Nocny Express - G.G
A A A

 Pociąg pospieszny gnający z Moskwy do Berlina przez między innymi Warszawę Centralną, ciął nocną mgłę niczym ostry jak brzytwa nóż tnie ser szwajcarski. Poszczególne krople rzęsistej ulewy, odbijały się od składu niczym piłeczki pingpongowe od rakietki dzierżonej przez kogoś umiejącego się nią wprawnie posługiwać.

Każdy wagon składał się z kilku przedziałów. Każdy przedział tętnił życiem na swój sposób. I tak w jednym przedziale, grano w pokera na pieniądze, w drugim żywo komentowano scenę polityczną, jeszcze w innym dwóch amantów, podrywało podróżujące z nimi kobiety.

Biedacy nijak nie zdawali sobie sprawy, że już w chwili otwarcia ust, byli na pozycji przegranej. Kobiety, trzeba przyznać nienagannej urody, uznały ich za swego rodzaju atrakcję i po prostu się z nimi droczyły.

Następny przedział ział pustką, za to ten obok huczał od kolejno wznoszonych toastów.

- I jeszcze jeden i jeszcze raz – krzyczał podchmielony jegomość.

- Sto lat, sto lat, niech żyją, żyją nam – wtórował mu kolega w stanie nie mniejszego upojenia alkoholowego.

- Sto lat, sto lat, sto lat niech żyje nam! A kto?

- No właśnie, kto – zreflektował całkiem w porę trzeci z biesiadników?

- Przecież mówił, że idzie się odlać – wyjaśniła sprawę ewidentnie zmęczona towarzystwem imprezowiczów kobieta w średnim wieku, notabene żona, jednego z balangowiczów. W czwarty wagonie medytował gość, natomiast dwóch siedzących obok towarzyszy podróży, pochrapywało, nijak jednak nie zakłócając medytacji.

Najciekawiej sprawy się miały w przedziale mieszczącym się na końcu trzeciego wagonu, a wszystko to oczywiście przy stuku stalowych kół.

- Słyszał pan o tym ośrodku Zderzaczy Hadronów w Cern – zagaiła rozmówcę około czterdziestoletnia zadbana i niczego sobie szatynka.

- Słyszałem, słyszałem – odpowiedział jegomość, mocno zdziwiony próbą podjęcia szermierki słownej ze strony damy. Wszak nie zdarzało mu się to często, żeby nie powiedzieć wcale.

- Kobitka niczego sobie – pomyślał, ewidentnie zainteresowany dalszą rozmową.

Gość słyszał, co prawda o ośrodku w Cern, jak również o tym, cóż tam takiego ma miejsce, chodziło o przytoczoną przez kobietę czynność polegająca na Zderzaniu Hadronów, to tyle. Jednak żadnej wiedzy, już nawet nie specjalistycznej ale jakiejkolwiek większej w tym temacie nie posiadał, nad czym bez dwóch zdań w tej chwili ubolewał. Postanowił improwizować, wszak nie miał nic do stracenia, a do zyskania jak mniemał wiele.

- Po długiej przerwie znowu go uruchamiają. Przerwa wywołana była modernizacją i zwiększeniem mocy – rzecze kobieta o brązowych oczach, jak najbardziej gustownie ubrana.

- Nie wiem, doprawdy nie wiem, jak to się skończy – powiedział gość, mając nadzieje, że się tą wypowiedzią nie ośmieszył.

- No właśnie, z Bozonem Higgsa, czyli cząstką ciemnej materii, superpartnerów wyższych wymiarów, nie ma żartów. To bardzo groźna sprawa, następstwa tego, mogą być dla nas tragiczne i nieodwracalne.

Słysząc powyższe słowa, gość odetchnął – Nie wygłupiłem się, to dobrze – pomyślał na prędce.

- Wie, pan, ja to się tym interesuje, od dłuższego czasu i mam uzasadnione moim zdaniem obawy, że to się bardzo źle dla nas skończy – kobieta ewidentnie się rozkręcała.

- Tak, dokładnie, mi też się to nie podoba. Nauka nauką, niemniej posuwamy się za daleko – improwizował jegomość, za wszelka cenę chcący zjednać sobie rozmówczynię.

 Nagle zupełnie niespodziewanie zgasły światła w poszczególnych przedziałach, poczynając od tych w wagonie numer jeden, kończąc na tych w wagonie numer dziewięć. Elektrowóz zaczął zwalniać, ewidentnie tracąc zasilanie. Jeszcze kilka minut temu odbijające się krople deszczu, w tej chwili zastąpione zostały szczelnie osaczającą pociąg mgłą.

- Co jest? – myślał na głos jegomość, nie na żarty jeszcze nieprzestraszony, ale bardzo mocna zdziwiony obrotem spraw.

- A nie mówiłam? – zabrała głos dama, barwą głosu typu „jestem z siebie dumna” – Mieli ruszyć w Cern o dwudziestej pierwszej czterdzieści, a mamy?... – wymownie spojrzała na towarzysza dyskusji.

- Dwudziestą pierwszą, czterdzieści jeden – odpowiedział, zerkając na zegarek teraz już blady jak ściana jegomość.

Po pociągu powoli zaczęły przetaczać się coraz głośniejsze komentarze zaistniałej sytuacji. Kolejni pasażerowie zabierali głos, nie mając pojęcia, co się dzieje.

- No nie!

- Zawsze coś się musi spierdzielić!

- Będą mi zwracać za bilet!

- Na mur beton postoimy z dwie godziny!

- To przez burzę!

- Panie, jaka burzę? Jak nawet nie błysnęło o grzmocie nie wspominając.

 Były to tylko niektóre uwagi, trzeba zaznaczyć, te nadające się do przytoczenia.

Tymczasem z głośniczków radiowęzła rozbrzmiał komunikat, mający przynajmniej w założeniu, za wszelką cenę uspokoić podróżnych.

- Prosimy podróżnych o zachowanie spokoju i pozostanie w przedziałach. Awaria dostawy energii elektrycznej jest chwilowa… i tak dalej i tak dalej, brzmiał komunikat, z którego treści szło wywnioskować, że pociąg stoi i tyle. Są rzecz jasna, podjęte wszelkie środki mające za zadanie wskrzesić pociąg czyniąc go przez to użytecznym.

- Pan zerknie na niebo – powiedziała jak najbardziej stonowanym głosem kobieta, wskazując szybę.

Facet przykleił nos do szkła, wstrzymując oddech. Mgła ustąpiła, ukazując niebo, a konkretnie jedną jedyną królującą na nim planetę.

- Gdzie my do chuja wafla jesteśmy? – wychrypiał i były to jedyne słowa, na jakie się zdobył.

Księżyc, który w normalnych okolicznościach, nawet uwzględniając pełnię, ma góra kilku centymetrowy promień, teraz w tej konkretnej chwili był niemalże na wyciągnięcie ręki.

Bijący od niego niebieski blask, utrudniał zaczerpnięcie oddechu. Facet odskoczył od szyby, niczym oparzony.

- Ccccooo ttooo jejejest? – wychrypiał teraz już ewidentnie przestraszony. Nie interesowała go seksowna rozmówczyni, straciła znaczenie awaria pociągu, liczył się jedynie wielki, niemalże na całe niebo księżyc.

 Pierwsze krzyki przerażenia zaczęły dochodzić z przodu pociągu. Drzwi kolejnych przedziałów rozbrzmiały symfonią uderzeń. Wtórowały im paniczne krzyki pasażerów. Zarówno męskie, jak i żeńskie głosy, zaczęły się łączyć w jeden wielki jazgot rozpaczy.

- Przenieśliśmy się.

- Że co?

- Przenieśliśmy się do innej czasoprzestrzeni.

Ponieważ skóra mężczyzny nie mogła stać się bardziej blada, po prostu zsiniała.

- Nie ma, na co czekać. Musimy uciekać.

Kobieta, mimo, iż ewidentnie przestraszona, zachowała przede wszystkim coś takiego jak zdrowy rozsądek.

Ledwo to powiedziała, a drzwi przedziału z hukiem otworzyły się. Trudno powiedzieć, cóż takiego w nich stanęło. O to trzeba by zapytać nieszczęśliwych świadków wydarzenia. Mimo wszystko, nawet w pełni zrelaksowani, nie opisaliby tego inaczej jak "niesamowicie jasne, oślepiające światło".

Mimo, iż tak do końca nie wiadomo, co w nich stanęło, doskonale wiadomo jak spotkanie dwóch światów się skończyło.

Oboje podróżni, tak samo z resztą jak cała reszta nieszczęśliwych pasażerów pociągu relacji Moskwa - Berlin, przez między innymi Warszawę Centralną, zostali zmrożeni, zamieniając się w lodowe nieświadome swego położenia posągi.

Nie było dla nich przyszłości, nie było teraźniejszości, nie było także przeszłości. W tej jednej konkretnej chwili, pasażerowie pociągu Moskwa – Berlin, najzwyczajniej przestali istnieć.

 

Koniec.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
G.G · dnia 20.11.2020 08:51 · Czytań: 417 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 5
Komentarze
wiosna dnia 21.11.2020 09:41
Ładnie budujesz zdania i ciekawie snujesz opowieść, ale napis Koniec mnie zaskoczył. Byłam pewna, że to dopiero wstęp.
Pozdrawiam :)
Zakochany Zlodziej dnia 21.11.2020 15:38
Trochę jak w "Kingsajz" .

Pierwszy akapit żeromszczyzna, dalej z resztą też. Nie musi to być wada (co kto lubi).

Cytat:
Każdy przedział, tętnił życiem na swój sposób, a poszczególnie zasiadający w nim pasażerowie, urozmaicali sobie podróż na różne sposoby.


W tym zdaniu jest dwa razy to samo. Po
Cytat:
na swój sposób
kropka. Albo: "Pasażerowie różnych przedziałów urozmaicali sobie życie na własny sposób". Czy jakoś tak.

Cytat:
wtórował mu kolega w nie mniejszym stanie upojenia alkoholowego.


W stanie nie mniejszego upojenia.
Jacek Londyn dnia 21.11.2020 20:00
Już w tym:

Składający się z kilkunastu wagonów pociąg pospieszny gnający z Moskwy do Berlina przez między innymi Warszawę Centralną, ciął nocną mgłę niczym ostry jak brzytwa nóż tnie ser szwajcarski. Poszczególne krople rzęsistej ulewy odbijały się od składu niczym piłeczki pingpongowe od rakietki dzierżonej przez kogoś umiejącego się nią wprawnie posługiwać.

Każdy wagon składał się z kilku przedziałów, w tym także sypialnych. Każdy przedział, tętnił życiem na swój sposób, a poszczególnie zasiadający w nim pasażerowie, urozmaicali sobie podróż na różne sposoby. I tak w jednym przedziale, grano w pokera na pieniądze, w drugim żywo komentowano scenę polityczną, jeszcze w innym dwóch amantów, podrywało podróżujące z nimi kobiety.


jest tyle do poprawy, że dalej nie chce się czytać.

Przepraszam za słowo prawdy
JL
Milena1 dnia 21.11.2020 21:04
Przeczytałam, więc się wpiszę:)
Myślałam, że zakończenie będzie jednak bardziej spektakularne. Zwykle nie istnienie to trochę mało interesujące jak na standardy SF.
G.G dnia 22.11.2020 15:45
wiosna Dziękuję za komentarz :) Historia nie mogła być dłuższa, niż dwie - trzy strony. Stąd się za bardzo nie rozwijałem. Aczkolwiek w przyszłości, może porwę się na coś dłuższego w tym temacie.
Zakochany Zlodziej Dziękuję za komentarz i unaocznienie błędów. Już poprawiam.
Jacek Londyn Nie Masz za, co przepraszać :) Jestem świadom popełniania błędów i gdybym nie chciał ich eliminować, nie publikowałbym tekstów. Konstruktywna krytyka motywuje mnie do działania. Doceniam poświęcony czas włożony w analizę mojego tekstu. Niestety z Twojego komentarza nie dowiedziałem się niczego więcej ponad to, co wiem. Dzięki za komentarz.
Milena1 Problemem były ramy objętościowe tekstu. Nie mogłem się za bardzo rozpisywać :) Planuję wrócić jeszcze do tematu "Nocnego Expresu". Dziękuję za komentarz i uwagę.
Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Berele
03/10/2022 09:54
W moim słowniku to bardziej kanały radiowe, które nadają na… »
allaska
03/10/2022 09:36
Brytko tyle że wchodzę w edycje i ten tekst jest a potem… »
Brytka
03/10/2022 08:26
B. mi się podoba, piękny. Też go nie widzę w odpowiednim… »
allaska
03/10/2022 07:57
Mileno dziękuję:) »
allaska
03/10/2022 07:56
To jest bardzo dziwne... bo... nie wyświetla mi się tekst.… »
allaska
03/10/2022 07:50
Wolnyduchu bardzo dziękuję za słowa. Bardzo. Serdecznie… »
wolnyduch
02/10/2022 20:52
Hm...Myślę, że w necie jest podobnie jak w życiu, są ludzie… »
wolnyduch
02/10/2022 20:35
Smutny życiowy, wiersz, a pępowinę czasem trudno odciąć, ale… »
wolnyduch
02/10/2022 20:25
Msz prawda może jawić się jako subiektywna, bowiem zależy od… »
wolnyduch
02/10/2022 20:16
Witaj ajw Tak, to prawda, że to osobisty wiersz, rzadko… »
ajw
02/10/2022 15:46
wolnyduchu - rzeczywiście, ktoś bliski na zimne dni, które… »
ajw
02/10/2022 15:43
Apisie, z wielkim zaciekawieniem zawsze czekam na Twoje… »
ajw
02/10/2022 15:42
Ciekawy wiersz, choć nie zgodzę się z tym, że mamy tyle ile… »
ajw
02/10/2022 15:38
Bardzo wzruszający, osobisty wiersz, ale na tyle… »
ajw
02/10/2022 15:35
Każdy czasem wpędza się w jakiś kanał. Takie życie. »
ShoutBox
  • zawsze
  • 27/09/2022 20:50
  • pozdrawiajki!
  • Ronin
  • 26/09/2022 10:16
  • Przyciśnięcie prawego przycisku myszy nie daje opcji "wklej".
  • wolnyduch
  • 24/09/2022 12:39
  • Dzień dobry - uprzejmie proszę Szanowną Redakcję, o skasowanie mojego ostatniego wiersza, bowiem jest to twór soneto podobny, a miałam dać inny wiersz jesienny, ten dałam pomyłkowo.
  • Zola111
  • 24/09/2022 01:00
  • Głosujcie, bo nie głosujecie: [link]
  • ajw
  • 19/09/2022 17:30
  • Nastrojowe :)
Ostatnio widziani
Gości online:24
Najnowszy:Sirpions
Wspierają nas