Rozdział 7: Koniec samotnej podróży księżniczki - Werka96
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Rozdział 7: Koniec samotnej podróży księżniczki
A A A

Nana obudziła się w swoim namiocie. Dostrzegła na górze palącą się lampę. Potem spojrzała w prawo. Naprzeciw niej siedział chłopak z  niebieskimi oczami i blond włosami sięgającymi mu do uszu. Miał na sobie pomarańczową koszulę i  czerwone, obcisłe spodnie. Jego buty były czarne, trochę przypominały glany. Gdy młodzieniec spojrzał na nią, od razu się do niej uśmiechnął i zapytał:

– Jak się czujesz?

– Słaba jestem... odpowiedziała Nana i dodała szybko – I niedobrze mi!

 Łucznik szybko ją podniósł i wyniósł z namiotu oraz pomógł jej stanąć pod jednym drzewem (które nie było zbyt zadowolone z tego, że ktoś będzie wymiotować właśnie pod nim) i dziewczyna szybko zwróciła zawartość tego, co ostatnio zjadła. 

– To jest bardzo dobry znak! Oznacza to, że twój organizm wreszcie chce się pozbyć trucizny z pajęczej sieci! – powiedział uradowany blondyn. 

Gdy Nana przestała w końcu wymiotować i wraz z łucznikiem, który ją uratował, wróciła do namiotu, od razu zapytała się: 

–  Co się ze mną stało w ogóle? 

Łucznik opowiedział o tym, co zobaczył i co zrobił. 

– Ojejku! Bardzo ci dziękuję! – uśmiechnęła się Nana do niego, ale zaraz zasłabła. Łucznik położył ją na jej miejscu i postanowił rozpalić ognisko. 

– Przygotuję jej coś do jedzenia. Musi odzyskać siły, żeby mi  powiedzieć, co robi w tym lesie – powiedział do siebie chłopak i  wyszedł z namiotu. 

Nanę obudził zapach gotowanego jedzenia. Podniosła się i od razu się położyła z powrotem, ponieważ poczuła silny ból głowy. Nagle do  namiotu wszedł jej wybawiciel i zapytał się:

– Wszystko w porządku?

– Głowa mnie boli... – jęknęła Nana i dodała – W mojej torbie są krople na bóle głowy i żołądka. 

– Już ci je wyciągam! – zawołał chłopak i zajrzał to torby Nany. Gdy Nana wypiła kilka kropel, od razu zasnęła. Kiedy się obudziła, chłopak siedział w  namiocie i jadł posiłek. 

– No wreszcie się obudziłaś! – zawołał wesoło. 

– Czuję się już trochę lepiej! – powiedziała Nana głośniej. Było widać w jej oczach to, że siły jej wracają – Co tam ugotowałeś? Ładnie pachnie.

– Ugotowałem grochówkę – rzekł chłopak i podał Nanie talerz z  gorącą potrawą, dodając – Zjedz, bo na pewno jesteś osłabiona. 

Nana jadła z wielkim apetytem. Gdy się posiliła, rzekła:

– Dziękuję za to, że mnie uratowałeś. Gdyby nie ty, byłabym już zjedzona przez pająka. 

– Drobiazg... – uśmiechnął się łucznik.

– Jak masz na imię? – spytała Nana i sama się przedstawiła. 

– Nazywam się Gelb – odpowiedział łucznik i podał rękę dziewczynie oraz dodał – Jestem łucznikiem z Królestwa Wysokiej Góry. 

Nana zaśmiała się i powiedziała:

– Ja jestem za to córką króla Hansa.

– Naprawdę? – niedowierzał Gelb i dodał – Nie poznałem Książęcej Mości!

Po tych słowach ukłonił się księżniczce. 

–  Daj sobie spokój z tą Książęcą Mością – uśmiechnęła się Nana i dodała – Możesz do mnie mówić "księżniczko" lub po prostu po imieniu. 

– Czy nie miałaś być w wieży, Nano? – zapytał Gelb.

– Tak, ale uciekłam z niej – odpowiedziała Nana. Nie zamierzała przed nim tego faktu ukrywać. 

Gelb wytrzeszczył ze zdziwienia oczy i zapytał:

– Niby dlaczego miałabyś uciekać ze swojej wieży?

– Miałam dość siedzenia w niej i czekania na rycerza, który dałby radę mnie uwolnić! – odpowiedziała ostro Nana. 

– Spokojnie, księżniczko, chciałem się tylko zapytać! – uspokajał ją  Gelb i dodał – W  sumie ci się nie dziwię. Z tego co wiem, już długi czas siedziałaś w tej wieży. Nic więc dziwnego, że straciłaś cierpliwość. 

– Dokładnie. Poza tym rodzice ostatnio też mnie denerwują – narzekała Nana –  Zaczęli mnie traktować gorzej niż moją siostrę tylko dlatego, że nie zostałam uwolniona z wieży. 

Gelb nic nie powiedział. Przez chwilę była cisza, aż w końcu Nana spytała:

– A ty czym się zajmujesz?

– Ja jestem łucznikiem na dworze hrabiego Henryka Odważnego. Ochraniam jego główną rezydencję – odparł Gelb i dodał – Postanowiłem sobie wziąć wolne i  udać się w podróż po krainach. 

– Jesteś łowcą przygód? –  spytała Nana z uśmiechem. 

– Można tak powiedzieć – odpowiedział Gelb, również z uśmiechem. 

Zapadł wieczór. Nana siedziała na zewnątrz i wpatrywała się  smutno w głębię lasu. Niedawno wraz z Gelbem zjadła kolację składającą się z upolowanego i upieczonego przez łucznika królika. 

–  Coś się stało? – zapytał Gelb i usiadł obok księżniczki. 

– Przez ten wypadek przeszkodziłam w twojej podróży i swoją spowolniłam... – westchnęła smutno Nana. 

– Dokąd właściwie idziesz, księżniczko? – zapytał Gelb. 

– Postanowiłam się udać na skraj Czerwonego Lasu do mojej babci – odparła Nana i pokazała chłopakowi swój plan podróży. 

– Ja zamierzałem iść trochę inną trasą, ale w sumie nie miałbym nic przeciwko pomocy tobie, księżniczko Nano – oznajmił Gelb. 

– Nie chcę być dla ciebie ciężarem, Gelbie – powiedziała Nana.

– To nie będzie dla mnie problem! – uśmiechnął się blondyn i dodał – Idziesz taką drogą, która jest pełna różnych niebezpieczeństw, więc warto by było, żebyś miała jakiegoś towarzysza. 

– Wolę jednak sama podróżować – powiedziała zdecydowanie Nana.

– Księżniczko, ja podziwiam cię za to, że udało ci się wydostać z  wieży  – oświadczył poważnie Gelb  – To było naprawdę odważne. Chcę tobie pomóc, ponieważ jesteś córką mojego władcy i miałbym ogromne wyrzuty sumienia, gdyby coś ci się stało. Ja również szedłem tą trasą i wiem dobrze, że nie jest łatwa do przejścia. Dlatego brałem ze sobą zawsze przynajmniej jednego towarzysza, jeżeli decydowałem się na tę drogę. 

– Jeżeli jest tak, jak mówisz, to zgadzam się na podróż z tobą – oznajmiła Nana.

– Bardzo się cieszę! – zawołał wesoło Gelb i dodał – To wyruszamy jutro z samego rana!

– Oczywiście! – dodała Nana energicznie.

Następnego ranka Gelb i Nana spakowali wszystkie swoje rzeczy i  udali się Królewskim Szlakiem do końca lasu. Zeszło im to  do  południa. Na skraju lasu zjedli obiad i ruszyli dalej. Podczas wspólnej podróży Gelb opowiadał księżniczce o różnych przygodach, które spotkały go podczas jego dotychczasowej drogi.

– W tym roku było bardzo dużo rabusiów – mówił Gelb – Mam nadzieję, że w naszym Królestwie nie będzie ich zbyt wielu, ale lepiej będzie, jeżeli będziemy mieć się na baczności.

– Pewnie, dlatego mam wyciągniętą różdżkę! – powiedziała Nana.

– Umiesz czarować? - zdumiał się Gelb i dodał – W Królestwie Wysokiej Góry są czarodzieje, ale jest ich chyba bardzo mało.

– Moja babcia od strony mamy jest czarodziejką i to ona nauczyła mnie podstaw swojego fachu – rzekła Nana – Sama się uczę przeróżnych zaklęć.

– Masz jakąś książkę z tymi zaklęciami? – zapytał Gelb.

– Tak, babcia mi ją podarowała – odparła Nana i dodała – Ostatnio trenowałam zaklęcia związane z niszczeniem różnych przedmiotów i  pojedynki na różdżki ze skrzatem, który mnie często odwiedzał.

– Słyszałem, że skrzaty są naprawdę dobre w czarach – powiedział Gelb.

Nagle drogę zagrodziło im stado białych wilków. Zwierzęta ich otoczyły, warcząc wściekle. Nana bez zastanowienia zaczęła ciskać zwierzęta piorunami ze swej różdżki, a Gelb zabił kilka  członków watahy swoimi strzałami. Nagle jeden z wilków zaatakował Gelba, gryząc go w prawe ramię. Nana od razu zasypała go gradem piorunów z różdżki, co  doprowadziło do śmierci bestii. Sprawiło to, że większa cześć watahy zaczęła uciekać. Gdy zostało tylko kilka osobników, one również wycofały się.

Nana kucnęła obok Gelba i obejrzała jego ranę. Łucznik był naprawdę poważnie ranny. Księżniczka szybko sięgnęła do swojej torby po butelkę z miksturą, którą przygotowała przed podróżą. Była ona przeznaczona właśnie na  takie obrażenia. Nasączyła nią ściereczkę i zaczęła nią okładać ranę chłopaka. Gelb zaczął syczeć z bólu, ponieważ rana bardzo go piekła, aż  w końcu ból był taki, że o mało się nie rozpłakał, ale wytrzymał wszystko. Po kilku minutach po ugryzieniu białego wilka nie było ani  śladu.

– Niewiarygodne! To jakieś czarodziejskie sztuczki? – zapytał zdumiony Gelb.

– Babcia również nauczyła mnie przygotowywać różne mikstury - uśmiechnęła się Nana i dodała – Nie sądziłam, że wywar ze skrzydeł nietoperza mi się przyda, ale widocznie warto było go przygotować.

– Bardzo ci dziękuję, księżniczko! – podziękował serdecznie Gelb i  wstał oraz pomógł Nanie się podnieść, podając jej dłoń. Oboje zabrali wszystkie swoje rzeczy i ruszyli dalej. 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Werka96 · dnia 06.11.2020 09:40 · Czytań: 316 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 1
Komentarze
Marek Adam Grabowski dnia 09.11.2020 20:38
Dobrze napisane, no może z wyjątkiem tego fragmentu o ataku wilków, gdyż ten jest odwalony. Co zaś do samej fabuły; to w sumie w tym odcinku nic się nie wydarzyło.

Pozdrawiam!
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
ApisTaur
29/09/2022 22:45
Zbigniew Szczypek rany/ tak dawno tu nie buszowałem/ więc… »
ApisTaur
29/09/2022 22:26
czas każdego załatwi/ nie zawsze po cichu/ mi coraz bardziej… »
Sirpions
29/09/2022 22:18
alt art-oszust, Marek Gajowniczek-ten to produkował… »
ApisTaur
29/09/2022 22:13
Sirpions swoją metrykę spaliłem/ byle wszystkim na… »
Sirpions
29/09/2022 22:09
Pan (Jezus?) nie uważał ludzi za psy, bo stworzono ich na… »
Sirpions
29/09/2022 22:06
Widać, że nie bardzo masz o czym pisać. Banalna opowiastka o… »
Sirpions
29/09/2022 22:03
Ciekawa historia z tym Pawłem. Opowiadanie traktuję jako… »
Sirpions
29/09/2022 21:56
Kolejny nudny tekst. »
Sirpions
29/09/2022 21:55
W sumie nudna opowiastka. »
Sirpions
29/09/2022 21:35
Co ty za pierdoły pociskasz ? Straszenie dzieci topielicami,… »
Marek Adam Grabowski
29/09/2022 21:20
To jedne z najprzyjemniejszych komentarz jakie miałem pod… »
wolnyduch
29/09/2022 21:17
Pięknie o tym, iż lato nas żegna, ale mimo tego mając bliską… »
Sirpions
29/09/2022 21:17
Nie chcę bana. Chcę, żeby mnie wykreślono i moją radosną… »
Tjereszkowa
29/09/2022 20:47
Hej, Marku! Wiadomość o dedykacji sprowadziła mnie na stare… »
gaga26111
29/09/2022 20:04
Dziękuję ludzie ???? Cieszę się że możemy czuć.… »
ShoutBox
  • zawsze
  • 27/09/2022 20:50
  • pozdrawiajki!
  • Ronin
  • 26/09/2022 10:16
  • Przyciśnięcie prawego przycisku myszy nie daje opcji "wklej".
  • wolnyduch
  • 24/09/2022 12:39
  • Dzień dobry - uprzejmie proszę Szanowną Redakcję, o skasowanie mojego ostatniego wiersza, bowiem jest to twór soneto podobny, a miałam dać inny wiersz jesienny, ten dałam pomyłkowo.
  • Zola111
  • 24/09/2022 01:00
  • Głosujcie, bo nie głosujecie: [link]
  • ajw
  • 19/09/2022 17:30
  • Nastrojowe :)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas