Na życie i śmierć (fragment) - ZielonyKwiat
Proza » Obyczajowe » Na życie i śmierć (fragment)
A A A

    Z ciemności wyłoniły się trzy rozżarzone kule.
    Nie drgnęła. Nie zamknęła oczu. Stała nieruchomo, jak zahipnotyzowana.
    Była gotowa.
    Kiedy jednak coś szarpnęło ją za rękę, ciągnąc w tył, a kręgi światła przetoczyły się z  łoskotem tuż obok, muskając ją tylko wyziewami metalu i ropy, odetchnęła z ulgą. Zupełnie jakby obudziła się ze snu.
    Pęd powietrza zdmuchnął ją z nasypu wynoszącego się w tym miejscu ponad otaczające linię kolejową lasy.
    Spadła na samo dno. Daleko od torów, a mimo to czuła, jakby pociąg wciąż jechał i jechał. Bez końca.
    Trwało, zanim zrozumiała, co się stało.
    Spróbowała się podnieść, ale nie od razu. Przygnieciona ręka bolała coraz bardziej. Szarpnęła mimo to jeszcze raz. I raz jeszcze. Na próżno. Jęknęła tylko z bólu.
    Oparła głowę na zdrowej. Mogłaby tak trwać do samego rana. I dłużej. Do końca świata. Mogłoby zacząć padać i grzmieć. I mógłby przejechać po niej nie jeden pociąg, a sto, tysiąc!…
    Nic z tego. Nawet to nie pomogło!
    Osunęła się na ziemię.
    Hałas ucichł. Zastąpił go szum przepływającej w naczyniach krwi. Wsłuchiwała się w to, a potem we własny oddech. I jeszcze w czyjś. Jej płytszy i delikatny, jego głęboki i częstszy.
    Kto tam był? Wydawało jej się wszystko? Pociąg, stok wąwozu, noc...
    Zaczęło padać. To pewnie dlatego. Drzewa nad głową... szmery wokół...
    Zasnęła w końcu.
    I znów miała przed sobą światła. Przelatywały z piekielnym stukotem, jak klatki filmu, który zablokowany migał tym samym kadrem, a potem, naraz, przesunął w błyskawicznym tempie wszystkie brakujące obrazy. Daleko i bliżej. I znów w oddali. Milkły i wybuchały na zmianę. Jak w chórze.
    Otworzyła oczy. Poczuła to samo. Rozrywający od wewnątrz ból. Krzyknęła.
    A jednak nie była sama.
    Ktoś przy niej klęczał.
    Trzymał ją kurczowo, choć nic już jej nie groziło. Tak myślała. Tory były wysoko, zatopione  w ciemności.
    - W porządku? - spytał.
    W porządku?! Jasne, że tak!
    Milczała.
    Szarpnęła i w końcu, po krótkiej z nim walce, zdołała oswobodzić ramię. Dźwignęła się na nogi. Tym razem dała radę. Chciała pójść w swoją stronę. Jakby nigdy nic. Nic się przecież nie stało. Nie potrzebowała anioła stróża. Nie potrzebowała nikogo!
    Nie pozwolił.
    Był szybszy, jak tam, na górze.
    - Zostaw mnie, do cholery – szepnęła. Wypadło żałośnie. Spróbowała raz jeszcze. Nie! Ten sam jęk?! I znów stukot kół o podkład, ale już dalej. Nie tu.
    Tu panowała cisza. Tylko ten oddech...
    Nie uląkł się, nie zlitował nad nią. Złapał za to jeszcze mocniej.
    Mogłaby udawać. Może w ten sposób pozbyłaby się go raz na zawsze?
    Rozejrzała się, szukając czegoś w ciemności.
    Zrozumiał. Plecak. Podniósł i podał jej.
    - Masz dokąd iść? - spytał, mierząc ją wzrokiem.
    Nie odpowiedziała.    
    Usiadła znów na ziemi i oparła głowę na ręku.
    Dwa dni czekała, trzeciego postanowiła, że to już. Nie zdawała sobie sprawy, że  odsuwała ten moment, jak tylko się dało, i teraz, gdy uratował jej życie, czuła... ulgę. Próbowała! Bóg jeden świadkiem, że próbowała! Bóg świadkiem?!
    - Chodź - powiedział cicho. Tak cicho, że mogłaby udać z czystym sumieniem, że nie usłyszała.
    Jeszcze chwila i pójdzie sobie. Zostawi ją w świętym spokoju.
    Następny przejedzie za kilka minut, a potem jeszcze jeden. Spróbuje znów.
    Wzdrygnęła się. Niespodziewanie dla siebie samej podniosła się i stanęła z nim twarzą w twarz.
    - Dokąd?
    Uśmiechnął się.
    - Coś wymyślę.
    Poszli. Torami nad nimi przetoczył się kolejny pociąg. Rozerwał ciemność na plamy światła i znikł tak prędko, jak się zjawił.
    Drogę do samochodu, który zaparkował przy stacji, przebyli w milczeniu.     
    Szła za nim. Słyszał jej kroki. To wystarczyło.
    - Włączyć muzykę? - spytał, gdy już wsiedli.
    Odpowiedź nie padła. Odwrócił się. W zielonkawym świetle deski rozdzielczej wyglądała jak  trup.
    Wiedział, że nie może jej spuszczać z oczu. Nie tej nocy.
    Ruszył.
    Jechali godzinę. Może więcej. Nie odezwała się w tym czasie ani ona, ani on. Gdy zaparkował przed jedną z niskich kamienic w centrum, wyjrzała przez okno.
    Nie spytała o nic.
    Neon „Szpital Miejski” tłumaczył wszystko.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
ZielonyKwiat · dnia 13.11.2021 20:29 · Czytań: 222 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 5
Komentarze
Darcon dnia 13.11.2021 20:41
To drugi w tym roku polecony przeze mnie tekst na stronie głównej, nie szastam więc wyróżnieniami na prawo i lewo. Cóż dodać więcej, najlepiej samemu przeczytać. To dobry przykład jak dużo można przekazać w krótkim fragmencie.
Pozdrawiam.
ZielonyKwiat dnia 13.11.2021 20:43
Dziękuję
AntoniGrycuk dnia 17.11.2021 08:10
Bardzo dobry tekst.
Ma swój styl, szarpany, niespokojny i zdawkowy. Choć styl jest dość typowy dla nowoczesnej prozy. Tworzenie nowych akapitów z pojedynczymi myślami, zdaniami też jest typowe dla nowoczesnego pisania. Osobiście hałduję rzadszemu tworzeniu osobnych myśli, tak, aby te zaakcentowane akapitami miały szanse zostać z czytelnikiem na dłużej, bo jeśli jest ich zbyt dużo, to czytelnik zaczyna je traktować jak kolejny zabieg, a nie chęć zwrócenia na coś uwagi. Ale każdy ma swój styl.
Ciekawym jest fakt, że często zwracasz uwagę na rzeczy akuratne, takie, które zwracają uwagę na "punkt" charakterystyczny dla danej sytuacji. Chociażby z tą oświetlona twarzą przez deskę rozdzielczą.
No i jest tajemnica. Mówią, że dobra scena powinna mieć albo tajemnicą, albo konflikt, albo zaskoczenie.
Jednym zdaniem: dynamika tekstu to coś, co wg mnie się wybija ponad inne aspekty. (I pomagają tej dynamice rwane akapity.)

Pozdrawiam
mozets dnia 17.11.2021 10:01
Dobry opis niedokończonej tragedii, dramatu człowieka, któremu wydaje sie, że jest sam, że nikogo nie obchodzi co się z nim stanie, jego ból istnienia przekracza granice instynktu.
W próbach samobójczych - ich opisie jest pewien szczegół, który świadczy o autentyczności przeżywania takiego stanu. Bo, że jest to stan choćby chwilowego oderwania się od rzeczywistości, choćby chwilowego wyłączenia instynktu samozachowawczego -wszyscy psychiatrzy, psychologowie - są zgodni.
Jest to stan załamania nerwowego - kiedy czerwona wskazówka na tej skali opiera się o ogranicznik i cały przyrząd pomiarowy aż drga od naporu.
Jeśli ten "manometr" ulegnie zniszczeniu - wybuchnie - wtedy próba samounicestwienia jest udana i niepowtarzalna. Jak niepowtarzalny we wszechświecie jest pojedynczy osobnik.
Jakby to powiedział Lem - "samoanihilacja".
W drugim przypadku, gdy jakaś nie wytłumaczalna siła nie pozwala nam na dokończenie dzieła zniszczenia - spotykamy albo kogoś , kto nam pomaga wrócić do świata odruchów uznanych za normalne, albo niewytłumaczalne zdarzenie przerywa nasz WIELKI PLAN.
Może to być urwany pasek od spodni - który sprawdzaliśmy 3x i wytrzymywał nasze obciążenie. A w chwili decyzji i skoku w nicość okazywał się słaby jak papier.
Kto tym wszystkim kieruje, kto tym rządzi, kto za nas postanawia, że mamy żyć.
Przecież wszystko zrobiliśmy "jak trzeba".
I tutaj często LOS stawia nam na drodze kogoś - kto nagle pozwoli nam ujrzeć neon szpitala, jak koło ratunkowe.
Oczami które miały zgasnąć na zawsze .
I wtedy albo wierzymy , że LOS podał nam rękę. I żyjemy dalej często z ogromną siłą i przekonaniem, że czynimy dobrze, że nie wolno nam dezerterować. Schodzić z bieżni i nie kończyć biegu jak dzielny zawodnik.
Albo jak dziecko obrażone na ojca - nie chcemy jego rad. I próbujemy dalej .
Tacy ludzie są już straceni. Utracili nadzieję. Czyli praktycznie - nie istnieją.
Czyn gwałtowny jest tylko kropką na końcu bardzo zawiłej i skomplikowanej opowieści tragicznego życia.
Pędzący pociąg jak czarna dziura w kosmosie wsysa nas w samo jej epicentrum.
Czy ta dziura ma gdzieś dno? Jasną, słoneczną łąkę na która nas wyrzuci ???
Tego nikt z nas nie wie...
ZielonyKwiat dnia 17.11.2021 15:17
AntoniGrycuk oraz mozets
Dziękuję za "pochylenie się" nad moim tekstem i za wyrażenie opinii.
Cieszy, jeśli tekst nie tkwi niezauważony.

Pozdrawiam
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wodniczka
30/11/2021 19:49
Witaj. Bardzo ciekawa przestrzeń literacka. Podoba mi się.… »
mike17
30/11/2021 18:35
Mój ulubiony Autorze, znów dałeś pokaz prawdziwej liryki… »
aniat.
30/11/2021 17:46
Leocassandra- Dziękuję. Jest mi niezmiernie miło.… »
ZielonyKwiat
30/11/2021 17:34
Dziękuję za komentarz i dobre słowo. Ot, to taka zwykła… »
ApisTaur
30/11/2021 16:32
Wiolin Ja tylko na chwilę. Mało czasu ;) Całość… »
Marek Adam Grabowski
30/11/2021 15:30
Bardzo udane opowiadanie! Fabuła ciekawa i mądra, chociaż… »
Andrzej Baka
30/11/2021 09:43
Dziękuję! Tak, dzisiejsze newsy są bardzo ulotne i żyją… »
marekg
29/11/2021 23:39
Pysznie , lekko , poetycko ,aż pachnie słowem. »
ZielonyKwiat
29/11/2021 23:29
Cześć, to ja też popróbowałam swoich sił. A oto efekt. Mam… »
Afrodyta
29/11/2021 21:21
Podoba mi się Twój wiersz. W bardzo liryczny sposób… »
Afrodyta
29/11/2021 21:12
Bardzo podoba mi się Twój wiersz, ma w sobie jakąś… »
voytek72
29/11/2021 21:11
Wydaję mi się że te wszystkie lub i albo na początkach strof… »
Afrodyta
29/11/2021 20:57
Mam poczucie, że wiersz odwołuje się do konkretnej sytuacji,… »
Yaro
29/11/2021 20:50
Miło mi , że się podoba:) »
Afrodyta
29/11/2021 20:46
Zatrzymujący wiersz, pokazujący dramatyczną sytuację… »
ShoutBox
  • mike17
  • 15/11/2021 14:27
  • Ze względu na małe zainteresowanie MUZO WENAMI 10 przedłużam czas nadsyłania prac do 15-go grudnia. [link] Życzę weny i lekkiego pióra :)
  • AntoniGrycuk
  • 13/11/2021 11:31
  • Czy ktoś ma pojęcie o wyobrażeniu, gdzie znajdę listę aktualnych czasopism (też internetowych), gdzie warto publikować? Nie mówię o portalach literackich. Dzięki.
  • AntoniGrycuk
  • 09/11/2021 22:18
  • Na czyjąś prośbę zamieszczam link do konkursu: [link] Ja w tym roku nie biorę udziału. Należy napisać tekst z jedną z kilku dzielnic Wwy.
  • mike17
  • 09/11/2021 15:15
  • Przypominam, że pozostał jeszcze cały tydzień, by nadesłać pracę konkursową. Weźcie się w garść i piszcie ;) [link]
  • Zbigniew Szczypek
  • 07/11/2021 17:15
  • Apisie - wiem i niestety zgadzam się z Twoją opinią - tak jest znów, kolejna "fala"
  • ApisTaur
  • 07/11/2021 16:12
  • Zbyszku. Oczywiście pisałem to do Ciebie, lecz nie o Tobie.:)
  • Zbigniew Szczypek
  • 07/11/2021 16:01
  • Apisie -na szczęście nas obu to, o czym pisałeś, zwracając się do mnie, nie dotyczy. ;-}
  • Kazjuno
  • 06/11/2021 18:51
  • Dzięki za miłe komentarze pod recenzją "Buntownika" M. Grabowskiego. Na końcu komentarzy odpowiadam, indywidualnie Joli S. i każdemu z komentujących. Pozdrawiam cały PP
Ostatnio widziani
Gości online:29
Najnowszy:Dumanyhujm
Wspierają nas