Rozdział 4: Nana się waha - Werka96
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Rozdział 4: Nana się waha
A A A

Następnego dnia Nana pożegnała się z rodziną i znów wróciła do swojej wieży. Jak zwykle zabrała się za czytanie książki. Było już lato, co oznaczało koniec nauki zielarstwa. Miała nadzieję, że jej babcia odwiedzi ją kiedyś. Czekała kilka tygodni, ale nikt jej nie odwiedzał oprócz Felka. Nikt również do niej nie napisał, co ją bardzo martwiło. Postanowiła napisać do Rossanny, która była jej jedyną koleżanką przebywającą w swej wieży. W długim liście Nana zapytała Rossannę, co się u niej działo oraz dziewczyna wyżaliła się jej, że ostatnio spędziła okropny czas w zamku ojca. Wspomniała jej również o tym, że myśli o ucieczce z wieży, jeżeli w lecie nie przyjdzie do niej żaden rycerz. Lato to był czas, gdy wielu rycerzy uwalniało księżniczki z wież. W jesieni robiło to już mniej wojowników, a w zimie księżniczki musiały zapomnieć na chwilę o uwolnieniu z wież, gdyż był to czas przerwy. Sezon na uwalnianie księżniczek rozpoczynał się zawsze wiosną. 

Przez kilka dni Nana spędzała czas w wieży, czytając książkę i ucząc się nowych zaklęć. Postanowiła, że potrenuje zaklęcia związane z niszczeniem różnych rzeczy. Przedmiotem, który chciała Nana zniszczyć były drzwi prowadzące do korytarza pełnego pułapek czekających na rycerza, który chciałby Nanę uwolnić z wieży. Celowała cały czas w drzwi swą różdżką, wymawiając zaklęcie: 

Na to patrzeć już nie chcę,

więc rozwalę wszystko, co zechcę!

Na początku nic się nie działo. Nana próbowała jeszcze kilka razy i wciąż zaklęcie nie działało. Gdy po raz piąty Nana wymówiła zaklęcie głośniej i szybciej, drzwi dosłownie się rozpadły na kawałki. Księżniczka nie miała czasu na podziwianie efektów zaklęcia, ponieważ zza ściany wysunęły się dwie kosy, które zostały skierowane w jej stronę. Nana szybko cofnęła się. Ostrza ją na szczęście nie dosięgły i zatrzymały się. Nana znów wypowiedziała te same zaklęcie i kosy rozpadły się w drobny mak.

– No, to rycerz będzie miał trochę łatwiej... - westchnęła Nana i wróciła do części mieszkalnej. 

Gdy weszła do pokoju, od razu spojrzała w okno. Ujrzała jastrzębia od Rossanny. Podeszła szybko do ptaka, aby odebrać list z jego szponów. Kiedy zbliżyła się do okna, usłyszała głos:

– To jeszcze jesteś w wieży?

Nana odruchowo spojrzała w dół. Na dole zobaczyła młodego rycerza w lśniącej zbroi z czerwonym płaszczem. Siedział na czarnym koniu. Nie mogła zobaczyć twarzy, ponieważ mężczyzna miał hełm, ale po głosie poznała, że to był Mariusz – syn jednego z najlepszych rycerzy jej ojca. Nie znała za dobrze chłopaka, więc nie miała pojęcia, co o nim sądzić. Jednak jego widok rozbudził nadzieję w jej sercu na to, że zostanie uwolniona. 

– Cześć! - zawołała do niego wesoło Nana. 

– Właśnie jestem na konnej przejażdżce i postanowiłem zobaczyć, czy jesteś w wieży – rzekł Mariusz. 

– No, niestety, jestem! - zawołała Nana.

– To może ja spróbuję? - zaproponował Mariusz. 

– Czemu nie? - uśmiechnęła się Nana. 

– To pakuj się! - zawołał Mariusz i pognał na swoim wierzchowcu w stronę głównej części wieży. Nana właśnie otworzyła szafę i zaczęła pakować swoje wszystkie rzeczy. Jej serce przepełniała ogromna radość. Nareszcie ktoś po nią przybył! Jednak po kwadransie usłyszała krzyk Mariusza. Wyjrzała szybko przez okno i zobaczyła rycerza uciekającego przed ogniem ogoniastego potwora. Ten widok sprawił, że radość Nany całkowicie wyparowała. Osunęła się na ziemię i zaczęła szlochać.

– Kolejny tchórz! – krzyknęła i cisnęła swą torbą w ścianę. Gdy przestała płakać, postanowiła przeczytać list od Rossanny. Księżniczka z Wiśniowego Królestwa podziękowała jej za przepiękny list. Napisała jej, że również nie może już wytrzymać w swej wieży i najchętniej uciekłaby z niej. Wspomniała jej również o tym, że przybył do niej rycerz Mariusz, który także uciekł na widok trójgłowego psa pilnującego wejścia do jej wieży. Słowa te pocieszyły trochę Nanę.

– To może faktycznie ucieknę, co? – zapytała siebie Nana z uśmiechem. Po tych słowach wstała z podłogi i podniosła torbę. Spakowała resztę rzeczy i poszła do kuchni, gdzie przyszykowała sobie trochę jedzenia. Podczas przygotowywania posiłków obmyśliła pewien plan. Postanowiła, że ucieknie do swojej babci, która mieszkała w chatce na skraju Czerwonego Lasu. Gdy dotrze tam, obmyśli, co zrobić, żeby tata nie sprowadził ją z powrotem do wieży. Z Dalekiej Góry do Czerwonego Lasu było bardzo daleko, więc księżniczka miała sporo czasu, aby wymyślić stosowne argumenty. Nana wierzyła, że dzięki wsparciu babci jej cel może zostać osiągnięty.

– Zaraz, zaraz! – zawołała i dodała – Przecież nie dam rady przejść przez te zabezpieczenia! Aby je zniszczyć, muszę mieć miecz!

Nagle zaczęła panikować, mówiąc:

– Przecież mam różdżkę! Ale zaraz! Jak je zniszczę, skoro nie mam pewności, czy dobrze opanowałam te zaklęcie? Jak nie zatrzymam przeszkody, mogę stracić życie! Jejku, co tu zrobić? Cały plan na nic!

Po tych słowach usiadła zrezygnowana na podłodze. Gdy się uspokoiła, zaczęła zastanawiać się, czy czasami rodzice nie wspominali o jakichś słabościach tych pułapek, ale nic sobie nie zdołała przypomnieć. Nagle zawołała wesoło:

– Już wiem!

Sięgnęła po kawałek drewna z drzwi, które wcześniej sama zniszczyła. Rzuciła go po schodach w dół. Spowodowało to uruchomienie wszystkich pułapek. Każda kosa, siekiera i ciężki młot wyszedł ze ściany i zastygł w bezruchu.

– Udało się! – zawołała Nana wesoło. Jednak po chwili powiedziała głośno - Jeszcze sprawdzę, czy nie uruchamiają się ponownie...

Po tych słowach wzięła kolejny kawałek zniszczonych drzwi i rzuciła go. Narzędzia do zabicia rycerza będące w bezruchu w ogóle się nie poruszyły. To dało Nanie do zrozumienia, że może wyjść bezpiecznie w dół. Poszła po swoją torbę i spakowała do niej jedzenie. Następnie wyszła na schody. Jednak w połowie drogi zdała sobie sprawę, że ucieczka z wieży była bezsensowna.

– Co z tego, że mam różdżkę, jak nie poradzę sobie z potworem? Przecież żeby go zabić, trzeba mieć broń, ponieważ czary na niego nie działają. W dodatku pewnie wokół niego jest pełno szkieletów, więc nie ma mowy o tym, żebym przeszła obok niego bezszelestnie, gdy będzie spał. Z resztą ta moja choroba też może mi przeszkodzić...

Po tych słowach wróciła do swojej części i położyła się na łóżku. Zaczęła płakać. Czuła się taka bezsilna. Wszystkie jej pomysły miały jakieś słabe strony. Poza tym strasznie się bała. Cały czas wątpiła w swoje siły. Obawiała się najbardziej reakcji rodziców na jej ucieczkę. Martwiła się też o to, czy babcia będzie zadowolona z jej decyzji i zechce jej pomóc. W końcu doszła do wniosku, że nie ma po co uciekać, bo i tak ten plan spali się na panewce, więc rozpakowała wszystkie swoje rzeczy i włożyła je do szafy. Jedzenie na drogę dała do piwnicy. Po tym wszystkim poszła się umyć i położyła się do łóżka.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Werka96 · dnia 22.09.2020 08:31 · Czytań: 378 · Średnia ocena: 3 · Komentarzy: 1
Komentarze
Marek Adam Grabowski dnia 11.10.2021 15:57 Ocena: Dobre
Całkiem zabawny odcinek, chociaż oczywiście los samej księżniczki jest raczej smutny.

Pozdrawiam
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Sirpions
29/09/2022 09:58
Podobnie jak grafomani. Wolne żarty. Myślisz, że twoja… »
Marian
29/09/2022 09:40
Marku, dziękuję za wizytę i komentarz. Tak, to była Ala. »
Yaro
29/09/2022 08:40
Witam trolla na portalu. Fajnie, że was nie brakuje… »
Sirpions
29/09/2022 08:02
Inny portal ale gniot ten sam. »
wolnyduch
28/09/2022 22:55
Witaj Gago Wybacz, że odbiegłam daleko od Twojego… »
wolnyduch
28/09/2022 22:52
Wiersz niezwykle życiowy i niestety bardzo smutny, ale życie… »
ApisTaur
28/09/2022 22:50
kiedy poranek jest zmartwychwstaniem a sen staje się… »
wolnyduch
28/09/2022 22:47
Jak czas pozwala, to zaglądam tam, dokąd mnie ciągnie :)»
wolnyduch
28/09/2022 22:44
Cała przyjemność po mojej stronie :) »
ApisTaur
28/09/2022 22:33
zanim chwycisz wiatr w ramiona goniąc horyzontu kraniec… »
ajw
28/09/2022 20:53
Przewrotny wiersz. Bardzo mi się podoba. Jedyne co troszkę… »
marekg
28/09/2022 20:12
Dziękuję »
ajw
28/09/2022 19:45
wolnyduchu - cieszę się, że się przespacerowałaś w te rejony… »
ajw
28/09/2022 19:44
Miło, ż przypomniałaś mi ten wiersz. Dziękuję :) »
wolnyduch
28/09/2022 18:38
Re: Gitesik Dziękuję za wyjaśnienie, trudno, aby znać… »
ShoutBox
  • zawsze
  • 27/09/2022 20:50
  • pozdrawiajki!
  • Ronin
  • 26/09/2022 10:16
  • Przyciśnięcie prawego przycisku myszy nie daje opcji "wklej".
  • wolnyduch
  • 24/09/2022 12:39
  • Dzień dobry - uprzejmie proszę Szanowną Redakcję, o skasowanie mojego ostatniego wiersza, bowiem jest to twór soneto podobny, a miałam dać inny wiersz jesienny, ten dałam pomyłkowo.
  • Zola111
  • 24/09/2022 01:00
  • Głosujcie, bo nie głosujecie: [link]
  • ajw
  • 19/09/2022 17:30
  • Nastrojowe :)
Ostatnio widziani
Gości online:24
Najnowszy:Sirpions
Wspierają nas