Rozdział 12: Samotne Jezioro, powrót i potem ucieczka - Werka96
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Rozdział 12: Samotne Jezioro, powrót i potem ucieczka
A A A

Nana wraz z Roku i Gelbem dotarła nad Samotne Jezioro. Znajdował się tam zamek króla Hansa, nieco mniejszy od  głównego zamku. Najbliższe wioski, w których mieszkały elfy, były położone kilka kilometrów od jeziora. Przez wieki te tereny nikt nie zamieszkiwał – stąd nazwa jeziora. Elfy osiedliły się na tym obszarze, gdy w kraju Czarnego Orła masowo je zabijano. Nana spędzała bardzo dużo czasu w ich wioskach. Mogła z  nimi bez problemu porozmawiać, ponieważ znała ich język. Elfy cieszyły się, że  królewna Nana ich odwiedziła.

– Król Hans bardzo rzadko przyjeżdża w te strony, dlatego twoja wizyta, królewno, jest dla nas powodem do radości – oznajmił przywódca elfów, Kunnig podczas uroczystego balu na cześć Nany.

– Mimo że mój ojciec bardzo rzadko pana odwiedza, nie zapomniał o oddanych mu elfach – uśmiechnęła się Nana. Po tych słowach królewna wzniosła toast z  Kunnigiem i jego rodziną.

Podczas balu Nana wraz ze swoimi ochroniarzami świetnie się bawiła. Tańczyła raz z Roku, raz z Gelbem, a także z synami Kunniga. Gdy dziewczyna postanowiła sobie na chwilę usiąść, przywódca elfów usiadł obok niej i zapytał cicho:

– Czy to prawda, że centrum królestwa zaatakowali żołnierze Czarnego Orła?

– Tak – odpowiedziała równie cicho królewna. Przez głowę przemknęły jej wspomnienia o ucieczce z zamku wraz z Gelbem i Roku. Z tego powodu jej nastrój diametralnie się zmienił. Kunnig to zauważył i spytał:

– Czy królowi coś się stało?

– Nie wiem nawet... – odrzekła Nana. W jej oczach błyszczały łzy.

– Nie martw się, królewno – oznajmił zdecydowanie Kunnig.– Gdy wrócisz do domu, wyślij do mnie orła, jeżeli będzie przegrana walka. Wówczas zjawię z moim wojskiem i wesprzemy naszego władcę, gdy będzie taka konieczność. My, elfy, możemy również chronić centrum. Służba naszemu królowi, który nas, uchodźców szukających pomocy, przyjął do swego królestwa, to nasz obowiązek i tylko w ten sposób możemy się królowi Hansowi i jego przodkom odwdzięczyć.

Słowa te podniosły Nanę na duchu. Bardzo się cieszyła, że  jej  ojciec miał tak wspaniałych poddanych. Szkoda tylko, że  tego nie doceniał, bo często żartował sobie z tych elfów. Bardzo ją to  smuciło. Uważała, że odwaga i oddanie elfów są warte docenienia. Gdyby sama była królową, zatrudniłaby wielu elfów na  straży w zamku, ponieważ ich umiejętności defensywne były na  bardzo wysokim poziomie.

Do rezydencji króla Hansa Nana, Gelb i Roku wrócili o świcie. Gelb był pijany. Bardzo smakowało mu wino elfów, więc wypił kilka butelek. Roku nie przepadał za alkoholem, więc nawet nie spróbował. Nana wypiła tylko szklankę.

– Roku, ile nam ma zapłacić król za pilnowanie Nany? – zapytał Gelb, który nie był w stanie utrzymać się na własnych nogach i Roku mu  pomagał.

– Dowiemy się w swoim czasie – odparł Roku. Gdy weszli do zamku, Roku pomógł usiąść swojemu chłopakowi przy stole.

– Król Hans chciał nam dać kasę za ochronę ciebie... – bełkotał Gelb. – Mówił coś o tym, że jesteś na coś chora i nie chciał, żebyś wiedziała o  tym, że chce rozpocząć działania wojenne...

– Nie słuchaj go, Nana! – zawołał Roku. – Gdy Gelb jest mocno pijany, wygaduje różne bzdury...

Na twarzy wojownika widać było zmieszanie. Nana wiedziała dobrze, że ludzie pod wpływem alkoholu nie kłamią.

Kiedy Roku umył Gelba i położył go do łóżka, zwrócił się do Nany:

– Czy chcesz się iść umyć?

– Zaraz pójdę, ale najpierw chcę cię zapytać o to, co powiedział Gelb –– oznajmiła Nana. – To jaką misję zlecił wam mój ojciec?

– Nie mogę ci powiedzieć, królewno – odpowiedział Roku. –Jeżeli zdradzę ci informacje o naszej misji, stracimy pracę na dworze rycerza Henryka Odważnego.

– Zrobię wszystko, aby nasza rozmowa pozostała tylko i wyłącznie między nami – oświadczyła królewna.

– A ja zrobię wszystko, żeby nie złamać słowa danego królowi –odrzekł Roku chłodno. – To chcesz skorzystać z łazienki?

– Tak – odparła Nana, zawiedziona.

Podczas kąpieli królewna rozmyślała nad zaistniałą sytuacją. Skoro ojciec zamierzał rozpocząć działania wojenne na terenie królestwa, to   chyba normalną rzeczą było to, że ona, matka i siostra zostały dokądś wysłane. W końcu liczyło się ich bezpieczeństwo. Cały czas jednak zastanawiała ją jedna rzecz: dlaczego nie mogła pojechać z  mamą i  siostrą? Nie dawało jej to spokoju. Zresztą zawsze tak było. W tym momencie wróciły do niej straszne wspomnienia z  pobytu na  dworze jednego z doradców ojca. Bardzo dobrze pamiętała momenty, w których pani domu biła ją kijem za najmniejsze przewinienie. Szczególnie wrył się Nanie w pamięć dzień, w którym jako szczęśliwa dziewczynka biegła za  pieskiem i się nagle potknęła, przewracając wiadro z wodą. Gdy żona doradcy to zauważyła, od razu wzięła kij, podbiegła do Nany z  krzykiem i zaczęła bić ją po nogach i pośladkach. Księżniczka była tak często bita, że na udach miała wiele siniaków. Mama często pytała ją, skąd się one wzięły. Dziewczyna z początku bardzo bała się wyznać prawdę; gdy w  końcu to uczyniła, królowa Klementyna zaśmiała się:

– Aż tak bardzo nie lubisz tej pani? Weź się nie wygłupiaj!

Gdy Nana przypomniała sobie to wszystko, z jej oczu zaczęły spływać łzy. Później odżył w jej pamięci fakt, że w związku z jej chorobą rodzice nagle zaczęli zakazywać jej różnych rzeczy. Na przykład zabronili jej iść na bal z koleżanką (który był jej pierwszym balem), bo  uważali, że podczas zabawy zapomni, że jest chora i bardzo się zmęczy. Największy jednak ból sprawiło Nanie wspomnienie pewnej kłótni z matką. Królowa Klementyna zaproponowała córce pracę w  biurze doradcy, u którego Nana często przebywała w dzieciństwie i  nie wspominała tych pobytów dobrze. Królewna Nana odmówiła z  gniewem.

– Ty chyba zgłupiałaś! – zdenerwowała się królowa Klementyna. – To co ty będziesz robić przez te wakacje? Pisać do tych swoich koleżaneczek i książki czytać?

– Mogę pracować, ale nie u niego! – krzyknęła Nana.

– On ci naprawdę dobrze zapłaci! – Nie ustępowała matka. – A  poza tym – gdzie indziej chciałabyś pracować, skoro nic nie umiesz, bo jesteś królewną, w dodatku chorą?

Przywołanie tych wspomnień sprawiło, że Nana zaczęła głośno płakać. Roku zapukał do drzwi i zapytał z troską:

– Wszystko w porządku, królewno?

Nana szybko wytarła łzy i pewnym głosem odparła:

– Tak!

Następnego dnia Nana wstała wcześnie i trenowała kolejne zaklęcie nad jeziorem. Tym razem postanowiła poćwiczyć zaklęcie podmiany, którego użycie zaobserwowała podczas walki z tajemniczą czarownicą w  zamku ojca Rusałki. Cały czas jej to nie wychodziło, co ją bardzo denerwowało. Gdy wymawiała w myślach zaklęcie, rozpływała się jedynie w połowie, przez co nie mogła się przemieścić w inne miejsce. Później natomiast miała problem z przemieszczaniem się.

Pomimo wielu niepowodzeń królewna nie poddawała się i  trenowała. W końcu się udało – czarodziejka po raz pierwszy użyła poprawnie zaklęcia podmiany. Zachęcona tym, chciała powtórzyć je  jeszcze kilka razy, ale nie starczyło jej sił.

Podczas intensywnego treningu Nany jej ochroniarze przebywali w zamku i obserwowali ją. Tak naprawdę śledził ją tylko Roku, ponieważ Gelba tak bolała głowa, że przez cały dzień leżał.

– Jejciu, jeszcze nigdy nie miałem takiego kaca... – narzekał Gelb.

– Byłeś wczoraj tak pijany, że powiedziałeś królewnie Nanie o  celu naszej misji – rzekł Roku z odrobiną złości w głosie.

– Serio?! – krzyknął Gelb. – Ale przypał!

– Nana zmusiła mnie do rozmowy. Powiedziałem jej, że to jest tajne – powiedział Roku.

–Ale zaczęła się czegoś domyślać! – Panikował Gelb. – Co ja zrobiłem? Co ja zrobiłem?!

– Z całą pewnością zaczęła się domyślać, że to nie jest zwykła wycieczka. Ale czy domyśliła się wszystkiego? – Zastanawiał się Roku. – Jeżeli okaże się, że królewna odgadła wszystko, będziemy musieli coś z tym zrobić albo przez twoją głupotę nie  dostaniemy pieniędzy.

– Przepraszam, Roku – rzekł ze smutkiem Gelb.

– Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem – powiedział spokojnie Roku. Miał coś jeszcze powiedzieć, ale akurat weszła Nana, cała brudna i  spocona jak mysz.

– To kiedy będzie obiad? – spytała Nana, siadając na krześle. Oddychała ciężko ze zmęczenia.

– Za chwilę, królewno – uśmiechnął się Gelb. Było mu bardzo wstyd za to, co zrobił pod wpływem alkoholu.

Po posiłku Nana wraz z ochroniarzami poszła na krótki spacer. Podczas przechadzki wokół jeziora królewna zapytała znów Roku i  Gelba o prawdziwy cel ich misji.

– Obiecuję, że nie będziecie mieć z tego powodu żadnych kłopotów! – zapewniała. – Ja chcę wiedzieć tylko, czy ojciec nie wynajął was ze względu na moją chorobę!

Po tych słowach Nana się rozpłakała. Bardzo bolało ją to, że rodzice ją tak traktują. Owszem, była chora, ale miała prawo wiedzieć o  pewnych sprawach – w końcu była królewną. Gelbowi zrobiło się żal dziewczyny i chciał powiedzieć jej wszystko, ale Roku go powtrzymał. Nana, widząc, że mężczyźni milczą, zrozumiała, że pewnie to ma związek z jej chorobą.

– Wiedziałam! Znowu przez to! Już mam tego dosyć!

– Królewno Nano, dlaczego król Hans postępuje w ten sposób? – spytał Roku. – Przecież to, że jesteś chora, wcale nie oznacza, że masz przebywać z dala od rodziny i świata zewnętrznego.

– Wręcz przeciwnie, powinnaś być cały czas z rodziną i spędzać jak najwięcej czasu z ludźmi! – dodał Gelb.

– Powiedzcie to królowi, a nie mnie – rzekła Nana. – Ale gdybyście to mu powiedzieli, stracilibyście pracę.

– Ja nie dziwię ci się królewno, że uciekłaś ze swej wieży – oznajmił Gelb.

– Ja tak samo – dodał Roku. – Taka izolacja bardzo źle wpływa na  człowieka. W końcu każdy z nas, żeby żyć, potrzebuje innych.

– Myślę, że ta podróż ma też swoje plusy – powiedział Gelb.

– Niby jakie? – zapytała sceptycznie Nana.

– Zamiast spędzać czas z siostrą oraz królową i się nudzić, wyruszasz w bardzo ciekawe miejsca! – odparł blondwłosy wojownik.

– Jesteś następczynią tronu, królewno, więc nic dziwnego, że król chce cię chronić – rzekł Roku. – Dlatego rozumiem, że szczególnie troszczy się o ciebie ze względu na twoją chorobę, ale uważam, że nie robi tego jak trzeba.

– Może byś porozmawiała z nim kiedyś, królewno? – zaproponował Gelb.

– Nie mam odwagi... – westchnęła smutno Nana. – Boję się, że  gdy mama się dowie o tym, to się wścieknie i zrobi wszystko, żeby tata był po jej stronie. A on jej na sto procent posłucha.

– Nie martw się, królewno! – pocieszał Nanę Gelb. – Kiedy zostaniesz królową, nikt już nie będzie mógł ci mówić, co masz robić!

– Zanim zostanę królową, minie jeszcze sporo czasu – stwierdziła Nana, spoglądając w niebo. – Chcę już teraz uwolnić się od rodziców. Pragnę sama decydować o własnym życiu. Chcę po prostu być niezależna i normalnie żyć!

Gdy wrócili ze spaceru, Nana poszła znów ćwiczyć, a Gelb i  Roku pilnowali jej. Tym razem siedzieli obok niej na kocu. Gelba nadal trochę bolała głowa, ale czuł się lepiej niż przed południem.

– Może jednak jej powiemy o naszej misji, co? – zaproponował Gelb, przytulając się.

– Zwariowałeś?! – zdenerwował się Roku. – Chcesz stracić pracę?

– Ale szkoda mi trochę królewny... – nalegał Gelb.

– Już i tak jej dużo powiedziałem! – nie ustępował Roku. – Chyba jeszcze nie wytrzeźwiałeś!

Po tych słowach zapadła cisza. Po chwili Gelb ujął Roku za rękę i  lekko ścisnął. Roku uśmiechnął się do niego i pocałował go w  czoło. Siedzieli tak przez chwilę, trzymając się za ręce, gdy nagle zza krzaków wyskoczyło trzech mężczyzn. Mieli na sobie bawełniane ubrania. Każdy z nich nosił metalowe naramienniki i nagolenniki oraz okrągły hełm. Każdy żołnierz trzymał w prawej dłoni topór, a w lewej miecz. Ochroniarze Nany szybko wstali. Gelb pobiegł bronić królewny Nany, a  Roku zaatakował przybyszów. Podbiegł do nich, a  po chwili skoczył wysoko i z kieszeni spodni wyciągnął sześć noży oraz rzucił w każdego z wrogów. Wszyscy żołnierze obronili się, wyciągając tarcze znajdujące się na plecach. Roku zrobił fikołek w powietrzu i wylądował znów daleko od wrogów. Nie miał szans z nimi ze swoją karabelą, więc wycelował do nich kilka strzał, aby nie podeszli do niego bliżej. Jednak strzały – zarówno jak noże – nic nie pomogły i napastnicy zmierzali w  jego stronę. Wojownik wyciągnął z kieszeni u  spodni flet, cofnął się i zaczął grać wolną melodię.

– Jakimś durnym fletem chcesz nas zabić? – zaśmiał się jeden z  nieznajomych żołnierzy i rzucił się na Roku. Dwóch pozostałych zaatakowało Gelba. On za to używał swego miecza i strzał. Roku dalej grał na swoim instrumencie i skutecznie omijał ataki przeciwnika. Nagle spod ziemi wynurzyło się sześć posągów rycerzy. Każdy z nich trzymał w dłoni jeden miecz. Nie tracąc czasu, Roku odebrał dwóm z nich miecze i zaatakował nimi swojego wroga, który przez silne ciosy, w tym jeden w serce, zginął na miejscu. Potem Roku zaatakował jednego z  przeciwników Gelba, który pokonał ostatniego.

– Byli na sto procent z Kraju Czarnego Orła – oznajmiła Nana. – Czy w Królestwie Wysokiej Góry skończyły się działania wojenne?

– Nie wiemy, ale w jakiś sposób musieli się o tobie dowiedzieć –rzekł Roku i zwrócił się do Gelba  – Będzie dzisiaj nocna warta.

 – Nie mamy wyboru –- westchnął Gelb.

Zapadła noc. Roku stał przed wieżą i cały czas obserwował okolicę. Nana bardzo chciała ułatwić zadanie ochroniarzom, więc przyrządziła dla nich specjalny eliksir, dzięki któremu ten z nich, który stał na warcie mógł wyczuć, że ktoś się zbliża. Eliksir działał przez cztery godziny, więc co taki czas zmieniali się łucznicy. Podczas drugiej warty Roku przyleciał orzeł z wiadomością.

–To z królestwa! – powiedział do siebie, dostrzegłszy godło króla Hansa. Szybko odwiązał kopertę od nogi ptaka i wypuścił go. Przeczytał wiadomość. Z jej treści wynikało, że działania wojenne wokół zamku się skończyły i że wobec tego królewna Nana może wrócić do domu. Roku zaczął się martwić, co on i Gelb powiedzą królowi. Wiedział dobrze, że  okłamanie króla jest przestępstwem karanym śmiercią, więc jedyne, co mogą zrobić to powiedzieć prawdę. Roku obawiał się, że król może uznać wyjawienie jakiejkolwiek informacji o misji za wyjawienie tym samym jej celu i  on wraz z Gelbęm mogą stracić pracę.

– Mam nadzieję, że to nie wpłynie na znalezienie nowej posady... – westchnął Roku i patrolował dalej okolicę.

Następnego ranka Nana wstała wcześnie, zjadła śniadanie i wyszła na zewnątrz, aby dalej trenować. Zaklęcie podmiany już w pełni opanowała, więc szukała w księdze zaklęć kolejnego zaklęcia, które uznawała za przydatne i za odpowiednie dla siebie. Było to zaklęcie przemiany, dzięki któremu mogła zmienić się w kogoś innego. Zaklęcie to, dobrze wykonane, działało dobę. Jeżeli było niepoprawnie wypowiedziane lub  jeśli Nana nie obróciła się tyle razy, ile trzeba (czyli trzy razy), albo po prostu była niezbyt dobrze skoncentrowana, to czar przestawał działać po kilku minutach. Mogło być i tak, że w takiej sytuacji niezmienna pozostawała jakaś część ciała albo że zmianie nie ulegał głos.

– Będę się zamieniać w ciebie, Gelbie! – uśmiechnęła się Nana. Gelb odwzajemnił jej uśmiech i dalej obserwował królewnę. Roku odpoczywał po swej ostatniej warcie. Gdy Nana i Gelb spotkali się z nim przy obiedzie, łucznik był bardzo zdziwiony tym, że przy stole siedziało aż dwóch jego chłopaków. Prawdziwy Gelb ze śmiechem wytłumaczył wszystko swojemu partnerowi.

– Mam taki sam głos jak ty, więc zrobiłam już duży postęp! – powiedziała Nana głosem Gelba.

– Chce wam powiedzieć, że musimy wyruszyć z zamku –oświadczył Roku. – Dostałem w nocy wiadomość z Królestwa.

– No to po obiedzie się zbieramy! – zawołała Nana, jeszcze głosem Gelba. Po chwili wróciła znów do swojej postaci.

– Oj, królewno, chyba będziesz musiała jeszcze trochę popracować... – rzekł Gelb.

– Chyba nie byłam zbyt dobrze skupiona – powiedziała Nana.

Po obiedzie wszyscy się spakowali i wyruszyli. Poszli tym razem krótszą trasą. Dotarli do zamku następnego dnia. W całym mieście prowadzono budowy. Wiele budynków zostało doszczętnie spalonych. Na każdej ulicy cała trójka musiała uważać na wozy zaprzęgane przez konie, na których znajdowały się drewniane bale lub pustaki. Mijali również prowizoryczne szpitale, z których wynoszono nosze, na których leżały przykryte czarnym materiałem ciała zmarłych. Nana od razu pobiegła w stronę zamku. Chciała wiedzieć, czy z tatą wszystko w  porządku.

Roku, Nana i Gelb wbiegli do zamku. Nanę zatrzymała Szwarca, która mocno ją przytuliła i zapytała:

– Wszystko w porządku?

– Tak – odpowiedziała szybko Nana. – A jak z tatą?

– Jest cały i zdrowy! – uśmiechnęła się Szwarca i przywitała się z  Roku i Gelbem.

– To gdzie jest? – zapytała Nana.

– W sali tronowej – odezwała się nagle królowa Klementyna. Pogłaskała Nanę po głowie i dodała:

– Możesz iść do swojego pokoju. Roku i Gelb mogą udać się do  króla.

Nana udała się do swojej komnaty, a Gelb wraz z Roku pośpieszyli do sali tronowej. Obaj łucznicy uklęknęli przed królem. Król Hans oznajmił:

– Proszę o zdanie relacji z podróży.

– Nad Samotne Jezioro dotarliśmy przez Zielone Królestwo –zaczął opowiadać Gelb. – Spędziliśmy kilka dni na zamku należącego do  Dmitrija Przemądrzałego. Zamkiem zarządzała jego córka, królewna Rusałka.

– Potem udaliśmy się nad Samotne Jezioro. Elfy, które mieszkają niedaleko, przyjęły nas z wielką radością i zorganizowały na część królewny Nany bal, na którym obaj byliśmy – kontynuował Roku.

– A co tam jeszcze robiliście? – zapytał król Hans.

– Naszym głównym i właściwie jednym zajęciem było pilnowanie królewny, Wasza Królewska Mość – odpowiedział Gelb. – Królewna za to trenowała zaklęcia.

– Chciałbym wspomnieć jeszcze o dwóch ważnych wydarzeniach, Wasza Królewska Mość – odezwał się Roku.

– Mów – rzekł król.

– Podczas pobytu na zamku króla Zielonego Królestwa zaatakowała nas tajemnicza czarownica, a gdy byliśmy już nad jeziorem, to zostaliśmy zaatakowani przez trzech żołnierzy z Kraju Czarnego Orła. – opowiedział Roku.

– Tajemnicza czarownica? – zdziwiła się królowa Klementyna, która właśnie weszła do sali tronowej. – A pamiętacie może, jak ona wyglądała?

– Niestety, niewiele pamiętamy, ponieważ rzuciła na nas zaklęcia – powiedział Gelb i wbił wzrok w podłogę.

– Wasza Królewska Mość może zapytać o to królewnę Nanę, ponieważ to królewna walczyła z tą czarownicą i nas uratowała – dodał Roku. Królowa szybko wyszła z sali tronowej. Widać było, że informacja o walce Nany z czarownicą bardzo ją poruszyła.

– A jak wyglądali ci żołnierze, którzy zaatakowali was nad Samotnym Jeziorem?

Gelb i Roku szybko opisali wygląd napastników. W umyśle króla zaświtała jedna myśl: uzbrojenie tych żołnierzy było takie samo, jakie mieli żołnierze, z którymi walczył. Byli to wojownicy z Kraju Czarnego Orła, z Królestwa Dalekiej Północy. Nie miał pojęcia, w jaki sposób mogli się dowiedzieć, dokąd uciekła Nana, ale bardzo go to zmartwiło. Jednak postanowił odsunąć to pytanie na bok. Zapytał Gelba i  Roku:

– A czy królewna Nana domyśliła się celu waszej misji?

– Niestety tak – odparł Gelb, nie odrywając wzroku od podłogi.

– Dodatkowo księżniczka nalegała, żebyśmy powiedzieli jej o  naszym zadaniu, ale cały czas odmawialiśmy. Powiedzieliśmy jej tylko, że ma to związek z jej chorobą i z nią samą – rzekł Roku.

– I tylko tyle, Wasza Królewska Mość – dodał Gelb.

– Przykro mi, ale nie możecie już służyć na dworze rycerza Henryka Odważnego – oznajmił władca.

– Dlaczego, panie? – zapytał Roku, który był zszokowany, ale starał się tego nie okazywać.

– Przecież nie zdradziliśmy celu naszej misji – rzekł Gelb.

– Ale wyjawiliście ważny powód, więc królewna domyśliła się całej reszty bardzo łatwo! – zdenerwował się król  – Możecie się już oddalić!

 Tak jest! – zawołali łucznicy i wyszli z sali.

Roku wraz z Gelbem byli w ponurym nastroju – tego się nie spodziewali. Przypuszczali, że król po prostu im nie zapłaci

– Zawsze odnosiłem wrażenie, że królewna Nana trochę przesadza, ale jednak ma rację! – mówił zdenerwowany Roku. – Nie mogę uwierzyć, że przez takie coś straciliśmy pracę!

 –  Ja tak samo! I pomyśleć, że idziemy do zamku Henryka Odważnego tylko po to, żeby przepracować tylko miesiąc i potem odejść! Chyba nigdy nie znajdziemy tak dobrze płatnej pracy... – powiedział Gelb.

– Spokojnie, Gelb. – Roku objął swego ukochanego i pocałował go. – Podczas tego miesiąca wszystko sobie dokładnie zaplanujemy. Będzie dobrze.

Nana właśnie się rozpakowywała, gdy do jej pokoju weszli rodzice. Mieli bardzo poważne miny.

– Coś się stało? – spytała zaniepokojona.

– Twoi ochroniarze okazali się bardzo niekompetentni, więc ich zwolniłem ze służby u Henryka Odważnego – oświadczył ojciec.

– Dlaczego? – zdumiała się Nana.

– Musiałaś ich bronić przed jakąś czarownicą, a na dodatek znaleźli cię żołnierze z Królestwa Dalekiej Północy! – powiedział król Hans ostro.

– Jak wyglądała ta czarownica, z którą walczyłaś? – zapytała matka.

– Miała długie, białe włosy i białą sukienkę z fioletowymi paskami – odpowiedziała Nana. – A co? Wiecie może, kto to jest? Bo ona odzywała się do mnie tak, jakby mnie znała.

– Hans! Nana wraca do wieży! – krzyknęła królowa Klementyna.

– Nie może tam przecież wrócić! – zaoponował król Hans. – To przecież wbrew tradycji. Już i tak wykroczyła przeciwko tradycji, kiedy z niej uciekła!

– Gówno mnie to obchodzi! – nie ustępowała królowa. – Jeżeli się jej nie ukryje przed tą wiedźmą, to nie wiadomo, co się stanie. A Nana jest przecież chora!

– Nie jestem aż tak chora, żebym nie mogła sama się bronić! –oznajmiła zdecydowanie Nana.

– Klementyno, chyba trochę przesadzasz – powiedział król. –Przecież tutaj również możemy chronić Nanę.

– Nie! – królowa Klementyna wciąż się upierała. Wezwała żołnierzy, którzy otoczyli Nanę; wtedy królewna za pomocą swej różdżki obezwładniła ich. Chwyciła swój płaszcz i szybko uciekła z  pokoju.

– Chyba jest w dodatku chora na głowę! – denerwowała się królowa.

– Musimy więc sprowadzić lekarza od duszy, aby sprawdził, czy faktycznie tak jest – rzekł król i wyciągnął róg. Wyszedł na korytarz i  zagrał na nim. Wówczas na wszystkich korytarzach zaroiło się od  żołnierzy, którzy próbowali obezwładnić Nanę, ale ona szybciej rzucała zaklęcia niż oni reagowali. Dzięki temu księżniczka wydostała się z  zamku.

Gdy biegła w stronę miasta, płakała – słowa matki bardzo ją zabolały. W dodatku usłyszała z okna krzyk królowej:

– Odnajdziemy cię i wsadzimy do szpitala dla umysłowo chorych, bo chora jesteś!

To sprawiło, że jeszcze bardziej chciała uciec. Bardzo dobrze wiedziała, dokąd się ma udać: oczywiście do babci.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Werka96 · dnia 08.06.2021 15:40 · Czytań: 328 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 2
Komentarze
Korektorka dnia 08.06.2021 15:40 Ocena: Bardzo dobre
Dzień dobry,

Bardzo ciekawe (a ja lubię takie klimaty, ale to jest chyba mniej ważne).
Moje uwagi:

1) Może lepiej "Przez wieki terenów tych nikt nie zamieszkiwał"? Jak najmniej strony biernej, wtedy tekst "żyje".

2) Córka króla jest królewną, księżniczka to córka księcia.

3) "Ponieważ znała"

4) W ostatnim zdaniu pierwszego akapitu powtórzenie "księżniczka Nana" jest zbędne.

5) "powodem do wielkiej radości"

6) Po "Mimo że" nie powinno być przecinka.

7) "podczas uroczystego balu na cześć księżniczki."

8) "zaatakowali żołnierze Czarnego Orła" (strona bierna... jak wyżej)

9) Może "równie cicho"? I imię jest chyba zbędne, bo wiadomo, kto odpowiedział.

10) "to" po "gdy" albo po "gdyby" jest zbędne

11) "jako władca" jest zbędne

12) "Bardzo ją to smuciło."

13) "w stanie"

14) Jakie ma znaczenie informacja o przytulaniu? I czy nie powinna znaleźć się gdzie indziej?

15) Misję można na przykład zlecić czy poruczyć - nie "przyznać".

16) "aby rozmowa pozostała"

17) "dokądś wysłane" (a jeszcze lepiej "odesłane z kraju";)

18) "Cały czas jednak"

19) "momenty, w których"

20) "Szczególnie wrył się Nanie w pamięć dzień, w którym"

21) "nagle się potknęła"

22) "z krzykiem podbiegła do Nany" (nie da się z krzykiem spokojnie podejść)

23) "pytała ją"

24) "Dziewczyna z początku bardzo się bała wyznać prawdę; gdy w końcu to uczyniła,"

25) "i rzekła" nie jest potrzebne, słowa Klementyny mówią same za siebie

26) "przypomniała sobie to wszystko" ("dokładnie" jest zbędne)

27) "odżył w jej pamięci fakt, że w związku z jej chorobą rodzice nagle zaczęli zakazywać jej różnych rzeczy."

28) "że podczas zabawy zapomni, że jest chora, i bardzo się zmęczy.".

29) "Największy jednak ból sprawiło Nanie wspomnienie pewnej kłótni"

30) "swej" nie jest konieczne

31) Może lepiej "z gniewem odmówiła"?

32) "A poza tym - gdzie indziej chciałabyś pracować, skoro nic nie umiesz, bo jesteś księżniczką, w dodatku chorą?"

33) "rano" jest zbędne (bo zazwyczaj nie wstaje się wieczorem czy po południu)

34) Może "którego przywoływanie zaobserwowała?"

35) "Pomimo wielu niepowodzeń" przeniosłabym do kolejnego akapitu. A imię chyba nie jest konieczne.

36) "trenowała. W końcu udało się - po raz pierwszy poprawnie użyła zaklęcia podmiany. Zachęcona tym, chciała"

37) "Podczas tego intensywnego treningu Nany jej ochroniarze"

38) "Tak naprawdę śledził ją"

39) " - narzekał"

40) "że powiedziałeś"

41) "Tego nie wiem" jest zbędne i spowalnia dynamikę wypowiedzi.

42) "że księżniczka odgadła wszystko,"

43) "To kiedy będzie obiad? - spytała, siadając na krześle."

44) "z ochroniarzami" (wiadomo, czyi to ochroniarze)

45) "znów zapytała" (a słowo "księżniczka" jest zbędne)

46) "kłopotów", nie "konsekwencji". "Ja chcę tylko wiedzieć, czy ojciec nie wynajął was ze względu na moją chorobę."

47) "sprawach - w końcu"

48) "chciał powiedzieć jej wszystko, ale Roku go powstrzymał."

49) "Zdenerwowała się Nana." jest zbędne

50) "to, że jesteś chora, wcale nie oznacza,"

51) "gdybyście (...), tobyście (...)" (albo lepiej "stracilibyście pracę";)

52) "się, księżniczko," (a czy "osobiście" jest konieczne?)

53) "z siostrą i z królową"; "to" jest zbędne

54) "Dlatego pojmuję, że szczególnie troszczy się o ciebie ze względu na twoją chorobę; uważam jednak, że nie robi tego tak jak trzeba."

55) "jej na sto procent posłucha"

56) "Kiedy zostaniesz królową, nikt"

57) "stwierdziła"

58) "pilnowali jej"

59) "czuł się lepiej niż"

60) "zaproponował, przytulając się"

61) "ujął" (zamiast "wziął";) albo "ujął Roku za rękę i lekko ją ścisnął."

62) lepiej "pocałował go" (jeśli Gelb jest młody/młodociany, powiedzmy to przy wprowadzaniu tej postaci)

63) "ręce... gdy nagle"

64) "wstali" (a w kolejnym zdaniu "pobiegł chronić księżniczkę." - zresztą niby co innego robili przez cały czas?)

65) "z kieszeni spodni"

66) ", nie tracąc czasu, odebrał dwóm z nich"

67) "przyrządziła więc dla nich specjalny eliksir,"

68) "ten z nich, który akurat stał na warcie,"

69) "co taki czas"

70) "dostrzegłszy"

71) "i że wobec tego księżniczka"

72) "o to" jest zbędne

73) "za wyjawienie tym samym jej celu"

74) "Henryka Odważnego" jest zbędne (imię i przydomek króla należało wprowadzić wcześniej)

75) "uznała za bardzo przydatne i za odpowiednie dla siebie."

76) Było to zaklęcie przemiany, dzięki któremu mogła zmienić się w kogoś innego."

77) "lub jeśli"

78) "Mogło być i tak, że w takiej sytuacji niezmienna pozostawała jakaś część ciała albo że zmianie nie ulegał głos."

79) "aż dwóch"

80) "przykryte czarnym materiałem ciała zmarłych"

81) "czy z tatą wszystko w porządku."

82) "Szwarca, jej siostra. Mocno ją przytuliła"

83) "To gdzie jest?"

84) "odezwała się nagle"(bo wcześniej nie ma informacji, że Klementyna w ogóle tam jest; jakby wyrosła spod ziemi)

85) "i dodała:"

86) Nad Samotne Jezioro udaliśmy się poprzez"? Nie jest to poprawnie sformułowane i nie rozumiem tego.

87) "Zamkiem zarządzała" (bo inaczej wychodzi na to, że zarządzała Dmitrijem)

88) "i zorganizowały na część księżniczki Nany bal, na którym obaj byliśmy."

89) "Niestety, niewiele pamiętamy, ponieważ"

90) "wbił wzrok w podłogę."

91) "zapytać o to księżniczkę Nanę, ponieważ to księżniczka walczyła z tą czarownicą i nas uratowała"

92) Nie trzeba przy każdej okazji powtarzać imienia królowej. Wystarczy raz, dwa razy (a jeśli konieczne są dwa razy, to niech nie następują one bezpośrednio po sobie).

93) "poruszyła ją ta wiadomość". (tylko która - ta o ataku, czy ta, że Nana walczyła z czarownicą?)

94) "dokąd uciekła" ("o tym" jest zbędne)

95) "Postanowił jednak odsunąć to pytanie na bok. Zapytał Gelba i Roku:

96) ", nie odrywając wzroku od podłogi."

97) "nalegała, żebyśmy (...). Powiedzieliśmy jej tylko, że ma to związek z jej chorobą i"

98) Może na przykład "Przykro mi, nie mogę już was trzymać na służbie."?

99) "Ale wyjawiliście ważny powód, więc"

100) "chórem" używamy wtedy, gdy liczba osób jest większa niż dwie

101) "Byli w ponurym nastroju - tego się nie spodziewali. Przypuszczali, że król po prostu im nie zapłaci."

102) "a jednak ma rację1"

103) "zgodził się z nim Gelb" jest zbędne, wiadomo, kto mówi i że ma takie samo zdanie

104) "pocałował go"

105) Może "rozpakowywała"? Albo "dopiero się rozpakowała i właśnie zamierzała odpocząć, gdy"

106) "spytała zaniepokojona." (drugie zdanie jest zbędne)

107) "zapytała matka." ("poważnie" jest zbędne)

108) Hans? Henryk? Jak w końcu ma na imię król?

109) " Nie może tam wrócić! - zaoponował. - Już i tak wykroczyła przeciwko tradycji, kiedy z niej uciekła!"

110) "nie ustępowała".

111) ", żebym nie mogła sama"

112) "Nie! - królowa wciąż się upierała. Wezwała żołnierzy, którzy (...); wtedy księżniczka z pomocą swojej różdżki obezwładniła ich."

113) "Chyba jest jeszcze chora na głowę" - co to oznacza, to "jeszcze"? W dodatku? Czy Nana już wcześniej chorowała psychicznie?

114) Wówczas na wszystkich korytarzach zaroiło się od żołnierzy którzy próbowali (...)".

115) "płakała - słowa matki (...)."

116) "W dodatku usłyszała"


Bardzo dziękuję za ciekawą lekturę, czekam na więcej i pozdrawiam :)
Marek Adam Grabowski dnia 16.11.2021 18:05
To chyba najgorszy odcinek serii, ale może mam zły dzień.

Pozdrawiam
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
annakoch
17/01/2022 00:26
Fajne ! Pozdrawiam :) »
valeria
17/01/2022 00:26
niezłe, Florian obciął włosy:) »
Florian Konrad
17/01/2022 00:12
Podoba mi się »
Florian Konrad
17/01/2022 00:07
Jak to mawiają w talent shows - jestem na nie. Egzaltacja,… »
Florian Konrad
17/01/2022 00:06
Tytuł wygląda jakby był po łacinie! :) »
Florian Konrad
17/01/2022 00:05
Mega jest to pierwsze wersisko, meega! »
Yaro
16/01/2022 21:34
Dzięki Michał . Fajnie , że mnie odwiedziłeś cieszę się… »
mike17
16/01/2022 21:26
Jarku. masz prawo czuć się wolny i opróżniony z wszelkich… »
annakoch
16/01/2022 18:06
Witaj EDyto ! Bardzo lubię czytać Twoje teksty, pięknie… »
Dobra Cobra
16/01/2022 13:27
Calveidol, Jest nadzieja dla milionów… »
ZielonyKwiat
16/01/2022 11:51
Nie, Bóg nie kładzie się spać, tak myślę. »
annakoch
16/01/2022 11:47
Piękny erotyk Wiolinie ! Pozdrawiam serdecznie :) »
Carvedilol
16/01/2022 10:56
Dobra Cobra masz rację, z rozpędu nie załapałem, że już… »
Dobra Cobra
15/01/2022 19:16
""mam nadzieję, że teraz już nie sądzisz, że 18000… »
Marek Adam Grabowski
15/01/2022 19:08
Zajebiste! Uwielbiam czarny humor! Świetnie ośmieszyłeś… »
ShoutBox
  • ZielonyKwiat
  • 16/01/2022 15:29
  • AntoniGrycuk, dziękuję za odzew. Pytałam jednak o możliwość opublikowania (np. w czasopismach). W konkursach nie biorę udziału.
  • AntoniGrycuk
  • 16/01/2022 15:18
  • Nie ma sprawy, nic nie chcę za tę poradę, jest za free ;)
  • AntoniGrycuk
  • 15/01/2022 22:51
  • ZielonyKwiat, poszukaj na aktualnekonkursy.pl, tam bywają konkursy na dramaty, na ksiązki, na opowiadania. Masz szanse.
  • ZielonyKwiat
  • 15/01/2022 19:01
  • Ktoś wie, gdzie można opublikować dramat/ sztukę teatralną?
  • Dobra Cobra
  • 15/01/2022 18:53
  • Oka, po prostu wyczytałem w Twoim wpisie cierpienie i poszedłem Ci na pomoc. A spacery i odetchniecie świeżym powietrzem zawsze aktualne dla kazdego. Pozdrawiam
  • AntoniGrycuk
  • 15/01/2022 15:29
  • DoCo, naprawdę, nie bierz tego do siebie, że ja w ten sposób pojmuję literaturę kobiecą. Niepotrzebnie tak sie przejmujesz. Wyjdź sobie na spacer, odetchnij świeżym powietrzem.
  • Dobra Cobra
  • 15/01/2022 12:04
  • Antoni - nie wyrzucaj sobie, to proza kobieca, dlatego nie rozumiesz jej przesłodzenia ;) Babki lubią bajki o księciu z zamorskiego kraju, który - w zależności od typu opowieści - ma różne położenie.
  • AntoniGrycuk
  • 14/01/2022 20:51
  • Dla mnie jednak dwójka bohaterów jest zbyt doskonała. A opisy przesłodzone do bólu. Sam wątek romansowy jest dobry, ale sporo jest rzeczy strasznie naiwnych. Technicznie napisana raczej nieźle.
  • AntoniGrycuk
  • 14/01/2022 20:48
  • Właśnie przeczytałem "Narzeczoną nazisty", bestseller kobiety, która nie miała dużego powodzenia na konkurencyjnym portalu. Książka nie jest zła, kobietom może się chyba podobać.
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas