Empetrójka - Marian
Proza » Obyczajowe » Empetrójka
A A A

   Późnym, sobotnim wieczorem wracałem autem do domu i byłem już blisko celu. Dla bezpieczeństwa włączyłem długie światła i wtedy zobaczyłem człowieka idącego środkiem szosy. Zataczał się mocno i było pewne, że nie uda mi się go ominąć bez kolizji. Zatrzymałem się i on też stanął ze dwa metry od maski samochodu. Przyjrzałem mu się i poznałem pana Władka.

   Pan Władek pracował w tutejszym markecie budowlanym „Stokrotka”. Znali i lubili go wszyscy, bo każdemu chętnie i dobrze doradzał przy zakupach. W dni robocze był w sklepie od rana do nocy, a w soboty po pracy zapijał pałę. Nie pił w krzakach nad rzeką ani na cmentarzu jak miejscowi opoje. Chodził do baru na rynku. Tam pił wódkę do późna, a potem zawiany wędrował piechotą do pobliskiej wsi, gdzie mieszkał. Właśnie w trakcie takiego powrotu pana Władka do domu nasze drogi się spotkały.

    Miałem nadzieję, że mój vis-à-vis mnie ominie i czekałem na jego ruch. Możliwe, że on też czekał na to samo, bo stał jak słup i nawet się nie chwiał. Rozbielony przez światło reflektorów, wyglądał jak duch zabłąkany na drodze w zaświaty. Gdy już tak dłuższą chwilę patrzyliśmy na siebie, naszła mnie chęć zrobienia dobrego uczynku. Wysiadłem z auta i zaproponowałem mu podwiezienie do domu.

    – A będzie za darmo? – wybełkotał.

    – Oczywiście. Niech pan wsiada – utwierdziłem go w moich dobrych zamiarach.

Pan Władek prześlizgnął się z gracją po błotniku auta i opadł na fotel obok mnie. Zawróciłem i po chwili dojechaliśmy do jego rodzinnej wsi.

    – Który to pański dom? – zapytałem.

    – Zaraz drugi po prawej – odpowiedział, zionąc oparami alkoholu.

Trafiłem bez problemu i podjechałem pod sam ganek.

   W domu nie spano jeszcze, więc na odgłos samochodu otwarły się drzwi i przez nie wysypało się troje dzieci w piżamkach, żona w szlafroku i papilotach, oraz brzuchaty facet w podkoszulce i dresowych spodniach. Dzieci, widząc ojca wytaczającego się z auta, podbiegły z okrzykami radości, chwyciły go za ręce i – wspomagane przez matkę – zaprowadziły do domu. Wyglądało na to, że wszyscy byli szczęśliwi z powrotu ojca i męża. Ze mną został tylko brzuchacz, który powiedział:

   – Jestem Janek, brat Władka. Mieszkamy tu razem. Wejdź pan.

   – Dziękuję. Pojadę już – odmówiłem.

   – Nie ma gadania. Przywiozłeś pan brata, to musisz pan przynajmniej wejść na kawę – nalegał.

   – Prosimy, prosimy – powiedziała gospodyni, która znowu pojawiła się ganku. – Dopiero co upiekłam ciasto na jutro, to pana poczęstuję. A Władek już się położył.

   Zaproszono mnie do paradnego pokoju i po chwili na stół wjechały kawy i talerz z szarlotką. Jedząc ciasto, ukradkiem patrzyłem na żonę pana Władka. Mimo nie pierwszej już młodości była ładną kobietą, a gdy jeszcze spod szlafroka wysunęło się ponętne kolano, moje uznanie dla jej urody bardzo wzrosło.

   – Wypijesz pan jednego? – zapytał Janek, brutalnie przerywając moją obserwację kolana gospodyni.

   – Nie. Przecież jestem autem – odpowiedziałem.

   – A kto tu o tej porze widział policję? Możesz pan śmiało wypić.

   – Ja już swoją wannę gorzały wypiłem. Nie mam zdrowia.

   – Jak tak, to nie namawiam. Ale ja jednego walnę – zakończył brzuchacz i nalał sobie porządnego kielicha.

   Wypiwszy kawę i zjadłszy nieco ciasta, zacząłem zbierać się do wyjścia.

   – Czekaj pan. Przywiozłeś pan brata, to dostaniesz pan coś za to – powiedział Janek i wyszedł z pokoju.

Nim zdążyłem zaprotestować, wrócił z reklamówką pełną gruszek.

   – To na podziękowanie – dodała gospodyni i uśmiechnęła się promiennie.

Wziąłem torbę, pożegnałem się i odjechałem.

   W domu wysypałem gruszki do koszyka, a na dnie reklamówki odkryłem nowiutką empetrójkę i kilka magnesików na lodówkę w kształcie różnych zwierzątek. Wyglądało na to, że faktycznym podziękowaniem za podwiezienie pana Władka był ten odtwarzacz, a gruszkami tylko go przykryto. Ale po co dodano jeszcze te magnesiki? W pierwszym odruchu chciałem wszytko zwrócić, ale po chwili zastanowienia zmieniłem zdanie. Domyśliłem się, że rodzina pana Władka specjalnie przykryła empetrójkę gruszkami i na pewno do tego się nie przyzna. Jadąc tam mógłbym stworzyć niezręczną sytuację i dlatego zatrzymałem ten niechciany prezent. Nie używałem takich gadżetów, więc na drugi dzień odwiedziłem siostrę i jako dobry wujek sprezentowałem jej synowi odtwarzacz, a w bonusie dodałem jeszcze magnesiki.

   Na nadchodzący weekend planowałem małą robótkę w domu, więc pojechałem do Stokrotki, kupić to i owo. Tamtego dnia pan Władek siedział na kasie. Obsłużył mnie sprawnie, a potem cicho zapytał:

   – To pan odwiózł mnie w tamtą sobotę do domu?

   – Ja.

   – A nie została gdzieś w aucie taka biała reklamówka z logo naszego sklepu?

   – Nie – odpowiedziałem zgodnie z prawdą.

   – Musiałem ją gdzieś zgubić po pijanemu – powiedział. – Szkoda, bo miałem w niej kilka drobiazgów na prezent imieninowy dla bratanka.

   Coś mnie tknęło, więc po powrocie do domu odszukałem torbę po gruszkach. Była biała i miała stylizowany napis „Stokrotka”.

 

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Marian · dnia 26.06.2021 07:53 · Czytań: 180 · Średnia ocena: 3 · Komentarzy: 2
Komentarze
Marek Adam Grabowski dnia 26.06.2021 17:11 Ocena: Dobre
Opowiadanie fajne, chociaż proste. Ot, taka życiowa anegdota. Pozdrawiam
Marian dnia 28.06.2021 09:01
Dzięki Marku. Tak, to taka życiowa anegdota.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Abakarow
24/10/2021 14:36
Świetna miniaturka! Bardzo mi się podoba. Skróciłbym ją… »
Afrodyta
24/10/2021 14:32
Bardzo dobry tekst, trafiony w punkt. »
Afrodyta
24/10/2021 14:15
Najbardziej spodobała mi się puenta Twojego wiersza, niby… »
ApisTaur
24/10/2021 14:10
ajw Dawno Ciebie nie czytałem (siebie też). ;) Ale miło… »
Nuria
24/10/2021 14:10
Rozumiem. Ważne, że czytałaś i zostawiłaś ślad słowem.… »
Afrodyta
24/10/2021 14:09
Wodniczko, dziękuję za odwiedziny i za wypowiedziane przez… »
ApisTaur
24/10/2021 13:32
Zbigniew Szczypek Dzięki Zbyszku za czytanie i ciekawy… »
Zbigniew Szczypek
24/10/2021 11:30
Witaj Apisie Troszkę przypomina mi się żart: "Jak się… »
gitesik
24/10/2021 10:33
Bardzo oryginalne skojarzenia i połączenie zawiedzionej… »
gitesik
24/10/2021 10:19
To fajnie że się podoba. To mi uświadamia że warto dalej… »
gaga26111
24/10/2021 10:10
Czytam to sobie bez pierwszej strofy mimo że wnosi ona swoim… »
gaga26111
24/10/2021 10:01
Miło cie widziec ajw :) dziękuję:) »
ajw
23/10/2021 22:43
Myslę, że w życiu nie warto dryfować, bo łatwo trafić w ręce… »
ajw
23/10/2021 22:38
Jest w nim esencja. Życie nie jest łatwe ani proste, dlatego… »
ajw
23/10/2021 22:34
Zaintrygował mnie ten wiersz, dużo w nim treści, choć nie za… »
ShoutBox
  • mike17
  • 23/10/2021 18:56
  • A tu macie konkursowe info : [link]
  • mike17
  • 23/10/2021 18:54
  • Czas ucieka a tu trzeba coś napisać. Śmiałkowie pióra, do dzieła, nie dajcie się prosić, bo czeka kozacka sława i zacne nagrody muzyczne. Zatem to nic trudnego, jak napisać miniaturkę, czyż nie?
  • Dobra Cobra
  • 23/10/2021 18:16
  • Słodki Kaz, niech Ci się darzy, a książka niech osiągnie sukces na miarę nagrody Nike (choć trzeba napisać wiele wydumanych rzeczy, by zdobyć tę nagrodę).
  • Kazjuno
  • 23/10/2021 06:08
  • Wybacz Dobra Cobro, że spóźniłem się z podziękowaniem za ciepły wpis. Już od dawna głowię się nad fenomenem zimnokrwistego pełzacza z tak cieplutkim sercem. Thank you very much!
  • mike17
  • 22/10/2021 18:03
  • Jeszcze miesiąc do końca nadsyłania prac na konkurs dla prozaików MUZO WENY 10. Zbierzcie się do kupy i piszcie. [link]
  • Dobra Cobra
  • 22/10/2021 12:40
  • Wiadomix, że morderców swoich mamy. Ale w porównaniu z tymi Zachodnimi to zawsze nam brakowało polotu...
  • Carvedilol
  • 22/10/2021 11:10
  • A jak mnie zamordują, to niech ktoś o tym napisze, Polska nie Skandynawia, swoich morderców mamy (tzn. autorów kryminałów)
  • Carvedilol
  • 22/10/2021 11:08
  • Dobra Cobra w takim razie i ja tuszę, że muszę coś dodać, zacznę od usunięcia starych tekstów i dodam ponownie, sprawdzę czy trafią na te same półki
  • Dobra Cobra
  • 22/10/2021 08:02
  • Carvedilol, przypływ weny oczywiscie. Skończyło się radosne letnie hasanie, a jako, że tu nie Riviera - trzeba zabić jakoś coraz krótsze dni. Skandynawowie w takim czasie mordują, u nas się tworzy;)
  • mike17
  • 21/10/2021 15:15
  • Przypominam, że MUZO WENY 10 nadal czekają na Twój tekst. To tylko napisanie miniaturki pod piosenkę :) [link]
Ostatnio widziani
Gości online:55
Najnowszy:delzy91d
Wspierają nas