Tysiąc n-ty wieczór - Zbigniew Szczypek
Proza » Bajka » Tysiąc n-ty wieczór
A A A
Od autora: Taka bajka, którą napisałem już dawno, a teraz rozbudowałem i dokończyłem. Ciekaw jestem, jaki będzie jej odbiór?

Zbliżał się już wieczór, gdy niewielki statek kupiecki przybijał do kei portu w Bagdadzie. Marynarze szybko wiązali cumy, ściągnęli skośne żagle i rozpoczęli wyładunek. Kapitan przyjął, oczekujących na nabrzeżu i nieco niecierpliwych wspólników, bogatych, także dzięki niemu – miejscowych kupców. Spieszył się, więc tym razem, nie poświęcił im wiele czasu. Gdy wyszli, odświeżył się, przebrał w najlepsze szaty, jakie posiadał, okrył swój prezent delikatnym jedwabiem, ustalił jeszcze wachty i ruszył w kierunku pałacowego wzgórza. Po drodze przyglądał się zmianom, jakie zaszły w mieście nad Tygrysem, było widać, że są to zmiany na lepsze. Ludzie byli weseli, rozpoznając jego, dawno niewidzianą postać, pozdrawiali go serdecznie i zapraszali na świeżą miętę, musiał im obiecać, skorzystanie z zaproszenia dnia następnego. Tak, Bagdad znowu żył, jak w jego dzieciństwie, gdy żył stary sułtan. Za młodego pana bywało różnie, zdrady i zbrodnie, wojna domowa o sukcesję na tronie, a później… Na myśl o tym, co przeszła jego ukochana pani – księżniczka, jeszcze miał dreszcze. Ileż to listów musiał codziennie wysyłać, z różnych stron świata, nigdy nie będąc do końca pewnym, czy owa korespondencja dotrze na czas, czy coś złego nie spotka karawany, kuriera. Tyle trzeba było opowiedzieć cudownych bajek, by wreszcie ożyło królestwo, a książę Szachrijar się opamiętał, pokonał zdradzieckiego brata, zakochał w księżniczce, zapomniał o złowrogiej przysiędze – odprawił kata i odbudował zniszczony wojną kraj. Teraz jest prawdziwym, dobrym i sprawiedliwym sułtanem, korzystającym z mądrości swojej małżonki Szeherezady. To właśnie do niej zmierzał kapitan, by stawić się na zaproszenie. Tak dawno się nie widzieli. Był wprawdzie zmęczony ale przecież nie odmawia się przyjaciołom, a co dopiero księżniczkom, szczególnie, gdy jest się honorowym gościem.

Dowódca straży na szczęście go rozpoznał i nie musiał okazać pergaminu. Pałac był piękny i potężny lecz także się zmienił. Aurę otaczającego zła i smutku, zastąpiła radość i blask, a spokój przypominał rodzinny dom i matczyną opiekę. Odwiedził w swoim życiu, wiele siedzib władców różnych królestw i zawsze czuł lęk i obawę, co go czeka. A tu? Tu szedł pewnie, bez strachu, było wprawdzie głośno, był to jednak hałas pięknej muzyki i wesołych rozmów, rozmów ludzi spokojnych o swoje życie.

Nagle rozmowy ustały, muzyka ucichła, a gwarny tłum się rozstąpił. Szybko zrobiono miejsce dla honorowego gościa, tak by mógł swobodnie podejść do „gospodarzy przyjęcia”. Wędrowiec podszedł w stronę tronu, zachowując dystans, uklęknął i ukłonił się nisko.

- Chwała niech będzie Allachowi, że w swej łaskawości uczynił mi, jego biednemu słudze, ten zaszczyt i znów mogę oglądać twoje oblicze mój panie oraz twoje moja pani. Chwała Allachowi! – to mówiąc jeszcze bardziej się ukłonił. – Chwała niech zawsze będzie Allachowi! – odpowiedzieli sułtan z małżonką, a wraz z nimi zgromadzeni goście. – Witaj drogi podróżniku i wstań z kolan, wszak jesteś nam drogim przyjacielem, długo oczekiwanym gościem i to specjalnym, na przyjęciu mojej pięknej i mądrej małżonki. Wstań i podejdź do nas bliżej, byśmy mogli lepiej ci się przyjrzeć. – Spokojnym głosem przywitał go sułtan. Księżniczka zaś nie mogąc się już doczekać swojego, ukochanego gościa, do którego miała tyle pytań, o krainy, które odwiedzał, ludzi, których spotkał, widząc duży przedmiot okryty jedwabiem rzekła – Witaj, niech Allach zawsze będzie z tobą, mój drogi Sindbadzie – bo tak nazywał się nasz bohater – tak wiele mam do ciebie pytań ale intryguje mnie zawartość Twojego pakunku. Cóż to takiego? Czyżby jakaś niespodzianka dla nas..?

- O pani, twoja łaskawość jest wielka. Nim jednak zdradzę zawartość, tego dużego pakunku, który w istocie jest prezentem dla ciebie moja pani, ofiaruję równie wspaniały, a może wspanialszy dar mojemu panu, niech Allach obdarzy go zdrowiem. – To mówiąc Sindbad wyjął, schowany za szerokim pasem prezent, małą szkatułkę, misternie zdobioną i intarsjowaną kością słoniową. Podał ją sułtanowi, a ten szybko ją otworzył i pokazał wszystkim zawartość, a była nią złota luneta. – Cóż to takiego Sindbadzie? – spytał sułtan.

- To luneta, mój panie, nie zwykła jednak lecz cudowna. Kto przez nią spogląda, ten widzi bardzo daleko… Widzi wszystko to, co zagraża jemu i jego bliskim, także poddanym. Ale to wszystko zobaczy tylko człowiek o czystym sercu. – Szczerze i z ufnością odpowiedział podróżnik. Sułtan spojrzał mu prosto w oczy, jakby chciał poznać zamysł tego prezentu u ofiarodawcy. Jednak ujrzał tam tylko prawdę i wdzięczny skinął głową. - A ja Sindbadzie? Co takiego dla mnie przywiozłeś? – nie mogła wytrzymać już Szeherezada. – O pani, twoja łaska jest wielka! Niech twojemu słudze wolno będzie, podarować ten oto prezent. – To mówiąc postawił pakunek na małym stoliku i jednym ruchem zdjął jedwabny zawój. Wszyscy ujrzeli, piękną, złotą klatkę, a w niej nieznanego im z wyglądu, kolorowego ptaka, o zakrzywionym dziobie. – Ten dar o pani, to cudowny, rajski ptak, z nieznanych wam krain,  Nie jest to zwyczajny ptak! Ma tę zaletę, że dobrze traktowany i naprawdę kochany, opowiada cudowne bajki, przenoszące słuchacza na odległe lądy, gdzie czas biegnie inaczej, a ludzie tam żyjący, władają innymi językami, ich kultury też są inne i inne historie absorbują ich uwagę. To piękne, mądre, dobre opowieści. – Księżniczka, prawie zapłakała, spojrzała tylko na swojego męża, szklącymi się oczami, a ten wszystko rozumiejąc, tyko skinął porozumiewawczo głową, w niemym przyzwoleniu. Zwróciła się znowu do żeglarza, bacznie go obserwując – Jeśli tak jest w istocie, jak mówisz podróżniku i ptak ten jest faktycznie cudowny, to pozwól, że ofiaruję go mojej przyjaciółce, by nigdy nie czuła się samotna. – Sindbad był nieco zaskoczony, tym obrotem spraw, sądził że jego pani ucieszy się z prezentu i go zatrzyma, jednak nie mógł okazać rozczarowania i tylko słuchał. – Widzisz bajki, które połączyły mnie i mojego małżonka, również dzięki tobie, były bardzo potrzebne byśmy się odnaleźli, pokochali naprawdę, dziś sami już jesteśmy bajką, a nasze życie jest cudowne, także naszego narodu, nikt tu nie cierpi, wszyscy możemy swobodnie tworzyć i opowiadać sobie niezliczone historie, bez obaw i strachu o jutro. Jednak moja przyjaciółka jest w zgoła innej sytuacji, dlatego chcę, by ten ptak odmienił jej życie.

Sindbad chwilkę pomyślał, troszkę się wahał, jednak był odważnym podróżnikiem i wiernym, dobrym przyjacielem. Dlatego też, w końcu zwrócił się do księżniczki – Pani uczyń mi łaskę i powierz swojemu słudze dostarczenie tego daru, tobie drogiej o pani przyjaciółce. – Szeherezada tylko mu się przyjrzała, spojrzała na tajemniczy uśmiech swojego sułtana i wesoła już odrzekła – A wiesz przyjacielu, to dobry pomysł, nikomu innemu bym tego zadania nie powierzyła, nie znam bardziej szlachetnego podróżnika. Jednak się waham, dopiero cię odzyskałam, a już mam utracić. Boję się, zastanawiam, czy powrócisz?          - Ależ Pani! Niech wszechmocny Allach zachowa mnie, biednego sługę swojego w opiece… - zaczął protestować. – Nie zrozumiałeś mnie żeglarzu! Myślę, że już nie wrócisz, bo gdy już dotrzesz na miejsce, zakochasz się w jej pięknej duszy…

Następnego dnia Sindbad zaopatrzył statek i skompletował wierną załogę, pożegnał znajomych i przyjaciół, wypijając mnóstwo mięty i kawy z kardamonem i ruszył w, jak się okazało, ostatnią podróż. Trasa wiodła na południe do Zatoki, później wokół Czarnego Lądu i wreszcie na daleką północ, przez kraje dzikich wikingów, do równie dzikiego ale szlachetnego ludu, żyjącego w leśnych ostępach i dolinach rzek. Jedna z nich była szczególnie wielka i przypominała Tygrys. To tu miał odnaleźć spokój i dać początek nowemu pokoleniu – ludzi odważnych i prawych ale także ciekawych, poszukujących swojego miejsca na świecie.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Zbigniew Szczypek · dnia 23.10.2021 11:34 · Czytań: 165 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 7
Komentarze
Dobra Cobra dnia 23.10.2021 18:10 Ocena: Bardzo dobre
Kupuję tę bajkę, uznając ją za piękną. Acz niedokończoną.

Zbigniew Skrzypek,

Słodko nanizujesz perełki liter, stylizując je na modłę Wschodu. Jest honor, szacunek i kilosc. Jest szczęście prostego ludu. I jest zagadką, co też krolowa ma za przyjaciółkę.

Traktuje te opowieść jako część pierwszą i proszę Cię bardzo uprzejmie, byś dopisał C.d. Bo ostatni akapit jest jedynie przepustką do wyjaśnienia nieszczęścia przyjaciółki królowej. A że to psiapsiółka władczyni, nie można mieć wątpliwości, że jest kobieta tego wartą.

Co za nieszczęście trapi owa kobietę, chcielibyśmy się o tym dowiedzieć. Czy może ma brodę i jak jakiś mężczyzna tylko ją ujrzy - już ucieka, gdzie pieprz rośnie. A może paskudnie pachnie i rozsiewa ten intensywny zapach wokół siebie , powodując smród. A może ma gilotynę w niewątpliwie pięknej pochwie i jak tylko zauroczony nią (kobietą) mężczyzna ulega pokusie, od razu traci kuśkę u samej nasady. A może...

Wyjaśnij nam te zagadkę, proszę i dopisz ciąg dalszy.

Opowieść zahacza o ocenę najwyższą i zapewne taką zdobędzie, jak tylko ukaże się drugą część. Jak ja napiszesz zaprosze Cię na pyszna kawę wraz z markową brandy. Uczcimy wtedy wielki sukces pełnowymiarowej bajki, bo teraz jest tylko półwymiarową...

Z pisarski pozdrowieniem pozostaje,

DoCo
Zbigniew Szczypek dnia 23.10.2021 19:36
Witaj Dobra Cobro
Kto mnie czyta, ten wie, że nie aspiruję do górnych, czy jakichkolwiek półek. Chciałbym być czytany, może troszkę zrozumiany, oczywiście potrzebuję także pomocy, może małej podpowiedzi. Jednak często, niestety, nawet przy całkiem niezłym tekście/wierszu, spotykam się z ciszą, brakiem reakcji itp.. Rozczaruję Cię jednak, ta bajka jest kompletna i ma swój moralny wydżwięk(morał), przesłanie dla moich rodaków, wbrew pozorom bardzo proste. Oczywiście mogę dopisać ciąg dalszy tej opowieści, jak też 1001 innych bajek, mogę, bo pomysłów mi nie brakuje, a z każdego kąta słyszę wyszeptane nowe i nowe. Tylko czas, który wciąż kradnę, by dzielić się z innymi, wydaje mi się - wspaniałym światem, niestety upomina się, nieubłaganie, o swoje.
Zapewniam Cię jednak, że moja, tajemnicza bohaterka - przyjaciółka Szeherezady, nie ma fikuśnej gilotyny ;) . Ona zaś sama jest tylko symbolem, przedmiotem mojej troski(może powiedziałem za dużo), ukazującym, że wszystko co złe, można zmienić na lepsze, potrzebny tylko dobry, odważny, szlachetny "podróżnik", z tymi właściwymi, pięknymi bajkami.
Serdeczności
Zbyś ;)
P.S.
Jestem troszkę w rozterce... Miałem nie dopisywać dalszego ciągu opowieści, zatrzymując się, jak Szeherezada ale kusisz mnie "pyszną kawą i brandy(polecam Martela)", no i sama możliwość spotkania oko w oko z Cobrą - to jest coś, co zmusza, mobilizuje, do dalszej reakcji. Powiedz proszę, czy naprawdę mam dopisać zakończenie, które końca nie ma?
Jacek Londyn dnia 25.10.2021 16:46
Zbyszku,

zgadzam się w jednym z moim poprzednikiem - Twoja bajka nie ma końca. Proszę jednocześnie, żebyś nie sugerował się jego podpowiedzią, pisząc następną część. Gilotyna w pochwie nie jest potrzebna.
Zanim zabierzesz się za pisanie, przejrzyj dokładnie opublikowany tekst. Masę w nim do poprawy w zakresie interpunkcji. Kuleją przede wszystkim przecinki, raz ich za mało:
Pałac był piękny i potężny lecz także się zmienił.,
innym razem za dużo:
Odwiedził w swoim życiu, wiele siedzib władców różnych królestw...

Trzeba też poprawić zapis dialogów.

Zrezygnowałbym z określenia "skośne żagle", lepiej pozostawić tylko "żagle".

A teraz ruszaj w dalszą podróż z Sindbadem, żeby we właściwym porcie przybić do kei
i popędzić z ptaszkiem do przyjaciółki Szeherezady. :)

I jeszcze jedno - pomyśl nad zmianą tytułu.

pzdr
J
Zbigniew Szczypek dnia 25.10.2021 17:35
Witaj Jacku
Bajki Szeherezady są urwane celowo. Chodziło o to, aby zainteresować na tyle małżonka, by przeżyć wieczór i opowiedzieć zakończenie następnej nocy, równocześnie zaczynając nową opowieść. Każda z tych bajek, zawierała mądrość/przesłanie/morał, które miało odmienić młodego księcia, czyniąc go mądrym, kochającym i szlachetnym.
Wzorując się, na tychże bajkach, tylko pozornie urwałem swoją, by dać czytelnikowi miejsce na wyobraźnię, kierując go nieznacznie w pewną stronę. Może to był błąd?
Co do przecinków - zgadzam się. Dialogi..?
Zmiana tytułu - no, to trudna sprawa, większość tytułów, jakoś nawiązujących do "Baśni z 1001 nocy" już zajęta. Zdaję sobie sprawę, że nie jest interesujący, jednak ta bajka nie jest dla dzieci, więc tytuł nie musi być "bajkowy"
Bardzo Ci dziękuję za zainteresowanie i odwiedziny oraz oczywiście pomoc. Prosiłbym Cię, jeśli można, o przeczytanie opowiadania "Obręcze", ciekaw jestem Twojej opinii.
Serdecznie Pozdrawiam
Zbyszek ;)
Marek Adam Grabowski dnia 26.10.2021 09:49 Ocena: Świetne!
Ciekawa, dobrze napisana, oddająca bliskowschodni klimat baśń (nie bajka). Czy jest skończona? Uważam, że ten niedosyt do celowy zabieg i jest OK (aczkolwiek nie widzę tutaj morału).

Pozdrawiam
Zbigniew Szczypek dnia 26.10.2021 16:20
Marku
Bardzo, bardzo Ci dziękuję za odwiedziny i pozytywny odbiór "baśni". Oczywiście masz rację - to nie bajka, a klimat bardziej baśniowy, ala "Klechdy sezamowe". Szkoda tylko, że nikt nie dostrzega morału, a jest prosty i odnosi się do naszych czasów. Nie wszystkie baśnie Szecherezady były takie łatwe w odbiorze i często miały swój ukryty cel. Wierząc, że małżonek jest wystarczająco mądry i odkryje tę prawdę, zawartą w opowieściach, w odpowiednim momencie, opowiadała coraz bardziej rozbudowane i zawiłe historie.
Dokąd płyną Sindbad?
Pozdrawiam serdecznie
Zbyszek ;)
mozets dnia 02.11.2021 21:14
Zaczyna się obiecująco. Ale jakby powiedział pułkownik Kwiatkowski z filmu - kota w worku nie kupuję. Proszę o potrząsanie workiem. Może wykapuję sentencję. Bo w bajkach sentencja, czy jak mówi Marek Adam Grabowski - morał - są konieczne.
Dam przykład:
Moja mała córeczka była w sanatorium w Rymanowie.
Płakała - gdy przykładano jej gorące, borowinowe okłady na zatoki.
Więc starsza dziewczynka opowiadała jej bajkę o Czerwonym Kapturku.
Wyjątkowe było zakończenie bajki - czyli morał:
"I wtedy krwiożerczy , straszny, Czerwony Kapturek pożarł biednego, wystraszonego wilka"...
Czyli : "spotkali się, poznali się, pokochali się , rozwiedli się i żyli długo i szczęśliwie"...
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Pustelnik
01/12/2021 11:05
No bo wiesz, sam „niebyt” jest już w jakiś sposób bierny,… »
ZielonyKwiat
01/12/2021 10:32
Cześć, Cytuję: "Nie z każdej pajęczyny zdołamy uwinąć… »
wodniczka
30/11/2021 19:49
Witaj. Bardzo ciekawa przestrzeń literacka. Podoba mi się.… »
mike17
30/11/2021 18:35
Mój ulubiony Autorze, znów dałeś pokaz prawdziwej liryki… »
aniat.
30/11/2021 17:46
Leocassandra- Dziękuję. Jest mi niezmiernie miło.… »
ZielonyKwiat
30/11/2021 17:34
Dziękuję za komentarz i dobre słowo. Ot, to taka zwykła… »
ApisTaur
30/11/2021 16:32
Wiolin Ja tylko na chwilę. Mało czasu ;) Całość… »
Marek Adam Grabowski
30/11/2021 15:30
Bardzo udane opowiadanie! Fabuła ciekawa i mądra, chociaż… »
Andrzej Baka
30/11/2021 09:43
Dziękuję! Tak, dzisiejsze newsy są bardzo ulotne i żyją… »
marekg
29/11/2021 23:39
Pysznie , lekko , poetycko ,aż pachnie słowem. »
ZielonyKwiat
29/11/2021 23:29
Cześć, to ja też popróbowałam swoich sił. A oto efekt. Mam… »
Afrodyta
29/11/2021 21:21
Podoba mi się Twój wiersz. W bardzo liryczny sposób… »
Afrodyta
29/11/2021 21:12
Bardzo podoba mi się Twój wiersz, ma w sobie jakąś… »
voytek72
29/11/2021 21:11
Wydaję mi się że te wszystkie lub i albo na początkach strof… »
Afrodyta
29/11/2021 20:57
Mam poczucie, że wiersz odwołuje się do konkretnej sytuacji,… »
ShoutBox
  • mike17
  • 15/11/2021 14:27
  • Ze względu na małe zainteresowanie MUZO WENAMI 10 przedłużam czas nadsyłania prac do 15-go grudnia. [link] Życzę weny i lekkiego pióra :)
  • AntoniGrycuk
  • 13/11/2021 11:31
  • Czy ktoś ma pojęcie o wyobrażeniu, gdzie znajdę listę aktualnych czasopism (też internetowych), gdzie warto publikować? Nie mówię o portalach literackich. Dzięki.
  • AntoniGrycuk
  • 09/11/2021 22:18
  • Na czyjąś prośbę zamieszczam link do konkursu: [link] Ja w tym roku nie biorę udziału. Należy napisać tekst z jedną z kilku dzielnic Wwy.
  • mike17
  • 09/11/2021 15:15
  • Przypominam, że pozostał jeszcze cały tydzień, by nadesłać pracę konkursową. Weźcie się w garść i piszcie ;) [link]
  • Zbigniew Szczypek
  • 07/11/2021 17:15
  • Apisie - wiem i niestety zgadzam się z Twoją opinią - tak jest znów, kolejna "fala"
  • ApisTaur
  • 07/11/2021 16:12
  • Zbyszku. Oczywiście pisałem to do Ciebie, lecz nie o Tobie.:)
  • Zbigniew Szczypek
  • 07/11/2021 16:01
  • Apisie -na szczęście nas obu to, o czym pisałeś, zwracając się do mnie, nie dotyczy. ;-}
  • Kazjuno
  • 06/11/2021 18:51
  • Dzięki za miłe komentarze pod recenzją "Buntownika" M. Grabowskiego. Na końcu komentarzy odpowiadam, indywidualnie Joli S. i każdemu z komentujących. Pozdrawiam cały PP
Ostatnio widziani
Gości online:27
Najnowszy:Wilisoyhg
Wspierają nas