Celina - MariaWeronika
Proza » Obyczajowe » Celina
A A A
Od autora: Myślę, że tytuł dostatecznie wyjaśnia źródło inspiracji:-)

Otwieram drzwi od „Nory”. W progu oplata mnie swojski zapach barowego jedzenia, przetrawionego alkoholu i wspomnienia taniej wody kolońskiej. Wzrok przyzwyczaja się powoli do szarego od papierosowego dymu półmroku.

Przedzierając się między stolikami i parkietem, na którym kiwa się kilka wiszących na sobie par, docieram do baru. Siadam i szybko, żeby się nie rozmyślić, zamawiam setkę wódki. Wychylam ją jednym haustem i rozglądam się wokół. Tak jak się spodziewałem, przy jednym ze stolików, wciśnięty w róg wytartej brązowej kanapy, z głową podpartą rękami i wzrokiem utkwionym w blat, siedzi Ziutek. Wygląda dokładnie tak, jak wtedy, gdy widziałem go po raz ostatni. Ile to dni temu? Cztery, pięć? Trudno mi zebrać myśli. Zaraz, zaraz...Po co ja tu właściwie...
Nagle z bolesną jasnością przypomina mi się wszystko. Mieszkanie na Woli i impreza jakich wiele. Ekipa od lat niezmienna, muzyka też od wieków ta sama. Kojarzy się z młodymi latami i marzeniami, które przecież kiedyś mieliśmy. Łączy nas narastające wraz z upływem alkoholu przekonanie, że jeszcze możemy wszystko. Im szybciej świat wiruje wokół nas, tym bardziej jesteśmy nieśmiertelni i zajebiści .
Wśród innych, przeciętnych i rozlazłych kobiet, jest tym razem także ona. Kołysanie bioder w tańcu i jej uśmiech, pełen beztroski i radości życia sprawia, że przez chwilę wierzę, że może być moja. Przecież jest tu, tańczy, pije i śmieje się właśnie ze mną. Czuję jej zapach, niemal czuję na swoich ustach smak jej ust. Jak zawsze, jak od lat.
A Ziutek… Nie widziała go już pewnie dobrych kilka dni. Gdy zaczyna pić, nie liczy się dla niego nikt i nic. Dlaczego zawsze musi być lepszy ode mnie? Przyjaciel, który ciągle daje odczuć, że należy mu się więcej ode mnie. Jaki to, kurwa, przyjaciel!? 

Patrzę na niego przez chwilę, nie jestem pewien czy zauważył, że siedzę obok. Potem potrząsam go za ramię, zmuszając, by oderwał łokcie od blatu. Podnosi na mnie nieprzytomny wzrok.
Przyciągam go bliżej i niemal krzyczę mu do ucha: – Cześć Ziutek, chłopie. Jak leci?
Mamrocze coś pod nosem. Zresztą, nie interesuje mnie specjalnie, co ma do powiedzenia.
– Widziałeś ostatnio Celinę? – pytam, obserwując jego reakcję. Po chwili dostrzegam, że do Ziutka zaczyna docierać sens moich słów. Nerwowo rozgląda się po sali, przeczesując wzrokiem kiwające się na parkiecie pary.
– Nie ma jej tu. Już od kilku dni. – uświadamiam Ziutka bez krzty litości. – Baluje na melinie u Freda. Wpadłem tam wczoraj po flaszkę. Widziałem, że nieźle się bez ciebie bawi... – dodaję i mrok tężeje mi w żyłach, gdy słyszę własny głos wypowiadający te słowa.
–Kurwa! To szmata… Ja, ja… ja ją kurwa zajebię! Mundek, idziemy!
Ziutek podrywa się od stołu, ale dopija jeszcze resztę wódki ze stojącej na ulepionym stole szklanki.
Nie protestuję. Biorę go pod ramię i pomagam pokonać drogę do drzwi. Wychodzimy z „Nory” prosto w chłodną ciemność nocy.
Od ulicy, na której mieszka Fred, dzieli nas zaledwie kilkaset metrów. Staram się teraz nadążyć za Ziutkiem, który pod wpływem zimna zdaje się nadzwyczaj szybko trzeźwieć. Milknie, kończy z pijackimi groźbami. Krok ma coraz pewniejszy, pięści zaciśnięte w kamienie. Na widok wzbierającego w nim wzburzenia czuję zimną satysfakcję. Choć raz to on dostaje od życia baty.
Zatrzymujemy się w cieniu latarni i wlepiamy wzrok w rozświetlone okno mieszkania na pierwszym piętrze. Oprócz nas na ulicy nie ma żywego ducha. Przez firankę widać cień mężczyzny z papierosem. Lufcik jest uchylony, więc słyszymy dobiegające z mieszkania śmiechy i znajome melodie. Drugi, bez wątpienia kobiecy cień kołysze się w rytm piosenki. Uniesione dłonie, w ręku kieliszek i spływający na plecy wodospad włosów. Zerkam na Ziutka kątem oka. Nie odrywa wzroku od sylwetki z kieliszkiem. Bez jednego mrugnięcia, nadal nie spuszczając Celiny z oczu, sięga pod kurtkę. Tylko zaciśnięte mocno szczęki zdradzają wrzącą w nim złość.
– Kurwa, Ziutek. No co ty?! – W ciągu sekundy zdaję sobie sprawę z tego co się dzieje. Kurwa! Mieliśmy ją tylko nastraszyć! – dodaję, nerwowo szukając sposobu, by go powstrzymać.
Ziutek bez słowa kieruje się w stronę ciemnej klatki schodowej. Kilka długich kroków wystarcza, by znalazł się przed drzwiami mieszkania na pierwszym piętrze.
Biegnę za nim, przesadzając po kilka schodków. Klatkę oświetla jedynie chłodny blask księżyca. Z półpiętra widzę jak Ziutek z całej siły kopie w drzwi. Na korytarz wylewa się stęchła poświata i dźwięki muzyki.
Sekundę później wpadam do mieszkania przez wywalone drzwi. Krew pulsuje mi w skroniach, gdy szukam Ziutka rozszerzonymi z przerażenia oczami. Dostrzegam go i nagle wszystko wokół cichnie, jakby ktoś wypełnił moje uszy watą. Z tą dudniącą w mózgu ciszą, zmuszając ciężkie jak z betonu nogi do nadludzkiego wysiłku, podchodzę do klęczącej na podłodze postaci.
Ręce Ziutka zwisają bezwładnie wzdłuż ciała, głowa nieruchomo oparta brodą o klatkę piersiową, niewidzące oczy wbite w podłogę. Umazane na czerwono dłonie ociera nerwowo o spodnie. Skupiam się na tym widoku z całych sił. Jak w koszmarnym śnie koncentruję się na szczegółach jego wyglądu. Mój mózg ostatkiem woli broni się przed przeniesieniem wzroku na leżące u kolan Ziutka, nieruchome ciało.
W końcu patrzę na nie i czuję, jak tężeje we mnie każdy mięsień, a mózg odcina mnie od jakichkolwiek bodźców.
Celina leży z nogami rozrzuconymi w nienaturalnej pozycji. Znoszone szpilki, walają się porzucone gdzieś obok. Pewnie zdjęła je do tańca, by nie narobić sobie odcisków. Czarna, obcisła spódnica, podciągnięta zbyt wysoko, odsłania margines beżowych rajstop. Biała, luźna bluzka nasiąka głęboką czerwienią krwi sączącej się spod tkwiącego w jej piersi noża. Nie widzę tylko twarzy, bo przykrywają ją jasne, długie włosy, duma Celiny.
Robi mi się czarno przed oczami, a chwilę później zaczynają galopować przed nimi obrazy ostatnich kilku dni. Śmiech, muzyka, taniec, upojenie, nieśmiała nadzieja i w końcu ten nieodwzajemniony pocałunek. Z całą siłą odżywa we mnie gorycz odrzucenia i upokorzenia. Głupia kurwa!
Otrząsam się z letargu. Wiem, że nie ma czasu do stracenia. Podrywam z podłogi bezwładnego, mamroczącego coś pod nosem Ziutka. Ciągnę go w stronę rozwalonych drzwi.

Nie mam pojęcia, ile to już czasu. Może tydzień, może miesiąc, a może jeden dzień. Przez cały ten czas siedzimy zadekowani w sypialni mojej matki. Pijemy i czekamy, aż przyjdą. Nie mamy wątpliwości, jak to się skończy. Nie jesteśmy jakimś płatnymi zabójcami, nie mamy planu ucieczki ani sprytnego alibi. A kosę Ziutka zna każdy na osiedlu. Dostał ją od ojca na osiemnaste urodziny, obierał nią jabłka dla Celiny, gdy się poznali sześć lat temu.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
MariaWeronika · dnia 15.10.2020 15:41 · Czytań: 499 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 8
Komentarze
mike17 dnia 16.10.2020 14:23 Ocena: Bardzo dobre
Nieźle oddany menelsko-pijacko-kurewski światek.
Zapijaczeni kolesie przywodzą na myśl opka Marka Hłaski i są równie autentyczni.
Czytając to dziełko odnoszę wrażenie, jakby trafił do jakiegoś piekła.
Na mojej ulicy była melina gdzie chlał Jan Himilsbach, którego miałem osobiście okazję poznać i niejednego browara obalić, z tym że ja z racji bardzo młodego wieku ograniczałem się do chmielu, a on leciał na twardo.
Zapił się 11 listopada 1987 roku na melinie u matki Łysego.

Odnoszę wrażenie, że Twoje opko pisał facet - jest szorstkie i brutalne.
U kobiet to rzadkość.
Może jest w nich dużo z mężczyzn, skoro stać ich na takie wynurzenia...

Klimaty barowe ujęte jak należy - wszyscy chlają i walą "na koguta" mordą w blat.
Plastyczne to.
Aż się to widzi na sąsiedniej ścianie.
Autentyzm bije go gałach.

Lubię takie opka, sam je piszę, więc gra muzyka.

A Tobie udało się bezbłędnie stworzyć światek meneli, nurzających się w swoim upadku.
Dobra robota!
MariaWeronika dnia 16.10.2020 19:15
Mike,
Najbardziej cieszy mnie opinia, że moje opowiadanko mógłby napisać facet. Czyż magia pisania nie polega właśnie na tym, że możemy być kim chcemy? Czasem im bardziej to odległe od nas samych tym większa frajda z pisania:-)
Wystarczyło przesłuchać Celinę kilkanaście razy pod rząd, nalać sobie szklaneczkę złotego płynu na myszach i popłynąć...
Dzięki za odwiedziny, pozdrowionka:-)
Helena Dulska dnia 16.10.2020 20:48
Hej Mario, podziwiam za odwagę. Ja na razie nie odwazyłam się jeszcze na kurwowanie i tworzenie takiej brutalnej literatury, to chyba to idiotyczne przekonanie, że kobieta ma być delikatna i subtelna. Pójdę w Twe ślady, Kolezanko i postaram sie stworzyc coś w podobnym klimacie. Zaszokujmy wszystkich ;):) Twoje opowiadanie czyta się świetnie. Ma moc. Gratuluję i pozdrawiam :) Hela
Jacek Londyn dnia 17.10.2020 17:39
Wiecie więc, że ja was bawiłem śpiewem swym:
Tylko dla zwykłej draki - w ogóle prawdy nie ma w tym...
To zwykły kawał jest...
Darujcie - to już ballady kres...


Celina Staszewskiego to cud miód, a nawet malina. W tamtej Celinie jest klimat, ale brawo za próbę zmierzenia się z legendą.
Bez prób nie powstanie cud miód, i jak malina nowa Celina. :)

pzdr
JL
Marek Adam Grabowski dnia 21.10.2020 14:31
Niezłe; z klimatem!

Pozdrawiam!
KdoK dnia 22.10.2020 22:26
Bardzo dobre! Aż mam ochotę na więcej, chciałabym lepiej poznać bohaterów. Gdybym nie przeczytała Twojego nicku byłabym przekonana, że tekst napisał mężczyzna.
I właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że inspiracji nie trzeba szukać nie wiadomo gdzie, tylko trzeba mieć szeroko otwarte oczy :)
Pozdrawiam!
MariaWeronika dnia 25.10.2020 19:12
Jacku, uchowaj Boże, żebym śmiała uczynić zamach na dobro norodowe jakim jest Celina i twórczość Seniora i juniora Staszewskich:-). Ot, inspiracja i podążanie ścieżkami skojarzeń. I jak zwykle dobra zabawa, próba stworzenia w głowie świata, którego nie doświadczyłam. Dzięki za wizytę:-)

Marku,
Cieszę się, że przypadło Ci do gustu:-)
Pozdrawiam

Kdoku
Inspiracja kryje się we wszystkim dookoła - w prasie, telewizji, piosenkach, poezji (jak np. moja "Burza w miasteczku";), biblii, snach (mój, "Wentyl od roweru";) czy pozornie zwykłych zdarzeniach, przypadkowych spotkaniach. Ja odkryłam to na kursie Inspiracje u niezrównanego Michała Urbaniaka.
Cieszę się, że Ci się podobało:-)
Pozdrawiam
ubuff dnia 05.11.2020 18:32 Ocena: Bardzo dobre
:yes:
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
annakoch
17/01/2022 00:26
Fajne ! Pozdrawiam :) »
valeria
17/01/2022 00:26
niezłe, Florian obciął włosy:) »
Florian Konrad
17/01/2022 00:12
Podoba mi się »
Florian Konrad
17/01/2022 00:07
Jak to mawiają w talent shows - jestem na nie. Egzaltacja,… »
Florian Konrad
17/01/2022 00:06
Tytuł wygląda jakby był po łacinie! :) »
Florian Konrad
17/01/2022 00:05
Mega jest to pierwsze wersisko, meega! »
Yaro
16/01/2022 21:34
Dzięki Michał . Fajnie , że mnie odwiedziłeś cieszę się… »
mike17
16/01/2022 21:26
Jarku. masz prawo czuć się wolny i opróżniony z wszelkich… »
annakoch
16/01/2022 18:06
Witaj EDyto ! Bardzo lubię czytać Twoje teksty, pięknie… »
Dobra Cobra
16/01/2022 13:27
Calveidol, Jest nadzieja dla milionów… »
ZielonyKwiat
16/01/2022 11:51
Nie, Bóg nie kładzie się spać, tak myślę. »
annakoch
16/01/2022 11:47
Piękny erotyk Wiolinie ! Pozdrawiam serdecznie :) »
Carvedilol
16/01/2022 10:56
Dobra Cobra masz rację, z rozpędu nie załapałem, że już… »
Dobra Cobra
15/01/2022 19:16
""mam nadzieję, że teraz już nie sądzisz, że 18000… »
Marek Adam Grabowski
15/01/2022 19:08
Zajebiste! Uwielbiam czarny humor! Świetnie ośmieszyłeś… »
ShoutBox
  • ZielonyKwiat
  • 16/01/2022 15:29
  • AntoniGrycuk, dziękuję za odzew. Pytałam jednak o możliwość opublikowania (np. w czasopismach). W konkursach nie biorę udziału.
  • AntoniGrycuk
  • 16/01/2022 15:18
  • Nie ma sprawy, nic nie chcę za tę poradę, jest za free ;)
  • AntoniGrycuk
  • 15/01/2022 22:51
  • ZielonyKwiat, poszukaj na aktualnekonkursy.pl, tam bywają konkursy na dramaty, na ksiązki, na opowiadania. Masz szanse.
  • ZielonyKwiat
  • 15/01/2022 19:01
  • Ktoś wie, gdzie można opublikować dramat/ sztukę teatralną?
  • Dobra Cobra
  • 15/01/2022 18:53
  • Oka, po prostu wyczytałem w Twoim wpisie cierpienie i poszedłem Ci na pomoc. A spacery i odetchniecie świeżym powietrzem zawsze aktualne dla kazdego. Pozdrawiam
  • AntoniGrycuk
  • 15/01/2022 15:29
  • DoCo, naprawdę, nie bierz tego do siebie, że ja w ten sposób pojmuję literaturę kobiecą. Niepotrzebnie tak sie przejmujesz. Wyjdź sobie na spacer, odetchnij świeżym powietrzem.
  • Dobra Cobra
  • 15/01/2022 12:04
  • Antoni - nie wyrzucaj sobie, to proza kobieca, dlatego nie rozumiesz jej przesłodzenia ;) Babki lubią bajki o księciu z zamorskiego kraju, który - w zależności od typu opowieści - ma różne położenie.
  • AntoniGrycuk
  • 14/01/2022 20:51
  • Dla mnie jednak dwójka bohaterów jest zbyt doskonała. A opisy przesłodzone do bólu. Sam wątek romansowy jest dobry, ale sporo jest rzeczy strasznie naiwnych. Technicznie napisana raczej nieźle.
  • AntoniGrycuk
  • 14/01/2022 20:48
  • Właśnie przeczytałem "Narzeczoną nazisty", bestseller kobiety, która nie miała dużego powodzenia na konkurencyjnym portalu. Książka nie jest zła, kobietom może się chyba podobać.
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas