Rozdział 16: Zmiana Planów - Werka96
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Rozdział 16: Zmiana Planów
A A A

Następnego dnia Nana i Dawid mieli wyruszyć z Miodowego Królestwa, ale gdy wyszli z zamku, Nana zemdlała. Dawid szybko podbiegł do niej i zaniósł ją do pokoju. Gdy Wielki Królewicz położył królewnę na łóżku, zauważył, że Nana wcale nie straciła przytomności, lecz spała – właśnie usłyszał jej ciche chrapanie.

– Co ty wyrabiasz?! – zdenerwował się Dawid i potrząsnął królewną. Nana jednak się nie obudziła. Potrząsnął nią drugi raz, krzycząc głośno i również to nie pomogło.

– Nie, to chyba nie to… – przeraził się Dawid i pobiegł po medyka, który znał się na zaklęciach. Specjalista zbadał Nanę i oznajmił poważnie:

– Szanowny królewiczu, mam bardzo złe wieści: Otóż na twoją towarzyszkę zostało rzucone bardzo silne i niebezpieczne zaklęcie.

– Jakie? Mów! – niecierpliwił się królewicz Dawid.

– Jest to wyjątkowy rodzaj zaklęcia usypiającego. Nazywane jest zaklęciem snu nieprzespanego – odpowiedział medyk. – Jedyną osobą, która mogła rzucić na królewnę Nanę te zaklęcie jest mężczyzna albo kobieta, z którą spędzała dużo czasu. Wszystko zależy od jej orientacji seksualnej.

– Dlaczego? – spytał Wielki Królewicz.

– Te zaklęcie można rzucić tylko i wyłącznie poprzez uwiedzenie ofiary i pocałunek – wyjaśnił sługa.

– Znajdę tego drania! – wycedził Dawid przez zęby i miał udać się do wyjścia, gdy nagle medyk zatrzymał Wielkiego Królewicza, mówiąc:

– Radziłbym najpierw znaleźć osobę, która może zdjąć te zaklęcie, ponieważ mamy tylko dwa tygodnie czasu. Jeżeli w ciągu tych 14 dni nie znajdziemy nikogo, kto będzie w stanie to zrobić, królewna Nana umrze, szanowny królewiczu.

– Czy znasz kogoś, kto może to zrobić? – Sama informacja o śmierci sprawiła, że Dawid opanował swój gniew.

– Wiem, że królewna Czerwonego Królestwa, Anastazja, może uratować królewnę Nanę – Medyk stanął naprzeciwko Dawida. – Czy nie miałeś zamiaru jej uwolnić z wieży, szanowny królewiczu?

– Zamierzałem to zrobić, ale gdy zdecydowałem się zająć królestwem, zapomniałem o tym – Dawid gładził dłonią twarz.

– To teraz jest dobry moment na uwolnienie królewny Anastazji – sługa ukłonił się Dawidowi, a potem wziął pudełko ze swoim sprzętem. Nagle pojawił się Sasza, lokaj Dawida i najbliższy współpracownik. Wbiegł do pomieszczenia i zdyszany wydusił:

– Wielki Królewiczu! Król Ludwik znalazł własnego łowcę skarbów! Właśnie on wyrusza!

– Cholera, tylko nie to! – krzyknął Dawid i wyskoczył przez okno. Leciał prosto na dół, aż wylądował na  stojąco na ziemi i podbiegł do młodego mężczyzny wychodzącego z zamku. Przy drzwiach stał król Ludwik. Dawid szybko zagrodził drogę łowcy skarbów i oznajmił:

– Ja, Wielki Królewicz Miodowego Królestwa wyzywam cię na pojedynek! Zwycięzca może iść po skarb!

– Co ty wyprawiasz?! – krzyknął Ludwik.

– Z tobą porozmawiam sobie później, bracie! – Dawid odwrócił się na moment do brata, a potem zwrócił się do młodzieńca – Zgadzasz się?

– Pewnie! – odparł młody wojownik. – Nie pozwolę, aby ktoś inny zdobył skarb!

Po tych słowach wyciągnął swój miecz. Dawid był uzbrojony tylko w sztylet i pistolet, ale miał pewnego asa w rękawie: był czarodziejem. Wyjął z kieszeni jedną różową tabletkę i ją połknął. Gdy jego przeciwnik to zobaczył, zaśmiał się i rzekł:

– Szanowny królewicz chyba nie wie, na co się pisze. Nazywam się Domino! Jestem synem generała Sławomira Wspaniałego, najbardziej znanego generała Królestwa Wysokiej Góry! Uwolniłem również z wieży córkę króla Hansa I, królewnę Szwarcę!

Dawid nie odpowiedział nic Domino, lecz krzyknął Abrakadabra. Wielki Królewicz nie był standardowym czarodziejem, który tylko mówił zaklęcia i przygotowywał eliksiry. Należał do grupy niestandardowych czarodziejów posiadających niezwykłe umiejętności. Podczas krzyku Dawida Domino poleciał kilka metrów do tyłu, jakby zdmuchnął go bardzo silny wiatr. Czarodziej zbliżył się do niego i wypowiedział (a właściwie zaśpiewał) zaklęcie:

Mego wroga chcę pokonać,

Więc dam mu w przepaści skonać!

Gdy śpiewał, pod Domino zaczęła osuwać się ziemia i wojownik wpadł w przepaść. Po chwili znikąd pojawiła się ogromna ważka, która wleciała do dziury w ziemi i z jej pomocą Domino wydostał się z otchłani. Kiedy stanął na powierzchni, od razu pobiegł w stronę Dawida tak szybko, że Wielki Królewicz nie miał czasu na zaśpiewanie zaklęcia, lecz musiał odeprzeć atak wojownika swoim sztyletem, co nie było łatwe. Gdy sztylet Dawida skrzyżował się z mieczem Domino, Wielki Królewicz znów krzyknął Abrakadabra i jego przeciwnik ponownie został odrzucony do tyłu przez niewidzialną siłę. Jednak tym razem nie upadł, lecz wykonał fikołek w powietrzu i wylądował lekko na ziemi.

– Mimo że, nie jesteś czarodziejem, niełatwo jest cię pokonać – Czarodziej był pełen podziwu.

– A ty nic innego nie potrafisz, Wielki Królewiczu? – zaśmiał się Domino. Po tych słowach ruszył w stronę Dawida również z dużą szybkością. Czarodziej zaczął mruczeć pod nosem jakąś melodię i uniósł się do góry równie szybko. Przez to Domino nawet nie drasnął go swoim mieczem, a był tuż pod nim. Dawid wylądował zaraz za Domino i zaatakował go swoim sztyletem, lecz Domino zareagował szybko na jego atak. Znów ich ostrza skrzyżowały się jak poprzednim razem. Dawid w szybkim tempie kucnął, podparł się rękoma i wyciągnął jedną nogę oraz uderzył nią nogi swojego przeciwnika. Domino nie zdążył zareagować, więc stracił równowagę i się przewrócił. Wielki Królewicz szybko się do niego zbliżył i ugodził go swym sztyletem w nogę i poczekał chwilę, lecz Domino nie dał rady się podnieść.

– Dlaczego nie chcesz mnie zabić? – zdziwił się Domino.

– Walczyłem z tobą tylko dlatego, że chciałem ochronić swoje królestwo i ciebie – Dawid schował swój sztylet do pochwy.

– Niby przed czym chciałeś mnie chronić? – Domino nie rozumiał wypowiedzi czarodzieja.

– Chciałem cię uchronić przed zrealizowaniem zadania, które mogło kosztować moje królestwo wiele cierpienia – Wielki Królewicz podszedł bliżej do Domino i pomógł mu wstać. – A poza tym z powodu rzeczy materialnych nie urządza się pojedynków na śmierć i życie, bo za rzeczy materialne nie warto umierać.

Gdy Dawid wyszedł ze skrzydła szpitalnego, Ludwik od razu do niego krzyknął:

– Czy mogę wiedzieć, co to ma znaczyć?!

– Już mam dosyć twoich głupich decyzji! – Dawid szybkim krokiem podszedł do Ludwika i spojrzał mu prosto w twarz. – Nie pozwolę ci zniszczyć królestwa! Koniec już ze sprowadzaniem dziwek i balami! Od teraz będzie po mojemu!

Po tych słowach ściągnął swą skórzaną rękawicę z dłoni i rzucił ją pod nogi bratu.

– Mnie też wyzywasz na pojedynek? – zdziwił się Ludwik.

 – Za trzy dni spotkamy się na Słodkim Wzgórzu – mówił Dawid. – będziemy walczyć o władzę. Jeżeli ty wygrasz, korona będzie dalej twoja, a ja nie będę się już mieszał w sprawy królestwa. Jeżeli ja wygram,  ja zostaję królem, a ty zostajesz skazany na banicję!

  – Nic dziwnego, że nie chcesz mnie zabić – zaśmiał się Ludwik. – Zawsze byłeś mięczakiem, młody.

– Wolę, żebyś żył ze świadomością, że ten twój mały braciszek okazał się nie tylko lepszym wojownikiem, ale i lepszym królem niż ty! – powiedział ostro Dawid. – Obiecuję wszystkim poddanym, że ja jako nowy król, będę robił wszystko, aby Miodowe Królestwo odzyskało dawną świetność!

– No dobra – Ludwik podniósł rękawicę Dawida. – Ale pamiętaj młody, że nie będziesz miał żadnych forów.

– I nie chcę – dodał Dawid, odwracając się w drugą stronę. Każdy z braci poszedł w swoją stronę.

Dawid wyszedł na zewnątrz ze swoim ekwipunkiem. Ugryzł swój kciuk i namalował na klatce piersiowej krwią kreskę. Poczekał chwilę. Nagle znikąd pojawił się czarny smok. Miał on krótkie nogi, ale długi grzbiet. Na nosie wiły się mu długie wąsy, a jego oczy były czerwone.

– Dokąd lecimy, Dawidzie? – zapytał.

– Lecimy szukać Szkarłatnej Wieży, Feliksie – Czarodziej wspiął się na grzbiet smoka i usadowił się wygodnie. – Możemy już ruszać.

Po tych słowach smok wzbił się w powietrze i poleciał na zachód.

Dawid znajdował się w przestworzach na swoim smoku już kilka godzin, gdy nagle ujrzał czerwoną wieżę. Miała około 300 metrów wysokości i nie otoczono ją fosą, a w pobliżu nie znajdował się żaden potwór, co u królewicza od razu wzbudziło podejrzenia. Poprosił Feliksa, żeby wylądował gdzieś niedaleko wieży. Smok jego prośby nie spełnił, ponieważ wylądował kilka kilometrów od budowli, co bardzo zdziwiło Wielkiego Królewicza.

– Czuję, że wokół wieży jest jakaś bariera – wyjaśnił smok. – Musisz uważać.

– Nie martw się, wszystko będzie dobrze – zapewniał Dawid Feliksa. – Możesz już odlecieć, ponieważ nie wiem, kiedy wrócę.

Po tych słowach czarodziej pożegnał się ze smokiem. Dawid postanowił, że pójdzie naprzód. Gdy tylko zrobił jeden krok, cały teren spowiła gęsta mgła.

– A więc to taka bariera … – domyślił się czarodziej. Musiał być teraz bardzo ostrożny, ponieważ mgła była tak gęsta, że nie był w stanie nic zobaczyć. Stanął, zamknął oczy i skupił się. Zaczął nasłuchiwać – chciał sprawdzić, czy ktoś lub coś nie idzie w jego stronę. Otworzył oczy, wypowiedział Abrakadabra i zaczął cały czas śpiewać La, la, la. Śpiewał tak przez kilka minut. Gdy skończył, usłyszał obok siebie chrapanie lwów, których grzywy dostrzegł kątem oka. Dawid odetchnął z ulgą i ruszył dalej, idąc na palcach, aby nie obudzić bestii.

Czarodziej dalej brnął we mgle. Szedł bardzo powoli i cały czas nasłuchiwał. Nagle coś chwyciło go za pas i wyrzuciło poza barierę. Gdy chciał wstać, ujrzał przed sobą trzech minotaurów. Jeden z nich podszedł do niego i zwrócił się do towarzyszy tymi słowami:

– To co robimy z tym intruzem?

– Jak to co? – zaśmiał się drugi. – Zabijemy go!

Gdy minotaury rozmawiały ze sobą, Dawid zranił szybko bestię znajdującą się obok niego w nogę. Potem zaatakował dwóch pozostałych przy pomocy pistoletu. Potwór trafiony kulą w głowę zginął na miejscu, ale drugą bestię Dawid zranił tylko w ramię. Ten minotaur schylił się i pobiegł w stronę Dawida. Na szczęście Wielkiemu Królewiczowi udało się zareagować w porę, ale nie obyło się bez rany na prawym ramieniu, ponieważ potwór zahaczył rogiem w te miejsce. Dawid poczuł silny ból i odniósł wrażenie, że ktoś wbija mu w to miejsce nóż. Gdy zobaczył, że minotaur, którego zranił w nogę, wyciągał miecz, od razu sięgnął po pistolet i trafił bestię prosto w serce. Ostatni żywy minotaur chciał go znów zaatakować, lecz Dawid za pomocą cichego śpiewania uniósł się w powietrze i rzucił się na bestię. Zaatakował go najpierw sztyletem, a potem użył ostatniej kuli w pistolecie.

Pokonanie wszystkich minotaurów bardzo wyczerpało Dawida. Wielki Królewicz usiadł na ziemi. Wyciągnął z plecaka przygotowane przez Nanę krople do leczenia ran i polał nimi trochę ranę, a potem ją zabandażował. Posiedział chwilę, napił się wody i poszedł dalej. Czarodziej zauważył, że mgła już opadła. Dało mu to do zrozumienia, że bariera zniknęła, co bardzo go ucieszyło. Zadowolony ruszył pewnym krokiem w stronę wieży. Już miał podejść pod okno, gdy nagle ujrzał przed sobą błonownicę – potwora mającego ciało człowieka i palce żaby zakończone długimi, ostrymi pazurami. Jednak nie tylko palce były połączone błoną, lecz również ręce z nogami. Błonownica od razu zaatakowała mężczyznę. Była bardzo szybka i podrapała go akurat w te miejsce, gdzie zranił go minotaur. Dawid zawył z bólu. Potwór to zauważył i chciał jeszcze raz go zranić, ale królewicz szybko wyciągnął pistolet i już celował w potwora, gdy sobie przypomniał, że błonownicę nie dało się zabić bronią palną. Nie zdążył sięgnąć po różdżkę, którą miał w bucie, ponieważ bestia jeszcze raz zraniła go w ranne ramię. Wielki Królewicz zaczął mocno krwawić. Dawid resztkami sił sięgnął po różdżkę i wystrzelił z niej kilka iskier, które zraniły błonownicę. Potem podszedł do niej i zabił ją sztyletem.

Dawid był bardzo głodny i spragniony oraz osłabiony. Zużył wszystkie krople od Nany, aby zatamować silny krwotok. Kiedy mu się to udało, zabandażował sobie ramię powtórnie, ale tym razem mocniej. Był tak zmęczony, że aż od razu zasnął, mimo że słońce dopiero zaczęło zachodzić.

Obudził się następnego dnia o świcie. Zjadł szybko śniadanie i podszedł do drzwi wieży. Spojrzał w lewo i ujrzał trzy rzędy palów. Nabito na nie głowy nieszczęśników, którzy przegrali w walce z minotaurami. Widok ten wprawił Dawida w osłupienie.

– Jak dobrze, że udało mi się ich pokonać... – szepnął do siebie Wielki Królewicz i wywarzył drzwi jednym kopniakiem. Powoli wszedł do środka, rozglądając się na wszystkie strony. Potem zamknął oczy i skoncentrował się. Tak jak inni muzyczni czarodzieje Dawid był w stanie usłyszeć zbliżającego się przeciwnika nawet z kilku kilometrów. Do jego uszu dotarły odgłosy wielu kroków. Wyciągnął z kieszeni różową tabletkę i ją połknął. Stanął w rozkroku i zaczął śpiewać donośnym głosem te samo zaklęcie, którego użył w walce z Domino. Tylko tym razem musiał zaśpiewać je kilka razy, ponieważ ruszyła przeciw niemu setka żołnierzy. Zaklęcie nie zadziałało na wszystkich, więc Dawid wyciągnął z plecaka worek, w którym znajdował się specjalny piasek używany przez muzycznych czarodziei do grupowej hipnozy. Wszyscy żołnierze, którzy nie wpadli w przepaść, stanęli przed nim nieruchomo. Dawid zaczął tańczyć i śpiewać:

Poddajcie się temu czarowi,

To on wasze lęki wyzwoli,

To przez niego je pokonacie

oraz w radości skonacie!

Dawid śpiewał i tańczył, a wszyscy żołnierze tańczyli razem z nim mimo woli. Po kilku minutach mężczyzna wyciągnął sztylet i skierował go do przodu tak, jakby chciał kogoś pchnąć. Akurat w tej chwili każdy z żołnierzy stał naprzeciwko innego. W ten sposób pozostali wojownicy pozabijali się nawzajem. Gdy każdy z żołnierzy ugodził mieczem żołnierza naprzeciwko niego, Dawid klasnął w dłonie, co oznaczało koniec działania hipnozy. Wszyscy członkowie oddziału padli martwi na ziemię. Dawid ominął ich i wszedł po schodach, aby wejść do komnaty. Cały czas był czujny, ponieważ spodziewał się jeszcze innych „niespodzianek”, ale nic ani nikt się już nie pojawił. W komnacie czarodziej ujrzał na podłodze pełno butelek po alkoholu. W pomieszczeniu nie było nic prócz łóżka. Siedziała na nim młoda kobieta zakuta w łańcuchy, które przyczepiono do ściany pokrytej diamentami. Miała na sobie podartą, pomarańczową sukienkę. Królewna była cała posiniaczona. Patrzyła dzikim, nieprzyjemnym wzrokiem na Dawida. Oczy miała szafirowe, a cerę jasną. Twarz za to była pokryta piegami, zwłaszcza na nosie. Włosy miała długie do pasa, lekko falowane, czerwone.

– Kim jesteś? – burknęła królewna Anastazja. Muzyczny czarodziej przedstawił się szybko i ukłonił królewnie. Był bardzo onieśmielony.

– Czego chcesz?! – krzyknęła królewna Anastazja, próbując uwolnić się poprzez wyrywanie łańcuchów ze ściany, ale przez diamenty jej wysiłek był daremny.

– Przyszedłem cię uwolnić – powiedział Dawid i podbiegł do niej, aby zatrzymać jej dłonie. Anastazja spojrzała na niego ze strachem.

– Nie dotykaj mnie! – zapiszczała królewna i odepchnęła od siebie Dawida z tak ogromną siłą, że aż mężczyzna wyleciał z komnaty. Słyszał pogłoski o tym, że królewna Anastazja słynęła z nadludzkiej siły. Teraz przekonał się na własnej skórze, że to była prawda. Gdy wstał, podszedł tylko do wejścia.

– Naprawdę przybyłeś mnie uwolnić? – spytała z nieufnością Anastazja.

– Uśpiłem trzy lwy, pokonałem trzech minotaurów oraz pokonałem błonownicę i zastęp żołnierzy, aby wydostać cię z tej wieży – Dawid ukłonił się królewnie jeszcze raz. Kobieta dalej drżała w jego obecności. Po chwili zapytała:

– Nie chcesz mi nic zrobić?

– A co miałbym ci zrobić? – Dawid nie rozumiał reakcji królewny. – Czy pozwolisz, że uwolnię cię z tych łańcuchów?

– Najpierw przynieś mi jednego trupa z tych żołnierzy, których zabiłeś! – warknęła Anastazja.

Dawid nie miał ochoty znów poczuć tej nadludzkiej siły królewny Anastazji, więc spełnił jej prośbę. Dopiero wtedy Anastazja pozwoliła mu się uwolnić. Czarodziej musiał użyć zaklęcia. Królewna miała tak mocno poobcierane nadgarstki, że aż sączyła się z  nich krew, więc jeszcze opatrzył jej ręce. Wielki Królewicz chciał królewnę wyprowadzić z wieży za rękę, ale Anastazja nie dała mu się w ogóle dotknąć. Gdy kobieta wyszła na zewnątrz, szepnęła ze łzami w oczach:

– Koniec tego koszmaru…

Dawid wezwał smoka i pomógł królewnie wsiąść na niego. Tym razem sama podała mu dłoń, co bardzo zdziwiło Dawida, ale nic nie powiedział. Gdy czarodziej wsiadł na grzbiet Feliksa, smok wzniósł się w powietrze.

– Miałaś tam naprawdę kiepskie warunki – Dawid postanowił porozmawiać z królewną. – Jakim cudem rodzice mogli cię tam umieścić?

– To sprawka tych żołnierzy… – Anastazja schyliła głowę, a z jej oczu spłynęły łzy.

– Co oni ci zrobili? – Wielkiego Królewicza bardzo zmartwiło zachowanie Anastazji.

– Wzięli wszystkie moje meble i je sprzedali – odpowiedziała smutno Anastazja.

– Tak po prostu? – zdziwił się Dawid.

– Powiedzieli moim rodzicom, że to ja je wyrzuciłam! – krzyczała Anastazja przez łzy. – I oni w to uwierzyli! Powiedzieli też im, że kupowałam alkohol od skrzatów, a to oni kupowali i pili w mojej komnacie!  Przesiadywali też u mnie, mimo że tego nie chciałam i…

– I co? – Dawid delikatnie dotknął prawego ramienia królewny.

– I gwałcili mnie… – wydusiła z siebie Anastazja.

– Powiedziałaś o tym rodzicom? – Dawid był bardzo zszokowany. Nie mógł uwierzyć w to, że rycerze mogli się zachować w ten sposób.

– Tak, ale oni mi nie wierzyli… – Anastazja szlochała cały czas. – Będę ci wdzięczna do końca życia za to, że mnie wydostałeś z tego piekła!

Po tych słowach Anastazja przytuliła Dawida tak mocno, że aż czarodziej nie mógł oddychać. Kobieta zauważyła to i zawstydzona szybko przeprosiła królewicza. Po chwili ciszy Dawid zmienił temat i zapytał Anastazję o królewnę Nanę. Kobieta odpowiedziała, że bardzo dobrze pamiętała królewnę Królestwa Wysokiej Góry. Wielki Królewicz opowiedział królewnie Czerwonego Królestwa o sytuacji Nany i poprosił ją o pomoc. Anastazja od razu zgodziła się pomóc muzycznemu czarodziejowi. Gdy dotarli do Miodowego Królestwa, oboje najpierw zjedli porządną kolację, ale w gabinecie Dawida. Królewicz nie miał ochoty widzieć się z bratem przed walką. Oboje byli tak bardzo zmęczeni, że postanowili zająć się Naną następnego dnia. Red przebywał w lochach – Sasza wydał rozkaz aresztowania wojownika w imieniu Wielkiego Królewicza. Towarzysz podróży Nany najczęściej przebywał z nią i dlatego stał się dla Dawida pierwszym podejrzanym. Królewicz dowiedział się również o jego nieudanej ucieczce, co również stawiało Reda w złym świetle.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Werka96 · dnia 10.12.2021 19:48 · Czytań: 350 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 1
Komentarze
Marek Adam Grabowski dnia 09.02.2022 16:32
Niestety coraz bardziej gubię się z tej serii. Nie pamiętam co było w poprzednich odcinkach.

Pozdrawiam
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
14/08/2022 22:59
Wiersz pełen emocji i bardzo gorzki w wymowie, ten los… »
wolnyduch
14/08/2022 22:53
Ciekawy wiersz przywodzący tytułem hiszpańskiego… »
wolnyduch
14/08/2022 22:42
Witaj Akacjowa Bardzo ciekawa ek fraza, trudna do… »
wolnyduch
14/08/2022 22:11
Ciekawy obrazek turystycznego miejsca, opisany w… »
wolnyduch
14/08/2022 21:58
Witaj Berele Mój wiersz jest moim odczuciem, uważam, iż… »
Marek Adam Grabowski
14/08/2022 14:11
Już czytałem u konkurencji. Pozdrawiam »
Marek Adam Grabowski
14/08/2022 14:10
Już czytałem u konkurencji. Pozdrawiam »
Berele
14/08/2022 13:54
Wiersz sprzyja ekofanatykom, którzy potrafią uprzykrzyć los… »
Berele
14/08/2022 13:46
Ustawka, los gołodupny, baranie skóry piękne! Wiersz mi się… »
Berele
14/08/2022 13:35
Przy każdym twoim wierszu liczę na wielkiego kopa w dupę,… »
wolnyduch
14/08/2022 13:30
Nie jestem przekonana czy to jest haiku, a co do neologizmu,… »
wolnyduch
14/08/2022 13:26
Tak, Agnieszko, też uważam, że dobrze, gdy chce się chcieć,… »
wolnyduch
14/08/2022 13:23
Cieszy mnie, iż mój odczyt jest prawidłowy. Miłego… »
AnDob
14/08/2022 11:37
Czuję, że poezja pisana odręcznie dużo lepiej trzyma się… »
pociengiel
14/08/2022 10:46
Masz chyba najlepszy okres. Znowu poemat, powiem hipermarket… »
ShoutBox
  • akacjowa agnes
  • 14/08/2022 20:07
  • Wiedziałam, że na coś się przydam i bez moich życzeń, mogłoby być dużo gorzej ;)
  • Dobra Cobra
  • 14/08/2022 09:59
  • Dzięki Twemu życzeniu miałam naprawdę dobrą noc. A i długi weekend też niczego sobie ;) Pozdrawiam
  • akacjowa agnes
  • 13/08/2022 21:54
  • Dobrej nocy, portalowcy :) Miłego długiego weekendu
  • Darcon
  • 14/07/2022 20:17
  • Mało osób ma czas na "betowanie", ale możesz przysłać mi na priv opowiadanie, które skasowałaś. Sprawdzę, zasugeruję i uzasadnię półkę, tylko nie od razu. Dwa w jednym, coś jak szampon. ;)
  • Wiktor Orzel
  • 12/07/2022 08:09
  • Nie czytamy wszystkich komentarzy, bo nie mamy na to czasu. Twój akurat mi się rzucił w oczy, to nic osobistego. ;)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas