Dwója z pisarstwa - ZielonyKwiat
Proza » Obyczajowe » Dwója z pisarstwa
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

 

...Marka znałam od dwóch lat. Przyszedł do naszej klasy miesiąc po rozpoczęciu roku szkolnego. Na początku siedział w ostatniej ławce, sam, ale z czasem, mniej więcej po dwóch tygodniach, przyczepił się do niego Zbysiu.
    Od Zbyszka Krępki lepiej było trzymać się z daleka. Jak już się z nim zadarło raz, miało się pewność, że nie odpuści do końca, do ósmej klasy. A może nawet jeszcze dłużej. Jak wybawienia czekaliśmy ostatniego dzwonka i przysłowiowego rozdania świadectw. Oczywiście nikt ich już nie rozdawał, bo dyrektorka wysyłała je wszystkim przez system zwany potocznie „szajbusem”…
    Nie, mimo wszystko to nie ta historia. Gdybym pisała ją na kartce, pewnie rozdarłabym papier i rozpoczęła od nowa. Ab ovo. A tak, szkoda mi nawet wcisnąć „backspace” i posłać wszystko w diabły. Może jeszcze się przyda, może Marka i Zbyszka kiedyś ożywię. Nie wiem jeszcze. Może…
    Wczoraj, około dwudziestej, miałam wrażenie, że jestem w stanie napisać o wszystkim. Cokolwiek. Właśnie prałam sweter, w ręku, i to chyba dlatego napadła mnie moc twórcza. Zostawiłam zatem Zbyszka w spokoju i wyobraziłam sobie, że mieszkam w miasteczku w górach położonym i że przyjeżdżam do niego z północy, uciekając przed kimś, kto chce się nade mną zemścić. I że jestem mężczyzną lat… powiedzmy pięćdziesiąt, który ma na swoim sumieniu nieczyste interesy. Może jakiś romans, który zakończył się tragedią lub tylko łzami…
    Sweter wyprałam, rozłożyłam na podłodze w salonie, na parkiecie dębowym. I co z tego, że napuchnie? Będzie ciekawszy dzięki temu… Wybrzuszony. Spojrzałam odruchowo na brzuch. Zdecydowanie jem za dużo. Nie, przełożyłam go na grzejnik, sweter znaczy się, nie brzuch, zimny nota bene, bo od miesiąca nie grzeją. Pojutrze mam rozmowę w sprawie pracy… A ten sweter to jedyna w miarę elegancka rzecz, jaką mam.
    Usiadłam w fotelu przy oknie i delikatnie, tak, by nikt z zewnątrz mnie nie zauważył, odsłoniłam zasłonkę. Boję się grubasa z naprzeciwka. Widzę, jak na mnie patrzy, gdy niby wyprowadza tego swojego jamnika. Pewnie wcale nie chodzi o jamnika, tylko o mnie...
    Miasto jeszcze nie śpi. Minęła północ...
    Ktoś krzyknął za oknem, ale to chwilę temu, teraz przewaliła się ulicą grupka młodzieży. Piątek jest, a oni, poczuwszy zew młodości, manifestują światu swoje prawo do wolności. Będą tak manifestować, aż ich nie dopadną godziny pracy od dziewiątej do dziewiętnastej, jeśli będą mieli szczęście, kredyty, wredni sąsiedzi i inne nieprzyjemności.
    Nie wierzę w szczęśliwe zakończenie… Nawet w baśniach nie sprawdza się dobrze. Nie sprzedaje się. Teraz ludzie szukają „mocnego uderzenia”. Odciętych członków, śledztwa i innych świństw.
    Siadam przed komputerem. Podobno teraz dobrze sprzedają się powieści sercowe. On jest biznesmenem, ona kandydatką na jego sekretarkę. Już w pierwszej scenie ona ląduje na jego kolanach. I tym podobne… Każdy może sobie wyobrazić, co dzieje się dalej. Nie… Ona stoi w drzwiach, niepewna swego losu, on, ten niby jej przyszły pracodawca, ma grubo po siedemdziesiątce, ale słońce pod takim kątem wpada do środka przez szklane ściany, że nie jest w stanie, ta dziewczyna oczywiście, ocenić, czy to stary pryk, czy ktoś jeszcze do rzeczy…
    Nie, nie byłabym w stanie dokończyć takiej historii, a nawet, gdybym już ją napisała i, nie daj Boże, sprzedała, musiałabym ukryć się pod jakimś wymyślnym pseudonimem. Może Justyna Kont? Brzmi bardzo swojsko… Nie wiem, muszę się jeszcze zastanowić…
    - Halo?
    Gdy telefon zadzwonił po raz pierwszy, obiecałam sobie, że nie odbiorę. To pewnie pomyłka – tak pomyślałam. Tym bardziej, że właśnie minęła pierwsza. Pierwsza w nocy. Ale teraz już zadzwonił po raz trzeci. Uparty albo maniak.
    - Halo! - krzyczę jak idiotka. A tam cisza. Może to ktoś z tego horroru, w którym nie należy odbierać telefonu, bo to przynosi pecha... Nie pamiętam tytułu. Zresztą nawet go nie widziałam. Koleżanka opowiadała w pracy…  - Halo, do jasnej cholery! - krzyczę dla porządku jeszcze raz.
    Zaraz po tym, jak rzuciłam telefon na stół, naszły mnie wątpliwości. Sprawdziłam numer. Nie, nie znam go. Wrzucam w wyszukiwarkę. Też nic. Może to ktoś z tych firemek, które wyłudzają dane...
    Drgnęłam. Znów zadzwonił.
    - Halo? - pytam cicho. Mam złe przeczucie.
    - To ja, Marek... – Słyszę jego zachrypnięty głos. Dziwne, że w zakładzie karnym pozwalają im dzwonić o tej porze. - Chodzi o Zbyszka. Musisz mi pomóc...

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
ZielonyKwiat · dnia 23.12.2021 12:37 · Czytań: 146 · Średnia ocena: 3,5 · Komentarzy: 4
Komentarze
Marek Adam Grabowski dnia 28.12.2021 16:44 Ocena: Dobre
"(...) przyczepił się do niego Zbysiu". - Chyba powinno być "Zbyszek". Zamiast mianownika użyłeś wołacza.

Co do fabuły, nie będę ani narzekał ani zachwalał. Z jednej strony jest ciekawa, z drugiej chaotyczna. Jeśli chciałeś zrobić wrażenie tajemniczości to nie wyszło.

Pozdrawiam
ZielonyKwiat dnia 29.12.2021 10:35
Dziękuję za komentarz.
To scena z życia, bez tajemniczości. Taka ze swetrem w ręku pranym i sąsiadem. I psem. I parkietem.
Pozdrawiam
Afrodyta dnia 01.01.2022 16:07 Ocena: Bardzo dobre
Podoba mi się Twoje opowiadanie. Jest w nim coś, nie wiem, jak dokładnie to nazwać, coś namacalnego, coś bliskiego, co pozwala mi postawić się w miejscu bohaterki i znaleźć tam siebie. Z jakichś powodów prowadzone przez nią rozważania stały się częścią mnie jako czytelnika, bohaterka jest wiarygodna, co powoduje, że i początek i zakończenie utworu, które według mnie łączą się, też zyskują autentyczność. Pozdrawiam ciepło i życzę wiele dobrego w Nowym Roku.
ZielonyKwiat dnia 01.01.2022 16:21
Dzięki za komentarz.
Wszystkiego, co najlepsze, w 2022!
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Marek Adam Grabowski
17/01/2022 17:51
Dziękuję! Bardzo mi miło! Pozdrawiam »
Darcon
17/01/2022 17:15
Podążanie swoją własną drogą nie powinno zależeć od zdania… »
Darcon
17/01/2022 17:08
Podobało mi się. :) Płynne dialogi, czyta się szybko, a i… »
KatarzynaKoziorowska
17/01/2022 16:41
Nurio, tak jak napisałam w wiadomości prywatnej, dziękuję Ci… »
Mareczek
17/01/2022 16:25
Fajna ta zimowa miłość.Wiersz nastraja… »
Carvedilol
17/01/2022 14:38
Dobra Cobra oczywiście, juz dawno prognozowano,że covid… »
Jacek Londyn
17/01/2022 14:34
Edyto, dziękuję za świetny komentarz. Ocena wystawiona… »
Nuria
17/01/2022 13:52
......................ożesz, ale ja ma skojarzenia.… »
Nuria
17/01/2022 13:39
Podzielam zdanie Floriana Konrada. czcigodna… »
Niczydar
17/01/2022 13:19
przyszycguzik Dziękuję za uwagi. Istotnie masz rację,… »
EDyta To
17/01/2022 12:50
Tacy właśnie jesteśmy. Ze szczepionkami czy bez. Świetnie… »
EDyta To
17/01/2022 12:24
Anno, a ja jestem pod wrażeniem Twojego komentarza :) Dawno… »
EDyta To
17/01/2022 12:21
Świetne. Pozdrawiam. »
Jacek Londyn
17/01/2022 11:26
Z tym mandatem... pewnie wiesz lepiej. Praca w służbach? :)»
AntoniGrycuk
17/01/2022 08:56
Tak na pierwszy rzut oka to trochę zbyt dużo przysłówków,… »
ShoutBox
  • ZielonyKwiat
  • 17/01/2022 17:14
  • Jasne, że szukałam. O Dialogu wiem. Dziękuję
  • Carvedilol
  • 17/01/2022 15:18
  • eria Spróbuj "Dialog"
  • Carvedilol
  • 17/01/2022 14:39
  • ZielonyKwiat w czasopismach to najłatwiej w wersji online, ale czy to wersja papierowa, czy wirtualna, wszędzie trzeba najpierw zgłosić tekst, szukałaś stron "czasopsima + dramat"? każda ma inne kryt
  • ZielonyKwiat
  • 16/01/2022 15:29
  • AntoniGrycuk, dziękuję za odzew. Pytałam jednak o możliwość opublikowania (np. w czasopismach). W konkursach nie biorę udziału.
  • AntoniGrycuk
  • 16/01/2022 15:18
  • Nie ma sprawy, nic nie chcę za tę poradę, jest za free ;)
  • AntoniGrycuk
  • 15/01/2022 22:51
  • ZielonyKwiat, poszukaj na aktualnekonkursy.pl, tam bywają konkursy na dramaty, na ksiązki, na opowiadania. Masz szanse.
  • ZielonyKwiat
  • 15/01/2022 19:01
  • Ktoś wie, gdzie można opublikować dramat/ sztukę teatralną?
  • Dobra Cobra
  • 15/01/2022 18:53
  • Oka, po prostu wyczytałem w Twoim wpisie cierpienie i poszedłem Ci na pomoc. A spacery i odetchniecie świeżym powietrzem zawsze aktualne dla kazdego. Pozdrawiam
  • AntoniGrycuk
  • 15/01/2022 15:29
  • DoCo, naprawdę, nie bierz tego do siebie, że ja w ten sposób pojmuję literaturę kobiecą. Niepotrzebnie tak sie przejmujesz. Wyjdź sobie na spacer, odetchnij świeżym powietrzem.
Ostatnio widziani
Gości online:21
Najnowszy:Gallina3
Wspierają nas