Ptaśka - Jaga
Proza » Miniatura » Ptaśka
A A A
Od autora: Będę wdzięczna za Wasze opinie i wskazówki. Każdą konstruktywną krytykę przyjmę z godnością na klatę :) Proszę tylko, żebyście nie zabili we mnie chęci pisania, bo uwielbiam to robić.

Ta historia zdarzyła się naprawdę. Znam wszystkich jej bohaterów, ponieważ mieszkam w Zielonej Dolinie od zawsze. 

Paweł z Agatą wprowadzili się do naszej wsi siedem lat temu. Pamiętam jak popchnęli skrzypiącą, zieloną furtkę i stanęli przed moim domem. Kalina była wtedy jeszcze malutka. Tak mała, że z zawiniątka trzymanego przez Agatę wyglądała jedynie główka laleczki z dużymi, głęboko osadzonymi oczami. Nie zwróciłbym pewnie uwagi na dziecko, gdyby nie fakt, iż wydawała z siebie dziwne dźwięki. Nie był to ani płacz, ani jęk niezadowolenia, nawet nie kwęczenie, jakie potrafią wydawać małe istoty. Raczej jakiś dziwny świergot i świst przypominający leśnego ptaka. Była to seria jednakowych „kwi kwi kwi”, po których następował przeraźliwy gwizd jaki wydaje sójka zaraz po wylądowaniu na pniu drzewa. Przenikające „niiie” rozbrzmiewa wówczas w całym lesie.

 – Halo! Dzień dobry! Jest tu ktoś?! - Paweł krzyczał rozglądając się po podwórku. - Proszę się nie bać! To tylko nasza wesoła córeczka, Kalina. Radosna i bardzo kochana.

Kalina była dzieckiem innym niż te, które do tej pory znałem. Mogłem bez trudu ją obserwować z okien mojej kuchni, a także z tarasu, na którym lubiłem przesiadywać, bez względu na pogodę oraz porę dnia czy nocy. Prawie nigdy nie płakała. Często leżała sama i gadała do siebie. Wypowiadane w przestrzeń słowa nie miały żadnego sensu, lecz wcale nie przypominały gaworzenia dziecka. Czasem miałem wrażenie, że naprawdę coś widzi i naprawdę z kimś rozmawia.

 – Tak, listki tańczą do twoich własnych historii - zagadywała do niej Agata. – Położę cię tak, żebyś widziała jak słońce przebija się przez drzewa. A może popatrzysz na chmury? One to dopiero potrafią opowiadać! 

“Dziwna rodzina” - myślałem. Coś mi nie pasowało,  chociaż dbali o dziecko, któremu raczej niczego nie brakowało. Nakarmione, ubrane, wychowywało się w spokoju, zgodzie i akceptacji. W dzień Agata zajmowała się domem, opowiadając Kalinie, co robi. Często przesiadywały na dworze. Agata coś pisała, a Kalina leżała obok bawiąc się jakąś maskotką. Wieczorami z ich domu dochodziła spokojna muzyka, zupełnie mi nieznana. Tańczyli we troje trzymając małą w objęciach lub leżeli wspólnie na hamaku. Jak Kalina podrosła, niewiele się zmieniło. Poza tym, że nie leżała, lecz siedziała na kocyku, na którym Agata zamiast zabawek rozkładała owoce, kamyki i szyszki. Ja się nie znam na dzieciach. Jestem bardzo stary, a moje dzieci już dorosłe. Wiem, jednak, że zabawki są bezpieczniejsze niż patyki czy kamienie, spacery nad rzekę i do lasu nie zrobią z dziecka geniusza! Może dlatego mała zamiast mówić- wciąż świergotała jak ptaszek, dlatego nazwałem ją Ptaśką. 

Gdy Ptaśka skończyła rok, wstała z kocyka i zaczęła chodzić. Pierwszego dnia Paweł biegał z nią za rękę po całym ogrodzie. Potem ganiała już sama, od drzewa do drzewa upadając przy tym co jakiś czas na pośladki i głośno rechocząc. To chodzenie niewiele zmieniło w jej rytmie dnia. Teraz najczęstszą jej zabawą było kręcenie się w kółko własnej osi z uniesioną głową. Zmęczona piruetami leżała na trawie i krzyczała swoje mantry w niebo. Jesienią i wczesną wiosną Ptaśka ubrana w kombinezon i kalosze przechadzała się po podwórku z dużym patykiem, którym mieszała w kałuży jak w ogromnym kociołku. Wyglądała jak młoda czarownica, która co jakiś czas wyciąga z kotła przedziwne ingrediencje. Pojawiały się tam ślimaki i dżdżownice, przerażone żaby, a nawet chrabąszcze, zbierane w srebrne, metalowe wiaderko i zanoszone do domu. Jestem pewien, że w czasach Świętej Inkwizycji zginęłaby niechybnie wraz ze swoją matką. Zastanawiałem się, czy Ptaśka mnie widzi. Czasami wbijała we mnie swoje czarne, cygańskie oczy i przechylała głowę delikatnie w prawo. Ja robiłem dokładnie to samo. Wtedy mała uśmiechała się i wracała do swoich spraw. 

Późną jesienią Agata zaczęła jeździć do pracy, a Ptaśka do przedszkola. Zaczęła w końcu mówić. O dziwo całkiem zrozumiale, pełnymi zdaniami.

 – Widziałam wczoraj coś, co leciało po niebie, wiesz? - odezwała się do mnie zaglądając przez żywopłot dzielący nasze działki. - Wiesz, co to było? - Nie czekając na odpowiedź kontynuowała: - To nie był ptak. To był baaaaardzo bardzo duży i kolorowy "nieptak". Ale wyglądał jak ptak, tylko duuuużooo większy. To był pa-lo-lot-nia. Mama mi powiedziała. - Przechyliła swoim zwyczajem głowę i uciekła na swoją posesję.

Raz opowiedziała mi historię ze swojego przedszkola.

 – Dzisiaj jechaliśmy na wycieczkę, wiesz? Byliśmy Nigdzie pociągiem. Po – cią – giem – sylabizowała z dumą. - Pani była lokomotywą, dzieci to były wagony i robiły: „Ciuchu, ciuchu, ciuchu, ciuchu”. Ja nie jechałam, nie chciałam - przyznała po chwili.  - Dzieci jechały, a ja patrzyłam. Fajny był ten pociąg. Ładnie gwizdał.

Zazwyczaj Ptaśka była w dobrym nastroju. Pewnego razu wróciła jednak z przedszkola bardzo smutna. Nie chciała tańczyć, ani bawić się przyniesionymi przez mamę skarbami z ogrodu. Nawet na balonik z helem, który przywiózł jej tata z pracy, zareagowała bez entuzjazmu.

– I wtedy pani powiedziała, że każde dziecko ma przygotować najpiękniejszy rysunek - zwierzała się rodzicom. - Serce i dużo kwiatów. I ja narysowałam. A potem pani powiedziała, że mamy zanieść rysunek do domu dla swojej babci lub dziadka. Tylko, że ja nie mam przecież ani babci, ani dziadka - powiedziała Ptaśka i rozpłakała się. Ani przytulanie, ani długie rozmowy nie zmieniły jej nastroju. Dopiero pomysł Agaty i wycieczka na górkę za zakrętem pozwoliły Ptaśce skoncentrować się na nowym zadaniu.

 – Mamo, jak myślisz? Czy mój balonik będzie długo leciał do nieba? A jak wiatr oderwie rysunek? 

Czegoż to ludzie nie wymyślą! Po raz pierwszy zrobiło mi się żal tego dziecka. Listy do nieba! Patrzyłem jak Agata z Pawłem przywiązują zwinięty w rulon rysunek do pięknego tęczowego balonika. A potem ruszają na górkę za zakrętem. Góra za zakrętem była niewielkim wzniesieniem, umowną granicą - końcem a może początkiem Zielonej Doliny. Zależy, z którego punktu na to się patrzyło. Ja patrzyłem z perspektywy mojego domu. Widziałem ich z daleka. Trudno było mi było odróżnić ich twarze, ale domyśliłem się, że Ptaśka wysyła przesyłkę z wielką nadzieją. Już ją trochę znałem. Machała i krzyczała coś po swojemu, a ja poczułem po raz pierwszy od wielu lat, jakbym wrócił do swojego ciała. Jakaś przedziwna siła ścisnęła mnie za gardło. To chyba właśnie wtedy postanowiłem zaingerować.

 Kalina trzymała kopertę w ręce i ciągnęła mamę za sukienkę.

 – Mamo, mamo, proszę, jeszcze raz mi przeczytaj ten list od nowego dziadka! 

– Niech tata ci przeczyta, poczekaj. - Agata odwróciła się od córki. Próbowała coś ustalić przez telefon z panią Szafranową. Ona wiedziała wszystko o ludziach z całej okolicy. - Ludwik. L U D W I K – literowała. - Tak przynajmniej się podpisał. Kalina mówi, że widywała go często jak siedział na swojej werandzie lub stał przy naszym żywopłocie i czasami z nim rozmawiała. NIE! Właśnie nie! My go nigdy nie widzieliśmy!

Gdy Kalina poszła spać. Agata wtuliła się w męża i powiedziała:

 – Tam nikt nie mieszka od lat! Ci ludzie zmarli, zanim się tu wprowadziliśmy.

 – To musi być jakiś głupi żart. – Pawłowi trudno było uwierzyć. 

 – Ale Kalina go widziała! I on naprawdę nazywał się Ludwik.

 – Aga, śpij. To zbieg okoliczności. Wiesz, jaka jest Kalina.

 – A list?! - Agata nie mogła się uspokoić. - I to dziwne imię, Ptaśka. 

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Jaga · dnia 09.01.2021 09:35 · Czytań: 598 · Średnia ocena: 4,57 · Komentarzy: 19
Komentarze
Darcon dnia 09.01.2021 09:46
Ładne, Jago. Nostalgiczne. Jeśli miałbym coś wskazać, to będą dwa małe spostrzeżenia. Po pierwsze, dosyć szybko można się domyśleć, że nasz bohater nie żyje. Drugim są zdolności-niezdolności Kaliny. Domyślam się, że chcesz w ten sposób argumentować jej umiejętność widzenia zamarłych, ale początkowo wygląda to zupełnie inaczej. Ja widziałem w tym jakiś związek z lasem, przyrodą, a nawet zwierzętami, a nie ze zmarłymi. Później jak gdyby się tych zjawisk pozbywasz i dziewczynka zachowuje się już zupełnie normalnie. To znaczy nie ma:
Cytat:
Nie był to ani płacz, ani jęk nie­za­do­wo­le­nia, nawet nie kwę­cze­nie, jakie po­tra­fią wy­da­wać małe isto­ty. Ra­czej jakiś dziw­ny świer­got i świst przy­po­mi­na­ją­cy le­śne­go ptaka. Była to seria jed­na­ko­wych „kwi kwi kwi”, po któ­rych na­stę­po­wał prze­raź­li­wy gwizd jaki wy­da­je sójka zaraz po wy­lą­do­wa­niu na pniu drze­wa.

Być może tylko starszy pan słyszał coś dziwnego, ale właśnie, to kolejne być może.
Podsumowując, wolałbym mniej rozpoznawalny wątek zmarłego i większą konsekwencję/wyjaśnienie co do zachowania Kaliny. Co nie zmienia faktu, że była to przyjemna lektura. :)
Pozdrawiam.
d.urbanska dnia 09.01.2021 11:49 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo ładnie o "rzeczach na niebie i na ziemi" :) Pisz, Jago, pisz koniecznie. Pozdrawiam
Marek Adam Grabowski dnia 09.01.2021 18:32
Podoba mi się ten fragment o zabawach z ślimakami. Zakończenie ciekawe, chociaż trochę tak opisane jakby duch przestał być narratorom. Z kwestii technicznych -jest to za długie na miniaturę.

Pozdrawiam!
EDyta To dnia 09.01.2021 20:04
Będę Twoją czytelniczką, Jago. Ptaśka bardzo mi się podoba.

Pozdrawiam,
et
Jaga dnia 09.01.2021 22:47
Bardzo jestem wdzięczna za przeczytanie i komentarze :)

Darcon,
wielkie dzięki za cenne uwagi. Wydawało mi się, że nikt do końca nie wie, że narrator nie żyje :D Muszę pomyśleć jak zrobić to bardziej subtelnie. Związek z lasem...to związek z duchami ;) , według mojej filozofii natura i duchowość idą w parze;) Tak już chyba mi zostało od zachłyśnięcia się romantykami. W moim zamyśle Kalina była całkiem zwyczajnym dzieckiem. Jedynie wychowywana jako "wolny człowiek", "dziecko lasu", narrator był z innego pokolenia ( "Dzieci i ryby głosu nie mają";)...ale pomyślę o tym, co zauważasz. Jeszcze raz dziękuję!


d.urbanska,
będę ;) Cieszę się, że wpadlaś z wizytą :)


Marek Adam Grabowski,
poniekąd tak się stało, duch odszedł w pokoju ducha ;) i narrator się zmienił. Dziękuję za wizytę.

EDyta To,
bardzo mi miło. Zapraszam :)

Pozdrawiam Was ciepło,
Jaga N.
AntoniGrycuk dnia 10.01.2021 01:24
Hej Jago,

Witaj po długim niebycie.
Co do końcówki: dzieci widują różne rzeczy, dorośli starają się to wyplenić, a potem sami opowiadają sobie historie o duchach itp. Czyż to nie ironia - uduczać dziecko tego, czego nam tak naprawdę brakuje?...
Podoba mi się tekst, bo jest tu połączenie s-f ze zwyczajnym tekstem poprowadzonym jak zdarzenia ze zwyczajnego życia.

Cytat:
Wiem, jed­nak, że za­baw­ki są bez­piecz­niej­sze

niepotrzebny przecinek przed "jednak".
Cytat:
Może dla­te­go mała za­miast mó­wić- wciąż świer­go­ta­ła jak pta­szek, dla­te­go na­zwa­łem ją Ptaś­ką.

Nie wiem, czy to poprawnie byłoby, ale ja zapisałbym zamiast myślnika (błąd spacji), przecinek i dodał drugi po "mała".
Cytat:
Nie chcia­ła tań­czyć, ani bawić się przy­nie­sio­ny­mi przez mamę skar­ba­mi z ogro­du.

W tym przypadku nie powinno być przecinka przed "ani".
Cytat:
Pa­trzy­łem jak Agata z Paw­łem przy­wią­zu­ją zwi­nię­ty w rulon ry­su­nek do pięk­ne­go tę­czo­we­go ba­lo­ni­ka. A potem ru­sza­ją na górkę za za­krę­tem.

Przecinek przed "jak". Oraz połączyłbym przecinkiem te dwa zdania, bo kontynuujesz myśl, co widział bohater.
Cytat:
Trud­no było mi było od­róż­nić ich twa­rze, ale do­my­śli­łem się, że Ptaś­ka wy­sy­ła prze­sył­kę z wiel­ką na­dzie­ją.

2 x było

Pozdrawiam
Jacek Londyn dnia 10.01.2021 10:48
Dzień dobry, Jago.

Stwierdzenie Darcona, że dość szybko wiadomo, who is who, jest zdecydowanie na wyrost. Co mogłoby zdradzić narratora? W początkowym fragmencie tylko zdanie, po którym nie następuje rozwinięcie akcji:

– Halo! Dzień dobry! Jest tu ktoś?! - Paweł krzyczał rozglądając się po podwórku. - Proszę się nie bać! To tylko nasza wesoła córeczka, Kalina. Radosna i bardzo kochana.

ale czy rzeczywiście zdradza? Narrator mógł po prostu przerwać swoją opowieść w tym miejscu, przechodząc do kolejnych scen.

Na temat wyżej zacytowanego fragmentu powiem natomiast co innego. Sposób, w który Paweł zwraca się do właściciela obejścia jest nienaturalny... chyba, że to ma być żart, ale też raczej nie kupiłbym tego. Pewnie lepiej byłoby skończyć na pytaniu.

Wracamy do who is who. Już bardziej rąbka tajemnicy uchyliłoby kolejne zdanie:

Zastanawiałem się, czy Ptaśka mnie widzi. Czasami wbijała we mnie swoje czarne, cygańskie oczy i przechylała głowę delikatnie w prawo.

ale jak się zastanowić, można patrzeć w sposób, jakby nie widziało się obiektu. Może lepiej zmienić delikatnie zapis, np. Patrzyła na mnie tak, że zastanawiałem się, czy mnie widzi.


Niezbyt trafione wydały mi się zdania:

Jestem pewien, że w czasach Świętej Inkwizycji zginęłaby niechybnie wraz ze swoją matką.
- chyba za mocne, po co sięgać aż do czasów Inkwizycji?,

To chyba właśnie wtedy postanowiłem zaingerować. - zaingerować? nie można inaczej?

Jest trochę spraw interpunkcyjnych do poprawy, przejrzyj tekst w wolnej chwili.

Wszystkie wymienione poprzednio niedoskonałości nie przysłaniają bardzo dobrego wrażenia, historia płynie, dociera do przemyślanego końca, a wszystko czyta się z zaciekawieniem. Niech żyją dobre duchy. :)

Pzdr
JL
Helena Dulska dnia 10.01.2021 12:15 Ocena: Świetne!
Przeczytałam z zachwytem. Pozdrawiam, Hela.
mike17 dnia 10.01.2021 14:22 Ocena: Świetne!
Jago, miniatura zrobiła na mnie wielkie wrażenie i dała moc wzruszeń :)
Niby cicha, spokojna i bez fajerwerków, ma w sobie coś, co sprawi, że będę ją bardzo długo pamiętał, bo?
Bo jako speca od męskiej prozy pociąga mnie delikatność i ulotność, subtelność i dobroć.
To wszystko znalazłem w Twojej miniaturze.
Jest to bajka, ta z najpiękniejszych, bo mówiąca o dziecku.
Od jakiegoś czasu domyślałem się, że narrator przemawia z zaświatów, ale bardzo zgrabnie to zakamuflowałaś :)

Poruszyło mnie to, co czytałem - wierzę w Paranormal, więc dziewczynka mogła nawiązać kontakt z nieżyjącym narratorem - zwłaszcza dzieci mają często takie uzdolnienia.

Dzieci w ogóle są bardzo zagadkowe: moja córka w dzieciństwie (i czasem teraz) mówiła jakieś zdanie głośno, a potem to samo szeptem.
Rozczulała mnie tym, choć nie wiem, dlaczego.

Jago, dałaś próbkę prawdziwej prozy :)
Pisz, a ja będę wracał jak niespłacony weksel :yes:

PS.

I ja napisałem miniaturę bardzo podobną do Twojej.
Byłoby mi bardzo miło, gdybyś zajrzała :)
Przeniesiesz się do innego świata.

https://www.portal-pisarski.pl/czytaj/53661/kimkolwiek-jestes-suzie
Jaga dnia 10.01.2021 22:34
AntoniGrycuk napisał:
Witaj po długim niebycie.Co do końcówki: dzieci widują różne rzeczy, dorośli starają się to wyplenić, a potem sami opowiadają sobie historie o duchach itp. Czyż to nie ironia - uduczać dziecko tego, czego nam tak naprawdę brakuje?

Tak, tak, tak, bardzo dziękuję! Dzieci mają moce, które tracą w kontakcie z dorosłymi;)
Bardzo, bardzo dziękuję za pochylenie się nad moim tekstem :)
Po niebycie jest bycie, więc wracam :)

Helane Dulska, bardzo mi miło!!!


Jacek Londyn,
dziękuję za cenne uwagi! Z Inkwizycją miałam na myśli skojarzenia z czarownicą, która tak naprawdę była KOBIETĄ WIDZĄCĄ WIĘCEJ ;)

Bardzio dzięuję
Mike, specu od męskiej prozy :)
Miło, że zagościłeś w moich skromnych progach. Bardzo dziękuję za ciepłe przyjęcie.


Cieszę się, że wróciłam. Tak tutaj swojsko i dobrze! Pozdrawiam Was ciepło,
Jaga N
magnat dnia 11.01.2021 20:53 Ocena: Świetne!
Dobre opowiadanie. Przeczytałem opowiadanie z dużą przyjemnością. Niby prosta, banalna historia a każe zastanowić się i pozostanie w pamięci. Pozdrawiam
tetu dnia 16.01.2021 14:32
Świetne opko. Warto było zajrzeć. Czyta się swobodnie, nic tu wymuszonego. Podoba się. Pozdrawiam.
Jaga dnia 17.01.2021 16:36
Magnat i Tetu

Bardzo dziękuję Wam za pozytywne komentarze :)
Jest mi niezmiernie miło!
Pozdrawiam ciepło,
Jaga N.
Leopold Chrust dnia 24.01.2021 23:06 Ocena: Bardzo dobre
:)
Jaga dnia 07.03.2021 21:08
Leopold Chrust, dziękuję :)
Kazjuno dnia 21.04.2021 07:50 Ocena: Bardzo dobre
Wypadało zajrzeć do Ciebie, Jago. Zaszczyciłaś moje progi, więc rozglądnąłem się po wnętrzu twojego domostwa. Początkowo wydawało się światem nieznanym, ale z ciekawością śledziłem, co dalej? Nie byłem tak przenikliwy jak większość komentatorów, którzy domyślili się, że narrator obserwuje Kalinkę zza światów.
Końcowy zwrot akcji mnie zaskoczył i chylę czoło. Nie raz rozmyślałem o mało znanych zaświatach. Podobnie do Mike17 jestem przekonany, co do ich istnienia.

Narracją końcowego dialogu udało Ci się zwrócić uwagę na niedostrzeganą na co dzień przez dorosłych inność dzieci. Może nie wszystkich(?), ale całkiem prawdopodobne, że górują nad nami, którzy przez racjonalne postrzeganie świata mamy stępione zmysły. Bogatsza wrażliwość dzieci pozwala im na rozwinięcie receptorów, które u nas zanikły. Kalina ma zdolność, dostrzeżoną przez Agatę: dostrzega i nawiązuje łączność z duchem sąsiada.
Spostrzegawcza mamuśka z Agaty.
Ale powyższy komplement nie należy się Agacie - bohaterce twojej miniatury. Nie mam wątpliwości, że to Ty Jago, włożyłaś w usta Agaty własne spostrzeżenia wynikające z osobistej wrażliwości i przemyśleń :| .

Gratuluję i ciepło pozdrawiam, Kaz
Jaga dnia 21.04.2021 23:48
Dzięki, Kaz, za wizytę. :) Miło Cię gościć w moim świecie duchów. ;) Rozbawiło mnie Twoje prywatne śledztwo dotyczące mojego postrzegania rzeczywistości. Nie będę ukrywać, bo i po co, że nie oddzielam ducha od materii. Wierzę nieustanne przenikanie, krążącą energię, którą przy odrobinie uważności można poczuć w sobie...i nie tylko... Może bardziej jestem Kaliną niż Agatą B) Pozdrawiam ciepło,
Jaga
Dobra Cobra dnia 22.04.2021 08:35 Ocena: Świetne!
Jak ja, glupi, nie natrafiłem wcześniej na tak wspaniałą opowieść???

Jago,

Opowiadanie w najlepszej z form. Analogie do Whartona same się cisną, co tylko dodaje chwały Autorce.


Piękna sprawa! I jak napisana!


Pozdrawiam i do następnego,

DoCo
Jaga dnia 23.04.2021 18:50
DoCo, jak zwykle kadzisz, a ja nie ukrywam, że lubię zapach kadzideł;). Każdy czytelnik, który zostawia ślad to dla mnie upominek pod choinką. Jeśli czytelnik jest zadowolony tzn. , że prezent przyniósł RADOŚĆ. Jeśli marudzi, to cieszę się, że doczytał do końca i jeszcze ma ochotę wyrazić zdanie. Whartona kiedyś bardzo lubiłam. Dla mnie to mega komplement.
Pozdrawiam ciepło,
Jaga
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
annakoch
17/01/2022 00:26
Fajne ! Pozdrawiam :) »
valeria
17/01/2022 00:26
niezłe, Florian obciął włosy:) »
Florian Konrad
17/01/2022 00:12
Podoba mi się »
Florian Konrad
17/01/2022 00:07
Jak to mawiają w talent shows - jestem na nie. Egzaltacja,… »
Florian Konrad
17/01/2022 00:06
Tytuł wygląda jakby był po łacinie! :) »
Florian Konrad
17/01/2022 00:05
Mega jest to pierwsze wersisko, meega! »
Yaro
16/01/2022 21:34
Dzięki Michał . Fajnie , że mnie odwiedziłeś cieszę się… »
mike17
16/01/2022 21:26
Jarku. masz prawo czuć się wolny i opróżniony z wszelkich… »
annakoch
16/01/2022 18:06
Witaj EDyto ! Bardzo lubię czytać Twoje teksty, pięknie… »
Dobra Cobra
16/01/2022 13:27
Calveidol, Jest nadzieja dla milionów… »
ZielonyKwiat
16/01/2022 11:51
Nie, Bóg nie kładzie się spać, tak myślę. »
annakoch
16/01/2022 11:47
Piękny erotyk Wiolinie ! Pozdrawiam serdecznie :) »
Carvedilol
16/01/2022 10:56
Dobra Cobra masz rację, z rozpędu nie załapałem, że już… »
Dobra Cobra
15/01/2022 19:16
""mam nadzieję, że teraz już nie sądzisz, że 18000… »
Marek Adam Grabowski
15/01/2022 19:08
Zajebiste! Uwielbiam czarny humor! Świetnie ośmieszyłeś… »
ShoutBox
  • ZielonyKwiat
  • 16/01/2022 15:29
  • AntoniGrycuk, dziękuję za odzew. Pytałam jednak o możliwość opublikowania (np. w czasopismach). W konkursach nie biorę udziału.
  • AntoniGrycuk
  • 16/01/2022 15:18
  • Nie ma sprawy, nic nie chcę za tę poradę, jest za free ;)
  • AntoniGrycuk
  • 15/01/2022 22:51
  • ZielonyKwiat, poszukaj na aktualnekonkursy.pl, tam bywają konkursy na dramaty, na ksiązki, na opowiadania. Masz szanse.
  • ZielonyKwiat
  • 15/01/2022 19:01
  • Ktoś wie, gdzie można opublikować dramat/ sztukę teatralną?
  • Dobra Cobra
  • 15/01/2022 18:53
  • Oka, po prostu wyczytałem w Twoim wpisie cierpienie i poszedłem Ci na pomoc. A spacery i odetchniecie świeżym powietrzem zawsze aktualne dla kazdego. Pozdrawiam
  • AntoniGrycuk
  • 15/01/2022 15:29
  • DoCo, naprawdę, nie bierz tego do siebie, że ja w ten sposób pojmuję literaturę kobiecą. Niepotrzebnie tak sie przejmujesz. Wyjdź sobie na spacer, odetchnij świeżym powietrzem.
  • Dobra Cobra
  • 15/01/2022 12:04
  • Antoni - nie wyrzucaj sobie, to proza kobieca, dlatego nie rozumiesz jej przesłodzenia ;) Babki lubią bajki o księciu z zamorskiego kraju, który - w zależności od typu opowieści - ma różne położenie.
  • AntoniGrycuk
  • 14/01/2022 20:51
  • Dla mnie jednak dwójka bohaterów jest zbyt doskonała. A opisy przesłodzone do bólu. Sam wątek romansowy jest dobry, ale sporo jest rzeczy strasznie naiwnych. Technicznie napisana raczej nieźle.
  • AntoniGrycuk
  • 14/01/2022 20:48
  • Właśnie przeczytałem "Narzeczoną nazisty", bestseller kobiety, która nie miała dużego powodzenia na konkurencyjnym portalu. Książka nie jest zła, kobietom może się chyba podobać.
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas