Opowieść z dalekiej północy - Jacek Londyn
Proza » Długie Opowiadania » Opowieść z dalekiej północy
A A A

Budzę się w ciepłym łóżku. Wieczorem było zimne, ale teraz już nie. Dałem mu własne ciepło. Może tylko część, bo czuję się tak, jakby nic mi nie ubyło. Też jestem ciepły. I szczęśliwy.

Mam powód. W ciepłym łóżku budzę się na dalekiej północy, daleko na północ od miejsca, gdzie zwykle leżę do świtu, a potem budzę się nagle, spoglądam przerażony na budzik i już nie mam czasu na leżenie. Tamto miejsce w centrum kraju też w zasadzie lubię – jak się nie ma, co się lubi… itd. – ale to o wiele bardziej. Ono niczego ode mnie nie chce, i ma dla mnie czas! Szczególnie poza sezonem.

Ja też nie muszę się nigdzie spieszyć. Leżę wyluzowany do góry brzuchem. Trzeba się nieraz oddalić, żeby tak było. Właśnie to zrobiłem, i jestem daleko. Najdalej jak można w Polsce, dalej jest już Szwecja.

Blisko mam za to do mojego kota. Bliżej chyba być nie może. Nawet moja żona nie jest mi w tym momencie tak bliska. Kot leży na mnie (czuję łaskotanie jego wąsów) i wpatruje się intensywnie w moje oczy, które rewanżują się mu tym samym. Oko w oko – jest takie określenie. Pasuje do naszej łóżkowej relacji.

Kot ma na imię Pankot (zdrobniale – Pankotek, mówiąc w skrócie – Pan lub Kot), w przeciwieństwie do mojej żony, która ma na imię Anna – pieszczotliwie Ania – i nie leży na mnie. Nie pieszczę jej, ona mnie też nie. Jeszcze śpi, odwrócona ode mnie plecami. Zupełnie cicho. Za dnia jest inna – lubi szczebiotać i wszędzie jej pełno. Żywe srebro, można by powiedzieć, choć jest blondynką, jeszcze bez srebrnych nitek we włosach.

Mam nadzieję, że też jest ciepła. Nie sprawdzam, mógłbym ją niechcąco obudzić, a bardzo tego nie lubi, gdy śpi. Ponadto nie mogę się ruszyć – leży na mnie Pan. Jest niby spokojny, choć podejrzewam, że ma w stosunku do mnie jakieś zamiary. Oprócz nich ma też ciemnoszare paski na lśniącym burym futerku i czarny grzbiet. Czerń kończy się na głowie, pomiędzy sterczącymi uszami. Są beżowe w środku i owłosione.

Ja nie mógłbym sobie na takie pozwolić, na sterczące włosy z nosa również. Żona nie znosi mężczyzn w tym typie. Jeżeli włosy, to gdzie indziej. Ogólnie lubi facetów z bujną czupryną, podoba się jej książę Harry. Kiedyś nie odbiegałem od jej upodobań. Teraz o mojej fryzurze można powiedzieć, że nie ma o czym mówić. Żona – trzeba jej to przyznać – nie porusza tego tematu. Prawdopodobnie, patrząc na mnie, widzi wciąż tamtego wysokiego chłopaka w kędziorami do ramion. A może po prostu stara się być dla mnie miła. To miłe z jej strony, niezależnie od tego, co nią powoduje.

Na owłosionej głowie Kot też ma paski. Są drobniejsze od tych po obu stronach grzbietu i biegną w innym kierunku. Ich rozbieganie nie ma żadnego wpływu na kocie spojrzenie, które jest uważne i nieruchome. Jeden z pasków jest zupełnie inny. Przypomina ślad pozostawiony przez pędzelek zanurzony w białej farbie. Maźnięcie biegnie od czubka głowy i kończy się na jasnoróżowym nosku. Żona mówi, że to go odróżnia zdecydowanie od innych kotów – tych niemaźniętych. To znaczy, teraz nie mówi, bo śpi, a ja i Pan jej nie budzimy. Nie musi zresztą tego mówić, o ślicznym różowym kocim nosku opowiadała już nie raz. I nie tylko mnie. Nie ma więc potrzeby powtarzać. I tego, że te białe plamki po obu jego stronach nie są symetryczne (większa – po lewej) też.

Ania nie musi również wspominać, że na pupce Pankotek ma czarny kleks, bo też to wiem. On pewnie nie zdaje sobie z tego sprawy, bo wzrokiem tam nie sięga, ale nie jestem do końca przekonany. Często przegląda się w lustrze. Kleks jest widoczny, gdy podniesie ogon i napręży się jak skunks.

Na szczęście nie mamy skunksa. Kot nie robi tego, co tamten, gdy podniesie ogon. Teraz też nie.

Leży, bardzo mi bliski, i zaczyna mruczeć. Nie oznacza to wcale, że już się na mnie napatrzył. Robi to na marginesie patrzenia. Od czasu do czasu porusza wąsem na znak, że ma mi coś do powiedzenia. To taka przenośnia, bo koty normalnie nie mówią. My – raz Ania, innym razem ja, a czasem wspólnie – robimy to w jego zastępstwie. Zwracamy się do niego często, żeby pokazać, że wiemy, co do nas powiedział lub chce powiedzieć. On zwykle tylko miauczy, ale teraz mruczy. Zazwyczaj robi to, gdy drapię go za uchem albo w czubek głowy, albo gdzie indziej. Lubi drapanie, więc mruczy. Teraz jest nie inaczej. Każdy z nas robi swoje.

Wolałbym podrapać po brzuszku żonę, ale nadal śpi. Jest odwrócona ode mnie plecami, więc go nie widzę. Wyobrażam sobie, że jest ciepły, podobnie jak ona i łóżko. Jest ładny, zawsze taki był, i przed urodzeniem syna, i po. Teraz nawet ładniejszy –  taki spełniony, choć gładki, jakby nigdy nikogo w nim nie było. Ale było. Był. Chłopak.

On też jest aktualnie na dalekiej północy, ale w innym miejscu (godzinę jazdy samochodem na wschód) i nie ma kota. Przynajmniej ja nic o tym nie wiem. Żona pewnie też nie, bo zaraz by mi powiedziała. Nie lubi niczego w sobie trzymać.

Syna też urodziła szybko, żebyśmy mogli się nim zaraz cieszyć, kochać go i być z niego dumni. Jesteśmy, choćby robił nie wiadomo co. Mam nadzieję, że traktuje nas podobnie, choć mamy Pana. Nie wydaje się zazdrosny, że zamiast niego teraz Pankot jest z nami. Tylko raz, gdy wyłowił z zupy sztywny włos z jego wąsów, stwierdził, że nie znosi naszego pupila. Myślę jednak, że żartował. To kochany chłopak, a Pankotka przecież nie da się nie lubić.

Paweł siedzi kilkadziesiąt kilometrów od nas. Tak myślę, bo o tej porze (jest po dziewiątej) już na pewno pracuje. Położy się dopiero wieczorem. Mam nadzieję, że lubi swoją pracę. Coś trzeba lubić, jak się nie ma kota i żony.

Wiem, że okazjonalnie lubi dziewczyny. One odwzajemniają mu się tym samym. Ma powodzenie, bo jest przystojny i przyciąga jak magnes. Jedną nawet kiedyś nam przedstawił. Później już tego błędu nie powtarzał. Miał dość natrętnych i podchwytliwych pytań. Nie chce byśmy się niepotrzebnie do jego dziewczyn przywiązywali. Nie widzi pewnie jeszcze w żadnej z nich żony dla siebie.

Ze mną też tak było. Długo broniłem się przed obcą dziewczyną na stałe. Na początku chciałem być mężem mojej babci. Parę lat później poznałem Anię i zmieniłem upodobania.

Jestem szczęśliwy, kręcę stopą młynka w ciepłym łóżku. Za oknem jaśnieje, słyszę głośny szum morza. Obok leży kobieta o pięknym brzuszku, przepięknych szarozielonych oczach, cudownym uśmiechu, a wszystko to jest tak pociągające, że dobrze, że śpi, bo Kot spokojnie by na mnie nie poleżał. Wyrzuciłbym go z pościeli, przytuliłbym moje ciepło do jej ciepła. Byłoby gorąco. Zazdrosny Pan zaraz zrobiłby mi coś na złość, nasikał w buty, albo coś podobnego. Ale na razie nie zrobi niczego takiego, nie dałem mu powodu. Jesteśmy wszyscy troje na dalekiej północy, i jest nam ze sobą dobrze. Tak jak jest.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Jacek Londyn · dnia 14.05.2021 21:43 · Czytań: 273 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Komentarze
EDyta To dnia 16.05.2021 19:24
Bardzo piękne to Twoje opowiadanie. Ciepłe, czułe, przekonujące. I zabawne. Przeczytałam z ogromną przyjemnością.
Pozdrawiam.
Jacek Londyn dnia 17.05.2021 10:41
Starałem się połączyć w opowiadaniu dwie rzeczy - opowieść z zabawą. Z Twojego komentarza wynika, że się udało. :)

pzdr
JL
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
gitesik
24/10/2021 15:18
A puzzle? Jak je poukładam to co? »
ajw
24/10/2021 15:04
Apisie, bardzo dziękuję za Twoją twórczość :) »
Zbigniew Szczypek
24/10/2021 14:57
Apisie Odpocznij proszę, nie jest lepiej.… »
Abakarow
24/10/2021 14:36
Świetna miniaturka! Bardzo mi się podoba. Skróciłbym ją… »
Afrodyta
24/10/2021 14:32
Bardzo dobry tekst, trafiony w punkt. »
Afrodyta
24/10/2021 14:15
Najbardziej spodobała mi się puenta Twojego wiersza, niby… »
ApisTaur
24/10/2021 14:10
ajw Dawno Ciebie nie czytałem (siebie też). ;) Ale miło… »
Nuria
24/10/2021 14:10
Rozumiem. Ważne, że czytałaś i zostawiłaś ślad słowem.… »
Afrodyta
24/10/2021 14:09
Wodniczko, dziękuję za odwiedziny i za wypowiedziane przez… »
ApisTaur
24/10/2021 13:32
Zbigniew Szczypek Dzięki Zbyszku za czytanie i ciekawy… »
Zbigniew Szczypek
24/10/2021 11:30
Witaj Apisie Troszkę przypomina mi się żart: "Jak się… »
gitesik
24/10/2021 10:33
Bardzo oryginalne skojarzenia i połączenie zawiedzionej… »
gitesik
24/10/2021 10:19
To fajnie że się podoba. To mi uświadamia że warto dalej… »
gaga26111
24/10/2021 10:10
Czytam to sobie bez pierwszej strofy mimo że wnosi ona swoim… »
gaga26111
24/10/2021 10:01
Miło cie widziec ajw :) dziękuję:) »
ShoutBox
  • mike17
  • 23/10/2021 18:56
  • A tu macie konkursowe info : [link]
  • mike17
  • 23/10/2021 18:54
  • Czas ucieka a tu trzeba coś napisać. Śmiałkowie pióra, do dzieła, nie dajcie się prosić, bo czeka kozacka sława i zacne nagrody muzyczne. Zatem to nic trudnego, jak napisać miniaturkę, czyż nie?
  • Dobra Cobra
  • 23/10/2021 18:16
  • Słodki Kaz, niech Ci się darzy, a książka niech osiągnie sukces na miarę nagrody Nike (choć trzeba napisać wiele wydumanych rzeczy, by zdobyć tę nagrodę).
  • Kazjuno
  • 23/10/2021 06:08
  • Wybacz Dobra Cobro, że spóźniłem się z podziękowaniem za ciepły wpis. Już od dawna głowię się nad fenomenem zimnokrwistego pełzacza z tak cieplutkim sercem. Thank you very much!
  • mike17
  • 22/10/2021 18:03
  • Jeszcze miesiąc do końca nadsyłania prac na konkurs dla prozaików MUZO WENY 10. Zbierzcie się do kupy i piszcie. [link]
  • Dobra Cobra
  • 22/10/2021 12:40
  • Wiadomix, że morderców swoich mamy. Ale w porównaniu z tymi Zachodnimi to zawsze nam brakowało polotu...
  • Carvedilol
  • 22/10/2021 11:10
  • A jak mnie zamordują, to niech ktoś o tym napisze, Polska nie Skandynawia, swoich morderców mamy (tzn. autorów kryminałów)
  • Carvedilol
  • 22/10/2021 11:08
  • Dobra Cobra w takim razie i ja tuszę, że muszę coś dodać, zacznę od usunięcia starych tekstów i dodam ponownie, sprawdzę czy trafią na te same półki
  • Dobra Cobra
  • 22/10/2021 08:02
  • Carvedilol, przypływ weny oczywiscie. Skończyło się radosne letnie hasanie, a jako, że tu nie Riviera - trzeba zabić jakoś coraz krótsze dni. Skandynawowie w takim czasie mordują, u nas się tworzy;)
  • mike17
  • 21/10/2021 15:15
  • Przypominam, że MUZO WENY 10 nadal czekają na Twój tekst. To tylko napisanie miniaturki pod piosenkę :) [link]
Ostatnio widziani
Gości online:38
Najnowszy:delzy91d
Wspierają nas