Rozdział 11: Podróż z konieczności i tajemnicza czarownica - Werka96
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Rozdział 11: Podróż z konieczności i tajemnicza czarownica
A A A

Następnego dnia Nana została obudzona wcześnie rano przez służącą. Księżniczka nie była zadowolona z tego, ponieważ czytała do późnego wieczora książkę. Jednak gdy usłyszała o wycieczce nad Samotne Jezioro, bardzo ją to ucieszyło. Chciała w końcu gdzieś wyjść. Siedzenie w pokoju przypominało jej o wielu dniach spędzonych w wieży.

– Widocznie rodzice chcą się mnie na jakiś czas pozbyć, ale dobre i co. – Mówiła do siebie Nana, gdy pakowała się. Nagle usłyszała trąby. Był to sygnał informujący o zagrożeniu. Młoda kobieta szybko wyjrzała przez okno i zobaczyła miasto w ogniu.

– Rycerze Czarnego Orła zaatakowali nasze królestwo! – zawołała Nana i pośpiesznie spakowała resztę rzeczy. Wybiegła na korytarz, aby poszukać rodziców i Szwarcę. Po drodze spotkała się z tatą, który miał na sobie zbroję. 

– Dlaczego Czarny Orzeł nas zaatakował? – zapytała zdenerwowana Nana.

– Nano, nie przejmuj się tym wszystkim! – uspokajał ją tata. – Mama i Szwarca wyjeżdżają do innego miejsca.

– Dlaczego nie mogą pojechać ze mną nad Samotne Jezioro? – spytała znów księżniczka. 

– Tak będzie lepiej – odpowiedział król. – Twoi ochroniarze czekają na ciebie na dole. 

Po tych słowach król Hans pocałował córkę w czoło i poszedł przed siebie. Nana szybko zeszła na dół i zobaczyła Gelba wraz z Roku. 

– Mamy być twoimi ochroniarzami w czasie podróży – oznajmił Roku. 

– To po to wczoraj ojciec was do siebie wezwał? – zapytała księżniczka. 

– Może tak zamiast gadać, uciekniemy, co? – zaproponował Gelb i cała trójka wyszła z zamku. Pobiegli wzdłuż ściany budowli. Na razie rycerze Czarnego Orła plądrowali miasto. Z wielu dachów unosił się dym. Było słychać krzyki żołnierzy i szczęk mieczy. Z terenu zamku można było bardzo dobrze zobaczyć, że liczebność wrogiego wojska przekraczała liczebność armii króla Hansa. Po chwili Nana ujrzała oddziały swojego ojca. Nie miała możliwości zobaczenia walki, ponieważ znalazła się już z Roku i Gelbem po drugiej stronie zamku. Tam weszli do podziemnej jaskini i gdy z niej wyszli, znaleźli się poza terytorium Królestwa Wysokiej Góry. 

Przez długi czas Nana, Roku i Gelb szli w milczeniu. Księżniczka była w ponurym nastroju. Bardzo martwiła się o swojego tatę. Zastanawiała się również nad tym, czy Szwarca wraz z mamą sobie poradziły, lecz po chwili pomyślała sobie: „Szwarca, w przeciwieństwie do mnie, jest odważna i się jej zawsze wszystko udaje, więc na pewno jest z nimi dobrze. Nic dziwnego, że tata nie chciał, żebym wyjechała wraz z nimi. Tylko byłabym dla nich ciężarem. Zapewne przewidział atak i postanowił mnie wysłać w inne miejsce, abym nie robiła problemów”.

Zbliżał się już wieczór. Roku, Gelb i Nana zdecydowali, że zatrzymają się w jakimś lesie na noc. Gdy weszli do jednego z nich, ujrzeli Rossannę wraz z pewną dziewczyną. Obie leżały na ziemi nieprzytomne. Dziewczyna obok Rossanny miała na sobie złotą sukienkę do kolana. Dekolt sukienki był kwadratowy. Na szyi błyszczał się jej złoty łańcuszek. Buty miała również złote. Jej długie włosy zaplecione w dwa warkocze były ciemnobrązowe. Na głowie widniała złota tiara.

– Co tu robi Rusałka z Rossanną? – zdziwiła się Nana. Księżniczka zaczęła sprawdzać wraz z Gelbem stan zdrowia nieprzytomnych.

– Tylko nie to! – krzyknęła przeraźliwie Nana i sięgnęła po swoją torbę. Wyciągnęła z niej malutki słoiczek, w którym znajdowała się przezroczysta maź. Zamoczyła w niej palce i zaczęła smarować najpierw Rossannę, a potem Rusałkę po czole. Po kilku minutach obie księżniczki odzyskały przytomność.

– Co wy tu robicie? – zdziwiła się Rossanna.

– Właśnie chciałam was zapytać o to samo – rzekła chłodno Nana. Odkąd Rossanna ją zdradziła, była zdystansowana wobec niej.

– Rossanna do mnie przyjechała w odwiedziny – opowiadała Rusałka. – Urządziłyśmy sobie małą wycieczkę. Gdy już wracałyśmy, zaatakowała nas jakaś czarownica.

– Jaka czarownica? – spytał Gelb.

– Nie wiemy dokładnie, kto to był, ale kobieta była ubrana w białą, długą suknię z fioletowymi paskami. Była chuda jak patyk i miała białe, długie włosy, ale nie wyglądała na staruszkę – odparła Rusałka.

– A raczej na kobietę w średnim wieku – dodała Rossanna.

Kiedy Rossanna pomogła Rusałce się podnieść, Rusałka zapytała:

– A wy co tutaj robicie?

– Nie wasza sprawa – odpowiedziała Nana. Dobrze wiedziała, że lepiej będzie, jeżeli nie powie o walkach w Królestwie Wysokiej Góry. Nie ufała Rossannie i bała się, że kobieta może wykorzystać ten fakt. Po tym, co się stało niedaleko domu babci, obawiała się księżniczki Wiśniowego Królestwa.

– Nie chcesz mi powiedzieć wszystkiego z powodu tego, co zrobiłam, gdy podróżowałyśmy razem? – spytała bezpośrednio Rossanna. Nana skierowała swą różdżkę w jej stronę i krzyknęła:

– Po tym, co wtedy zrobiłaś, nawet nie powinnam ci ratować życia! Jednak ze względu na Rusałkę uratowałam również i ciebie!

– Rozumiem, że jesteś na mnie zła, ale pozwól mi się wytłumaczyć! – błagała Rossanna. – Ja naprawdę tego nie zrobiłam specjalnie! Zrobiłam to wszystko, bo bardzo chciałam wyjść z wieży! Gdybym uciekła tak jak ty, rodzice by mnie zabili!

– Co?! – zdziwiła się Nana. Gelb i Roku również byli poruszeni. Rossanna wyciągnęła swój nóż i skierowała jego ostrze w stronę brzucha.

– Jeżeli mi nie wierzysz, zabiję się – oznajmiła poważnym tonem Rossanna. Nana miała już całkowitą pewność, że Rossanna mówiła prawdę. W Wiśniowym Królestwie była taka tradycja, że wszyscy oszuści musieli popełnić samobójstwo. Taka była ich kara.

– Wierzę ci – powiedziała łagodnie Nana.

– W moim królestwie jest taka tradycja, że jak księżniczka zostanie umieszczona w wieży, nie może z niej sama się wydostać – mówiła Rossanna. – Jeżeli to zrobi, jej rodzice mają obowiązek ją zabić, zmuszając ją do wypicia trucizny.

Po tych słowach Rossanna się rozpłakała.

– Nie miałam po prostu wyjścia! – łkała księżniczka z Wiśniowego Królestwa. – Tak bardzo chciałam zostać uwolniona z tej przeklętej wieży! Nikt nie przychodził do mnie, więc chciałam sama w jakiś sposób się uwolnić, bo myślałam, że zwariuję!

Nana przytuliła mocno Rossannę, mówiąc:

– Rozumiem cię. Bardzo dobrze wiem, co czujesz. Przepraszam.

– Nie masz za co przepraszać – powiedziała Rossanna, ocierając łzy. – Zasłużyłam sobie na to. W końcu nadwyrężyłam twoje zaufanie.

– To może chcecie zatrzymać się u mnie? – odezwała się Rusałka. – Jedna z rezydencji mojego taty jest niedaleko.

– Chętnie! – uśmiechnęła się Nana.

– Z przyjemnością skorzystamy z zaproszenia – powiedział Gelb.

Rusałka była córką króla Zielonego Królestwa, które sąsiadowało z Królestwem Wysokiej Góry. Król ten nazywał się Dmitrij Przemądrzały. Pojął za żonę córkę swego generała, Łucję. Zielone Królestwo było wieloletnim partnerem handlowym Królestwa Wysokiej Góry. Importowano z niego wszelkie rośliny lecznicze, które w Królestwie króla Hansa były bardzo rzadkie, a eksportowano zboże. Król Dmitrij miał wiele rezydencji na terenie swego królestwa, ponieważ bardzo lubił podróże. Zamek, do którego zmierzali, był przy granicy z Królestwem Wysokiej Góry.

– Skoro zmierzasz w kierunku Samotnego Jeziora, to co robisz w Zielonym Królestwie? – dziwiła się Rusałka, gdy Nana opowiedziała jeszcze raz o celu swej wyprawy.

– Skoro nie jesteście moimi wrogami, to mogę wam powiedzieć –oznajmiła Nana i opowiedziała księżniczkom o sytuacji w jej królestwie.

– Jejku, będę musiała poinformować tatę, żeby zaczął się przygotowywać – oświadczyła Rusałka. – Skoro rycerze z Kraju Czarnego Orła zaatakowali Królestwo Wysokiej Góry, to Zielone Królestwo również musi się mieć na baczności.

– Wsparcie też nie jest wykluczone – dodała Rossanna, a Nana się z nią zgodziła.

Rezydencja króla Dmitrija to był ogromny zamek zbudowany z jasnych kamiennych bloków skalnych. Miał dwie wieże, których dachy przypominały kule. Okna w nim były małe. Z wyglądu można było stwierdzić, że ten zamek przypominał zamek obronny niż rezydencję króla, w której można było miło spędzić czas. Drzwi od murów obronnych były oczywiście masywne i ciężkie. Otwierało je zawsze dwóch rycerzy za pomocą kotwic spuszczanych w dół. Jednak drzwi bezpośrednie do zamku odstawały trochę od reszty: oczywiście były ogromne, ale bogato zdobione w przeróżne kwiatowe wzory. Jasnozielone łodygi kwiatów wiły się niczym węże po całych drzwiach, a kwiaty przykuwały swoją uwagę przeróżnymi barwami.

Ściany wewnątrz zamku pomalowano na jasnozielony lub brzoskwiniowy kolor. Na podłogach znajdowały się płytki ułożone w fantazyjne kwiatowe wzory. Schody do sali balowej były wykonane z czerwonego kamienia, jaki można było zdobyć w Kraju Czarnego Orła. Oznaczało to, że wykonanie tych schodów wymagało dużych nakładów finansowych. Na ścianach znajdowały się portrety Rusałki. Na jednym z nich Rusałka była przedstawiona w negliżu, co bardzo zdziwiło Nanę. Uważała zawszę księżniczkę z Zielonego Królestwa za bardzo skromną i nieśmiałą. Gelb i Roku szli po obu jej stronach z pokerowymi twarzami. „Chyba tata obiecał im dużo pieniędzy za pilnowanie mnie...” – pomyślała sobie Nana.

Rusałka wskazała wszystkim pokoje gościnne, a następnie zaprosiła na kolację. Po obfitym posiłku każdy postanowił udać się do swojego pokoju. Nana od razu się umyła i poszła spać. Z powodu wielu emocji związanych z atakiem rycerzy Kraju Czarnego Orła i długą podróżą, dziewczyna padała ze zmęczenia. Gdy właśnie położyła się do łóżka, usłyszała głos Gelba:

– Roku, za tobą!

A później dotarł do jej uszu świst, który przypominał świst pioruna z różdżki. Nana szybko wyskoczyła z łóżka, wzięła swą różdżkę i wybiegła na korytarz. Ujrzała nieprzytomnego Roku i Gelba próbującego trafić pewną kobietę strzałą z łuku. Przypominała kobietę, o której opowiadały Rossanna i Rusałka. Nie zastanawiając się długo, Nana ruszyła do ataku. Szybko wypowiedziała zaklęcie i długi, niebieski piorun wyleciał z jej różdżki. Czarownica z łatwością go ominęła, trafiając przy tym Gelba swoim piorunem. Łucznik padł jak długi na ziemię, tracąc przy tym przytomność.

– A więc to ty jesteś Nana? – zapytała tajemnicza kobieta.

– Skąd znasz moje imię?! – krzyknęła Nana. Dziewczyna była w szoku.

– Jesteś bardziej podobna do ojca niż do mojej przebrzydłej siostry... – rzekła czarownica.

– O czym ty mówisz, do cholery?! – spytała Nana. – Po co tu przyszłaś?!

Po tych słowach Nana wymówiła zaklęcie, którego nauczyła się w domu. Po krótkim Abrakadabra podejrzana czarownica padła na ziemię. Było to zaklęcie powodujące paraliż całego ciała. Nana zbliżyła się do niej i zapytała:

– To powiesz mi w końcu?

– Przyszłam do ciebie... – odparła chuda kobieta i całe jej ciało się rozpłynęło.

– O nie! Zaklęcie podmiany! – szepnęła do siebie księżniczka Nana i zaczęła się rozglądać po całym korytarzu. W końcu dostrzegła czarownicę stojącą na parapecie w otwartym oknie.

– Widzę, że jednak matka cię czegoś nauczyła, bo Klementyna nie umie takich rzeczy... Na razie! – powiedziała kobieta i odleciała.

Nana postanowiła jak najszybciej zająć się Roku i Gelbem. Od razu poszła do swego pokoju i wyciągnęła z torby maź, której wcześniej użyła, aby uratować Rusałkę i Rossannę. Zdawała sobie sprawę z tego, że czarownica mogła użyć silnych zaklęć, więc położyła obu łuczników na dywanie i przykryła ich swą kołdrą. Postanowiła poszukać Rusałki i Rossanny. Nana chodziła po całym zamku i wołała księżniczki na przemian, ale żadna z dziewczyn nie odzywała się. Nagle Nana natknęła się na pokojówkę. Była to młoda dziewczyna mająca czarne włosy i oczy oraz bladą cerę. Miała na sobie czarną sukienkę, sięgającą jej do kolan. Buty miała na płaskim obcasie. 

– Przepraszam, gdzie mogę znaleźć księżniczkę Rusałkę oraz księżniczkę Rossannę? – spytała Nana.

– Księżniczka Nana? – zapytała pokojówka. Księżniczka pokiwała twierdząco głową, a dziewczyna pociągnęła ją za rękę. Dotarły do kuchni. Tam Nana ujrzała Rossannę i Rusałkę znów nieprzytomne. 

– Nie mam pojęcia co się stało, ale gdy księżniczka Rusałka była jeszcze przytomna, kazała mi właśnie ciebie, panienko, przyprowadzić –powiedziała pokojówka. 

Nana akurat wzięła ze sobą swą maź i posmarowała czoła obu księżniczkom. 

– Czy mogłabyś przynieść jakiś koc? – zwróciła się Nana do dziewczyny. – Muszę je okryć, ponieważ nie wiem, ile czasu minie, zanim odzyskają przytomność.

– Już idę! – powiedziała szybko pokojówka i wybiegła z kuchni. Po chwili przyszła z wielkim kocem, którym przykryła nieprzytomne kobiety.

Nana postanowiła rozejrzeć się po zamku. Chciała sprawdzić, czy coś nie uległo zniszczeniu. Na szczęście zamek był w idealnym stanie. 

– Najwidoczniej ta czarownica musiała użyć specjalnego zaklęcia, dzięki któremu można przechodzić przez ściany – powiedziała do siebie Nana. Oczywiście nie zwiedzała całego budynku sama. Pomagała jej właśnie pokojówka. Księżniczka Nana pytała się także innych służących, czy czegoś nie słyszały lub nie widziały. Dozorca rzekł jedynie, że widział właśnie latającą kobietę, zmierzającą w stronę zamku. Nie powiadomił o tym Rusałki, ponieważ myślał, że ma halucynacje — napił się wcześniej naparu z ziół powodujących te dolegliwości. Nana również spytała rycerzy strzegących zamku, ale oni za to powiedzieli, że nic nie widzieli. 

– To chyba musiała użyć jeszcze jakiegoś innego zaklęcia... – zaczęła się zastanawiać Nana, ale nie przypominała sobie o zaklęciu czyniącym człowieka niewidzialnym. Postanowiła więc wrócić do swego pokoju i zajrzeć do księgi z zaklęciami, którą specjalnie wzięła nad Samotne Jezioro. Po kilku minutach przewracania kartek znalazła zaklęcie, które umożliwiało stanie się niewidzialnym, ale jedynie na kilka minut. 

– Tak więc dozorca musiał ją zobaczyć wtedy, gdy jeszcze nie użyła tego zaklęcia albo dostrzegł tę czarownicę w momencie, gdy te zaklęcie przestało działać – mówiła do siebie Nana. – To na razie tyle mam. Resztę musi sprawdzić Rusałka, bo ona zna dobrze ten zamek. 

Po tych słowach zajrzała najpierw do Roku i Gelba. Wojownicy nadal byli nieprzytomni. Później poszła do Rossanny i Rusałki. Jako pierwsza obudziła się Rossanna. 

– Nana, nic ci się nie stało? – zapytała Rossanna zatroskanym głosem.

– Jestem cała, chciałabym wiedzieć, czy ty się dobrze czujesz –oznajmiła Nana. 

– Jest ze mną wszystko w porządku – rzekła Rossanna. – Była znów ta czarownica! 

– Wiem, walczyłam z nią. – powiedziała Nana. – Gelb i Roku również próbowali ją powstrzymać, ale są też nieprzytomni jak Rusałka. 

– To co robimy? – spytała Rossanna.

– Musimy nad nimi czuwać. – odparła księżniczka Królestwa Wysokiej Góry. – Nie wiadomo, kiedy się obudzą i czy będą się dobrze czuli. Nie jestem w stanie stwierdzić, jakich zaklęć na was użyła. Sądząc po tobie, musiała użyć standardowego zaklęcia ogłuszającego. 

– Miejmy nadzieję, że z Rusałką będzie wszystko dobrze... – jęknęła Rossanna. – To może ja przy niej zostanę, a ty pójdziesz to swoich łuczników? 

– To dobry pomysł – zgodziła się Nana. – Jeżeli na Rusałce użyła standardowego zaklęcia ogłuszającego, to może za chwilę się obudzić. Jeżeli chodzi o Gelba i Roku, to obawiam się, że może być z nimi trochę gorzej. 

Po tych słowach księżniczka opuściła Rossannę i poszła do Gelba oraz Roku. 

Nana czuwała nad swoimi ochroniarzami przez całą noc. Nad ranem obudziła się Rusałka. Z nią – tak jak z Rossanną – było wszystko w porządku. Wszystkie trzy księżniczki zaczęły się martwić o Gelba i Roku. Rano dziewczyny przeniosły ich do pokoi gościnnych. Rossanna i Nana poszły się na chwilę zdrzemnąć, a Rusałka czuwała nad wojownikami. Gdy Nana się obudziła, usłyszała krzyki Rusałki. Księżniczka szybko wyskoczyła ze swojego łóżka i wybiegła na korytarz. Ujrzała Roku i Gelba chcących zabić Rusałkę. Księżniczka uciekała przed nimi cały czas, ale łucznicy dalej atakowali ją swymi mieczami.

– Gelb, Roku! Co wy wyrabiacie?! – krzyknęła Nana, która była zbulwersowana zachowaniem swoich ochroniarzy. Jednak oni w ogóle nie reagowali na słowa księżniczki Królestwa Wysokiej Góry. W końcu Nana użyła zaklęcia paraliżującego i obaj wojownicy padli na ziemię. 

– Nie wiem, co w nich wstąpiło, ale gdy się obudził Roku, od razu sięgnął po swój miecz i zaatakował mnie! – płakała Rusałka, która była cała roztrzęsiona. – Za chwilę dołączył do niego Gelb! 

– Ta czarownica musiała rzucić na nich jakieś potężne zaklęcie! – zdenerwowała się Nana i poszła do swego pokoju. Otworzyła książkę z zaklęciami i przeglądała ją przez bardzo długi czas. W końcu znalazła zaklęcie, za pomocą którego można sterować ludzkimi umysłami. Było ono zakazane. Można było zdjąć je jedynie za pomocą specjalnego eliksiru. 

– Rusałka, czy spytasz się ludzi od zaopatrzenia, czy są tutaj takie składniki? – zapytała Nana i pokazała księżniczce książkę.

– Na pewno są, ale zapytam się na wszelki wypadek i ci je przyniosę! – oznajmiła Rusałka. – Kocioł do przygotowywania mikstur jest w kuchni.

– Dzięki! – uśmiechnęła się Nana. – Ale musimy się śpieszyć, ponieważ moje zaklęcie paraliżujące będzie działać jeszcze przez godzinę! 

Po tych słowach dziewczyny wyszły z pokoju Nany i zabrały się do pracy. Akurat obudziła się Rossanna, która pobiegła pomóc Rusałce. Nana bała się trochę, ponieważ jeszcze nigdy nie robiła żadnego eliksiru. Ale musiała jednak go zrobić, aby uratować Gelba i Roku. Gdy mikstura się gotowała, Nana zwróciła się do Rusałki:

– Czy mogłabyś zawołać kilku rycerzy, którzy by nam mogli pomóc na wszelki wypadek? Ja nie będę mogła rzucić zaklęcia na Gelba i Roku. 

– Pewnie! – zawołała Rusałka i gwizdnęła. Po chwili zjawiło się pięciu rycerzy. 

– Macie chronić wejścia do kuchni! Mamy w zamku dwóch zaczarowanych jegomościów! – oznajmiła Rusałka i rycerze ustawili się w szyku, gotowi w każdej chwili do akcji. Gdy Nana nalewała eliksir do szklanek, Gelb i Roku próbowali wtargnąć do pomieszczenia. 

– Przytrzymać ich! – rozkazała Rusałka. Gdy zaczarowani łucznicy zostali unieruchomieni, Nana wlała siłą każdemu z nich eliksir do ust. Po kilku minutach obaj łucznicy stracili przytomność i znów wylądowali w łóżkach. Księżniczka Królestwa Wysokiej Góry była trochę przerażona, ponieważ obawiała się, że coś źle zrobiła. Jednak gdy jej ochroniarze się obudzili znów po kilku godzinach i było z nimi w porządku, uspokoiła się. Wszystkie trzy księżniczki opowiedziały im o wydarzeniach w zamku podczas kolacji. Obaj wojownicy nie mogli uwierzyć w to, że próbowali zrobić krzywdę księżniczce Rusałce.

– Naprawdę bardzo przepraszamy, Wasza Książęca Mość... – rzekł Roku.

– Za nic nie musicie przepraszać! – uśmiechnęła się Rusałka. – To nie była wasza wina! 

– I dzisiaj na pewno nie wyruszymy, ponieważ musicie trochę odpocząć – oznajmiła poważnie Nana.

– Tak jest, księżniczko! – zawołał Gelb, salutując. 

– W zasadzie to ja nie czuję się najlepiej, księżniczko Nano –powiedział Roku.

– Nie dziwię ci się – rzekła Nana. – To było silne zaklęcie. Jeszcze potem użyłam na was zaklęcia paraliżu, aby was powstrzymać od zabicia Rusałki. Macie prawo czuć się niezbyt dobrze. 

Gdy wszyscy zjedli posiłek, każdy z gości i także Rusałka, udali się do swych pokoi. Dla Nany ten dzień był bardzo męczący. Dodatkowo przed snem miała atak choroby śpiącego króla. 

– Pewnie z tego całego stresu... – westchnęła Nana, wstając z podłogi. Na szczęście nikt nie usłyszał, jak upadała, ani nic jej się nie stało. Od razu położyła się do łóżka i zasnęła.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Werka96 · dnia 06.04.2021 08:25 · Czytań: 209 · Średnia ocena: 3 · Komentarzy: 2
Komentarze
Marek Adam Grabowski dnia 15.11.2021 15:46 Ocena: Dobre
Epizod gorszy niż większość serii, ale jest ok.

pozdrawiam
mozets dnia 16.11.2021 09:39
Powiedziałbym co myślę, nie tylko o takiej tfurczości, ale czasy są takie ,że natychmiast otrzymałbym etykietę : ...., ....., .....,
" Ciężkie CZASY - powiedział żołnierz radziecki zdejmując zegar z wieży kościelnej. "
Nihilizm.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
annakoch
17/01/2022 00:26
Fajne ! Pozdrawiam :) »
valeria
17/01/2022 00:26
niezłe, Florian obciął włosy:) »
Florian Konrad
17/01/2022 00:12
Podoba mi się »
Florian Konrad
17/01/2022 00:07
Jak to mawiają w talent shows - jestem na nie. Egzaltacja,… »
Florian Konrad
17/01/2022 00:06
Tytuł wygląda jakby był po łacinie! :) »
Florian Konrad
17/01/2022 00:05
Mega jest to pierwsze wersisko, meega! »
Yaro
16/01/2022 21:34
Dzięki Michał . Fajnie , że mnie odwiedziłeś cieszę się… »
mike17
16/01/2022 21:26
Jarku. masz prawo czuć się wolny i opróżniony z wszelkich… »
annakoch
16/01/2022 18:06
Witaj EDyto ! Bardzo lubię czytać Twoje teksty, pięknie… »
Dobra Cobra
16/01/2022 13:27
Calveidol, Jest nadzieja dla milionów… »
ZielonyKwiat
16/01/2022 11:51
Nie, Bóg nie kładzie się spać, tak myślę. »
annakoch
16/01/2022 11:47
Piękny erotyk Wiolinie ! Pozdrawiam serdecznie :) »
Carvedilol
16/01/2022 10:56
Dobra Cobra masz rację, z rozpędu nie załapałem, że już… »
Dobra Cobra
15/01/2022 19:16
""mam nadzieję, że teraz już nie sądzisz, że 18000… »
Marek Adam Grabowski
15/01/2022 19:08
Zajebiste! Uwielbiam czarny humor! Świetnie ośmieszyłeś… »
ShoutBox
  • ZielonyKwiat
  • 16/01/2022 15:29
  • AntoniGrycuk, dziękuję za odzew. Pytałam jednak o możliwość opublikowania (np. w czasopismach). W konkursach nie biorę udziału.
  • AntoniGrycuk
  • 16/01/2022 15:18
  • Nie ma sprawy, nic nie chcę za tę poradę, jest za free ;)
  • AntoniGrycuk
  • 15/01/2022 22:51
  • ZielonyKwiat, poszukaj na aktualnekonkursy.pl, tam bywają konkursy na dramaty, na ksiązki, na opowiadania. Masz szanse.
  • ZielonyKwiat
  • 15/01/2022 19:01
  • Ktoś wie, gdzie można opublikować dramat/ sztukę teatralną?
  • Dobra Cobra
  • 15/01/2022 18:53
  • Oka, po prostu wyczytałem w Twoim wpisie cierpienie i poszedłem Ci na pomoc. A spacery i odetchniecie świeżym powietrzem zawsze aktualne dla kazdego. Pozdrawiam
  • AntoniGrycuk
  • 15/01/2022 15:29
  • DoCo, naprawdę, nie bierz tego do siebie, że ja w ten sposób pojmuję literaturę kobiecą. Niepotrzebnie tak sie przejmujesz. Wyjdź sobie na spacer, odetchnij świeżym powietrzem.
  • Dobra Cobra
  • 15/01/2022 12:04
  • Antoni - nie wyrzucaj sobie, to proza kobieca, dlatego nie rozumiesz jej przesłodzenia ;) Babki lubią bajki o księciu z zamorskiego kraju, który - w zależności od typu opowieści - ma różne położenie.
  • AntoniGrycuk
  • 14/01/2022 20:51
  • Dla mnie jednak dwójka bohaterów jest zbyt doskonała. A opisy przesłodzone do bólu. Sam wątek romansowy jest dobry, ale sporo jest rzeczy strasznie naiwnych. Technicznie napisana raczej nieźle.
  • AntoniGrycuk
  • 14/01/2022 20:48
  • Właśnie przeczytałem "Narzeczoną nazisty", bestseller kobiety, która nie miała dużego powodzenia na konkurencyjnym portalu. Książka nie jest zła, kobietom może się chyba podobać.
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas