Przyznaję, popełniłem przestępstwo - Kazjuno
Publicystyka » Wywiady » Przyznaję, popełniłem przestępstwo
A A A
Od autora: Wybaczcie, że czasowo przestałem publikować "Dzieje dawnego Wałbrzycha". Mało mam ostatnio czasu, bo galopuję, kończąc kolejną powieść o roboczym tytule "Gnębiciele i Krzywdzeni" (Jej fragmenty są w moim dossier w naszym portalu). Wkrótce ukaże się moja książka "Buntownik" z podtytułem "Jak oszukałem służby specjalne PRL". Chcę się z Wami podzielić wywiadem jakiego udzieliłem wałbrzyskiemu tygodnikowi "WieszCo". A nuż Was nie zanudzę(?).

Przyznaję, popełniłem przestępstwo

Jesteśmy pełni uznania, że tak otwarcie mówi o tym wałbrzyski literat Kazimierz Junosza.

I jak dodaje: - Motywowała mnie do tego chęć zemsty za doznaną od władz PRL krzywdę. Jeśli jesteście ciekawi tej pasjonującej historii, musicie sięgnąć po książki tego pisarza. Olga Tokarczuk już to zrobiła...

Jak to jest kłamać, aby żyć?

- Nawiązuje Pan do mojej debiutanckiej powieści (uśmiech)? Tak - Pomysł na tytuł „Kłamać, aby żyć” podsunął mój wydawca, jako bardziej zachęcający potencjalnych czytelników do zakupu książki. Ja chciałem zatytułować powieść „Do ex Waldenburga”. Zgodziłem się na sugestię wy­dawcy, bo w istocie dzięki oszukiwaniu Niemców, jak i mijaniu się z prawdą w codziennych relacjach z komunistami, rodzice mogli przeżyć, a przecież to im poświęcona jest książka.

Właśnie, bo debiutancka powieść to opis fascynujących kolei losów pańskich rodziców?

- Rodzice w czasie wojny i po jej zakończeniu doznali niesamowitych przeżyć, było o czym pisać, więc stworzyłem im literackie epitafium.

Kłamać, aby żyć”, ocieka relacjami gwałtów dokonywanych przez sowieckich żołnierzy i bestialstwa funkcjonariuszy UB. Kiedy Pan dojrzał, żeby wszystko opisać?

- Porażała mnie wiedza o ogromnej ilości gwałtów dokonywanych przez Sowietów w trakcie „wyzwalania” Polski. Także okrutny był, wzorowany na NKWD, terror UB wobec rodaków. Dojrzewałem do tematu długo, wreszcie po ustrojowej transformacji w dużym stopniu odpuściła cenzura… Jako twórca znalazłem przestrzeń do drastycznych opisów. Przecież kino akcji i literatura kipi od mocnych scen. Podnoszą oglądalność i poczytność, więc wykorzystałem moż­liwość do wywołania w czytelniku dreszczu emocji, wstrząśnięcia nim, też działania na jego wyobraźnię.

Ciekawi mnie, jak zwyczajny człowiek, ale o niezwykłym życiorysie, staje się literatem?

- To trudne pytanie, choć niejednokrotnie trawiłem je w głowie. Na pewno, aby pisać, jest potrzebna wyobraźnia. Też motywacja i wola tworzenia, bo pisanie powieści jest sztuką niełatwą, wręcz ciężką. Jak to się ma do niezwykłości życiorysu? Przynajmniej w moim wyobrażeniu burz­liwe życiowe przejścia, porażki, ale też sukcesy, wzloty i upadki pozwalają na oglądanie świata z różnych perspektyw. To ułatwia poznawanie ludzkich charakterów, zaglądanie do ich wnętrza, pozwala lepiej rozumieć człowiecze odruchy i reakcje. Jako nastolatek wyrastałem na młodo­cianego playboya otoczony dobrobytem. Wszystko wydawało się fajne i beztroskie, lecz ten świat się zawalił. Przyszło patrzeć na życie z perspektywy ciężko pracującego robotnika, bankruta podej­mowanych przedsięwzięć, rodzinnej czarnej owcy. Dużo o tych zawirowaniach będzie w kolejnej powieści w dużym stopniu autobiograficznej.

Podobno Pana książką zainteresowała się Olga Tokarczuk?

- Przede wszystkim przeczytała i napisała do mnie bardzo ciepłego e-maila, po komplementach od noblistki urosłem we własnych oczach. Chyba każdy – jak ja, mało znany pisarz – podskoczyłby

z radości.

Co napisała?

- Zacytuję: „Bardzo dziękuję za książkę, którą udało mi się przeczytać w czasie świąt. Jest napisana bardzo sugestywnym językiem i przemawia do wyobraźni. Historia Pana rodziców jest absolutnie niesamowita. Ma Pan wspaniałą rękę do pisania, gratuluję. Jednocześnie życzę Panu w Nowym Roku weny twórczej i mocnego zdrowia, bo – jak Pan wie – to jest ciężka fizyczna praca.

To nie pomogło Panu zaistnieć w świadomości lokalnego czytelnika. Mam wrażenie, że bar­dziej niż w rodzinnym Wałbrzychu, znany jest Pan w innych częściach Polski?

- Rzeczywiście, w Wałbrzychu jako literat jestem mało znany. Jakoś nie należę do pupilków zaj­mujących się kulturą władz naszego miasta. Nieraz zadawałem sobie pytanie – dlaczego? Nie po­dzielę się z Panem i czytelnikami swoimi domysłami.

Może jednak?

- Zatrzymam je dla siebie, może to kiedyś opiszę… Za to bardzo aktywny i szerzej znany jestem na Portalu Pisarskim, w którym publikują swoje utwory twórcy z całej Polski. Sam w swoim dossier mam 67 fragmentów powieści i opowiadań, które wzbudzają czytelnicze zainteresowanie. Na PP zawarłem liczne znajomości. Zaprzyjaźniłem się z wieloma piszącymi, też czytelnikami. Korespon­dujemy i spotykamy się prywatnie.

Wróćmy do literatury. Nie skończyło się na debiucie, bo wkrótce do księgarń trafi pańska druga powieść „Buntownik”. Na ile jest ona autobiograficzna?

- „Buntownik” z podtytułem „Jak oszukałem służby specjalne PRL” to historia ważnego etapu mojego życia. Wtedy na kilka lat straciłem wiarę w możliwość zostania pisarzem, zapragnąłem zostać filmowcem. Zrealizowałem cztery krótkie filmy, przekonany, że dostanę się do łódzkiej filmówki (PWSTiF). Właściwie piszę o procesie tworzenia najważniejszego filmu, który okazał się jednym z dwóch najlepszych obrazów stworzonych w Studenckim Centrum Filmowym „Stodoła”. Brak finansów uniemożliwił mi zaangażowanie zawodowych aktorów. Niepowodzeniem okazał się casting, w którym chciałem wyłonić efektowną dziewczynę do głównej roli. Żadna z kandydatek nie nadawała się do powierzenia jej prostych zadań aktorskich. Zdecydowałem się na próbne zdję­cia z urodziwą nastolatką. Dziewczyna poznana przez kolegę o szemranej przeszłości – jej chłopaka – marzyła o karierze modelki. Na próbnym nagraniu wypadła świetnie.

Brzmi intrygująco.

- I tak chyba jest (śmiech). Nie wiedziałem, że podobający się kobietom partner nastolatki, którego także chciałem zaangażować jako aktora, był agentem specjalnym Służby Bezpieczeństwa. Nie wiedziałem też, że szesnastolatka ma za sobą debiut jako dewizowa prostytutka. Ala – dziewczyna pochodząca z nizin społecznych – była przygotowywana przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych do roli seks-agentki. Służbom specjalnym PRL podpadłem, nieświadomie dzieląc się z tajnym agentem wiedzą o rewolcie w Trójmieście w grudniu 1970 roku. Pracowałem w Nowym Porcie i zasugerowałem, że władza znacząco zaniżyła ilość ofiar zabitych przez wojsko i milicję. Taką wiedzę miałem od naocznych świadków i z rozgłośni Wolna Europa oraz Głosu Ameryki. To wystarczyło, żeby uznano mnie za niebezpiecznego wichrzyciela. Komunistyczna władza zniszczyła mi możliwość zostania realizatorem filmowym.

Wygląda to bardziej na paradokument?

- Można i tak powiedzieć, chociaż dramaturgia oparta na faktach jest rodzajem wspomnieniowej fabuły, pełnej zaskakujących zwrotów akcji.

Główny bohater nie jest świętoszkiem ani herosem? Jest wielowymiarowy?

- Zgadzam się z pierwszym retorycznym pytaniem. Nie potrafię się odnieść do drugiego…

Tym razem opisuje Pan, jak oszukał służby specjalne PRL? No to jak udało się oszukać UB?

- Nie UB, a SB i MSW, za czasów początkowych krwawych poczynań ubeków jeszcze nie było mnie na świecie, aczkolwiek bardzo interesowałem się tą służbą, o której piszę w kończonej ostat­nio powieści o roboczym tytule „Gnębiciele i Krzywdzeni”. Nie zdradzę Panu ani potencjalnym czytelnikom, jak oszukałem SB i MSW. Czytelnik dowie się, jak przeczyta tę powieść. Jednak wy­znam, że popełniłem przestępstwo i motywowała mnie do tego chęć zemsty za doznaną od władz krzywdę.

Narracja jest „brudna”, „chropowata”, nie ma tu pudrowania i lukrowania rzeczywistości. Pokazuje Pan PRL takim, jaki był?

- Tak, starałem się być rzetelny, choć na pewno nie ustrzegłem się subiektywizmu…

Czy obie powieści to rodzaj rozliczenia z przeszłością?

- Trudno mi się z tym nie zgodzić.

Tematy, które Pan porusza, nie są łatwe. Jak udało namówić się wydawcę, że akurat te hi­storie zasługują, by ujrzały światło dzienne?

- W przypadku debiutu „Kłamać, aby żyć”, wydawca uznał, że odkrywam „białe plamy” w historii. Natomiast „Buntownik”? Chyba spodobała mu się opowieść. Wydawca jest odważnym facetem. Będą kolejne książki?

- Wspomniałem o kończonej powieści „Gnębiciele i Krzywdzeni”. To na razie tytuł roboczy. Mam zebrany duży materiał, 500-600 stron, który w odcinkach po dwa rozdziały publikowałem w PP, niedługo wezmę się za nadawanie im formy powieści „Z dziejów starego Wałbrzycha”. Będę dalej pisał.

Rozmawiał Tomasz Piasecki

Wywiad ukazał się na łamach Portalu dzięki uprzejmości Bezpłatnego Tygodnika Aglomeracji Wałbrzyskiej WieszCo

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Kazjuno · dnia 01.07.2021 08:13 · Czytań: 487 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 5
Komentarze
Kazjuno dnia 01.07.2021 15:54
Książka, o której truję w wywiadzie, miała się ukazać już grubo wcześniej. Niestety, najpierw pandemia, potem mój zacny wydawca... - co by tu powiedzieć, by go nie dotknąć - trochę się obijał. Zresztą sam jestem obibokiem (żona nie może się doprosić, żebym wymienił iskrzący kontakt który w wypadku spięcia grozi wybuchem pożaru. Swoją drogą ślubna lubi panikować).

Więc książka która miała się ukazać w lutym, następnie w marcu, ostatecznie w czerwcu (bo w umowie wydawniczej stoi jak byk, że na koniec drugiego kwartału), na razie jest nieobecna.
Tymczasem zaczął się lipiec...
Wedle obietnicy poczciwego wydawcy, ma stanąć na księgarskich półkach na 100% w bieżącym miesiącu.

Dam znać, jak paczkę 20-tu autorskich egzemplarzy będę trzymał w łapach.

Pozdrawiam Koleżanki i Kolegów
Marek Adam Grabowski dnia 02.07.2021 18:47 Ocena: Świetne!
Gratuluje i zapisuję się na autorski egzemplarz.

Pozdrawiam
Kazjuno dnia 02.07.2021 22:48
Dzięki, Marku Adamie Grabowski, za sympatyczny wpis.
Chmmm... postawiłeś mnie w nieco kłopotliwej sytuacji. Niestety te 20 sztuk książek mam już rozdysponowane na najbliższych członków rodziny, kilku bliskich znajomych oraz na reklamę książki, dla znanych miesięczników literackich, które obiecały mi robienie recenzji, jednak pod warunkiem wysłania im książek, żeby mogły się zaznajomić z ich zawartością.

Te 20 książek to kropla w morzu moich potrzeb, bo może i setkę sztuk będę potrzebował
na wieczory autorskie, w celach reklamowych i jasne, że kupię je u wydawcy po tańszej cenie, bez marży nakładanej przez księgarzy i hurtownie (wszyscy chcą zarobić).


Dystrybucja książek odbywa się w następujący sposób: Wydawca robi nakład ok 300 - 500 sztuk i rozsyła je do wielkich hurtowni. (Kiedyś robiono od razu nakład na przykład 1000/10000 egzemplarzy i ewentualnie - gdy książka się sprzedała wznawiano nowe wydanie. Teraz są nowe technologie, parametry techniczne książki są na dyskietce i wydawnictwa w wypadku, gdy książka się sprzedaje, robi dodruk na potrzeby zamawiających dodatkowo hurtowni. Dzięki temu wydawca oszczędza powierzchnie magazynowe, których wynajem rzecz jasna kosztuje.

Więc, kiedy mi wyślesz swój adres, obiecuję Ci wysłać książkę z dedykacją zakupioną po tańszej cenie (ok 16 zł z groszami, bo te w księgarniach będą kosztowały circa 37 - 40 zł). Nie pogniewam się jak pokryjesz mi koszty tańszego zakupu, a ja będę miał czyste sumienie, że na Tobie nie zarobiłem.

Sorry za poruszenie kwestii materialnych, wszak dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach.

Pozdrawiam Cię Marku serdeczne, Kaz
Marek Adam Grabowski dnia 03.07.2021 08:40 Ocena: Świetne!
Spoko. Wyślę ci adres.

Pozdrawiam
Kazjuno dnia 03.07.2021 08:47
OK. Najpierw poczekajmy na książkę.

Pozdrawiam
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Leszek Sobeczko
31/01/2023 21:09
Opheliac - dziękuję, mało tutaj bywam i bardzo mnie ucieszył… »
akacjowa agnes
31/01/2023 20:18
Dobrze czytasz, Ekslibrisie :p To jest wiersz o drodze do… »
ekslibris
31/01/2023 20:09
Wiele przekonań przemija, uczucia, jedność itd. Odbieram ten… »
Yaro
31/01/2023 20:02
Jesień jest bisko ale ja czuję lato i późną wiosnę zawsze… »
Yaro
31/01/2023 20:00
Dziękuję Dachu64. Bestie są dookoła należy uważać.… »
Yaro
31/01/2023 19:58
Dziękuję bardzo za odwiedziny Burak to burak i nikt go nie… »
retro
31/01/2023 19:15
Wolnyduchu, dziękuję:) »
Piotrusss
31/01/2023 10:56
Dziękuje »
Miladora
30/01/2023 19:52
Całkiem nieźle, Żołnierzyku, chociaż... :) Niby jest… »
Kasia Koziorowska
30/01/2023 17:57
Dzięki serdeczne dla Was! Pozdrawiam słonecznie. :) »
dach64
30/01/2023 13:03
Bestie tak niestety mają - mieszają we łbie i robią się… »
Marek Adam Grabowski
30/01/2023 11:28
Smakowicie napisane dzieło, oddające historyczny klimat i… »
dach64
30/01/2023 10:48
Oczywiście przekaz i wreszcie odbiór przez czytelnika -… »
mlodepioro
30/01/2023 07:56
Nie wiem, czy tak wypada... Ale stylistycznie i estetycznie… »
mlodepioro
30/01/2023 07:51
Nic dodać, nic ująć! Klasa sama w sobie! Życzę dalszej… »
ShoutBox
  • Tjereszkowa
  • 30/01/2023 18:28
  • Super znajome nicki znaleźć!
  • Szymon K
  • 30/01/2023 13:19
  • Polecam ksiązkę,
  • zawsze
  • 29/01/2023 22:51
  • Tjereszkowa! jak miło Cię tak po latach :)))
  • TakaJedna
  • 27/01/2023 15:43
  • To tylko wrażenie takie.
  • Tjereszkowa
  • 27/01/2023 14:24
  • A może to tylko wrażenie takie! A userzy za fotelami i regałami kryjąc się, czekają by przestraszyć gości znienacka!
  • Tjereszkowa
  • 27/01/2023 14:23
  • Ahoj! Przybyłam w odwiedziny. Troszkę tu pustawo.
  • akacjowa agnes
  • 25/01/2023 22:34
  • Droga Redakcjo. Przez przypadek dodałam dwa razy ten sam tekst. Nie wątpię, że wiecie, co zrobić z tym faktem ;)
Ostatnio widziani
Gości online:16
Najnowszy:Mirszal
Wspierają nas