Topielica. Antypowieść kryminalna. 2 - ZielonyKwiat
Proza » Historie z dreszczykiem » Topielica. Antypowieść kryminalna. 2
A A A
Od autora: Potencjalnego czytelnika uprzedzam, nauczona doświadczeniem, żeby z przymrużeniem oka do historii podchodził.

    4.
    - Trzymaj! - Usłyszał za sobą męski głos.
    Odwrócił się odruchowo. Paczka z nowym kombinezonem, rzucona celnie przez jednego z techników, odbiła się od jego głowy i wylądowała u stóp.
    - Kto się wypina, tego wina! - Powitał go wesołym głosem patolog. Nie omieszkał przy tym wymierzyć w jego siedzenie silnego kopniaka. Mateusz jednak zrobił unik, medyk stracił równowagę i wylądował twarzą w kałuży jakiegoś płynu, który otaczał z trzech stron ciało denata.
    - Nie mieli innego śledczego?! - zapytał ze złością, gramoląc się, cały umorusany, na czworaka, skąd, niezbyt zgrabnie, zdołał powrócić do pozycji wertykalnej.
    - Nie mieli innego patologa? - sierżant nie chciał pozostać dłużny. Obszedł zwłoki z lewej strony, po czym ostrożnie zbliżył się do leżącego na szafce wideorejestratora.
    Do zbrodni doszło w mieszkaniu znajdującym się na trzecim piętrze jednego z obskurnych budynków w tak zwanym wiejskim kombinacie. Ludzie, którzy tam mieszkali, nie bardzo przejmowali się higieną i elegancją, toteż nie spodziewał się znaleźć nie więcej niż kilka byle jakich mebli, tanich bibelotów i, ewentualnie, telewizora pamiętającego czasy sprzed zmiany ustroju.
    Nic z tych rzeczy.
    Wnętrze mieszkania, nawet jeśli niebogate, zdradzało przywiązanie właścicieli do wielkomiejskiego sznytu. Ciągnące się wzdłuż ścian regały wypełnione były po brzegi cennymi egzemplarzami literatury światowej, na stole, miast lichego wazonu z plastikowymi kwiatami, stał kryształ z żywymi i dość jeszcze świeżymi różami, a w rogu, między jedną  a drugą skórzaną kanapą znajdował się wielki, z drewna dębowego zrobiony zegar stojący.
    A przed tym wszystkim, w wejściu do salonu, leżały zwłoki sześćdziesięcioletniego na oko mężczyzny.
    Zabójca lub zabójczyni, bo na tym etapie ani sierżant, ani technicy z wydziału kryminalnego nie mogli niczego przesądzić, nie obszedł się z ciałem zbyt brutalnie. To znaczy Nowakowski widział już gorsze przypadki. Tym razem jedynym dowodem na to, że ofiara pożegnała się z życiem w sposób tragiczny, były brązowawe pręgi na szyi i takie same, nieco ciemniejsze, na nadgarstkach i w okolicach kostek. Ktoś najpierw go związał, udusił, a później, może w wyniku wyrzutów sumienia, rozwiązał i zostawił na  podłodze.
    Mężczyzna westchnął. Wszystko to wyglądało bardzo dziwnie. Tym bardziej, że po kilku minutach usłyszał za plecami zrazu wielki krzyk, a zaraz po nim szloch. Obejrzał się. W drzwiach wejściowych do mieszkania stała starsza kobieta w zgrzebnym płaszczu i trzymając się za głowę, zawodziła donośnie.

    5.

    "Nieszczęść nigdy dosyć" - pomyślał z czymś na kształt sarkazmu.
    Za starowinką stał bowiem ktoś jeszcze. Mateusz przetarł oczy ze zdumienia, bo nie spodziewał się, że szef przydzieli do tej samej sprawy nie kogo innego, jak najbardziej skutecznego oficera śledczego w ich komendzie.
    Karina Burak pracowała w policji od przeszło dziesięciu lat, a że teraz wyglądała na nie więcej niż dwadzieścia pięć, po ich komendzie krążyła plotka, że podjęła pracę w wydziale kryminalnym, będąc jeszcze w liceum. Była to oczywiście grubo przesadzona nieprawda, Karina bowiem w rzeczywistości miała lat trzydzieści, a do policji wstąpiła, gdy tylko skończyła lat osiemnaście. Co do jej brawury, tu koledzy również dodawali nieco kolorytu. Udało jej się rozwiązać trzy sprawy, z których w jedną zamieszany był ktoś na wyższym stanowisku. Policjantka okazała się bezwzględna, toteż nazwisko Burak zaczęło funkcjonować tam u nich jako straszak na potencjalnych przestępców większego i mniejszego kalibru.A teraz Nowakowski miał ją niemal przed sobą.
    Zanim jednak to wszystko zdążyło przebić się przez pokłady jego szarych, i nie tylko, komórek, skupił uwagę na płaczącej staruszce. Podniósł się z klęczek i wyciągnął z kieszeni niezbyt czystą chustkę do nosa. Spojrzał wymownie na wysokiego funkcjonariusza, który stał tuż obok, a kiedy ten wzruszył wymownie ramionami, zbliżył się do kobiety. W dłoni trzymał tkaninę, jakby prosił tamtą o rozejm.
    - Kim pani jest? - zdołał zapytać.
    Kobieta bowiem, niemal natychmiast, jak tylko go zobaczyła, zaniosła się jeszcze większym płaczem.

CDN

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
ZielonyKwiat · dnia 06.11.2021 15:00 · Czytań: 158 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 9
Komentarze
Jacek Londyn dnia 07.11.2021 08:27
Cześć.

O poranku, ze świeżą głową, zabrałem się za Twój tekst. :)
Jest go, jakby to powiedzieć... trochę mniej. Tylko dwa fragmenty - numer 4 i 5. Istotnej treści w nich jeszcze mniej. Zbyt dużo niepotrzebnych, niesłużących rozwojowi akcji wypełniaczy. Może wesoła scenka z patologiem ma pokazywać uodpornienie policyjnych specjalistów na takie drobiazgi, jak przestępstwo, ale nie wydaje mi się potrzebna.
Mam również wrażenie, że opis miejsca zbrodni bardziej pasuje do pięknych okoliczności przyrody, a nie wnętrza mieszkania.
W niektórych zdaniach jest zbyt dużo słów, starałbym się pisać prościej. Przykłady:

- Trzymaj! - Usłyszał za sobą męski głos.
Odruchowo odwrócił głowę i w tym samym momencie dostał jak obuchem w sam środek czoła. Paczka z nowym kombinezonem, rzucona celnie przez jednego z techników, najpierw odbiła się od jego ciała, a następnie wylądowała mu u stóp.


Nie lepiej:

- Trzymaj! - Usłyszał za sobą męski głos.
Odwrócił się odruchowo. Paczka z nowym kombinezonem, rzucona celnie przez jednego z techników, odbiła się od jego głowy i wylądowała u stóp.
?

Następne przykłady:

Podniósł się z klęczek i na wszelki wypadek wyciągnął z kieszeni swoją, niezbyt czystą, chustkę do nosa.
Może:

Podniósł się z klęczek i wyciągnął z kieszeni niezbyt czystą chustkę do nosa?

To zdanie też bym przemyślał:

Zanim jednak to wszystko zdążyło przebić się przez pokłady jego szarych, i nie tylko, komórek...

O samej akcji zbyt dużo powiedzieć nie można, bo jak wspomniałem na początku, niedużo dałaś czytelnikom do poczytania.

Czekam na więcej, nie przejmuj się moim porannym słowem na niedzielę. :)

pzdr
JL
ZielonyKwiat dnia 07.11.2021 09:45
Na pytanie "nie lepiej" odpowiadam: "lepiej". Jasne, że lepiej.
Jakże mam się tym nie przejmować? No, jakże?! ;)
Skoro wszystko do poprawy, to pewnie, że będę się przejmować!
Poprawię.
Dziękuję za wytknięcie błędów i za czas na to stracony.
Jacek Londyn dnia 07.11.2021 10:11
Wytykanie innym to narodowy sport Polaków. W tym przypadku to co innego, a czas - jak sam mi powiedział - nie poczuł się stracony. :)

Miłej niedzieli
JL
ZielonyKwiat dnia 07.11.2021 10:19
Wzajemnie (tzn. też miłej niedzieli)
purpur dnia 24.11.2021 13:50
No ok...

Szczerze mówiąc to za mało, za mało treściwie, nie do końca smiesznie i wydaje się, że nie do końca realnie...

w kałuży jakiegoś płynu, - miał być na stronie, a tym czasem wpadają w kałużę, w której leży denat? Hmm?

z drewna dębowego zrobiony zegar stojący. - okropne zdanie - brzmi to fatalnie :p Brrr :D

pokłady jego szarych, i nie tylko, komórek, - hmm... wydaje mi się to kompletnie niepotrzebne- To miał być jakiś żarcik?

Generalnie - chwilowo za dużo tutaj jakiś dziwnych śmieszków - za mało "zbrodni". A już rzucanie kombinezonu, kopanie się po tyłkach i wpadanie w kałużę obok dentata(!).
To jest przedszkole czy miejsce zbroni? Coś mi tutaj nie pasuje - proponowałbym wybrać jedno z dwojga!

Idę czytać dalej...
ZielonyKwiat dnia 24.11.2021 13:51
Bo to miała być komedia, dlatego jest zatytułowana "Antypowieść" ;(
A teraz to wydaje się, że to tragedia jakaś.
purpur dnia 24.11.2021 14:04
Ok... czytająć 3 część, to do mnie trafiło :D

Wiesz, antypowieść nie mowi że nie-kryminał, tylko, że nie-powieść :D

Prolog jednak zmylił - tam było "relanie" , treściwie, dawało określoną atmosferę. Chcesz czy nie - przygotowałaś czytelnika na "jakąś" treść. Na jakiś rodzaj treści.

A tu proszę - pędzimy w kompletnie inną stronę! Na pewno jest to zaskoczenie i chwilę mi zajęło odgadnięcie coJaCzytam :D
ZielonyKwiat dnia 24.11.2021 14:08
purpur napisał:
Wiesz, antypowieść nie mowi że nie-kryminał, tylko, że nie-powieść


no ale to jest "antypowieść" nie jakakolwiek, a "kryminalna".
A, to powinnam zatytułować "powieść antykryminalna". E nieeee.
Dzięki w każdym razie za przeczytanie tego tam i za wyrażenie opinii.
pozdrowienia
purpur dnia 24.11.2021 14:24
Możesz zatytułować dowolnie...

Natomiast czytelnik przystąpi do czytania i sam sobie odpowie gdzie i co jest anty.

Natomiast na pewno zmieniłbym kwalifikację tekstu - może to bida na liście z kategoriami sprawiła, że wpadła historia z D, ale jak dla mnie jest to komedia, farsa czy coś w tym stylu.

Być może, tak jak wspomniałęm - sprowokowany prologiem nastawiłem się na coś, czego tutaj nie ma... Być może odbiór byłby zupełnie inny, gdybym zaczął czytać z innym nastwaaieniem.

No ale ja przecież tego nie wiedziałem... bo skąd - Historia z dreszczykiem - Kryminał - i do tego mroczny prolog!

A tu nagle bach!

Być może muszę być bardziej uważny!
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Pustelnik
01/12/2021 11:05
No bo wiesz, sam „niebyt” jest już w jakiś sposób bierny,… »
ZielonyKwiat
01/12/2021 10:32
Cześć, Cytuję: "Nie z każdej pajęczyny zdołamy uwinąć… »
wodniczka
30/11/2021 19:49
Witaj. Bardzo ciekawa przestrzeń literacka. Podoba mi się.… »
mike17
30/11/2021 18:35
Mój ulubiony Autorze, znów dałeś pokaz prawdziwej liryki… »
aniat.
30/11/2021 17:46
Leocassandra- Dziękuję. Jest mi niezmiernie miło.… »
ZielonyKwiat
30/11/2021 17:34
Dziękuję za komentarz i dobre słowo. Ot, to taka zwykła… »
ApisTaur
30/11/2021 16:32
Wiolin Ja tylko na chwilę. Mało czasu ;) Całość… »
Marek Adam Grabowski
30/11/2021 15:30
Bardzo udane opowiadanie! Fabuła ciekawa i mądra, chociaż… »
Andrzej Baka
30/11/2021 09:43
Dziękuję! Tak, dzisiejsze newsy są bardzo ulotne i żyją… »
marekg
29/11/2021 23:39
Pysznie , lekko , poetycko ,aż pachnie słowem. »
ZielonyKwiat
29/11/2021 23:29
Cześć, to ja też popróbowałam swoich sił. A oto efekt. Mam… »
Afrodyta
29/11/2021 21:21
Podoba mi się Twój wiersz. W bardzo liryczny sposób… »
Afrodyta
29/11/2021 21:12
Bardzo podoba mi się Twój wiersz, ma w sobie jakąś… »
voytek72
29/11/2021 21:11
Wydaję mi się że te wszystkie lub i albo na początkach strof… »
Afrodyta
29/11/2021 20:57
Mam poczucie, że wiersz odwołuje się do konkretnej sytuacji,… »
ShoutBox
  • mike17
  • 15/11/2021 14:27
  • Ze względu na małe zainteresowanie MUZO WENAMI 10 przedłużam czas nadsyłania prac do 15-go grudnia. [link] Życzę weny i lekkiego pióra :)
  • AntoniGrycuk
  • 13/11/2021 11:31
  • Czy ktoś ma pojęcie o wyobrażeniu, gdzie znajdę listę aktualnych czasopism (też internetowych), gdzie warto publikować? Nie mówię o portalach literackich. Dzięki.
  • AntoniGrycuk
  • 09/11/2021 22:18
  • Na czyjąś prośbę zamieszczam link do konkursu: [link] Ja w tym roku nie biorę udziału. Należy napisać tekst z jedną z kilku dzielnic Wwy.
  • mike17
  • 09/11/2021 15:15
  • Przypominam, że pozostał jeszcze cały tydzień, by nadesłać pracę konkursową. Weźcie się w garść i piszcie ;) [link]
  • Zbigniew Szczypek
  • 07/11/2021 17:15
  • Apisie - wiem i niestety zgadzam się z Twoją opinią - tak jest znów, kolejna "fala"
  • ApisTaur
  • 07/11/2021 16:12
  • Zbyszku. Oczywiście pisałem to do Ciebie, lecz nie o Tobie.:)
  • Zbigniew Szczypek
  • 07/11/2021 16:01
  • Apisie -na szczęście nas obu to, o czym pisałeś, zwracając się do mnie, nie dotyczy. ;-}
  • Kazjuno
  • 06/11/2021 18:51
  • Dzięki za miłe komentarze pod recenzją "Buntownika" M. Grabowskiego. Na końcu komentarzy odpowiadam, indywidualnie Joli S. i każdemu z komentujących. Pozdrawiam cały PP
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas