Mury mojego miasta - SylwiaJ
Proza » Obyczajowe » Mury mojego miasta
A A A
Od autora: O pewnej przyjaźni, która jest...

Sierpniowy wieczór. Taki cichy i jakby trochę zamyślony. Skupiony na tym, co wydarza się we mnie. W wnętrzności, która wzbijając się w niewymierną "ponadprzestrzeń" wymyka się spod wszelkiej kontroli. Wyprzedzając czas. Omijając materialny wymiar tego, co skuteczne. Zasłuchana w jego słowa. Zapatrzona w gesty. Szukając odpowiedzi na coś, co zdaje się być moim przeczuwaniem od lat. To jego rozedrganie spowodowane tym, co przed chwila zobaczyliśmy w kinie. Niby wspólnie, a jednak osobno. Każde z pojedyncza. każdy z poziomu własnego przeżywania i osobistych doświadczeń. Z odosobnienia znajdującego się się w tym niewidocznym punkcie własnych subiektywnych wrażeń. Codzienność i niecodzienność przesączająca się przez filtr kolejnego zatrzymania w fazie snu. Moja i jego. Moja i ludzi, których zmierzają przed siebie. Do swoich codziennych spraw. I gdy jeszcze chwilę chcemy ze sobą pobyć. Dopowiedzieć sobie to "coś", co takie nieoczywiste jest dla mnie, a co dla niego wydaje się być zachwytem i drżeniem słów. 

Idąc tak krok po kroku. Potykając się niejako o własną subtelność myśli. O pytania, które nie chcąc przekroczyć bram raju wciąż jeszcze zmierzają do piekła. Jakby to tam było radośniej, bliżej i cieplej. Jakby to tam było dostępniej. Może dlatego, że wyraźniej lub pewniej. Gdzie więcej nie znaczy, że to samo lub podobnie, a więc nijak... 

A jednak nie... To już nie to samo co było w nas kiedyś. Zamknięte na kłódkę drzwi. Otwierane z rzadka i tylko w konkretnych celach. Ja tobie coś tam załatwię, ty podpiszesz: o tu widzisz... I koniec. I może jakaś kawa gdzieś pomiędzy. szybko i niekoniecznie na temat...

To było tak dawno. Jakby w zupełnie innym świecie. W zamkniętych klatkach naszych wspólnych obaw. Choć takich trochę poprzecinanych na pół.

Wiesz - myślę sobie czytając tamten stary tekst, o którym ty nawet nie wiesz, bo skąd... - powstał tamtego lata. Tuż po obejrzeniu filmu "Idealne kobiety". Widziałam, że jesteś pod wrażeniem, gdy tymczasem ja... kobieta i matka... byłam nim wstrząśnięta. Bo niby wszystko takie idealne. Gra aktorów. Zdjęcia. Sceny. I te bezwstydne obrazy... ta ich pozorna czystość... niewinność. Odgrywanie miłości, która zdaje się być nie więcej niż pustką i głodem, nienasyconych życiem kobiet.

Sierpniowe niebo zdało się być tak samo czyste jak tamto australijskie. I tylko brakowało nam do szczęścia zatrzymania na jakiejś odległej plaży. Gdzie nasza samotność wypłukana w regularnym rytmie fal, domknęła by nasze tęsknoty w jakimś pozytywnym finale. Gdy tymczasem ja i ty... Tak bardzo od siebie dalecy i jednocześnie tak bliscy. Patrzący na ten i nie inny świat jakby z innych stron, poszerzając go o wspólne horyzonty tego, to być może, a być nie musi. I gdy wspólne przebywanie zdało się być otwarciem na to, co odnajduję w sobie dziś. 

Improwizacje stały się moim życiem. Słowa, których moc objawia się tylko teraz i tu. Zeszłoroczny śnieg jest taki sam jak wspomnienie tamtego wieczoru. Choć może i nie, bo... Śnieg, którego nie było albo którego chłodu nie pamiętam nie ma w sobie nic, co mogłoby uruchomić we mnie jakieś nowe teraz. Tamten sierpień wydarzył się naprawdę... Widzę jak kolejny raz okrążamy galerię handlową i jak przysiadamy na ławce. Rozmawiamy jeszcze ze sobą przez chwilę, próbując zachować w sobie zarówno ten twój zachwyt jak i moje zgorszenie tym, co jeszcze chwilę temu zobaczyłam w kinie. 

To nasze skupienie i cisza, która zapada w nas i wokół nas. Gdy to, co niedopowiedziane, zdaje się opowiadać najpełniej o tym wszystkim, co trafione i nietrafione. Co przeżyte i zasmakowane razem lecz nie zawsze na pół. 

I pomyśleć, że żadne z nas nigdy nie było niczyją połówką. Zasłuchani w siebie stawaliśmy się coraz bardziej absolutną pełnią samego siebie nasze niewidoczne życiowe bagaże, przemykały obok nas jak cień. i gdy tamten obraz wymykając się spod mojej powieki, namalował siebie czernią atramentu na białej kartce papieru. Chwilowa wrażliwość, której sens dogonił mnie w chwili, gdy ty sam byleś dla mnie jakby cieniem. 

Dzięki tobie miasto stało się takie moje. Serdeczne i bliskie. Jego mury przemawiają do mnie twoim głosem. Tyle o nim wiesz - myślę, potykając się o własną tęsknotę. Mając na myśli nasze tamte spacery i czas stracony na nie wiadomo co.

Gdyby nie ty... Pewnie byłabym dziś zupełnie inna.

Utkana z twoich słów. Z opowieści o platanach czy domku Rabina, który stojąc tam gdzie stał, do dziś... stał się zupełnie czymś innym. I gdy nasza przyjaźń, która rozpadła się po pierwszej większej burzy zamigotała dziś złotą nitką Kintsugi. Sklejona prawdziwości tego, co było. Otwarta na to, co jest.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
SylwiaJ · dnia 27.01.2021 10:07 · Czytań: 244 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 5
Komentarze
Darcon dnia 27.01.2021 10:12
Miałem Cię zapytać, Sylwio, o czym to jest, ale widzę w przedmowie, że o przyjaźni. Przyznaję, że czytając minaturę nie wpadłem na to. I nadal nie jestem pewien, czy to jest o przyjaźni. Wydaje się być bardziej swobodnym wypowiadaniem myśli, niż rzeczywistą próbą "starcia" z podjętym tematem.
Pozdrawiam.
JagodaD. dnia 27.01.2021 10:39
Dla mnie bardzo przyjemna forma rozważań nad przyjaźnią. Ciekawie czyta się czyjeś myśli, ta moc zagłębienia się w umysł innej osoby. Jest to forma, która do mnie przemawia. Podoba mi się, że myśli nie są do końca spójne i autor nie chce nam na siłę przekazać historii od "a" do "z" tylko toczy się to własnym rytmem jak zazwyczaj myśli toczące się w naszych głowach.
Pozdrawiam
SylwiaJ dnia 27.01.2021 12:11
No cóż... Muszę się przyznać, że ja tak czasem mam. Zapisany od lat tekst, który powstał w oparciu o jakieś wydarzenia, przemyślenia. I nagle siadam wieczorem... I myślę: może coś napiszę... No i zaczynam. Od próby przepisywania. A, że z przepisywaniem mam kłopot, bo to już jakieś stare i nieaktualne, to tekst zmienia postać. Potem robi się późno. Ja zmęczona. Coś tam niby poprawiam. I w pewnym momencie stwierdzam: ok. Zapisuję. Stąd pewnie błędy, które potem poprawiam. Tekst jest o przyjaźni. I to o takiej przyjaźni, która ma swoją historię kłótni, pogodzenia. Bardzo ciekawa relacja i niewykluczone, że wrzucę kiedyś jeszcze jeden tekst - ale tamten już... przepisze.
Darcon dnia 27.01.2021 19:58
Wiesz, Sylwio, to jest w zasadzie miniatura. Ja nie mówię, że musi być super poukładana, ale teraz zabrakło mi wyraźnego początku i końca. Bohaterka zdaje się skakać z myśli na myśl. Co prawda nikt tego nie zabrania, ale tak można bez końca. A teksty publikowane różnią się od tych, pisanych do szuflady tym, że chcemy, aby ktoś to przeczytał. Idąc dalej, chcemy coś czytelnikowi przekazać. Jeszcze lepiej, jak wyciągnie z tekstu coś dla siebie. Ale to wtedy powinno się napisać tekst dla czytelnika, nie tylko dla siebie. ;)
Pozdrawiam.
Madawydar dnia 29.01.2021 14:20
To wszystko jest zbyt poetyckie, jakby ze snu. Dla mnie to w zasadzie jest poetycka proza. Słowa i zdana, metafory piekne, ale niz z nich nie wynika. To malutki fragment rozważań jakiejś osobowości, wyrwany z kontekstu, zapis myśli i tyle, nic więcej.

Pozdrawiam

Mad
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
ZielonyKwiat
24/01/2022 10:34
Wiersz jak wiersz. To moje zdanie. »
pociengiel
24/01/2022 10:29
daj se luzik, popuść guzik »
Wiolin
24/01/2022 09:50
Valerio. Widzę w tym wierszu wiele niegramatyczności...… »
Wiolin
24/01/2022 09:29
Witaj Anno. No tak, przyznaję że nie brakuje temu… »
Wiolin
24/01/2022 09:14
Witaj Przyszyty. Wiesz przecież że wiersz nie musi… »
przyszycguzik
24/01/2022 01:26
Wściekłość i żal jak echo budzą się w koszmarze. To taka… »
Florian Konrad
24/01/2022 01:26
Dziękuję serdecznie! Bardzo trafnie odczytany początek.… »
Florian Konrad
24/01/2022 01:25
No cóż, trudno się mówi, dziękuję. »
przyszycguzik
24/01/2022 01:22
Czy niegramatyczność jest zamierzona? Moim zdaniem… »
przyszycguzik
24/01/2022 01:20
Usunąłbym lep­szym wy­bo­rem, bo to jakoś razi - trochę… »
przyszycguzik
24/01/2022 01:10
Sytuacja liryczna dosyć mętna - ukryta w tysiącu domysłów i… »
przyszycguzik
24/01/2022 01:07
Ten wiersz z kolei mniej mi się podoba. Początek nie wciąga.… »
przyszycguzik
24/01/2022 01:03
Guzik z trzeciej zwrotki od końca trzeba przyszyć!… »
przyszycguzik
24/01/2022 00:56
Zapewne zatem niedługo świat zaroi się od fanów Twojej… »
pociengiel
24/01/2022 00:06
jestem niereformowalny »
ShoutBox
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 20:04
  • Dobra, wystarczy tej gadki o niczym.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:58
  • A to zależy co się założy. Ja czasem wolę zapytać Nikogo, niż gadać z Bylekim-ś.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:56
  • Jakże ja bym chciał tak skasować, ale nie mam kogo i za co.
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 18:54
  • A ja, z założenia, nie pytam nikogo o nic.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:52
  • Gdybym wiedział o co chodzi, to bym się nie pytał Kogoś, ale Nikt nie odpowiada. A że jestem Niewiedzący, to pytam i Wiedzących.
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 18:45
  • Skasowałam. znów włączyła mi się autocenzura.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:43
  • Obie miejscówki leżą niedaleko Gdzieśtam.
  • ZielonyKwiat
  • 20/01/2022 18:41
  • A ja znam takich z Znikąd. to chyba niedaleko od Nikąd.
  • ApisTaur
  • 20/01/2022 18:38
  • Znałem wielu Niktów, z reguły byli z Nikąd i wracali tam, skąd przybyli. Są niezapamiętywalni i postrzegani jako deja vu.
Ostatnio widziani
Gości online:36
Najnowszy:Quidem
Wspierają nas