Ostatnia akcja - ZielonyKwiat
Proza » Inne » Ostatnia akcja
A A A

    Kobieta weszła do baru i zatrzymała się tuż przy drzwiach. Wyglądało, jakby zawahała się, ale trwało to tylko ułamek sekundy. W łunie światła, które padało z zewnątrz, jej twarz nabrała dziwnego wyrazu: ni to łagodności, ni to drapieżności zwierzaka szukającego ofiary. Znał takie, jak ona, pakował je przynajmniej raz w tygodniu do paki. Zgarniał z rogów ulic, nie bacząc na ich wyjaśnienia. Jasne, nie były dziwkami i nie robiły wcale tego, za co tam, u nich groziły lata  pierdla, z własnej, niczym nie przymuszonej, woli…
    Nie wierzył w ich usprawiedliwienia, nie wierzył, że zmuszała je do tego konieczność… Człowiek ma przecież wybór… Jakikolwiek, ale ma… On sam wybrał swój los, choć gdyby mógł...
    Przygryzł kiepa i uśmiechnął się do siebie samego. Raz jeszcze spojrzał na nią, ale  niespodziewanie zaczęły w nim narastać wątpliwości. Jej strój… Coś z nim było nie tak. Jej pewność… O ile widział ją jeszcze wymalowaną na jej twarzy, nim weszła do lokalu, teraz już nie pozostał po niej nawet cień. Przeszła metamorfozę. W ułamku sekundy. I dlaczego patrzyła na coś, co było za nim?
    Odwrócił się mimowolnie. To nie było „coś”. Przy kontuarze, odwrócony do nich plecami, siedział jakiś facet.
    Nasunął kapelusz głęboko na oczy i poczekał, aż kobieta przejdzie obok jego stolika. Już wiedział, że nie przyszła na spotkanie z nim. Musiała zajść jakaś pomyłka. Ale swoją drogą – uśmiechnął się tym razem w duchu – nie ma tego złego… Dwie pieczenie na jednym ogniu…
    Rozparł się na krześle, zmniejszając w ten sposób dystans między sobą a tymi, których schadzki stał się mimowolnym i zupełnie przypadkowym świadkiem. Nie musiał ich widzieć. Wystarczyło, że dochodził go ich głos.
    Wyciągnął z kieszeni telefon i szybko wpisał wiadomość: „Akcja odwołana”. Wybrał numer i nacisnął pole „wyślij”. Zadowolony z siebie schował telefon na powrót do kieszeni i udając, że przysypia, wsłuchał się w konwersację dwojga.
    
    *
    Poczekał, aż kobieta zbliży się do wyjścia, złożył gazetę i udając brak zainteresowania tym, co dzieje się wokół, machnął ręką na kelnera. Chłopak podał mu wypisany uprzednio blankiet i odebrał od niego bilon.
    Podniósł się niespiesznie, zapiął płaszcz i skierował się ku drzwiom. Mijając się w nich z niskim mężczyzną, nieznacznym ruchem głowy wskazał mu siedzącego przy barze jegomościa, sam zaś wyszedł na ulicę.
    Wiedział doskonale, w którą stronę udała się nieznajoma. Wszystko tam wyglądało na wcześniej przygotowany plan, który poszczególni aktorzy wypełniali co do joty. Czy tak było w rzeczywistości, wiedział tylko on. To on był głową całego przedsięwzięcia, on też miał go zakończyć tej samej nocy.
    Nie przewidywał najmniejszego błędu. Nie brał nawet pod uwagę, że cokolwiek mogłoby pójść nie po jego myśli. Dwadzieścia osiem lat służby w policji miało swoje dobre strony: znał ludzi i ich reakcje na pamięć. Znał też miasto jak własną kieszeń, a to akurat było nie do przecenienia w podobnych okolicznościach.
    Poszedł w kierunku portu. Jego kroki na bruku dźwięczały jak werble. W rzeczy samej nie zamierzał kryć się ze swoją obecnością. Pokonał jeszcze dwie przecznice, po czym skręcił nagle w boczną, zupełnie ukrytą w ciemności uliczkę. Zatrzymał się dopiero, gdy na samym jej końcu ujrzał tańczący w powietrzu pojedynczy ognik. Poczuł znajomy zapach.
    Pokonał jeszcze kilkadziesiąt metrów...
    - Spóźniłaś się – powiedział niemal z wyrzutem, spoglądając na fosforyzującą w nocy tarczę zegarka. Do północy brakowało dwudziestu sekund.
    Kobieta w odpowiedzi tylko zaśmiała się. Rzuciła niedopałek na asfalt i przydeptała go butem.
    - Mąż zrobił mi scenę – wyszeptała, zbliżywszy twarz do jego policzka. - No i musiałam położyć do łóżka dzieci.
    Poczuł ciepły oddech. Wiedział, że kłamie: nie miała ani męża, ani dzieci. To był tylko ich kod… jego sposób zapewniania sobie dodatkowego źródła dochodu. Potrafił rozgrywać partie jak nikt.
    Odsunął się i wyciągnął w jej stronę rękę.
    Zrozumiała. Z torebki wydobyła białawą kopertę i podała mu ją już bez słowa.
    - Jutro powtórka. O tej samej porze. Tym razem jednak bez obsuwy.
    Nadal milczała.
    Zajrzał do środka. Wszystko się zgadzało. Dokumenty, których się spodziewał, były w należytym porządku.
    - Co, do cholery?! – zaklął, przeniósłszy wzrok znów na nią.
    Nie powiedział nic więcej. Nie zdołał. W tej samej chwili poczuł piekący ból w piersi. Poprzedziło go cichy zgrzyt, jakby ktoś otwierał puszkę z piwem. Tego jednak jego umysł już nie przetworzył. I nie miał przetworzyć nigdy więcej.
    Osunął się bez czucia na asfalt.
    
    *
    Kobieta nachyliła się nad nim. Chwilę przyglądała się jego twarzy, jakby szukała w niej czegoś, może jakiegoś wyjaśnienia, usprawiedliwienia. Pocieszenia… Jej usta zniekształcił grymas, ale znikł bardzo szybko. Wyciągnęła dłoń okrytą czarną rękawiczką i ostrożnie zbliżyła do jego oczu. Przez chwilę trzymała ją tuż nad nimi, ale ostatecznie wyprostowała się. Zmieniła zdanie. Najwidoczniej doszła do wniosku, że nie zasłużył nawet na to.
    Jego źrenice patrzyły na nią nadal martwo.
    Trwała w bezruchu, aż w końcu odwróciła się na pięcie i poszła w dół uliczki.
    Ciszę przerwał chwilę później ryk portowej syreny.
    Rozpoczął się kolejny dzień.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
ZielonyKwiat · dnia 02.01.2022 10:25 · Czytań: 146 · Średnia ocena: 3 · Komentarzy: 11
Komentarze
Darcon dnia 02.01.2022 10:35
Warto przejrzeć jeszcze raz pierwszy fragment. Wielokropki i krótkie, urywane zdania nie pomagają. Domyślam się, że miały zbudować klimat, ale bardziej wyrzucają z rytmu podczas lektury, niż tworzą aurę. Musiałem cofnąć się dwa, trzy razy, że załapać sens.
Sama opowieść fajna, choć trochę za krótka. Chodzi przede wszystkim o scenę w porcie. Układ, czy też związek między bohaterami nie jest wystarczająco mocno nakreślony aby finałowa scena wywołała większe emocje.
Co nie zmienia faktu, że to całkiem dobrze napisany tekst.
Pozdrawiam.
AntoniGrycuk dnia 02.01.2022 10:51
Chętnie bym skomentował, ale jesteś niczym tutejszy kolega, tzw specjalista od miłości — krytyka wywołuje u Ciebie gwałtowne reakcje.
Powodzenia.
ZielonyKwiat dnia 02.01.2022 11:14
Dzięki, Darcon. Wiem, że tekst kuleje. Pisałam go trochę "na kolanie", dałam się poprowadzić samemu tekstowi i jego bohaterom. Sama do końca nie wiem, jaki miałby być związek między bohaterami i wiem, że logicznie tekst "zawodzi".
Poprawię się na przyszłość.

Antoni Grycuk, Twój komentarz to takie "nie chcę, nie powinienem, ale jednak to zrobię".
Krytykę przyjmuję, ale pod warunkiem, że jest logiczna i obiektywna.
Trzeba umieć krytykować.
Pozdrawiam
AntoniGrycuk dnia 02.01.2022 11:21
Dziękuję.
ZielonyKwiat dnia 02.01.2022 14:39
Nie wiem, za co dziękujesz.

AntoniGrycuk napisał:
Chętnie bym skomentował, ale jesteś niczym tutejszy kolega, tzw specjalista od miłości — krytyka wywołuje u Ciebie gwałtowne reakcje.
Powodzenia.


A co do porównywania mnie do kogokolwiek mój komentarz: ja tam nikogo do innych nie porównuję i nie interesują mnie podobne porównania. tego typu komentarze niewiele wnoszą i doprawdy nie rozumiem, czemu miałby ten konkretny służyć!?
AntoniGrycuk dnia 02.01.2022 15:59
Proszę.
Marek Adam Grabowski dnia 04.01.2022 13:43 Ocena: Dobre
Nie jest to jakieś ambitne opowiadanie, ale może być jako sprawnie napisany kryminał. Podoba mi się ostatnie zdanie. Intepretowałbym je jako przypomnienie, że życie idzie swoim torem.

Pozdrawiam
ZielonyKwiat dnia 04.01.2022 17:21
Dzięki za przeczytanie i za opinię. Za wszystkie opinie.
To moje ostatnie teksty tu.
Wszystkiego dobrego w tym i w kolejnych latach.
Marek Adam Grabowski dnia 04.01.2022 20:23 Ocena: Dobre
Już raz miałeś odejść?

Pozdrawiam
ZielonyKwiat dnia 04.01.2022 20:43
Ale ja nie odchodzę, napisałem tylko, że to moje ostatnie teksty tu.
Marek Adam Grabowski dnia 05.01.2022 07:31 Ocena: Dobre
Chodzi o to, że będziesz komentował, ale nie publikował?

Pozdrawiam
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Marek Adam Grabowski
17/01/2022 17:51
Dziękuję! Bardzo mi miło! Pozdrawiam »
Darcon
17/01/2022 17:15
Podążanie swoją własną drogą nie powinno zależeć od zdania… »
Darcon
17/01/2022 17:08
Podobało mi się. :) Płynne dialogi, czyta się szybko, a i… »
KatarzynaKoziorowska
17/01/2022 16:41
Nurio, tak jak napisałam w wiadomości prywatnej, dziękuję Ci… »
Mareczek
17/01/2022 16:25
Fajna ta zimowa miłość.Wiersz nastraja… »
Carvedilol
17/01/2022 14:38
Dobra Cobra oczywiście, juz dawno prognozowano,że covid… »
Jacek Londyn
17/01/2022 14:34
Edyto, dziękuję za świetny komentarz. Ocena wystawiona… »
Nuria
17/01/2022 13:52
......................ożesz, ale ja ma skojarzenia.… »
Nuria
17/01/2022 13:39
Podzielam zdanie Floriana Konrada. czcigodna… »
Niczydar
17/01/2022 13:19
przyszycguzik Dziękuję za uwagi. Istotnie masz rację,… »
EDyta To
17/01/2022 12:50
Tacy właśnie jesteśmy. Ze szczepionkami czy bez. Świetnie… »
EDyta To
17/01/2022 12:24
Anno, a ja jestem pod wrażeniem Twojego komentarza :) Dawno… »
EDyta To
17/01/2022 12:21
Świetne. Pozdrawiam. »
Jacek Londyn
17/01/2022 11:26
Z tym mandatem... pewnie wiesz lepiej. Praca w służbach? :)»
AntoniGrycuk
17/01/2022 08:56
Tak na pierwszy rzut oka to trochę zbyt dużo przysłówków,… »
ShoutBox
  • ZielonyKwiat
  • 17/01/2022 17:14
  • Jasne, że szukałam. O Dialogu wiem. Dziękuję
  • Carvedilol
  • 17/01/2022 15:18
  • eria Spróbuj "Dialog"
  • Carvedilol
  • 17/01/2022 14:39
  • ZielonyKwiat w czasopismach to najłatwiej w wersji online, ale czy to wersja papierowa, czy wirtualna, wszędzie trzeba najpierw zgłosić tekst, szukałaś stron "czasopsima + dramat"? każda ma inne kryt
  • ZielonyKwiat
  • 16/01/2022 15:29
  • AntoniGrycuk, dziękuję za odzew. Pytałam jednak o możliwość opublikowania (np. w czasopismach). W konkursach nie biorę udziału.
  • AntoniGrycuk
  • 16/01/2022 15:18
  • Nie ma sprawy, nic nie chcę za tę poradę, jest za free ;)
  • AntoniGrycuk
  • 15/01/2022 22:51
  • ZielonyKwiat, poszukaj na aktualnekonkursy.pl, tam bywają konkursy na dramaty, na ksiązki, na opowiadania. Masz szanse.
  • ZielonyKwiat
  • 15/01/2022 19:01
  • Ktoś wie, gdzie można opublikować dramat/ sztukę teatralną?
  • Dobra Cobra
  • 15/01/2022 18:53
  • Oka, po prostu wyczytałem w Twoim wpisie cierpienie i poszedłem Ci na pomoc. A spacery i odetchniecie świeżym powietrzem zawsze aktualne dla kazdego. Pozdrawiam
  • AntoniGrycuk
  • 15/01/2022 15:29
  • DoCo, naprawdę, nie bierz tego do siebie, że ja w ten sposób pojmuję literaturę kobiecą. Niepotrzebnie tak sie przejmujesz. Wyjdź sobie na spacer, odetchnij świeżym powietrzem.
Ostatnio widziani
Gości online:31
Najnowszy:Gallina3
Wspierają nas