Rozdział 10: Nieudany koniec podróży oraz nowe zadanie - Werka96
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Rozdział 10: Nieudany koniec podróży oraz nowe zadanie
A A A

Następnego dnia podróżnicy wyruszyli wcześnie rano. Wraz z  Mendogiem Groźnym doszli do końca Wiśniowego Lasu, gdzie znajdowała się granica między Królestwem Wysokiej Góry a  Wiśniowym Królestwem. Pożegnali się z przywódcą myśliwych i  wkroczyli na teren królestwa, z którego pochodzili Nana oraz Gelb. Księżniczki wraz z  łucznikiem  zmierzali w stronę najbliższej miejscowości. Podczas wędrówki Nana myślała o swoim ostatnim omdleniu. Obawiała się, że może często dochodzić do takich sytuacji, ale uspokajała się, mówiąc do siebie w myślach, że nie mdleje tak często jak pół roku temu oraz uciekła z wieży. Z powodu choroby bała się to zrobić, ale w końcu się odważyła i nie żałowała swej decyzji. W czasie tej podróży spotkała dwoje ludzi, którzy jej pomagali, a także zobaczyła wiele pięknych krajobrazów. Dla Nany było to o wiele atrakcyjniejsze niż ciągłe siedzenie w książkach. 

W małym miasteczku cała trójka uzupełniła zapasy jedzenia i  kupiła inne potrzebne rzeczy. Nana rzuciła na siebie specjalne zaklęcie, dzięki któremu nikt z mieszkańców jej nie mógł rozpoznać. Po zakupach Nana, Gelb i Rossanna poszli do restauracji. Podczas posiłku Rossanna pisała coś na kartce.

– Co tam piszesz? – zapytała Nana.

– Muszę skontaktować się z moją przyjaciółką z zamku – odparła Rossanna. – Obiecałam jej, że jak wyjdę z Wiśniowego Lasu, to odezwę się do niej.

– Myślałam, że nie masz nikogo bliskiego w zamku – zdziwiła się Nana. 

– To jest służąca, która pomogła mi się przygotować do podróży. Bardzo jej jestem za to wdzięczna – powiedziała z uśmiechem Rossanna. 

– Mi pomagał skrzat – rzekła Nana. – Przychodził do mnie codziennie z jedzeniem.

– Wymyśliłaś może  jeszcze jakieś inne argumenty dla swojego taty? – zmienił temat Gelb.

– Nie – odparła Nana. – Przez te wszystkie nasze przygody zapomniałam o tym, ale myślę, że to, co ty mi powiedziałeś, powinno go przekonać. 

– Do czego masz zamiar przekonywać swojego ojca? – spytała Rossanna.

Nana opowiedziała jej o swoim zamiarze rozmowy z rodzicami na  temat jej ucieczki z wieży.

Gdy wyszli z miasta, zobaczyli przed sobą krajobraz pozbawiony drzew i krzewów. Kroczyli jedynie po skąpej trawie. Szli tą drogą aż  do  południa. O tej porze zatrzymali się, żeby coś zjeść. Niespodziewanie Nana zemdlała. Gelb szybko ułożył ją na kocu. Wraz z  Rossanną postanowili poczekać, aż się księżniczka obudzi.

– Myślisz, że Nana może być na coś chora? – zapytał Gelb Rossannę.

– Nie mam pojęcia – odparła Rossanna. – Może ją zapytamy?

– Chyba warto – rzekł Gelb. Nagle Nana otworzyła oczy i  podniosła się.

– Znów zemdlałaś – Rossanna rzeczowo zwróciła się do koleżanki.

Na to Nana nic nie odpowiedziała, tylko rozpłakała się.

– Nie martw się, to nie twoja wina. – Próbował uspokoić ją Gelb.

– Wiem, ale przez to spowalniam nas – rzekła Nana przez łzy. Rossanna usiadła obok niej i spytała wprost:

– Chorujesz na coś? Wiesz w ogóle coś o tym?

– Tak – odpowiedziała Nana. – Cierpię na chorobę śpiącego króla. Możemy już jeść?

– Czyli mdlejesz tylko? – zapytał Gelb.

– Najwyżej potem jestem senna cały dzień i tyle – odparła szybko Nana i podeszła do kotła.

Podczas obiadu wszyscy milczeli. Gelb i Rossanna postanowili o  nic więcej nie pytać Nanę, ponieważ widzieli, że księżniczka nie lubi rozmawiać o swojej chorobie. Najważniejsze było jednak to,  że  dowiedzieli się o przyczynie omdleń u księżniczki Królestwa Wysokiej Góry.

Gdy zjedli obiad, ruszyli w dalszą podróż. Trawa zaczęła zmieniać kolor na czerwony.

– Zbliżamy się do Czerwonego Lasu! – zawołała wesoło Nana. Oznaczało to, że już niedługo spotka się ze swoją babcią.

– To jak długo będziemy szli przez ten las? – zapytała Rossanna.

– Myślę, że do wieczora obejdziemy połowę lasu – odparła Nana.

– Ja też tak sądzę – uśmiechnął się Gelb i cała trójka weszła do  Czerwonego Lasu.

Obszar ten nie bez powodu nazywał się Czerwonym Lasem. W tym miejscu trawa była bordowa, a liście drzew i krzewów w innych odcieniach czerwieni oraz rosło w nim pełno wysokich drzew. Nana i  Gelb bardzo dobrze znali drogę, więc czuli się pewnie. Rossannie natomiast niezbyt podobał się wszechobecny czerwony kolor.

– Są w nim jakieś zwierzęta? – zapytała.

– Niedźwiedzie, wilki, wiewiórki oraz wiele gatunków ptaków – odrzekł Gelb.

– A czy ktoś z was dobrze zna ten las? – spytała znów Rossanna.

– Ja i  Gelb znamy go bardzo dobrze i się w nim nie zgubimy! – odpowiedziała wesoło Nana.

– Mam nadzieję... – rzekła ponuro księżniczka z Wiśniowego Królestwa. – Ta czerwień mnie przeraża.

Gelb i Nana zaśmiali się.

Zrobiło się już ciemno. Podróżnicy rozłożyli swoje namioty oraz  rozpalili ognisko, aby odstraszyć zwierzęta. Rossanna nie mogła zasnąć przez prawie całą noc, przez co następnego dnia nie czuła się najlepiej.

– Aż tak bardzo nie lubisz tego lasu? – zapytał Gelb ze śmiechem.

– Nic nie poradzę na to, że to miejsce tak na mnie działa! –zdenerwowała się Rossanna.

– Nie kłóćcie się! – odezwała się Nana. – Zbierajmy się, bo nie zdążymy na obiad do mojej babci!

– To ona wie o nas? – zdumiał się Gelb.

– Nie, ale ona zawsze robi sobie obiad przynajmniej na  kilka dni, więc dla nas na pewno wystarczy, ale chciałabym, żebyśmy zjedli świeży posiłek – odparła Nana i wszyscy wstali ze swoich miejsc, aby się przebrać.

Nana miała rację. Około południa wyszli już z Czerwonego Lasu. Przeszli kawałek w prawą stronę i ujrzeli ogromne jezioro. U brzegu znajdował się piękny dom średniej wielkości. Miał zielony dach ze  szpiczastymi końcami, a elewacja była czerwona, a okna czarne. Niedaleko budowli znajdował się mały ogródek. Gdy zbliżali się do  drzwi, Rossanna gwizdnęła i zza krzaków wyskoczyli rycerze króla Hansa. Każdy miał na napierśniku białego orła i nosił błękitną pelerynę. Żołnierze pojmali Nanę i Gelba. Jeden z rycerzy, którzy chwycili Nanę, oświadczył:

– W imieniu króla Królestwa Wysokiej Góry, księżniczko Nano, zostajesz pojmana wraz ze swoim towarzyszem!

– Co to ma być?! – krzyczała Nana. – Skąd król Hans wie o mojej ucieczce z wieży?!

Rossanna stała i patrzyła na całą sytuację z drwiącym uśmiechem.

– Ale ty jesteś naiwna, Nano – powiedziała Rossanna. – Myślałaś, że pomogę ci w  tej twojej głupiej podróży?

– A więc to wszystko twoja sprawka?! – krzyknął Gelb – Po co to  zrobiłaś?!

– Gdy Nana pokonała potwora spod wieży i bariera została zniszczona, rodzice jej od razu się o tym dowiedzieli – opowiadała Rossanna –- Królowa Klementyna napisała do mnie. Powiedziała mi, że  jeżeli chcę również uciec ze swojej wieży, może mi zagwarantować, że moi rodzice przyjmą to ze spokojem. W zamian za to miałam znaleźć ciebie, Nano i powiadomić ich o twoich zamiarach.

– Ty suko! – zdenerwowała się Nana. – Zapłacisz mi za to! Nienawidzę cię!

– Trzeba było wcześniej się zorientować! – zaśmiała się Rossanna. – Może tysiąc sztuk złota sprawiłoby, że nie puściłabym pary ust!

Rycerze uśpili Gelba i Nanę za pomocą specjalnych oparów z  kryształowych kamyczków, które pojawiały się, gdy wojownicy cisnęli nimi o ziemię. Babcia Nany chciała uratować swą wnuczkę, ale  również nawdychała się pary i straciła przytomność. Jeden z rycerzy zaniósł ją do domu. Przywódca drużyny dał zapłatę Rossannie i  dziewczyna uciekła do lasu. Nana za to została odprowadzona do  swego pokoju i zamknięta na klucz, a Gelb wylądował w lochu. Księżniczka była zdruzgotana. Przeszła tak długą drogę, która kosztowała ją wiele wysiłku i odwagi. Jeszcze w dodatku jej dobry towarzysz trafił do więzienia, a towarzyszka ją oszukała. Gdy myślała o  tym wszystkim, do jej pokoju wszedł król Hans z królową Klementyną.

– Czy ty zwariowałaś?! – krzyknęła matka. – Dobrze wiesz, że nie możesz się przemęczać! Jeszcze podróżowałaś z jakimś biednym łucznikiem!

– On nie ma z tym nic wspólnego! – krzyknęła Nana. – Gelb pomógł mi z własnej dobrej woli i spotkaliśmy się przez przypadek. Gdyby nie on, skończyłabym jako obiad dla pająka!

– Ale podjęłaś się niebezpiecznej podróży! – krzyczał również ojciec. – Dlaczego to zrobiłaś?

– Bo miałam dosyć siedzenia w tej durnej wieży! – odpowiedziała Nana – Czułam się w niej jak w więzieniu!

– Trzeba było czekać na rycerza, który zdoła cię uwolnić! –wrzeszczała dalej matka. – Szwarca poczekała i teraz nie ma takich problemów jak ty!

– Nie jestem taka jak Szwarca! – powiedziała ostro Nana. – Miałam dosyć czekania na jakiegoś dupka, który zechce mnie łaskawie uwolnić! Chciałam wziąć sprawy we własne ręce!

– I teraz widzisz, jak to się skończyło! Jesteś znów zamknięta! –oznajmił stanowczo król i rodzice wyszli z jej pokoju. Gdy tylko drzwi zostały zamknięte, Nana zaczęła bić pięścią w poduszkę i rzucać książkami w ścianę, a potem szlochać.

Nana przez kilka tygodni nieustannie przebywała w swoim pokoju, przez co czuła się w  nim, jakby była w wieży. Wychodziła z niego tylko wtedy, gdy miała zjeść posiłek z rodziną. Rodzice w ogóle się do niej nie odzywali. Szwarca nie miała czasu z nią rozmawiać –  była zajęta podróżami ze  swoim wybawicielem i również nie chciała. Jednak pewnego wieczoru weszła do Nany pokoju. Księżniczka była bardzo zdziwiona widokiem swojej siostry. 

– Rodzice coś ode mnie chcą? – zapytała Nana chłodno, unosząc wzrok z nad książki. 

– Nie, przyszłam z tobą pogadać – odparła Szwarca. – Nie odzywałam się do ciebie przez dłuższy czas, bo  się bałam, że rodzice mnie ochrzanią. Ale w końcu sobie pomyślałam, że  przecież mi nie zabronią z tobą porozmawiać, a poza tym bardzo chciałabym, żebyś mi opowiedziała o swojej ucieczce z wieży. To naprawdę wyczyn!

– Moja ucieczka z wieży to nie był żaden wyczyn – burknęła Nana. – Wyczyn to by był, gdyby się nie skończyło tak, jak się skończyło! 

Po tych słowach zamknęła głośno książkę i ze złością powiedziała:

– Gdybym tylko wiedziała, że Rossanna mnie zdradzi! Gdybym wiedziała o tym, to bym nie była znów w więzieniu! Jestem kompletnym zerem! 

– Nana, nie jesteś żadnym zerem – powiedziała łagodnie Szwarca. – Gdybym była na twoim miejscu, to nie wiem, czy bym odważyła się na  coś takiego. 

– I co z tego, że się odważyłam uciec?! – Rozpłakała się Nana – Zapomniałam o tym, że przez tę barierę rodzice dowiedzą się, że  wyszłam z wieży! Gdybym coś z tym zrobiła, Rossanna nie  zdradziłaby mnie! Być może bym jej nigdy nie spotkała! 

Po tych słowach Nana przytuliła się do Szwarcy. Było jej naprawdę przykro. Cały czas myślała o Gelbie. Nawet nie wiedziała, co się z nim działo, co ją bardzo martwiło. 

– To może byś mi opowiedziała o swoich przygodach? – zapytała Szwarca, próbując uspokoić starszą siostrę. 

– Mogę – rzekła Nana, wycierając oczy. 

Dziewczyny do późnego wieczora siedziały razem w pokoju Nany. Księżniczka Nana opowiadała księżniczce Szwarcy o swej podróży do  domu. Siostra Nany słuchała jej z wybałuszonymi oczami. Gdy Nana skończyła opowiadać, Szwarca zawołała:

– Ale super! Ja też chciałabym wybrać się w taką podróż! 

– Trochę się najadłam strachu, ale w sumie nie było źle... – rzekła Nana. – Mogę cię o coś poprosić?

– Pewnie, mów – odparła Szwarca. 

– Czy mogłabyś się dowiedzieć, czy Gelb jest jeszcze w lochach? – zapytała Nana.

– Oczywiście! – zawołała wesoło Szwarca. – Dobra, siostro, ja idę do siebie. Muszę odpisać na listy od koleżanek.

Po tych słowach Szwarca pożegnała się z siostrą i wyszła z jej pokoju.

Następnego dnia zakończył się areszt domowy Nany. Przez cały dzień księżniczka miała pełno obowiązków: musiała nadzorować organizację przyjęcia urodzinowego mamy, ponieważ królowa Klementyna nie czuła się najlepiej, musiała zająć się również rekrutacją nowych służących. Wykonywanie tych obowiązków zeszło jej cały dzień. Jej młodsza siostra pojechała na spontaniczną wycieczkę wraz ze  swoim wybawicielem, co bardzo zdenerwowało Nanę. Postanowiła sama się dowiedzieć czegoś o Gelbie, ale strażnicy więzienni nie chcieli jej nic powiedzieć. Gdy Szwarca wróciła wieczorem do domu, Nana była trochę na nią zła.

– Jak zwykle musi coś jej wypaść głupiego wtedy, gdy jest dużo roboty! I oczywiście wszystko jest na mojej głowie! – mamrotała cicho Nana, idąc do swojego pokoju. Nagle usłyszała głos:

– Nano, mam wieści!

Nana odwróciła się i zobaczyła swoją siostrę.:

– Co się stało? – zapytała.

Szwarca podbiegła do niej i oznajmiła:

– Zanim pojechałam na wycieczkę, poszłam się spytać strażników więziennych o twojego towarzysza. – odpowiadała Szwarca. – Okazało się, że przesiedział w  lochach tylko dwa dni i go wypuścili. Był przesłuchiwany tylko pod kątem uczestniczenia w twojej ucieczce.

– Co za ulga! – rzekła Nana. – Bałam się, że przeze mnie będzie miał ogromne problemy.

– Powiedział, że chciał cię tylko pilnować. Pragnął, abyś bezpiecznie wróciła do domu – dodała Szwarca.

– Dziękuję! – uśmiechnęła się Nana i przytuliła siostrę mocno.

Nana była tak podekscytowana tą wiadomością, że aż wyszła z  zamku. Był ciepły, letni wieczór. Księżniczka postanowiła pospacerować samotnie po okolicy nieopodal zamku. Miała na sobie czerwoną sukienkę w  czarne kwadraty z krótkim rękawem sięgającą jej do  kolan. Jej ciemne włosy były związane w kok. Nana przechadzała się wśród domów przeznaczonych dla służby. W końcu poszła nad kraniec góry, skąd było widać dużą część królestwa. Usiadła na ciepłych od  słońca kamieniach i  zaczęła wpatrywać się w miasto. Bardzo chciała wydostać się z zamku i chociaż udać się do babci. Ta podróż z wieży sprawiła, że obudziło się w niej pragnienie zwiedzania świata i  odkrywania tajemnic. Chciała dowiedzieć się koniecznie, skąd wzięła się tradycja zamykania księżniczek w wieżach i co wywołało obecny konflikt pomiędzy Krajem Białego i Czarnego Orła. Księżniczka Nana zastanawiała nad tym, co  począć w jej sytuacji. Doskonale znała rodziców i zdawała sobie sprawę z tego, że nie pozwolą jej iść do babci. Nagle zobaczyła w dole dwóch mężczyzn. Gdy przyjrzała się im bliżej, zauważyła, że jeden z nich to był Gelb. Obaj panowie się przytulali. Kiedy uwolnili się z uścisku, Nana zawołała:

– Cześć!

Obaj panowie popatrzyli się w jej stronę. Chwilę postali i poszli.

– Chyba mnie nie zauważyli – powiedziała do siebie Nana. Podniosła się z kamieni i pobiegła na dół. Po chwili ujrzała Gelba i jego towarzysza.

– O! – zawołał wesoło Gelb – To faktycznie byłaś ty, księżniczko!

Przyjaciel Gelba ukłonił się Nanie i oświadczył:

– Nazywam się Roku. Pracuję wraz z Gelbem jako łucznik na  dworze...

– Roku pracuje ze mną i jest moim chłopakiem! – przerwał mu Gelb.

–  Gelbie, nieładnie przerywać komuś! – Skarciła Nana swojego kolegę – A zwłaszcza swojemu chłopakowi!

Gelb lekko się zarumienił i bąknął:

– Przepraszam, Nano.

– Możesz do księżniczki zwracać się tylko po imieniu? – zdziwił się Roku. Był nieco wyższy od Gelba. Nosił granatowy kostium składający się luźnej koszuli, zapiętej do połowy tułowia. Koszula miała szerokie rękawy, długie do łokcia. Spodnie miał wąskie na górze, lekko szerokie na końcu. Cały kostium był bawełniany. Roku miał na nogach czarne sandały. Młody mężczyzna nosił również pas, do którego miał przymocowaną karabelę, a na plecach kołczan wraz z łukiem. Miał długie, czarne włosy, zawiązane w  kucyk sięgający do połowy pleców. Oczy Roku były niebieskie.

– To gdzie idziesz, księżniczko? – zapytał Roku.

– Idę na spacer – odparła Nana. – A wy?

– My idziemy właśnie do twojego ojca – odpowiedział Gelb.

– Król Hans ma dla nas pewną propozycję i chce się z nami zobaczyć – dodał Roku.

–To się pośpieszcie, żebyście się nie spóźnili! – rzekła wesoło Nana. – Mój ojciec nie lubi spóźnialskich!

Po tych słowach księżniczka pożegnała się z chłopakami i poszła dalej.

W tym czasie, gdy Nana przechadzała się po parku nieopodal zamku i zastanawiała się, jaką podjąć decyzję w swoim życiu, które chciała za wszelką cenę zmienić, Gelb i Roku weszli do sali tronowej. Król Hans siedział na swoimi tronie. Gdy łucznicy znaleźli się bezpośrednio pod schodami prowadzącymi do tronu, obaj jednocześnie uklękli przed swym władcą i chórem zawołali:

– Witaj, Wasza Królewska Mość!

– Cieszę się, że przyszliście punktualnie – oznajmił król. – Jak zapewne się już dowiedzieliście, mam dla was pewną propozycję.

– Słuchamy z największą przyjemnością, panie – odezwał się Roku, podnosząc głowę. Gdy skończył swą wypowiedź, od razu spuścił głowę w dół i patrzył się w podłogę, tak samo jak Gelb. Władca Królestwa Wysokiej Góry oświadczył:

– Jak dobrze wiesz, Gelbie, moja córka, Nana, uciekła ze swojej wieży. Jej czyn bardzo mnie zbulwersował. Obawiam się, że może często uciekać do swojej babci, Anny, która nauczyła ją tej niebezpiecznej sztuki, jaką są czary.

– Panie, czy mógłbym coś powiedzieć? – odezwał się Gelb po  chwili ciszy, podnosząc głowę. Król skinął twierdząco głową.

– Podczas wspólnej podróży księżniczka powiedziała mi, dlaczego uciekła z wieży.

– Znam powody jej ucieczki i są bezsensowne – rzekł król tonem nieznoszącym sprzeciwu. Gelb chciał coś jeszcze powiedzieć, ale Roku szepnął do niego:

– Nie mów już nic, bo będziemy mieli kłopoty.

– Czy to wszystko, Gelbie? – zapytał król.

– Tak – odparł Gelb, spuszczając głowę.

– Chcę, żebyście byli jej ochroniarzami – oświadczył król Hans. – Nie wiem, czy wiesz o tym, Gelbie, ale księżniczka Nana jest chora na  chorobę śpiącego króla, co objawia się częstymi omdleniami z  powodu stresu lub po wzmożonym wysiłku fizycznym. Niedługo rozpocznę działania wojenne na granicach mojego królestwa. Nie chcę jej tym martwić, więc postanowiłem dokonać wszelkich starań, aby  ukryć przed nią ten fakt. Z tego powodu chcę, żebyście się z Naną udali nad Samotne Jezioro, gdzie znajduje się jedna z moich wież, pod  pretekstem wspólnej podróży. Tam się jej na pewno spodoba. Będzie mogła sobie pisać listy, a po drodze odwiedzi kilka ludów i  porozmawia sobie z nimi w ich językach.

– Czy mogę zadać pytanie, Wasza Wysokość? – zapytał Roku.

– Oczywiście – odrzekł król Hans.

– Co mamy zrobić, jeżeli księżniczka domyśli się, że to nie jest zwyczajna wycieczka?

– I tutaj zaczyna się wasze prawdziwe zadanie – oznajmił król. – Macie zrobić wszystko, żeby się nie domyśliła, że ta podróż to tylko sposób na ukrycie przed nią prawdziwej sytuacji w królestwie. Macie ją zajmować wszystkim na wszelkie sposoby. Nana ma zachwycić się tą podróżą i nie mieć żadnych podejrzeń. Jeżeli się domyśli, nic wam nie grozi. Po prostu nie dostaniecie zapłaty. Jednak jeżeli jej powiecie, o co chodzi, to grozi wam zwolnienie ze służby u Henryka Odważnego. Misję zaczynacie jutro po południu.

– Tak jest! – rzekli chórem łucznicy.

– Możecie się oddalić! - powiedział król i Roku wraz z Gelbem wyszli z Sali tronowej.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Werka96 · dnia 21.02.2021 10:45 · Czytań: 242 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 1
Komentarze
Marek Adam Grabowski dnia 16.10.2021 13:59 Ocena: Bardzo dobre
Temat zdrady ciekawy. Ogólnie bardzo lubię tę serię.

Pozdrawiam
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Lilah
01/07/2022 20:01
Abi, cała przyjemność po mojej stronie. :) To… »
Florian Konrad
01/07/2022 19:04
Dziękuję Wszystkim!!!!!!! Nawet Pierwszemu :) Nie, żebym się… »
Florian Konrad
01/07/2022 19:02
Dziękuję. »
Dobra Cobra
01/07/2022 17:35
Ja tu widzę SAME pozytywne zmiany u bohatera tego jakze… »
Jacek Londyn
01/07/2022 08:08
Wolnyduchu, Mareczku, dziękuję za znak na… »
Abi-syn
30/06/2022 22:57
Atutem tego wiersza jest autentyczność, wiersz pisany… »
Abi-syn
30/06/2022 22:46
Dzięki: No i trafiały się u mnie też i gorsze teksty,… »
Abi-syn
30/06/2022 22:06
Wolna Duchem, "wyciągłaś" B) B) z niebytu tekst,… »
Madawydar
30/06/2022 20:55
Taka chwila przed pierwszym aktem, oczekiwanie, kondensacja… »
Yaro
30/06/2022 19:52
Dziękuję Duszku jesteś bardzo potrzebna i niesiesz dobre… »
wolnyduch
30/06/2022 19:47
Specyficzne poczucie humoru, jak dla mnie jest to wiersz… »
wolnyduch
30/06/2022 19:44
Jak dla mnie świetny, rytmiczny 13 zgłoskowiec, a z takimi… »
wolnyduch
30/06/2022 19:29
Dobry wiersz do zatrzymania, pozdrawiam. »
wolnyduch
30/06/2022 19:18
Witaj Abi - syn No cóż, może i nie musiałam, ale na ogół… »
Mareczek
30/06/2022 17:03
Delikatnie płynie Twój wiersz,bije z niego autentyzm.Pełne… »
ShoutBox
  • ApisTaur
  • 01/07/2022 22:13
  • W sezonie ogórkowym, tłok tylko na plażach ;)
  • Materazzone
  • 28/06/2022 17:24
  • Dawno mnie tu nie było. Strasznie mało tu życia jest :(
  • Kuba1994
  • 19/06/2022 15:13
  • Witam poszukuję kogoś kto oceni moją książkę ?
  • Dobra Cobra
  • 12/06/2022 11:46
  • Nie ma co do tego wątpliwości. Ukłony.
  • Kazjuno
  • 12/06/2022 09:01
  • Noblesse oblige
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:58
  • PS Zburzyć twierdzę i taktyczny odwrót.
  • Kazjuno
  • 11/06/2022 13:54
  • Dzięki Dobra Cobro. Aż rzuca się w oczy że jesteś obcykany w kodeksie rycerskości. Serdecznie pozdrawiam, Kaz
  • Dobra Cobra
  • 11/06/2022 08:02
  • Serwując się ucieczką uratowałeś swoją męską cześć ;) Zuch chłopak!
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas