mężczyznę. Oderwał fragment koszuli i wykonał prowizoryczny opatrunek, owijając materiał wokół głowy nieprzytomnego i zaciskając mocno.
 Jeszcze raz spojrzał na mapę i upewniając się, gdzie szukać, rozpoczął grzebanie w kopcu szlachetnych kamieni. Zerkał co chwilę na poszkodowanego, upewniając się, czy oddycha i czy się nie budzi, odrzucając na boki liczne topazy, agaty, diamenty, szafiry i inne świecidełka, których nazw nawet nie znał.
  Trud opłacił się. W końcu wśród kolorowych kosztowności znalazł zwykłe szkiełko. Najcenniejszy skarb, bo prowadzący do odzyskania własnego jestestwa. Dzięki temu będzie mógł zdobyć przeszłość i uratować Magnethion. Kiedy wstał i uradowany odwrócił się, zdążył tylko zobaczyć przekrwione oczy i cios pięścią powalił go na rozrzucone szlachetne kamienie.
– Oddaj to! – Echo z groty uniosło okrzyk po okolicy. – Prędzej cię zabiję, niż pozwolę się okraść.
– Ależ to tylko szkiełko, popatrz. – Wyciągnął w górę na potwierdzenie. – Nic nie warte dla ciebie, a dla mnie to skarb.
  Sepal zamilkł na chwilę, tępo wpatrując się w kawałek lusterka. Dyszał i dygotał cały. Powoli uniósł głowę i wbił wzrok w oczy Mansa.
– Niczego mi nie zabierzesz. – Szybkim ruchem wydobył nóż. – Oddawaj, jeśli ci życie miłe.
  Mans zbladł. Nie dostrzegał już człowieczeństwa w niedawnym towarzyszu podróży. Próba przemawiania do rozsądku Sepala w tym momencie równała się rozmowie z Maczugą Olbrzyma. Odbił się i uskoczył na prawo, o włos unikając ostrza. Wsunął szkiełko do sakiewki na piersi i rzucił się do skraju skalnej półki. Schylił się, aby sięgnąć po drabinę. To jednak zabrało bezcenne chwile. Sepal stanął tuż za nim, charcząc.
– Oddaj! Mi! To! – Z trudem łapał powietrze. Ostrze odbiło promień słońca i oślepiony Mans wstał, osłaniając oczy dłonią. – Nie masz już gdzie uciec, złodzieju!
  Człowiek-widmo uśmiechnął się zimno i tryumfalnie. Skierował nóż w stronę piersi niebieskopasego. – Przegrałeś.
  Mans pomyślał o tym, co utraci razem z kawałkiem szkła. Ale oddając je, zachowa życie. Sięgnął ręką do sakiewki. Pozostało tylko jedno wyjście.
  Zanim Sepal zorientował się, co zamierza Mans, ten odbił się od półki i skoczył do tyłu, wyciągając ręce. Opadając, starał się uchwycić linowego szczebla. Udało mu się za trzecim razem. Krzyknął. Miał wrażenie, że ktoś wyrywa mu kończyny ze stawów barkowych. Zaciśnięte pięści utrzymał jednak niczym imadła i po chwili znalazł oparcie również dla stóp. Coś z krzykiem runęło obok niego, by oddalić się szybko w dół, aż głuchy łomot zakończył wrzask. Mans nie mógł widzieć, jak ogarnięty desperacką złością Sepal zamachnął się. Powietrze nie stawiło oporu, gdyż obrany cel zdążył odskoczyć. Ciało nożownika nie zdołało złapać równowagi i pomimo próby utrzymania się na podłodze skalnej groty, prześlizgnęło się nad głową Mansa. Sepal w ostatniej wędrówce niczym wielki ptak, zanurkował w przestworzach, zamiast skrzydeł machając rękami. Nie od dziś jednak wiadomo, że człowiek nie został stworzony do latania.
  Kiedy Tamtim połykał ostatni kęs gruszki i miał już sięgnąć po kolejną, coś upadło nieopodal. Chłopiec wstał i popatrzył w tę stronę. Nawet on w jednym momencie stracił apetyt. Z rozłupanej czaszki wypływał mózg niczym wielki orzech pokryty biało czerwoną wydzieliną. Kończyny nienaturalnie wykręcone wbijały się w ziemię, a zieleń trawy wokół ciała pokryła się ciemnoczerwoną posoką.
  Mans w tym czasie wdrapał się ponownie na dno groty. Nie potrafił zrozumieć tego, co się stało. Co pchnęło Sepala do takiego szaleństwa? Przecież zdobył całą górę złota, a walczył jak lew o zwykłe bezwartościowe szkiełko.
  Otarł pot z czoła. Powinien szybko zejść na dół. Trzeba będzie pochować Sepala, bo jasnym było, że nie przeżył takiego upadku. A nadmiar czasu to coś, czego on i mieszkańcy Magnethionu nie posiadali. Nie wyobrażał sobie jednak, aby zostawić ciało na pastwę zwierząt.
  Potrzebował tylko chwili odpoczynku. Ułożył się zdruzgotany na twardym podłożu i wyciągnął drugie szkiełko. Zwyczajny, nieco nieregularny trójkąt. Młodzieniec spojrzał na odbicie w gładkiej powierzchni. Czy tylko mu się wydaje, czy pasy jakby przybladły? Wystraszył się, lecz spojrzał ponownie, zmieniając położenie, tak aby uzyskać więcej światła. Nie, to nie pomyłka. Błękit na czole stał się mniej wyrazisty. Wzdrygnął się i usiadł. Już miał schować trofeum i dopiero później umieścić je w obudowie, gdy przypomniał sobie, że poprzednia wizja tylko dla niego zajęła dużo czasu. Agneth nawet tego nie zarejestrowała. Ta myśl i ciekawość, co kryje drugi kawałek układanki, przyspieszyła decyzję.
  Wetknął fragment do ozdobnej obudowy i ponownie mgła zasłoniła mu widok. Kiedy wizja skończyła się, Mans jeszcze chwilę siedział w zamyśleniu. Dopiero nawoływania Tamtima przywróciły go do rzeczywistości. Schował lusterko i rozpoczął żmudną drogę powrotną.
  Gdy zeskoczył na twardą ziemię, poczuł ulgę. Ucieszył się, widząc, że towarzysz już wykopał kilofem całkiem spory dół. Jako że posiadali tylko jedno nadające się do takiej pracy narzędzie, zmieniali się co jakiś czas. Potem powoli unieśli ciało, odwrócili je i umieścili na dnie. Grób przyjął ciało z zimną obojętnością. Twarz była tak zmasakrowana, że nie dałoby się rozpoznać właściciela. Zasypywanie poszło im zadziwiająco szybko. Pracowali w milczeniu, celowo unikając wzrokiem martwych członków. Na zakończenie Mans odmówił modlitwę (o dziwo w głowie miał ich wiele!) i na jego prośbę położyli się na trawie na chwilę odpoczynku.
– Co tam się stało? – Odważył się w końcu zapytać Tamtim. – Co tam odkryłeś?
– Odnalazłem kolejny fragment lusterka. Sepal jednak nie chciał mi go oddać i zaatakował mnie. Próbowałem uciekać, a on… on… – Przełknął ślinę na wspomnienie. – Wziął zamach, chcąc ugodzić mnie nożem i stracił równowagę.
– I wszystko dla takiego szkiełka?
– Z chciwości postradał rozum. – Mans zerwał się, tknięty nagłą myślą. – Jestem głupcem. Mogłem temu zapobiec. Próbowałem go przekonać słowami, ale cóż jest najlepszą metodą negocjacji z kimś ogarniętym żądzą bogactwa?
– Jeszcze więcej pieniędzy? – Podsunął Tamtim.
– Właśnie tak.  – Mans wskazał twierdząco wyciągniętym palcem w stronę rozmówcy. – Mogłem mu zapłacić za ten kawałek szkła. Najbanalniejszy sposób, ale myślę, że nawet szaleniec nie odmówiłby takiej transakcji.
– To nie twoja wina. – Starał się pocieszyć go chłopiec. – Sam zgotował sobie ten los.
  Mans zamyślił się. Popatrzył w stronę szczytu Maczugi Olbrzyma i jakby dopiero dojrzał zwisającą drabinę.
– Muszę jeszcze zrobić jedną rzecz i ruszamy.
  Podszedł do konia i wygrzebał z tobołka krzesiwo. Następnie udał się w stronę drzew, by po chwili wrócić tryumfalnie trzymając suchą gałąź. Razem z Tamtimem udali się w stronę wozu. Mans odciął sznury, wzniecił ogień i uniósł do góry palącą się pochodnię.
  Towarzysz powiódł wzrokiem za pnącą się w górę drabinką, niknącą w delikatnej mgiełce.
– Co tam jest? Co tam odkryłeś? – zapytał.
  Mans bez słowa spojrzał w niewinne oczy młodszego kolegi. Zawahał się, a potem przytknął pochodnię do końca drabiny. Ta szybko zajęła się i ogień pomknął w górę. Dopiero wtedy bezbarwnym głosem rzucił:
– Śmierć.
 
 
…Kiedy Mans przytknął drugi fragment lusterka do odpowiedniego miejsca obudowy, ponownie wszystko dookoła spowiła mgła. Przez chwilę nic się nie działo, a potem powoli opary zaczęły się przerzedzać, odsłaniając rozgrywającą się scenę.
 Piękna dziewczyna w błękitnej sukni, z paskiem na czole takiegoż koloru, klęczała nad leżącym nieruchomo młodym mężczyzną. Również jego czoło barwił niebieski prostokątny fragment. Znajdowali się w grocie, ale tylko niewielka część była widoczna. Na skalnych ścianach umieszczone zostały dziwne okrągłe i wypukłe szklane półkule. Dawały żółtawe światło, dzięki któremu w pomieszczeniu nie panował mrok. Mgła jednak ograniczała pole widzenia do dwóch postaci.
– Dantonie! Braciszku, mój kochany braciszku! – Szlochała młoda kobieta. – Jak to się mogło stać?!
 Łzy ciekły jej po policzkach, opadając na bladą twarz leżącego. Chwyciła brata za ramiona i złożyła mu na czole pocałunek.
– Dlaczego? Nie mogę w to uwierzyć! – Jej wzrok padł na leżące nieopodal lusterko, a raczej to co, z niego zostało. – Mój podarunek!
  Chwyciła drobną rączką trzonek. We wnęce nie było szkła, pięć fragmentów lustrzanej tafli znajdowało się na podłodze groty.
– Moje serce też właśnie tak pękło. – Powiedziała do siebie. – Dziś utraciłam młodość.
  Ponownie spojrzała na twarz brata. Zamknięte oczy zdawały się okolone ciemnymi otoczkami, choć może była to tylko gra cieni. Wyraźnie zarysowane pełne wargi przybrały sinawą barwę.
 Dziewczyna otworzyła usta, ale nie zdążyła nic powiedzieć. Spłoszona rozglądała się dookoła. Głuche odgłosy uderzeń przenikały skalne ściany.
– On tu jest! Chce mnie dopaść! Idzie po mnie!
  Jej głos utonął w gęstniejącej błyskawicznie mgle…

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Carvedilol · dnia 14.09.2020 14:33 · Czytań: 246 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
mozets
02/12/2021 21:54
Poetyckie świadectwo wiary. Yaro porusza tutaj kilka… »
ZielonyKwiat
02/12/2021 20:17
Cześć, Kilka uwag zupełnie " sine ira et studio"… »
AntoniGrycuk
02/12/2021 20:16
Hej, a mnie się bardzo podoba. Tyle jest wśród nas… »
Yaro
02/12/2021 19:32
Mój Bóg jest moim Bogiem:) Dziękuję Michał dziękuję… »
ZielonyKwiat
02/12/2021 18:09
Wiersz w moim przekonaniu doskonały. Zastanawia szczególnie… »
mike17
02/12/2021 17:32
Bo to tak jest, że im bardziej szukasz Boga, On łatwiej cię… »
Marek Adam Grabowski
02/12/2021 16:10
Piszesz:" Będę wdzięczny za szczere i otwarte… »
mozets
02/12/2021 16:07
Proszę o uwagi, po poprawieniu tekstu. Na pewno coś tam… »
ZielonyKwiat
02/12/2021 15:20
Bardzo "malarski" tekst, w takim znaczeniu, że… »
ZielonyKwiat
02/12/2021 13:49
Bardzo nostalgiczny, krótki, a mieszczący w sobie dużo… »
liathia
02/12/2021 13:35
Bardzo Wam dziękuję za poczytanie, i komentarze.… »
Jacek Londyn
02/12/2021 12:31
Dzień dobry. Zacznę od ważnej rzeczy - lewactwa w tekście… »
ZielonyKwiat
02/12/2021 10:42
Może i tak. Przynajmniej rym robi się dzięki temu… »
Lilah
02/12/2021 10:19
Albo - tłum aniołów świętych ???? »
Afrodyta
01/12/2021 22:24
Wodniczko, dziękuję za odwiedziny i za to, że podzieliłaś… »
ShoutBox
  • mike17
  • 15/11/2021 14:27
  • Ze względu na małe zainteresowanie MUZO WENAMI 10 przedłużam czas nadsyłania prac do 15-go grudnia. [link] Życzę weny i lekkiego pióra :)
  • AntoniGrycuk
  • 13/11/2021 11:31
  • Czy ktoś ma pojęcie o wyobrażeniu, gdzie znajdę listę aktualnych czasopism (też internetowych), gdzie warto publikować? Nie mówię o portalach literackich. Dzięki.
  • AntoniGrycuk
  • 09/11/2021 22:18
  • Na czyjąś prośbę zamieszczam link do konkursu: [link] Ja w tym roku nie biorę udziału. Należy napisać tekst z jedną z kilku dzielnic Wwy.
  • mike17
  • 09/11/2021 15:15
  • Przypominam, że pozostał jeszcze cały tydzień, by nadesłać pracę konkursową. Weźcie się w garść i piszcie ;) [link]
  • Zbigniew Szczypek
  • 07/11/2021 17:15
  • Apisie - wiem i niestety zgadzam się z Twoją opinią - tak jest znów, kolejna "fala"
  • ApisTaur
  • 07/11/2021 16:12
  • Zbyszku. Oczywiście pisałem to do Ciebie, lecz nie o Tobie.:)
  • Zbigniew Szczypek
  • 07/11/2021 16:01
  • Apisie -na szczęście nas obu to, o czym pisałeś, zwracając się do mnie, nie dotyczy. ;-}
  • Kazjuno
  • 06/11/2021 18:51
  • Dzięki za miłe komentarze pod recenzją "Buntownika" M. Grabowskiego. Na końcu komentarzy odpowiadam, indywidualnie Joli S. i każdemu z komentujących. Pozdrawiam cały PP
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas