Kompot. Trudny powrót do życia - recenzja książki - Marek Adam Grabowski
Publicystyka » Recenzje » Kompot. Trudny powrót do życia - recenzja książki
A A A
  • Autor książki: Tadeusz Detko
  • Gatunek książki: autobiografia
  • Tytuł: Kompot. Trudny powrót do życia
  • Kategoria: literatura piękna
  • Wydawnictwo: Pert
  • Forma książki: esej

Z wielką przyjemnością i ciekawością przeczytałem książkę Tadeusza Detko "Kompot. Trudny powrót do życia", będącą autobiografią ćpuna, opisującą jego odejście od narkotyków i nawrócenie się. Autor poruszył temat ważny i interesujący mnie jako studenta resocjalizacji (aczkolwiek w samej dziedzinie narkotyków jestem słaby i nie mam zamiaru się tym zajmować zawodowo). Książka ta jest też dla mnie o tyle ważna, że znam autora osobiście i to już od dawna.

Wprawdzie generalnie jestem krytycznie nastawiony do wypowiadania się przez ludzi świeckich na temat ich wiary, gdyż kojarzy mi się to z nawiedzonym misjonarzowaniem, jednak Tadeusz umiał przedstawić to w sposób subtelny oraz właściwie ograniczyć wątek religijny w książce. Po za tym jest zawodowo katechetą, więc niektóre wzmianki religijne mogą być zrozumiałe.

Co ciekawe, książka ma częściowo charakter polemiczny. I tutaj rodzi się pytanie z kim i o czym Tadeusz polemizuje? Oto odpowiedź. 3 VII 2003 dodatek do Gazety Wyborczej Duży format publikował artykuł Macieja Kozłowskiego pt. "Moja heroina", później rozszerzoną wersję tego tekstu wydało wydawnictwo Znak w formie książkowej. Maciej Kozłowski był członkiem tej samej ekipy ćpunów, co Tadeusz, jednak po latach ich refleksję nad dawnym problem są rozbieżne. Jednakże wątek polemiczny jest dopiero na końcu książki i dlatego odłożę go na później.

Zanim przejdę do opisu, chciałbym poinformować czytelników, jak poznałem Tadeusza. Jest to wprawdzie odejście od oceny samej książki, lecz myślę, że będę uczciwy, pisząc o tym. Tadeusz ukończył filozofię i studia podyplomowe uprawniające go do nauki języków francuskiego i hiszpańskiego i został nauczycielem w liceach przy młodzieżowych ośrodkach socjalterapii (nie mylić z ośrodkami socjalterapii typu karnego), najpierw w SOS-ie, potem w Kącie. Chciał pomagać takim, którzy (jak kiedyś on) zbłądzili. Tadeusza poznałem w Kącie, gdyż byłem tam jednym z uczniów (jednak, moje problemy były zgoła inne niż Tadeusza, a w temacie narkotyków jestem "dziewicą").

Przez większość książki Tadeusz opisuje swoje wspomnienia z ćpania i z wychodzenia z tego. Są to opowieści ujmujące i dobrze oddające stan umysłu młodego narkomana. Autor nie zatrzymuje się na zwykłym podaniu faktów z swojego życia, on również próbuje odpowiedzieć na dwa pytania. Pierwsze to dlaczego sięgnął po narkotyki, a drugie dlaczego je odłożył? Czyni to książkę cenną i ciekawą.

Tadeusz (jak się możemy dowiedzieć z książki) pochodził z rodziny partyjnej inteligencji. Nie był wychowywany po katolicku (aczkolwiek rodzina formalnie nie była ateistyczna). Chodził wprawdzie na religię, lecz próba połączenia wiary z oświeceniowymi ideami jego domu nie była na dłuższą metę możliwa, właściwie byłaby jakąś schizofrenią. Tadeusz musiał wybrać i wybrał ateizm. Paradoksalnie to doświadczenie pomaga mu teraz w pracy katechety, gdyż stara się unikać tych błędów, którym kiedyś zrazili go jego nauczyciele.

Później jego rodzice wyjechali do placówki do Francji, a on razem z nimi. Wyjazd okazał się niefortunny, gdyż za granicą dowiedział się o zbrodniach komunistycznych. System, który popierali jego rodzice, okazał się takim samym złem jak Kościół (jeśli nawet nie gorszym). Zrozumiał wtedy, że był wychowywany w kłamstwie, a także generalnie zwątpił w ludzkość. Tadeuszowi zostało już tylko jedno, ucieczka w nihilizm.

I w ten sposób dołączył najpierw do grupy łobuzów, a potem narkomanów. Następnie jest długi opis terapii i pobytu w ośrodku. I tam dowiadujemy się, jak Tadeusz się wyleczył. Oczywiście wyleczenie nie oznacza tutaj tylko zaprzestania brania czy zrozumienia własnego błędu. Wyleczyć się oznacza tutaj całkowicie odciąć się od dawnego siebie. Tadeusz może wręcz wzruszyć czytelnika, opowiadając, jakie uczucia, myśli i emocje towarzyszyły mu podczas "przebudzenia".

Wspomina też swoje nawrócenie. Zaczęło się od lektury Mistrzów Zen (których do dzisiaj sobie ceni), później zaczął czytać innych mistyków, w tym Katolickich Świętych. Paradoksalnie więc filozofia Dalekiego Wschodu pomogła mu w powrocie na łono Kościoła. Oczywiście są to sprawy na tyle Indywidualne i osobiste, że trudno mi jest dokładnie przedstawić jego wspomnienia.

Jeżeli chcecie je w pełni poznać, musicie sięgnąć do źródła i przeczytać omawianą książkę. Aczkolwiek muszę tutaj podać jeden minus. Jakkolwiek ta historia jest opowiedziana w przejmujący sposób, to jednak niektóre momenty są opisane enigmatycznie i zbytnio ogólnikowo, przykładowo nie wiemy, ile Tadeusz miał lat, kiedy zaczął ćpać, a ile kiedy skończył? Ten mały błąd powoduje u czytelnika pewien niedosyt.

W drugiej (krótszej) części Tadeusz przechodzi do polemiki z dr Kozłowskim. Automatycznie styl książki się zmienia. Teraz mamy zamiast wzruszających wspomnień logiczną (czasem ostrą) argumentację. Trochę jest mi trudno odnieść się do tej części, gdyż nie czytałem "Mojej heroiny", z którą polemizuje.

Z tego, co wiem, dr Kozłowski jest lekarzem psychiatrą uzależnionym od narkotyków. Za swoją chorobę obwinia polskich terapeutów, którzy nie umieli mu udzielić pomocy. Postanowił więc stworzyć własny ośrodek, w którym będzie jednocześnie pacjentem i dyrektorem. Brzmi to paradoksalnie!

Na czym polega konflikt pomiędzy Tadeuszem a dr Kozłowskim? Otóż Tadeusz reprezentuje szkołę surowego, ostrego, konsekwentnego leczenia narkomanii poprzez stanowcze nakazanie narkomanowi zaprzestania ćpania. Tymczasem Kozłowski propaguje metodę wyprowadzania z narkomanii poprzez "róbta, co chceta".

Z góry informuję, nie mogę zaręczyć, iż w każdym punkcie swojej polemiki Tadeusz ma rację, jednak nie mogę odmówić jego argumentacji celności i logiczności. Ma jasno wyrażone i sprecyzowane poglądy, które wynikają nie tylko z jego przemyśleń, ale również z doświadczeń życiowych. Oczywiście można dostrzec pewne niespójności. Tadeusz zarzuca swoim oponentom używanie słów w niewłaściwym znaczeniu, ale w innym miejscu pisze, żeby do słów się nie przywiązywać. Również jego stosunek do prohibicji jest niedoprecyzowany. Jednak te drobnostki są mało widoczne wśród tylu mądrych uwag.

Jest to ciekawa polemika, gdyż Tadeusz jest osobą nie mającą wykształcenia związanego z psychoterapią, natomiast przezwyciężył własny nałóg. Kozłowski na odwrót, jest wykształconym psychiatrą, ale nie uwolnił się od narkotyków. Mamy więc tutaj spór wiedzy naukowej z doświadczeniem.

Książka jest naprawdę ciekawa, napisana przyjemnym językiem (aczkolwiek początkowo może się on wydać zbytnio kolokwialny) i pokazująca życiową mądrość autora. Gdy kończyłem ją czytać, aż łzy popłynęły mi po policzkach, tak bardzo byłem wzruszony. Moja zmarła babcia powiadała, że najciekawsze książki to biografie i autobiografie. To prawda, gdyż cóż może być ciekawsze niż życie.

Marek Adam Grabowski

PS Jest to archiwalna recenzja dawno wydanej książki. Początkowo nie zamierzałem jej już ponownie publikować; później zaś długo zastanawiałem się czy do niej przypominać czy nie. Ponieważ do książki już nie wracałem nie wiem jakie zrobiłaby dzisiaj na mnie wrażenie. Na pewno jednak niektóre fragmenty opisałbym inaczej. Moja sytuacja zmieniła się od tego czasu. Nie studiuję już resocjalizacji oraz wróciłem do praktykowania Katolicyzmu (uważnie czytający zauważą, iż tę recenzję pisałem z pozycji niekatolika). Czemu wrzuciłem ten tekst? Gdy Tadeusz w Wielki Wtorek zmarł na covida. Wygrał z narkotykami, ale z epidemią już nie. Postanowiłem w ten sposób oddać mu hołd. Ostatni raz widziałem go w styczniu tego roku. Powiedziałem mu, że obroniłem (na filozofii) prace magisterską z wpływu cynizmu na filozofię wczesnochrześcijańską i zamierzam ją w zmienionej wersji opublikować. Był zdziwiony i zainteresowany, ale miał czasu na dłuższa rozmowę. Mieliśmy do tematu wrócić później.  Nie będzie nam to dane. Wiele nas różniła; mieliśmy inne zdania o kościele, polityce czy o samej pandemii (co brzmi paradoksalnie). Przykro mi, że już nigdy nie będę mógł pokłócić się z nim. Być może spotkamy się w innym świecie, ale czy wtedy będziemy jeszcze chcieli rozmawiać na te tematy?

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Marek Adam Grabowski · dnia 12.05.2021 11:35 · Czytań: 575 · Średnia ocena: 4,25 · Komentarzy: 8
Komentarze
mike17 dnia 12.05.2021 17:14 Ocena: Świetne!
Marku, Adamie, napisałeś bardzo dobrą recenzję, pełną soków i treści, pełną człowieczeństwa.
Czytałem z zapartym tchem, bo treść wciągała coraz bardziej.
Oddałeś idealnie obraz człowieka, z jego wadami i zaletami.
Kupiłem Twój tekst, bo jest bardzo wiarygodny i czytelny.
Język, jakim się posługujesz, współgra w recenzją, oddaje jest wymiar w sposób dokładny.

Sama tematyka nie jest mi bliska, bo unikam tematów narkomańskich, ale fakt, że bohater został katechetą cieszy mnie jako katolika.

Tekst jest bardzo intymny, pomimo pozornej frazy egzystencjalnej - mówi nam o duszy i wierze, a to mówi mi, że podpisuję się pod nim rękami i nogami :)

Spokojna narracja także robi dobrze temu tekstowi - wprowadza on nas w świat Wiary i wychodzenia z nałogu, który potrafi zniszczyć życie człowieka.
Piszesz z wyciszeniem i to sprawia, że recenzja nie jest mordercza i atakująca zmysły, a łagodnie wchodzi pod skórę, by tam wybrzmieć.

Całość jawi mi się jako spotkanie z Tadeuszem.
Z jego demonami i wzlotami.
To ciekawa podróż, bo okraszona licznymi zwrotami akcji.
Ale koniec końców bohater wychodzi na ludzi.
Szkoda, że umiera, ale umrzeć w Wielki Tydzień to też coś znaczy.
Marek Adam Grabowski dnia 12.05.2021 18:02
Dzięki! Bardzo mi miło. Tę archiwalną recenzję pisałem, na początku procesu mojego powrotu do Kościoła.

Pozdrawiam
Madawydar dnia 13.05.2021 07:52 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo dogłębna recenzja, szczegółowo analizująca przemianę bohatera książki, która jest w zasadzie dokumentem, coś w rodzaju literatury faktu.
Narkotyki to dla mnie zupełnie inny świat, ale między innymi dzięki takiemu świadectwu, jakie tu nakreśliłeś mogę go poznać, raczej nie z ciekawości, lecz nade wszystko ku przestrodze.

Pozdrawiam

Mad
Marek Adam Grabowski dnia 13.05.2021 08:46
Dzięki! Miło mi.

Pozdrawiam
Wiktor Orzel dnia 13.05.2021 15:51 Ocena: Dobre
Cytat:
Wpraw­dzie ge­ne­ral­nie


Z generalnie jest tak, że generalnie lepiej go nie nadużywać, bo generalnie za dużo generalnie jest w polszczyźnie. ;) Zmieniłbym na zasadniczo.

Cytat:
"Moje he­ro­ina"


Literówka, moja heroina.

Cytat:
Póź­niej jego ro­dzi­ce wy­je­cha­li na pla­ców­kę


Do placówki.

Cytat:
Jeżeli chcecie je w pełni poznać, musicie sięgnąć do źródła i przeczytać omawianą książkę. Aczkolwiek muszę tutaj podać jeden minus.


Powt.

Cytat:
Tymczasem Kozłowski propaguje metodę wyprowadzania z narkomani poprzez "róbta, co chceta".


Błąd ort., powinno być dwa "i".

Plus czy to aby nie za duże uproszczenie? W poprzednim zdaniu zaznaczasz, że nie znasz tekstu źródłowego. Z kontekstu, który tutaj przytaczasz, wyłania się nadinterpretacja. Zakładasz coś tylko na podstawie polemiki, bez analizy źródłowego wywiadu.

Oprócz tego w tekście naliczyłem prawie 10 partykuł gdyż w całym tekście. Warto by je zastąpić synonimami.

Nie będę się już czepiał posłowia, bo tam też są literówki i błędy interpunkcyjne. Rada na przyszłość - jak odkurzasz stary tekst, to przeczytaj go na głos. Wyłapałbyś spokojnie 90% tych błędów. Z szacunku do czytelnika warto takie zwyczaje praktykować.

Recenzja jest ciekawa, bo zawiera sporo odniesień do własnych doświadczeń recenzenta, co nie zdarza się obecnie zbyt często - recenzenci lubią udawać obiektywnych. ;-)
Marek Adam Grabowski dnia 13.05.2021 17:06
Jak to powiedział Bralczyk: "Generalnie nadużywamy słowa generalnie". Dzięki merytoryczne uwagi.

Pozdrawiam
Kazjuno dnia 18.05.2021 09:17 Ocena: Świetne!
Ostatnio rzadko się w PP pojawiam (brak czasu), nie mniej, widząc Twój tekst, wziąłem się za czytanie.
Przychylam się do opinii Mike17.
Tekst głęboko osobisty, napisany ze szczerym uczuciowym zaangażowaniem i dzięki temu się wartko czytało. Zawartość przemówiła głęboko do mojej wyobraźni.
Też jestem "dziewicą" w kwestii terapii narkomanów, choć z jednym ćpunem się zaprzyjaźniłem. Zaczepił mnie ok 7 lat temu i wiedząc, że jestem tenisowym instruktorem, poprosił, czy mógłbym mu pomóc zostać tenisistą. Nie udała mu się kariera piłkarska, ale chłopak był niesamowicie sprawny i zaangażowany w trening. Zdziwiłem, kiedy zaczął znikać i opuszczać treningi. Wracał rozkojarzony i i odbudowywał formę od nowa. Wreszcie zniknął na półtora roku i dowiedziałem się, że jest narkomanem przebywającym na odwyku. Czułem do niego sympatię, na jego treningach pojawiały się kibicujące śliczne dziewuchy, nie potrafiłem odmawiać mu powrotów do treningu. Lecz znowu następowały przerwy. Ostatnia trwała 3 lata. Zgodził się na rygorystyczną izolację w ośrodku Monaru nad morzem, w Grabowie. Od dwóch lat jest normalnym pracującym i walczącym ze mną na korcie ze zmiennym szczęściem partnerem. Uwolnił się od uzależnienia.
Wiesz, co mu pomogło, jednak zaangażowane zbratanie się z wiarą katolicką, która w brutalny sposób jest wyszydzana przez postępowe(?) środowiska.
Jakoś mam przekonanie, że na trwałe zrezygnował z ćpania.
Pozdrawiam Marku Adamie, Kaz
Marek Adam Grabowski dnia 18.05.2021 09:39
Dzięki! Inny mój tekst znajdziesz w dolnej półce.

Pozdrawiam
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
mike17
28/09/2021 16:37
Chciałem, by początkowo akcja nie rozwijała się zbyt szybko.… »
Zbigniew Szczypek
28/09/2021 15:43
Michale To nie tak, że się nic nie dzieje ;) ! Oj dzieje… »
annakoch
28/09/2021 15:16
Świetne ! Cierpkie obrazy z przeszłości połączone, jakby od… »
mike17
28/09/2021 15:03
Zbysiu, do sceny wypadku praktycznie nic się nie dzieje,… »
Zbigniew Szczypek
28/09/2021 14:05
Witaj Michale Bardzo fajna miniatura, już sam pomysł… »
ZielonyKwiat
28/09/2021 12:33
Nie, no wobec takiej wykładni składam broń. »
Milena1
28/09/2021 12:31
Ryba po grecku- nawiazując do tematyki wiersza, powinien być… »
ZielonyKwiat
28/09/2021 10:56
O, jak świetnie, znów Biblia. fajny wiersz. Podpowiadam:… »
Milena1
28/09/2021 07:59
Boże, dalej ta biblia, megalomański bezmiar( już bardziej… »
annakoch
27/09/2021 16:52
Witaj Berele ! Nie wiem co Ci odpowiedzieć ? Może to taki… »
mike17
27/09/2021 13:44
Madawydarze, jestem bardzo szczęśliwy, że opowieść wywarła… »
Yaro
27/09/2021 08:39
Siema. Tytuł przepiękny. Dałeś z siebie wszystko co… »
Madawydar
27/09/2021 08:28
- nie wiem, co to jest stupor? Ogarnęła mnie fala… »
Florian Konrad
26/09/2021 22:41
Dziękuję i pozdrawiam. Wiem, o co chodzi. Ja tam jednak… »
gaga26111
26/09/2021 22:20
Cześć Wiolin! :) Ujmuje mnie twój tekst. Sama żyje w… »
ShoutBox
  • mike17
  • 28/09/2021 13:12
  • Przypominam o trwającym konkursie w prozie MUZO WENY 10, gdzie każdy może wykazać się umiejętnością napisania miniatury na 5000 znaków ze spacjami. To naprawdę nic trudnego. Zapraszam :)
  • Niczyja
  • 27/09/2021 21:52
  • Dobry wieczór dawnym znajomym i nowym nieznajomym. Witam po półtorarocznej przerwie. Miło tu znów być. Naprawdę. Czuję się jak w domu...:)
  • mike17
  • 13/09/2021 14:07
  • Konkurs MUZO WENY 10 wciąż na Was czeka. Są już pierwsze utwory. Czekam na Waszą twórczą inwencję i nie wątpię, że nastąpi wysyp nowych miniatur konkursowych. Życzę weny i lekkiego pióra :)
  • Dobra Cobra
  • 13/09/2021 10:04
  • Wreszcie objawił się jakiś Robin Hood... z jajami [link]
  • Dobra Cobra
  • 02/09/2021 22:34
  • Sensacyjna wiadomosc: Abba nagrała album i ruszą na trasę! Bilety do kupienia juz za kilka dni. [link]
  • allaska
  • 02/09/2021 18:38
  • Dobra Cobro :) dziękuję. Ciesze się.
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas