Fabryka kamieni - ZielonyKwiat
Proza » Obyczajowe » Fabryka kamieni
A A A
Od autora: Jak wiemy, dzięki zresztą Horacemu (i jego "De arte poetica"), czasem i Homerowi zdarza się przysnąć ;)

    Janka nie było w robocie trzeci już dzień z rzędu. Pewnie popił i leżał pod jakimś płotem.
    - Szefie, a może by tak sprawdzić, co się z nim dzieje, zanim go szef wyrzuci? - zaproponowałem nieśmiało.
    Janek nie był wprawdzie ani moim krewniakiem, ani przyjacielem, kilka razy tylko piliśmy razem, ale było mi chłopa po prostu żal. Miał tam chyba jakąś babę, no i dzieciaka. Tak, po ludzku, chciałem się za nim wstawić.
    Nic to nie dało. Janek tego samego dnia został wykreślony z listy pracowniczej. Został wy-la-ny. Słowo to wypowiedział nasz przełożony, właściciel firmy produkującej przyciski do kart kredytowych, z wyraźną satysfakcją. A chwilę później wyszedł na korytarz i poprosił kogoś z czekających tam dzień i noc kandydatów.
    Praca zresztą nie była trudno. Może dlatego było tylu chętnych do zbierania kamieni po polach i przynoszenia ich do fabryki, gdzie następnie farbowano je na różne kolory.
    - Czemu to służy? - spytałem pierwszego dnia operatora spryskiwarki.
    - Niczemu – odpowiedział szczerze, dziarsko wymachując metalową tulejką zamykającą przewód. - A produkcja idzie. I ludzie zajęci. Nie myślą o głupotach, nie piją. Ważne, że są środki na projekt.
    Minęły od tego czasu miesiące, a  cztery dni od zniknięcie Janka.
    Postanowiłem, że go odnajdę.
     Podróż zapowiadała się długa. Włożyłem do kieszeni suchą bułkę, bo tylko taką miałem w domu, i wyszedłem na miasto.
    Autobus przyjechał spóźniony. Wypełnił się ludźmi już na drugim przystanku. Miałem po prawej, na wysokości wątroby, kobietę rozmiaru XS, a po lewej, tuż nad uchem, gościa, któremu nie wystarczyłby nawet skafander kosmonauty, żeby ukryć wybrzuszenia. Kiwaliśmy się jak jedna masa, razem i pospołu, w rytm wybojów. Ktoś czasem przeklął, ktoś siorpał nosem. Ktoś kichnął, ktoś dał komuś w nos. Nikt się jednak nie skarżył, nikt nie płakał. Rachunki wyrównywano od ręki. Było, słowem, swojsko. Niemniej, gdy wysiadłem na ulicy Słomskiej w miasteczku Romki, gdzie mieszkał Janek, odetchnąłem z nieudawaną ulgą.
    Zanim zbliżyłem się do jego domu, popatrzyłem jeszcze za znikającym w dali tyłem autobusu. Spoglądały na mnie z niego, coraz wprawdzie dalej i dalej, oczy kogoś, kto reklamował odrobinę szczęścia w postaci pobytu na rajskiej wyspie gdzieś na środku Pacyfiku. Wzruszyłem ramionami. Sprawdziłem: bułkę jeszcze miałem.
    Dom Janka, o czym poinformowała mnie w końcu kadrowa, wymawiając się na początku, zupełnie bez sensu, ochroną danych osobowych, miał numer dziewięć.
    Pchnąłem bramkę, zapukałem.
    Odpowiedziała mi cisza.
    Na krok, a może na dwa, odstąpiłem od drzwi. Dopiero wtedy ujrzałem. Klepsydrę.
    „Jan Dobrek”.
    Nie złożyłem kondolencji. Nie miałem komu.
    Odwróciłem się na pięcie.
    A w drodze powrotnej postanowiłem, że nazbieram kilka co ładniejszych kamieni.
    Może mnie szef pochwali.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
ZielonyKwiat · dnia 23.11.2021 19:08 · Czytań: 102 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 18
Komentarze
AntoniGrycuk dnia 23.11.2021 22:39 Ocena: Świetne!
A mnie się to bardzo podoba!
Całość to niesamowity kontrast między empatią bohatera a tym, co dzieje się "na zewnątrz". To nawet nie tylko empatia, ale nadwrażliwe odczuwanie, co wyczytujemy w scenie wysiadania z autobusu.
Ile razy już czytałem teksty o znieczulicy, o tym, że społeczeństwo ciosa nas, abyśmy byli podobni do ogółu, ale tym razem od razu nie załapałem, o co chodzi. Zrozumienie przyszło po jakimś czasie.
Zbieramy kamienie, pomagamy je produkować. I malować. Jak "malowało się trawę" ze peerelu :)
Pierwszy raz od niepamiętnych czasów przeczytałem tekst o kamieniach w sensie znieczulicy, który by mi się tak spodobał. Brawo!
Ale żeby nie było tak słodko: scena w autobusie może być rozumiana na opak. Chyba że ja wszystko zrozumiałem źle.

Cytat:
Słowo to wy­po­wie­dział nasz prze­ło­żo­ny, wła­ści­ciel firmy pro­du­ku­ją­cej przy­ci­ski do kart kre­dy­to­wych, z wy­raź­ną sa­tys­fak­cją.

To zdanie przebudowałbym, to, co po ostatnim przecinku, wplótłbym w pierwszą część.
Cytat:
Dom Janka, o czym po­in­for­mo­wa­ła mnie ka­dro­wa, wy­ma­wia­jąc się bez sensu ochro­ną da­nych oso­bo­wych, miał numer dzie­więć.

To jednak poinformowała, skoro wymawiała się? To logiczny błąd. Chyba że czegoś nie skumałem.

Pozdrawiam
ZielonyKwiat dnia 23.11.2021 23:01
AntoniGrycuk,

Dziękuję za opinię.
Muszę jednak wyznać, że zgadzam się z Redaktorem i z tym, że umieścił tekst, gdzie umieścił, bo od razu miałam wrażenie, że nie poleciałam tym razem wysoko.
Zgadzam się też z Twoją uwagą odnośnie zdania z kadrową, ale zostawiłam, jak "się napisało", przez przekorę chyba, wiedząc, że zdanie jest do obronienia (choć za cenę dodania kilku słów).
A więc może tak?
"Dom Janka, o czym po­in­for­mo­wa­ła mnie w końcu ka­dro­wa, wy­ma­wia­jąc się na początku, zupełnie bez sensu, ochro­ną da­nych oso­bo­wych, miał numer dzie­więć.

Nad zdaniem o szefie zastanowię się później, bo teraz już nie wiem nawet, jak się nazywam.
W każdym razie raz jeszcze dziękuję.
ZM

Jedno tylko pytanie: piszesz "scena w autobusie może być rozumiana na opak. Chyba że ja wszystko zrozumiałem źle".
Teraz to ja nie zrozumiałam, może dlatego, że późno. Na opak w stosunku do jakiego "punktu wyjścia"?
AntoniGrycuk dnia 23.11.2021 23:19 Ocena: Świetne!
Pisząc o empatii bohatera i kontrastując to z fabryką kamieni, a następnie choćby podając fakt, że bohater przejmuje się stanem Janka, mnie (subiektywnie) dałaś wyczuć, że narracja jest oczami bohatera, a nie "z boku". A skoro ludzie w autobusie są dla siebie tacy, jak napisałaś: niemalże pozbawieni czucia — to można to zrozumieć na opak, że wchodzenie bohatera między ludzi budzi znieczulicę, a dopiero potem przychodzi wytchnienie od tego stanu. Lub można zrozumieć prościej — obojętność bohatera na to, co sie dzieje, choć tu jest kontrast w postaci ulgi przy wysiadaniu. W każdym razie nie gra mi to widzenie jego oczami sceny w autobusie, nie pasuje do całości tekstu.
ZielonyKwiat dnia 23.11.2021 23:28
Pomyślę o tym jutro ;)
Ale chyba miała być wersja A (typu "obojętność jest wśród nas" i "jeśli wejdziesz między wrony..." ). Ale u mnie z pisaniem jest tak (zdradzę sekret "kuchni" ), że czasem sama nie wiem, dlaczego napisałam tak, a nie inaczej. Dopiero później, czytając, dochodzę do wniosku, że wszystko ma ręce i nogi. I że intuicja jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Świadome programowanie tekstu nigdy nie dawało tego samego efektu. Więc może i tym razem...
AntoniGrycuk dnia 24.11.2021 00:00 Ocena: Świetne!
Ale jeśli to jest: jeśli wszedłeś między wrony — to czemu ta sama zasada nie zadziałała na początku? Czemu bohater przejął się losem Janka, skoro wszyscy wokół mieli to gdzieś? To mi nie gra.
ZielonyKwiat dnia 24.11.2021 00:18
No bo to tak: o ile w pracy, z tym Jankiem, on mógł coś wskórać, to znaczy, Janka znał bliżej i interesował się jego losem, to z tłumem ludzi nie uzyska nic. Bo co miałby zrobić? Przeciwstawić się temu, który "siorbie nosem"? Albo oddać temu, który kogoś w nos uderzył? Co to zmieni? Wyjdzie tylko na wariata w pierwszym wypadku, a drugim oberwie też (co byłoby nawet szczytne, bo stanął w obronie, ale mój bohater jest przeciętnym człowiekiem, innymi słowy: jest tchórzem).
I nie krzyknie, żeby XS się przesunęła, bo odpowiedzą, żeby sobie taksówką jechał, skoro mu niewygodnie.
Z szefem też nie za dużo mógł: w końcu Janek i tak został zwolniony.
To zupełnie jak w życiu: oceniamy siły i szansę powodzenia akcji. Jeśli uznamy (jeśli uznam), że nie opłaca się, bo nie wygram, to nie gram. No chyba, że chodzi naprawdę o coś istotnego (o wyraźną krzywdę jednostki na przykład).
Ja wychodzę z założenia, że łatwiej jest przestawić jedną cegiełkę niż cały stos cegieł na raz. I nawet Cezar nie szedł w pojedynkę przeciw Pompejuszowi, tylko z armią.
I w końcu dlatego, kiedy uznał, że Janek niestety był odszedł z tego świata, zbiera dalej kamienie. Chyba staje się jak ci inni z pracy i jak ci z autobusu. a może jest w gruncie rzeczy bardzo praktycznym człowiekiem, tym różniącym się od innych (lub ich przypominającym), że jest w nim tyle samo dobrego, co złego?
Popraw mnie, jeśli popełniam błąd.
AntoniGrycuk dnia 24.11.2021 07:33 Ocena: Świetne!
Przepraszam, że to powiem, ale kiedyś ktoś powiedział, że utwór literacki jest zły, jeśli autor musi go tłumaczyć. Twój utwór nie jest zły, jest wg mnie świetny, ale ten fragment w autobusie wymaga wg mnie poprawki, choćby doprecyzowania. Twoje tłumaczenie jest zrozumiałe, logiczne, tylko to już powinno być zawarte w tekście.
Z drugiej strony oczywiście utwory nie powinny się podobać każdemu, ani być zrozumiałe dla każdego, bo wtedy jest to — jak w gastronomii — McDonalns. Lub discopolo.
Jak pisałem, mnie nie odpowiada w tym fragmencie styl, w jaki zostało to powiedziane: stwarza to wg mnie wrażenie wszystkojedności, a to kłóci się z początkiem.
Ale zostawmy to, ja czasem się za bardzo czepiam, a czasem zbyt mało się czepiam, tak już mam. Ale jest mi z tym dobrze :)

Najlepszego! Pozdrawiam.
Jacek Londyn dnia 24.11.2021 08:41
Dzień dobry.
Uruchamiam wyobraźnię...
Ciężkie polne kamienie służące za przyciski do kart kredytowych. Im cięższy kamień, tym bardziej broni do nich dostępu. Myli się operator spryskiwacza, mówiąc, że to służy niczemu. To dobrze ukartowana przez rządzących operacja, środków na projekt nie brakuje. Służy to biednym i bogatym. Brak dostępu do karty pozostawia jej właściciela/właścicielkę w strefie komfortu, w poczuciu bycia posiadaczem środków, których tak naprawdę nie ma (pożarła je inflacja). Biednym zbieraczom polnym świadomość, że dostarczony przez nich kamień blokuje innym drzwi do skarbca, poprawia samopoczucie. Ja nie mam, to i ty mieć nie możesz. Jakie to nasze, swojskie. :)

Pzdr
JL
ZielonyKwiat dnia 24.11.2021 10:34
AntoniGrycuk,
dziękuję za wszystkie uwagi. Wszystko to prawda, ja zostawię jednak tekst, jak jest, bo najgorsze, co można zrobić, to próbować naprawić.

Jacek Londyn, ciekawa interpretacja :) Aż strach, jak pojemny i "sensodajny" jest tekst.
Pozdrawiam
Dobra Cobra dnia 24.11.2021 15:05
Brutalny kapitalizm, w którym nie ma miejsca na litość ani na słabość człowieka. Tylko zasuwać!

Podobało się.


Pozdrawiam,

DoCo
purpur dnia 24.11.2021 15:13
No i widzisz!

Tutaj jest zupełnie inaczej!

Tutaj jest sens - chociaż tak naprawdę to go nie ma - ale tutaj jest to gdzie ma być, czyli tam gdzie tego nie ma, i jest to czego brakować powinno.

Nie wiem o co chodzi z autobusem ( tak, looknałem w komentarze ) ale mi tam niczego nie brakuje :D

Fajna miniaturka - z humorem, takim nie "śmiesznym", bardziej takim z uniesionym kącikiem ust. Ma fajny początek, fajny koniec i w środku też się dzieje.

Tutaj niczego mi nie brakowało!
ZielonyKwiat dnia 24.11.2021 15:17
purpur napisał:
Tutaj jest sens

No tak, to znaczy, że w "Topielicy" go nie ma.
No to teraz już na pewno nie będę pisała. Nigdy! ;)
Dzięki za komentarz.
I pozdrawiam
purpur dnia 24.11.2021 15:22
Nie piszę komentarzy aby kogoś pocieszać.

Nie piszę ich również aby komuś podnosić samo-ocenę.

Nie mam w kieszeni jednak eliksiru ujawniającego jedyną słuszną mądrość.

Nie widzę więcej niż ty!

Notabene popełniłem podobne dzieło do twojego... wydaje mi się, że wybrałem podobny "styl" - ciężko, ale śmiesznie... I jest to moje jedyne opowiadanie, którego nie dokończyłem...:) Mi się to nie udało. Wyszło to niestety źle... Nie bądź jak ja :D

KOŃCZĘ :D
ZielonyKwiat dnia 24.11.2021 15:24
Ja oczywiście żartuję, że nie będę pisała.
Topielica, jak już wspomniałam, to ćwiczenie.
Dzięki za czas poświęcony na lekturę.
Wiem na pewno więcej na temat własnych błędów, a to cenne.
Pozdrawiam
purpur dnia 24.11.2021 15:36
Ufff...

Normalnie kamień spadł mi z serca ( notabene prosto na wątrobę, więc winna jesteś już podwójnie :)

I dobrze - ćwiczyć trzeba! Po to jest ta strona!

Gaduła ze mnie - co :)

Nie, nie. Nie musisz odpowiadać :D
ZielonyKwiat dnia 24.11.2021 15:37
No to nie odpowiem.

Dobra Cobra,
dzięki za przeczytanie mojego pisania.

Pozdrawiam
Marek Adam Grabowski dnia 30.11.2021 15:30 Ocena: Świetne!
Bardzo udane opowiadanie! Fabuła ciekawa i mądra, chociaż prosta i trywialna. Czyta się ciebie super, nie popisujesz się słowem jak co niektórzy. Może na tym właśnie polega twój talent; na tworzeniu zwyczajnych, znakomitych w tej zwyczajności opowiadań, zamiast na wydziwianiu jak to mamy u innych. Co najmniej pól górnej półki jest gorsze od twojego opowiadania. ✌

Pozdrawiam
ZielonyKwiat dnia 30.11.2021 17:34
Dziękuję za komentarz i dobre słowo. Ot, to taka zwykła historyjka.
Pozdrawiam
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Pustelnik
01/12/2021 11:05
No bo wiesz, sam „niebyt” jest już w jakiś sposób bierny,… »
ZielonyKwiat
01/12/2021 10:32
Cześć, Cytuję: "Nie z każdej pajęczyny zdołamy uwinąć… »
wodniczka
30/11/2021 19:49
Witaj. Bardzo ciekawa przestrzeń literacka. Podoba mi się.… »
mike17
30/11/2021 18:35
Mój ulubiony Autorze, znów dałeś pokaz prawdziwej liryki… »
aniat.
30/11/2021 17:46
Leocassandra- Dziękuję. Jest mi niezmiernie miło.… »
ZielonyKwiat
30/11/2021 17:34
Dziękuję za komentarz i dobre słowo. Ot, to taka zwykła… »
ApisTaur
30/11/2021 16:32
Wiolin Ja tylko na chwilę. Mało czasu ;) Całość… »
Marek Adam Grabowski
30/11/2021 15:30
Bardzo udane opowiadanie! Fabuła ciekawa i mądra, chociaż… »
Andrzej Baka
30/11/2021 09:43
Dziękuję! Tak, dzisiejsze newsy są bardzo ulotne i żyją… »
marekg
29/11/2021 23:39
Pysznie , lekko , poetycko ,aż pachnie słowem. »
ZielonyKwiat
29/11/2021 23:29
Cześć, to ja też popróbowałam swoich sił. A oto efekt. Mam… »
Afrodyta
29/11/2021 21:21
Podoba mi się Twój wiersz. W bardzo liryczny sposób… »
Afrodyta
29/11/2021 21:12
Bardzo podoba mi się Twój wiersz, ma w sobie jakąś… »
voytek72
29/11/2021 21:11
Wydaję mi się że te wszystkie lub i albo na początkach strof… »
Afrodyta
29/11/2021 20:57
Mam poczucie, że wiersz odwołuje się do konkretnej sytuacji,… »
ShoutBox
  • mike17
  • 15/11/2021 14:27
  • Ze względu na małe zainteresowanie MUZO WENAMI 10 przedłużam czas nadsyłania prac do 15-go grudnia. [link] Życzę weny i lekkiego pióra :)
  • AntoniGrycuk
  • 13/11/2021 11:31
  • Czy ktoś ma pojęcie o wyobrażeniu, gdzie znajdę listę aktualnych czasopism (też internetowych), gdzie warto publikować? Nie mówię o portalach literackich. Dzięki.
  • AntoniGrycuk
  • 09/11/2021 22:18
  • Na czyjąś prośbę zamieszczam link do konkursu: [link] Ja w tym roku nie biorę udziału. Należy napisać tekst z jedną z kilku dzielnic Wwy.
  • mike17
  • 09/11/2021 15:15
  • Przypominam, że pozostał jeszcze cały tydzień, by nadesłać pracę konkursową. Weźcie się w garść i piszcie ;) [link]
  • Zbigniew Szczypek
  • 07/11/2021 17:15
  • Apisie - wiem i niestety zgadzam się z Twoją opinią - tak jest znów, kolejna "fala"
  • ApisTaur
  • 07/11/2021 16:12
  • Zbyszku. Oczywiście pisałem to do Ciebie, lecz nie o Tobie.:)
  • Zbigniew Szczypek
  • 07/11/2021 16:01
  • Apisie -na szczęście nas obu to, o czym pisałeś, zwracając się do mnie, nie dotyczy. ;-}
  • Kazjuno
  • 06/11/2021 18:51
  • Dzięki za miłe komentarze pod recenzją "Buntownika" M. Grabowskiego. Na końcu komentarzy odpowiadam, indywidualnie Joli S. i każdemu z komentujących. Pozdrawiam cały PP
Ostatnio widziani
Gości online:34
Najnowszy:Wilisoyhg
Wspierają nas