Niebieskie muchy - alea
Proza » Miniatura » Niebieskie muchy
A A A
Od autora: Po dłuższej chwili publikuję swój nowy tekst i zapraszam do czytania!

Poranne, słabe promienie słońca muskały utkaną przez Zyzusia pajęczą pułapkę. Zyzuś czaił się w niedoświetlonym kącie okna. Tłusta kolorowa mucha, złapana w sieć, dojrzewała od kilku godzin oblana sosem trawiennym pająka. Zyzuś był łakomczuchem i nie chciał dłużej czekać. Tylko łypnął kilkoma parami oczu i wygłodniały rzucił się na rozpuszczający się korpus owada. Ssał z lubością pyszny budyń wnętrzności. 

Doktor Jan Kowak pokiwał z uznaniem głową. 

- Ech, ale z ciebie zrobił się tłuścioch - szepnął po ojcowsku. Czuł się współwinny, wszak sam podrzucał niebieskie muchy do pajęczych sieci. Lubił dokarmiać Zyzusia, który teraz nie zwracał uwagi na dobrodzieja, tylko siorbał chciwie kolejne łyki cytoplazmy.

- Oj, panie doktorze! Panie doktorze! - zaszczebiotała osiemdziesięcioletnia Eugenia Smyk.

Jan Kowak przypomniał sobie, że ma pacjentkę. 

- A przepraszam, przepraszam, pani Gieniu. To do siebie - tłumaczył się zmieszany.

- Oj tam, oj tam - kobieta pokiwała ze zrozumieniem - Ja wiem, że to nie o mnie. Sam pan widzi, jaka ze mnie suchotnica!

Eugenia w głowie dodała: „pomarszczona ladacznica”. Ech, gdyby była przynajmniej trzydzieści lat młodsza. Doktor grzechu warty. Wysoki, postawny mężczyzna, pewny siebie, lecz z błyskiem dziecięcego roztargnienia. Może to przez zbyt wcześnie uwidocznioną siwiznę na ciemnych, delikatnych włosach. Aż chciałoby się takiego złapać mocno. I nie puścić!

- Ciasto smakowało? – odgoniła myśli pytaniem i szybko odpowiedziała za doktora - Rozumie się samo przez się! Ale żeby biczować się? Panie doktorze! Przyniosłam, by poszło całe! Najlepiej w cycki, ale nie u pana przecież.

Eugenia zaśmiała się tak, by lekarz domyślił się, w co mogło mu pójść. Doktor udał, że obleśny żart go ubawił.

- Cała blacha dla jednego lekarza! – pozorował dalej, tym razem oburzenie - Marnotrawstwo!

- Wielki z pana doktor to i... – staruszka nigdy nie szczędziła komplementów.

- Dobrze, już dobrze, pani Gieniu. Mam zaraz następnego pacjenta, porozmawiamy  jeszcze, gdy weźmie pani wszystkie leki i wróci na kontrolę.

- Panie doktorze, jakie kontrole! Tu nie urząd jakiś. Albo się wyleczę albo zemrze mi się. Jaka będzie wola boska, tak się stanie.

- Pani Eugenio! - doktor Kowak spochmurniał -  Co pani mówi! Od tego się nie umiera! 

- Jedno się leczy, od drugiego umiera - filozoficznie odrzekła staruszka.

Jan Kowak nie przepadał za tematem Boga. Wierzył tylko w to, co zobaczył na własne oczy. Nieraz wypełniał akt zgonu, a Boga nie spotkał. Czasem niebieskie muszki. Te pospolite plujki więcej mu zdradziły sekretów o śmierci  i denacie niż ksiądz i cała parafia razem wzięta. Gdy myślał o Bogu, zastanawiał się nad czymś innym. Czy muchy towarzyszyły Jezusowi na Golgocie? Albo w grobowcu, przez trzy dni, zanim wrócił do żywych? Nic o tym nie ma w Nowym Testamencie. Czyżby niedopatrzenie kronikarskie apostołów? Chętnie by zapytał, ale nie miał kogo.

Eugenia nieświadoma przemyśleń doktora dodała jeszcze:

- Żeby pan doktor wiedział, od jakich głupstw ludzie umierają... Taki niedojda, mój siostrzeniec, na przykład...

- Do widzenia, pani Gieniu. Do widzenia.

Lekarz stanowczo wyprosił pacjentkę, która na odchodnym tylko jęknęła "Niech pan dba o siebie. Jak pan umrze, to gdzie ja będę chodzić się leczyć?".

Doktor Kowak uśmiechnął się na niezamierzony, ale udany dowcip. Przychodzi baba do lekarza, a lekarz zmarł. Zabawne, ale nie ma mowy! Kto by dokarmiał Zyzusia? Kto by zanosił muszki?

Aż nagle zbladł. Nikt nie musi, Zyzuś sobie poradzi. Żywy lekarz nie jest niezbędny. Wystarczy martwy.

Wyobraził siebie na fotelu, gdy traci zmysły, uchodzi z niego życie. Ciało staje się sine i  fioletowe, oczy zapadają do środka głowy, potem wapń usztywnia kościec. Bakterie zaczynają trawić organy, a zapach przyciąga pierwszych biesiadników. Rozpoczyna się żerowisko. I cykle rozwojowe. Jaja składane w każdym miękkim i nęcącym otworze ludzkiego ciała dojrzewają. Wykluwają się pierwsze larwy, potem pierwszy lot muszego Ikara w stronę słońca. Zyzuś też nie próżnuje. Zaciera z radości włochate kończyny, z odwłoku wypuszcza nici, by poszerzyć łowcze sieci. Wypatruje. Zwierzęta nie znają pojęcia czasu, nie nudzą się. Cierpliwie oczekuje, by muszki napasły się szanownym panem doktorem, a potem z ciężkimi brzuchami, niczym bzyczące bombowce, wpadały w zastawione sidła pupilka.

 - Oho, ale pan zmarniał – Jan Kowak usłyszał z oddali głos Eugenii. Pochodził jakby z innego świata - Pan jeszcze zje tego ciasta. Nim muchy oblezą.

W otwartych drzwiach światło rozpraszało się na przygarbionej sylwetce pacjentki doktora Kowaka, uwidaczniając jasny obrys postaci. Doktorowi zdawało się przez głupi moment, że ujrzał świętą. Pomachała mu na odchodne całą swą esencją życiową i wyszła na zewnątrz, w stronę pachnącego wiosną świata.

Jan Kowak wtedy zrozumiał, że to nie śmierć, ale co innego przychodzi i nas pochłania. Coś wiecznie głodne, zachłanne. To nowe życie. Albo zwyczajniej: życie.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
alea · dnia 13.12.2021 16:07 · Czytań: 264 · Średnia ocena: 4,2 · Komentarzy: 8
Komentarze
Dobra Cobra dnia 13.12.2021 17:32 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo mi się pododobało.


Pozdrawiam,

DoCo
miki dnia 14.12.2021 11:11 Ocena: Dobre
Niezłe. Wszystko co ważne jest między wierszami i zmusza do myślenia. Zdaje się że chyba o to chodzi, by czytający myślał. To rzadkość. Pozdrawiam. Pisz dalej.
Prostaczek dnia 14.12.2021 12:35
Boga, dużą literą jednak. W epilogu, "głodnego", "zachłannego". Pozdrawiam.
Marek Adam Grabowski dnia 14.12.2021 14:16 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo ciekawe opowiadanie.

Pozdrawiam
alea dnia 20.12.2021 09:13
Dziękuję wszystkim za komentarze! Prostaczek, przemyślę uwagi.
mlodepioro dnia 22.12.2021 10:57 Ocena: Świetne!
Cześć!

Bardzo wnikliwe życie pająka ;P wart grzechu tekst! Oby tak dalej! Życzę dalszej weny!

Pozdrawiam :)
Afrodyta dnia 31.12.2021 19:52 Ocena: Świetne!
Wyjątkowo ciekawe opowiadanie, losy czterech postaci literackich przeplatają się, choć wydawać by się mogło, że lekarz i pacjentka oraz pająk i muchy nie mają ze sobą tak wiele wspólnego. A jednak coś ich łączy, być może samo istnienie, być może chęć i trudy przetrwania. Z drugiej strony pojawia się także zderzenie świata ludzi i zwierząt, różni je poziom świadomości, co pokazuje zakończenie utworu, które moim zdaniem jest świetne, "śmierć okazuje się życiem", to może dostrzec i wypowiedzieć tylko człowiek. Opowiadanie przedstawia ciekawy punkt widzenia na to, co ważne, choć nie wszystko jest dopowiedziane, ale dla mnie to zaleta tekstu. Pozdrawiam serdecznie.
alea dnia 12.01.2022 23:02
Nie lubię odnosić się do swoich tekstów, po opublikowaniu, nie mam już na nie wpływu. Mogę najwyżej poprawić jakieś drobne błędy.
Za to lubię czytać wypowiedzi innych, bo mnie ciekawi odbiór słowa pisanego.
Dlaczego?
Bo ciekawość, bo chcę wiedzieć, co ludzie czują, jak bardzo są inni ode mnie.
Twój komentarz, Afrodyto, jest właśnie taki. Osobisty. Dziękuję Ci za niego. I również pozdrawiam!

Cześć mlodepioro! Fajnie, że przeczytałeś. Pozdrowienia!

Prostaczek:
nie rozumiem tego, co napisałeś z tym głodnego, zachłannego.
Szukam odpowiedzi, ale nie znajduję. Masz chwilę czasu i cierpliwości, żeby mi to wyjaśnić? Nie uważam, że mam rację, po prostu nie rozumiem.

Z tym Bogiem to się waham, ale skłaniam się ku temu, że masz rację. Poprawię.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
wolnyduch
14/08/2022 22:59
Wiersz pełen emocji i bardzo gorzki w wymowie, ten los… »
wolnyduch
14/08/2022 22:53
Ciekawy wiersz przywodzący tytułem hiszpańskiego… »
wolnyduch
14/08/2022 22:42
Witaj Akacjowa Bardzo ciekawa ek fraza, trudna do… »
wolnyduch
14/08/2022 22:11
Ciekawy obrazek turystycznego miejsca, opisany w… »
wolnyduch
14/08/2022 21:58
Witaj Berele Mój wiersz jest moim odczuciem, uważam, iż… »
Marek Adam Grabowski
14/08/2022 14:11
Już czytałem u konkurencji. Pozdrawiam »
Marek Adam Grabowski
14/08/2022 14:10
Już czytałem u konkurencji. Pozdrawiam »
Berele
14/08/2022 13:54
Wiersz sprzyja ekofanatykom, którzy potrafią uprzykrzyć los… »
Berele
14/08/2022 13:46
Ustawka, los gołodupny, baranie skóry piękne! Wiersz mi się… »
Berele
14/08/2022 13:35
Przy każdym twoim wierszu liczę na wielkiego kopa w dupę,… »
wolnyduch
14/08/2022 13:30
Nie jestem przekonana czy to jest haiku, a co do neologizmu,… »
wolnyduch
14/08/2022 13:26
Tak, Agnieszko, też uważam, że dobrze, gdy chce się chcieć,… »
wolnyduch
14/08/2022 13:23
Cieszy mnie, iż mój odczyt jest prawidłowy. Miłego… »
AnDob
14/08/2022 11:37
Czuję, że poezja pisana odręcznie dużo lepiej trzyma się… »
pociengiel
14/08/2022 10:46
Masz chyba najlepszy okres. Znowu poemat, powiem hipermarket… »
ShoutBox
  • akacjowa agnes
  • 14/08/2022 20:07
  • Wiedziałam, że na coś się przydam i bez moich życzeń, mogłoby być dużo gorzej ;)
  • Dobra Cobra
  • 14/08/2022 09:59
  • Dzięki Twemu życzeniu miałam naprawdę dobrą noc. A i długi weekend też niczego sobie ;) Pozdrawiam
  • akacjowa agnes
  • 13/08/2022 21:54
  • Dobrej nocy, portalowcy :) Miłego długiego weekendu
  • Darcon
  • 14/07/2022 20:17
  • Mało osób ma czas na "betowanie", ale możesz przysłać mi na priv opowiadanie, które skasowałaś. Sprawdzę, zasugeruję i uzasadnię półkę, tylko nie od razu. Dwa w jednym, coś jak szampon. ;)
  • Wiktor Orzel
  • 12/07/2022 08:09
  • Nie czytamy wszystkich komentarzy, bo nie mamy na to czasu. Twój akurat mi się rzucił w oczy, to nic osobistego. ;)
Ostatnio widziani
Gości online:0
Najnowszy:Usunięty
Wspierają nas